Swiateczny_list_front_72dpi
Swiateczny_list_front_3DSwiateczny_list_front_72dpi

Świąteczny list

39,90 31,90

taniej o: 8,00 (20%)

Elyse Douglas
4.55 out of 5 based on 11 customer ratings
11 opinii klienta
  • tłumaczenie: Juliusz Poznański
  • liczba stron: 432
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Nasycona magią świąteczna opowieść o niezwykłej podróży w czasie. Czy jedna odważna kobieta może wywołać świąteczny cud, ocalić tragiczną miłość i pokonać przeznaczenie?

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

Magiczna świąteczna opowieść o miłości, której nie może pokonać czas

Pewnego dnia 30-letnia Eve Sharland natrafia w sklepie z antykami na mosiężną latarnię, w której znajduje list z 24 grudnia 1885 r. Zaskoczona odkrywa, że zaadresowano go do osoby o imieniu Evelyn Sharland, mieszkającej w Nowym Jorku.

Kiedy wieczorem Eve odczytuje treść listu, poznaje poruszającą historię tragicznego romansu sprzed stu lat. Postanawia spełnić prośbę zapisaną w liście i zapala latarnię. Nagle, ku swojemu zdumieniu, przenosi się do oprószonego śniegiem Nowego Jorku z 1885 roku.

Splot niezwykłych wydarzeń sprawia, że Eve zostaje uwikłana w historię, w którą zamieszana jest jedna z najpotężniejszych nowojorskich rodzin tamtych czasów. Poznaje też przystojnego detektywa, który będzie podążał jej śladem.

Czy Eve zdoła wrócić do swojego życia, nawet jeśli będzie musiała zmienić przeznaczenie?

 

O autorach

Elyse Douglas jest pseudonimem pisarskiej pary: Elyse Parmentier i Douglasa Penningtona. Elyse dorastała w pobliżu morza, spacerując po plażach, czytając i pisząc opowiadania oraz poezję. Jej pasja do literatury pchnęła ją do studiowania literatury angielskiej. Przez wiele lat pracowała jako nauczyciel angielskiego, aktorka i logopeda. Ona i jej mąż, Douglas Pennington, napisali wspólnie wiele powieści, w których często pojawiał się motyw podróży w czasie.

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Elyse Douglas

ISBN

978-83-66074-89-7

Rok wydania

2018

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

432

Tłumaczenie

Juliusz Poznański

Tytuł oryginału

The Christmas Eve Letter: A Time Travel Novel

Ean

9788366074897

Stan

nowa, pełnowartościowa

Opinie: 11 o Świąteczny list

  1. Oceniony 5 na 5.

    onlypretender

    • „Świąteczny list” ujął mnie przede wszystkim klimatem, a także możliwością przeniesienia się w czasie i poczucia na własnej skórze atmosfery dawnego Nowego Jorku.
    • Warto przeczytać tę książkę, ponieważ jest wyjątkowa, ma w sobie specyficzną magię, a równocześnie można przy niej odpocząć.
    • To także piękna historia wielkiej miłości, której nie straszny czas.
    Więcej: http://www.onlypretender.pl

