Trzy-i-pol-sekundy-72-dpi
Trzy-i-pol-sekundy-3DTrzy-i-pol-sekundy-72-dpi

Trzy i pół sekundy

36,90 23,90

taniej o: 13,00 (35%)

Amanda Prowse
5.00 out of 5 based on 9 customer ratings
9 opinii klienta
  • tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
  • liczba stron: 312
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Grace i Tom Penderford to zgodne i szczęśliwe małżeństwo. Mieszkają w sielankowym domu na wsi i wychowują zdrową córeczkę, Chloe. Są beztroscy. Są normalni. Jednak los szykuje im okrutną niespodziankę. Tuż po trzecich urodzinach Chloe wszystko się zmienia. Bezlitosna choroba rozbija szczęśliwą trójkę, zabierając córeczkę na zawsze.

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

Wzruszająca opowieść o chorobie, która mogłaby zatrzymać bicie serca każdego z nas

Grace i Tom Penderford to zgodne i szczęśliwe małżeństwo, które prowadzi sielankowe życie na angielskiej prowincji, wychowując córeczkę Chloe. Mała dziewczynka jest ich oczkiem w głowie.

Wkrótce po trzecich urodzinach Chloe świat rodziny legnie w gruzach. Dziecko zapada nagle na sepsę, która na zawsze rozbija szczęśliwą rodzinę, odbierając rodzicom ukochaną córeczkę. Co trzy i pół sekundy podstępna choroba zabija jednego człowieka na świecie. Stojąc w obliczu niewyobrażalnej tragedii, Grace i Tom muszą nauczyć się radzić sobie z cierpieniem. Obydwoje za wszelką cenę będą starać się ocalić swoje serca i walczyć o wspólną przyszłość.

___

Poruszająca i istotna książka, której karty przewracają się same. Jest idealna dla ludzi bez medycznego doświadczenia, bo na bazie opowieści uczy jak rozpoznać sepsę i ocalić ludzkie życie.

– Dr Tanj Singh, pediatra i prezenter BBC

___

O autorce:

Amanda Prowse – bestsellerowa autorka książek, takich jak Córka doskonała czy Świąteczna kafejka. Spędziła 10 lat życia, pracując w korporacji jako konsultantka. Po tym czasie odkryła, że jej powołaniem jest pisarstwo. Specjalizuje się w prozie miłosnej, która swoim niepowtarzalnym stylem urzeka niejedną kobietę. Amanda mieszka w West Country z mężem i dwójką nastoletnich synów.

PATRONI MEDIALNI

 

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Amanda Prowse

ISBN

978-83-65740-61-8

Rok wydania

2017

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

312

Tłumaczenie

Edyta Świerczyńska

Tytuł oryginału

Three-and-a-Half Heartbeats

Ean

9788365740618

Stan

nowa, pełnowartościowa

Opinie: 9 o Trzy i pół sekundy

  1. Oceniony 5 na 5.

    Pierwszy raz kompletnie nie wiem, jak zacząć recenzję książki. Książki, która niesamowicie mną wstrząsnęła, złamała moje serce, a historia w niej opisana sprawiała mi niemal fizyczny ból. Trzy i pół sekundy to pozycja, którą każdy powinien przeczytać – jest niesamowicie wzruszającą historią o radzeniu sobie po stracie, która sprawia, że serce pęka na milion drobniutkich kawałeczków. Ale to także ostrzeżenie przed straszną chorobą i dzięki informacji w niej zawartej, może będziemy w stanie uratować kiedyś komuś życie.

    „MÓWI SIĘ, ŻE ŻYCIE MOŻE SIĘ ZMIENIĆ W UŁAMKU SEKUNDY”

    Grace i Tom są szczęśliwym małżeństwem, wychowującym trzyletnią Chloe, która jest ich oczkiem w głowie. Grace jest energiczną kobietą, która niemal cały swój czas poświęca karierze. Jest niesamowicie zabiegana, czasami czułam się, jakbym za chwilę sama miała podskakiwać w miejscu, tyle energii towarzyszyło jej postaci. Niestety, przez swoje poświęcenie się pracy, kobieta bardzo mało czasu spędza w domu, ze swoją córeczką i mężem, który nie pracując, zajmuje się dzieckiem. Wydawałoby się jednak, że pomimo tego, wiodą naprawdę ułożone i szczęśliwe życie. Do czasu, kiedy okropna choroba zwana sepsą nie zabierze im najważniejszej osoby w ich całym życiu.

    Mniej więcej do połowy książki, czytało mi się bez wielkiego szału. Ale to, co nastąpiło potem… Nie wiem, jakich słów opisać, abyście zrozumieli to, co czułam czytając historię rodziny Penderford. Było to bardzo bolesne doświadczenie, łzy leciały mi niemal przez cały czas. Autorka idealnie oddała emocje towarzyszące bohaterom, a wzruszające sceny wręcz rozbiły moje serce.

