Do_wszystkich_chlopcow_front
Do_wszystkich_chlopcow_front

Do wszystkich chłopców, których kochałam

34,90 27,90

taniej o: 7,00 (20%)

Jenny Han
4.52 out of 5 based on 23 customer ratings
23 opinie klienta
  • tłumaczenie: Matylda Biernacka
  • liczba stron: 392
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Lara Jean leczy złamane serce, pisząc listy miłosne, których nigdy nie wysyła. Chowa je w starym pudle na kapelusze, które dostała od swojej zmarłej mamy. Ktoś wykrada listy i wysyła je do wszystkich chłopców, w których się kiedyś kochała. Jak Lara Jean pokaże się teraz w szkole?

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

Pierwszy tom serii, którego ekranizacja pojawi się na platformie Netflix!

Lara Jean właśnie zaczyna naukę w klasie maturalnej. Jej starsza siostra wyjechała na studia do Szkocji, zrywając przy tym z chłopakiem, a młodsza robi wszystko, aby zaszczepić w ojcu chęć posiadania psa.

Dziewczyny Song, jak same siebie nazywają, kilka lat wcześniej straciły matkę i dbają o to, aby nie zapomnieć o swoich koreańskich korzeniach i najbardziej ułatwić ojcu wychowanie trójki dorastających córek.

Lara Jean w pudle na kapelusze, które dostała od matki, trzyma listy miłosne. I to nie byle jakie! Dziewczyna napisała je sama i skierowała słowa do swoich byłych obiektów westchnień, by ten sposób wyleczyć się z niechcianego uczucia. Łącznie powstało pięć listów, które nigdy nie miały trafić do adresatów.

Jednak ktoś ukradł pudło i wysłał spisane na papierze słowa, które miały wyleczyć złamane serce dziewczyny. Wszyscy chłopcy, w których kiedyś kochała się Lara, otrzymują wiadomości. Całą sytuację można by obrócić w żart, gdyby nie to, że jednym z nich, jest były chłopak starszej z sióstr Song.

 

O autorce

Jenny Han to znana i ceniona amerykańska pisarka. Jej serie książek młodzieżowych mają fanów na całym świecie, a książka „Do wszystkich chłopców, których kochałam” doczekała się ekranizacji na Netflix. Urodzona i wychowana w Richmond. Po skończeniu Uniwersytetu w Północnej Karolinie przeniosła się do Nowego Yorku, gdzie mieszka do dziś. Jej książki młodzieżowe szybko trafiają na listy bestsellerów New York Times’a, a druga część przygód Songówek — „P.S. Wciąż Cię kocham”— wygrała nagrodę Young Adult 2015 —2016 Asian/Pacific American Award for Literature.

Wydawnictwo

Young

Autor

Jenny Han

ISBN

978-83-66074-79-8

Rok wydania

2018

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

392

Tłumaczenie

Matylda Biernacka

Tytuł oryginału

To All the Boys I’ve Loved Before

Ean

9788366074798

Stan

nowa, pełnowartościowa

Opinie: 23 o Do wszystkich chłopców, których kochałam

  1. Oceniony 5 na 5.

    ThievingBooks

    Jak poradzić sobie z nieszczęśliwą miłością? Jak zapomnieć o obiektach swoich westchnień i wyzbyć się negatywnych uczuć? Okazuje się, że można przelać na papier wszystko to co nas przytłacza. Tylko później należy zrobić wszystko, by nikt nie odczytał tego, co zapisane. Szczególnie adresaci.

    Lara Jean Song to dziewczyna niezwykle pozytywna. Mieszka z młodszą siostrą i ojcem, który stara się wychowywać swoje córki najlepiej jak może. One również ułatwiają mu sprawę nie wywołując wielu konfliktów. Może poza ciągłym pragnieniem młodszej siostry Lary, która domaga się psa. I ewentualnie tęsknotą za starszą, która wyjechała do Szkocji. Ale na pozór wszystko układa się dobrze. Do czasu, gdy ktoś niespodziewanie wykrada z szafy dziewczyny pudełko na kapelusze, w którym trzymała pięć niewysłanych nigdy listów do swoich niespełnionych miłości. Opisała w nich swoje żale i smutki, pragnienia oraz nadzieje. A teraz ktoś zdecydował się wysłać te listy do wszystkich chłopaków. W tym do byłego ukochanego jej starszej siostry.

