WK_zm_front_72dpi-1
WK_zm_front_3dWK_zm_front_72dpi-1

Żałując macierzyństwa

36,90 29,90

taniej o: 7,00 (18%)

Orna Donath
3.80 out of 5 based on 5 customer ratings
5 opinii klienta
  • tłumaczenie: Elżbieta Filipow
  • liczba stron: 312
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Publikacja Orny Donath to fascynujący zbiór doświadczeń kobiet, które żałują tego, że mają dziecko, co wywołało burzliwą dyskusję w mediach na całym świecie.

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

Przełomowa, wnikliwa i kontrowersyjna książka, która jest szczególnie potrzebna w aktualnych czasach

Kobietom, które nie decydują się na macierzyństwo, często mówi się, że będą ubolewać z tego powodu do końca życia. Jednak nikt nie myśli o odwrotnej sytuacji. Wydaje się, że kobieta, która ma już dziecko, nie może żałować decyzji o jego urodzeniu. Socjolog Orna Donath przerywa milczenie, rzucając światło społeczne na tabu wokół macierzyństwa. Żałując macierzyństwa to odważne dzieło zawierające wynik długoletnich badań i wywiadów z kobietami, które wolałyby nigdy nie urodzić dzieci.

Donath przedstawia ten swoisty żal z feministycznego punktu widzenia. Pokazuje, że z kulturowego założenia wynika, iż macierzyństwo wiąże się z narzuconymi przez społeczeństwo ograniczeniami i jest nazywane „naturalną” rolą kobiety. Nie zawsze jednak chcą się one na to godzić. Donath pokazuje, że powody, dla których badane przez nią matki urodziły dzieci, były przeróżne. Niektóre chciały uniknąć rozwodu, wykluczenia z rodziny czy odstawania od znajomych. Kolejne nie czuły się z tym dobrze, ale uznały to za normę społeczną, której muszą się podporządkować aby prowadzić „naturalne” życie. Jeszcze inne kobiety żałowały tej roli mimo początkowego zapału i chęci bycia matką. Chociaż motywacje były różne, kobiety łączy silne poczucie żalu. Często cierpią z powodu ogromnego poczucia winy i trudu radzenia sobie z wewnętrznym konfliktem – choć kochają swoje dzieci, to nie lubią być matkami.

Donath wyjaśnia, że jeśli jesteśmy oburzeni ideą kobiet, które zmagają się z tym dylematem, powinniśmy głęboko się zastanowić. Zamiast je szykanować i obrzucać obelgami, musimy odpowiedzieć sobie na trudne pytanie: Dlaczego społeczeństwo narzuca macierzyństwo jako naturalny krok człowieka?

Płacz, lament i jęczenie – w fazie cichego przyzwolenia był to tylko przywilej dzieci. Obecnie to głosy wielu matek biorących udział w debacie na temat tego, że żałują macierzyństwa. – „Zeit”

__

Orna Donath (ur. 1976) jest socjologiem na Uniwersytecie Ben Gurion w Beershebie, gdzie prowadzi badania na temat społecznych oczekiwań, głównie w kontekście kobiet. W 2001 r. opublikowała artykuł naukowy poświęcony izraelskim Żydówkom, które rezygnują z macierzyństwa. Żałując macierzyństwa to jej pierwsza międzynarodowa publikacja. Autorka jest ponadto zaangażowana w wolontariat na rzecz Hasharon Rape Crisis Center, gdzie jest członkiem zarządu.

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Orna Donath

ISBN

788365506825

Rok wydania

2017

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

312

Tłumaczenie

Elżbieta Filipow

Tytuł oryginału

Regretting Motherhood

Ean

788365506825

Stan

nowa, pełnowartościowa

Opinie: 5 o Żałując macierzyństwa

  1. Oceniony 4 na 5.

    IFOA

    Żałując macierzyństwa to książka, która w rzeczywistości jest zbiorem artykułów autorstwa izraelskiej socjolog Orny Donath, która poświęciła osiem lat badaniom zjawiska żalu związanego z decyzjami kobiet, które zostały matkami.