    „MÓWI SIĘ, ŻE KIEDY ŻYCIE JUŻ SIĘ ZMIENI, PRAWIE NIE MOŻNA SOBIE PRZYPOMNIEĆ, JAK BYŁO PRZEDTEM”

    Grace i Tom muszą poradzić sobie z ogromną stratą, co oczywiście wydaje się niewykonalne. Przez tragedię, która ich spotkała, zaczynają się od siebie oddalać. Pogrążają się w żałobie, rozpadając się powoli na małe, zranione kawałeczki. Czują się winni, obarczają winą również siebie nawzajem, a to doprowadza do kolejnych bolesnych momentów. Ich małżeństwo dosłownie wisi na cieniusim włosku. Czy udało im się je odbudować i poradzić sobie ze stratą? Tego nie powiem, będziecie musieli sami się przekonać i uwierzcie mi, że warto.

    Ale Trzy i pół sekundy to nie tylko historia rodziny, którą spotkała ogromna tragedia. To także książka, która uświadamia nam, czym jest sepsa i jak możemy ją rozpoznać. Na początku każdego rozdziału znajdziemy krótką informację, która charakteryzuje tą straszną chorobę. Na samym końcu książki znajduje się również kilka informacji, które pomogą nam rozpoznać objawy sepsy i tym samym zwiększyć szansę na jej zwalczenie. Myślę, że jest to bardzo wartościowe, bo chociaż większość z nas na pewno słyszało o sepsie, to niekoniecznie musiało wiedzieć, czym dokładnie ona jest, a ta pozycja właśnie tego nas uczy.

    TRZY I PÓŁ SEKUNDY

    Styl autorki jest lekki i prosty, ale jednocześnie tak bardzo nasączony emocjami, że nie sposób jest ich nie odzwierciedlać. To historia przesiąknięta bólem i stratą, na którą czytelnik reaguje w bardzo emocjonalny sposób. Wciąż jeszcze do końca nie wzięłam się w garść po skończeniu tej pozycji, a na samo jej wspomnienie zbierają mi się łzy w oczach.

    Tytuł książki nie jest przypadkowy. Te trzy i pół sekundy mają ogromne znaczenie i jeśli chcecie wiedzieć dlaczego, koniecznie sięgnijcie po tą pozycję, gdzie wszystko jest wyjaśnione. To naprawdę godna polecenia historia, do której będę wracać myślami jeszcze wiele razy.

  2. Oceniony 5 na 5.

    Odkąd tylko usłyszałam, że Wydawnictwo Kobiece ma zamiar wydać tę pozycję, od razu stwierdziłam, że muszę ją przeczytać i zrecenzować. Książki, które mają w sobie pierwiastek cierpienia, bólu czy typowego katharsis przyciągają mnie do siebie jak magnes, ponieważ lubię od czasu do czasu oczyścić się ze złych emocji, aby móc znów wrócić do lżejszych książkowych tematów i historii.

    „Trzy i pół sekundy” nie jest trudną w odbiorze pozycją. Styl pisania autorki jest przystępny, wręcz sielankowy. Amanda Prowse ma zdecydowanie lekkie pióro, choć opisuje historię ciężką i skomplikowaną emocjonalnie dla bohaterów, w której nadmiar sprzecznych uczuć targających czytelnikiem może zdusić, zdeptać, aby pod koniec dodatkowo stłamsić. Jednakże te emocje zostają nam dozowane w delikatny sposób przez całą powieść.  Jest to zdecydowanie jedna z tych książek, które trzeba odchorować po jej przeczytaniu.

    W tej pozycji dotkniemy wszystkich aspektów życia i śmierci. Książka jest bardzo ludzka, dotyka prozy życia codziennego, a autorka umiejętnie przechodzi od jednej emocji do drugiej. Czasem rzuca i przejeżdża po nas jak walec, po czym głaszcze delikatnie po głowie dając nadzieję pisaną między wierszami, twierdząc że „wszystko będzie dobrze”. „Trzy i pół sekundy” pokazuje, że tak na prawdę nie da się wszystkiego zaplanować w życiu, że los potrafi nam spłatać figla w najmniej oczekiwanym momencie i powinniśmy być na te niespodzianki mimo wszystko przygotowani, aby móc je pokonać i przetrwać.

