dziecko-wspomnien_72_net
Dziecko-wspomnien_3Ddziecko-wspomnien_72_net

Dziecko wspomnień

36,90 29,90

taniej o: 7,00 (18%)

Steena Holmes
4.83 out of 5 based on 30 customer ratings
30 opinii klienta
  • tłumaczenie: Urszula Gardner
  • liczba stron: 240
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Niezwykły i trzymający w napięciu dramat psychologiczny o macierzyństwie i sile miłości. Jak niewyjaśnione sprawy z przeszłości mogą mieć wpływ na nasze postrzeganie rzeczywistości?

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

GDY PRZESZŁOŚĆ TRZYMA KLUCZ DO NAJWIĘKSZYCH SEKRETÓW…

Brian jest zachwycony, gdy dowiaduje się, że jego żona Diana jest w ciąży. Pora na dziecko nie jest jednak najlepsza – Diana właśnie otrzymała awans w pracy, a Brian musi jechać do Londynu pomóc przy otwieraniu nowego biura.

Rok później Diana nie potrafi sobie wyobrazić życia bez swej pięknej córeczki Grace. Bije się z myślami, czy wracać do pracy – tak niechętnie zostawia dziewczynkę samą. Sprawy komplikuje to, że Brian musiał zostać w Londynie na dłużej, niż wcześniej przewidywali. Kiedy Diana zaczyna zauważać dziwne zachowanie najbliższych, uświadamia sobie, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. Czyżby chodziło o straszne, niewyjaśnione do tej pory zdarzenia z przeszłości?

THRILLER, KTÓRY TRZYMA W NAPIĘCIU AŻ DO OSTATNIEJ STRONY…

KSIĄŻKA ZNALAZŁA SIĘ W FINALE PLEBISCYTU USA BEST BOOKS AWARD IN GENERAL FICTION

„Poruszający do głębi dramat psychologiczny” – Kirkus Reviews

„Nakreślona z rozmachem opowieść o macierzyństwie, miłości oraz o tym, kim naprawdę jesteśmy” – Allison Winn Scotch, autorka książki Wszystko, czego pragnę

—–
Steena Holmes dorastała w niewielkim kanadyjskim miasteczku. Ukończyła studia licencjackie z zakresu teologii. Jest laureatką nagrody Indie Excellence Award, a także bestsellerową autorką „USA Today”. Mieszka w Calgary z mężem i trzema nastoletnimi córkami. Uwielbia o poranku podziwiać Góry Skaliste. Uzależniona od podróży, dobrej kawy i czekolady.

PATRON MEDIALNY

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Steena Holmes

ISBN

978-83-65506-26-9

Rok wydania

2016

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

240

Tłumaczenie

Urszula Gardner

Tytuł oryginału

The Memory Child

Stan

nowa, pełnowartościowa

Opinie: 30 o Dziecko wspomnień

  1. Oceniony 5 na 5.

    Iwona.S.

    Dziecko wspomnień to dla mnie nr 1 październikowych nowości od Wydawnictwa Kobiecego. Siostra mieszkająca zagranicą czytała to w oryginale i pamiętam, że lektura pochłonęła ją bez reszty, a po jej zakończeniu przez wiele dni myślami nadal była z główną bohaterką, Dianą. Jak sobie przypomnę nasze rozmowy na skypie, gdy opowiadała mi tę trzymającą w napięciu do ostatnich stron historię i jak zachwycona była zakończeniem, to od razu mam ochotę zacząć lekturę. Na szczęście nie zdradziła mi zbyt dużo, dlatego wiem, że też będę miała ogromną radość z czytania . Bardzo lubię czytać książki, które polecają mi bliscy. Znają moje upodobania i wiedzą co mi się spodoba. Dobrze, że niedługo ukaże się polskojęzyczne wydanie. Czekam i zachęcam do czekania razem ze mną – wszak, która z nas nie lubi od czasu do czasu przeczytać dobrego thrillera?

  2. Oceniony 5 na 5.

    MagdaM

    To będzie świetna lektura, tak czuję. Ba! Wręcz jestem tego pewna. Przeglądałam komentarze na zagranicznych stronach: Amazonie i Goodreads i powiem szczerze, są same pochlebne opinie. Do tej pory zdania innych czytelników tam zamieszczanie mnie nie zawiodły. Jestem przekonana, że tak będzie i tym razem. Poza tym książka jest napisana przez świetną pisarkę. Któż z nas nie czytał „Szukając Emmy”? Bardzo czekam na premierę „Dziecka wspomnień”. Lubię lekkie powieści obyczajowe, ale dobry dramat psychologiczny od czasu do czasu to wisienka na torcie. Czuję, że tą książką Mikołaj obdaruję kilkoro moich znajomych 🙂

  3. Oceniony 5 na 5.

    Martyna Myszke (ryszawa.blogspot.com)

    Steena Holmes wychowała się w małym miasteczku w Kanadzie. Posiada licencjat z teologii. Poza „Dzieckiem wspomnień” napisała również „Szukając Emmy”. Zdobyła Indie Excellence Award. Została okrzyknięta bestsellerowym autorem „USA Today”. Obecnie wraz z mężem oraz trzema córkami mieszka w Calgary. Uwielbia witający ją co rano widok Gór Skalistych.

    Brian i Diana dają sobie dziesięć lat, po upływie których chcą postarać się o dziecko. Po dwunastu latach okazuje się, że kobieta jest w ciąży. Ona – niezdecydowana, niezbyt szczęśliwa, on – wręcz przeciwnie, nie posiada się z radości. Kobietę dopada strach i wątpliwości, wywołane mroczną rodzinną przeszłością. Wyjazd Briana do pracy za granicę również nie jest dobrą wiadomością. Po roku, który przyniósł Dianie mnóstwo radości z córeczki, nagle dostrzega, że nie wszystko toczy się pomyślnie. Wokół niej dzieją się dziwne rzeczy. Dlaczego boi się zostawić dziecko na moment same? Gdzie jest Brian? Z kim nieustannie kontaktuje się niania?

    Wow! Książka wywołała we mnie tyle emocji, że nawet nie wiem jak obrać w słowa to co czuję. Z początku wydawała się niepozorna, a nawet nudna, jednak kiedy wszystko zaczęło się układać, a części układanki wskoczyły na odpowiednie miejsce, przeżyłam szok. Autorka umiejętnie poprowadziła akcję powieści balansując pomiędzy teraźniejszością, a przeszłością. Poruszyła kwestie miłości, macierzyństwa, straty, potęgi ludzkiego umysłu oraz przeciwności losu.

    Większość kobiet pragnie mieć dziecko, tulić je do piersi, dotykać małych rączek, patrzeć jak rośnie i się rozwija. Każda kobieta jest inna i inaczej reaguje na wiadomość o ciąży oraz na sam poród. Bywa, że przychodzi strach, o to czy sprosta macierzyństwu, które jak wszyscy dobrze wiemy, nie jest rzeczą łatwą. Niestety czasami te wątpliwości przeradzają się w coś innego: ataki paniki, depresję, psychozę, hipomanię porodową. Najczęściej młode matki nie zdają sobie sprawy ze swojego złego stanu psychicznego, wypierają z głowy złe wspomnienia. Ważne jest zrozumienie ze strony bliskich, gorzej gdy, tak jak w przypadku głównej bohaterki, kobieta pozostaje sama, bez partnera u boku.

    „Dziecko wspomnień” jest książką łączącą elementy powieści obyczajowej i psychologicznej. Dogłębnie wzrusza i wywołuje silne emocje. Zdecydowanie przeznaczona jest dla dojrzalszych osób, gdyż młode osoby mogą nie zrozumieć lub znudzić się tematyką niekoniecznie młodzieżową. Czyta się ją szybko, choć czasem trzeba zatrzymać się na moment i zastanowić. Kiedy czytelnik odkrywa, co tak naprawdę się dzieje, nie może doczekać się zakończenia, które swoją drogą zaskakuje. Po zamknięciu książki ciężko mi powrócić do swojego życia i przestać myśleć o książce.

  4. Oceniony 5 na 5.

    pirandello

    „Jednakże to, czego chciałam, i to, do czego byłam zdolna, to dwie zupełnie różne rzeczy… jakbym miała w głowie hamulec… albo jakbym się chowała za maską, której chyba wcale nie chciałam nosić.”

    Książka, której jeszcze bardzo długo nie zapomnę, wciąż będzie wdzierać się w moje myśli, skłaniać do obierania różnych kierunków dociekań, poddawania się odmiennym perspektywom, refleksjom nad tym, jak bardzo strata może okazać się dojmująca, nieobliczalna, paniczna i ostateczna. Powieść głęboko przenika przez czytelnika, wyzwala potężną dawkę emocji, wzruszenia, wzburzenia, niezwykle skrajnego odbioru osób i wydarzeń. Główną bohaterkę można polubić lub się do niej zniechęcić, współczuć jej lub surowo osądzać, odrzucać jej postawę lub starać się ją zrozumieć. Ale czy jest możliwość, aby wszystkie te odczucia pojawiły się jednocześnie, akumulowały się w naszym sercu i odwoływały do rozsądku? Wciągający i sugestywny styl, wrażliwość i wyczucie, intensywność i siła przekazu. Doskonałe zrozumienie pewnych obsesji i namiętności, wyśmienite odmalowanie bólu, cierpienia, zaprzeczenia i wyparcia. Książkę pochłonęłam w błyskawicznym tempie, nie potrafiłam się od niej oderwać, porwała mnie swoim klimatem i wydźwiękiem, pozostawiła z uczuciem wielkiej satysfakcji czytelniczej. Bardzo się cieszę, że miałam okazję się z nią zapoznać, jedna z ciekawszych propozycji czytelniczych z literatury współczesnej, jakie ostatnio trafiły w moje ręce.

    Diane i Brian to bardzo udane małżeństwo, są szczęśliwi i radośni, świetnie realizują się w pracy zawodowej, znajdują czas dla siebie i spełnianie własnych marzeń. Wiadomość, że Diane jest w ciąży staje się przełomowa w ich życiu i związku. Więcej nie zdradzę, aby nie psuć przyjemności zaczytania, to trzeba samemu stopniowo odkrywać, zbyt wiele zależności i subtelnych znaków, aby wyprzedzać czy podpowiadać. Autorka wyśmienicie wciąga w psychologiczne odtwarzanie skrawków przeszłości, ich dramatyczny odcień, interpretację tego, co już zdążyła przed nami odsłonić, oraz snucie przypuszczeń, co jeszcze czeka na odkrycie i ujawnienie. Wyłapujemy symptomy zapowiadanych zdarzeń, ich niepokojący charakter i odcień, z fragmentów staramy się zbudować całość, która wcale nie jest wyrazista i oczywista. W miarę kolejnych rozdziałów, odsłaniają się kulisy prawdy i nieznane okoliczności, przeżywamy wiele chwil zwątpienia, ciężko przyswajamy zaskakujące informacje, ale również coraz mocniej odbieramy potęgę miłości, jej charakter i źródła. Poddajemy się atmosferze niepewności i złowrogich przeczuć, jednocześnie dostrzegamy światełko nadziei, ufności i wiary w mądrość losu. Historia, która niewątpliwie może stać się inspiracją do nakręcenia fascynującego filmu. Nie przeoczcie tego tytułu, warto po niego sięgnąć, na mnie zrobił oszałamiające wrażenie.

    bookendorfina.blogspot.com

  5. Oceniony 4 na 5.

    wielopokoleniowo

    http://www.wielopokoleniowo.pl

    Konkretny awans w pracy i związane z nim nowe obowiązki nie do końca idą w parze z posiadaniem malutkiego dziecka. Fakt zajścia w ciążę nie cieszy więc Diane tak, jak powinien, mimo że na dziecko czekała z mężem przez 10 lat. Kiedy jednak maleństwo jest już na świecie, kobieta traci dla niego głowę. Jej miłość do córeczki jest ogromna, nie widzi poza nią świata, ale jednocześnie ogromnie lęka się o nią, boi się wyjść z nią na spacer, boi się odkładać ją do łóżeczka, aby jej nie skrzywdzić i nie zrobić nawet najmniejszej krzywdy. Boi się, odczuwając niemalże panikę, że odezwą się w niej geny po matce, które spowodowały w przeszłości tragiczne zdarzenia…

    Brian nie posiada się ze szczęścia, że w końcu będą mieć dziecko. Myśli nawet o zakupie nowego, pięknego domu, w którym wieść będzie ze swoją rodziną radosne i pogodne życie. Nie na rękę jest mu oferta objęcia stanowiska prezesa, która wiązać się ma z podróżowaniem, ale mimo to planuje jak najwięcej czasu spędzać z rodziną. Para kupuje dom swoich marzeń, jednak wkrótce po zakupie okazuje się, że stała się w nim tragedia…

    Dlaczego młodej matce wciąż towarzyszy niania, wyręczając ją niemalże z każdej czynności przy dziecku? Dlaczego jej mąż, mimo, że miał jak najwięcej czasu spędzać z rodziną, wciąż jest nieobecny? Dlaczego jej bliscy nieco dziwnie zachowują się w jej towarzystwie? I co się stało w przeszłości i jakich genów obawia się Diane?

