Corka doskonala 72
Corka doskonala 3DCorka doskonala 72

Córka doskonała

36,90  23,90 

taniej o: 13,00  (35%)

Amanda Prowse
4.38 out of 5 na podstawie ocen 16 klientów
16 opinii klienta
  • tłumaczenie: Anna Sauvignon
  • liczba stron: 408
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Napisana z niezwykłym wyczuciem powieść o kobiecie, która jest kochającą żoną, wspaniałą matką i oddaną córką. W pewnym momencie uświadamia sobie, że od życia pragnie czegoś więcej… 

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

PIĘKNA, RODZINNA OPOWIEŚĆ, KTÓRĄ POWINNA PRZECZYTAĆ KAŻDA KOBIETA ZMĘCZONA MONOTONIĄ ŻYCIA

Żona. Matka. Córka. Tylko, co zrobić, kiedy ma się tego wszystkiego serdecznie dosyć?

Jackie całym sercem kocha swoją rodzinę. Jasne, jej nastoletnie dzieci potrafią być rozkapryszone, a mężowi czasami przydałby się porządny kopniak… motywacji. Ach, i całodobowe usługiwanie matce z Alzheimerem to również nie jest bułka z masłem.

Jackie poświęciła wiele, żeby jej dom stał się ostoją bezpieczeństwa i miłości. Jednak ciasna, acz urokliwa posiadłość z widokiem na morze już jej nie wystarcza. Największym pragnieniem Jackie jest, aby jej dzieci nie zmarnowały swojej przyszłości, tak jak niegdyś zrobiła to ona. Skoro Martha, jej najstarsza córka, dostała się na uniwersytet i spełnia marzenia, to jej poświęcenie chyba było czegoś warte… prawda?

Amanda Prowse odnalazła wyśmienity sposób na pisanie o bolesnych i ciężkich realiach codziennego życia. Nie zostałam przeniesiona do jakiegoś wyimaginowanego – przesłodzonego czy zupełnie abstrakcyjnego – świata, który jest mi obcy. Zamiast tego spędziłam wspaniały czas nad powieścią o prawdziwym życiu i to było fantastyczne!

 – „The Glass House Girls”

____

Amanda Prowse spędziła 10 lat życia, pracując w korporacji jako konsultantka. Po tym czasie odkryła, że jej powołaniem jest pisarstwo. Specjalizuje się w prozie miłosnej, która swoim niepowtarzalnym stylem urzeka niejedną kobietę. Amanda mieszka w West Country z mężem i dwójką nastoletnich synów.

PATRONI MEDIALNI

        Imperium kobiet

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Amanda Prowse

ISBN

978-83-65506-92-4

Rok wydania

2017

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

408

Tłumaczenie

Anna Sauvignon

Tytuł oryginału

Perfect daughter

Ean

9788365506924

Stan

nowa, pełnowartościowa

16 reviews for Córka doskonała

  1. 5 z 5

    Przepiękna opowieść, która wycisnęła ze mnie łezki!
    Cudowne! Piękne i dobre. Dajcie mamom i siostrom.

  2. 4 z 5

    Córka Doskonała” to opowieść o prawdziwym i codziennym życiu, które otacza wszystkich ludzi. Każdy z Nas ma inne problemy i inne oczekiwania wobec niego. Ja jestem dopiero niespełna szesnastoletnią dziewczyną, która nie ma dużej wiedzy o nim, ale ta książka wywarła na mnie duże wrażenie i skłoniła mnie do głębszych refleksji.

    Jackie jest żoną, matką i córką, która każdemu chce dogodzić i dla każdego chce najlepiej, jednak nie znajduje w tym wszystkim czasu ani miejsca dla siebie. Coraz częściej męczą ją niedokończone sprawy z przeszłości i gdybanie „co by było gdyby…”. Być może uznacie to za banalne zachowanie, a tym bardziej za prosty pomysł na fabułę, ale po chwili zdajemy sobie sprawę, że jest tak z większością z Nas. Zawsze chcemy „lepiej”, ale zapominamy o tym co naprawdę jest dobre w naszym życiu, i taki właśnie problem dotyczy głównej bohaterki książki Amandy Prowse.

    Zmęczona życiem kobieta chce by chociaż jej dzieci nie zmarnowały sobie przyszłości tak jak ona. Podczas czytania poznajemy także jej przeszłość z krótkich retrospekcji i dowiadujemy się, że postępowała zgodnie z sercem. Myślę, że ten tok rozumowania jest jedną z przewodnich myśli tej książki, bo gdy Jackie domyka stare sprawy dochodzi do wniosku, że najważniejsza jest rodzina, a nie pieniądze i szukanie zawsze czegoś „lepszego”. My czytelnicy zagłębiając się w tej historii, też powinniśmy do niego dojść i uznać, że trzeba się skupić na tym co mamy, a nie na tym co moglibyśmy mieć.

    Córka Doskonała Amandy Prowse to książka, która nie porywa swoim wnętrzem, bo jej zadanie jest inne, przekazuje Nam ważne wartości. Główna postać książki, Jackie jest zmęczona swoim życiem i chce od niego uciec, ale jej postawa symbolizuje każdego człowieka. Jako że w końcu dochodzi ona do ważnego wniosku, tak i my powinniśmy ujrzeć to przesłanie.
    Tak naprawdę było mi bardzo trudno ocenić tę książkę, gdyż oddaje ona niezwykle realia codziennego życia, a je z kolei ciężko też jest ocenić.

    Tą opowieść polecam każdemu czytelnikowi, ale myślę, że trzeba do niej troszkę dojrzeć.

    Recenzja pochodzi z http://filizanka-ksiazkoholika.blogspot.com

  3. 5 z 5

    Jacks to kobieta, która musi zdzierżyć dzwonek matki, wydzieranie się nastoletniej córki, wysłuchiwać próśb syna na ostatnią chwilę i patrzeć jak jej zatyrany mąż wraca do domu trzymając się za kręgosłup. Myślicie sobie: zwykłe życie szarej kobiety – matki Polki. Owszem. Gdyby nie fakt, że dzieje się to w Anglii, a Jacks to dość młoda kobieta, która nie osiągnęła w życiu nic. Dosłownie NIC. A bynajmniej nie potrafi tego dostrzec.