    Sięgając po tę pozycję czułam podskórnie, że pudełko chusteczek będzie musiało być cały czas pod ręką i tak rzeczywiście było. Polubiłam i Grace, i Toma. Również malutką Chloe, która odegrała mniejszą, choć znaczącą rolę w tej powieści. Czułam ból po stracie rodzica, a także wyczuwałam trudności w momencie kiedy to oboje próbowali się podnieść z emocjonalnego dołu. Z jednej strony było to przytłaczające, z drugiej zaś potrafiło mimo wszystko podbudować czytelnika, pokazać mu, że w każdej sytuacji można znaleźć światełko, którym należy podążać, aby stanąć na nogi.

    Poniekąd jest to książka o stracie najbliższych, jednak wydaje mi się, że autorka próbowała pokazać, że każdy może przeżyć żałobę w taki sposób, jak mu się podoba/jak tak na prawdę odczuwa na dany moment. I czy będzie ona trwać tydzień, miesiąc, rok, nikt nie powinien nam tego zabronić. A także widać w tej książce starą prawdę, że czas leczy rany, nawet te najgłębsze, jednak pamięć o najbliższych na zawsze pozostaną w naszych sercach.

    Co ważne, książka ta niesie ze sobą bardzo ważne przesłanie i uczy. Uczy na co zwracać uwagę podczas choroby. Zaznacza, jak sepsa jest groźną reakcją organizmu. Tak na prawdę, wiele razy słyszałam w telewizji, czy czytałam w internecie, że ktoś zmarł w wyniku sepsy, jednak nigdy nie dowiedziałam się jak tę „chorobę” można wykryć, jakie ma objawy i co należy robić, gdy zacznie się ujawniać. Dzięki tej pozycji już nigdy nie pomylę je z grypą i stanę się bardziej wyczulona. Dziękuję, że miałam okazję przeczytać tę pozycję, którą z pewnością będę polecać znajomym i najbliższym!

    Podsumowując.
    Nie sposób tej książki ocenić źle. Jest opowieścią o stracie, o bólu, o podnoszeniu się z dna i kolan. Jest też o nadziei na lepsze jutro i o prozie życia. O tym, że coś się zaczyna, ale też że coś się w pewnym momencie kończy. Jest to przepiękna historia, którą niejeden czytelnik okrasi łzą wzruszenia. Polecam nie tylko rodzicom małych dzieci, ale każdej osobie, każdemu czytelnikowi, ponieważ historia z książki może się przydarzyć każdemu z nas.

  3. Oceniony 5 na 5.

    W tej powieści nie zabrakło śmiechu, radości, ale pojawiły się również negatywne emocje takie jak złość czy głęboki smutek. Zaczynając ją czytać nie pomyślałabym, że moje serce zostanie rozdarte na milion kawałeczków. Byłam przekonana, że tragedia o jakiej tu wspomniano to tylko i wyłącznie choroba. Niestety ta tragedia to coś o wiele gorszego.

    Grace jest karierowiczką, która całe swoje myśli skupia na dwóch rzeczach: rodzinie i pracy. Wracając do domu po ciężkim dniu w pracy nie jest w stanie zajmować się małą córeczką, ponieważ jest na to zwyczajnie zbyt zmęczona. Nie polubiłam tej bohaterki za bardzo, właśnie ze względu na to, że wolała skupić się na pracy, a nie na rodzinie. I ja po części rozumiem takie osoby, które bardzo ciężko pracowały na swój sukces, ale czasami trzeba zadecydować co jest w życiu ważniejsze.

    Tom natomiast jest przykładem idealnego ojca. Oczywiście nie chodzi mi o to, że taki tata powinien siedzieć całe dnie w domu, chodzi mi bardziej o jego skupienie na rodzinie. Troszczy się o córeczkę tak naprawdę za dwoje. Kiedy jego żona jest w pracy, on przejmuje opiekę nad całym domem.

    Książka porusza taki temat jak sepsa, która jest bardzo niebezpieczną chorobą. Nieświadomość ludzi na temat tej choroby jest przerażająca, ponieważ może się to przytrafić tak naprawdę każdemu. Dzięki tej powieści wiem na jakie objawy powinnam zwrócić uwagę, gdyby coś działo się ze mną lub moimi bliskimi, a sama z siebie nigdy nie wpadłabym na to, żeby chociaż zerknąć na czym to wszystko się opiera. Widać, że autorka bardzo wgłębiła się w ten temat i idealnie zawarła go na stronach tej powieści.