  2. Oceniony 4 na 5.

    angelika147

    Pewnego dnia Eve Sharland znajduje w sklepie z antykami stary lampion, w którym ukryto nieotwarty list. Jak się później okazuje ów list pochodzi z roku 1885. Wraz z główną bohaterką udajemy się w magiczną podróż w czasie do innego stulecia, gdzie miłość przeplata się z intrygą, a każdy nowy dzień przynosi walkę o przetrwanie i odnalezienie się w nowej rzeczywistości…
    .
    „Świąteczny list” Elyse Douglas to piękna magiczna opowieść o miłości, której nie może pokonać czas. Książka napisana jest lekkim językiem, łatwo i przyjemnie się ją czyta. Bardzo spodobał mi się tutaj motyw podróży w czasie, mimo iż nie przepadam za powieściami/elementami fantasty. Fabuła jest interesująca, chłonęłam każdy kolejny rozdział w oczekiwaniu na to, co się wydarzy. Niestraszne są tutaj również długie opisy – nie ciągną się, nie nudzą, opisane są tylko najistotniejsze informacje oraz piękne krajobrazy, dzięki którym łatwo można wyobrazić sobie Nowy Jork w roku 1885. Bohaterowie są ciekawie wykreowani, polubiłam ich, znalazło się jednak kilka osób, które trochę mnie irytowały. Zabrakło mi w tej książce opisów emocji, dzięki którym mogłabym przeżyć z bohaterką tę cudowną przygodę. Co prawda pojawiały się uczucia bohaterów i od czasu do czasu uśmiechałam się pod nosem, jednak nie były one przedstawione na tyle, abym mogła się wczuć i podczas czytania doświadczyć szybciej bijącego serca czy dostać wypieków na twarzy. Nie wiem, czy to przez to, iż książka napisana jest z perspektywy osoby trzeciej i nie jestem przyzwyczajona do tego, w jaki sposób wyrażane są emocje w narracji trzecioosobowej (wszystkie książki, które do tej pory czytałam, były napisane w narracji pierwszoosobowej), czy to po prostu nieumiejętność opisywania uczuć autorów powieści.
    Mimo to, książka mi się podobała i z czystym sumieniem mogę Wam ją polecić. Jest to idealna pozycja na chłodny świąteczny wieczór pod kocem z kubkiem gorącej czekolady w ręku.
    .
    Za egzemplarz dziękuję pięknie Wydawnictwu Kobiecemu.

    _angiebook

  3. Oceniony 4 na 5.

    zaczytana_opisana

    Eve młoda pielęgniarka, lubiąca antyki i historie z nimi związane. Kiedy pewnego razu znajduje lampion z ukrytym w środku listem całe jej życie się zmieni. Bowiem chęć zagłębienia w tajemniczą historię kobiety o tym samym imieniu i nazwisku wydaje się bohaterce niezwykle intrygująca. Eve po zapoznaniu się z treścią listu postanawia spełnić prośbę, która jest w nim zapisana. Za sprawą podjętej decyzji i magicznego lampionu przenosi się do roku 1885. W przeszłości spotka wielu barwnych bohaterów, z których jeden wzbudzi w niej niebywałą fascynację. Znajdzie się w świecie pełnym bogatych ludzi i intrygi związanej z pewną rodziną. Jak bohaterka odnajdzie się w tamtych czasach? Czy zdoła wrócić do swojego życia?

    Książka, która w pewnie sposób niezwykle fascynuje. Historia opisana w niej przedstawiona w dość ciekawy sposób. Bohaterowie, którzy są świetnie wykreowanymi postaciami. Szczególnie dwójka z nich zasługuje na uwagę, Eve i Patrick, gdyż są osobami niezwykle zawziętymi w swoich działaniach. Bowiem kiedy coś postanowili starali się tego dokonać wszystkimi możliwymi metodami.

    „Świąteczny list” to magiczna lektura pełna tajemnicy. Ma wiele wspaniałych momentów, które potrafią wzruszyć. Pokazuje ile jedna osoba może dokonać zmian. Jak upartość może doprowadzić do czegoś niezwykle ważne, co na zawsze zmieni bieg historii. Jak jedna zwyczajna kobieta zrobi wszystko, aby pomóc prawdziwej miłości. Książka, która mówi, że żadne czasy nie są wstanie pokonać wielkiego uczucia.

    Polecam tym, którzy lubią podróżować w czasie i przy okazji świetnie się bawić, poznając nowych bohaterów i związane z nimi historię.

  4. Oceniony 5 na 5.

    Elizabeta

    Autorzy przykładają mnóstwo uwagi do szczegółów. Dokładnie opisują wszystkie niuanse, począwszy od architektury, obyczajności, a skończywszy na elementach ubioru czy opisach wnętrz. dodać trzeba, że opisów nie ma zbyt dużo, są sumiennie przygotowane, ale podane w formie koncentratu pobudzającego wyobraźnię. Całość tworzy niesamowity klimat i pozwala przenieść się w czasie wraz z bohaterką.

    „Świąteczny list” to wspaniała przygoda i podróż w czasie. Niezwykle pouczająca wycieczka po XIX wieku, czasach, w których kobiety były uprzedmiotawiane, pouczane i okryte nudnym parasolem nicnierobienia. Książka zmusza do myślenia, do docenienia tego, jak niewielka grupa kobiet wywalczyła niezależność i prawo do głosowania.