    Książka wciąga od pierwszej strony. Jest niesamowicie zajmująca, z każdym rozdziałem coraz bardziej niepokojąca i mocno zaskakująca na samym końcu. Czyta się ją bardzo szybko (mi zajęła równe 2 godziny), jak najprędzej chcąc dowiedzieć się prawdy, bo treść nie do końca jest jasna i oczywista. Jest w niej sporo niedopowiedzeń i niedomówień powodujących momentami niemałe roztrzęsienie i mocne zdenerwowanie. Można by rzec, że treść tej powieści to cisza przed burzą, która w końcu musi się zdarzyć…

    Jeśli lubicie pozycje zaskakujące, mocno wzruszające i nie pozwalające przez długi czas o sobie zapomnieć, sięgnijcie po tę powieść. Emocje gwarantowane! Raczej nie polecam jej jednak kobietom w ciąży – książka mogłaby dostarczyć im zbyt dużej ilości wzruszeń i niepokoju.

  6. Oceniony 5 na 5.

    yelle.books

    Nie wiem czego się spodziewałam zaczynając Dziecko wspomnień, ale na pewno nie tego, co zaserwowała mi autorka.

    Historia prowadzona jest równolegle z dwóch punktów widzenia. Pierwszy należy do Briana, który po wiadomości, że jego żona jest w ciąży szaleje ze szczęścia. Jednak Diana nie jest tym faktem aż tak zachwycona. Dali sobie 10 lat bez dzieci, a teraz ma się ono pojawić, właśnie teraz, kiedy oboje są u szczytu kariery. Brianowi wkrótce przyjdzie wybierać między rodziną a karierą z wyjazdem do Londynu.

    Drugi punkt widzenia należy do Diany. Jest zupełnie inny, pisany w pierwszej osobie zupełnie jak pamiętnik. Diana też wydaje się zmieniona. Jest już matką malutkiej Grace, która sprowadziła do jej życia szczęście. Nie może pojąć, jak wcześniej mogła żyć bez dziecka. Jednak jej męża wciąż nie ma w domu. Ze zniecierpliwieniem czeka na jego powrót.

    Od samego początku czułam w tej historii jakiś swoisty niepokój i obawę o losy bohaterów. Coś mi nie pasowało w Dianie. W historii Briana jest kobietą sukcesu, silną, niezależną i stojącą na czele wielkiej firmy. Natomiast po porodzie jest zupełnie inna. Boi się o życie córeczki, nie chce jej pokazać światu i zostawić ją samą. Dodatkowo wszystko wydaje się dziwne i trochę nierealne. Gdzie jest jej mąż i dlaczego zatrudniona niania zdaje się bardziej opiekować matką niż dzieckiem?

    Bohaterowie są bardzo prawdziwi, pełnokrwiści i niesamowicie sympatyczni. Ciekawy jest wątek przeszłości Diany w którym występują lekkie elementy kryminalne, a których się nie spodziewałam. Jednak największy nacisk jest położony na problem psychologiczny jakim jest psychika kobiety przed i po porodzie, depresja i psychoza poporodowa. Przez całość powieście napięcie i niepokoje narastają aż w końcu musiało się coś zdarzyć. Wtedy przeżyłam szok i się zalałam łzami. Nie spodziewałam się, że ta książka wywrze na mnie taki wpływ i obudzi tyle emocji. Jest to pozycja bardzo zaskakująca, wzruszająca, piękna, ale też niepokojąca. To znakomite połączenie powieści obyczajowej z elementami psychologicznymi, którą pochłoniecie w jeden wieczór.

    latajace-ksiazki.blogspot.com

  7. Oceniony 5 na 5.

    Natalia

    Historia opowiada o Dianie – kobiecie niezależnej, o silnym charakterze, która jest w pełni poświęcona pracy jak i małżeństwu. Mimo że zbliża się mały kroczkami do średniego wieku, nadal nie chce mieć dzieci. Jednak nieoczekiwane zdarzenia sprawią, że kobieta odkryje swoją matczyną naturę. Nie zapominajmy o Brianie, czyli jej oddanym mężu. Zawsze ją wspiera i na wieść o dziecku jest wniebowzięty. Lecz z biegiem czasu dziwne zachowania wokół Diany, spowodują mętlik jak i nieodwracalne zmiany w jej życiu. Czy wszystko jest takie, na jakie się wydaje?

    Niewątpliwe historia przedstawiona w książce może nam nieco namieszać w głowie. Teraźniejszość, w której zaplątana jest Diana, miesza się ze wspomnieniami z perspektywy Briana.

    Tak naprawdę trudno stwierdzić, co dzieje się naprawdę, a co jest spekulacjami Diany. Dochodzi do tego niania Nina, która od początku wydawała mi się ambiwalentna. Z jednej strony jej postać mnie fascynowała, z drugiej czułam do niej niechęć.

    Ta powieść nie jest tylko wzruszająca, ale także pokazuje matczyną miłość do dziecka i jej skutki. Niekiedy dobre, w najgorszym wypadku katastrofalne. Czasami zwykłe uczucie zamienia się w obsesję, która wprawia w szok i niedowierzanie. Poruszony temat psychozy poporodowej nadał tej powieści autentyczności i pewnej przestrogi, że nie zawsze wszystko kończy się happy endem.

    Nie zapominajmy także o bohaterach, którzy są naprawdę ciekawie zarysowani. Szczególnie uczucia Diany wprost wyskakują z kart tej powieści. To samo tyczy się Briana, który jest zdeterminowany, by opiekować się swoją żoną i za wszelką cenę zadbać o przyszłość swojej rodziny.

    Wracając do mojego rozczarowania, jest mi naprawdę przykro, że ta pozycja jest nieco króciutka. Chętnie przeczytałabym bardziej obszerną wersję tej historii – bo tematyka jest naprawdę ciekawa i porusza najwrażliwsze strony nas. Podczas czytania tej powieści wiele razy rozmyślałam nad tym, co stanie się dalej, ale autorka stworzyła coś, co przeszło wszelkie moje oczekiwania.

    Dziecko wspomnień to książka, którą może nie zapamięta się na długo, lecz lektura jest przyjemna i przede wszystkim wzrusza czytelnika. Z pewnością jest w pewien sposób wyrazista jak i pisana przystępnym językiem. Wiele niewiadomych jak i odkrywanie kawałkami przeszłości powoduje, że czytelnik tak naprawdę nie wie, co dzieje się naprawdę, a co nie. Nadzieja i wiara w lepsze jutro wyzierają z tej książki, a także inspirują. Strata, smutek, ale także miłość – to wartości, które są niezwykle ciekawie wplecione w całą historię. A zakończenie szokuje. Dosłownie.

    Recenzja pochodzi z osobliwe-delirium.blogspot.com

  8. Oceniony 5 na 5.

    Erna Eltzner

    Rodzina czy świetnie rozwijająca się kariera? Wiele osób staje przed podobnym wyborem. Boi się nieznane, ale gdy ta obca sytuacja staje się naturalna, nie chce wypuścić szczęścia z rąk. Tylko co zrobić, jeśli tylko my odczuwamy dziwną radość, a wszyscy wokół zachowują się nader specyficznie?

    Diana i Brian spodziewają się dziecka. Minęło dziesięć lat od ich ślubu, ale tylko Brian cieszy się z ciąży żony. Choć nie jest to idealny moment na powiększenie rodziny. Mężczyzna musi wyjechać do pracy za granicę, a Diana właśnie otrzymała awans. Dodatkowo niepokoi ją jej własna przeszłość. Mija rok. Mała Grace jest wszystkim dla swojej matki, jednak gdzie podziewa się Brian? Ten sam, który niecierpliwie czekał na narodziny malucha. Dlaczego Diana ciągle musi korzystać z pomocy niani, ciągle roztaczającej nad nią ochronny parasol? Przed czym ją broni?

    To specyficzna książka. Sięgając po nią spodziewałam się prostej w odbiorze obyczajówki, najprawdopodobniej traktującej o depresji poporodowej i związanej z nią konsekwencjami. Jednak już w trakcie czytania domyśliłam się, że istnieje jakieś głębsze dno, a z każdą kolejną stroną tajemnice narastały. Tylko nie mogę już sklasyfikować „Dziecka wspomnień” do konkretnego gatunku. Ich mnogość szokuje! W pozytywnym tego słowa znaczeniu, gdyż Steena Holmes pokazała naprawdę świeży pomysł na przedstawienie tematyki macierzyństwa. Powieść skończyłam szybko, bo jak najprędzej pragnęłam dowiedzieć się, czy moje przypuszczenia okazały się słuszne. Były, ale tylko w połowie. Co mnie ucieszyło, bo jakoś nie lubię znać zakończenia w połowie, wówczas odczuwam, że jest w tym jakiś banał. Tym razem mile mnie zaskoczono. Bardzo wciągająca powieść, z dużą dozą emocjonalności. Niepokój o los bohaterów towarzyszy od samego początku.

    Cały czas pompuje się balonik niepewności. Aby zbić czytelnika z nóg rozwiązaniem zagadki — dlaczego niania Nina bardziej opiekuje się młodą matką, a nie dzieckiem? Nina wzbudzała we mnie jakąś antypatię. Podejrzewałam tę postać o różne niecne zamiary, aby w efekcie ją polubić. Taki psychiczny roller coaster serwuje autorka. Wszystko może się zmienić. Podobnie rzecz ma się z Brianem. Dlaczego milczy i niezbyt interesuje się żoną? Czy ma kochankę? W pewnym momencie już zaczęłam łączyć z nim Ninę. Jaka okazała się prawda, dowiecie się sami, ale gwarantuję, że będziecie zdziwieni losami bohaterów. Będąc pisarką, sama bym na to nie wpadła.