    Jeśli będziecie zabierać się do przeczytania tej powieści to koniecznie zaopatrzcie się w chusteczki, ponieważ będą one Wam bardzo potrzebne. Na pewno wciągniecie się w lekturę, ponieważ jest to powieść m.in. o smutku, o pocieszeniu oraz o walczeniu o lepsze jutro.

    inthefuturelondon.blogspot.com

  4. Oceniony 5 na 5.

    „Trzy i pół sekundy” to pierwsza książka Amandy Prowse jaka wpadła w moje ręce. Kiedy zobaczyłam jej okładkę oraz przeczytałam opis – stwierdziłam, iż koniecznie muszę ją przeczytać. Szczęśliwie dzięki pani Magdalenie z wydawnictwa Kobiece trafiła ona w moje ręce.
    Książka ogromnie mi się podobała i dostarczyła mnóstwa emocji. Podczas lektury odczuwałam: radość, smutek, wzruszenie, niepewność, niedowierzanie, a w końcu nadzieję. Niejednokrotnie z oczu popłynęły mi łzy. To powieść, która opowiada o miłości rodzicielskiej, małżeńskiej, utracie bliskiej osoby, niemożności pogodzenia się ze stratą, bólu, samotności, kolejnych etapach żałoby, ale i o podnoszeniu się po stracie. Pokazuje ona, jak ważne jest cieszenie się każdą chwilą spędzoną z bliskimi. Wydaje się nam, iż mamy przed sobą mnóstwo wspólnego czasu i kiedyś będziemy mogli poświęcić bliższym więcej uwagi. Tyle że kiedyś… może nie nastąpić. W rzeczywistości jedna chwila może zupełnie zmienić los.
    „Trzy i pół sekundy” to powieść, która zwraca naszą uwagę na straszną chorobę (sepsę), która pojawia się nagle i nim się zorientujemy – odebrać może nam kogoś bliskiego, dlatego warto poznać pierwsze objawy wywołane przez sepsę, by w razie czego w odpowiednim czasie zareagować.
    Niewiele mam na półkach miejsca na książki i zostawiam sobie wyłącznie te szczególne. Książka Amandy Prowse zasili grono moich ulubionych publikacji. Wrócę do niej na pewno niejednokrotnie i polecam lekturze.
    Pełną recenzję możecie przeczytać tutaj http://mamuskoweroznosci.blogspot.com/2017/07/trzy-i-po-sekundy-amandy-prowse-musicie.html

  5. Oceniony 5 na 5.

    Grace i Tom Penderford to szczęśliwe małżeństwo, które prowadzi spokojne życie na angielskiej prowincji i wychowuje trzyletnią córeczkę Chloe. Poznali się na ostatnim roku studiów, kiedy Tom z niechęcią oddawał się zagłębianiu tajników architektury. Połączyło ich silne uczucie. Dopasowali się do siebie jak dwie połówki jabłka.

    Grace należy do tych kobiet, które oddają się pracy, pną się po szczeblach kariery, aby w rezultacie osiągnąć sukces i zapewnić rodzinie godne życie. Mimo że dużo czasu spędza w pracy i nie zawsze jest w stanie poświęcić stu procent uwagi swojej córeczce i mężowi, to kocha ich najbardziej na świecie.

    Tom natomiast spędza czas w domu, opiekuję się małą Chloe i z ogromną troską i dbałością się nią zajmuje. Córeczka jest jego oczkiem w głowie. Poświęca jej każdą swoją chwilę, bawi się z nią, a także obserwuję przebieg rozwoju. Chloe jest rezolutną dziewczyną i dostarcza rodzicom sporo uśmiechu. Czasami Grace bywa zazdrosna o łącząca wieź swojego męża z córeczką. Czasami też miała wrażenie, iż jest outsiderem w tej rodzinie. Niemniej jednak była zafascynowana i oczarowana miłością i oddaniem, jakie każdego dnia okazywał jej mąż.

    ***

    Jak się później okazuje, dziewczyna ma chore migdałki i koniecznie musi przejść zabieg, w celu ich usunięcia. Po usunięciu migdałków Chloe nie będzie już tyle chorować, a noc będzie przesypiać w spokoju. Zabieg nie należy do skomplikowanych, więc po usunięciu migdałków, rodzina będzie mogła spokojnie wrócić do domu. Ale jak to w życiu bywa, los lubi być przewrotny i zaskakujący. Mimo iż operacja przebiegła pomyślnie, a rodzina wróciła do domu szczęśliwa, to małą Chloe zaatakował wirus zwany sepsą. Dziewczynka umiera… Rodzicie są rozgoryczeni, nie potrafią pogodzić się ze stratą tego co było dla nich najcenniejsze. Czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, iż z dnia na dzień tracicie osobę, która była dla Was całym światem? Naprawdę ciężko jest to sobie wyobrazić… Grace i Tom – bohaterowie najnowszej książki Amandy Prowse, niestety to przeżyli. Niespodziewanie. Nie przygotowali się się do tego zupełnie. Śmierci zawitała do ich życia i odebrała im dziecko, a dokładnie rzecz ujmując, to sepsa odebrała Grace i Tomowi trzyletnią Chloe.