    Jestem zaskoczona książką ponieważ spodziewałam się, że może być TAK jak było, a jednak otrzymałam ogromną dawkę emocji. Owszem nie ma tu oryginalności, ale jest wyjątkowość. Bo która powieść potrafi wzruszyć do łez? Właśnie ta! Pod koniec siedząc w busie i czytając ostatnie strony łzy skapywały mi ciurkiem. Widok pasażerów? Uśmiechali się dobrodusznie, bo zgadli, że ryczę przez książkę. W końcu jestem na jej końcu. Nawet miła kobieta zapytała o tytuł – też chciałą się wzruszyć. Gdy jej powiedziałam, że to po prostu historia jednej z wielu matek, żon i córek w jednym uznała, że na bank zakupi egzemplarz. Najlepsza promocja? Łzy! (Powinnam zostać marketingowcem!)

    Idąc dalej, co mnie tak zauroczyło? Jacks to kobieta, która ma dosłownie DOSĆ życia. Takiego w jakim została zamkniętym. Beznadziejny, starym i nie wyremontowany dom (tak jak sobie wymarzyła). Dwójka dzieci, które sprawiają same problemy (ale to akurat norma). Mąż, co ciężko pracuje (owszem docenia to, ale nie może znieść widoku jak np. je płatki śniadaniowe) i zarabia zbyt mało. Na końcu matka chorująca na zanik pamięci i puszczająca to i owo (domyślacie się). Mało? A co powiecie na miłość życia, za którą wzdycha co noc leżąc obok zaobrączkowanego męża?

    Przyznam, że to co się dzieje w jej głowie jest naturalne. Kto by wytrzymał w takiej rodzinie? Pewnie niewielu. Lecz prędzej czy później musi się ułożyć, prawda? Córka jedzie na studia (jest naprawdę mądra!), synek dobrze się rozwija, a do męża wróci (chyba) mięta. Nic mylnego. Córka robi niespodziankę, syn problematyczne historie, a Jacks nie może zapomnieć o byłym chłopaku. I wszystko jakoś by szło swoim torem gdyby się nie łączyło w jedną rzecz: w bycie DOSKONAŁĄ CÓRKĄ. Jacks taka chciała być, ale nie była. Jej młoda kobietka też by chciała, ale… właśnie nie wychodzi jej to. Matka staje się jak córka: nieidealna. I tak już trzecie pokolenie.

    Ale dlaczego były łzy?

    Otóż gdyby tak na to popatrzeć, to życie Jacks jest takie samo jak wielu kobiet. Nawet n a nasze polskie realia. Było mi smutno, gdy czytałam jaki los ją spotkał. O tym jak bardzo chce aby jej więź z rodziną przetrwała najgorsze. Jak bardzo martwi się o dzieci, męża i matkę. Szkoda tylko, że choćby góry przeniosła nic by to nie dało. Walczy i przegrywa. Nie walczy też przegrywa. Robi dobrze, jest źle. Robi źle jest jeszcze gorzej. Mętne koło.

    Podsumowując: To powieść, do której wrócę z przekorą. Zwłaszcza w bardzo nieprzyjemnych chwilach życia, gdy będę sądzić jak mi źle. To historia kobiety, która jednak postanowiła walczyć o swoje w taki sposób jaki potrafi. Popełniając błędy, mówiąc zbyt wiele i zbyt mało, idąc za głosem serca, a czasem rozumu. Po prostu jedna z nas. Czy jej córka podzieli jej los? Czy rodzina się nie rozpadnie? Czy odkryje w sobie coś, co pokaże jej jak cenne ma życie. Jak los ją wynagrodził?

    Więcej na: http://recenzjedevi.blogspot.com/
    Zapraszam 🙂

  4. 4 z 5

    Są takie historie, które chcąc nie chcąc zostaną Ci w pamięci. Takie, które zmuszą Cię do myślenia i pokażą jak bardzo się myliłaś.
    Taką książką jest dla mnie „Córka doskonała”. Do bólu prawdziwa, interesująca i pozwalająca poradzić sobie z nurtującym mnie ostatnimi czasy tematem.

    Mowa bowiem o życiu. Przed przeczytaniem powieści pani Amandy Prowse byłam na etapie ogromnego lęku. Codziennie myślałam o tym, że moje życie ucieka, a ja stoję w miejscu. Nieustanie mam coraz mniej czasu na zrobienie „czegoś”. Życie w dzisiejszych czasach, tj. Instagrama i tego typu portali nie jest łatwe. Jachty, bogactwa, wycieczki, piękne ciuchy. Patrzymy na to wszystko i pragniemy tego samego dla siebie. To całkowicie naturalne. Ostatnio jednak przeobraziło się to w moją obsesję, którą dostrzegłam dopiero przy „Córce doskonałej”.

    Główna bohaterka, tak jak ja chciała za wszelką cenę wyrwać się z małej, rodzinnej miejscowości. Pragnęła zdobywać świat, poznawać nowych ludzi i mieszkać w ogromnym domu z własną oranżerią. Nie wiem czy rozumiecie to uczucie, kiedy ubzduracie sobie coś w waszej głowie i wierzycie w to tak mocno, że niemal nie możecie normalnie funkcjonować. Jackie w ten właśnie sposób wyolbrzymiała swoją dawną, pierwszą miłość. Nawet po kilkunastu latach nie mogła przestać myśleć „co by było gdyby?”. Krzywdziła tym swojego męża, dzieci i przede wszystkim samą siebie. Widziała nieustannie tylko rzeczy, które straciła, nie dostrzegając tego, co przez ten czas zyskała.
    Kiedy zrozumiała, że nie ma już szans na spełnienie jej marzeń, swoją obsesję „lepszego życia” przeniosła na córkę.
    Nieustannie wpajała jej, że życie w małym domku, zbierając grosz do grosza nie jest życiem dobrym. Nie jest życiem „na poziomie” nie móc pojechać na wycieczkę do Paryża, czy zwyczajnie spełnić jakieś swojej zachcianki.