    Akcent świąteczny to miłość. Czysta, nieskażona głupstwami i po wielu perypetiach pełna zaufania do drugiej osoby. Okazuje się, że drugą połówkę znajduje się prędzej czy później. Bo jeśli nie teraz, to może w przeszłości?

  5. Oceniony 4 na 5.

    werka777

    ZWYCZAJNA DZIEWCZYNA I NADZWYCZAJNA PRZYGODA
    Główną bohaterką powieści jest samotna pielęgniarka, kobieta, której nie było dane długo cieszyć się małżeńską miłością. Zwyczajnej dziewczynie przytrafiają się jednak rzeczy iście niezwykłe. W wyniku czego wrażliwa na ludzki ból i odważna w swoim postępowaniu konfrontuje się z odległą i jakże skrajnie różną rzeczywistością. To przeszłość staje się zatem podstawą tej książki, toteż drugi plan zostaje usiany postaciami wyjętymi rodem z roku 1885. Przystojni bracia pewnej wpływowej rodziny, pogrążona w nieszczęściu Evelyn, która ze względu na swój status społeczny być może nie zazna prawdziwego szczęścia. I tajemniczy Patrick, który zaczyna kręcić się wokół współczesnej Eve.

    PODRÓŻ W ZAMIERZCHŁE LATA
    Świat, w którym równouprawnienie nie zdążyło jeszcze się rozgościć. Codzienność pozbawiona wszędobylskich samochodów, telefonii komórkowej, Internetu czy lekarstw. Po prostu przeszłość, w której znane dziś choroby leczone antybiotykami urastają do rangi śmiertelnego zagrożenia. Opisana w sposób poruszający wyobraźnię, detaliczny, skrupulatny, wystarczająco wiarygodny. Widać, że autorzy książki (Elyse Douglas to pseudonim pisarskiej pary Elyse Parmentier i Douglas Pennington) zdecydowali się na mały research środowiska zamierzchłych lat.

    PRZYPADKOWY LIST I WIELKIE ZADANIE
    Podróż do przeszłości, wielka miłość, poszukiwanie własnego miejsca oraz intryga, którą trzeba rozwikłać. Nietypowi, wyraziści i gotowi do działania bohaterowie, choroba i postać z teraźniejszości, która musi odnaleźć się w zupełnie nieznanej rzeczywistości, wykonać swoje zadanie i poradzić sobie z niespodziewanym uczuciem. Jak to wszystko wpłynie na bieg wydarzeń? Czy da się cofnąć podjęte już kiedyś decyzje? Książka z pewnością nie należy do wielce życiowych, to raczej mały, magiczny grzeszek, na który można sobie pozwolić. Przecież każdy z nas ma w sobie pozostałość dziecka, której czasami warto dać dojść do głosu.

    KLIMAT
    Choć w tytule widnieje słowo „świąteczny”, klimatu Bożego Narodzenia, takiego typowego, pełnego zapachów i przygotowań tutaj nie odnajdziecie. Niektóre z wydarzeń, owszem, są z Wigilią powiązane, ale to w zasadzie byłoby na tyle. Zamiast świątecznej magii jest więc magia w pełnym wymiarze, taka fantastyczna, niezmącona prozą zwyczajności. Byłam bardzo ciekawa jak ta cała przygoda się zakończy, bo przecież skoro bohaterka mogła przenieść się do przeszłości, to w akcji może zdarzyć się wszystko.