    Podobno wiele książek aktualnie tworzy się z pomysłem na przyszły scenariusz. Przyznam, że o tym właśnie pomyślałam w trakcie lektury „Dziecka wspomnień”. To historia świetnie nadająca się na dobry film. Mogący poruszyć publikę. I tak szczerze, tylko czekam na sygnał, że prawa do ekranizacji zostały zakupione. Przed oczami pojawiają się gotowe sceny. Strony aż kipią od różnorakich uczuć, dlatego można uznać tę pozycję za dość przytłaczającą i należy wybrać na nią odpowiednią chwilę. Wówczas wybierzemy z niej to, co najlepsze.

    Styl Holmes charakteryzuję się prostotą, która ładnie współgra z fabułą. Czasem kwieciste style zasłaniają sobą akcję, w tym przypadku będącą osią całości. Spodobało mi się do tego stopnia, że trochę żałuję, iż powieść nie należy do tych najgrubszych. Choć może tak właśnie miało być, a przesadne rozszerzanie byłoby zbędne? Narrację poprowadzono z różnych perspektyw, ale raczej nikt nie powinien mieć problemu ze zrozumieniem miejsca i czasu. Autorka musiała włożyć mnóstwo pracy, aby nadać książce ostateczny rys, bo sądzę, że również twórca mocno przeżywa perypetie swoich bohaterów. A Diana to postać wzbudzająca współczucie, chęć pomocy tej osamotnionej w tragedii kobiecie.

    „Dziecko wspomnień” jest pozycją idealną dla osób lubiących trudne tematy, mających chęć na głębszą analizę i nie bojących wzruszeń. Jeśli zdecydujecie się na przeczytanie, to bądźcie gotowi na późniejsze refleksje, towarzyszące nawet przez kilka dni.

  9. Oceniony 4 na 5.

    donka.reads

    Książka Steeny Holmes już teraz zdobyła sobie duże grono fanów. Chociaż do jej oficjalnej premiery pozostało 12 dni powieść nagradzana jest samymi wysokimi ocenami. Sama nie mogłam się doczekać poznania tej historii. Liczyłam na powieść chwytającą za serce, taką od której nie będę mogła i nie będę chciała się oderwać. Pragnęłam opowieści przy której polecą łzy. Taką, którą zapamiętam na długo.
    I co? I dostałam ją.

    Matczyna miłość jest cierpliwa i wielkoduszna,
    Tam gdzie inne jej rodzaje są płoche;
    Nigdy nie zawodzi ani nie słabnie.
    Nawet gdy serce pęka.


    Helen Steiner Rice

    Dziecko wspomnień przedstawia historię Diany i Briana. Są oni szczęśliwym małżeństwem rozumiejącym się bez słów. Ich kariery kwitną w najlepsze i wydaje się, że nic im już nie brakuje! Tutaj mają trochę odmienne zdanie. Kiedy okazuje się, ze Diana jest w ciąży.. cóż, nie jest tym zachwycona. W przeciwieństwie do Briana, który nie posiada się z radości. Poza utratą ukochanej pracy i kompletnych zmian w życiu za zachowaniem Diany stoi również mroczna tajemnica z przeszłości, która budzi w niej prawdziwy strach. Powiem szczerze, że uwielbiam ten wątek. I chociaż od początku domyślałam się zakończenia historii nie przeszkodziło mi to w czytaniu z ogromną zaciętością!

    Jak mocno człowiek przeżywa stratę? Jakie są granice ludzkiego umysłu? Odpowiedzi na te pytania na pewno znajdziecie w książce. Nie wiem czy Was zadowolą. Mnie po części przeraziły.
    Od samego początku wgryzłam się w styl autorki. Okazał się lekki i prosty więc strony znikały w mgnieniu oka. Idealnie czułam wszystkie emocje. Zagubienie, determinację i matczyną miłość.
    Na pytanie czy podziwiałam Dianę czy raczej nią gardziłam ciężko opowiedzieć bez spoilerowania książki. Powiem tylko tyle, że podziwiam siłę miłości. Nie tylko tej matczynej ale ogólnie. Niesamowite jest jak uczucia sterują naszym umysłem i jakie obrazy potrafią zaszczepić nam w głowie.

    Znalazła się jednak rzecz, która nieco zmieniła moją ocenę końcową. Książka słowo po słowie wzbudzała ciekawość, namawiała do odkrywania tajemnicy. Byłam już na skraju wyczerpania i liczyłam na przedstawienie zakończenia tej historii tak, żeby fajerwerki strzelały. Niestety „wyjaśnienie” zostało całkowicie pozbawione tej magicznej powłoki. Zostało nam zwyczajnie rzucone pod nogi. Takie przynajmniej ja miałam odczucie.

    Niemniej jednak Dziecko wspomnień wzbudza w czytelniku fale emocji. Skłania do refleksji i przede wszystkim ukazuje zdumiewającą historię. Niezależnie od tego w jakim jesteś wieku. Czy jesteś matką lub też nie. Polecam sięgnąć po tą książkę, gdyż Steena Holmes perfekcyjnie ukazuje nam jak silna jest miłość.

  10. Oceniony 5 na 5.

    zaczytanamarzycielka8

    Gdy dostałam tą książkę zaciekawił mnie tytuł , później w oczy rzuciła mi się bardzo ładna niebieska okładka z dzieckiem. Nie czytałam nawet opisu z tyłu tylko od razu sięgnęłam po tą książkę , aby poznać jej treść.

    Nie wiedziałam czego się spodziewać , chłonęłam każdą stronę i zastanawiałam się do diabła jak to wszystko się skończy. I zakończenie wzbudziło we mnie takie emocje , że nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nadal mam dużo rozważań jeśli chodzi o tą powieść i pewnie na długo zostanie w mojej pamięci.

    Książka opowiada nam historię małżeństwa z długim stażem. Mają oni wszystko czego mogli by pragnąć. Fantastyczny dom , pracę która cały czas się rozwija , przyjaciół. Brakuje tylko dziecka. Kiedy Diana zachodzi w ciążę jej mąż nie może posiąść się ze szczęścia , niestety kobieta boi się , rozważa aborcję gdyż nie chce aby straszliwa historia z jej życia znowu się przydarzyła tym razem jej samej. Z czasem jednak kobieta oswaja się z myślą dziecka , niestety wtedy komplikuje się inna sprawa w jej życiu. Brain musi wyjechać do Londynu dopilnować zajęć firmy w której jest Prezesem. Mija rok a mężczyzna nie wraca.

    Końcówki książki nie planuje wam zdradzać , gdyż to jest najlepsze w tej książce. Nie wiemy jak ona się zakończy , dlatego tak bardzo chcemy ją przeczytać i dowiedzieć się wszystkiego.

    Ja jak najbardziej polecam tą powieść i myślę , że czytelnik nie zawiedzie się na niej. Polecam nie czytać recenzji przed przeczytaniem książki , gdyż jeśli dowiemy się jakie będzie zakończenie książka całkowicie straci w naszych oczach , albo nie będziemy chcieli jej przeczytać.

  11. Oceniony 5 na 5.

    ksiazkanonstop

    Często ulubionym zajęciem małych dziewczynek jest opieka nad lalkami. Małe mamy nadają swym dzieciom imiona, spędzają z nimi każdą wolną chwilę, wykonują przy nich wszystkie te czynności, które są konieczne do wypełnienia przy maleństwie. Być może zaobserwowały je u swej mamy bądź cioci, jeśli ta ma małe dziecko, lub wyssały to zachowanie z mlekiem matki. W późniejszym etapie instynkt macierzyński albo się rozwija i kobieta pragnie, aby w jej domu można było usłyszeć dziecięcy śmiech, lub podąża w stronę zawodowego spełnienia całkowicie wypierając myśl o rodzicielstwie. Są jeszcze takie kobiety…

    … jak Diana, które gdy dowiadują się o ciąży, postrzegają ją jako problem, jaki należy usunąć. Jednak jej mąż tak bardzo pragnie potomstwa, że nie dopuszcza do siebie myśli, iż żona mogłaby zdobyć się na taki straszny krok. Brian walczy o to, aby Diana czuła się szczęśliwa, by w końcu zaczęła zachowywać się jak przyszła matka. Kobieta jest niesamowicie związana z pracą, oddała jej cząstkę serca, jest naprawdę dobra w tym co robi. Zupełnie nie czuje potrzeby powołania na świat dziecka, tym bardziej, że w głowie tkwią straszne obrazy z przeszłości, kiedy jej mama wykonała pewien przerażający krok. Diana obawia się, czy nie odziedziczyła po rodzicielce takich skłonności… Nie wyobraża sobie, że mogłaby skrzywdzić swe dziecko, lecz nie ma pewności, iż tego nigdy nie zrobi.

    Mając obok siebie tak wspaniałego, oddanego jej całym sercem męża krok po kroku zdaje się cieszyć z macierzyństwa. Piękne chwile z mężem raptem zakłóci jego wyjazd. Akurat teraz, gdy Diana musi zacząć spędzać czas w łóżku w celu podtrzymania ciąży. Postanawiają, że na czas nieobecności Briana wynajmą opiekunkę, która zamieszka z ciężarną. Rozłąka małżonków okaże się najtrudniejsza z dotychczasowych…

    Po narodzinach córki Diana panicznie boi się pozostawić Grace samą. Nie może również zrozumieć dlaczego Brian zaniechał kontaktu z nią. Co się dzieje? Skoro było tak pięknie? Diana kochała swoją córkę nad życie, uwielbiała patrzeć na nią godzinami. A teraz nagle okazuje się, że to… jej wymysł?! Jak to możliwe?! Przecież wszystko było takie realne?

    „Dziecko wspomnień” to następna fenomenalna powieść od Wydawnictwa Kobiecego. Połączenie obyczajówki z elementami psychologicznych zawiłości wzbudza zainteresowanie. Rozpoczynając lekturę już od pierwszych słów podskórnie czujemy, że nie będzie łatwo, pięknie i przyjemnie. Strach to towarzysz, który nie opuści do ostatniej strony, a pod koniec książki sięgnie zenitu. Starannie zarysowana fabuła nie pozwala domyślić się zakończenia. W najśmielszych snach nie podejrzewałam, że opowieść będzie miała taki finał. Podczas zakupów w księgarni wzrok może spocząć na okładce „Dziecka wspomnień” i można sądzić, że będzie to miłe czytadło. Nie dajcie się zwieść pozorom. To powieść o ogromnej matczynej miłości, takiej, która jest gotowa oddać życie za swoje maleństwo. O poważnych problemach, z jakimi boryka się nie jedna kobieta po porodzie. O ogromnej stracie, z którą ciężko jest sobie poradzić.

    Polecam serdecznie!

  12. Oceniony 5 na 5.

    dropsksiazkowy

    Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po lekturze Dziecka wspomnień. Ta książka to moja pierwsza, ale na pewno nie ostatnia przygoda z Wydawnictwem Kobiecym. Publikacji autorki, Steeny Holmes, również wcześniej nie znałam. Przeżyłam szok. Myślałam, że sięgam po „standardową literaturę obyczajową”. Nic bardziej mylnego. Wydawnictwo przysłało mi świetną powieść psychologiczną, o której długo nie można przestać myśleć.

    Diane i Brian to młode, kochające się małżeństwo. Oboje robią kariery, wspinając się po kolejnych szczeblach korporacyjnych drabin. Choć pobrali się kilkanaście lat temu, wciąż nie mają dziecka. Kobieta pragnie potomstwa, ale panicznie boi się macierzyństwa. Nie potrafi zapomnień o mrocznej przeszłości i o losie własnej matki… Gdy okazuje się, że jest w ciąży, Brian nie posiada się ze szczęścia. Troszczy się o żonę i planuje przyszłość maleństwa. Kupuje dom, organizuje przeprowadzkę, do minimum ogranicza pracę. Tuż przed porodem dostaje awans i musi wyjechać do Londynu. Ma nadzieję, że zdąży wrócić na czas.