    Co musi się stać, żeby zobaczyć, że nie potrzeba nam tych wszystkich udogodnień, żeby być szczęśliwym?
    Można dostrzec to dopiero po stracie rodziców, zniszczeniu autorytetu ojca, odkryciu prawdy o byłej miłości, buncie córki i doprowadzeniu do rozpadu rodziny. Albo można sięgnąć po „Córkę doskonałą” i przekonać się, że jesteśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie już teraz.
    Nie dajmy się omotać tym ciągłym dążeniem do perfekcji 🙂

    „Córka doskonała” to nietuzinkowa, otwierająca oczy i przy tym relaksująco przyjemna powieść 🙂
    Z recenzji wyszła pogadanka, ale mam nadzieję, że lubicie i takie formy moich opinii.

  5. 4 z 5

    Czy istnieją na świecie ludzie doskonali pozbawieni jakichkolwiek wad? Z całą pewnością nie. Nie ma ludzi doskonałych, tak samo jak nie ma idealnego życia. Jesteśmy młodzi, snujemy plany na przyszłość, a kiedy ona nadchodzi, rzeczywistość okazuje się inna niż mieliśmy to w planach. Nie można zaplanować życia do przodu o jakieś 5 czy 10 lat, gdyż nigdy nie wiemy co nam takiego przyniesie. Jest ono pełne niespodzianek.

    Jacks Morgan to kobieta, która miała w młodości wiele marzeń. Los jednak sprawił, że jej życie potoczyło się całkiem inaczej niż przewidywała. Wyszła za mąż, nie za tego co planowała, urodziła dwójkę dzieci, a na końcu przyszło jej się opiekować matką, która zachorowała na Alzheimera. Czuła się zmęczona, rozgoryczona i rozczarowana życiem. To kobieta, która w pewnym momencie za bardzo zaślepiła się swoim życiem, a raczej tęsknotą za tym czego nie uzyskała, iż nie dostrzegała jak wiele skarbów ma przy sobie.

    To smutne, że czasem nie dostrzegamy tego co mamy, że wciąż mamy poczucie jakiegoś żalu, że nie osiągnęliśmy tego o czym tak marzyliśmy. Żyjąc tęsknotą do niezrealizowanych marzeń, często nie zauważamy, że ranimy bliskie nam osoby, które wypruwają sobie żyły, by nam niczego nie brakowało. I dopiero w życiu musi się coś wydarzyć, byśmy to mogli zrozumieć, byśmy w końcu mogli przejrzeć na oczy i dostrzec to, co najpiękniejsze.

    Najważniejsze w życiu jest szczęście i miłość, nie ważne jak mieszkamy, że musimy odmawiać sobie wiele rzeczy, bo najzwyczajniej w świecie nas na nie nie stać, ważne jest to kogo mamy u swego boku. Z ukochaną osobą jesteśmy w stanie pokonać wszystkie przeszkody. I choć ścieżka naszych marzeń często zbacza na inny tor, wcale nie oznacza to, że jest on gorszy, że nie przyniesie nam satysfakcji i spełnienia.

    Styl autorki może nie powala na kolana, jednak przesłanie jakie niesie w sobie ta książka jest ciekawe. Może nie same przesłanie jakie w sobie niesie, tylko wartości, z których przykład mógłby wziąć niejeden z nas. To, że nasze życie nie ułożyło się jak należy, nie oznacza, że życie naszych dzieci również powieli nasz los. Każdy z nas ma prawo decydować o swoim losie sam.

    Córka doskonała to powieść o zmęczonej nieudanym życiem kobiecie, która za wszelką cenę stara się manipulować życiem swojej córki, by ona czasem nie podzieliła jej losu. Tylko jak przekonać matkę, że córka wcale nie musi powielać błędów matki? To historia, która uświadomi nam jak czasem potrafimy być zaślepieni własnym życiem i nie potrafimy dostrzegać tych najcenniejszych wartości, które często są tuż obok nas.

  6. 4 z 5

    „Córka doskonała” to najnowsza powieść Amandy Prowse, znanej niektórym z Was ze „Świątecznej kafejki” od Wydawnictwo Kobiece.

    Jacks to kobieta z marzeniami, jednak marzenia mają to do siebie, że nie zawsze można je spełnić. Jej życie potoczyło się akurat tak, że swoje dobro przedłożyła ponad dobro rodziny. Jednak nie znaczy to wcale, że jest nieszczęśliwa. Jednak w głębi serca pozostaje nutka żalu za utraconymi marzeniami. Życie bowiem pisze dla nas czasem inny scenariusz niż byśmy chcieli czy nawet planowali.

    A czy zastanawialiście się kiedyś jak wyglądałoby Wasze życie, gdyby wszystko poszło zgodnie z założonym planem? Może wcale to co wydawało nam się, że będzie dla nas dobre wcale takim by nie było. Jacks to kobieta jakich wiele, ile ze współczesnych kobiet poświęca swoje marzenia dla dobra rodziny. Jednak bohaterka ma pewną wadę, a mianowicie stara się tak kierować życiem swojej córki aby spełniła ona jej niespełnione nadzieje. Czasem rodzice właśnie takim zachowaniem, choć może nieświadomie krzywdzą własne dzieci. Nie da się przelać swoich niespełnionych planów na nowe pokolenie, trzeba pozwolić wybrać dziecku własna drogę do szczęścia.

    To ciepła, rodzinna opowieść o poszukiwaniu szczęścia i swojego sposobu na życie. Napisana w sposób bardzo przystępny, zmuszająca do zastanowienia nad własnym życiem. Polecam, choć może nie czyta się jej jednym tchem to warto po nią sięgnąć.

  7. 5 z 5

    „Ciepła, rodzinna, zabawna i bardzo prawdziwa opowieść o tym jak pokonywać kłody rzucone nam przez życie. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że ta książka aż tak mi się spodoba. Historia Jacks chwyciła mnie za serce i naprawdę czułam z nią więź podczas lektury. Wszystkie jej smutki, radości przeżywałam równie mocno.