    PODSUMOWANIE
    „Świąteczny list” to książka, którą oczywiście należy potraktować z przymrużeniem oka. Na pewno oryginalna, pomysłowa, nieco baśniowa, romantyczna. Dla tych czytelniczek, które chciałyby zaszaleć wyobraźnią, poczuć trochę niezwykłej magii dostępnej niegdyś w opowieściach wyniesionych z dziecięcych lat. Jest i miłość i bogate w wydarzenia tło. Może nie jest to w stu procentach doskonała lektura, ale na pewno można spędzić u jej boku niekonwencjonalne, miłe chwile.

    https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2018/12/swiateczny-list-elyse-douglas-podroz-do.html

  6. Oceniony 5 na 5.

    16agniecha15

    „Świąteczny list” to moja pierwsza świąteczna książka. Nie chodzi nawet o to, że pierwsza w tym roku, dosłownie pierwsza powieść tego typu w moim życiu. I ja się pytam dlaczego? Uwielbiam czas Bożego Narodzenia i sama się sobie dziwię, że wcześniej nic tak magicznego nie wydało w moje łapki. A jestem bardzo zadowolona. Powieść ma w sobie mnóstwo ciepła, cudownego klimatu i pełna jest magii.
    Eve główna bohaterka, za pomocą lampionu przenosi się w czasie. Pojawia się w 1885 roku ( a pochodzi z 2016). Jest to epka pięknych sukien, mężczyzn w szykownych garniturach – ach zawsze marzyłam o tym, aby móc przymierzyć taką suknię i poczuć się jak kobiety w tamtych czasach.
    Wróćmy do książki. 🙂 Eve musi bardzo ukrywać fakt, że pochodzi z innych czasów. Robi wszystko aby móc wrócić z powrotem do domu. Jednak nie przychodzi jej to z łatwością. Powiem Wam, że baaaardzo się wyciągnęłam w tą historię. Jest piękna, magiczna i wzruszająca. Przekazuje tyle ciepła, wiary w to, że miłość zwalczy wszelkie przeciwności losu, nawet te najgorsze. Jestem oczarowana i cały czas wracam myślami do tej książki.
    Dodatkowo Eve ma charakterek – jej cięte riposty wywoływały uśmiech na mojej buzi. Lubię kiedy w książkach kobiety są przedstawiane jako silne i potrafiące postawić na swoim. Wiem wtedy, że my kobietki możemy zdziałać co tylko sobie zapragniemy.
    Dodatkowym plusem jest to, że książkę czyta się bardzo szybko. Już żałuję, że mój czas z nią dobiegł końca… Mogłam to trochę przeciągnąć. 🙂 Oczywiście polecam!! To na prawdę wyjątkowa pozycja Świąteczna!! 🙂

  7. Oceniony 5 na 5.

    _light.shine_

    Na samym początku miałam problem by „wgryźć” się w sposób pisania autorki. Jednak dość szybko udało mi się pokonać tę niedogodność i pozwolić ponieść się tej historii. Już na samym początku możemy dostrzec, że autorka ma tendencje do powtarzanie niektórych informacji kilkukrotnie, co może być czasem irytujące. Do mniej więcej połowy książki nie lubiłam głównej bohaterki, jednak udało jej się wzbudzić moją sympatię. Książkę czytało się lekko i przyjemnie, a sama historia była ciekawa i urocza. Nie raz trzymałam kciuki za postacie, albo miałam ochotę wszystkich podusić. Lektura mimo, że przewidywalna to przyjemna. Książka ta była w moim przypadku jedną z tych po którą ciężko się sięga, ale jak ma się ją już w rękach to nie ma się ochoty jej odłożyć.

  8. Oceniony 4 na 5.

    Świat Romansów

    Pełna recenzja na blogu weronikarecenzuje.blogspot.com

    Na początku ciężko mi się było wkręcić w tę historię. Akcja rozwijała się naprawdę w powolnym tempie, a autorzy mieli zwyczaj powtarzania wielu rzeczy, co jak dla mnie było zupełnie zbędne. Tak naprawdę coś ciekawego zaczęło się dziać dopiero jak przepołowiłam już książkę, a to naprawdę dużo stron. Podobała mi się za to tematyka, bo nigdy dotąd nie miałam okazji przeczytać książki opowiadającej o podróży w czasie. Cofnięcie się do XIX wieku było naprawdę ciekawym doświadczeniem i dało mi nawet do myślenia na temat tego jak wiele zmieniło się w ciągu tych kilkuset lat – jak bardzo świat ewoluował.

