Wydawnictwo Kobiece

Trzy pytania do Eweliny Dobosz

– To Twoja pierwsza, wydana książka. Jak to przeżywasz, jakie emocje towarzyszą ukazaniu się na rynku wydawniczym literackiego debiutu?

To moja pierwsza wydana, ale i napisana książka, co na pewno wpływa na to, że stres jest ogromny. Nigdy nie publikowałam też na żadnych platformach typu wattpad, więc nie miałam okazji być poddawana ocenie czytelników. Weszłam na rynek wydawniczy z pustą kartką. Emocji jest mnóstwo i nie zawsze są one przyjemne. Cieszą mnie pozytywne opinie, prywatne wiadomości od nieznajomych, którzy z ekscytacją piszą, że czekają na drugą część, ale zdarzają się też mniej przyjemne momenty, w których pojawia się krytyka. Wiele miesięcy oczekiwań i szczere rozmowy z innymi autorkami pomogły mi nauczyć się odróżniać konstruktywną krytykę, za którą jestem wdzięczna, od nikomu niepotrzebnego hejtu. Gdyby mnie jednak zapytać w skrócie, co czuję, powiedziałabym, że czuję szczęście i dumę. Udało mi się spełnić swoje największe marzenie, a to chyba o to chodzi w życiu.

 

– Dlaczego właśnie książka? Skąd pomysł, aby zacząć pisać, czy coś szczególnego Cię do tego skłoniło? A może nie coś tylko ktoś?

Początkowo pisanie książki było dla mnie terapią. W moim życiu od dłuższego czasu działo się coś przykrego i potrzebowałam znaleźć zajęcie, które sprawi, że odżyję. Wtedy mój mąż podpowiedział mi, że to jest dobry moment na spełnienie marzenia. Odkąd pamiętam, przelewałam słowa na papier. To były zazwyczaj tylko krótkie teksty, pamiętniki. Na książkę nie miałam odwagi, ale też brakowało mi warsztatu i determinacji, która podczas pisania jest wyjątkowo ważna. Jednak w dwa tysiące osiemnastym roku, przyszedł moment, w którym poczułam, że faktycznie jestem gotowa, by spróbować. I tak powstała Nowa Tożsamość. W tym momencie zrozumiałam, że ja to kocham i od blisko dwóch lat piszę bez przerwy. Myślę, że to jest droga, którą chcę dalej iść.

 

– Jak wygląda u Ciebie proces twórczy, tworzenie fabuły? Czy zapisujesz na skrawkach kartek w ciągu dnia czy przeznaczasz na to specjalny czas w tygodniu?

W mojej torebce można znaleźć mnóstwo kartek z pomysłami. W każdym miejscu w domu leżą notesy. Nigdy nie wiadomo, kiedy będę musiała rzucić wszystko i coś zanotować. U mnie jest tak, że gdy zaczynam nową książkę, przepadam w świecie swoich bohaterów. Myślę o nich przez cały czas, a oni w różnych momentach podpowiadają możliwe rozwiązania, które muszę koniecznie zapisać. Nigdy nie planuję pisania. Jak poczuję, że muszę pisać, to piszę, dlatego nie wyjeżdżam z miasta bez laptopa. Bliscy już się przyzwyczaili, że nawet na wakacjach potrafię ich zostawić i zaszyć się na tarasie z laptopem i słuchawkami na uszach. A z tworzeniem fabuły jest różnie. Początkowo rozpisuję sobie jakiś konspekt, ale jeszcze nigdy nie udało mi się go doprowadzić do końca. Najczęściej jest tak, że bohaterowie, jak ja to mówię, robią sobie co chcą. Czasami się irytuję na sceny, które powstają, ale gdy próbuję je potem zmienić, niemal zawsze wracam do pierwszego pomysłu. To jest właśnie dla mnie najpiękniejsze podczas pisania.


Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*