    Mija rok. Diane z pomocą niani wychowuje córeczkę. Mimo wcześniejszych obaw jest w niej bezgranicznie zakochana. Niestety, przy Diane i malutkiej Grace wciąż nie ma Briana. Młoda mama obsesyjnie wręcz boi się o dziecko. Z czasem zauważa, że wokół dzieją się niepokojące rzeczy, które sugerują, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje.
    Powieść podzielono na rozdziały. W części z nich narratorem jest Diana. Opowiada o teraźniejszości, dzieląc się przeżyciami związanymi z opieką nad Grace i rozłąką z ukochanym mężem. Stopniowo poznajemy historię kobiety, a elementy tworzą naprawdę mroczną układankę.

    Pozostałe rozdziały, mimo że narracja jest prowadzona w trzeciej osobie, przedstawiają losy małżeństwa z perspektywy Briana. Czytelnik śledzi je z punktu widzenia mężczyzny od momentu wieści o ciąży aż do wyjazdu do Anglii.

    O Dziecku wspomnień trudno zapomnieć. Steena Holmes porusza temat miłości i macierzyństwa. Stopniowo odsłania kulisy wydarzeń z teraźniejszości, o których mówi Diane. Choć Steena Holmes powoli przedstawia bohaterów i ich świat, dając czytelnikowi pewne sygnały, finał zaskakuje, miażdży. Psychologiczne partie trudno przewidzieć. Na oczach czytelnika szczęście staje się obsesją.

    Bez wątpienia powieść wyzwala potężną dawkę emocji. Wzruszenie miesza się ze wzburzeniem, nadzieja ze strachem, zrozumieniem z potępieniem. Ciężko jednoznacznie ocenić postawę postaci, zwłaszcza Diany. Jedni będą ją surowo oceniać i nienawidzić, inni współczuć i starać się zrozumieć. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy.

    Wydawnictwo Kobiece publikuje książki kobiet dla kobiet. Dziecko wspomnień idealnie wpisuje się w ten schemat z jedną uwagą – moim zdaniem ta powieść jest przeznaczona dla dojrzałych kobiet. Choć ma 240 stron, nie da się jej szybko przeczytać. Zmusza do refleksji, każe się zatrzymać. Emocjonalna czytelnicza uczta gwarantowana.

  13. Oceniony 5 na 5.

    kopecdorota775

    O tym, że koniecznie muszę przeczytać ten tytuł wiedziałam odkąd tylko ujrzałam go w zapowiedziach wydawnictwa. Zanosiło się na coś zagadkowego – tajemnice z przeszłości, dziwne zachowanie świeżo upieczonej matki, nieobecność ojca, który podobno bardzo cieszył się z idącego na świat potomstwa. Chciałam poznać tę historię bliżej i udało się. Czy rzeczywiście było warto?

    Diana i Brian to małżeństwo, które właśnie spodziewa się pierwszego potomka. Przyszły ojciec jest z tego faktu niezmiernie zadowolony, czego nie można powiedzieć o jego żonie. Ostatecznie jednak udaje im się wspólnie przeorganizować życie i w zgodzie oczekują na rozwiązanie. Mężczyzna niedługo przed porodem musi wyjechać, wkrótce jednak rodzina ma być znowu w komplecie. Mija rok. Diana jako szczęśliwa matka opiekuje się córeczką, podczas gdy jej mąż wciąż przebywa służbowo w Londynie. Coś jest jednak nie tak – niania wynajęta do pomocy swoją uwagę poświęca matce, a Brian zdaje się w ogóle nie interesować ani żoną, ani dzieckiem. Diana panicznie boi się zostawić Grace samą, nie potrafi się odnaleźć w nowej sytuacji. Wiele rzeczy w jej otoczeniu sugeruje, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje.

    Historie poznajemy z dwóch perspektyw – teraźniejszość przedstawia czytelnikowi Diana, natomiast wydarzenia od początku ciąży opowiada Brian. Bardzo lubię taki zabieg, ponieważ pozwala on na głębsze poznanie bohaterów i lepsze rozeznanie w sytuacji. Część dotycząca wydarzeń z przeszłości jest prosta, powoli, krok po kroku wprowadza nas w świat małżeństwa, ich problemów, zwłaszcza obaw Briana dotyczących Diany. Kobieta miała traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa i między innymi dlatego nie była pewna, czy chce zostać matką. Do tego dochodzi jej kariera, która była i jest dla niej bardzo ważna. Mężczyzna stara się zapewnić żonę o swoim uczuciu i dać jej poczucie, że dziecko nie tylko im nie przeszkodzi, ale będzie dopełnieniem ich związku. Wydarzenia dotyczące teraźniejszości o których dowiadujemy się od Diany nadawały atmosfery niepewności co do tego, o co tak naprawdę w tej historii chodzi. Wydawało mi się, że dość szybko rozgryzłam zagadkę i byłam tym faktem nieco zawiedziona, okazało się jednak, że miałam rację tylko po części. Zakończenie zdecydowanie mnie zaskoczyło, nie tego się spodziewałam. Na dokładkę poczułam autentyczny ból i współczucie, a ostatnio ciężko było wywołać we mnie aż tak silną reakcję, dlatego ta historia na pewno zostanie mi w pamięci na dłużej.

    Matczyna miłość jest cierpliwa i wielkoduszna,
    Tam gdzie inne jej rodzaje są płoche;
    Nigdy nie zawodzi ani nie słabnie,
    Nawet gdy serce pęka. Helen Steiner Rice

    Bohaterowie byli przekonywujący, wykreowani ze starannością i nie trudno ich sobie wyobrazić. Początkowo nie zapałałam sympatią do Diany, wydawało mi się, że to Brian jest tym, komu bardziej zależy a kobieta łaskawie pozwala sobie nadskakiwać. Potem jednak to się zmieniło i ich relację zaczęłam postrzegać jako bardziej partnerską, widać było, że są dobraną, kochającą się parą. Postacie drugoplanowe nie pełnią co prawda jedynie roli nic nieznaczącego zapychacza, ale to małżeństwo i ich historia jest tutaj głównym tematem. Najbardziej ciekawą a jednocześnie zagadkową postacią z tła jest Nina – opiekunka, która zdaje się bardziej opiekować nie Grace, a Dianą. Po co jej notes? Dlaczego na każdym kroku towarzyszy kobiecie, wręcz jej pilnuje? Z kim rozmawia przez telefon? Te pytania nie dawały mi spokoju do praktycznie ostatniej strony. Równie intrygująca była nieobecność Briana. Mężczyzna, który tak bardzo cieszył się na myśl o dziecku po pojawieniu się córki wydaje się nie być nią zainteresowany. Zerwał kontakt z żoną. Nie potrafiłam przewidzieć wydarzenia, które doprowadziło do tej sytuacji. W tym miejscu przestrzegam, żeby nie zepsuć sobie lektury – ostrożnie ze spojlerami i lepiej nie zaczynać czytania od rzucenia okiem na końcówkę.

    Czy każda kobieta chce zostać matką? Czy każda się do tego nadaje? Co w przypadku kiedy dobrana para różni się w tak ważnej kwestii? Kiedy depresja poporodowa może doprowadzić do nieszczęścia? Problemy poruszone w tej powieści dotykają ważnych i jednocześnie bardzo trudnych problemów, z którymi wiele osób musi się mierzyć. Autorka przedstawia w swojej książce historię, która mogła spotkać w zasadzie każdego z nas. Niepokojącą, pełną miłości a jednocześnie bólu opowieść, w której możemy zobaczyć nasze własne obawy, lęki, ale i nadzieje na przyszłość. Robi to w sposób nie tylko ciekawy, ale również wywołujący w czytelniku autentyczne, silne emocje. Nie zawsze to, czego pragniemy, spełni się. Czasem los ma inne plany. Wtedy trzeba mieć w sobie dużo siły, i właśnie o sile i o miłości jest ta książka.
    co-przeczytalam.blogspot.com

  14. Oceniony 5 na 5.

    www.zksiazkadolozka.blogspot.com

    Diane to kobieta sukcesu. Wspina się na szczebla kariery, by wkrótce rozpocząć nowy etap w życiu jako prezes świetnie prosperującej firmy. Z kolei Brian to typ człowieka pragnącego rodziny, ciepłego kąta i kochającej, oddanej żony. Niestety jego pragnienia kolidują z marzeniami żony. Kiedy dowiaduje się, że jest ona w ciąży, niemalże skacze z radości. Jego szczęście niestety przyćmiewa postawa Diane, która rozważa aborcję, nie chcąc pozwolić dziecku na przejęcie steru w jej życiu i jakiekolwiek zmiany.

    Wszystko jednak zdaje się układać. Wkrótce Diane czeka poród, a Brian musi wyjechać do Londynu. Niestety nie ma go przy narodzinach córeczki jak i również przy jej pierwszych miesiącach. Diane z niecierpliwością oczekuje jego przyjazdu, który zdaje się nigdy nie nastąpić. W wychowywaniu dziecka pomaga jej opiekunka, Nina. Jednak w całej historii coś nie gra. Nina non stop gdzieś telefonuje, nie mówi bohaterce całej prawdy, podaje jej leki, a ludzie niepewnie i ze współczuciem przyglądają się jej walce z atakami paniki i stopniowym zamykaniem się i wycofywaniem ze społeczeństwa.

    Z kobiety silnej i niezależnej zaczyna zmieniać się w pełną obaw i strachu nadopiekuńczą matkę, która boi się nawet wyciągnąć dziecko na powietrze, gdzie mógłby się jej ktoś przyglądać. Co stało się w życiu Diane, że zmieniła się do tego stopnia? I dlaczego Brian ją opuścił? Gwarantuję Wam, że nawet nie przypuszczacie jakie są odpowiedzi na te pytania i dopiero na koniec się o tym przekonacie!

    Po przeczytaniu tej pozycji czuję ogromną pustkę. Nie potrafię przestać myśleć o bohaterach, o historii w jaką się zagłębiłam i o fakcie, że zdecydowanie za szybko się skończyło. Autorka poruszyła mnie do tego stopnia, że złamała moje serce. Nie sądziłam, że ta z pozoru nieskomplikowana historia wywoła we mnie taką burzę uczuć.

    Steena Holmes niewątpliwie ma talent pisarski. Potrafi wciągnąć czytelnika do swojego wykreowanego świata, gdzie nie ma miejsca na rozterki. Nie bez powodu zdobyła Indie Excellence Award i zalicza się do bestsellerowych autorów „USA Today”.

    Jak sama napisała w „Podziękowaniach”, ta książka powstała na podstawie historii usłyszanych od kobiet, które doświadczyły depresji i psychozy poporodowej. Mamy informację z pierwszej ręki, dlatego ta powieść jest taka realistyczna. W dodatku w swoich bohaterów tchnęła tyle siły, że nie sposób sobie ich nie wyobrażać podczas każdej z rozegranych scen. Ta pozycja ma swój charakter właśnie dzięki tym wszystkim emocjom w niej zawartym. I dlatego, że idealnie wpasowuje się w życie, które nie zawsze jest usłane różami.

