Wydawnictwo Kobiece

6 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO KOCHAĆ JESIEŃ

Nigdy nie byłam fanką jesieni. Na pytanie: „Jaka jest twoja ulubiona pora roku?” zawsze bez wahania odpowiadałam „lato”. Znam wielu fanów gorącej letniej pory, amatorów kwiecistej wiosny, a nawet sporo miłośników czarującej białym puchem zimy. Ale jesień? Brrr, kalosze, parasole i pożegnanie z ciepełkiem. Kto by to lubił? Masochiści! Jednak jestem przekorną kobietą i w tym co z pozoru słabe, lubię odnajdować pozytywne cechy. Ostatnio nie mogłam zasnąć i postawiłam sobie za punkt honoru wymyślenie kilku zalet tej słotnej, szarej pory roku. I wiecie co? Okazało się, że kocham jesień!
 
1. MIÓD – Jesienią smakuje jak nigdy. Może podświadomie kobiety, strażniczki stylu, dobierają go jako dodatek do złotej aury panującej nierzadko za oknem. W herbacie, cytrynie, na chałce, w owsiance… Miód smakuje jesienią nieziemsko. Nie próbowałaś? Daj mu szansę. 
 
2. GRZYBKI – Wychodzi ze mnie łasuch :). Ale bardziej niż jedzenie, przekonuje mnie… grzybobranie. To niesamowicie relaksujące i przyjemne – spacerować po lesie z bliskimi, czujnym wzrokiem przemierzać pokłady mchu oraz połacie pod drzewami i krzakami… Po prostu polować na grzyby! A jaką czujesz radość, kiedy dorwiesz dumnego łotra z pięknym kapeluszem! Szczerze? To tak szalenie wciągające, że myślę, że odkryłam skąd wziął się fenomen łapania Pokemonów. Szukanie tego, co jest na wyciągnięcie ręki, ale lubi się kryć… Mega-zabawa! A po co Ci smartphone kiedy masz koszyk, dobre towarzystwo i jesienną porę?
 
3. POGODA – Nie można ująć jesieni uroku. Oczywiście, bywa, że pada, mży i świat wygląda jakby płakał… Ale uświadomiłam sobie, że najbardziej romantycznych spacerów w życiu doświadczyłam jesienią… Czerwono-złote alejki z kruchymi liśćmi pod stopami mają nieodparty czar! Czerwona jarzębina budzi wspomnienia z dzieciństwa, a październikowe słońce pieści twarze inaczej – jakby dojrzalej niż gorące, letnie promienie.
 
4. MOŻNA SOBIE POMARUDZIĆ – Nie oszukujmy się, kobiety to dość specyficzne istoty, które miewają tzw. „humorki”. Potem jest nam głupio i nie wiemy co w nas wstąpiło, musimy schować dumę do kieszeni i nie daj Boże – przepraszać! Czy tak zwane „jesienne przesilenie” czy – moje ulubione słowo – „chandra” nie może być użyte jako doskonała wymówka na nasze fochy? Naturalnie! Zaznaczę, że ten argument wymyśliłam już na granicy snu, więc proszę nie przesadzać z grymaszeniem, drogie panny :). Jesień nie wszystko wybaczy (ale sporo). 
 
5. STYL I SZYK – Coś w tych płaszczach jednak jest … Z paskami, które zgrabnie podkreślają talię, uroczą czapeczką, botkami na obcasach i tym wielkim, ciepłym szalem wyglądamy niemal jak z żurnala. Charakterystyczna szminka przy takim stroju wygląda po prostu jak wisienka na torcie! Jest okazja popisać się cudownym, jesiennym outfitem i oczarować cały  męski element spotkany na spacerze. Co więcej kobieta z parasolem wygląda pięknie, więc deszcz możemy traktować jako okazję do pokazania naszej klasy. 
 
6. KSIĄŻKI, KSIĄŻKI, KSIĄŻKI! – Może to już zawodowe opętanie, ale nie mogłam o tym zapomnieć. Zawsze kocham dobrą literaturę, ale dobra książka jesienią smakuje niczym najcudowniejsza delicja. Przysmak, który nie tuczy, ale dostarcza wielu wrażeń. W języku angielskim istnieje związek frazeologiczny „food for thought”. Tym jest książka jesienią – pożywieniem umysłu, który smakuje najlepiej przy kominku, z kubkiem parującego kakao i stukającym w parapet deszczem, którego smugi spływają po oknach poza zasięgiem ciepłego koca. 
 
Serio, jesień jest super. 

Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*