W-drodze-do-meczetu_nowa-wersja

Śmiejąc się w drodze do meczetu

36,90 29,90

taniej o: 7,00 (18%)

Zarqa Nawaz
4.86 out of 5 based on 7 customer ratings
7 opinii klienta
  • tłumaczenie: Urszula Gardner
  • liczba stron: 264
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Zabawny i wciągający memoir autorstwa Zarki Nawaz, który ukazuje całe spektrum złożoności życia muzułmanki w zachodnim społeczeństwie.

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

PRZYGODY MUZUŁMANKI W ZACHODNIM SPOŁECZEŃSTWIE

NAJCHĘTNIEJ KUPOWANY MEMOIR ROKU!

Zabawny i wciągający memoir autorstwa Zarqi Nawaz, który ukazuje całe spektrum złożoności życia muzułmanki w zachodnim społeczeństwie.

Kiedy w wieku pięciu lat Zarqa przybywa z rodzicami do Liverpoolu, doświadcza swoistego szoku kulturowego. Dziewczynka bez trudu zauważa, że zasady, które rodzice wpajali jej od najwcześniejszego dzieciństwa, tutaj, w Wielkiej Brytanii, nie mają zastosowania. Zarqa pragnie żyć tak, jak angielskie dziewczynki w jej wieku: swobodnie bawić się z rówieśniczkami, latem zaś nosić zwiewne sukienki, a nie brązowe, kryjące sztruksy. To jednak dopiero początek problemów. Gdy Zarqa osiąga wiek nastoletni, jedyne, czego pragnie najbardziej, to pozbyć się owłosienia na nogach i ciasnych upięć włosów, które powodują niewyobrażalny ból głowy. Autorka dowcipnie i niezwykle barwnie opowiada o swoim zaaranżowanym małżeństwie, obrzezaniu dwóch synów, a także świętej pielgrzymce do Mekki.

Jak pokazuje lektura książki Śmiejąc się w drodze do meczetu, życie praktykującej muzułmanki w zachodnim społeczeństwie bywa pełne wyzwań, satysfakcjonujące, a także niejednokrotnie absurdalne. Jak wyjaśnić, czemu Święto Ofiar (Id al-Adha) nigdy nie przypada tego samego dnia w roku albo dlaczego rzeźnicy halal sprzedają także czajniczki i budziki? I jak wytłumaczyć hydraulikowi, że sedes powinien być zamontowany w takiej odległości od umywalki, aby dało się do niej dosięgnąć ręką na siedząco?

LEKTURA TEJ KSIĄŻKI WYWOŁA W WAS SALWY ŚMIECHU!

„Zarqa Nawaz to zabawna paniusia, sułtanka sarkazmu, może nawet imama ironii […] Nawaz, na szczęście, ma fatalną przywarę – brak szacunku – co nieodmiennie wpędza ją w tarapaty. Chwała niech będzie Allahowi” – Toronto Star

O autorce:

Zarqa Nawaz, muzułmanka od lat żyjąca w społeczeństwach zachodnich (Wielka Brytania i Kanada) i odnosząca sukcesy w mediach. Zarqa jest z wykształcenia dziennikarką, ale największy rozgłos przyniósł jej serial komediowy Mały meczet na prerii (Little Mosque on the Prairie), który okazał się ogromnym hitem w Kanadzie, trafiając do dystrybucji w ponad 60 krajach na całym świecie.

PATRONI MEDIALNI:

logo Zadry  11775logo

kultura_logo_duze (2) logo

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Zarqa Nawaz

Podtytuł

Przygody muzułmanki w zachodnim społeczeństwie

ISBN

978-83-65506-00-9

Rok wydania

2016

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

264

Tłumaczenie

Urszula Gardner

Tytuł oryginału

Laughing All the Way to the Mosque. The Misadventures of a Muslim Woman

Stan

nowa, pełnowartościowa

Opinie: 7 o Śmiejąc się w drodze do meczetu

  1. Oceniony 5 na 5.

    Dominika Ławicka

    „Śmiejąc się w drodze do meczetu” – Zarqa Nawaz
    Nie będę oryginalna, zaintrygował mnie tytuł i nota wydawnicza, a zwłaszcza to zdanie: „Najzabawniejszy memoir wszech czasów, obsypany licznymi nagrodami na całym świecie”. Poszperałam trochę w sieci i rzeczywiście autorka, czyli Zarqa Nawaz nie jest postacią anonimową, ale utalentowaną i nagradzaną scenarzystką, a także dziennikarką pisującą do New York Timesa, której największy rozgłos przyniósł serial komediowy „Mały meczet na Prerii”. Jeżeli niewiele wiecie o islamie, notabene oznaczającym pokój, a na słowo inshallah („jeśli Bóg pozwoli”) dostajecie gęsiej skórki i krew zastyga Wam w żyłach to koniecznie przeczytajcie „Śmiejąc się w drodze do meczetu” Zarqy Nawaz. Być może jej lektura rozwieje wątpliwości i pozwoli łaskawszym okiem spojrzeć na wyznawców Allaha.
    Książka Zarqy Nawaz to opowieść o młodej kobiecie, muzułmance, mieszkającej w Kanadzie i robiącej karierę w mediach. Brzmi, co najmniej, egzotycznie, nie sądzicie? Muzułmanki postrzegamy bardzo stereotypowo, zauważamy specyficzny ubiór, zasłaniający niemal całe ciało, brak własnego zdania, całkowitą zależność od mężczyzny, aranżowane małżeństwa i spychanie kobiet na margines społeczeństwa, a wszystko to w imię religii, tradycji, kultury i przede wszystkim ludzkiej mentalności. Zarqa Nawaz próbuje zaprzeczyć stereotypom (co nie do końca jej się udaje), przedstawić nieco złagodzony obraz islamu i uchylić rąbka tajemnicy z życia muzułmańskiej rodziny.
    Nie ukrywam, że rozbawił mnie już sam tytuł, bo jakoś śmiech nie pasował mi do meczetu, a kolejne karty powieści tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto było sięgnąć po tę lekturę. Zarqa Nawaz potrafi nie tylko świetnie opowiadać, posiada również talent komediowy, który ujawnia się niemal na każdej stronie tej historii. Jej perypetie i niebanalny humor bawią i uczą, bo nie da się ukryć, że autorka za cel obrała sobie opowiedzenie o islamie i kobietach wyznających tę religię. Szahada, salat, zakat, saum, hadżdż to pięć filarów islamu, o których wspomina autorka i robi to w nienapuszony sposób, prosto, zwięźle i na temat. Opowiada o aranżowanych małżeństwach, obrzezaniu, dżinach i obowiązkowej pielgrzymce do Mekki. Sarkazm i ironia to słowa klucze do właściwego odczytania tej książki, bo autorka nie tyle objaśnia, co zdradza niektóre sekrety islamu, ale nie przekracza granicy dobrego smaku i szacunku do religii i tradycji, w której została wychowana. W lekturze tej książki urzekła mnie nie tylko zabawna opowieść o muzułmance, ale również zdroworozsądkowe podejście autorki do wiary, zwracanie uwagi na kwestię interpretacji zasad Koranu, która często bywa nadinterpretacją i w związku z tym przyczyną wielu kłopotów, nieporozumień i ludzkich tragedii. Zarqa Nawaz potępia terroryzm i wszelkie akty barbarzyństwa, które napędzają machinę niechęci do muzułmanów, a nie mają uzasadnienia w religii. Ale jednocześnie przedstawia obraz normalnej, kochającej się rodziny, która wychowuje dzieci, troszczy się o ich edukację i objaśnia im świat. W tym miejscu musi pojawić się moje ale… Czyli zawsze musi być jakieś ale? Nie zawsze, ale jednak nie mogę nie zauważyć faktu, że Zarqa Nawaz to wykształcona kobieta, mieszka, pracuje i robi karierę w Kanadzie. Jej sposób życia diametralnie różni się od losu kobiet żyjących w republikach islamskich, gdzie ich prawa są notorycznie łamane albo w ogóle nie istnieją. Ogarnia mnie rozpacz, kiedy słyszę o zmuszaniu małych dziewczynek do zawierania związków małżeńskich z mężczyznami, którzy mogliby być ich ojcami, a nawet dziadkami (mogłabym wymienić o wiele więcej gorszących i patologicznych sytuacji, ale to nie czas i miejsce na tego typu dywagacje). Gdyby jednak te dziewczynki, ich mamy i babcie zechciały opowiedzieć o sobie, powstałaby zupełnie inna historia i kompletnie różny obraz muzułmanek. To w zasadzie jedyne zastrzeżenie, jakie mam do tej książki, bo nie ulega wątpliwości, że wiele się z tej lektury dowiedziałam, zwłaszcza o zwyczajach muzułmańskich, o których nie miałam pojęcia, a poza tym nieźle się ubawiłam przygodami głównej bohaterki, inteligentnej i przebojowej Zarqy – „muzułmanki w zachodnim społeczeństwie”. Tak na marginesie, drugi człon tytułu usprawiedliwia autorkę, bo rzeczywiście jest to opowieść o muzułmance żyjącej na Zachodzie, a nie o muzułmankach w ogóle.
    Dominika Ławicka http://matkapolkaczytajaca.blox.pl/