    Ciekawą rzeczą jest to, że mamy retrospekcję, gdzie Jacks wspomina swoją młodość i dawną miłość. Ale tak serio: czy zastanawialiście się kiedyś co aktualnie robią Wasze dawne miłości? Ja też nie. Ale główna bohaterka bardzo chce się dowiedzieć co robi aktualnie jej była miłość życia, a kiedy jej się to udaje doznaje szoku. (…)

    Bardzo spodobała mi się historia, którą przedstawiła nam autorka. Jest napisana w taki sposób, że chwilami miałam wrażenie, że to jest historia autorki a nie Jacks. Sposób w jaki autorka przedstawiła opisy różnych miejsc, osób mogą śmiało na to wskazywać.
    Uwielbiam takie książki i mogę Wam ją z całego serca polecić. Na pewno drugiej tak dobrze napisanej obyczajówki nie znajdę nigdzie. Nawet u Danielle Steel, choćby za kilkanaście lat.”

    Więcej na: https://inthefuturelondon.blogspot.com/2017/04/corka-doskonaa-amanda-prowse-recenzja.html

  8. 4 z 5

    Na pierwszy ogień wezmę bohaterkę, bo tu będzie trochę narzekania. Bardziej beznadziejnej istoty to z lupą szukać. Jest tak perfidnie niedoskonała, że myślałam w pewnym momencie, że wstanę i ją zamorduję. Ale nie, wtedy by w niebie/piekle narzekała, a ja nie będę przecież nikogo kolejnego narażać na utratę cierpliwości, a później zdrowia. Co robi Jacks? Narzeka jak to jej w życiu źle. Narzeka i narzeka, i narzeka… No szału dostać można. Wszyscy są ‚be’, a ona jest poszkodowaną szarą myszką. Dlaczego? Bo coś nie jest tak, jak sobie wymarzyła. A przecież może być jeszcze gorzej! O nieeee, to już torturowanie naszej biednej bohaterki! Jak ona przeżyje takie znęcanie się?! (…) Dajcie ludzie spokój. Ma wspaniałego męża i nie pracuje. Jedynymi jej obowiązkami jest opieka nad dziećmi i matką, od czasu do czasu coś posprząta. I ona ma ciężkie życie. Co mają powiedzieć matki, które i pracują na pełen etat, i muszą ogarniać dom oraz dzieci?

    Musiałam sobie zrobić w ciągu czytania przerwę, by sięgnąć po lekturę szkolną. Powracaliśmy do ‚Skąpca’ Moliera. Przeczytałam, zdałam i powróciłam do ‚Córki…’.
    Wtedy mnie uderzyło. Dostałam w twarz podsumowaniem. Autorka, podobnie jak Molier, wyśmiewa się z pewnych zachowań. Nie ma absolutnie żadnej szansy, żebyśmy polubili naszą bohaterkę. Więc z każdego jej zachowania możemy wyciągnąć naukę. Wszystko co robi, wszystko co nam gra na nerwach, możemy przełożyć na nasze życie. Ile razy mięliśmy dość, więc pisaliśmy do najlepszej przyjaciółki by sobie ponarzekać? Kiedy nawrzeszczeliśmy na kogoś, bo… się nawinął? Nikt z nas nie jest ideałem. Nie damy rady być nim, bo nie ma czegoś takiego poza naszymi snami.

    Poza morałem chyba nie mam czego się doszukiwać w tej powieści. Fabuła została napisana pod niego, bohaterowie zostali wykreowani… Generalnie brakuje mi słów, bo ta książka taka była. Jednowieczorówka aż do bólu. Przeczytać, zrozumieć, zapomnieć. Raczej nie zostanie mi w pamięci na długo, bo nie ma co zostawać po prostu. Dobrze było sobie uświadomić kim nie chcę się stać, ale poza tym – czy ja wiem… Nie żałuję przeczytania, ale też pewnie nigdy do niej nie wrócę, bo niczym wspaniałym mnie nie ubodła. Ach! Zapomniałabym. Uświadomiła mi, że warto trzymać się schematu -> najpierw studia – potem miłość. Jednak nie jestem pewna, czy to nie miało działać w tą drugą stronę, że miłość przezwycięży wszystko.

    Całą recenzję wraz ze zdjęciami znajdziesz na:
    https://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2017/04/129-corka-doskonaa-amanda-prowse.html

  9. 5 z 5

    Zaczynając przygodę z tą pozycją wiedziałam mniej więcej czego mogę się spodziewać. Autorkę poznałam już jakiś czas temu przy okazji premiery książki „Świąteczna kafejka”. Niezwykle przyjemnie w jej towarzystwie spędziłam, o ile dobrze pamiętam, przedświąteczny czas w grudniu. Z radością więc zareagowałam na nową publikację tej pisarki.

    Jacks miała cele. Śniła o Svenie, który był jej pierwszą sympatią. Nade wszystko pragnęła żyć z nim. Budzić się i zasypiać u jego boku. Były wspólne plany dotyczące przyszłości, śmiałe plany. Odważnie wypowiadane słowa miłości, przyrzeczeń oraz niezachwiana wiara w to, że wszystko się spełni. Zderzenie z rzeczywistością bywa brutalne. Kiedy Sven wyjechał aby spełniać marzenia, Jacks została… Nie tak to miało wyglądać. Życie dziewczyny na zawsze zmienia swój bieg. W zaistniałej sytuacji nie pozostaje jej nic innego (zdaniem rodziców) jak przyjąć miłość Petera, który zapewni jej i nie tylko jej stabilizację i bezpieczeństwo. Chłopak jest zakochany w pannie Morgan. Czy Jacks zdecyduje się małżeństwo nie czując nic do przyszłego współmałżonka? Musicie doczytać sami. Mogę zdradzić, że nie będzie to proste, wręcz przeciwnie wymagające dużo cierpliwości, determinacji. Czy kobieta osiągnie szczęście?

    Lata mijają a życie Jacks wciąż wiedzie pod górkę. Małżeństwo nie przynosi takiej radości, jakiej oczekiwała. Schorowana Ida – matka Jacks – wymaga całodobowej opieki, która to spada na barki córki. Przytłaczający byt kobiety zaczyna jej ciążyć. Wtedy pojawiają się różne pokusy… Wraz ze swoją przyjaciółką wyrusza na spotkanie dawnej sympatii. Czy zderzenie marzeń z rzeczywistością położy kres ciągłej wewnętrznej szarpaninie a Jacks zacznie cieszyć się z tego, co ma?