    Narracja prowadzona jest równolegle z dwóch perspektyw i czasów. Po pierwsze mamy teraźniejszość, historia pisana przez Diane, z drugiej zaś przeszłość, czas przed narodzinami Grace, gdzie narratorem jest Brian, przyszły ojciec i szczęśliwy mąż naszej głównej bohaterki. To dzięki temu zabiegowi jesteśmy w stanie zagłębić się w umysł i uczucia naszych bohaterów, towarzysząc im. Jednak to nie pozwala nam jednocześnie przewidzieć zakończenia i odróżnić fikcji od rzeczywistości.

    Historia ta opowiada o sile miłości, o stracie, o potrzebie bycia normalnym. Opowiada o determinacji i sile, jaką posiadają kobiety w starciu z rzeczywistością.

    Recenzja znajduje się również na http://www.zksiazkadolozka.blogspot.com

  15. Oceniony 5 na 5.

    atociwynalazek

    Macierzyństwo, dla jednych wyczekiwana łaska, dla innych kamień u nogi i niepotrzebny zbytek opóźniający rozwój kariery zawodowej. Diana należy do drugiej grupy. Dziecko w jej życiu pojawiło się znienacka, w najmniej spodziewanym momencie, kiedy właśnie otrzymała upragniony awans. Kompletnie nieprzygotowana na zmiany w swoim życiu kobieta, rozważa różne opcje, obawia się również popadnięcia w psychozę poporodową, chorobę, która obezwładniła umysł jej matki, każąc jej zabić siebie i nowonarodzonego brata Diany. Tymczasem mąż Diany, Brian, niezmiernie cieszy się z nadchodzących zmian, do tego stopnia, że by zapewnić żonie komfort fizyczny i psychiczny, jest w stanie poświęcić swoje ambicje i całkowicie zmienić dotychczasowy tryb życia.

    Tymczasem dziecko pojawia się na świecie, a Brian załatwiając interesy swojej firmy znika z jej życia, nie odbiera telefonów, nie odpowiada na wiadomości. Kobieta jednak nie chce uwierzyć, że mąż ją porzucił i nie poddaje się, czerpiąc siłę z uśmiechu swojej córeczki, która po porodzie stała się dla niej najważniejszym elementem jej życia. Jednak pozytywne nastawienie Diany burzy dziwne zachowanie jej siostry Charlie i opiekunki Niny. Kobieta ma wrażenie, że coś przed nią ukrywają, a to co do tej pory wydawało się oczywiste już takim nie jest.

    „Dziecko wspomnień” jest wariancją na temat pamięci, życiowych priorytetów i ludzkiej psychiki. Diana, żądna krwi bizneswoman, która początkowo rozważa nawet aborcję, po urodzeniu dziecka, zmienia swe nastawienie, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zachowanie głównej bohaterki ukazuje jak bardzo potrafią ulec zmianie ludzkie priorytety i jak wielką zmianą i odpowiedzialnością są narodziny niemowlęcia.

    Autorka zbudowała bohaterów książki na zasadzie przeciwieństwa w odniesieniu do tematu przewodniego, to jest narodzin dziecka. Jak już wspomniałam wcześniej, Diana sceptycznie podchodziła do tematu, badała grunt. Nie była pewna, czy w ogóle chce zostać matką. Nie tylko ze względu na osiągniecie szczytu swojej kariery zawodowej, ale też zważając na problemy psychiczne jej matki. Kobieta obawiała się swojej własnej psychiki, nękały ją wspomnienia, zastanawiała się, co mogło skłonić jej matkę do tak drastycznego czynu i obawiała się, że nie w pełni władz umysłowych mogłaby skrzywdzić swoje nowonarodzone dziecko. Brian natomiast od początku tryskał optymizmem. Wiadomość o ciąży Diany, poruszyła nieznane mu dotąd struny własnego charakteru i zapełniła pustkę w sercu, jaką do tej pory odczuwał. Mężczyzna do tego stopnia oddał się sprawie, że był w stanie poświęcić swoją karierę i zmienić dotychczasowe przyzwyczajenia. Jest to zgoła odmienne przedstawienie tematu niż zazwyczaj, wszak to raczej kobiety są skłonne do zmiany swojego trybu życia w obliczu wyżej opisanej sytuacji.

    Powieść Holmes niepokoi już praktycznie od pierwszej strony. Akcja rozwija się miarowo, powoli, napięcie budowane jest stopniowo, ale w taki sposób, że z niecierpliwością czyta się stronę za stroną mając ochotę na więcej. Tak jak główna bohaterka, czytelnik ma wrażenie, że coś jest nie w porządku, że sytuacja widziana oczami Diany nie jest taką, jaką ona ją rysuje. Postrzeganie wydarzeń w tai sposób jest ułatwione ze względu na zastosowanie narracji pierwszoosobowej w rozdziałach, których akcja dzieje się w teraźniejszości, czyli po narodzinach Grace. Natomiast retrospekcje z ciąży Diany poznajemy w rozdziałach dotyczących w głównej mierze Briana. Autorka zrezygnowała w nich jednak z narracji pierwszoosobowej i zmieniła ją na tzrecioosobową, co moim zdaniem, jest dość ciekawym zabiegiem.

    Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, była to zbytnia przewidywalność powieści, co sprawiło że lekko się zawiodłam rozwiązaniem zagadki wydarzeń zachodzących w życiu głównej bohaterki. Niestety, już mniej więcej od połowy książki miałam przypuszczenia co do jej rozwiązania, a zakończenie potwierdziło, że miałam rację.

    „Dziecko wspomnień” Steeny Holmes jest lekturą, która wciąga bez reszty i pożera każdą cząstkę myśli zostawiając czytelnika jedynie z domysłami , co do jej zakończenia. Jest to ten rodzaj literatury kobiecej, którą z czystym sumieniem można polecić mamie, babci, siostrze czy przyjaciółce i być pewnym, że zapewniliśmy im wspaniałą i rozrywkę w postaci niezwykle wartościowej książki.

  16. Oceniony 5 na 5.

    Ania B.

    Są książki, po które sięgając, mniej więcej wiemy, czego możemy się spodziewać. Są też i takie, które stanowią dla czytelnika niespodziankę. Sama nie stawiałam zbyt dużych poprzeczek tytułowi „Dziecko wspomnień”, który napisała Steena Holmes, by się nie rozczarować, a jeśli już, to pozytywnie zaskoczyć. Po przeczytaniu opisu spodziewałam się przede wszystkim powieści obyczajowej, lecz to, co dostałam, przeszło moje wszelkie oczekiwania.To świetnie skonstruowana powieść, która zahacza o aspekt psychologiczny i jednocześnie porusza poważne problemy. Wciągająca i momentami nieprzewidywalna opowieść, która zostaje w myślach na jeszcze długi czas po odłożeniu książki na półkę.

    Brian oraz Diana to udane małżeństwo ze stażem aż dwunastu lat. Mimo to, do tej pory nie doczekali się dzieci. Stąd też, gdy kobieta zachodzi w ciążę, wszystko ulega diametralnej zmianie. Brian jest zachwycony – marzył o tym od dawna. Jednak jego żona niekoniecznie podziela to zdanie. Nie dość, że właśnie dostała awans, o jakim marzyła od dawna, to dodatkowo wciąż nękają ją demony przeszłości dotyczącej jej matki, która doznała psychozy poporodowej. Rok później Diana nie potrafi już wyobrazić sobie życia bez swojej córeczki Grace. Nękają ją jednak ciągłe wątpliwości – nie wie, czy powinna wrócić do pracy, bo panicznie boi się zostawiać swoją córeczkę samą. Sprawy komplikuje fakt, że do tej pory jej mąż nie wrócił z delegacji w Londynie, gdzie miał załatwić tylko kilka spraw związanych z nowo otwartym biurem. Jednak najgorsze jest to, że Diana zaczyna wkrótce zauważać dziwne zachowanie u swoich bliskich, powoli zaczynając uświadamiać sobie, że nie wszystko jest dokładnie takie, jakim się wydaje… Jak zatem potoczą się losy bohaterów? Czy Brian w końcu wróci? A może tak naprawdę świat, w jakim żyje Diana nie jest tym, jakim wydaje jej się być? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie sięgając po książkę „Dziecko wspomnień”.

    Pierwsze słowo, jakie ciśnie mi się na usta po przeczytaniu tej książki to: niepokojąca. Taka właśnie jest ta opowieść – pełna tajemnic i mrożących krew w żyłach wydarzeń. Gdy zaczęłam ją czytać, pomyślałam sobie, tak jak wspomniałam we wstępie, że będzie to przede wszystkim powieść obyczajowa, być może z jakimś wątkiem nie tyle kryminalnym, co zagadkowym. Okazało się jednak, że ta książka to genialnie skonstruowana powieść psychologiczna, która sprawia, że czytelnik nie może się do końca otrząsnąć po przeczytaniu już ostatnich rozdziałów. Nawet jeśli sama domyśliłam się, co może być mniej więcej grane, to i tak zakończenie stanowiło lekkie zaskoczenie. Autorka stopniuje napięcie, dodając coraz to nowszych faktów, a jednocześnie ciągle stara się utrzymać czytelnika w stanie niedosytu, by mógł z zaciekawieniem śledzić losy bohaterów aż do samego końca. Jednocześnie spodobało mi się to, że książka napisana jest z dwóch perspektyw. Poznajemy więc wydarzenia w teraźniejszości, które opowiada Diana, jako narrator pierwszoosobowy, a także mamy okazję zapoznać się z tym, co działo się rok wcześniej i to z kolei napisane zostało z perspektywy narratora trzecioosobowego.

    Co więcej, ta opowieść ma swój własny klimat i jak napisałam – jest on nieco niepokojący. Pokazuje bowiem, że świat nie zawsze jest dokładnie taki, jaki nam wydaje się być. Uświadamia co więcej, że w jednej chwili wszystko może się zmienić i czasami ciężko jest to przetrwać. Autorka podejmuje się także trudnych tematów – tego, że nie każda kobieta czuje instynkt macierzyński czy też skupia się na problemie psychozy poporodowej, chociażby przy opisie wydarzeń związanych z matką Diany. Genialna książka, która sprawi, że po odłożeniu jej na półkę, jeszcze długo będziecie musieli leczyć książkowego kaca.

    Bohaterowie z kolei zostali wykreowani bardzo dobrze. Może nie każdy z nich przypadł mi do gustu, lecz wszyscy byli niezwykle autentyczni. To postacie z krwi i kości, mające swoje indywidualne cechy charakteru. Brian to mężczyzna, którego od razu polubiłam. Był jednocześnie inteligentny i dążący do swoich celów, lecz także wykazywał się ogromną troską i pragnął w końcu zostać ojcem. Z kolei postać Diany była dla mnie bardzo skomplikowana. Jednocześnie mnie irytowała, jak również było mi jej nieco żal. Nie polubiłam tej Diany sprzed roku, która stawiała karierę wyżej ponad dzieckiem, a z kolei ta późniejsza Diana wywoływała we mnie pewnego rodzaju współczucie. Polubiłam natomiast postać Niny – kobiety, która opiekowała się Dianą oraz Grace pod nieobecnością Briana. Tak czy siak zatem autorka wykreowała naprawdę dobre postacie.

    Podsumowując, jestem niezwykle pozytywnie zaskoczona książką „Dziecko wspomnień”. To przemyślana opowieść, z dobrym pomysłem na fabułę, którego wykonanie poszło autorce znakomicie. Nie pamiętam kiedy czytałam tak dobrą powieść psychologiczną, jaka momentami mroziłabym krew w moich żyłach i sprawiała, że próbowałam zrozumieć postępowania bohaterów i całą tę problematykę, jaka została poruszona w książce. Polecam Wam serdecznie sięgnięcie po tę opowieść, bo myślę, że się nie zawiedziecie, a wręcz przeciwnie – zakorzeni się ona w waszych myślach na długo.

