Wydawnictwo Kobiece

z książką kobiecie do twarzy

#zŻyciaRedakcji 21 – A MOŻE FRYTKI DO TEGO?

Dzisiaj jest międzynarodowy dzień frytek. Któż ich nie lubi? Nie znam takiej osoby. Postanowiłam oddać się w pełni skrobiowemu szaleństwu. Marząc o frytkach oraz ich pobratymcach – ziemniaczkach, plackach i innych przysmakach, zapytałam pracowników redakcji, co o ziemniakach mi powiedzą.

DZIAŁ GRAFICZNY

Pamiętacie Łukasza? Nasz grafik jak zwykle nie chciał odpowiedzieć na pytanie, a ja jak zwykle go przycisnęłam. Zaczął mówić o tym, że kiedyś obierając ziemniaki prawie odkroił sobie palec. Krew się lała, łzy się lały, mama pocieszała. Ogólnie szał ran i ciał. Spytałam, ile miał lat. Odpowiedział: „Eee, może z rok”. Wówczas stwierdziłam, że nic z tego nie będzie, co to za ściema w ogóle jest! Nie chce opowiadać o ziemniakach, to nie! Niech robi okładki.

Kornelia z lubością prawiła o frytkach belgijskich, którymi ostatnio często się rozkoszuje. Poprosiłam ją o przepis. Odpowiedziała: „kroi się ziemniaki i smaży”. Już, już moja ręka leciała w kierunku czoła, aby zrobić klasycznego facepalma, ale na szczęście dowiedziałam się więcej. Sekretem bowiem jest dwukrotne smażenie kartofelków w oleju. Muszą to być ziemniaki nie z przemielonej papy, a z… no, z ziemniaków. Super naturalne. Takie najlepsze.

DZIAŁ HANDLOWY

Justyna popełniła w młodości (no dobra, dalej starością nie grzeszy) patent znany ludziom od wieków. Uwaga! Okazał się mitem. Zjadła w całości dwa surowe ziemniaki, licząc na gorączkę i wymówkę od szkoły. DWA SUROWE ZIEMNIAKI.  Niestety poświęcenie było na marne, gdyż nie nabawiła się niczego innego niż bólu brzucha. A do szkoły i tak poszła.

Opowieść Roberta odbiega już od frytek i jedzenia dość znacząco. Mały Robercik, uczestnicząc w wykopkach, musiał opiekować się półtorarocznym bratem. A nie jest to łatwe, kiedy uwagę trzeba skupiać na czymś zgoła innym. Wówczas powstała „metoda zabezpieczenia Karola”, tegoż półtoraroczniaka. Tata Roberta wymontował ze starej, zalegającej w stodole syrenki fotel, przywiązał do niego sznurkami ze snopowiązałki Karolka i umieścił w taki sposób, aby młody mógł podziwiać rozległe pola. Karol zatem jeździł przyczepiony do kombajnu, a Robert z drugim bratem mogli spokojnie zająć się wykopkami.

Przygoda Marka również wiąże się z nostalgicznym wspomnieniem wykopków. Podczas tego przedsięwzięcia nierzadko praktykuje się ogniska z „maciny”, – czyli tego, co zostaje z ziemniaka, jak odetnie się jadalne. Mały brat Marka poparzył sobie palec i krzyknął niemiłosiernie w przestworza! Jednak nikt nie myślał o lekarzu. W końcu byli daleko na wsi. Tata Marka wymyślił patent – wsadził palec syna w lodowatą ziemię i biedny Łukaszek zasnął rozkosznie z tą częścią ciała wbitą w glebę. Wykopki jednak trwały nieprzerwanie…

DZIAŁ REDAKCJI

Sekretarz redakcji Agnieszka urzekła mnie historią, która brzmi doprawdy swojsko. Kiedy była mała, dziadek gotował w parniku ziemniaki. Planowo po termicznej obróbce miały zostać poddane tłuczeniu i mieszaniu z pokrzywami. Taką paszę miały konsumować zwierzęta. Ale Agnieszka była za równouprawnieniem. Co, ludzie są gorsi? Aga wraz z rodzeństwem wybierała najsmaczniejsze kąski, żeby i sobie coś uszczknąć. Oczywiście to były ziemniaki w mundurkach, a nie przygotowana już pasza. Świnki też dostały swój przydział, bez obaw.

