Wydawnictwo Kobiece

Wydawnictwo Kobiece - z książką kobiecie do twarzy!

#zŻyciaRedakcji 19 – Kwiaty, kwiatki, kwiatuszki…

Niedawno wydaliśmy książkę Dziewczyna z nagietkowym szalem. Piękna historia miłosna, w której niemałe znaczenie ma szal z nagietkowym wzorem. Dlaczego nagietki? Odsyłam Was do wywiadu z Susan Meissner, autorką powieści >TUTAJ

Zainspirowana tym świeżym, ekologicznym tematem, zapytałam pracowników redakcji o ich ulubioną roślinę, kwiat, drzewo. Generalnie – interesowało mnie wszystko, co rośnie i pachnie. Odpowiedzi znajdziecie poniżej.

Zacznijmy od sekretarz redakcji, Agnieszki. Kwiaty, które preferuje to piękne bzy. Zazwyczaj szuka tego, który ma „więcej niż cztery”. Nie wiedziałam, o co jej chodzi, ale wyjaśniła, że więcej niż cztery kwiatki oznacza szczęście i że to nowy wymiar koniczyny. Widząc moją skonsternowaną minę, szybko zmieniła temat, mówiąc, że bzy w dzieciństwie wyznaczały jej metę, do której galopowała na koniu. Ach, nie wiem czy istotne jest to, że jeździła na koniu na biegunach. Tak, wyznaczała sobie metę. NA KONIU NA BIEGUNACH. Nie pytajcie o co jej chodzi, poddałam się i poszłam pytać dalej 🙂 .

Nie było lepiej. Łukasz, grafik, na pytanie, jaka jest jego ulubiona roślina, odpowiedział z uśmiechem: „yerba”. Kiedy zirytowana zaczęłam tłumaczyć mu, że nie jest to bynajmniej kwiat, to dodał: „no jak to, zioła to zioła”. Wówczas, próbując mu pomóc, spytałam, co hoduje w domu. Pomyślał, podrapał się po głowie i odparł: „Sałata, bazylia na razie. Ale zjem”. Już chciałam odejść, nie pokładając w nim żadnych nadziei, jednak krzyknął za mną zadowolony: „palma, bo wakacje, nie?”. No to palma!

Ania, specjalistka od handlu i marketingu, bez wahania rzekła: „piwonie, oj tak, piwonie”. Okazało się, że ma je w ogródku, ale kiedy zaczęła się na ich temat rozwodzić, okazało się, że miłość ta jest co najmniej… trudna. Piwonie bowiem sprowadzają do domu Ani mrówki, a ich już nie darzy tak płomiennym uczuciem. Chyba że nienawiścią, która też płomienna być potrafi. Jednak ostatecznie stanęło na piwoniach, bo ich wygląd wynagradza nawet obecność nieproszonych insektów.

Kornelia, graficzka, po chwili zastanowienia zdecydowała! Lubi fiołki afrykańskie i bluszcz. Uczucie do bluszczu jest wywołane jedynie jego intrygującym wyglądem – nie chodzi bynajmniej o to, że ma poplątane i bujne myśli 🙂 . Jednak za fiołkami kryje się miła i sentymentalna historia. Babcia Kornelii hodowała te kwiaty i dlatego kojarzą jej się z czymś błogim, ciepłym i rodzinnym. Miło! W końcu normalna odpowiedź. Jednak za wiele ich nie było…

Agnieszka, redaktor naczelna, wybrała… pomidora. Tak – sorry róże, bratki i bławatki. Aga kocha pomidory i już. Konsumuje je codziennie, w ilościach nieograniczonych. Nawet kiedy sezon nie sprzyja, a smakują bynajmniej nie pysznie pochłania co najmniej jednego czerwonego przyjaciela. I to się właśnie nazywa bezwarunkowa miłość!

Robert, specjalista od handlu, rzekł szybko i krótko. „Drzewo”. Nie byłam usatysfakcjonowana tą jakże zwięzłą odpowiedzią, więc rzuciłam mu minę numer trzy. Taką w stylu: „No, dawaj, dawaj. Wiem, że potrafisz”. Robert z równie zadziornym wyrazem twarzy odparł: „Lipa”. Mój wymowny gest dłoni, mówiący: „proszę o więcej” wydusił z niego jeszcze trzy słowa: „Ołtarz Wita Stwosza”. Pokiwałam ze zrozumieniem (albo czymś na jego kształt) głową i poszłam dalej.

Pytanie redaktor prowadzącej, Anety, o ulubione kwiaty to nie igraszka. Jest ona prawdziwą miłośniczką roślin, dlatego zastanawiała się najdłużej. Pierwsze, co wyszło z jej ust to: „Ach, jakże to trudne i jakże ważne pytanie!”. No, ja myślę… Po pewnym czasie stwierdziła, że uwielbia maciejkę, ponieważ, tu zacytuję, „przez całe wakacje pachnie, zawsze po zmroku”. Anecie swoisty aromat kojarzy się z urlopem (nawet gdy go nie ma!), piwkiem na balkonie ze znajomymi i beztroską. Cudo!

Odpowiedź Magdy, naszej ekspertki od promocji, marketingu i social media, mnie urzekła. Powiedziała: „Konwalie – są małe, skromne, pachną obłędnie i występują krótko w roku”. Czy to nie definicja czegoś wspaniałego? Poza tym, drodzy Państwo, któż nie ubóstwia konwalii? Odpowiedź Magdaleny zadowoliła mnie w pełni. Myślałam, że już będzie tylko lepiej. Przeliczyłam się.

Justyna z Biura Obsługi Klienta powiedziała niechętnie: „Nie lubię kwiatów”. Dwa pytajniki w moich oczach skłoniły ją do wymuszenia z siebie opinii, więc ją oto tutaj przedstawię! Justa lubi, nie uwierzycie, kwitnącą wiśnię. Zabawnie się składa, że na nazwisko jej Wiśniewska. Jej argumentacja powaliła mnie na łopatki. „Kwitnące drzewa owocowe zwiastują wino”. Upewniłam się, czy dobrze usłyszałam, a ona poprawiła się. „Wiosnę, znaczy!”. Ale chochliki w jej oczach udowodniły, że pierwsze zdanie powiedziała z premedytacją.

Handlowiec Marek głosem donośnym i pewnym siebie oznajmił, że kocha brzozę. Słowa „kocham” użył parokrotnie, więc naprawdę darzy niewinne drzewo gorącym uczuciem. Argumenty miał proste, acz treściwe – „bo ją kocham, bo wieś spokojna, wieś wesoła, bo przyjemny cień, soczyście zielona wiosna i bo ją kocham”. No dobra. Ach, nie wiem czy mówiłam. BO JĄ KOCHA.

Jeszcze jestem ja, Maja. Ja skromnie i niewyjątkowo, uwielbiam tulipany. Po pierwsze, niektóre są żółte jak słońce. Po drugie, mają w sobie słowo „tuli”, co mnie urzeka. Po trzecie, mają w sobie słowo „pan”, co już mnie nie urzeka, ale fajnych facetów też lubię. I to tyle w zasadzie.

A Wasz ulubiony kwiat to… 🙂


Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*