Wydawnictwo Kobiece

Wspomnienia Heleny Podgórskiej

Helena Podgórska, która podczas wojny wraz z siostrą uratowała od śmierci trzynaścioro Żydów, stała się bohaterką książki Sharon Cameron “Światło ukryte w mroku”. Historia sióstr Podgórskich z Przemyśla była znana amerykańskiej pisarce od dawna, jednak dopiero przed dwoma laty, mając na koncie pięć powieści, Cameron postawiła do niej powrócić i opowiedzieć światu. 

W rozmowie z Weroniką Wawrzkowicz Helena Podgórska opowiedziała jak wspomina czasy wojny, czym były dla niej jako małej dziewczynki. O wielkiej samotności a także odrzuceniu, którego doświadczyła po zakończeniu wojny. 

Moje pierwsze zetknięcie 

Miałam takiego wewnętrznego opiekuna, który mnie prowadził. Teraz mogę tak powiedzieć, ale wtedy nikt mi niczego nie tłumaczył, niczego nie objaśniał, byłam z tym zupełnie sama. To, co pamiętam najwcześniej, to jak na Mickiewicza prowadzili Żydów do getta. Szli szóstkami, marszem, a Polacy za nimi. Ja się do tego marszu dołączyłam. Bez nikogo. Szłam, z nikim nie rozmawiając, tak po prostu, jak to małe dziecko. I proszę sobie wyobrazić, że ten cały szereg przyszedł pod getto, Żydzi weszli do budynków, Polacy byli na zewnątrz. Przez cały ten czas nie padło ani jedno słowo. Wszystko w milczeniu,  żadnej rozmowy. Staliśmy, obserwowaliśmy. Oni wyglądali przez okna, wyszli na balkony, w milczeniu patrzyliśmy się na siebie. I tak patrzyłam, patrzyłam… To było moje pierwsze zetknięcie z tą tragedią, z całą tą sytuacją.

Przynieś, wynieś 

Po przeciwnej stronie domu był most, który prowadził do getta. Moje zadanie było takie: dawać i odbierać listy. A że byłam malutka, to nikt nie zwracał na mnie uwagi. Na moście grałam w klasy, żeby nie budzić podejrzeń. Szybciutko zbiegałam, list wrzucałam, odbierałam i wracałam.  Jak to dziecko, w podskokach. 

Byłam zaaferowana tylko tym: przynieś, wynieś kubeł z odpadami, przynieś wodę ze studni. Ja to wszystko musiałam robić. Nie pozwalano mi bawić się dziećmi na podwórku, żebym przypadkiem niczego nie zdradziła. Byłam odizolowana, nie miałam żadnego towarzystwa, nie miałam żadnych zabaw, nie miałam nic, tylko: idź, przynieś, podaj, wynieś, kup.

Spotkanie z Sharon Cameron

Sharon była tym wszystkim zszokowana. Znała moją siostrę, znała szwagra, teraz chciała usłyszeć moje zdanie. Ją interesowało, jak to się stało, że myśmy się znaleźli na Tatarskiej. Ja opowiadałam to, co moim zdaniem miało ważność. Nie chciałam zanudzać, tylko dać fakty, widocznie były dobre, skoro tak wyszło. 

Żeby dobro zwyciężało zło 

Dla mnie jedna rzecz jest ważna. Żeby dobro zwyciężało zło. To jest ta myśl przewodnia. Żeby zawsze dobro zwyciężało zło. I nic więcej. I dlatego jeżeli ta książka w jakimś sercu zadrży i drgnie dobro,  to właściwie to jest najważniejsze. Drgnie dobro, żeby drugiemu człowiekowi nie robiło złego. O to mi chodziło. Żeby ta książka przynosiła takie drgnienia w ludzkich sercach, że jednak dobro zwycięża zło.

Helena Podgórska z córką Małgorzatą (po prawej) i Weroniką Wawrzkowicz (po lewej)

Fragmenty rozmowy nagranej przez Wydawnictwo Kobiece.

Film dostępny na kanale

>YouTube<


Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*