    Autorzy bardzo dobrze poradzili sobie z przedstawieniem świata, bo bez problemu przeniosłam się zarówno do współczesnego Nowego Jorku, jak i tego z wieku dziewiętnastego. Czułam się tak, jakbym to ja przechadzała się najpopularniejszymi ulicami, jakbym razem z Eve przeniosła się do tego innego świata sprzed lat. Autorzy dużą wagę przywiązują przedstawieniu żeńskich postaci, przypominają historię, która pozwala kobietom dzisiaj być wolnymi i niezależnymi. Stworzyli kilka naprawdę silnych bohaterek w obydwu światach, za to książka ma ode mnie ogromnego plusa.

    Niestety nie poczułam większego przywiązania do głównych bohaterów, zabrakło mi w nich czegoś, dzięki czemu mogłabym się wczuć w ich sytuacje. Evelyn była dość nudna, to samo zresztą Patrick i nie poczułam pomiędzy nimi żadnej chemii. Większym zainteresowaniem była dla mnie historia Johna Allistera oraz Evelyn, od których przecież wszystko się zaczęło. W liście dowiadujemy się, że Evelyn umiera z powodu choroby, a John przeprasza ją o to, że o nią nie walczył i że jest już dla nich za późno. Kiedy przenosimy się do XIX wieku, list ten jeszcze nie powstał, a główna bohaterka ma moc zmienienia ich przyszłości. Nie zdradzę wam jak wszystko się zakończyło, ale to właśnie ich historia miłosna zaciekawiła mnie najmocniej.

    „Świąteczny List” to historia, z jaką jeszcze nigdy nie miałam styczności. Oczywiście nie ma w sobie nic z realizmu, w końcu w prawdziwym życiu nikt nie posiada umiejętności cofania się w czasie (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo…), ale właśnie o to tu chodzi. Książka oprószona jest magią, bajkowością, romantycznością i z pewnością spodoba się wielu kobietom. Nie zostanie ona moją ulubioną powieścią, na pewno nie jest też wolna od wad, jednakże koniec końców bardzo miło mi się ją czytało. Cenię sobie takie doświadczenia, jakich nie znajdę w zwykłych powieściach, po jakie sięgam, a Elyse Douglas zaserwowali mi niezapomnianą przygodę. Warto po tę powieść sięgnąć nawet pomimo tego, że święta już minęły 🙂

  9. Oceniony 5 na 5.

    zfascynacja

    Gdy Eve Sharland trafia do skromnego sklepu z antykami, nie ma bladego pojęcia, jaka niespodzianka ją tu czeka. Znajduje piękny lampion, a w nim list z 1885 roku. Co ciekawsze, adresatem jest ktoś, kto nazywał się tak samo jak ona, a właścicielka sklepu jest przekonana, iż nigdy wcześniej nie widziała tajemniczej koperty. Po powrocie do domu, kobieta podekscytowana postanawia poznać treść. Okazuje się, że to przepiękny, wzruszający list miłosny, skierowany najprawdopodobniej do dalekiej, już nieżyjącej krewnej Eve. Poruszona do granic postanawia spełnić ostatnie życzenie nadawcy i zapala wyjątkowy lampion. Okazuje się on swoistym wehikułem czasu, przenosi zdezorientowaną kobietę do Nowego Jorku z 1885 roku. Oszołomiona próbuje choć trochę wtopić się w tłum, lecz z marnym skutkiem. Wierzy, że znalazła się tu z konkretnego powodu, albowiem ma nie dopuścić do rozstania swej krewnej z ukochanym. Wkrótce trafia pod opiekę brata nadawcy listu, który niestety okaże się zupełnym przeciwieństwem romantycznego Johna Allistera. Kobieta będzie musiała zmierzyć się nie tylko z intrygami wpływowych ludzi, ale również z biedą i zacofaniem medycznym, jakie okaże się największym problemem tych czasów. Niebawem na jej drodze stanie również przystojny detektyw, który nie pozostanie jej obojętny.

    Czy Eve uda się zmienić przeznaczenie i nie dopuści do rozstania ukochanych?

    Czy może zapobiec śmierci Evelin?

    I czy powrót do własnego życia jest w ogóle możliwy?

    A może miłość sprawi, że kobita postanowi zostać w 1885 roku?