    Artykuły te podzielone są na sześć rozdziałów, z czego każdy porusza inną kwestię związaną z tematem. Artykuły przeplatane są autentycznymi wypowiedziami dwudziestu trzech kobiet biorących udział w badaniu. Kobiety, które zdecydowały się na rozmowę z autorką, pochodzą z różnych środowisk, są w różnym wieku, niektóre z nich są już nawet babciami. Dzięki temu zróżnicowaniu, zjawisko to mogło zostać zbadane z szerokiej perspektywy, w bardzo wnikliwy sposób.

    Książka ta porusza bardzo kontrowersyjny temat, który w niektórych społeczeństwach uznawany jest również za temat tabu, przez co wzbudziła ona wiele głosów na całym świecie. Właśnie społeczeństwu, jego konstruktom i stereotypom autorka poświęciła przeważają część swojej książki. Dzięki temu, że kładziony tu jest szczególny nacisk na kulturowe i społeczne „mądrości” i „dogmaty”, lektura ta na wielu z nas będzie miała uświadamiający, otwierający wpływ.

    Na początku autorka ustala przyczyny, które sprawiły, że bohaterki jej artykułów (tak jak i inne kobiety żałujące) zdecydowały się na zajście w ciąże. Z wypowiedzi badanych kobiet, jasno wynika fakt, że większość z nich zostały mamami przez presję i nacisk pronatalistycznego społeczeństwa, rzucającego na prawo i lewo hasła głoszące, że kobieta bez dziecka nie zasługuje na miano „kobiety kompletnej”, „dziecko to prawdziwe pragnienie każdej kobiety” czy „poczekaj aż będziesz miała swoje, zmienisz zdanie”. Brzmi znajomo, nieprawdaż? Właśnie te obietnice „pełni” i „szczęścia” zakorzenione w społecznej mentalności doprowadziły (i nadal doprowadzają) wiele kobiet do cierpień i szeroko rozumianego żalu, który jest kolejnym z głównych tematów obecnych w tejże pracy. Część książki poświęcona jest wnikliwemu studium nad istotą żalu, żalu jako zjawiska pojawiającego się w odniesieniu do przeszłości, której się nie da zmienić. Kobiety biorące udział w badaniu otwarcie mówią o tym, że gdyby mogły cofnąć się w czasie i zmienić swoją decyzję, zrezygnowały by z macierzyństwa. Równocześnie te same kobiety zwracały również uwagę na to, z jak wielkim społecznym stygmatyzmem i alienacją muszą się liczyć wszystkie te osoby, które tego żalu nie ukrywają. Orna Donath w dalszej części swojej książki kładzie również nacisk na różnicę faktem pojawiającego się żalu, a bezinteresowną miłością, które kobiety, które żałują, darzą swoje własne dzieci.

    Podsumowując, książka sama w sobie zawiera bogatą treść popartą licznymi badaniami, przypisami i dającymi do myślenia cytatami (w szczególności tymi autorstwa jednej z największych przedstawicielek feminizmu ubiegłego wieku – Luce Irigaray). Jedyne, czego mi w tej pozycji brakuje, to brak szerszego ujęcia sytuacji kobiet w bardziej ogólnikowym podejściu, nie tylko z punktu widzenia (nie)zostania mamą.

    Żałując macierzyństwa, porusza kontrowersyjne kwestie, które zazwyczaj zostają przemilczane, ponieważ konformistyczna natura ludzka nie chce o nich słyszeć. Zarówno artykuły, jak i wypowiedzi, którymi są one przeplatane, budzą ambiwalentne uczucia, burząc wcześniejsze światopoglądy, uświadamiając nas w tym, jak bardzo jesteśmy ograniczeni przez społeczne konstrukty i stereotypy, przez które czujemy się tak jak gdybyśmy dostali „publiczne przyzwolenie” na ocenianie i krytykowanie osób, która poza te stereotypy i dogmaty wychodzą. Jest to książka, po którą powinna sięgnąć każda kobieta, niezależnie od tego czy jest przyszłą, obecną lub „niczyją mamą”, ponieważ lektura ta składnia do refleksji nie tylko na temat macierzyństwa, ale przede wszystkim na temat pozycji i roli kobiet we współczesnym społeczeństwie.

