Wydawnictwo Kobiece

z książką kobiecie do twarzy

#zŻyciaRedakcji 17 – PIERWSZA MIŁOŚĆ

Niedawno do redakcji przyszły świeżutkie egzemplarze książki Pierwszy dotyk. Co prawda jest to powieść mroczna, seksowna i zniewalająca, zatem moje skojarzenie nie było zbyt trafne, ale pomyślałam od razu o słodkich latach dziecięcych.

No wiecie, w książce jest PIERWSZY dotyk, zatem od razu przychodzi do głowy PIERWSZY pocałunek, a ostatecznie PIERWSZA miłość. I tak od myśli, do myśli, wpadł mi do głowy genialny pomysł! Zapytam pracowników redakcji, jakie mieli pierwsze sercowe doświadczenia. Jak pomyślałam, tak zrobiłam, a na dole macie efekty tego wywiadu.

Magda, specjalistka od promocji i marketingu, po chwili zastanowienia, przypomniała sobie uroczą historię. Ze swoim serdecznym przyjacielem z podwórka i przedszkola zawarła uroczysty pakt. Jeżeli z nikim się nie zwiążą do czterdziestego roku życia, muszą się pobrać! To smutne, że wówczas czterdziestka jawiła im się jako wiek ostateczny, w którym nie ma już za bardzo wyboru. Jak na razie Magda całkiem nieźle radzi sobie z innym narzeczonym. Do czterdziestki jeszcze trochę… Ciekawe czy kolega wiernie czeka.

Aneta, redaktor prowadząca, tak długo się zastanawiała nad odpowiedzią, że zawisło nad nią ryzyko nie pojawienia się w artykule. Na szczęście w ostatniej chwili przypomniała sobie, że stosowała piękną zasadę. Przez żołądek do serca. Nie chodziło bynajmniej o gotowanie; po prostu pięścią wbitą w brzuch wywalczyła sobie uczucie i uznanie kolegi. Kuksańcom i poszturchiwaniom nie było końca, a miłość kwitła. A potem oszołomiony Maciuś, bo tak mu było na imię, biegał i krzyczał w zachwycie, że „Aneta najmocniej się bije”.

Historia graficzki Kornelii jest dość tragiczna. Ale miłość i taka bywa… Kora kochała się w najzabawniejszym koledze z klasy, który raczył wszystkich wybornymi żarcikami. Kornelii imponowało to tak bardzo, że oparłszy dziecięcą buźkę na rączkach, wpatrywała się w niego jak w obrazek. W końcu zebrała się na odwagę i podrzuciła mu pomalowane, papierowe serduszko. Kolega spojrzał na nie bez większego zainteresowania i nawet nie domyślił się, kto był ofiarodawczynią. Ech, tym razem brak happy endu.

Jednak na pewno happy był Łukasz, również grafik. Co prawda wśród koleżanek w przedszkolu i w klasie ogromnego powodzenia nie miał, ale był ulubieńcem wszystkich nauczycielek. Wyobrażał sobie wykwintne kolacje z panią od polskiego, romantyczne spacery z wuefistką i inne sielankowe chwile z życia z wychowawczynią. Do wyboru, do koloru. Słabo radził sobie natomiast z matematyką. Pewnie powodem był pan nauczyciel – urok Łukasza na niego tak nie działał.

Specjalistka od handlu i marketingu, Ania, rozmarzyła się, kiedy zadałam jej pytanie o pierwsze sercowe wrażenia. Z zapałem opowiedziała mi o czasach, kiedy jako mała dziewczynka bawiła się na placu zabaw koło lodziarni i akademika. W tymże akademiku pracowała jej mama i leczyła zęby studentom. Aneczka codziennie zaglądała przez okno do gabinetu, a wszyscy radośnie jej machali i mówili: „Och, Aniu, jak dobrze, że jesteś”. Doprawdy piękna historia. Po jej wysłuchaniu skonsternowana dodałam, że to miały być wrażenia natury miłosnej i czy nie zauważyła żadnych potencjalnych mężów w tamtej okolicy. Ania dziarsko odrzekła: „Nie. Ale było dużo Arabów. Oni to dopiero mieli błyszczące zęby”. Cóż, chyba przejdę dalej.

Justyna z Biura Obsługi Klienta od zawsze była okrutną łamaczką serc. W przedszkolu urzekł ją pewien chłopiec, zatem kiedy nieśmiało spytał, czy będzie jego dziewczyną, nie wahała się. Burzliwy związek potrwał niestety zaledwie dwa dni. Kiedy okazało się, że amant jest uczulony na orzeszki, Justyna stwierdziła, że to nie jest facet dla niej. Miłość do fistaszków zwyciężyła. Przecież wspólne zainteresowania to podstawa!

Marek, handlowiec, rozgadał się jak szalony. Okazuje się, że kochliwy z niego gagatek. Z wielu doprawdy frapujących historii najbardziej urzekła mnie jedna. Pobożny mały Mareczek, uczestnicząc we mszy świętej, ujrzał przepiękną istotę. Ta dziewczynka była ucieleśnieniem jego dziecięcych marzeń. Urocza, śliczna i wyjątkowa. Marek przygotował liścik miłosny, który planował wsunąć jej do kieszeni w tłoku, (bo taki w kościele bywa), ale niestety na tyle tłoczno się nigdy nie stało. Wizja miłości rozwiała się w dym w nawie świątyni, ale żar gorących wspomnień grzeje Marka do dziś.

Agnieszka, sekretarz redakcji, w klasach 1-3 była w długoletnim związku z Mariuszem. Mariusz miał na nią niezłego haka. Uwiódł ją namiętnymi obietnicami, że już niedługo będzie wozić ją Jelczem. Wywrotka z piachem jawiła się jako alternatywa z bajki, zatem Aga oddawała się Mariuszowi w pełni. No, może z tą pełnią przesadziłam. Jednak posunęli się daleko. Trzymali się za ręce!

Redaktor naczelna, Agnieszka, nie mogła przypomnieć sobie niczego miłosnego. Pamięta nieszczęsnego chłopca, którego waliła drewnianym, długim klockiem w głowę. Nie byłam usatysfakcjonowana tą odpowiedzią, więc przywołała świeże wspomnienie swojego małego synka Stasia, którego nęka niejaka dziewczynka, namiętnie wciskając mu bułkę do buzi, krzycząc, że go kocha. Okej, jakoś się wybroniła.

A ja? Ja całowałam się z Karolkiem. Przykładaliśmy dzióbek do dzióbka i nastawialiśmy trzy minuty na mikrofalówce. Głowami kręciliśmy na zmianę to w lewo, to w prawo – bo tak podobno całują się dorośli. Tak przynajmniej twierdził Karolek, a ja nie miałam powodów mu nie wierzyć. Również on nalegał na pocałunek równo trzyminutowy, bo właśnie TAK TO ROBIĄ W FILMACH. Mikrofalówka ze stoperem naprawdę była pomocna. Po drugiej minucie trochę zaczynało mi się nudzić, ale dalej dzielnie machałam głową. Ach, ta druga klasa podstawówki!

A Wy, kochane kobiety? Jakie macie anegdoty związane z pierwszymi miłościami?


Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Solve : *
16 + 13 =