    ***
    Dramatyczne wydarzenie, które spotkało młode małżeństwo zamiast ich do siebie zbliżyć to spowodowało, że tych dwoje nie potrafią ze sobą już normalnie rozmawiać. Znalezienie wspólnego języka, jakiejkolwiek wsparcia, czy odrobina otuchy graniczy z cudem. Obwijaną siebie nawzajem za śmierć córki. Lecz to nie sprowadza się do niczego dobrego. Pojawiają się głośnie kłótnie, atmosfera bólu i rozpaczy gęstnieje. Małżonkowie kierują w swoją stronie wiele niepotrzebnie wypowiedzianych słów. Tom wypomina żonie, iż całe dnie spędzała w pracy, nie poświęcała uwagi córce, nie było jej kiedy mała najbardziej potrzebowała matki. Natomiast Grace obarcza męża o to, iż jego wynagrodzenie nie pozwoliłoby chociażby w minimalnym stopniu na godne życie, dlatego ona oddawała się pracy. Bezustanne kłótnie, pełne napięć, krzyków w rezultacie zmuszają Grace do wyjazdu. Grace jest już zagubiona w tej sytuacji. Z każdą kolejną kłótnią zostaje utwierdzona w przekonaniu, iż musi wyjechać, odpocząć i chociaż w minimalnym stopniu zagłuszyć tragedię, którą spotkała ją i męża. Czy małżeństwo Penderfordów się rozpadnie? A może „ucieczka” Grace tylko wzmocni łączącą ją więź z Tomem? Jak potoczą się dalsze losy Penderfordów? O tym musicie przekonać się już sami!

    „Mówi się, ze fortuna kołem się toczy.
    Mówi się, że życie może się zmienić w ułamku sekundy.
    Mówi się, że kiedy życie już się zmieni, prawie nie można sobie przypomnieć, jakie było przedtem.”

    Bardzo przejmująca i rozdzierająca serce historia. Nie byłam przygotowana na tyle emocji. Autorka w swojej książce poruszyła bardzo trudny temat. Temat choroby, która nie każdemu jej znana – sepsa. Muszę przyznać, iż sama nie do końca wiedziałam na czym te choroba polega, jak się objawia, jakie są jej przyczyny. Właśnie dzięki tej książce czytelnik może dogłębnie dowiedzieć się czym jest sepsa. Autorka wyjaśnia to co nie znane, ukazuje jak zachowują się ludzie, którzy tracą dziecko z dnia na dzień w wyniku tej choroby. Jak silne są ich przeżycia, do czego są zdolni w obliczy krzywdy wyrządzonej przez los. Każdy rozdział zapoczątkowany jest wstawką dotycząca objawów tejże choroby. Sepsa pojawia się niespodziewanie, w odpowiedzi na te infekcję organizm niszczy własne narządy i tkanki. Jeśli nie zostanie odpowiednio wcześnie rozpoznana i poddana bezzwłocznemu leczeniu to wywołuje ogólnoustrojową niewydolność i w rezultacie śmierć.

    „Tęsknię za nią. Tak bardzo za nią tęsknię. Po prostu nie mogę się pogodzić z tym, że już nigdy więcej jej nie zobaczę. Po prostu nie mogę!”

    Książka jak najbardziej pobudza do refleksji, przemyśleń i posiada swoisty przekaz. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy nasze życie zakończy swój bieg. Nie jesteśmy w stanie się do tego się przygotować, a tym bardziej przygotować do tego bliskich.

    Bohaterowie Trzy i pół sekundy zostali bez wątpienia świetnie wykreowani. Każdy najmniejszy szczegół ich odczuć, myśli, został dopracowany. Wszystko jest wyraziste, do bólu autentyczne. Z książki, aż wylewa się wodospad emocji, a emocje, które targają bohaterami powodują, iż czytelnik tak wczuwa się w ich historię, że ma ochotę wejść do książki i pocieszyć pokrzywdzonych przez losów rodziców, ale nie możę. Kiedy Grace zdecydowała, że wyjeżdża, bo nie jest w stanie tego wszystkie już znieść, muszę przyznać, iż odebrałam jej zachowanie jako trochę egoistyczne. To nie tylko jej zostało odebrane dziecko, ale jej mężowi również. Powinni przez to przechodzić razem, być dla siebie oparciem, a w zamian nieustająco kłócili się i wzajemni obwiniali. Nie tak powinno być. Wystarczyło normalnie porozmawiać. Ale z drugiej zaś strony jestem w stanie też to zrozumieć. To naturalny odruch, że jeden drugiego obwinia, kiedy śmierć się pojawia. Myślę, że wówczas nie jesteśmy w stanie myśleć racjonalnie, działamy pod wpływem chwili, pod wpływem impulsu.

