Wydawnictwo Kobiece

Ewelina Dobosz i Emila Szelest o pracy nad wspólną powieścią

Bohaterowie Bardzo cichej nocy raczej nie spędzą świąt zgodnie z tradycją. Chyba że za takie uznać te na bieszczadzkim odludziu w towarzystwie byłego więźnia. Ewelina Dobosz i Emilia Szelest, autorki tej niezwykłej powieści, mieszącej w sobie romans, kryminał, komedię, ale i świąteczną magię, opowiadają o tym, jak układała się pisarska współpraca i dlaczego czasem pozwalały bohaterom działać po swojemu.

Niegrzeczna powieść na święta – co przyszło Wam na myśl, kiedy usłyszałyście taki pomysł?

Ewelina Dobosz: Pierwsze, co przeszło mi przez myśl, to „musimy stworzyć historię inną niż wszystkie”. Zauważyłam, że ludzie albo kochają świąteczne, romantyczne historie, albo wręcz przeciwnie. Chciałyśmy napisać coś, co śmiało będą mogły przeczytać obydwie grupy. W tej książce czytelnicy będą mogli lepić pierogi razem z Igą lub wściekać się z Wiktorem na samą myśl o dekoracji domu.

Emilia Szelest: Lubię świąteczne książki, ale na rynku jest przesyt tych słodkich, więc, jak mówi Ewelina, chciałyśmy stworzyć coś innego. 


Jak szybko narodził się pomysł na fabułę?

E.D.: Wystarczyła jedna długa rozmowa telefoniczna i od razu wiedziałyśmy, jakich bohaterów chcemy stworzyć i jakie losy im zgotować. Poszło bardzo sprawnie.

E.SZ.: Bardzo szybko. Początkowo, gdy usłyszałam „książka świąteczna”, wpadłam w panikę. Ja i świąteczna książka? Po rozmowie z Eweliną dotarło do mnie, że możemy to zrobić, łącząc nasze style. Tak też się stało.


To zupełnie nietypowa powieść świąteczna, pomijając gorące wątki, jest tam dużo motywów kryminalnych i co nieco komedii, skąd taki mix?

E.D.: Nasza ówczesna redaktorka zaproponowała nam stworzenie erotyku z wątkiem kryminalnym. Nie wiem czy kiedykolwiek odważyłybyśmy się same połączyć w ten sposób nasze skrajne style. Ja uwielbiam pisać gorące historie, Emilia jest zdecydowanie lepsza w kryminalnych.

E.SZ.: Lubię łączyć gatunki. Ewelina również. We dwie byłyśmy jak mieszanka wybuchowa. Wiedziałam, że Ewelina dużo lepiej czuje się w scenach erotycznych, ja z kolei czuwałam nad wątkiem kryminalnym, ale wszystko ustalałyśmy razem. Wątki komediowe o których wspominasz to dowód na to, jak dobrze się razem bawiłyśmy. Z kolei dialogi między bohaterami nie są wymuszone, bo prowadziłyśmy je jak normalną rozmowę. 


Co sądzicie o pracy w duecie?

E.D.: To ciekawe doświadczenie, aczkolwiek bardzo trudne. Poza pisaniem musiałyśmy chodzić na kompromisy, dostosowywać się do planu drugiej osoby, słuchać siebie nawzajem.

E.SZ.: To na pewno nie jest nic prostego. Miałyśmy ten komfort, że między nami nie ma tematów tabu. Możemy rozmawiać dosłownie o wszystkim. Myślę, że to znacznie ułatwiło nam pracę.


Jak wspominacie wspólne pisanie? Czy podział na bohaterów przyszedł prosto?

E.D.: Mimo kilku trudności, ja wspominam to jako świetną zabawę. Wielogodzinne rozmowy, wspólne pisanie dialogów. Opisywałyśmy sceny zbliżeń i rozmów pomiędzy bohaterami i często czułam nutkę ekscytacji. Kiedy piszę sama, wiem, jak zareaguje drugi bohater. W Bardzo cichej nocy, gdy miałam plan, by bohaterka wyszła z domu, Emilia zatrzymywała ją pod ścianą. To było nieprzewidywalne, pewnie dlatego część osób dostrzega, że nasi bohaterowie byli bardzo ekspresyjni. Oni naprawdę żyli po swojemu.

E.SZ.: Bardzo dobrze. Były słabsze momenty, ale do końca życia będę miło wspominać współpracę z Eweliną. Świetnie się bawiłam, a to jest dla mnie najważniejsze. Praktycznie od razu ustaliłyśmy, jak będziemy opowiadać tę historię


Na ile Wiktor i Iga mają Wasze cechy?

E.D.: To jest zabawne, bo z Emilią twierdzimy, że nasi bohaterowie nie mają naszych cech, aczkolwiek nasi czytelnicy nie mają problemu, by odkryć, która z nas stworzyła Igę, a która Wiktora. To pewnie o czymś świadczy.

E.SZ.: Starałyśmy się nie wkładać w bohaterów siebie, ale wiadomo, że to nigdy do końca się nie udaje.


Jak tak dwóm różnym osobowością udało zgrać?

E.D.: Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. My z Emilią jesteśmy jak siostry, chociaż tak wiele nas od siebie odróżnia. Ja myślę, że ona jest po prostu moją bratnią duszą.

E.SZ.: Wbrew pozorom dużo nas łączy. 


Miałyście kryzysowe momenty, Ewelino, przyznaj, chciałaś czasami zastrzelić Emilię?

E.D.: Zdarzyło się, ale odkąd trzymam Bardzo cichą noc w swoich rękach, to o tym nie pamiętam. Jestem jej wdzięczna, że mimo wszystko udało się przez to przebrnąć.

E.SZ.: Ona mnie. Ja ją… (śmiech). Ale ostatecznie się udało i to jest najważniejsze.

Co najbardziej lubicie w tej powieści? 

E.D.: Uwielbiam to, jak Wiktor utemperował pozornie słaby charakter Igi, i to, jak Iga zmiękczyła skamieniałe serce Wiktora.

E.SZ.: Ja osobiście lubię naszych bohaterów. Są przerysowani, ale prawdziwi. I ja widzę zmiany, jakie w nich zaszły na kartach powieści.


Czy planujecie napisać coś jeszcze razem?

E.D.: Myślę, że to nie jest zamknięta droga, aczkolwiek w tym momencie mamy na głowie sporo innych projektów. Jakiś pomysł tli się w głowie, nie zamykamy furtki.

E.SZ.: Jak wspomniała Ewelina, zostawiamy te drzwi otwarte. Jednak obecnie mamy tyle własnych projektów do zrealizowania, że musimy to odłożyć w czasie. Jednak chciałabym wrócić z Eweliną na czat, by wcielić się w nowych bohaterów. Gdzieś w nas tli się zalążek historii, którą chciałybyśmy wspólnie opowiedzieć. 

Wracając do tematu świąt, czego życzyć Wam w te święta? 

E.D.: Chciałabym, by zadziałała magia świąt i żebym mogła dostrzec uśmiech na twarzy swoich bliskich. Życzyłabym sobie kilku dni spokoju, bez zmartwień i trosk. No i zdrowia.

E.SZ.: Spokoju. Bez dzwoniących telefonów i wyścigu. Obok rodzina i blask choinki. Tylko tyle i aż tyle.


Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*