    Mądra, przytulna, ciepła opowieść. Tak mogę w kilku słowach opisać książkę „Córka doskonała”. Napisana pięknym a zarazem prostym stylem, szybko podbije serca czytelniczek. Dedykowana jest kobietom w każdym wieku, bo wszystkie znajdziemy w niej coś, co z chęcią zaczerpniemy do swojego życia. Dla każdej z nas będzie to coś innego. To jedna z niewielu książek, której akcja toczy się niespiesznie a nie nuży ani przez chwilę. Podzielona na rozdziały, gdzie teraźniejszość w głównej mierze szara egzystencja Jacks przeplata się z wspomnieniami z czasów dzieciństwa oraz szalonej pełnej marzeń młodości. Prawdziwa. Autentyczna. To historia wielu z nas. Opowieść o niespełnionych pragnieniach. O rozczarowaniach. O szalonej, pięknej, poniekąd wyimaginowanej miłości. O problemach, które nie omijają a wręcz przeciwnie. Nawarstwiają się nieraz z każdą sekundą. To krzyk smutnej kobiety nie umiejącej zrozumieć, dlaczego jej własne dzieci nie chcą wysłuchać cennych rad, które mogłyby naprowadzić je na ścieżkę wiodącą do spełnienia marzeń. Historia matki, która pragnie, by potomstwo miało lepsze życie, niż ona. Ta pozycja to po prostu życie opisane w chwytliwy, domowy, przyjazny sposób.

  10. 4 z 5

    Recenzja również na moim blogu: http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/2017/04/40-corka-doskonaa-amanda-prowse-recenzja.html#more

    Z twórczością Amandy Prowse spotkałam się dawno temu, podczas lektury Zła kobieta, powieści, która bardzo mnie oczarowała. Zła kobieta to mocna lektura, pobudzająca czytelnika do myślenia, do refleksji, pozostawiająca ślad w psychice. Po dziś dzień pamiętam fabułę, losy bohaterów, takich książek się nie zapomina. W związku z tym, iż Autorka potrafi szokować ponownie chciałam spotkać się z jej twórczością. Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją.

    Historia rozpoczyna się wyjątkowo pięknie. Ślub w Urzędzie Stanu Cywilnego, Jacks wychodzi za Pete’a. Później miało być wyjątkowo i pięknie. Jednakże często jest tak, iż nim się obejrzymy, a dopada nas szara codzienność. Jak temu sprostać? Czy można to jakoś zmienić? A może trzeba po prostu zaakceptować to co przygotował na nas los? W podobnej sytuacji znalazła się właśnie Jacks Morgan – główna bohaterka. Żona, matka i córka, a także kobieta o wielkim sercu. Dla każdego pragnie jak najlepiej, każdego pragnie uszczęśliwiać, jednakże w tym wszystkim nie potrafi znaleźć odrobiny czasu, ani miejsca dla siebie samej… Jacks kiedyś miała marzenia, pragnęłam zostać spełnioną kobietą sukcesu i podróżować po świecie. Marzyła również o pięknym domku, w którym mogłaby spędzać czas ze swoim ukochanym. Jednak życie napisało dla niej inny scenariusz, któremu kobieta musi sprostać. Piękny dom, o którym od zawsze marzyła, różni się o ideału, mąż kompletnie oddalił się od Jacks. Uczucie, które ich kiedyś połączyło, od dawna jest nieznane głównej bohaterce. Dwójka dzieci zdiagnozowany Alzheimer u jej matki, każdego dnia utwierdza kobietę w przekonaniu, iż życie jest niesprawiedliwe. Zmęczona i rozgoryczona swoją egzystencją coraz częściej rozpamiętuje niedokończone sprawy z przeszłości. Nawiedzają ją myśli o miłości ze szkolnych lat, z którą planowała spędzić resztę swojego życia. Tęsknota za tym, co straciła, zdaje się pogłębiać z każdym kolejnym dniem…

    Idąc dalej Jacks ze wszystkich sił stara się, aby chociaż życie jej dorosłej córki było idealne, a także lepsze niż jej własne. Pragnie i pokłada nadzieje w tym, żeby jej córka poszła na studia i została prawnikiem. Kiedy Martha zostaje przyjęta na uniwersytet, to właśnie wtedy w głowie Jackie zaczyna pojawiać się myśl, iż może rzeczywiście wszystko jest tak, jak być powinno? Ale czy, aby na pewno jej życie jest takie, o którym od zawsze marzyła? Jeżeli chcecie dowiedzieć jak zakończyła się ta historia, to koniecznie przeczytajcie i przekonajcie się sami!

    Bardzo mądra książka, skłaniająca czytelnika do głębszej refleksji. Córka Doskonała bezbłędnie odzwierciedla, to jaka rzeczywistość potrafi być zaskakująca. Świetnie ukazuje prawdziwe i codzienne życie, które otacza nas wszystkich. Bardzo podobało mi się to, iż Autorka wplotła w swoją powieść rozdziały składające się z krótkich wspomnień i wydarzeń głównej bohaterki, które miały miejsce dziewiętnaście lat wcześniej. Dzięki takiemu zabiegowi, czytelnik może lepiej poznać główną bohaterkę. Zrozumieć jej postępowanie i dowiedzieć się, jaka była będąc młodą dziewczyną. Książka jest naprawdę godna polecenia. W moim subiektywnym odczuciu, należy do grupy tych, które tak jak wcześniej pisałam skłaniają do głębszej refleksji. Przez jej uniwersalną formę i prosty język autorki, jestem przekonana, iż jest skierowana do osób bez względu na wiek. Treść przyswaja się bardzo łatwo, a całość czyta się płynnie i szybko. Sądzę, iż cała książka skrywa w sobie piękne przesłanie, iż powinniśmy skupiać swoją uwagę na tym co mamy tu i teraz, a nie na tym co moglibyśmy mieć, gdybyśmy postąpili inaczej. Czasem naprawdę nie warto rozpamiętywać, i zastanawiać się „a co by było gdyby”.