    ***
    Książkę można by podzielić na dwie części – przed śmiercią Chloe i po śmierci Chloe. Kiedy to szczęśliwa rodzina wiodła sielankowe życie, a z dnia na dzień wszystko się rozpada i nic już nie jest takie same. Bardzo plastyczny i lekki styl Autorki powoduje, iż całość czyta się błyskawicznie. Niezwykłe zwroty akcji, nie pozwalają odłożyć książki chociażby na chwilę. Strony są naładowane emocji, że gdy siedzimy z książką w dłoni to bezustannie słyszymy bicie własnego serca. Książka jest tak przesiąknięta bólem, smutkiem, że nie ma się co dziwić, gdy czytelnik zareaguje na treść bardzo emocjonalnie. Na szczęście prolog podnosi czytelnika trochę na duchu i daje wiarę w to, iż po burzy naprawdę wychodzi słońce.

    Niesamowite jest również to, iż sam tytuł nie jest przypadkowy. Cały czas zastanawiałam się czy posiada w sobie jakiś ukryty sens. Tak też się okazało. Bowiem, tytułowe Trzy i pół sekundy mają ogromne znaczenie, ale jakie to już Wam nie powiem. Sięgnijcie po tę książkę, przekonajcie się sami, jaka ta historia jest naprawdę. Jak rozdziera serce i uczy, jak sobie radzić kiedy wydarzy się tragedia. To naprawdę godna polecenia historia, która z pewnością pozostanie ze mną na długie lata.

    http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/2017/07/71-trzy-i-po-sekundy-amanda-prowse.html#more

  6. Oceniony 5 na 5.

    Biorąc tę książkę do ręki, miałam świadomość, że będzie to smutna historia. Od samego początku autorka uwiodła mnie swoimi opisami, które są naprawdę w porządku. Bohaterów można polubić od razu.
    Zderzyłam się z historią o rodzinie, która wydaje się idealna, szczęśliwa. Młode małżeństwo cudownie się dogaduje, posiada córkę. Grace bardzo dobrze zarabia, lubi swoją pracę, jest zorganizowana i kocha porządek, a Tom dba o dom i dziecko.
    Autorka przedstawia nam losy, które mogą spotkać każdego z nas i to jest tak bardzo realne. Książka dotyczy choroby – a dokładniej – sepsy, o której tak dużo osób nie ma pojęcia lub po prostu słyszało jedynie nazwę. Do tego grona należałam ja i dzięki Trzy i pół sekundy dowiedziałam się o wiele więcej na ten temat. Przy każdym z rozdziałów znajdowała się krótka informacja o sepsie.
    Nie chciałabym tutaj spojlerować, kogo dopadnie w książce ta choroba. Nie powiem. Jednakże zdradzę, że rodzina rozłamie się, podzieli pod wpływem nagłego cierpienia. Ukazana zostanie walka z codziennością i ze stratą bliskiej osoby. Wiele rzeczy w życiu bierzemy za pewnik i nie zdajemy sobie sprawy, że kiedyś możemy stracić cały świat. Tak właśnie stało się w tej książce. Ta prawda uderzyła we mnie zbyt mocno i zaczęłam o tym myśleć coraz więcej. Autorka stawia nam pytanie „co będzie dalej?”. Czy jutro się obudzimy? Czy przeżyjemy jutrzejszy dzień?
    Osoba w książce (wciąż nie zdradzam która) umiera niespodziewanie. Nie dało się tego przewidzieć. Dlatego tak ważne jest cenienie każdej chwili, każdego dnia.
    Płakałam kilkakrotnie czytając tę książkę i nie żałuję, że miałam ją w rękach. Uświadomiła mi bardzo wiele. Zostawia w głowie jakiś ślad, a może i w sercu też? Gorąco polecam Wam Trzy i pół sekundy. Będziecie zaskoczeni tym, co w was obudzi.

