Wydawnictwo Kobiece

Wydawnictwo Kobiece - z książką kobiecie do twarzy!

Wywiad z Alicją Sinicką

O tym, dlaczego zaczęła pisać, co było inspiracją dla postaci Wendy z najnowszej książki i dlaczego stara się, by w swych powieściach nie umieszczać postaci inspirowanych osobami z jej życia, opowiada polska autorka, Alicja Sinicka.

Wendy ma dopiero 25 lat, a czuje się tak, jakby była w potrzasku. Z jednej strony kontroluje ją jej własny ojciec i wpędza w poczucie niekończącej się winy. Z drugiej zaś mężczyzna, którego pokochała jak nikogo wcześniej, zadaje jej cios prosto w serce.

Wydaje się, że mężczyźni z jej życia skutecznie i konsekwentnie ją ranią i raz za razem zawodzą. Jednak Wendy mimo to postanawia dać szansę Jimowi, przystojnemu wojskowemu, który przypadkiem trafia do jej pogmatwanego życia. Czy będzie on szansą Wendy, aby w końcu była szczęśliwa?

Jim pozornie okazuje się wszystkim, czego Wendy potrzebuje. Jednak mężczyzna może wcale nie mieć tak dobrych zamiarów, jak mogłoby się wydawać. Może się okazać, że jej dotychczasowe troski będą błahostką wobec zagrożenia życia jej bliskich.

Agata Wołosik-Wysocka: Jak to się stało, że zaczęła Pani pisać książki?

Chciałam zrobić coś dla siebie. Od dziecka ciągnęło mnie do literatury, zawodowo jednak poszłam w zupełnie innym kierunku i czułam niedosyt. Co rusz sięgałam po kolejne książki, uciekałam od rzeczywistości. Wyobraźnia nie dawała mi spokoju. Często układałam w głowie inne zakończenia czytanych powieści, zastanawiałam się, co ja bym w danej historii zmieniła.

Co było inspiracją dla Pani najnowszej powieści Winna?

Zawsze najpierw tworzę bohaterów, a dopiero później biorę się za historię. Wyobrażam ich sobie jak najdokładniej i na koniec wrzucam do wybranego przez siebie miejsca. Inspiracją dla głównej bohaterki – Wendy – była na pewno postać Harley Quinn. To postać pojawiająca się w komiksach i filmach związanych z Batmanem. Bardzo podobało mi się jej życie przed przemianą, kiedy była grzeczną i poukładaną panią psycholog, która powoli dała się okiełznać sile toksycznej miłości do Jokera. Zafascynowało mnie to i wykorzystałam ten motyw.

Czy w Pani książkach pojawiają się elementy z prawdziwego życia? Czy postać któregoś z bohaterów była inspirowana prawdziwą osobą?

Staram się tego unikać, choć to kuszące. Bardzo ciężko opisuje się bohaterów, którzy istnieją naprawdę. Co chwilę w głowie pojawiają się blokady: „nie, on by tego nie zrobił” czy „to do niej nie pasuje”. Biorę więc cechy różnych osób i łączę je, obdarowując nimi moich bohaterów.

Akcja „Winnej” toczy się w San Francisco, bohaterowie mają angielskie imiona. Skąd taka decyzja?

Przez motyw uskoku San Andreas (uskok rozdzielający dwie płyty skorupy ziemskiej, przebiegający przez zachodnią i południową Kalifornię – przyp. red.), który odgrywa ważną rolę w tej historii. W Polsce niestety nie ma takiego miejsca. Poza tym San Francisco to piękne miasto, niedoceniane przez literaturę.

Co podczas pisania „Winnej” sprawiało Pani największą trudność?

Dialogi. Chciałam, żeby były jak najbardziej naturalne. Poza tym ciężko mi było pokazać potrzask, w jakim żyła bohaterka – to, że pociągali ją dwaj mężczyźni. Nie chciałam, żeby wyszła na niezdecydowaną kobietę, pragnęłam raczej przedstawić jej brak możliwości wyboru i udowodnić, że nikt na jej miejscu nie postąpiłby inaczej.

Jak udaje się Pani pogodzić pisanie książek z codziennymi obowiązkami – pracą, domem, macierzyństwem?

To jest trudne, ale jakoś staram się wygospodarować czas na pisanie. Piszę codziennie, najczęściej rano, kiedy wszyscy jeszcze śpią. Jeżeli nie napiszę wtedy tylu słów, ile sobie założyłam, to szukam czasu w ciągu dnia, żeby dokończyć.

