Wydawnictwo Kobiece

z książką kobiecie do twarzy

Wywiad z autorką „Kiedy będziemy deszczem”

Dominika van Eijkelenborg, autorka thrillera psychologicznego „Kiedy będziemy deszczem” zgodziła się udzielić paru odpowiedzi dotyczących jej życia i procesu tworzenia dzieła. Zapraszamy do przeczytania pięknego wywiadu z osobą o niezwykle wrażliwej duszy:

 

Gdzie Pani czuje się jak u siebie? Na Suwalszczyźnie – bo pochodzi Pani z tych rejonów, w Krakowie – bo tam Pani studiowała i pracowała czy w holenderskim miasteczku, w którym obecnie Pani mieszka? W którym miejscu na mapie jest Pani serce? 

 

Myślę, że kawałek serca zostawiamy wszędzie tam, gdzie rzuciły nas koleje losu. Poza wymienionymi miejscami mieszkałam również w Olsztynie i Rotterdamie. Nie jestem jednak typem kochającym wielkie miasta. Ruch, hałas, pośpiech, anonimowość, wysokie budynki, wodospady aut, to wszystko mnie przytłacza i sprawia, że szybko czuję się zagubiona. Choć doceniam wielokolorowość tych miejsc, do życia potrzebuję stałego i bliskiego dostępu do natury, ciszy i spokoju.

Każde z miast, których byłam mieszkanką, coś mi dało. W ostateczności jednak to tutaj, w Sneek, czuję się jak w domu, tutaj odnalazłam moje miejsce pod słońcem. Pokochałam te uliczki, kanały, parki, ścieżki, życzliwych ludzi. To jest moja spokojna przystań, azyl, miejsce, w którym chcę wychować moje córki.  

 

Dlaczego pisarstwo? Skąd czerpie Pani inspirację do kreowania historii, które opisuje Pani w powieściach? Czy zdarzyło się Pani wyśnić pomysł na książkę?

 

Gdy piszę, czuję że żyję. Mark Twain powiedział kiedyś, że w naszym życiu są dwa najważniejsze dni: ten, w którym się urodziliśmy i ten, w którym odkryliśmy, po co.

Pisać chciałam od zawsze. Pisać, czytać, gdybać, marzyć. Jednak w pewnym momencie życia rzeczywistość wdarła się siłą i powiedziała: myśl praktycznie! Odsunęłam na bok pisanie i skupiłam się na tym, co zdawało mi się ważniejsze. Ale człowiek gorzknieje, gdy odrzuca to, co karmi jego duszę. Droga wiodła mnie dziwnymi zakrętami, ale w rezultacie doprowadziła do miejsca w życiu, gdy znów usiadłam przed białym ekranem monitora. Zaczęłam pisać i już nie przestanę. Niezależnie od rezultatów.  

Inspiracje przychodzą do mnie zewsząd, z otaczającego mnie życia. Pomysły kwitną z intrygującej myśli „co by było, gdyby?”, z drążenia głębiej, z poszukiwania odpowiedzi na dręczące mnie pytania.

Pomysł na „Kiedy będziemy deszczem” przyszedł mi do głowy w czasie spaceru  z psem, ale był wynikiem wielu rozmów z bliskimi mi kobietami o ich rozczarowaniach, pragnieniach, tęsknotach. 

Nie zdarzyło mi się jeszcze wyśnić pomysłu na książkę, natomiast jeden ze snów w powieści „Kiedy będziemy deszczem” przyśnił mi się naprawdę. Ponieważ pasował do historii, zdecydowałam się go w niej użyć.

 

Ile czasu zajął Pani cały proces stworzenia „Kiedy będziemy deszczem”? Jakim jednym słowem określiłaby Pani to doświadczenie?

Konfrontacja. Musiałam bowiem sięgnąć do tej mrocznej części siebie, obnażyć ją, zmierzyć się z trudnymi, niechcianymi emocjami, wykorzystać je do wykreowania moich bohaterów.

Napisanie tej powieści zajęło mi około ośmiu miesięcy, choć pomysł nosiłam w sobie trochę dłużej. Musiał swoje odleżeć, nabrać kształtu, pozwoliłam wyklarować się szczegółom.

 

Co ma dla Pani większą wartość: stabilizacja czy życie na krawędzi? A może coś pomiędzy? Tematyka „Kiedy będziemy deszczem” jest przejmująca, mroczna, niezwykle frapująca. Skąd fascynacja takimi historiami? Dlaczego?

 

Stabilizacja ma dla mnie na pewno ogromną wartość, daje bowiem poczucie bezpieczeństwa. Tak długo, jak nie staje się więzieniem, jest mi potrzebna. Łatwo ulegam silnym emocjom, wyobrażeniom, wizjom, porywom serca i tak naprawdę na krawędzi bywam często. Głównie po to, by popatrzeć w przepaść i przez chwilę powalczyć z balansowaniem ponad nią. Tego też potrzebuje mój niespokojny duch.

Nie wiem, skąd dokładnie wzięła mi się fascynacja tego typu historiami. Myślę, że moje życiowe doświadczenia pokazały mi, jak skomplikowani są ludzie, jak wielowymiarowe są relacje między nimi, jak różne, czasem mroczne powody nimi kierują. Jesteśmy zagmatwaną siecią lęków, pragnień, wyobrażeń, mieszanką wybuchową często przeciwstawnych potrzeb. I każdy z nas – tak, nawet te pozornie poukładane panie domu- ma mroczną stronę. Co sprawia, że niektórzy z nas mają nad nią pełną kontrolę, inni zaś oddają się jej we władanie?

Czy planuje Pani wydanie kolejnych powieści w takim stylu?

Na pewno planuję napisanie. Wydawanie wymaga znalezienia wydawcy, który uwierzy w książkę.

Bardzo dziękujemy za udzielenie odpowiedzi na pytania. Nie możemy doczekać się kolejnych owoców Pani twórczości.

To ja bardzo dziękuję!


Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Solve : *
18 − 17 =