  7. Oceniony 5 na 5.

    Grace i Tom Penderford to szczęśliwe małżeństwo, które doskonale radzi sobie z podziałem ról w życiu codziennym. Grace ciężko pracuje, a Tom jest oddanym ojcem i zajmuje się ich mała córeczką Chloe. Każdy dzień jest wyjątkowy, każdy niesamowity, ponieważ to ich pierwsze dziecko i są świadomi tego, że ich mała córeczka z dnia na dzień staje się większa, mądrzejsza i doroślejsza. Co prawda Tom jest pewny, że dałby sobie radę z wychowywaniem dwójki, lecz dla Grace to bardzo ważna decyzja, ponieważ znów musiałaby zrezygnować z pracy na jakiś czas. Życie Grace jest inne. Nie jest typową mamą na pełen etat, to nie ona zmienia pieluszki małej Chloe, nie ona robi obiady, nie ona sprząta i bawi się całymi dniami z córką, ale jej mąż. Cóż, Tom nie narzeka, bardzo kocha małą i jest spełniony, mogąc poświęcać jej każdą chwilę. Ich harmonijne, szczęśliwe i dopracowane życie burzy się szybciej niż domek z kart. Chloe cierpi przez swoje migdałki, ciągle choruje, a w nocy zamiast spokojnego dziecięcego snu i oddechu towarzyszy wszystkim głośne chrapanie małej. Rodzice postanawiają ulżyć córeczce i zawożą ją na zwykły, bardzo prosty zabieg usunięcia migdałków. Tego samego dnia zabierają ją do domu. Wszystko jest w porządku, co prawda Chloe jest trochę markotna i nie może wypowiedzieć dobrze słów, ale tak naprawdę kto by nie był w takim stanie po narkozie? Mała zasypia w domu i niestety zamiast radosnego śmiechu trzylatki, Grace budzi ze snu okropny krzyk i jęk męża. Chloe nie oddycha…

    W jednej chwili ich idealny i szczęśliwy świat rozpada się na milion kawałków. Już nic ma nie być takie jak dawniej. Najgorsza jest niewiedza – co takiego się stało, że ich cudowny, mały skarb odszedł? Odpowiedź przychodzi kilka dni później. Oboje żyją w amoku, a każdy kolejny oddech to wynik konieczności, a nie chęci życia. Dowiadują się, że Chloe zabrała sepsa, która swoje żniwa zbiera co trzy i pół sekundy zabierając jednego człowieka. Bezwzględna, trudna do rozpoznania i straszna w skutkach choroba. Oboje dowiadują się o sepsie dopiero po tym, gdy zapukała do ich drzwi. Czytają, analizują i próbują zrozumieć dlaczego to właśnie ich córeczkę zabrała. Ciągle nie mogą się pogodzić ze stratą – bo czy można pogodzić się ze śmiercią własnego dziecka? Zamiast być dla siebie wsparciem – oni oddalają się od siebie. Powoli stają się obcymi ludźmi, którzy przeżywają ogromny koszmar. Idealnie dopasowane małżeństwo zostało tak bardzo poturbowane przez życie, że teraz nie umie się dopełnić. Grace ucieka z rozpadającej się imitacji domu i małżeństwa, musi uciec by odpocząć, pomyśleć i zebrać siły, by móc stawić czoła przyszłości bez Chloe.

    „Nie ma takich słów, które byłyby w stanie oddać potęgę bólu i żałoby, w których była pogrążona. Jak można opisać uczucie wszechogarniającej pustki? Smutku przygniatającego ciało do ziemi, jakby do każdego mięśnia przyczepiony był ołów. Jak opisać tę rozpacz, przytłaczające pragnienie zniknięcia z powierzchni ziemi?”

    Wyjeżdża do Walii. Wynajmuje starą owczarnię, przekształconą na dom i tam próbuje zebrać myśli otoczona wzniesieniami, zielenią i spokojem. Właścicielem jest Huw. Ciepły, przystojny i miły mężczyzna, który także nosi ból w sercu, o czym świadczy jego broda. Zbliżają się do siebie, przesiadując na tarasie owczarni i rozmawiając. Grace wie, że nikt nie zrozumie jej lepiej. Ma wyrzuty sumienia, że zostawiła męża samego w domu, w którym każdy kąt przypomina o Chloe, ale nie była w stanie mu pomóc, jej ból był tak silny, że pragnęła jedynie ratować siebie, nie miała siły by ratować także Toma.

    „-Wiedziałem, że jesteś w żałobie, od chwili, gdy się tu pojawiłaś. Masz ten osobliwy wyraz twarzy, jakbyś umarła, ale wciąż tu jesteś. Umiem go zauważyć.”

    Czy małżeństwo da radę przetrwać tak ogromną próbę? Czy dwoje kochających się ludzi poradzi sobie z żałobą po córce? Jak na ich małżeństwo wpłynie wyjazd Grace do Walii? Co połączy ją z Huw? Czy Grace odnajdzie tam spokój? Czy zechce wrócić do domu? Czy dom to tylko budynek, czy ludzie których kochamy? Jak potoczą się dalsze losy rodziny? Czy w ich zburzonym świecie zaświeci jeszcze słońce? A Huw? Co kryje się w jego sercu? Kogo opłakuje? Czy on także znajdzie wewnętrzny spokój i szczęście u boku innej kobiety? Jak bardzo nasze życie jest w stanie się zmienić w ciągu minuty? Czy czeka na nich lepsze jutro?