    „Eve balansowała na pograniczu jawy i snu, jakby utkwiła pomiędzy światami. Przypatrywała się lampionom gazowym i ich płomieniom o błękitnej poświacie, przesłoniętymi przez wzorzyste klosze. Zanim całkowicie odzyskała przytomność, przez jakiś czas znajdowała się w zawieszeniu, niczym duch.”

    Już sama okładka tej książki ma w sobie coś magicznego. Równie wyjątkowa jest treść, fascynuje baśniowością i cudownością. Niespodziewana podróż w czasie, odnalezienie przodków i walka o wielką, prawdziwą miłość. Lata, w których żyła krewna głównej bohaterki to okres, gdy pieniądze i władza były niezwykle istotne. Zwłaszcza wpływowi ludzie powinni się wiązać z kimś godnym, związki bogatych z biednymi były czymś niedopuszczalnym. Ważne rody musiały również dbać o nieposzlakowaną opinię, dlatego nie zawsze można było kierować się sercem.

    To również okres, gdy nie znano antybiotyków, a ludzi leczono w istocie truciznami. Jak wielką tragedią jest śmierć ukochanej? Pewne choroby były automatycznie uznawane jako wyrok, cierpiących izolowano, a zabobony bardzo często jeszcze pogarszały ich stan. Przeniesiona do tych realiów Eve jest przerażona, ale i zdeterminowana, by odnaleźć krewną i jej pomóc. Na całe szczęście ma doświadczenie pielęgniarskie, więc choć trochę może polepszyć stan zdrowia chorych, a przynajmniej nie dopuścić, by im jeszcze bardziej szkodzono.

    Nim to zajdzie, najpierw kobieta będzie musiała dostosować się do odwiedzonych czasów. Jej strój, brak rodziny, amnezja są podejrzane, a akceptacja otoczenia wymaga od niej wiele wysiłku. Szybko dostrzega, jak wielką potęgę mają wpływowi mężczyźni, jak niską pozycję zajmują kobiety, dlatego ona wyróżnia się na tle tych często wycofanych, zwykłych męskich zabawek.

    Pomysł na fabułę jest nieszablonowy, nie sposób przewidzieć, co takiego spotka Eve i jak zakończy się owa wyjątkowa podróż w czasie. Jak już wspomniałam wcześniej, powieść wyróżnia się niezwykłym, magicznym klimatem. Urokliwa zima, dawny Nowy York, zaczarowany lampion, a przede wszystkim miłość potężniejsza niż wszystkie zasady, a nawet sama śmierć. Baśniowość i romantyzm biją niemal z każdej strony i roztapiają serce czytelnika, po to, by po chwili niebezpieczeństwo i medyczne zacofanie zamroziły krew w żyłach. Ta książka to emocjonalna niespodzianka, osadzona w latach, które znamy jedynie z książek i filmów. Sugestywne i przyjemne pióro autorki sprawia, iż razem z bohaterką odbywamy ekscytującą i zachwycającą podróż, która pozostanie w naszej duszy już na zawsze.

    „Światło tego lampionu już zawsze będzie symbolem naszej wiecznej i nieustającej miłości. Proszę, droga Evelin, zapal go i wspomnij mnie z przebaczeniem, współczuciem i miłością w sercu.”

    Należy również wspomnieć o nietuzinkowych bohaterach, nakreślonych przez zdolną autorkę. Każda z postaci jest wyrazista, wywołuje w czytającym konkretne, silne emocje. I choć wielu z nich to osoby żyjące ponad sto lat temu, nie zabrakło im ani autentyczności, ani wyjątkowości. Każdy z nich ma ściśle ustalone cele, choć niektórym przybycie Eve dość mocno namiesza w życiu. Główna bohaterka już od pierwszych stron zyskała moją sympatię i kibicowałam jej całym sercem. Wykazała się odwagą, empatią, obyciem, ale i odbyła dość kłopotliwą podróż po to, by w końcu uwierzyć w prawdziwą miłość.

    „Być może energia tragicznej miłości Evelin i Johna została uwięziona w lampionie i liście, zaś Eve stała się instrumentem, dzięki któremu została ona uwolniona, dając kochankom drugą szansę.”