    Oto przed nami niezwykle sympatyczna powieść młodzieżowa, w której radość na zmianę przeplata się z troskami młodzieńczych lat. Opowiada o młodej dziewczynie z którą śmiało można się utożsamić. W końcu kto z nas nie miał niespełnionych miłości? Obiektów westchnień, którzy nigdy nie dowiedzieli się co tak naprawdę czujemy? Strach nie pozwalał nam na to, by wyjawić głęboko skrywane uczucia. Wyobraźcie sobie zatem jak musi czuć się w obecnej sytuacji Lara. Jak trudno jest jej spojrzeć w oczy chłopcom, do których kierowane były listy i przełknąć własną dumę, by stawić czoła zaistniałej sytuacji. To wszystko jest niesłychanie proste do zaakceptowania, bo oparte na prawdziwym życiu. Na historii, która mogłaby przytrafić się każdemu z nas.

    Napisana z dystansem i subtelnym poczuciem humoru, przygoda młodej bohaterki zabiera nas w podróż przez wzloty i upadki nastoletnich miłości. Zabawia, pozwala odprężyć się podczas lektury i niespodziewanie wciąga nas w sam środek wydarzeń. Niepozorne tło akcji szybko staje się przyjemną lekturą na późne popołudnie, prezentującą całą paletę barwnych osobowości w towarzystwie których czas płynie zdecydowanie za szybko. Bo choć chciałoby się czytać tą historię bez końca, wystarczy kilka chwil, by zapoznać się z intrygującym finałem – pozostawiającym poczucie niebanalnego rozwinięcia w kontynuacji.

    Lekki sposób, przyjemny styl i miła dla duszy czytelnika historia to zapewnienie kilku godzin sympatycznej zabawy w towarzystwie głównej bohaterki i jej miłosnych perypetii. „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to ciepła opowieść o utraconych nadziejach i niespełnionych marzeniach, o poszukiwaniu własnego szczęścia i poczuciu bezpieczeństwa.

  2. Oceniony 5 na 5.

    Strefabrunetki

    Zaczynając z wysokiego C, mogę śmiało powiedzieć, że jest to najlepsza książka młodzieżowa tego roku i jedna z najlepszych w całym moim życiu. I serio, nie przesadzam. Czytało się ją fantastycznie, a historia Lary całkowicie mnie pochłonęła. Nie potrafiłam oderwać się od czytania, a zastój czytelniczy, który towarzyszył mi od dłuższego czasu, zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
    W książce Jenny Han, humor i zwariowana akcja miesza się z tematem podejmowania trudnych decyzji. Autorka dobrze wiedziała, jak wyważyć wszystkie emocje, aby nie było ani zbyt głupkowato ani zbyt poważnie. Sama Lara Jean jest bohaterką, którą pokochałam od pierwszej chwili. Jej nieprzewidywalność sprawiała, że kompletnie nie wiedziałam, jaki będzie jej kolejny krok i na jaki pomysł wpadnie. Aż mnie skóra świerzbi z ciekawości, jak aktorka odda temperament tej dziewczyny w filmie. Powinnam również wspomnieć o Peterze, ponieważ występuje w przeważającej części książki. Świetne jest to, że autorka subtelnie ukazała jego inną twarz, tak bardzo różną od oblicza szkolnej, popularnej gwiazdy. A jego poczucie humoru? Wielbię! Chłopak naprawdę potrafi czarować i rozbrajać 😀
    Jeśli szukacie czegoś oryginalnego, zabawnego i poruszającego na ten drugi miesiąc wakacji, to zdecydowanie polecam Wam książkę „Do wszystkich chłopców, których kochałam”. Może i sama historia nie wzbudzi u Was tak wielkiego zachwytu jak u mnie, ale jestem stu procentowo pewna, że umili Wam czas i PRAWIE stuprocentowo pewna, że wpisze się w wasze gusta i po prostu się spodoba. Jeśli miałabym okazję, to na pewno objęłabym ją swoim patronatem. Myślę, że taka rekomendacja powinna wystarczyć. Czytajcie, naprawdę gorąco polecam! ♥