  2. Oceniony 5 na 5.

    Kate with books

    Parokrotnie poruszałam już tematykę Islamu i praw, jakie tam rządzą, w tym również zasad, których kobiety muszą przestrzegać. Należę do osób bardzo tolerancyjnych wobec obcokrajowców oraz cenię sobie inne kultury, dlatego z ogromnym zaciekawieniem wzięłam do ręki pozycję „Śmiejąc się w drodze do meczetu”, gdyż piękna okładka zachęcała, a opis fabuły intrygował.

    Do tej pory przeczytałam wiele powieści, w których poruszone zostały wątki kulturowe krajów Bliskiego Wschodu, tym razem jednak historię opowiada muzułmanka pakistańskiego pochodzenia, mieszkająca prawie całe swoje życie w zachodnich społeczeństwach. Swoją opowieść zaczyna od młodych lat dzieciństwa, przedstawiając dylematy małej dziewczynki i relacji ze swoimi rówieśnikami. Następnie Zarqa- bo tak ma na imię – porusza problemy typowej nastolatki, chociażby tak jak golenie nóg.

    „-Chcę długą, luźną tunikę – powiedziałam krawcowej, gdy mierzyła mi obwód w talii.
    -Zbiorę ją w pasie, żeby nadać jej jakiś kształt.
    -Żadnych kształtów – rzekłam.
    -Ależ to będzie brzydko wyglądać o zaoponowała. – Jakbyś miała na sobie worek.
    -Właśnie na tym mi zależy.”

    Akcja jednak szybko przeskakuje do chyba najtrudniejszego momentu w życiu każdej kobiety, jakim jest czas zaślubin. Zarqa chce wyjść za mąż za człowieka, którego obdarzy prawdziwym uczuciem i przy którym będzie czuć się bezpiecznie. Każda z nas pragnie tego samego. Kobieta unika aranżowanego małżeństwa jak ognia, poświęcając swój cały wolny czas na pracę reporterki. Czy Zarqa mimo wszystkich swoich wymówek poślubi wybranka serca? Jak będzie wyglądać jej związek po latach?

    „- Masz jeszcze jakieś pytania? Odezwał się ostrożnie.
    – Wierzysz w Boga?
    – Oczywiście. Jakżebym nie mógł, przecież jestem muzułmaninem.
    – Zdziwiłbyś się gdybym Ci powiedziała.”