    „Świąteczny list” to nieszablonowa, piękna i baśniowa opowieść o tym, że wszystko jest możliwe. Dajcie się porwać tej magicznej atmosferze, zapomnijcie o wszelkich problemach i wyruszcie w niezapomnianą podróż pełną magii, uroku i wspaniałych przygód. Jeśli kochacie wciągające, chwytające za serce historie o potędze miłości, której czas i śmierć nie straszna, a także fascynują was podróże w czasie, gwarantuję, że ta książka was zachwyci. Każdy z nas potrzebuje trochę magii i spokoju, zwłaszcza, gdy cały świat tonie w przedświątecznej, szalonej gorączce. Nie jest to jednak typowa świąteczna lektura, dlatego możecie sięgnąć po nią w każdej chwili, zwłaszcza wtedy, gdy wasza dusza zapragnie ukojenia i wzruszenia. Polecam gorąco!

  10. Oceniony 4 na 5.

    Mońcia_Poczytajka

    „Świąteczny list” Elyse Douglas niczym przepiękna baśń przenosi nas w zimowy czas. Za sprawą pewnego tajemniczego listu, jednego osobliwego lampionu i jego niezwykłego, ciepłego blasku odbywamy niespodziewaną i intrygującą podróż w przeszłość. Wraz z główną bohaterką Evelyn Sharland cofamy się o półtora wieku, kiedy to jeszcze Nowy Jork nie był ogromną metropolią zabudowaną wysokimi drapaczami chmur, ale jednym z wielu amerykańskich miast z brukowanymi uliczkami, po których poruszały się konne powozy i dorożki. Jak za sprawą czarodziejskiej różdżki Eve przenosi się w zupełnie inną epokę, gdzie mieszkańcy odziani w surduty, fraki i krynoliny nie mogą się nadziwić jej dżinsom i dość nieprzyzwoitemu, jak na tamte czasy, ubiorowi. Nie wiedzą kim jest i skąd przybyła, ale oferują jej swoją pomoc. Zdumiona i zaskoczona Evelyn musi wypełnić pewną misję dotyczącą jej własnej krewnej. Dzięki temu będzie mogła wpłynąć na przyszłe losy swojej rodziny i może uda jej się wrócić do tam skąd przybyła.
    A zmiany dokonane w przeszłości mają ścisły związek z teraźniejszością…

    „Świąteczny list” to klimatyczna historia, która przywodzi na myśl „Opowieść wigilijną” Dickensa, albo przejmującą baśń o „Dziewczynce z zapałkami” Andersena. Temat podróży w czasie, choć znajduje się wciąż w sferze marzeń, zawsze ekscytuje i zastanawia. I choć wiąże się z wielką niewiadomą, to wielu z nas zapewne z przyjemnością podjęłoby to ryzyko, gdyby tylko pojawiła się taka możliwość. Bohaterce udała się ta sztuka i dzięki temu my, czytelnicy, możemy delektować się piękną, nastrojową opowieścią z dawnych czasów. Pomysł na fabułę bardzo przypadł mi do gustu. Wysłanie współczesnej dziewczyny w złote czasy końca XIX wieku, gdzie liczą się konwenanse i pozory, ciemnota i zakłamanie bierze górę nad prawdą i rozsądkiem, a wysoka pozycja społeczna staje się przepustką do naginania prawa i patrzenia „przez palce” na mniejsze lub większe występki to bardzo dobry pomysł. Dzięki temu możemy porównywać XIX w. świat ze współczesnością, analizować i wyciągać wnioski. Dawne czasy mają swój niezaprzeczalny urok, ale czy łatwo byłoby zamienić znane i oswojone dziś na tamtą, obcą, poznaną jedynie z historii lub opowieści nie do końca zrozumiałą rzeczywistość?…
    Bohaterowie tej historii to ciekawe i oryginalne osobowości, dobrze osadzone w otaczającej rzeczywistości. Eve zupełnie nie przystaje do XIX wieku, ale świetnie się w nim odnajduje bazując na własnej wiedzy z historii. Postaci z przeszłości ciekawie odmalowują stosunki panujące w ówczesnym świecie z uwzględnieniem układów, intryg, ale również nierówności społecznej, ciemnoty i zacofania. A to wszystko dzięki Elyse Douglas, która z wnikliwością, dokładnością i szczegółami odmalowała tamte czasy.
    Powieść ciekawi i intryguje od pierwszych stron. Prosty, współczesny nam język w zestawieniu ze stylizacją z epoki, XIX w. archaizmami i dialogami wypada bardzo dobrze i naturalnie. Nie ma tu sztuczności i naciągania, całość jest przemyślana, spójna i oddaje realia tamtych lat.
    Zakończenie pozostawiło jednak pewien niedosyt. Liczyłam, że decyzje Evelyn podjęte w przeszłości trochę bardziej wpłyną na współczesność, spowodują jakieś bardziej istotne zmiany w XXI wieku. Inny kolor sierści psa, czy zmieniony wygląd domu, w którym mieszkała bohaterka to zdecydowanie za mało.