  3. Oceniony 4 na 5.

    Paulina

    „Do wszystkich chłopców, których kochałam” – ten tytuł zapewne chociaż raz rzucił Wam się w oczy. Jeśli nie przy okazji starego wydania, to teraz, kiedy Wydawnictwo Kobiece wydaje wznowienie tej książki i przy okazji – z tego co słyszałam – ma w planach wydać pozostałe części (co mnie bardzo cieszy!!). Zauważyłam, że zrobił się mały szum wokół niej i to w dodatku taki pozytywny, słychać same dobre opinie. Więc siłą rzeczy i ja spodziewałam się czegoś naprawdę WOW, choć jednocześnie nieco się obawiałam, czy aby na pewno ten efekt w moim przypadku nastąpi.

    Z opisu pewnie już wiecie, że mowa tutaj o Larze Jean, która miała w zwyczaju pisać listy miłosne do każdego chłopaka, którego kochała (spokojnie, można ich przeliczyć na palcach jednej ręki, zaś aż tak dużo ich nie było ;P) i trzymała je w pudle na kapelusze. Jednak jakimś cudem owe listy dostały się do swoich adresatów i to powoduje swoje konsekwencje, o których jednak nie będę się rozpisywać, bo zabrałabym Wam całą frajdę z czytania. Ale wróćmy do listów – tak niepozorny temat, tak rzadko już dziś spotykany, a tak naprawdę to dzięki nim utkana została fabuła i wiele wydarzeń.

    Podobało mi się to, że mimo iż wiemy, że odegrają one sporą rolę, to jednak autorka nie zarzuca nas informacjami o nich już w pierwszym rozdziale, na pierwszej stronie. Nie – wręcz przeciwnie! Nawet nie wiadomo, kiedy temat listów wypłynie. Najpierw poznajemy Larę Jean i jej rodzinę, jej codzienność można powiedzieć. I nie, nie jest to nudne 😉 Osobiście byłam przekonana, że jednak będzie o tych listach dużo więcej, niż było, a w sumie to długo nawet nie było wyjaśnione, co tak naprawdę się z nimi stało. Sam pomysł był bardzo oryginalny! Serio, niby zwykłe listy, ale zapoczątkowały one całą historię, kóra wzięła się stąd, że jakimś cudem zostały wysłane.

    Bardzo bym chciała móc powiedzieć, że ta historia pochłonęła mnie od pierwszych zdań, że dosłownie każdą stronę czytałam z wypiekami na twarzy i tak dalej… Aleee… no właśnie, ale. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy zaraz po rozpoczęciu to styl Jenny Han. Wydał on mi się jakiś taki dziwny, może nieco infantylny? Sama nie wiem, jak to wyjaśnić. Krócej mówiąc – nie podszedł mi i bałam się, że zepsuje mi to radość z tej książki. Na całe szczęście stopniowo zaczęłam się do niego przyzwyczajać i nawet nie potrafię wskazać momentu, w którym przestał mi przeszkadzać. Ogólnie to ten początek nie był nudny, ale nie był też jakiś arcyciekawy, jednak nie zniechęciłam się i uparcie czytałam dalej, aż w końcu zaczęło się dziać coś więcej. Zrobiło się ciekawiej, byłam zaintrygowana co będzie dalej.

    Jeśli chodzi o bohaterów, to mogę śmiało powiedzieć, że polubiłam wszystkie siostry Song – tak, nawet Margot z jej zagraniami, które przecież najczęściej brały się z troski. Te trzy dziewczyny wspaniale obrazują prawdziwą, siostrzaną więź, to, że mogą na siebie wzajemnie liczyć, a nawet największe kłótnie ostatecznie zakończą się zgodą. Bardzo mi się podobało podejście autorki do kwestii rodzeństwa, to jak ukazała tę więź, tę siłę. Powinnam wspomnieć też o Joshu – przyjacielu z sąsiedztwa, czy też o Peterze, który również odgrywa sporą rolę w fabule. Momentami może się wydawać, że sytuacja zakrawa o trójkąt, ale spokojnie – nie ma go, więc nie ma się czym martwić. Trzeba przyznać, że co jak co, ale bohaterowie Jennie wyszli – nie byli oni idealni, mieli swoje wady i zalety, sprawiali wrażenie prawdziwych nastolatków, z prawdziwymi problemami. Bo poruszone zostały różne młodzieńcze problemy, jedne poważniejsze, inne bardziej błahe, ale tak jest też w życiu, nie?