    Biorąc do ręki tą książkę, trochę obawiałam się monotonii, że nie wyciągnę z tej powieści niczego nowego. Myliłam się. „Śmiejąc się w drodze do meczetu” to jakby uzupełnienie wszystkich pozostałych na rynku pozycji o takiej tematyce. Cała fabuła jest strasznie zabawna, gdyż bohaterka momentami postępuje w tak naiwny dla nas sposób, co prowadzi to bardzo wesołych sytuacji. Nie spodziewałam się, że napotkam się z dyskusjami na temat obrzezania, seksu czy terroryzm. Jednak kompletnie zszokowała mnie rozmowa Zarqi z budowlańcem na temat dzbanka do podmywania się i utrzymania higieny osobistej. Kompletnie nie wiedziałam co o tym myśleć. Dla wielu osób jest to temat tabu, tym bardziej dla ludzi wschodu. Ale właśnie takie wątki powodują, że tak książka wybija się spośród innych.

    „- Samiul! Spójrz na jego członek! Jest zdeformowany…wygląda jak robak.
    -Tak wygląda nieobrzezany członek – wyjaśnił sucho.
    – Naprawdę?”

    Nie jednokrotnie miałam odczucie, że niektóre myśli są przedstawione w sposób ironiczny, wyśmiewając przy tym trochę Amerykanów. Mimo to, Zarqę można polubić. Jest oddaną rodzinie, ciepłą, wierną oraz cholernie pracowitą kobietą. Bardzo religijną. Co prawda na początku powieści próbowała upodobnić się do nowoczesnych muzułmanek, a chwilę potem zachowywała się niczym islamska fanatyczka religijna, to później takie zachowania się balansują i mieszczą w granicach normy. Najbardziej mnie chyba irytowały momenty, kiedy Zarqa zachowywała się jak kilku letnie dziecko, nie znające świata, robiące problemy z głupot, bojące się dżinów czy braku doświadczenia życiowego. Nie mniej kobieta jest odważna, dumnie stąpająca po ziemi czy pewnie wyrażająca swoje myśli.

    „- Dlaczego każe nam pan modlić się za zasłoną. Nie wystarcza panu, że trzymamy się z tyłu?
    – Mężczyźni potrafią się bardziej skupić, kiedy nie widzą kobiet.
    – Mężczyźni nie mają oczu z tyłu głowy – odparowałam.”

    Książeczka nie należy do grubych, wręcz przeciwnie, jest dość cienka i liczy zaledwie 260 stron testu napisanego dużym drukiem. Można ją pochłonąć na spokojnie w dwa wieczory. Sama się zdziwiłam, jak szybko mi poszło czytanie. Początek był bardzo specyficzny, a chwilę potem okazało się, że już prawie kończę ten memoire i zdaję sobie sprawę, że książka mi się podobała. Nie jest ani nudna, ani męcząca. Powiedziałabym jednak, że to historia skierowana do kobiet, które chcą stanąć twarzą w twarz z szokującym zderzeniem się dwóch kultur, tak bardzo od siebie odmiennych.