Redaktor naczelna, również Agnieszka, zaczęła opowiadać historię o tym, jak w dzieciństwie jej brat poparzył rękę na wykopkach… Brzmi znajomo? Marek wyczerpał temat! Poprosiłam ją zatem o anegdotę tym razem niezwiązaną z pracą na roli.  Wówczas podzieliła się ze mną super radą! Czy wiecie, że ziemniaki przed gotowaniem należy moczyć w zimnej wodzie przez dłuższy czas? Najlepiej całą noc. Wówczas są o wiele zdrowsze, a ich indeks glikemiczny znacząco spada. Dobrze wiedzieć.

Redaktor prowadząca Aneta mieszkała kiedyś w Turcji. W pewnym momencie dopadła ją tęsknota za ojczyzną. Z rodakami przebywającymi również na emigracji postanowiła urządzić „placek ziemniaczany party”. Była bardzo dumna z własnoręcznie smażonych przysmaków i zaniosła kilka do spróbowania koleżankom. Turczynkom z krwi i kości, należy dodać. Aneta z przykrością stwierdziła, że miny miały nietęgie, wręcz obrzydzone. PLACKAMI ZIEMNIACZANYMI? Świętokradztwo!

Jak już jesteśmy przy plackach, to Ewelina, nasza nowa redaktor, podzieliła się ze mną super przepisem! Czy wiecie, że do tego prostego i pysznego dania zbędna jest mąka, jajko czy inne tego typu wypełniacze? Ewelina blenduje SAMEGO ziemniaka, doprawia do smaku i wrzuca taką masę na rozgrzany olej. Placuszki wychodzą rumiane, chrupiące i zdrowsze. Polecamy!

Praktykantka Ela, opowiedziała historię godną swojego obecnego stanu. Jak to STUDENTKA żywi się tym, co tanie i dobre. Kiedy ze współlokatorką wydała wszystkie pieniądze, stojąc jeszcze w obliczu zapłacenia czynszu, została zmuszona do żywienia się ziemniakami. Wówczas wpadła na pomysł napisania książki „1001 przepisów na dania z ziemniaków”. Jednak przyszedł kolejny miesiąc, wraz z nim pieniądze, a wielka idea przepadła.  

DZIAŁ PROMOCJI I MARKETINGU

Magda z nostalgicznym błyskiem w oku opowiadała, że kiedy jako malutka dziewczynka zostawała ze starszym bratem, karmił ją tylko i wyłącznie plackami ziemniaczanymi. Z pewnością miał tu znaczenie fakt, że była to jedyna potrawa, jaką potrafił przygotować. Cóż, tak jej się przejadły, że teraz dania już nie tyka. Co więcej, jest uczulona na surowego ziemniaka i nie może ich obierać. Za to takiego po obróbce termicznej z chęcią pochłania. Mniam, mniam.

Wyraz twarzy Beaty również świadczył o rozrzewnieniu. Ale jak tu nie rozmarzyć się, kiedy opowiada się o ziemniakach prosto z ogniska? Patent Beaty to świeże, niemrożone masełko czosnkowe, które dostarcza cudownego aromatu i smaku i… już nie dokończyła tylko wygnała mnie z pokoju, krzycząc jeszcze, że ją rozpraszam. Hej, to nie ja, to ziemniaki. Pyszne, rozpływające się w ustach i… dobra, dobra, już kończę.

Aaa, jeszcze ja. Maja. Moja historia nie jest tak fascynująca jak poprzednie, ale całkiem przyjemna. Pamiętam, że będąc małą dziewczynką, mościłam się między rodzicami i siostrą, oglądaliśmy razem mecz i jedliśmy kuleczki z ziemniaków. Kojarzycie te pieczone, okrągłe smakowitości? Mniam!

Miłego dnia frytek! Dzisiaj możecie sobie pofolgować… 🙂


Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Solve : *
22 + 13 =