    Lektura tej powieści przyniosła mi mnóstwo radości. Umiejętne połączenie teraźniejszości i przeszłością, prowadzenie wydarzeń w różnych ramach czasowych zawsze mnie intryguje i ciekawi. Do tego ciepły nastrój oraz przedświąteczny klimat baśniowej opowieści w połączeniu z motywem walki dobra ze złem zachęca do pozostania z tą książką na dłużej. Piękna okładka, nieco tajemnicza, przywodząca na myśl powieści fantasy jest dodatkową zachętą. Obok „Świątecznego listu” nie można przejść obojętnie.

  11. Oceniony 5 na 5.

    Książka Non Stop

    Sądziłam, że z bajek już dawno wyrosłam… Jak każdy szkrab, miałam swoje ulubione, których nie mogłam przeoczyć. Uwielbiałam słuchać historii czytanych na dobranoc przez mamę czy też porą popołudniową przez ukochaną ciocię. Te wspomnienia zawsze we mnie były i będą. Natomiast w czasie lektury „Świątecznego listu” zaatakowały niczym fala tsunami. Okazało się, że dobrze opowiedziane bajki potrafią wciągnąć nie tylko spragnionego przygód i psot malucha. Duże dziewczynki również mogą się nimi zachwycić.

    Kiedy Eve przekracza próg wyjątkowego sklepiku nie podejrzewa nawet, jak bardzo ten ruch odmieni jej życie. Kobieta znajduje lampion, który skrywa tajemniczy list zaadresowany do osoby noszącej jej imię i nazwisko. Eve dokonuje zakupu i w domowym zaciszu krok po kroku zaczyna poznawać pewną miłosną historię. W liście zawarto prośbę, by zapalić lampion. Kobieta ochoczo ją spełnia i przenosi się do Nowego Jorku z roku 1885. Oszołomienie, jakie ją ogarnia, jest nie do opisania. Jakim sposobem zdoła teraz powrócić do czasów, z których przybyła?

    To, co zastaje na miejscu znacząco różni się od jej dotychczasowej codzienności. Jeśli przyjdzie jej spędzić w 1885 roku kilka chwil, czy się odnajdzie?

    Zatopiłam się w tej lekturze. Bardzo przypadła mi do gustu. Niewymagająca a zarazem z pomysłem, o czymś, co rzadko spotykam się w literaturze. Przez pewien czas poczułam się na powrót małą dziewczynką, która z wypiekami na twarzy śledzi poczynania bohaterów i zadaje pytanie: co dalej?. Są jednak dwie sprawy ściągające mi sen z powiek. Mianowicie widniejący na okładce lampion. Dlaczego jest różowy? Znając treść lektury dobrze wiemy, że nijak ma się on do tego prezentowanego w książce. Powinien być całkiem inny, stary, z duszą. A drugi zgrzyt odnosi się do tytułu. „Świąteczny list” także nie współgra dobrze z treścią. Czytając jesteśmy tak pochłonięci zajmującą fabułą, że możemy tego nie zauważyć ale na próżno szukać w niej świąt. Zdecydowanie lepiej pasowałby tutaj tytuł „Magiczny list”. Poza tym bardzo polecam. To historia dedykowana przede wszystkim tym kobietom, które spragnione są nowości, zaskoczenia. Które mają w sobie otwartość na coś innego. Jeśli jesteście w tej grupie, zachęcam do sięgnięcia po „Świąteczny list”.

Dodaj opinię