    Reasumując Córka doskonała to powieść o zmęczonej i rozgoryczonej nieudanym życiem kobiecie. To historia, która trafnie uświadamia nam czytelnikom, iż często nie jesteśmy w stanie zauważyć najcenniejszych wartości, które często znajdują się tuż obok nas… Serdecznie polecam. Jestem przekonana, iż każdy znajdzie tu coś dla siebie.

  11. 3 z 5

    Od czasu do czasu lubię sięgnąć po jakąś lżejszą książkę, po coś typowo kobiecego. Tak dla odmiany i odpoczynku. No, a że ostatnio zupełnie zmieniają się relacje między mną a moją Mamą, więc między innymi dlatego postanowiłam sięgnąć po pozycję autorstwa Amandy Prowse zatytułowaną „Córka doskonała”.

    „Córka doskonała” to książka, po którą sięgnęłam naprawdę zaciekawiona tym, co może może mnie spotkać podczas jej lektury. Opis na okładce naprawdę mnie zaciekawił, więc zabrałam się za jej czytanie. Muszę przyznać, że pomysł na fabułę jest doprawdy ciekawy, nie powiem… Zaczęłam czytać i w pewnym momencie utknęłam, ale na szczęście nie na długo. Głównie z tego powodu, że początkowo nic się nie działo. Na szczęście jednak w pewnym momencie akcja się rozwinęła i potoczyła się szybciej. Bardzo spodobały mi się rozterki dojrzałej kobiety zajmującej się jednocześnie matką chorą na Alzheimera, no i oczywiście swoją rodziną – mężem i dwójką dorastających dzieci. Ponadto zaciekawiły mnie jej wątpliwości dotyczące tego, czy zrobiła dobrze rezygnując ze swoich marzeń o karierze. Sama Jacks jest postacią dość autentyczną, ale w moim odczuciu mogłaby pokazywać więcej emocji. A jej córka Martha – zupełnie dziwna postać… W ogóle mi nie podeszła…

    „Córka doskonała” to książka napisana dość lekko, jednak odniosłam wrażenie, że w sposób lekko toporny, taki zbyt prostacki. Język, jakim jest napisana pozostawia naprawdę wiele do życzenia – prosty, nieprzekazujący emocji, jakby w książce dla nastolatek, a nie dla kobiet już dorosłych, dojrzałych… Sam pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy, jednak w moim odczuciu marnie wykorzystany. W moim odczuciu mógłby by być wykorzystany zdecydowanie wiele lepiej, a sama mogłaby być o wiele bardziej naszpikowana emocjami, których tutaj zdecydowanie zabrakło (zwłaszcza, jak na ten typ literatury). No i trochę czegoś innego spodziewałam się po zakończeniu, które jest takie… dość przewidywalne… Ani zaskakujące, ani zbyt emocjonalne, takie nijakie… Zresztą chyba jak całą książka.

    „Córka doskonała” nie jest książką, która mnie powaliła na kolana, jak dla mnie zupełnie bez szału. Owszem, lekka i niewymagająca lektura, jednak w moim odczuciu brakuje w niej emocji… Może być dobra i interesująca jako odstresowanie, swoiste „odmóżdżenie”, ale do ambitnej lektury jej naprawdę daleko…

    Więcej recenzji na http://bojalubiekaweiksiazki.blogspot.com/

  12. 4 z 5

    Być idealną żoną, matką oraz córką wymaga wiele cierpliwości. Zwłaszcza wtedy, kiedy zaplanowane życie miało wyglądać zupełnie inaczej niż dotychczasowe. Jak więc, poradzi sobie bohaterka powieści Amandy Prowse pdt. „Córka doskonała” w sytuacji, w której obecnie się znalazła?

    Jacks Morgan to marzycielka. Pragnęła zostać spełnioną kobietą sukcesu i podróżować po świecie. Chciała zamieszkać w domu z widokiem na morze, w którym mogłaby spędzać niezliczone chwile z ukochanym, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo. Los jednak zgotował jej inne plany na życie i odtąd kobieta musi zajmować się chorą na Alzheimera matką oraz dwójką swoich dzieci. Obecnie Jacks pragnie pomóc dzieciom, aby nie zmarnowały one swojej przyszłości. „Jedno, co wiem na pewno, to że życie trzeba sobie samemu poukładać. Nikt tego za ciebie nie zrobi.” Jacks to bohaterka, która z jednej strony jest poukładana na swój sposób, z drugiej strony skrywa przed rodziną pewną tajemnicę. Główna bohaterka powieści jest postacią naprawdę interesującą – z przyjemnością dowiadywałam się o niej nowych rzeczy oraz „słuchałam” sentencji życiowych, którymi nas częstowała w miarę pojawiania się dalszych szczegółów historii. Zdążyłam ją naprawdę polubić, choć w pewnym momencie, jej użalania się nad sobą, lekko zaczęły mnie irytować. W końcu, na świecie są ludzie, którym w życiu gorzej się powodzi. Nie był to jednak tak ważny szczegół, który wpłynąłby na moją ocenę. Książka prowadzona jest z perspektywy dwóch różnych przestrzeni czasowych – dowiadujemy się o życiu Jacks wszystkiego z przeszłości, jak i teraźniejszości. To sprawia, że powieść jest jeszcze bardziej interesująca, ponieważ możemy wniknąć w umysł nastoletniej Jacks oraz zobaczyć jaki miała wtedy pogląd na świat i co ją tak naprawdę ukształtowało. Tutaj jest to kluczem do zrozumienia jej dorosłego postępowania, a to bardzo mi się podoba. Myślę, że „Córka doskonała” Amandy Prowse jest pewnego rodzaju przestrogą. Zawsze warto mieć marzenia i do nich dążyć, lecz przez to musimy postępować niezwykle rozważnie, by te wszystkie pragnienia mogły się spełnić. Ważne jest również, by swoich marzeń nie przekładać na swoje dzieci. Książka ta jest idealna zarówno dla nastolatki, jak i dojrzałej kobiety, gdyż każda nich wyciągnie z niej pewnego rodzaju naukę. Pomimo tego, że mam dopiero dziewiętnaście lat, starałam się zrozumieć Jacks jak najlepiej, choć nie ukrywam, iż było to trudne, gdyż nie mam za sobą tego bagażu doświadczeń, który na karku ma nasza główna bohaterka. Z książki na pewno wyciągniemy wiele dobrego, a przede wszystkim to, żeby cieszyć się z małych rzeczy i nie popadać ze skrajności w skrajność. Mi osobiście książka przypadła do gustu, choć myślę, że gdy sięgnę po nią za jakiś czas, wyciągnę z niej o wiele więcej.