  2. Oceniony 3 na 5.

    nieperfekcyjnie.pl

    http://www.nieperfekcyjnie.pl/2017/08/ty-tez-cofneabys-czas-zaujac.html

    Na kobiety nieustannie spada grad pytań dotyczących macierzyństwa. Najpierw: kiedy będziesz miała dzieci?, a później: kiedy drugie/trzecie/czwarte?. Wielu ludzi nie rozumie, że nie wszyscy są stworzeni do bycia rodzicem i mają zupełne prawo do tego, w co nikt nie powinien ingerować. Znam osoby przekonane o tym, iż jeśli ktoś dzieci nie ma, to na pewno ze względu na bezpłodność, bo przecież chęć posiadania dzieci jest potrzebą KAŻDEGO człowieka. Nie zgadzam się z tym i sądzę, że niektórzy nigdy nie powinni być rodzicami, bo przyniesie to więcej szkody niż pożytku, szczególnie jeżeli zupełnie nie widzą siebie w tej roli.

    Socjolog Orna Donath w swojej publikacji porusza bardzo ważny i trudny temat, który budzi wiele kontrowersji. Przez pięć lat prowadziła badania na temat żalu spowodowanego byciem matką. Nie było to łatwe, ponieważ kobiety bały się mówić głośno o swoich uczuciach ze względu na możliwość potępienia ze strony społeczeństwa. Jednak autorce udało się przeprowadzić wywiad z dwudziestoma trzema matkami, które dzielą się swoimi spostrzeżeniami, bolączkami oraz przemyśleniami.

    Panie, biorące udział w tych badaniach, przekonują o miłości do swoich dzieci, czując nienawiść do samego macierzyństwa. Być może jestem zbyt prostym człowiekiem, aby do końca to zrozumieć, gdyż nie umiem tego rozgraniczyć. Owe kobiety nazywają macierzyństwo masochizmem oraz niekończącym się cierpieniem, nieprzynoszącym radości i nieposiadającym ani jednej pozytywnej strony. Gdyby mogły cofnąć czas, nigdy nie zdecydowałyby się na posiadanie potomstwa, gdyż jest ono dla nich jak kamień uwieszony na szyi. Co więcej, w rozmowie z Orną Donath padają nawet słowa uświadamiające, że śmierć dziecka przyniosłaby ulgę matce, pomieszaną z bólem, ale jednak ulgę…

    Decydując się na przeczytanie tej książki, nie zwróciłam uwagi na fakt, iż jest to publikacja typowo naukowa. Zaintrygowała mnie sama tematyka, ponieważ chciałam poznać przyczyny odczuć respondentek. Generalnie nie da się ukryć, że takowe lektury czyta się trudniej niż powieści obyczajowe – nie można połknąć ich zbyt szybko, a czytanie należy sobie dawkować, co zabiera nieco więcej czasu. Przyznam szczerze, iż spodziewałam się większej ilości wypowiedzi kobiet czujących żal, a jednak w „Żałując macierzyństwa” prym wiedzie analiza ich słów oraz czysta teoria. Niemniej jest to na pewno lektura godna uwagi, jeśli chodzi o pisanie prac badawczych o macierzyństwie, ponieważ porusza wiele ważnych zagadnień w specjalistyczny sposób.

    Od pierwszych stron widać, że autorka rzetelnie przygotowała się do napisania tej książki. Na pewno kobiety, które potrafią utożsamić się z wypowiedziami respondentek, bo znajdują się w podobnej sytuacji, poczują zachwyt tym bestsellerem. Moje uczucia są mieszane ze względu na to, iż nigdy w mojej głowie nie pojawiła się myśl, że chciałabym nie mieć dziecka. Czułam taką potrzebę już w nastoletnim wieku, wiedząc, iż gdy na mojej drodze pojawi się odpowiedni człowiek, z którym zechcę się związać, to zostanę również mamą. Dzieci uwielbiam i wiem, że moje życie bez nich byłoby niekompletne. Ba!, dzięki macierzyństwu spełniam się, dlatego nigdy nie znalazłabym wspólnego języka z kobietami żałującymi posiadania potomstwa. Staram się ich nie oceniać, a tym bardziej nie krytykować, chociaż ich niektóre deklaracje wzbudzały we mnie masę gniewu.

