Wydawnictwo Kobiece

Kim są współczesne wojowniczki? Fragment wywiadu z Glennon Doyle Melton

Kochani, z okazji premiery naszej najnowszej książki zatytułowanej Wojowniczki prezentujemy fragment wywiadu z jej autorką – Glennon Doyle Melton. Zapraszamy do lektury!

Glennon Doyle MeltonO czym jest książka Wojowniczki?

Glennon Doyle Melton: Wojowniczki to moja historia, ale mam nadzieję, że po części też historia każdej kobiety. Opowiada o zagubieniu się, odnalezieniu i ponownym zagubieniu. O sekretnych częściach nas samych, o których często nie rozmawiamy. O miłości, stracie, błędach, uzdrowieniu i o rodzinie.

Dlaczego „wojowniczki”? Co dla ciebie oznacza bycie „wojowniczką”?

G. D. M: Przeżywamy życie, walcząc ze sobą nawzajem albo z własnym ego. Tak czy owak życie to walka. Kilka lat temu postanowiłam przestać walczyć z innymi i zacząć mierzyć się z własnym strachem, ego i złością. To o wiele trudniejsze – jak codzienny egzorcyzm. Pokonanie własnego ego oraz pozwolenie, by w życiu pojawiły się miłość i spokój, niekiedy mnie wyczerpują. Ale wybór walki wewnętrznej zamiast zewnętrznej to bardzo istotna kwestia. Jest to z jednej strony trudniejsze, ale z drugiej też prostsze, bo przynajmniej znam przeciwnika.

Co najbardziej lubisz w czytaniu?

G. D. M.: Obok rodziny i przyjaciół czytanie to wielka miłość mojego życia. To też jedyna dozwolona mi prawnie ucieczka i słabostka, ponieważ policja i trzeźwość odebrały mi wszystkie inne możliwości radzenia sobie w życiu. Czytam, by zasnąć i by się obudzić. Czytam, by uciec i żeby się pokazać. Co najważniejsze, czytanie jest dla mnie jednym ze sposobów na poznanie ludzi. Im lepiej poznajemy ludzi, tym lepiej rozumiemy, jak to jest być na czyimś miejscu, stajemy się bardziej wyrozumiali, potrafimy współczuć. Współczucie zaś prowadzi do mądrości. Czytam, ponieważ chcę być mądra i umieć współczuć.

wojowniczkiDlaczego piszesz?

G. D. M.: Moje życie to dzika przygoda, którą odbywam głównie we własnym umyśle. Mam pewien problem z pamięcią krótkotrwałą, więc gdybym nie pisała, większa część mojej podróży zostałaby zapomniana. To byłaby dla mnie ogromna strata – piszę zatem, by zachować te wspomnienia. Pisanie jest dla mnie jak wielka gra Marco Polo. Poprzez pisanie mówię swoją prawdę, a potem odzywa się echo. Pochodzi ono od ludzi, którzy słyszą w mojej twórczości coś znajomego – mówią: „JA TEŻ” – i przez to stajemy się częścią tego samego „plemienia”. Piszę też po to, by zachować zdrowie i trzeźwość. Cukrzycy codziennie sprawdzają poziom cukru, a my, uzależnieni, musimy sprawdzać nasz wskaźnik prawdomówności. Mówienie prawdy to dla mnie sprawa życia i śmierci. Co rano wyciągam wszystkie swoje najczarniejsze myśli na światło dzienne i przelewam je na papier. Robię to w ramach codziennego przypominania sobie, że nawet w głębi siebie nie mam się czego wstydzić. Pamiętanie o tym pomaga mi zachować trzeźwość i wyjść z ukrycia na kolejny dzień.

Co dla ciebie oznacza „głośne przeżywanie życia”?

G. D. M.: Głośne przeżywanie życia oznacza świadomość tego, kim się jest, oraz dzielenie się sobą tak, aby czuć się na tym świecie lepiej. Oznacza niedopuszczanie do tego, by strach lub wstyd kazały ci pozostawać w ukryciu. Ludzie, którzy potrafią głośno przeżywać życie, robią to, ponieważ nauczyli się, że wszyscy jesteśmy właściwie tacy sami. Moje uczucia, pragnienia, popełnione błędy są podobne do tych, jakie mają miliony ludzi. Głośne przeżywanie życia nie oznacza dzielenia się wszystkim, nie jest jednoznaczne z „mówieniem, jak jest”. Nikt nie mówi, jak jest naprawdę. Każdy z nas opisuje, jak to widzi, ze wszystkimi swoimi uprzedzeniami i drobnymi szaleństwami – aby zatem żyć głośno i życzliwie, musimy być pokorni wobec swoich słabych stron. Musimy także dbać o to, aby głośno nie przeżywać życia innych osób, ponieważ nie jest to ani prawdziwe, ani uczciwe. Historia każdego człowieka musi być opowiedziana przez niego samego. Głośne przeżywanie życia wymaga mnóstwa dobroci i szacunku dla niepowtarzalnych doświadczeń i granic innych ludzi. Gdy głośno przeżywamy życie, musimy być odważni i życzliwi.

Zaangażowałaś się w tworzenie społeczności. Co oznacza dla ciebie „społeczność sióstr”?

G. D. M.: „Społeczność sióstr” to zjawisko, które powstaje, gdy kobiety przestają iść jednym utartym szlakiem i zaczynają postrzegać siebie nawzajem jako jedyne w swoim rodzaju dzieła sztuki. „Społeczność sióstr” powstaje, gdy kobiety postrzegają siebie wzajemnie jako źródło wsparcia i inspiracji – jako zawodniczki jednej drużyny – a nie jako rywalki. WojowniczkiSpołeczność taka zawiązuje się między kobietami, które czują się wystarczająco bezpiecznie, aby przestać obawiać się siebie nawzajem, które nie uważają, aby odmienne wybory życiowe innej kobiety były podstawą oceny ich własnych wyborów. Społeczność sióstr rodzi się wtedy, gdy interesujemy się naszymi różnicami, zamiast być wobec nich niechętne.

 

Jeżeli zainteresowała Cię książka Wojowniczki możesz ją kupić na stronie naszego wydawnictwa. Pamiętaj, że my, kobiety, potrafimy stworzyć lepsze życie zarówno we własnych domach, jak i w swoich sercach.


Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*