    Recenzja pochodzi z bloga: http://www.marionetkaliteracka.wordpress.com

  13. 5 z 5

    Ta książka jest o życiu, o tym prawdziwym życiu. Bez czarowania, bez kolorowania, bez fajerwerków. O smutku, rozczarowaniu, strachu. O tym, że nie zawsze wszystko wygląda, tak jak to sobie wymarzyliśmy. Jednak to wcale nie znaczy, że ta „zastępcza” wersja naszego życia jest gorsza. Czasem tak bardzo pogrążamy się w poczuciu porażki, że przestajemy doceniać, to co otrzymaliśmy od życia. Nie zauważamy, że szczęście to te momenty, których doświadczamy każdego dnia. Lubimy wracać do sytuacji sprzed lat i rozmyślać „co by było gdyby…”.

    W książce mamy doczynienia z niedoskonałą kobietą, która usiłuje być doskonała. Dla męża, dla dzieci, dla chorej matki (której nie lubi). Zapominając w tym wszystkim o sobie. Żyje wspomnieniami i ciąglą świadomością, że mogła mieć lepsze życie. Z większym domem, z oranżerią, z karierą, podróżami, z innym mężczyzną… Jednak czy o to właśnie chodzi? O wspomnienia? Tęsknotę, za czymś czego nigdy nie będzie miała, a mogła mieć?

    Ta książka jest tak naprawdę o każdej z nas. O doskonałości w niedoskonałej formie. O tym, że życia nie da się zaplanować od początku do końca, a zmiana kierunku naszej ścieżki nie musi być złą zmianą.

    Książka, przy której w ogóle się nie nudziłam. Połykałam kolejne strony zaciekawiona, co czeka w kolejnych rozdziałach. Niesamowicie ciepła, prawdziwa. Niosąca piękne przesłanie, które sprawi, że inaczej spojrzymy na otaczający nas świat.

    Czy polecam? Oczywiście – kobietom o kobietach.

  14. 4 z 5

    Książka „Córka doskonała” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Amandy Prowse.
    Przyznam szczerze, że jestem oczarowana tą powieścią, jak i lekkim stylem pisania autorki.
    Historia przedstawiona w tej książce jest wzruszająca i życiowa, a wykreowani bohaterowie bardzo realistyczni.
    Opowiada o pewnej kobiecie – Jacks – jej rodzinie, problemach i nie spełnionych marzeniach.
    Jacks ma kochającego męża – Pete’a, córkę, syna oraz matkę – Idę, która ogarnięta demencją starczą jest całkowicie zależna od osób trzecich.
    Po śmierci ojca, opieka nad chorą rodzicielką spadła na Jacks. W związku z tym wzięła matkę pod dach swojego skromnego domu, który wcześniej został odpowiednio przystosowany dla niepełnosprawnych.
    Nie muszę chyba tłumaczyć z czym wiążę się opieka nad taką osobą. Chora nikogo nie poznaje, nie potrafi samodzielnie jeść, oraz zadbać o higienę osobistą.
    Natłok obowiązków; prowadzenie domu, dopilnowanie spraw nastoletniej córki Marthy i dziewięcioletniego syna, oraz słowo dane ojcu, że zajmie się chorą matką – sprawia, że Jacks zaczyna coraz częściej myśleć o ucieczce. Nie tak wyobrażała sobie swoje życie.
    Kiedyś, jako młoda dziewczyna miała ogromne plany na przyszłość. Chciała zrobić karierę zawodową i wyrwać się z małej miejscowości bez żadnych perspektyw. Marzyła o podróżach i luksusie. Nie sądziła, że przyjdzie jej liczyć każdy grosz, aby dotrwać do końca miesiąca. Miała cudownego chłopaka, w którym była szaleńczo zakochana, i który podsycał w niej wizję świetlanej przyszłości. Obiecał, że razem spełnią swoje marzenia, po czym zniknął, gdy tylko na horyzoncie zaczęły pojawiać się problemy. W tym momencie wszystkie plany prysnęły niczym bańka mydlana.
    Po trzydziestu latach, kobieta patrząc na swoje życie często zastanawia się: co by było gdyby…. – gdyby inaczej nim pokierowała; gdyby bardziej skupiała się na spełnianiu marzeń…dochodzi do wniosku, że utknęła w martwym punkcie i z niczego już nie jest w stanie się cieszyć.

    „Najgorsza była świadomość, że nigdy nie osiągnie tego, co kiedyś planowała. Straciła nadzieję, że los chowa dla niej jeszcze coś w zanadrzu. Czuła się uziemiona. Była żoną Pete’a, matką dzieci i opiekunką Idy. To cała treść jej życia. Była jak napisana już do końca książka, a to, co widziała, spoglądając w lustro, nijak miało się do jej młodzieńczych wyobrażeń”.

    Kobieta swoje niespełnione marzenia i ambicje, podświadomie przelewa na córkę, która – u progu dorosłości – ma przed sobą cudowną przyszłość, a popełnia takie same błędy jak niegdyś ona.
    Jacks ze wszystkich sił, próbuje uchronić Marthę przed podjęciem nie właściwych decyzji.
    Czy znajdzie sposób? Może uda się jej odmienić też własne życie? Co musi się stać, aby dostrzegła i doceniła to, co ma? Czy stając przed możliwością ucieczki od problemów i spełnienia młodzieńczych marzeń – ulegnie?