    Nieraz zdarza mi się wracać wspomnieniami do chwil sprzed bycia mamą, kiedy byłam dużo bardziej niezależną, spontaniczną oraz mniej rozsądną osobą. Mogłam wtedy wyjść z domu, kiedy tylko chciałam. Nie miałam żadnego problemu z wybraniem się na imprezę, skąd mogłam wrócić o jakiejkolwiek godzinie. Nie musiałam niczego planować, miałam więcej czasu oraz możliwości. Jednak teraz znajduję się na zupełnie innym etapie życia i nigdy nie zastanawiałam się, co by było gdybym nie miała dziecka, a tym bardziej – jak fajnie byłoby nie być mamą. Dla mnie jest to spełnienie moich najskrytszych marzeń i pomimo tego, iż bywa cholernie ciężko, bo mój syn wymaga ode mnie stuprocentowej uwagi, a najczęściej jesteśmy sami, ponieważ mąż sporo pracuje, to nigdy bym tego nie zmieniła.

    Kompletnie nie przemawiają do mnie tłumaczenia bohaterek, zwalających winę na społeczeństwo wywierające presję na bezdzietne kobiety, przez co poddają się one i zostają matkami. Ja rozumiem, że człowiek to istota wymagająca towarzystwa innych ludzi, ale poddawanie się ich namowom tylko po to, aby zostać zaakceptowanym, zdając sobie sprawę z tego, iż będzie cierpiało się całe życie? Nie, nie, nie. Szkoda mi kobiet, którym grożono rozwodem czy wykluczeniem społecznym ze względu na brak dzieci, jednak czy to wszystko jest warte męczenia się aż do śmierci? Nie przemawia do mnie także decyzja o potomstwie ze względu na chęć zmniejszenia poczucia osamotnienia bądź nudy, jak również polepszenia swojej pozycji w społeczeństwie. Nie krzywdźmy tak innych istot, błagam… Nie chcesz dziecka, to nie daj się na nie namówić, nawet jeżeli masz stracić czyjąś aprobatę, bo jednak na przestrzeni całego życia zyskasz więcej.

  3. Oceniony 4 na 5.

    Pomiędzy książkami

    Tytuł tabu, minimalistyczna, ale przyciągająca wzrok okładka, kontrowersyjny temat i prawdziwe świadectwa kobiet. To wszystko wręcz sprowokowało mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Tym razem naprawdę mam nadzieję, że również na Was te czynniki zadziałają i książka pojawi się w Waszych biblioteczkach.

    „Żałując macierzyństwo” to książka o niezbyt przewrotnym tytule, a raczej bardzo bezpośrendim, ponieważ mówi właśnie o kobietach, które swojego macierzyństwa żałują. Bycie matką w kulturze stało się właściwie częścią bycia kobietą. Socjolog Orna Donath spotyka się z kobietami, które postanawiają opowiedzieć jej o swoich doświadczeniach, o kobietach, dla których macierzyństwo nie jest spełnieniem marzeń, ale koszmarów. Jak radzą sobie w świecie pełnym potępienia, osamotnione w swoim uczuciu? Jak wychowują swoje dzieci i co zrobiłyby gdyby mogły przeżyć swoje życie na nowo?

    „Jest taka powszechna prawda, takie założenie, że my wszystkie chcemy mieć dzieci i nie będziemy szczęśliwe, jeśli nie będziemy ich miały. (…) Mam troje dzieci. To nie jest łatwe. Istnieje silna dychotomia między treściami przekazywanymi przez społeczeństwo a Twoimi uczuciami.”

    Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o opinię na temat macierzyństwa to należę do większości. Zawsze wydawało mi się, że bycie matką jest częścią kobiecości i dla każdej kobiety powinien przyjść czas na podjęcie takiej decyzji. Nie rozumiałam, jak widząc malutkie stworzenie, można powiedzieć: „żałuję macierzyństwa”. W dzisiejszym społeczeństwie wypowiedzenie takich słów, jest traktowane niczym przestępstwo, ale czy da się to zrozumieć?

