Wydawnictwo Kobiece

Rozmowa z Sarą Antczak – autorką „Liny”

W końcu każdy z nas chce coś przeżyć, nawet jeśli przypadnie mu tylko rola świadka.

Już w najbliższą środę premiera niezwykle wyjątkowej powieści Sary Antczak – „Lina”. Nina i Mikołaj to młodzi mieszkańcy Wrocławia, których łączy miłość do wspinaczki. Oboje też noszą w sobie mnóstwo żalu i wewnętrznych demonów, które są wynikiem trudnej przeszłości. Ich wspólna przygoda okaże się starciem dwóch silnych charakterów.

W oczekiwaniu na premierę „Liny” zadałyśmy Autorce kilka pytań.

Wspinaczka jest pasją bohaterów „Liny”. Jak zaczęła się Twoja przygoda z tą dyscypliną?

Zaczęłam od kursu skałkowego zorganizowanego przez Wrocławski Klub Wysokogórski. Rzuciłam się na głęboką wodę, bo wspinaczka w skałach stanowi jeszcze większe wyzwanie niż wspinaczka na ściance. Strach przed upadkiem jest większy, łatwiej o kontuzję. Ale było to piękne, bardzo duchowe doświadczenie. Bliskość natury, adrenalina i czysta radość z życia. Zaraz później zapisałam się na sekcję wspinaczkową, ponieważ cztery dni wspinania to było dla mnie stanowczo za mało.

Po jakie książki sama sięgasz najchętniej?

Bardzo lubię thrillery, kryminały i obyczajówki, a także literaturę Young Adult. Jednak nie zamykam się na żaden gatunek literacki. Do moich ulubionych autorów należą Jakub Żulczyk, Szczepan Twardoch, Wojciech Chmielarz, Zygmunt Miłoszewski.

Który z bohaterów „Liny” jest Twoją ulubioną postacią?

Trudny wybór. Czuję się związana ze wszystkimi bohaterami. Wszyscy noszą w sobie cząstkę mnie. Każdy z nich ma swoją historię i myślę, że każdy zasługuje na to, aby stać się czyjąś ulubioną postacią.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze przy pisaniu tej powieści?

Dużym wzywaniem było stworzenie powieści, która przybliża czytelnikowi świat wspinaczki w lekki, zrozumiały sposób. Długo też zastanawiałam się nad wyborem narracji. Stworzenie postaci Niny było prawdziwą zagwozdką, jak połączyć wrażliwość i stalową siłę charakteru?

Co jest większym wyzwaniem: pisanie czy wspinanie? 

Obie sztuki wymagają niezwykłego skupienia, wielu treningów i cierpliwości. Zdarzało mi się walczyć o zrobienie trudnej drogi przez miesiąc, dzień po dniu. Podobnie było z niektórymi rozdziałami w książce. Dzień w dzień siadałam do komputera i poprawiałam zdanie po zdaniu. Myślę, że pisanie ma bardzo wiele wspólnego ze wspinaniem. Oznacza dążenie do doskonałości, przekraczanie własnych granic. Napisanie dobrej książki jest jak pokonanie bardzo trudnej, wymagającej drogi.

Jaką wartość pragniesz przekazać Czytelnikom za sprawą swojej powieści?

Najważniejsze przesłanie mojej książki to walka o siebie i swoje marzenia. Mam nadzieję, że „Lina” da czytelnikom siłę i nadzieję, żeby nie poddawali się wbrew wszelkim przeciwnościom losu.

Puszczam chwyt i zawisam na sztywnej napiętej linie. Uprząż ciasno oplata uda. Zamykam oczy. Oddycham głęboko i nie myślę już o Rysach. Nie myślę o Przechowalni i ukrytych w niej koszmarach. Nie myślę o ludziach z klubu ani o swoich bliznach. Znajduję się ponad wszystkim. To najlepszy stan, jaki istnieje – stan niemyślenia i nieczucia. Jestem ocalona.

Fragment książki


Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*