    Z czystym sercem polecam Wam przepiękną historię Grace i Toma. To nie tylko opowieść o stracie i o tym jak radzić sobie z wszechogarniającym smutkiem. To także historia o nadziei, oddaniu i miłości tak wielkiej, która potrafi zespalać złamania na dnie serca. A także wzruszająca opowieść o sile przyjaźni i mocy rodziny. Warto dodać, że dzięki tej książce, będziemy bardziej wyczuleni na objawy sepsy. Każdy rozdział bowiem zaczyna się od ważnej informacji na temat tej choroby. Najważniejsza jest pierwsza godzina od wystąpienia pierwszych objawów. Miejmy oczy szeroko otwarte i szanujmy każdy dzień, bo niczego nie możemy brać za pewnik. Może jutra zwyczajnie nie będzie?

    http://kasiaxczyta.blogspot.com/

  8. Oceniony 5 na 5.

    Sepsa, czyli posocznica, wbrew powszechnie używanym sformułowaniom nie jest chorobą, którą można się zarazić. To ogólnoustrojowa reakcja zapalna wywołana zakażeniem. Zarazić się można czynnikiem, który to zakażenie wywołuje. Od odporności organizmu i szeregu innych czynników zależy, czy dojdzie do sepsy i zagrożenia życia, czy też nie.
    Sepsa – jakie są objawy?
    Stan ogólny dziecka – jego samopoczucie i wrażenie, jakie na nas robi – jest nieadekwatnie zły do sytuacji. Gorączka sięga powyżej 38,5°C (wyjątkowo temperatura ciała może spaść poniżej normy). Nawet jeśli uda nam się ją obniżyć, to dziecko jest nadal senne, apatyczne, pokłada się. Może też być niespokojne, rozdrażnione, a nawet może wymiotować. Jeżeli bakterie przedostaną się do układu nerwowego, może dojść do zapalenia opon z charakterystycznymi objawami (nudności, wymioty, drgawki, senność, niezborność ruchów, sztywność karku). Może też wystąpić wysypka krwotoczna, czyli wybroczyny pod skórą. Wyglądają jak maleńkie siniaki, wielkości łepka od szpilki, sinogranatowe, nie znikające przy uciśnięciu np. brzegiem szklanki. To zatory bakteryjne w drobnych naczyniach krwionośnych.

    Pomyślicie pewnie, że zwariowałam i co ja wam tu wypisuje, przecież to nie jest blog medyczny. No nie, ale po przeczytaniu książki Trzy i pół sekundy, postanowiłam przypomnieć, a niektórym uświadomić jak groźną chorobą jest sepsa.
    Słyszy się o niej czasami w telewizji, gdy umiera dziecko, czy dorosły. Zdarza się to niestety bardzo często, tylko my o tym nie wiemy.
    Powieść Amandy Prowse to historia małżeństwa, którego ukochana córeczka zmarła na tę okropną chorobę po operacji usunięcia migdałków.

    Grace Penderford oraz jej mąż Tom są idealnym małżeństwem. Ich dom rozbrzmiewa, śmiechem i rozgadaniem małej Chloe, która jest iskierką i słoneczkiem w domu.
    Grace pracuje, Tom zajmuje się domem i córką. Można by pomyśleć idylla, niestety dosięga ich tragedia.
    Kiedy zaczynałam czytanie, pomyślałam sobie, ot kolejna książka o chorobie. I tu się myliłam, emocje, które targały, moimi uczuciami podczas czytania, były niewyobrażalne. Tym bardziej że jestem przecież matką. Nie jest tu tylko opisana choroba, autorka porusza znacznie poważniejszy problem. Pogodzenie się ze śmiercią i powrót do w miarę normalnego życia.
    Jest to również swego rodzaju poradnik, jak rozpoznawać tę straszną chorobę, na co zwracać uwagę i kiedy udać się do lekarza. Nie jest to bardzo nachalne, ale tak wplecione w fabułę, że idealnie zgrywa się z treścią.

    Jest bardzo wzruszająca opowieść, radze zaopatrzyć się w chusteczki, podczas czytania, gwarantuję, że się przydadzą. Dawno nie zdarzyło mi się płakać, podczas czytania, tu łezka poleciała i to nie jedna. Książka jest bardzo emocjonalna, o miłości, smutku, walce o jutro, walce o w miarę normalne życie, kiedy twoje serce jest rozbite na miliony kawałków i wiesz, ze nigdy nie uda ci się go poskładać.

  9. Oceniony 5 na 5.

    „Trzy i pół sekundy” to powieść pełna uczuć i emocji. Cudowna historia, trudna i bolesna a mimo to opowiedziana w tak subtelny i delikatny sposób. Tak pisze tylko Amanda Prowse.

Dodaj opinię