    Orna Donath przywołuje historie różnych kobiet. Kobiet, które zdecydowały się na macierzyństwo z różnych powodów, kobiet w różnym wieku i z różnymi doświadczeniami. Każda z nich deklaruje, że gdyby mogła cofnąć czas, matką by nie została. Mówią szczerze i bardzo osobiście o tym, jak radzą sobie z wychowaniem swoich dzieci. O tym jak wolałyby dzieci nie mieć, ale jak swoje potomstwo kochają.

    „Było mi ciężko powiedzieć, że posaidanie dzieci było błędem… Że w ostatecznym rozrachunku jest to dla mnie jedno wielkie obciążenie. Dużo czasu zajęło mi, zanim byłam zdolna powiedzieć te słowa. Myślałam, że skoro mówię coś takiego, to ludzie pomyślą, że jestem szalona. Dziś jest tak samo…”

    Orna Donath podchodzi do kontrowesyjnego tematu bardzo profesjonalnie. Podoba mi się to w jaki subtelny, ale zarazem dosadny sposób mówi o kobietach, które spotkała. Wydaje mi się, że każdy kto choć raz ocenił jakąś matkę, powinien przeczytać tą powieść i spojrzeć na tę sprawę z innej perspektywy. Autorka uświadamia, jaką presję społeczeństwo wywiera na kobiety i jak oddziałuje to na ich życie.

    Podsumowując, wydaje mi się, że ten temat nadal jest omijany, nadal nie jest powszechny i mimo tego, że wiele matek odczuwa to cierpienie, to mówienie o tym nadal jest wielkim tabu. Sądzę, że jest to pozycja, która racjonalnie pozwala spojrzeć na sytuację kobiet i zrozumieć ich problem. Absolutne „must read”, które powinno znaleźć się na Waszych półkach.

    Ocena:7/10

  4. Oceniony 4 na 5.

    readlikeagirl.pl

    „Żałując macierzyństwa” to książka, która podważa obiegową myśl, że naturalną i niekwestionowaną rolą kobiety jest bycie matką. Orna Donath podejmując decyzję o rezygnacji z macierzyństwa często słyszała, że będzie tego żałowała, że jeszcze jej się odwidzi.
    Jako socjolożka postanowiła spojrzeć na kwestię żalu od drugiej strony. Przeprowadziła badania na grupie kobiet które żałują, że zostały matkami. Z przeprowadzonych 23 rozmów wyłania się obraz osób, które zaszły w ciążę ponieważ tego od nich oczekiwano. Kilka z nich miało więcej niż jedno dziecko. Warto mieć świadomość, że każda z osób kocha swoje potomstwo i nie wiąże z nim uczucia żalu.

    Oprócz tytułowego żalu wszystkie kobiety łączy poczucie winy. Wewnętrzny konflikt i świadomość, że to co czują będzie niezrozumiałe dla otoczenia. Mając dzieci źle czują się w roli matek. Utrata wolności, zmiana sposobu życia, ogromna odpowiedzialność, izolacja od świata i wymóg bycia szczęśliwą – to najczęściej powtarzające się odczucia, które doprowadziły do tego, że bohaterki nie odnalazły się w roli matek. Macierzyństwo ogranicza, a mówienie o tych ograniczeniach stygmatyzuje kobiety.

    Ta książka daje rzadką możliwość dotknięcia prawdziwego tabu. Tematu, który tak bardzo odstaje od naszej rzeczywistości, że nawet o nim nie myślimy. Czytając „Żałują macierzyństwa” trzeba zapomnieć o takich słowach jak egoistka i wyrodna matka. Zamiast oceniać każdą wypowiedź, wsłuchać się w to co mają do powiedzenia bohaterki. Mówią o sprawach bolesnych, kontrowersyjnych, np. o tym czy matka może zostawić rodzinę i czy chciałaby to zrobić. Należy uświadomić sobie, że nie wszystkie kobiety chcą mieć dzieci. Trzeba to uszanować i zamknąć temat.