  17. Oceniony 5 na 5.

    zaczytana

    Dziecko wspomnień- sam tytuł jest już intrygujący. Nie miałam żadnych odczuć sięgając po książkę, nie wiedziałam czego mogłam się spodziewać. I muszę stwierdzić- Wydawnictwo Kobiece po raz kolejny mnie zaskoczyło. Jest to pierwszy thriller jaki został wydany w WK i nie zawiodłam się, trzymała mnie w napięciu do samego końca. Można powiedzieć, że „łyknęłam” to w jeden wieczór. Zdecydowanie warto poświęcić chwilę lekturze, która opowiada o miłości i macierzyństwie, a jednocześnie zawiera wątki psychologiczne. Zdecydowanie polecam i wielki plus dla Wydawnictwa Kobiecego za kolejną fantastyczną pozycję 🙂

  18. Oceniony 5 na 5.

    cosdladuszyidlaciala

    Przyznam szczerze, że jak przeczytałam opis, zastanawiałam się o czym tak na prawdę będzie książka mająca ponad 200 stron. Przeczytałam, że jest to thriller psychologiczny i to mnie zastanowiło i zaciekawiło…..
    Na początku poznajemy Dianę i Briana, kochające się małżeństwo, które postawiło na karierę, dało sobie na to 10 lat i dopiero po kolejnych Diana niespodziewanie zachodzi w ciążę…… Czytamy odczucia i widzenie wszystkiego z perspektywy Briana – w przeszłości i Diany – w teraźniejszości. Pojawia się też Nina – opiekunka, która zajęła się Dianą jak okazało się, że jej ciąża jest zagrożona i musi leżeć. Ninę czasem lubiłam, a czasem wręcz mnie denerwowała 😉
    Długo zastanawiałam się co się rzeczywiście stało z Brianem, różne myśli mi się kłębiły, ale jednak takiego końca się nie spodziewałam. Nie zdradzę Wam końcówki, bo ja sama powoli to odkrywałam, wzruszyłam się i miałam ochotę mocno przytulić Dianę…….
    Wzruszająca opowieść o zaburzeniach hormonalnych wywołanych przez traumatyczne wydarzenia. To co potrafi nasz mózg, co tworzy na co się zamyka, a na co otwiera dla mnie jest kosmosem…

    Jeśli zastanawialiście się nad tą książką, serdecznie Wam polecam, bo o ile początek jest mniej wciągający to końcówka Was zaskoczy.

  19. Oceniony 5 na 5.

    marzenia13

    Są takie książki, które nie pozwalają o sobie zapomnieć, których treść pozostaje w naszej pamięci na długo. Niewątpliwie dla mnie, taką powieścią jest właśnie „Dziecko wspomnień”. Diana jest kobietą odnoszącą w pracy sukcesy, właśnie dostała awans. Brian uwielbia łączyć podróże z wykonywanym zawodem. Dobrze sytuowani, maja swój rytm dnia, którego skrupulatnie pilnują. Niespodziewana wiadomość, że będą rodzicami, na początku sprawia radość tylko Brianowi, który marzył o tym od dawna. Diana odczuwa jednak ogromny lęk przed macierzyństwem, którego powodem są jej traumatyczne przeżycia z dzieciństwa. Obawia się, że nie podoła obowiązkom, boi się stracić stanowisko w pracy. Czy podejmie słuszną decyzję? Czy Brian sprawdzi się w tak trudnym dla niej czasie?
    „Dziecko wspomnień” to powieść o niezwykle skomplikowanych powiązaniach rodzinnych i o ich wpływie na całe życie bohaterów. Diana, pomimo tego, że jest dorosłą kobietą, tak naprawdę cały czas tkwi w dzieciństwie, nie pozwalając sobie na odcięcie z nim pępowiny. Rzutuje to cały czas na jej rzeczywistość, na codzienne życie. Czuje ogromny strach przed zostaniem matką, nie pozwala sobie na konfrontacje z własnymi uczuciami. Brianowi jej poczynania wydają się za skomplikowane, on już ogromnie kocha jeszcze nie narodzone dziecko. Muszę przyznać, że autorka bardzo wysoko postawiła sobie poprzeczkę. Sam pomysł na powieść jest ogromnie interesujący, jednak wydaje mi się, że dla wielu czytelników już sam rezultat, może okazać się trochę za monotonny. Główna bohaterka, ogromnie doświadczona przez los, osoba, której tak naprawdę powinniśmy współczuć, niestety nie za bardzo daje się lubić, bardzo ciężko zza tych wszystkich warstw ochronnych zauważyć ją taką jaką jest naprawdę, niesamowicie wrażliwą, z ogromnie niskim poczuciem wartości. Na dodatek autorka obarczyła ją ogromem nieszczęść, z których rezultatami naprawdę trudno żyć.
    Fabuła jest bardzo dobrze zbudowana, powieść z pozoru lekka, z każdą stroną nabiera mrocznego, nierealnego klimatu. Czytelnik stara się rozwiązać zagadkę, jednak tak naprawdę gubi się w domysłach. Charakterystyczna postać Niny, opiekunki, wielokrotnie podsuwa pewne podpowiedzi tak samo i Diana prowadząc pewnego rodzaju monolog, jednak nie wszystko wydaje się jasne i zrozumiałe. W rezultacie można by stwierdzić, że fabuła jest przewidywalna lecz w pewnym momencie autorka postawiła na całkowity zwrot akcji.
    Muszę przyznać, że powieść ta wzbudziła we mnie ogrom emocji, które po poznaniu jej zakończenia sięgnęły prawie zenitu i długo nie chciały mnie opuścić. Autorka poruszyła ogromnie ważne problemy kobiet, o których mówi i pisze się co prawda coraz więcej, lecz pozostają one jednak w pewnej sferze niedoinformowania i niezrozumienia. Książkę polecam wszystkim, którzy cenią powieści za ich tło psychologiczne i poruszaną, niełatwą tematykę. Zdecydowanie polecam.

  20. Oceniony 5 na 5.

    blogweni

    Diana, kobieta sukcesu, która zachodzi w ciążę w najgorszym momencie jaki tylko mogła sobie wyobrazić! Jest na ciążę już za stara, do tego jest to jej pierwsza ciąża. Brian (mąż), który bardzo marzył o swoim potomku, gdy dowiaduje się, że jego żona jest w ciąży staje się najszczęśliwszym człowiekiem chodzącym po ziemi… do czasu…

    Diana jest przerażona wizją dziecka jakie w niej rośnie, wraz ze swoją siostrą nigdy nie poruszały tematu dzieci, z Brianem mieli plan na życie, w którym miało pojawić się dziecko, jednak jakoś nigdy nie był na to odpowiedni moment. Diana była przerażona wizją dziecka ponieważ bała się „powtórki z rozrywki” po tym jak jej mama po urodzeniu im braciszka zachorowała na depresję poporodową i skończyło się to brutalnie, ponieważ zabiła swojego synka oraz samą siebie. (spokojnie to nie jest ogromny spoiler ponieważ dowiadujemy się tego bardzo szybko).

    To co mi się spodobało w tej pozycji to fakt, jak dobrze autorka zbudowała wszystkie postacie ze szczególnym naciskiem na Dianę, poznajemy jej tok rozumowania oraz jak to wszystko mimowolnie zagnieżdżone jest w jej głowie.
    Dodatkowo bardzo podoba mi się fakt w jaki sposób autorka opisuje przemyślenia i zachowania bohaterki (nie wiem jak to napisać, żeby nie zaspoilerować więc zostawię to tak jak jest ☻ ).

    To co mi się osobiście nie spodobało na początku to fakt przeskakiwania w czasie kiedyś-teraz i tak ciągle… ale to wszystko z takich wad, które mi przeszkadzały (po prostu osobiście nie przepadam za skakaniem w czasie).

    Postać, która mnie kupiła to Nina! Pielęgniarka i opiekunka zarówno Grace jak i Diany. Można by rzecz, że prawa ręka tej rodziny. Urocza i mądra kobieta, która jest taką „dobrą ciotką” ♥.

    Teraz dlaczego napisałam o trudnych i kontrowersyjnych tematach? Przez całą książkę spotykamy się z tematyką aborcji, depresji oraz tego jak kobieta ma wybór praca-dziecko.

  21. Oceniony 5 na 5.

    KarolinaM

    Steena Holmes napisała dwie książki. Tę pierwszą pt. „Szukając Emmy” posiadam, ale nie miałam okazji jeszcze przeczytać. Tak, więc nie znałam stylu ani umiejętności autorki. Mimo to liczyłam, że książka może mieć w sobie „to coś”, bo opis ciągnął mnie ku sobie wyjątkowo mocno.

    Diana i Brian są szczęśliwym małżeństwem i to od wielu lat. Oboje postawili na karierę i założenie rodziny odłożyli na bok. I choć on marzył o dziecku to nigdy na nią nie naciskał. We dwoje mają świetnie rozwijające się pozycje w firmach i jest to najmniej odpowiedni czas na dziecko. A jednak przychodzi ten dzień kiedy dowiadują się, że rodzina się powiększy. Diana jest przerażona, a Brian – zachwycony. Ona dobija się tym iż w jej rodzinie pojawiła się depresja poporodowa – obawia się, że może ją odziedziczyć i nie poradzi sobie jako matka.

    Umiejętne przeplatanie teraźniejszości z punktu widzenia Diany oraz przeszłości widzianej oczami Briana robi wrażenie i to duże. Od początku daje nam do myślenia i kombinujemy na każdy możliwy sposób co nie pasuje, co jest nie tak, co zgrzyta i trze tam gdzie powinno iść gładko, a przynajmniej inaczej.

    Bohaterzy, których stworzyła Steena są na prawdę ciekawie zarysowani, wyraziści i powodują, że książka nabiera wymiarowości. Choć bardzo niepozorna jeśli chodzi o objętość oraz skromna acz urocza ze względu na okładkę robi wrażenie…

    Pomyśleć można, że historia jakich wiele. Kolejna rodzina, która staje pod ścianą by podjąć trudną decyzję o zawieszeniu kariery na rzecz rodziny. Obawy niejednej matki o to jak poradzi sobie z opieką nad maleństwem, które dodatkowo wzmożone są rodzinną tragedią.

    Jednak to jak Holmes ubrała to w słowa i jaką powieść usnuła na kanwie tak prozaicznych problemów zszokowało mnie dogłębnie. To co dostałam to chyba ostatnie czego w ogóle się spodziewałam. Wachlarz emocji, które mnie dopadły, gdy elementy puzzli zaczęły do siebie pasować i tworzyć obraz całości wstrząsnął mną. Myślałam nad wieloma rozwiązaniami, ale nie tym, które otrzymałam. I tylko żal, że pozycja nie została bardziej rozbudowana i tak szybko się skończyła. A wraz z zakończeniem książki, gdzieś między jej stronami został kawałek mojego serca. W głowie zaś został obraz tego czym jest matczyna miłość i do czego może doprowadzić. Jej pozytywne, ale niestety i negatywne strony.

    Jedno jest pewne. Obok tej powieści nie da się przejść obojętnie. Nie da się jej zapomnieć zaraz po odłożeniu. Przyznać trzeba, że coś co jest na prawdę trudne poruszone jest w niej w niezwykle eteryczny i delikatny sposób co robi chyba jeszcze większe wrażenie. Chciała bym obejrzeć film, bo historia zasługuje na ekranizację – mogło by z tego wyjść coś na prawdę ekscytującego. Polecam

  22. Oceniony 5 na 5.

    OgródKsiążek

    Książkę przeczytałam w ramach Book Tour organizowanego przez Monikę z bloga A to ci… wynalazek! oraz Wydawnictwo Kobiece.