    Przyznam, że jednak po tych wszystkich zachwytach oczekiwałam czegoś nieco lepszego, zabrakło mi tego efektu wow. Nie wiem, może postawiłam tej książce zbyt wysokie wymagania? Albo zwyczajnie zaczynam wyrastać z młodzieżówek? Nie wiem. Mimo wszystko – „Do wszystkich chłopców, których kochałam” jest historią wartą polecenia dla nastolatek, ale i niektórzy starsi czytelnicy znajdą tutaj coś dla siebie. Bo ja nie twierdzę, że to było złe. Absolutnie! Ta książka była dobra, tylko zwyczajnie myślałam, że będzie jeszcze lepsza. To po prostu opowieść o dorastaniu, o nastolatkach, którzy niedługo staną się dorośli i muszą nauczyć się sobie radzić. O rodzinie – w której nie zawsze jest kolorowo, nie każda jest kompletna, całkowicie zgodna i nieomylna. O przyjaźni. I przede wszystkim – o miłości, tej pierwszej! W moim odczuciu „Do wszystkich chłopców…” nie jest książką idealną, ma jakieś tam swoje wady, ale jednocześnie jest warta uwagi. Niedługo na Netflixie wychodzi film i kurcze przyznam szczerze, że bardzo chciałabym go obejrzeć! Tak po prostu, bo jestem ciekawa, jak zostanie to wszystko ukazane. Może się uda! 😉
    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

  4. Oceniony 5 na 5.

    milowebooks

    Chyba każda nastolatka, chociaż raz w życiu, zastanawiała się nad tym, jak to jest być zakochaną. Lara Jean wie o tym, aż za dobrze. Była zakochana 5 razy, a po tych miłościach zostało jej tylko pięć listów. Pięć niezwykle osobistych listów, ale nie od obiektów jej westchnień. To Lara Jean, aby się odkochać i zapomnieć, pisała do chłopca, który akurat wtedy zaprzątał jej myśli. Takie było jej rozwiązanie, aby wyleczyć się z ciągłego myślenia o chłopcu. Nikt nigdy nie miał się o tym dowiedzieć. To była jej tajemnica. Była, bo nie wiadomo kto, i nie wiadomo jak, wysłał jej szczere i poufne listy do adresatów. W ten sposób w jednej chwili całe (miłosne)  życie Lary Jean stanęło na głowie. Może dobrze czasem wyjść ze swojej strefy komfortu i zacząć żyć w 100%?

    Skąd możesz wiedzieć, że książka naprawdę Ci się podoba? Kiedy czytając ją masz uśmiech na twarzy, a po skończeniu czytasz nawet podziękowania i czujesz smutek, że to już koniec. Właśnie tak było u mnie z książką „Do wszystkich chłopców, których kochałam”. Od momentu, gdy obejrzałam zwiastun filmu wiedziałam, że będę musiała przeczytać książkę i obejrzeć film. Rzadko kiedy tak robię, bo zazwyczaj najpierw oglądam film. W tym przypadku chciałam to zrobić inaczej.
    Pióro Jenny Han jest tak lekkie, przyjemne i dobre, że dosłownie połknęłam tą książkę. Narracja głównej bohaterki przypadła mi bardzo do gustu, a często właśnie z protagonistką mam największy problem. W tym przypadku, Lara Jean zdobyła moje serce. Jest ona uroczą, zabawną i prawdziwą bohaterką i naprawdę byłam w stanie zrozumieć jej decyzje (nawet te nie do końca wytłumaczalne). Wszyscy bohaterowie są ciekawi i nie wydają się być płytcy, są bowiem dobrze i szczegółowo przedstawieni. „Do wszystkich chłopców, których kochałam” nie jest kolejną głupawą młodzieżówką, tylko naprawdę(!) intrygującą i miłą lekturą, która rozweseli czytelnika. Jeżeli jesteście smutni, to ogromnie polecam tą powieść, bo od razu poprawia humor. Pomysł na fabułę jest wg mnie świetny, bo w dzisiejszych czasach listy nie są już tak lubiane. Dzięki temu książka ma niepowtarzalny klimat, bo tak – młodzieżówka może mieć niepowtarzalny klimat. Utwór Jenny Han to świetna rozrywka z ciekawymi bohaterami – urocza, ale nie przesłodzona. Jeżeli mam się już do czegoś przyczepić, to irytowało mnie niesamowicie szybkie podejmowanie decyzji (często złych i głupich) przez bohaterów. Zakończenie było w porządku, ale czułam duży niedosyt, że książka skończyła się tak szybko. Taka jest właśnie prawda: Jenny Han stworzyła książkę, która kończy się w mgnieniu oka. Jak dobrze, że są jeszcze 2 tomy, które zostaną wydane w Polsce przez Wydawnictwo Kobiecie w 2019 roku. Ktoś mógłby powiedzieć, że są one niepotrzebne i 1 tom w zupełności by wystarczył, ale ja z ogromną chęcią i uśmiechem dowiem się, co dalej z Larą Jean.