  3. Oceniony 5 na 5.

    marzenia13

    Zarga Nawaz, pochodzenia pakistańskiego urodziła się się w Liverpoolu. Jest brytyjsko- kanadyjskim, niezależnym pisarzem i praktykującą muzułmanką. Ostatnio na rynku wydawniczym ukazało się wiele książek poruszających problem i status kobiet na dalekim wschodzie. Są to pozycje niejednokrotnie bardzo ciężkie, zmuszające pośrednio czytelników do akceptacji takich sytuacji, które całkowicie naruszają godność kobiet. Gdy zobaczyłam tytuł „Śmiejąc się w drodze do meczetu” zaintrygował mnie już sam fakt, że autorka patrzy na pewne tematy z wielką ironią lecz absolutnie nie w formie obraźliwej. Do tej pory nie spotkałam się z tym, żeby ktoś w ten sposób poruszał problemy, tak naprawdę trudne, w formie, która zmuszała by co najmniej do uśmiechu i nie pozwalała by czytać książki np. w autobusie ponieważ moglibyśmy mieć duży problem z utrzymaniem względnej powagi.
    Główna bohaterka to postać niezwykle barwna, mająca na początku duże problemy z asymilacją się z otoczeniem. Jako muzułmanka miała już z tym problemy w szkole, kiedy to zazdrościła koleżankom możliwości noszenia spodni czy też prosiła o kanapeczki na drugie śniadanie. Niby nic ale według niej sprawy te były ogromnie istotne. Ponieważ jest istotą ogromnie konsekwentną w działaniu, pewne jej poczynania w związku z tym, w rezultacie stały się ogromnie humorystyczne. Marzy o medycynie, jednak kończy studiując dziennikarstwo i tak naprawdę jest to praca dla niej wymarzona. Wiodącym tematem fabuły jednak jest przedstawienie życia pakistańskich emigrantów w Anglii i Kanadzie. Zarga Nawaz uchyla drzwi swojego życia, możemy je troszkę podpatrzyć, lecz tak naprawdę cała bohaterka ze swoimi prawdziwymi uczuciami ,chowa się za parawanem lekkiej ironii i pewnego przejaskrawienia. Wszystko to powoduje, że powieść ogromnie wciąga, czyta się ją błyskawicznie i czytelnik w rezultacie narzeka, że jest ona tak krótka. Aranżowane małżeństwa, skrupulatny wybór imienia dla dziecka, święta pielgrzymka do Mekki, czy też pięć filarów islamu jest opisane prosto lecz niebywale barwnie, co pozwala na pełne zrozumienie pewnych zasad i tradycji. Przez strony przebija szacunek do rodziny, stosowanie się do reguł, lecz i pewne ich złagodzenie związane z życiem na obczyźnie. Bohaterka jest osobą ogromnie religijną lecz daleką od fanatyzmu. Umiejętnie jednak potrafi połączyć życie na zachodzie, z pewną celebracją wynikająca z jej wiary. Nade wszystko umie to jednak tak opisać, że nie sposób oderwać się od książki. Mnie najbardziej zaintrygowała część poświęcona pielgrzymce do Mekki, pewnych zasad, które trzeba w czasie niej przestrzegać i np.dokładnie czytać otrzymane broszurki. O wielu rzeczach nie miałam pojęcia i muszę przyznać, że moja wiedza zdecydowanie powiększyła się, co najważniejsze zrozumiałam pewne rzeczy, których wcześniejsza naukowa interpretacja nie dała rezultatów.
    „Śmiejąc się w drodze do meczetu” to powieść o wyniku zderzeń dwóch kultur, ciężkiej pracy i przede wszystkim wiary we własne siły. O kobiecej determinacji lecz i umiejetności bycia spolegliwym, Zdecydowanie polecam.

  4. Oceniony 5 na 5.

    Maria Żółty

    Z reguły założenia danej religii są jednakowe dla wszystkich, jednak w niektórych zakątkach Ziemi mogą nieco od siebie się różnić. Właśnie tak było w przypadku muzułmanki imieniem Zarqa, której rodzice, by zapewnić jej lepszą przyszłość, przeprowadzili się z Liverpoolu do Kanady. Nie znając treści tej książki, można sobie wyobrazić, że różnice w tych częściach świata są dość spore – Zarqa Nawaz w swojej autobiograficznej książce – „Śmiejąc się w drodze do meczetu” – pisze właśnie o tych różnicach.

    Zarqa Nawaz w wieku 5 lat wspólnie z rodzicami przeprowadziła się z Liverpoolu do Kanady. Dla tak małej dziewczynki, w dodatku muzułmanki, była to spora zmiana, jednak musiała się do niej dostosować. Autorka w swojej książce wspomina o niektórych większych różnicach między tradycyjnymi a nowoczesnymi muzułmankami. Opisuje swoje pierwsze relacje z rówieśnikami w nowej szkole, obozy dla młodzieży muzułmańskiej, studia, poszukiwanie przez jej mamę męża dla niej oraz życie w małżeństwie i z dziećmi. Zarqa zawsze stara się być wierna swojej religii, jednak nawet dla niej bywa to niekiedy trudne. Ale ostatecznie chyba jednak jej się to udaje, skoro nadal jest muzułmanką.

    „Wiara to coś więcej niż wierzenie; to życie w strachu, pełne wątpliwości względem samego siebie, i radzenie sobie z tymi uczuciami, dopóki nie przyniosą one jakiejś odpowiedzi.”