    Zwykle zapisując się na jakiś Book Tour, robię to z myślą „tak, to bym chętnie przeczytała!”. Jednak w przypadku „Dziecka wspomnień” miałam wątpliwości. Zastanawiałam się, czy ta historia przypadnie mi do gustu, czy w ogóle „dźwignę” taką tematykę i dotrwam do końca. Ale gdy kolejny raz rzuciła mi się w oczy, postanowiłam zaryzykować. Czy było warto? Jak najbardziej!

    Diana to odnosząca sukcesy bizneswoman, całkowicie oddana swojej pracy. Telefony od szefa o 3 nad ranem traktuje jak coś zupełnie normalnego, nawet jej to nie denerwuje. Zwłaszcza że Walter zna ją i jej siostrę od dziecka, czuwając nad nimi od czasu tragicznych wydarzeń sprzed lat. Gdy kobieta otrzymuje awans i zostaje prezesem HK Solutions, to spełnienie jej marzeń. Ma już wszystko, czego w życiu pragnęła.

    Brian, dyrektor międzynarodowej firmy inżynieryjnej, również świetnie sobie radzi. Jego zawód wiąże się z częstymi podróżami, ale on to wprost uwielbia. Razem z Dianą od ponad 10 lat stanowią udane, kochające się małżeństwo. Mężczyzna marzy jednak o dziecku, na które jego żona wciąż nie czuje się gotowa. Jak wielkie jest jego szczęście, gdy przypadkiem znajduje w łazience pozytywny test ciążowy! Chociaż rozmowa z Dianą podcina mu skrzydła, on nie zamierza się poddawać. Wierzy, że w głębi serca ona także chce tego dziecka, wbrew temu, co mówi.

    Narracja prowadzona z punktu widzenia dwojga głównych bohaterów pozwala lepiej zrozumieć kierujące nimi motywy i przeżywać wszystko razem z nimi. Przeplatanie ze sobą teraźniejszości i wydarzeń z przeszłości dodatkowo wzmaga aurę tajemniczości towarzyszącą czytelnikowi na każdym kroku. Przystępny język oraz realistycznie wykreowane postaci to kolejne zalety tej powieści. Dzięki nim książka ogromnie wciąga i oddziałuje na emocje. Przy końcowych rozdziałach nie potrafiłam powstrzymać łez, tak bardzo ściskały za serce.

    „Dziecko wspomnień” to powieść przesiąknięta niepokojem, który wręcz emanuje z każdej kartki. Od pierwszych zdań towarzyszyło mi silne przeświadczenie, że coś jest nie tak. Ale Steena Holmes, mimo że delikatnie naprowadza na właściwy trop, nie zdradza rozwiązania przed czasem, umiejętnie dawkując napięcie. Dałam się wciągnąć jej powieści bez reszty, a gdy musiałam się od niej oderwać, myślami wracałam do przeczytanych stron, usiłując wydedukować możliwe zakończenia. To zaserwowane przez autorkę aż wbiło mnie w fotel… Jeśli nie boicie się trudnych tematów, szczerze polecam Wam tę książkę. Ostrzegam jednak, że możecie skończyć ze złamanym sercem.

    https://ogrodksiazek.blogspot.com

  23. Oceniony 5 na 5.

    Super!

    Od zawsze bardzo lubiłam książki związane z różnymi tajemnicami i zawiłymi historiami rodzinnymi. Jedną z takich książek była książka Stiega Larssona pt. „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet.” Jakiś czas później sięgnęłam po „Black Rabbit Hall”, która jednak mnie nie zachwyciła tak jak książka Larssona. Teraz przyszedł czas na kolejną książkę z klimatu rodzinnych sekretów autorstwa Steeny Holmes o intrygującym tytule „Dziecko wspomnień”.

    „Dziecko wspomnień” jest książką niezbyt obszerną, jednak podejmującą ważną kwestię – macierzyństwo, a przy okazji podejmuje wszystkie inne tematy związane z rodzicielstwem. Przede wszystkim takie kiedy jedna ze stron chce dziecka, a druga niekoniecznie, ponadto niekoniecznie planowaną ciążę czy łączenie macierzyństwa z karierą zawodową. Tematy ważne o tyle, że przewijające się bardzo często w codziennym, rzeczywistym i nieliterackim świecie – zwłaszcza dość przypadkowe ciąże oraz kariery zawodowe kobiet. No i ciekawym jest także narracja z dwóch perspektyw – Diany oraz jej męża. Książka jest napisana w sposób dość lekki jak na takie tematy, a jej lektura skłania do myślenia. Czytając „Dziecko wspomnień” nie mogłam doczekać się zakończenia, tego jak rozwinie się sytuacja i najchętniej pochłonęłabym książkę za jednym przysiadem, jednak musiałam robić sobie przerwy na refleksje…

    Czy polecam „Dziecko wspomnień”? Zdecydowanie tak. Wartościowa, wzruszająca książka zmuszająca do refleksji, którą zapamiętam zdecydowanie na długo. Warto sięgnąć, naprawdę. Szczególnie polecam ją przede wszystkim kobietom, choć i mężczyzn może zmusić do refleksji.

    Więcej recenzji na blogu – http://bojalubiekaweiksiazki.blogspot.com/

  24. Oceniony 5 na 5.

    Zoja

    Dziecko wspomnień to książka, która wzbudziła we mnie smutne, matczyne odczucia. Sama jestem matką i mogłam wczuć się głęboko w postać Diany i wraz z nią WSPÓŁODCZUWAĆ.
    Potem było już tylko trudniej. Ale ja uwielbiam ten trud związany z lekturą. Wtedy czuję, że żyję.

  25. Oceniony 4 na 5.

    Truskaweczka

    Niezwykle ciekawa i pełna uczuć historia, która niesamowicie zaskakuje i trzyma w napięciu do samego końca. Idealna zarówno dla młodszych jak i starszych czytelników. Nie da o sobie długo zapomnieć.

  26. Oceniony 5 na 5.

    Mońcia_Poczytajka

    Już minęły trzy lata odkąd przeczytałam „Szukając Emmy” Steeny Holmes, ale do dziś pamiętam tę opartą na prawdziwych wydarzeniach, wzruszającą i przepełnioną emocjami opowieść o zaginionej dziewczynce po której słuch zaginął. Historia Emmy Tylor zapadła mi głęboko w pamięć. Dziś skończyłam czytać „Dziecko wspomnień” i jestem przekonana, że ujmująca historia Diany, Briana i Grace również na długo pozostanie w moim sercu.

    Dianę poznajemy w momencie gdy z ogromną miłością i czułością opiekuje się swoją nowo narodzoną córeczką. Jej mąż przebywa w podróży służbowej, a ona ma do pomocy opiekunkę, która czuwa nad jej i dziecka bezpieczeństwem. Diana bardzo obawiała się swojego macierzyństwa po tym, jak jej mama cierpiała na depresję i psychozę poporodową. Przez pewien czas zastanawiała się nawet nad aborcją, ale jej kochający i opiekuńczy mąż odwiódł ją od tego pomysłu. Teraz Diana tuli do serca swoją córeczkę i jest szczęśliwą, choć bardzo zaborczą i nadopiekuńczą matką. Akcja powieści biegnie dwoma torami i relacja bohaterki z czasu obecnego przeplata się ze wspomnieniami Briana, który dzieli się swoimi przeżyciami szczęśliwego ojca oczekującego na pojawienie się dziecka od momentu, gdy odkrył, że żona zaszła w ciążę.

    Obie te historie zazębiają się ze sobą dając obiektywny obraz rzeczywistości i wyobrażenie o tym, jakie mechanizmy doprowadziły do takich, a nie innych konsekwencji.

    Czytałam tę powieść z ogromnym zaciekawieniem przez cały czas mając wrażenie, że coś w niej jest nie tak. Lektura zmuszała mnie do ciągłego balansowania na granicy dwóch światów – tylko jeszcze nie wiedziałam jakich. Oczywiście próbowałam zgadywać co też mogło się wydarzyć, ale moje założenia za każdym razem okazywały się chybione. Emocje towarzyszące lekturze sięgnęły zenitu, gdy wreszcie zbliżając się do finału poznajemy prawdę na temat wydarzeń, jakie spotkały Dianę, Briana i malutką Grace. Zakończenie było dla mnie prawdziwym zaskoczeniem, a poznana dzięki niemu prawda wprawiła mnie w zdumienie.

    Opierając się na opowieściach matek autorka stworzyła niezwykle autentyczną opowieść, która przemawia prosto do serca. Depresja poporodowa, kiedyś bagatelizowana i sprowadzana do rangi szalejących hormonów, dziś jest już nazywana po imieniu i lekarze podejmują z nią walkę. Ile na świecie matek, tyle historii o tym, jak każda z nich przechodziła przez ten trudny okres w swoim życiu. Dlatego dobrze, że Steena Holmes podjęła ten trudny i ciekawy temat ściśle związany z psychiką kobiety – matki. Muszę przyznać, że zrobiła to bardzo dobrze i wiarygodnie. Jej powieść ciekawi, wzrusza, ujmuje, ale nie ma w niej ckliwości i banału. Nie idealizując i nazywając rzeczy po imieniu autorka kreuje bardzo prawdziwy świat z bohaterami, którzy są ludźmi z krwi i kości. My, czytelnicy, potrafimy ich wysłuchać, zrozumieć, tylko szkoda, że nie możemy pomóc. Niekonwencjonalna forma powieści sprawia, że staje się ona oryginalna nie tylko w swojej treści.

    Przyznaję, że bardzo się ucieszyłam, gdy w zapowiedziach Wydawnictwa Kobiecego pojawiła się zapowiedź „Dziecka wspomnień”. A teraz, gdy poznałam już tę interesującą opowieść jestem przekonana, że po każdą następną powieść autorki będę sięgać z prawdziwą przyjemnością i bez zastanowienia. Polecam serdecznie.

    http://poczytajka.blog.pl/2017/01/04/dziecko-wspomnien-steena-holmes/

  27. Oceniony 4 na 5.

    aleksandra.bartczak1mi

    „Dziecko wspomnień” to naprawdę dobra i warta przeczytania książka. Porusza problemy, które są obecne w dzisiejszym świecie, a o których za wiele się nie mówi, bo ludzie wychodzą z założenia, że nie warto i każdy musi radzić sobie sam z problemami. Warto ją przeczytać choćby po to, aby zobaczyć, z jakim ciężarem borykają się osoby, które tracą kogoś bliskiego, które tak naprawdę nie wiedzą, jak sobie z tym wszystkim radzić. Książka do bólu prawdziwa, obok której nie da się przejść obojętnie i po jej przeczytaniu nie da się tak po prostu jej odłożyć na półkę bez jakiejkolwiek refleksji.

    Cała recenzja dostępna na: http://97books.blogspot.com/2017/02/111-dziecko-wspomnien-steena-holmes.html

  28. Oceniony 5 na 5.

    k.jozwiak

    Ze stratą spotykamy się niemal każdego dnia – zdarza nam się zgubić jakieś drobiazgi, zapodziać gdzieś ważne dokumenty czy kluczyki do samochodu. Czasem tracimy pieniądze bądź nieruchomości, źle lokując nasz cenny kapitał. Zdarzają się też starty większego kalibru, te najgorsze z możliwych, takie, z którymi niezwykle trudno jest sobie poradzić. Tracimy naszych bliskich, naszą rodzinę, kogoś, na kim nam zależało. I tak bardzo byśmy chcieli cofnąć czas i móc ich przy sobie zatrzymać… O takiej właśnie potwornej, przenikliwej stracie pisze Steena Holmes w powieści „Dziecko wspomnień”.