  5. Oceniony 4 na 5.

    Książka.w.pigułce

    Autorka bada postawy izraelskich kobiet, matek względem macierzyństwa. W swoich badaniach skupia się przede wszystkim na kobietach, które z macierzyństwa nie są w pełni usatysfakcjonowane.
    Czy można mówić głośno o tym, że nie każda z nas czuje się spełniona w roli matki? Czyż nie takie jest oczekiwanie społeczeństwa oraz kolej rzeczy, że gdy łączymy się w pary – prędzej czy później musimy mieć dzieci?
    O tym głośno się nie mówi! Kobieta ma rodzić, siedzieć w domu z dziećmi, uśmiechać się, być szczęśliwą, ładną, zadbaną. Nie ma prawa wyjść z domu, czuć zmęczenia, zdjąć choć na chwilę z siebie poczucia odpowiedzialności czy odejść od rodziny. Nie ma prawa zostawić dzieci, choć za pewne każdy z nas zna wielu ojców, którzy po prostu rodzinę zostawili. Czy ktoś z nas zna taką matkę? Jeśli tak, to jakie ma o niej zdanie? Jak społeczeństwo ocenia taką matkę, a jak oceniłoby ojca? A no tak, że ojcu uszłoby to płazem.

    Wszędzie krzyczy się o tym, jakie macierzyństwo jest cudowne, wspaniałe i w ogole cukierkowe. Zewsząd wyzierają do nas słodkie bobasy oraz zdjęcia szczęśliwych rodziców. Czy ktokolwiek mówi, że jest mu ciężko, dziecko ciągle płacze lub pochłania całą naszą uwagę, a rodzice zmęczeni, niewyspani ciągle mają do siebie pretensje? Nie, zostawiamy trudne tematy w swoich czterech ścianach. Przecież życie z maluchem to świąteczna idylla. Nie śmiejmy mówić, że jest inaczej, że bywa ciężko, a kobieta może przeżywać ogromną walkę z samą sobą oraz ze swoimi uczuciami po pojawieniu się dziecka. Nie śmiejmy mówić o tym, że nie każda z nas jest stworzona do bycia matką. Zamiatajmy takie tematy pod dywan. Oceniajmy z łatwością inne kobiety. Przyklejajmy im łatki „okropnych” i „nieczułych”. Wymagajmy, by kobiety rodziły. Gdy urodzą, zapytajmy kiedy drugie, trzecie, kolejne dziecko. Nie pozwólmy rozmawiać kobietom o swoich uczuciach, które nie wpasowują się w normy społeczne.

    Nie oszukujmy się. Nie każda z nas (jak nie większość) planując macierzyństwo wie, czego się spodziewać. Nie da się do tego przygotować i nauczyć. Jest to wyzwanie, zmiana życia o 180 stopni i całkowite oddanie dziecku. W książce nawet jest to ujęte dość obrazowo: „rodzi się dziecko, a kobieta się rozmywa, schodzi do podziemia”.

    „Żałując macierzyństwa” prowokuje do debaty na ten temat. Obnaża idealność macierzyństwa i współczesnych matek. Jest ważną pozycją, która ukazuje, że macierzyństwo nie każdemu jest pisane i nie powinniśmy jako społeczeństwo za wszelką cenę oczekiwać od każdej kobiety bezwzględnego rozrodu oraz bycia matką. Posiadanie kobiecych narządów rozrodczych nie zawsze idzie w parze z miłością rodzicielską i wolą oddania się dziecku przez najbliższe „dziesiąt” lat.
    Autorka zmusza nas do jednoznacznej refleksji i wniosków, by dobrze zastanowić się nad tym, czego jako kobiety chcemy, pragniemy, czy jesteśmy świadome, jak wyglada życie z maluchem. Sugeruje też społeczeństwu, by przystopowało z steteotypami oraz nadmiernymi oczekiwaniami względem kobiet.
    To ważna pozycja nie tylko z punktu widzenia feministek, ale po prostu kobiet.

Dodaj opinię