Wydawnictwo Kobiece

z książką kobiecie do twarzy

#zŻyciaRedakcji 22 – NAJGORSZE PREZENTY NA ŚWIECIE

Zawsze artykuły piszę o czymś sympatycznym. Ewentualnie oscylującym w granicach sympatyczności. Dzisiaj jednak postanowiłam poruszyć temat niemalże zakazany, noszący znamiona tabu i dyskretnie wyszeptywany przy herbatkach i na ploteczkach. Ale cóż z tego! Przełamujemy schematy! Prawda wychodzi na jaw! Zadałam proste pytanie: CZEGO NIGDY NIE CHCIELIBYŚCIE DOSTAĆ W PREZENCIE?

Dział graficzny

Kornelia – Nasza graficzka nie chciałaby dostać w prezencie zwierzęcia. Nie mówimy tu bynajmniej o kotkach czy pieskach, choć takich pupili też nie polecamy dawać ludziom bez uprzedniej konsultacji. Kornelia nie przygarnęłaby tropikalnego pająka ani węża boa. Po chwili dodała jeszcze, że boi się rekinów. Okej, zapamiętamy – na urodziny nie grozi jej prezent w postaci bohatera rodem ze „Szczęk”. Chyba że akurat rzucą w promocji w hipermarkecie. Po dłuższej chwili przypomniała sobie, że nie chciałaby dostać maskotki w kształcie klauna, bo boi się tychże niezmiernie! Rzekłam, że nawet nie wiedziałam, że takie zabawki istnieją. Kornelia na to: „Ja też nie wiedziałam, ale i tak mi jej nie dawajcie”. To się nazywa zabezpieczenie!

Łukasz

Nasz ukochany grafik okładki robi piękne, ale rozmowa z nim to nie igraszka! Spytałam go kulturalnie o najgorszy prezent, a on równie kulturalnie odpowiedział, że nie chciałby podarunku, z którego byłby niezadowolony. Poprosiłam o podanie konkretnego przykładu, bowiem na tym polega idea artykułu, a on po chwili namysłu dodał: „Sukienka”. Spoko.  

Dział redakcji

Ewelina – nasza redaktorka kategorycznie odmawia przyjmowania zwierząt domowych (ta jednak skupiła się na klasycznych rybkach, pieskach i kotkach) oraz… płyt. Ewelina nie ma gdzie ich odtwarzać, a stanie i kurzenie się to średnie przeznaczenie dla nośników muzyki. Zanim zechcecie kupić komuś płytę (zwłaszcza winylową) upewnijcie się, że nie posłuży w najlepszym wypadku jako pokraczny spinner.

Aneta – redaktor prowadząca wspomniała jak przed laty rozmawiała z mamą, a w tle leciał nieśmiertelny Klan… Na ekranie świętej pamięci już Ryszard wręczył swojej żonce garnki i wówczas mama rzekła: „Aneto, pamiętaj, nie kupuj mi nigdy takich sprzętów domowych, bo to prezenty dla wszystkich, a nie dla mnie!”. Aneta wzięła to sobie do serca i nie trawi prezentów mocno praktycznych, zwłaszcza garnków. Kiedy już odchodziłam, krzyknęła: „Wazonu też nie chcę!”. No to nie.

Aga numer jeden – redaktor naczelna dosadnie powiedziała, że nie chciałaby dostać wagi. Faktycznie, waga sama w sobie jest dość przerażająca. Jednak jej mąż znalazł model podłączony do specjalnej aplikacji, która przypomina, ile jeszcze schudnąć. Koszmar! Tego prezentu stanowczo odmówiła, a na czarną listę dorzuciła jeszcze figurkę żubra z Białowieży, szklaną kulę i krajalnicę do jajek. Takie tam typowe prezenty.

Aga numer dwa – sekretarz redakcji ma pewną awersję, a może nawet fobię. Nienawidzi zdjęć. Nie chciałaby więc dostać aparatu, kamery, fotografii wywołanych w ramkach, albumach, wideo ze swoim udziałem i tym podobnych. Jako ciekawostkę dodała, że nigdy nie obejrzała filmu ze swojego ślubu. Trudno, zostanie dla potomnych.

Dział handlowy

Marek – tutaj sprawa była prosta. Marek spojrzał na mnie pewnie i odparł niezachwianym głosem: „Nie lubię dostawać prezentów, bo trzeba się odwdzięczać. Nie lubię i już. Nie chcę niczego”. Kiedy półżartem, półserio mruknęłam, że jest egoistą, zaznaczył: „Dopisz jeszcze: cham i burak”. No nie dopiszę, Mareczku, no gdzie… Ale na urodziny niczego się nie spodziewaj!

Robert – temu panu pytania muszę chyba formułować w inny sposób. Kiedy podeszłam raźno z uśmiechem numer sześć i spytałam: „Czego nie chciałbyś dostać?”, powiedział bez wahania: „Raka”. Pogłębiłam spojrzenie, sugerując, że odpowiedź nijak nie ma się do charakteru artykułu, więc po chwili namysłu dodał: „Nie chciałbym też dostać się pod huraganowy ogień z broni maszynowej”.  Chyba idziemy dalej, co?

Dział promocji

Beata – specjalistka od promocji uśmiecha się często, gęsto i bardzo prosto. To zasługa aparatu na zęby, który dodaje jej uroku, ale odbiera radość z niektórych prezentów. Beata niechętnie przyjmuje krówki i inne ciągnące się, lepkie przysmaki. Dewocjonalia ją krępują, bo nie wie, co z nimi zrobić. Ach, i wyrobów hand-made też nie weźmie z radością, bo nie jest w stanie docenić strudzonych dłoni, które podarek wykonywały. Nawet jadalny. Przykro mi, krzyżyki, wędliny i korale z jarzębiny. Idźcie być sobą gdzieś indziej.

Magda – śmiała marketingowiec głowę pełną pomysłów kontrastuje mieszkaniem przestronnym, bo… pustym. Nienawidzi wszelkiego rodzaju bibelotów, zwanych w podlaskich kręgach „durnostojkami”. Kubki z napisem „Euro 2008”, magnesy i figurki grunwaldzkich rycerzy z masy solnej nie postoją u niej długo. Piękny minimalizm to jest to. Ciekawostka: Magda ma w domu tylko jeden długopis.

Maja – puzzle i pachnące świeczki to dla mnie prezenty jak z najgorszego koszmaru. Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby grafika świeczki była na puzzlach! Na szczęście jeszcze takiego ohydztwa nie widziałam. Boję się też biedronek, więc wszystkie ubrania, materiały czy bibeloty przyozdobione tymi wstrętnymi stworami są nietrafionym prezentem.

I to tyle.

A Wy czego nigdy w życiu nie chciałybyście dostać?


Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*