    Brian i Diana przez 12 lat odkładali decyzję o powiększeniu rodziny, a właściwie to skoncentrowana na karierze Diana niechętnie przyjmowała myśl o ewentualnej ciąży. Los jednak zadecydował za nich i wkrótce na świat ma przyjść pierwsze dziecko małżeństwa. Brian, który nieoczekiwanie otrzymał awans w pracy, krótko przed rozwiązaniem wyjeżdża do Londynu i mimo obietnic nie wraca stamtąd przez ponad rok. Zdezorientowana Diana nie wie co o tym myśleć, ale całą energię wkłada w wychowywanie małej Grace, która całkowicie przewartościowała życie matki. Diana najchętniej nie opuszczałaby małej nawet na chwilę. Nawet na sekundę. Obsesyjna troska Diany odcina ją od kontaktu ze światem, a wkrótce zaczynają dziać się dziwne, niewytłumaczalne rzeczy…

    Steena Holmes przedstawiła w swej powieści portret kobiety obarczonej mroczną przeszłością, kobiety dotkniętej niewyobrażalną stratą, kobiety, która na przekór wszystkiemu pragnie pozostać szczęśliwa. Diana to postać bardzo wyrazista, głęboka, przepełniona wielobarwnymi emocjami. Na pozór bezkompromisowa, twarda kobieta biznesu, a w środku krucha i delikatna, podatna na ciosy, jakie naszykował dla niej los. Diana potrzebuje miłości, opieki, wsparcia i właśnie tych rzeczy nagle jej zabrakło. Tak jak innych, równie dla niej ważnych.

    Bijący z kart powieści smutek porusza czytelnika od głębi, owija go niczym bluszcz i długo nie wypuszcza ze swoich macek. Dianie tak po ludzku się współczuje, doskonale się ją rozumie i utożsamia się z nią, nawet samemu nie będąc matką. Dzieli się z nią myśli i odczucia i chociaż są one trudne, przykre, to dalej brnie się w historię, nie mogąc tak po prostu odłożyć jej na bok. Smutek przeplata się z miłością, z lękiem, z marzeniami i nadzieją oraz ze wzruszeniem, wywołując w sercu czytelnika prawdziwą emocjonalną burzę.

    W tej pięknej powieści jest jednak pewien mankament, a mianowicie przewidywalność fabuły. Już od pierwszych stron w głowie dźwięczał mi sygnał alarmowy, a kolejne rozdziały tylko potwierdziły moje przypuszczenia. „Dziecko wspomnień” reklamowane jest jako thriller i w książkach tego gatunku zawsze spodziewam się spotkać nieoczekiwane zwroty akcji, powoli odkrywane karty i całkowicie zaskakujące zakończenie. Chociaż powieść Steeny Holmes nosi rysy zagadki i tajemnicy, to główną bazą tytułu nie są wciskające w fotel twisty, a tragedia Diany. Wszelkie zawirowania to tylko dodatek, element, który jeszcze mocniej przyciąga czytelnika. Trudno tu jednak mówić o pełnowymiarowym thrillerze, dlatego zastanawiam się czy „Dziecko wspomnień” nie powinno zostać zakwalifikowane raczej jako dramat psychologiczny.

    Paradoksalnie ta przewidywalność nie jest jednak elementem przesadnie drażniącym. Śledzenie losów Diany i współodczuwanie jej cierpienia staje się ważniejsze niż pędząca na łeb na szyję akcja czy nowe, zaskakujące wątki. To, czego się domyślamy w żaden sposób nie przeszkadza w odbiorze powieści, a może nawet jeszcze silniej na nas oddziałuje. Świadomość faktycznych wydarzeń i zestawienie tego z zachowaniem Diany wzmaga smutny wydźwięk, wzmaga autentyczny żal, który czujemy względem tej pokrzywdzonej przez życie kobiety.

    Przejmująca opowieść o smutku, stracie i rozpaczliwym pragnieniu pozostania szczęśliwą – to właśnie „Dziecko wspomnień” Steeny Holmes. Historia, która budzi autentyczne emocje, która nastraja i skłania do rozmyślań, choć nie tych z gatunku najweselszych. Wyjątkowa pozycja na wydawniczym rynku. Zdecydowanie polecam.

  29. Oceniony 5 na 5.

    onalubi

    Książka gabarytowo niewielka, jednak po brzegi wypełniona pięknymi i ważnymi treściami. Napisana w dwóch płaszczyznach czasowych. Oczami Briana obserwujemy przeszłość – jesteśmy z bohaterami od początku ciąży, podczas przeprowadzki do nowego domu, aż w końcu do momentu, w którym Brian musi wyjechać. Jesteśmy świadkami tego, jak przyszły ojciec angażuje się w swoją nową rolę i na każdym kroku próbuje dogodzić żonie, by ta czuła się jak najlepiej. Dianie towarzyszymy w teraźniejszości, obserwujemy ją w nowej roli i widzimy, jak zmienia się jej podejście do kariery i macierzyństwa. Widzimy, w jaki sposób posiadanie dziecka, wpływa na priorytety młodej mamy, która całe zaczyna życie podporządkowywać córce.

    Historia do bólu prawdziwa, poruszająca niezwykle ważne tematy depresji i psychozy poporodowej. Tematy, o których na codzień się nie rozmawia, które zamiatamy pod wycieraczkę i udajemy, że nic złego się nie dzieje. Ta książka uświadamia czytelnika, pokazuje, co może się dziać w głowie każdej kobiety. Dlatego każda z nas powinna sięgnąć po tę historię. Nie można milczeć i nie można ignorować.

    Jej ogromną zaletą jest prosty język. Dzięki temu przez książkę się płynie i nie można się od niej oderwać. Mimo, że pewnych kwestii się domyśliłam, to zakończenie i tak sprawiło, że moje serce do dzisiaj płacze. Książa zostanie ze mną i we mnie na długo.

  30. Oceniony 4 na 5.

    nieperfekcyjnie.pl

    http://www.nieperfekcyjnie.pl/2016/12/dziecko-wspomnien-steena-holmes.html

    Póki nie sięgnęłam po „Dziecko wspomnień”, nie miałam pojęcia, że jest to tak niekonwencjonalna, niezwykle oryginalna powieść, przepełniona tajemnicą i trzymająca w napięciu do ostatnich stron. Do tego wzbudza masę emocji przez cały czas. Nie potrafiłam przeczytać jej zbyt szybko, ponieważ musiałam dawkować ją sobie, aby móc przetrawić kolejne nowości, jakie serwowała mi Steena Holmes. Jeżeli jesteście gotowi na tak emocjonalny rollercoaster, to rozglądajcie się za tą książką, jednak ostrzegam, że robicie to na własną odpowiedzialność!

    Diane i Brian to małżeństwo, które na samym początku zdecydowało się na przeżycie pierwszych dziesięciu wspólnych lat jedynie we dwójkę, aby móc porozkoszować się swobodą, wolnością, możliwością pięcia się po szczeblach kariery, egzotycznymi podróżami, eleganckim mieszkaniem niedostosowanym do dziecka. Po upływie dwunastu lat Brian marzy o zostaniu ojcem, a jego żona cieszy się dotychczasowym życiem, zupełnie nie czując potrzeby posiadania potomstwa, co dodatkowo wzmaga pewna tragiczna sytuacja sprzed wielu lat, która zdarzyła się jej matce. Informacja o ciąży nie wzbudza entuzjazmu Diane, za to Brian jest zachwycony. Jednak nie trwa to zbyt długo, ponieważ mężczyzna musi wyjechać do Londynu, żeby nadzorować otwarcie nowej filii swojej firmy. Po upływie roku Brian nadal przebywa za granicą, a Diane stawia pierwsze kroki w macierzyństwie. Kocha swoją córeczkę, jednak tak mocno boi się o nią, że zaczyna to zakrawać na obsesję. Wszyscy dookoła zdają się ukrywać coś przed kobietą, ponieważ zachowują się niezwykle dziwnie i tajemniczo…

    Ile zdenerwowania oraz złości wzbudziła we mnie ta historia, to tylko ja wiem. Najpierw Diane, która wie, że jest w ciąży, ale zdaje się wypierać to ze świadomości, bez zastanowienia sięgając po kieliszek wina na imprezie firmowej. Nie lepsze jest jej zachowanie względem rosnącego w niej życia oraz męża, który też irytuje – tak mocno pragnie dziecka, a opuszcza żonę i nienarodzoną córkę, przez wiele miesięcy nie dając znaku życia. Jak można wyrządzić taką krzywdę najbliższym? Do tego najbliższe otoczenie Diane, które ewidentnie coś wie, ale ukrywa to przed kobietą. Jakby tego było mało – finał mieszający w głowie tak poważnie, że wbija w fotel… Pomyślcie kilka razy, czy chcecie fundować sobie taki szok. To zdecydowanie powieść dla ludzi o mocnych nerwach!

    Ta historia uświadomiła mi, jak istotną rolę w życiu wielu osób odgrywa kariera. Potrafi ona przesłonić ludziom dosłownie wszystko, a udział w wyścigu szczurów napędza i motywuje do dalszych działań. Szanuję takie podejście, ponieważ wiem, że każdy ma inne priorytety, chociaż osobiście nie do końca to rozumiem, bo dla mnie najważniejsza jest rodzina, bez której nie wyobrażam sobie życia. Bawiły mnie i jednocześnie irytowały pouczenia Briana w stosunku do żony – nieustannie tłumaczy jej, że najważniejsze jest dziecko, więc jej życie powinno przestać kręcić się wokół pracy, a sam nie potrafi odpuścić wspinania się po szczeblach kariery. Wiadomo, że kobiety muszą bardziej poświęcić się w rodzicielstwie, bo tego też wymaga od nich społeczeństwo, jednak zachowanie Briana zakrawa mi o hipokryzję.

    Po „Dziecku wspomnień” spodziewałam się zdecydowanie innej historii, niż tej, jaką dostałam. Podejrzewałam, że będzie to typowa powieść obyczajowa o trudach macierzyństwa oraz zmieniających się relacjach na linii mąż-żona. Przyznam szczerze, że nadal nie potrafię do końca ogarnąć umysłem opowieści stworzonej przez Steenę Holmes. Autorka robi czytelnikowi wodę z mózgu, wodzi za nos, podsuwając rozwiązania, aby zaraz zrzucić w przepaść i pokazać, że nasze przypuszczenia nie mają racji bytu. Nigdy żadna książka nie trzymała mnie w takim napięciu – już od pierwszych stron czułam ogromne nerwy. Oczywiście nieustannie snułam różnorodne domysły, które w większości musiałam porzucić dość szybko, bo na jaw wychodziły nowe fakty. Kiedy pod koniec Steena Holmes powoli zaczęła odkrywać karty, wtedy od razu zrozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi i… nadal nie wiem, jak mam ustosunkować się do zakończenia, a w zasadzie całej książki. Czuję spore rozczarowanie tym, że nie domyśliłam się niczego wcześniej, a poza tym mam wrażenie, iż zostałam nieco oszukana. Bo jak tak można postępować z czytelnikiem? Nieładnie, pani Holmes, nieładnie!

Dodaj opinię