    Nie będę ukrywała, że od jakiegoś czasu interesuję się różnymi religiami. Ciekawią mnie różnice i podobieństwa w odmiennych wyznaniach, dlatego książka „Śmiejąc się w drodze do meczetu” okazała się dla mnie „strzałem w dziesiątkę”. Dzięki wspomnieniom Zarqi nie tylko mogłam jeszcze lepiej poznać islam, ale także mogłam dowiedzieć się o jego odmienności w różnych państwach – w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Pakistanie, skąd pochodzi jej rodzina (i chyba właśnie dlatego ten tradycyjny islam jest jej najbliższy).

    Także duży „plus” daję tej książce z to, że przedstawione są w niej głównie „pozytywne strony” islamu, tzn. autorka nie skupia się na ‘wojnach z niewiernymi’, zabijaniu czy terroryzmie – wspomina o tym, jednak nie popiera takiego zachowania muzułmanów. Pisze za to więcej o Bogu, o wierze muzułmanów, ich praktykach religijnych i codziennym życiu, czyli o tym, co powinno być ważniejsze od zabijania i nienawiści.

    „Koniec końców umieramy nadzy i samotni. Jedyne, co nam pozostaje, to nasze uczynki.”

    Za to zawiodło mnie jedno – ilość stron. Książka, moim zdaniem, jest zdecydowanie za krótka. Jeśli chodzi o mnie, takie wspomnienia mogłabym czytać w ogromnej ilości, tymczasem ta książka ma tylko 260 stron, które przeczytałam w kilka godzin. Ale czytanie na pewno ułatwił mi dobry styl autorki, który mnie nie dziwi, skoro Zarqa studiowała dziennikarstwo. Mimo protestów mamy i stereotypów, że muzułmanka nie powinna pisać książek, ani zajmować się dziennikarstwem, autorka książki postawiła na swoje i… bardzo dobrze na tym wyszła.

    Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak tylko szczerze polecić wszystkim tę książkę, która, ani nie jest przesadnie religijna, ani nie trzyma się wyznaczonych zasad. Jest trochę jak sama autorka, Zarqa Nawaz, niezależna, pełna humoru i odwagi. Obstawiam, że w społeczeństwie muzułmańskim w dużej mierze została skrytykowana, ale cieszę się, że jednak Zarqa zdecydowała się na jej wydanie.