Czy pisząc książkę, wie Pani od razu, co się wydarzy, czy pisze Pani raczej spontanicznie?

Oczy wilka pisałam spontanicznie, ale „Winna” była od początku do końca zaplanowana. Zdecydowanie wolę planować i już nie wrócę do spontanicznego pisania. Tracę wtedy czas, błądzę. Lepiej mieć wszystko poukładane i skupić się na dopieszczaniu fabuły.

Co motywuje Panią do pisania?

Chęć tworzenia. Bardzo lubię, kiedy mi wychodzi. Fajnie się lawiruje między różnymi światami – dzięki temu wciąż rozwija mi się wyobraźnia. Potrafię wejść bardzo głęboko w tworzony przez siebie świat – daje to trochę taki efekt, jakbym śniła. Czuję, że dzięki tworzeniu zyskuję dostęp do taki zakamarków w głowie, które zwykle są niedostępne.

Czy planuje Pani w przyszłości napisać jakiś thriller?

Tak, chciałabym przestawić się na thrillery i kryminały z wątkami miłosnymi. Myślę, że moja kolejna książka, po drugiej części „Oczu wilka”, będzie właśnie thrillerem.

Jakich autorów czytuje Pani na co dzień?

Lubię różnych pisarzy, bardzo podoba mi się proza Olgi Tokarczuk, Stephena Kinga i J.P. Delaneya. Tego ostatniego po prostu uwielbiam. Uważam, że jest mistrzem thrillera psychologicznego. W jego każdym zdaniu czuć powiew grozy – nawet, gdy opisuje scenę z normalnego życia.

Jak Pani sądzi, co się składa na dobrą literacką historię?

Przede wszystkim główny bohater, on jest najważniejsze. Musi być wrażliwy i inteligentny – myślę, że to jego dwie kluczowe cechy. Ważna jest też wartość literacka, coś, co można wynieść z książki, zapamiętać. Ja to rozumiem jako prawdę, którą pisarz obdarowuje czytelnika. Prawdę pochodzącą z jego wnętrza, będącą wnioskiem płynącym z wnikliwej obserwacji świata.

Czy rozważała Pani kiedykolwiek pisanie pod pseudonimem?

Przed publikacją „Oczu wilka” miałam takie myśli, ale w końcu zdecydowałam się pisać pod swoim nazwiskiem. I cieszę się z tego.

Gdyby miała Pani udzielić sobie jakiejkolwiek pisarskiej rady przed napisaniem „Oczu wilka” lub „Winnej”, jaka by ona była?

„Oczy wilka” napisałabym w oparciu o szczegółowy konspekt, a z „Winnej” jestem bardzo zadowolona, choć teraz pewnie rozwinęłabym w niej bardziej wątki psychologiczne. Dobrze jest mieć trochę ciekawych teorii naukowych w książce.

Czy wydaje się Pani, że polscy czytelnicy coraz chętniej sięgają po książki polskich autorów?

Tak, myślę, że pojawia się taka tendencja. Sama lubię sięgać po polskich autorów. Wracamy do tego, co nasze.

 

Przeczytaj fragment >>

zamów swój egzemplarz TUTAJ

 


2 thoughts on “Wywiad z Alicją Sinicką”

  1. Flora Eerschay

    Pisanie rano to chyba najlepszy sposób… ciekawe, nie wiedziałam że inspiracja postaciami z życia może być jednocześnie blokadą 🙂 ale chyba trochę tak jest…

    Reply

  2. Agnieszka

    Właśnie skończyłam czytać „Winną”. Jest to książka, o której nie zapomina się szybko. Wykreowani bohaterowie są wiarygodni, wzbudzają emocje. Można się z nimi zżyć i na ostatnich stronach żałować, że spotkanie dobiegło już końca.

    Co do wywiadu… Mój znajomy powiedział mi, że jeśli za bardzo polubię bohatera, którego stworzyłam, to jak najszybciej powinnam go uśmiercić. Przyznam, że coś w tym jest. Zgadzam się też z panią Alicją, że pisanie dialogów jest trudną sztuką, która zresztą udała jej się znakomicie. Zamierzam zdobyć wcześniejszą książkę i nadrobić zaległości. Mam nadzieję, że powstaje już następna powieść.

    Mamy naprawdę zdolnych autorów, którym brak wsparcia. Tym bardziej cieszy mnie, że Wasze wydawnictwo nie zamyka drzwi polskim debiutantom.

    Reply

Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*