    Autorka na przykładzie bohaterów uświadamia nam, co tak na prawdę się w życiu liczy.
    Lepiej cieszyć się tym co mamy, niż zastanawiać się co by było gdyby… Dobrym tego przykładem i zarazem moją ulubioną postacią, jest tu Martha – córka Jacks, która mimo iż powtarza błędy matki – okazuje się osobą bardziej świadomą życiowych wartości. To, że na drodze do spełnienia marzeń pojawiają się poważne kłopoty, nie oznacza dla niej, że droga ta, staje się zamknięta na zawsze.
    Pokazuje, że mimo wszystko jest w stanie zapanować nad swoim życiem i to, jak się ono potoczy zależy tylko i wyłącznie od niej.
    Książkę przeczytałam błyskawicznie i z wielką radością. Historia ta, jest bardzo bliska szczególnie kobietom. Autorka pokazuje, z jakimi problemami często musimy się borykać. W prosty sposób obrazuje, jak wygląda zwykła, szara, ludzka codzienność.
    Czytając miałam wrażenie, że weszłam do czyjegoś domu, do czyjegoś życia i z boku przyglądam się zachodzącym zdarzeniom.
    Teraz za każdym razem, gdy najdzie mnie chęć na narzekanie lub zastanawianie się, co by było gdyby… – przypomnę sobie tę historię, i wyciągnięty z niej wniosek.
    Książka ta, na długo zostanie w mojej pamięci a już wypatruję kolejnej powieści Amandy Prowse, gdyż autorka znalazła się na liście moich ulubionych.

  15. 5 z 5

    Książka zdecydowanie daje do myślenia i skłania do głębszych refleksji. Autorka pokazała to jak rzeczywistość potrafi być zaskakująca i nieprzewidywalna. Nie ma tutaj podkoloryzowania, autorka ukazuje życie takie jakie jest. Rozdziały składające się z krótkich wspomnień głównej bohaterki, które miały miejsce dziewiętnaście lat wcześniej były bardzo ciekawym dodatkiem do całej tej historii.

    Ten fragment recenzji pochodzi z bloga : http://monicas-reviews.blogspot.com

  16. 5 z 5

    Czy czujesz czasami, że masz wszystkiego dość, denerwuje Cię mąż, dzieciaki doprowadzają do szewskiej pasji, wszystko irytuje? Na pewno zdarzają się takie dni. Przyznaj się? Myślisz sobie wtedy co by były, gdybym…. Kiedy zobaczyłam tytuł książki, pomyślałam o to coś dla mnie, mam przecież córkę doskonałą, najcudowniejszą na świecie. Główna bohaterka Jacks to trzydziestosześcioletnia mama dwójki dzieci, żona i córka, która opiekuje się matką. Ma wspaniałego męża, który kocha ją na życie i oddałby wszystko, żeby ona była szczęśliwa. Córka jest wspaniałą, bardzo zdolną uczennicą liceum, która stara się dostać na najlepsze uczelnie w kraju. Z matką, którą się opiekuje, nigdy nie miała dobrego kontaktu. Mieszkają w malutkim domku, gdzie jedno potyka się o drugie, gdzie ośmiolatek mieszka w pokoju z osiemnastolatką. Wiadomo, czasami tak bywa, nie wszyscy mają wille z basenem. Niestety w takich warunkach często jesteśmy rozdrażnieni, zmęczeni, nie zauważamy tego, co dobre, wyolbrzymiamy te złe aspektu życia. Jacks chciałby, żeby jej córka Martha została prawnikiem, żeby miała pieniądze i dostanie życie. Czy tak się stanie? A może Martha ma inne plany na życie? Życie czasami pisze własny scenariusz, niekoniecznie taki jak my byśmy chcieli. W książce przeplatają się dwie płaszczyzny czasowe Jedna to czasy obecne bohaterów, druga to czasy młodości Jacks, jej narzeczonego Svena i jej obecnego męża Pete. Tak nasza bohaterka wspomina ciągle swojego byłego narzeczonego, wyobrażając sobie, co by było, gdyby. Czy to na pewno dobry pomysł? Czy Wy żyjąc w dobrym związku, wspominacie i marzycie o swoich byłych? Pewnie nie, choć, kto wie?
    Jest jeszcze jedna rzecz, a mianowicie nasze niezrealizowane ambicje, które staramy się przerzucić na dzieci. Tu mamy doskonały tego przykład. Martha ma być taką osobą, która realizuje marzenia swojej mamy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że my dorośli nie widzimy tego, że te nasze plany nie zawsze są jednakowe z planami naszych dzieci. Uparcie dążymy do ich zrealizowania, unieszczęśliwiając tym samym nasze pociechy. Tu autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawia te kwestie. Są one bardzo wyraźnie zaznaczone, bardzo dobrze przekazane, dające nam wiele do przemyślenia.
    Druga sprawa, której też często nie doceniamy to radość z tego, co mamy. Czasami zdarza się, że nachodzą nas takie myśli, że chcielibyśmy czegoś więcej. Więcej pieniędzy, większego domu, więcej…, czegoś innego, staramy się wyobrażać sobie, co by było, gdyby.
    Tylko czy to ma sens? Czy to nie zatruwa nam życie? Oczywiście, że tak. Amanda Prowse w doskonały sposób nam to udowadnia. Pokazuje nam jak łatwo się w tych naszych marzeniach zatracić i nie zauważyć tego, co dobre w naszym życiu. Wiadomo, można czasami pobujać w obłokach, pod warunkiem, że zejście na ziemię nie będzie dla nas bolesne. Każdy ma prawo marzyć, jednak nie może nam to przesłonić codzienności, bo powrót do realnego świata, może być bardzo bolesny.

    Trzeba rozgraniczać przeszłość od teraźniejszości, bo przecież to, co było, nie wróci, wiec po co do tego wracać. Powinniśmy się cieszyć z tego, co mamy, brać życie takie, jakim jest. Cieszyć się z każdej dobrej rzeczy, niepowodzenia zostawiać za sobą. Cieszyć się każdą chwilą spędzona z rodziną, radości brać garściami, smutki przeżywać szybko, na błedach się uczyć, by nie popełniać ich więcej.

Dodaj opinię

Solve : *
8 − 5 =


Masz coś do przedyskutowania?