  5. Oceniony 5 na 5.

    http://www.facebook.com/SaudyjskiWielbladczyta/

    Świat islamu jest dla nas nieco tajemniczy i zagadkowy.
    To samo mogą powiedzieć muzułmanie o “naszym” świecie.
    Urodzona w Wielkiej Brytanii, a dorastająca i mieszkająca w Kanadzie – Zarqa Nawaz – córka pakistańskich imigrantów próbuje to pokazać w swojej pełnej humoru i autoironii opowieści.
    Autorka, wychowywana przez konserwatywnych rodziców, wykorzystuje hadisy do…. usprawiedliwienia buntu nastolatki i wykazania rodzicom, że jest bardziej prawowierną muzułmanką niż oni.
    Z tej opowieści wnika jedna ważna kwestia – dość duża część konserwatywnych muzułmanów ma spore problemy z….. własną religią.
    Wyznają coś, co jest bardziej obrządkowe i wynikające z wpływu innych kultur, a dopiero później uzasadniane jako wymóg religijny. I mają poważne problemy z wskazaniem konkretnej hadisy czy sury, na które się powołują.
    Z prostej przyczyny – takowe nie istnieją.
    Kiedy w meczecie, do którego pilnie uczęszcza Autorka, pojawia się saudyjski imam, a w ślad za nim zasłona (którą niezrównana Zarqa od razu porównuje do… gigantycznej zasłony prysznicowej) Zarqa zadaje imamowi proste pytanie „dlaczego” ?
    Bo w ani w Koranie, ani w żadnych innych zapisach z czasów Proroka Mahometa takich restrykcji nie było. Imam oburzony oraz ugodzony w swej powadze i znaczeniu… bohatersko umyka mówiąc coś o „Źle wychowanych kobietach, którym na za dużo mąż pozwala”.
    Skutkuje to powstaniem… filmu o tym, czy zasłony i wszelkie formy segregacji mężczyzn i kobiet w domach modlitwy są tylko tradycją czy mają uzasadnienie religijne.
    I Zarqa znajduje autorytet, który mówi te znamienne słowa:
    ”…To problem kulturowy, a nie religijny. Nie ma żadnych wskazań do stawiania barier. Wszystko zaczęło się wtedy, gdy islam, zataczając szersze kręgi, zaczął wchłaniać kultury, w których segregacja płciowa była normą. Współcześnie zarówno mężczyźni jak i kobiety muszą na nowo dojrzeć do wspólnego oddawania czci Bogu. Do tego czasu jedynymi miejscami pozbawionymi barier będą te meczety, w którym imam ma silną pozycję, względnie gdzie wierni nalegają na równouprawnienie…”.
    Decyzje takie jak wybór imienia, obrzezanie czy kwestie obrzędów pogrzebowych w islamie Zarqa Nawaz pokazuje w sposób przystępny i zrozumiały dla ludzi z innego kręgu kulturowego.
    Przykład ?
    A proszę bardzo:
    „…Stare muzułmańskie zasady są dość rygorystyczne, gdy idzie o śmierć: kto umarł w Vegas, zostanie pochowany w Vegas (aczkolwiek będzie może musiał się tłumaczyć z tego, co w ogóle robił w Vegas, swoim konserwatywnym krewnym)…”
    Zarqa przybliża nam kulturę muzułmańską, opisując np. własny hadż. Poza wzniosłymi przeżyciami duchowymi ma również obserwacje, na które w życiu byście nie wpadli. Bo co można powiedzieć o osobie, która podczas jednej z najważniejszych powinności prawowiernego muzułmanina potrafi zauważyć, że część pielgrzymów z zachwytem porównywalnym z zobaczeniem Kaaby podziwia… windę w supermarkecie. Bo też ją widzą pierwszy raz w życiu.
    Mimo aranżowanego małżeństwa Zarqa miała wpływ na wybór kandydata – nie zgodziła się wyjść za jednookiego księgowego, będącego zapalonym wędkarzem.
    Choć, według Jej matki kandydat był świetny, bo miał dobrą i stałą pracę umożliwiającą zapewnienie godnego bytu rodzinie.
    Reporterka, autorka scenariusza do serialu „Meczecik na prerii”, matka czwórki dzieci panicznie bojąca się dżinnów.
    Oto Zarqa Nawaz w całej krasie i okazałości 🙂

  6. Oceniony 4 na 5.

    zaczytana

    Przyciągnęła mnie okładka, zatrzymał tytuł- tak w kilku słowach mogę opisać, jak weszłam w posiadanie książki „Śmiejąc się w drodze do meczetu”. Podświadomie spodziewałam się przepełnionej religijnymi motywami książki oraz opowieści o pewnej dziewczynie, która miała problem w odnalezieniu się wśród obcej kultury i zwyczajów. Tutaj nastąpiło moje pierwsze zdziwienie i zaskoczenie. Książka tak naprawdę w dość ironiczny i zabawny sposób wprowadziła mnie do innej kultury, której nigdy nie poświęcałam zbyt wiele uwagi i czasu. Czego się dowiedziałam? Poznałam niektóre zwyczaje wywodzące się z kultury muzułmańskiej i „liznęłam” troszkę więcej wiedzy o znaczeniu ich ubioru i zachowaniach. Co poza tym? W niektórych momentach łapałam się na mimowolnym uśmiechu 🙂 Zdecydowanie lekka i przyjemna lektura do czytania.

  7. Oceniony 5 na 5.

    Bookoholiczka Sandra Miniewska

    Hahahaha! Dalej się śmieję! Naprawdę, śmiałam się do rozpuku. Jakie to udane.
    Po prostu poczułam się pełna sympatii do ludzi, którzy umieją przedstawić tak dobrze swoją kulturę.
    Zasłużona piąteczka, którą chętnie osobie o imieniu Zarqa bym przybiła!

Dodaj opinię