    https://www.empik.com/do-wszystkich-chlopcow-ktorych-kochalam-han-jenny,p1202561881,ksiazka-p

  5. Oceniony 5 na 5.

    misia77misia77

    Hej, to ja, Lara Jean,

    Piszę do Was, ponieważ chcę się pochwalić, że moja historia została utrwalona dłońmi i słowami niezastąpionej, genialnej Jenny Han, która jest jedną z królowych powieści młodzieżowych przeznaczonych głównie dla kobiet. To znaczy, że praktycznie musi być świetna i porywająca już od pierwszych stron. Czy taka właśnie jest? Cóż, ciężko mi to ocenić, skoro w niej występuję, jednak nie wykluczam faktu, że ludzkie życie czasem bywa zaskakujące. Takim właśnie w pewnym momencie stało się moje, a mówię tu o chwili, gdy wszystkie moje listy miłosne zostały w okrutny, niewiadomy sposób wysłane do adresatów, czyli pięciu chłopców, których kochałam na różnych etapach mojego życia i dojrzewania. Najgorsze w tym wszystkim było jednak to, ze jeden z moich listów dostał Josh, chłopak (a w sumie to były chłopak) mojej siostry Margot, który w gruncie rzeczy jest też moim sąsiadem. Taki obrót sprawy totalnie namieszał w moim życiu, co idealnie zobrazowała Jenny. Z dokładnością i humorem opisała perypetie, które mnie spotkały, począwszy od wypadku samochodowego, na Peterze Kavinskym kończąc. Muszę przyznać sama przed sobą, że wyszło jej to naprawdę świetnie. Cieszę się, że Jenny nie pominęła żadnego ważnego aspektu mojego życia. Inna pisarka mogłaby skupić się tylko i wyłącznie na wątku miłosnym i sprawić, by grał on główną rolę w całej powieści. Jenny natomiast nie pominęła obszernego wątku mojej relacji z siostrami, przyjaźni i przywiązania, jakie nas łączy. Opisała mnie ze szczegółami, tworząc dla mnie realny świat, w którym poruszałam się i funkcjonowałam na kartach papieru. Cieszę się, gdy czytam dość obszerny opis mojego domu, tego jakie panują w nim zwyczaje, tradycje mimo, że czasami widzę jaki jest nieidealny, ale ciepły i po prostu mój. Przecież większość z nas, przeciętnych ludzi, mieszka właśnie w takich domach. W gruncie rzeczy zmienienie realnej scenerii na taką bajkową, którą dobrze jest sobie wyobrazić chyba popsuło by całe brzmienie i wygląd mojej historii. Jenny powiedziała, że zdaniem jej czytelników jestem zwyczajną dziewczyną, o której dobrze się czyta, bo być może inne nastolatki czy też młode dorosłe codziennie mierzą się z podobnymi problemami, nie wiedząc, jak z nich wybrnąć i bojąc się, że ich życie nigdy się nie ułoży. Błąd. Pamiętajcie, moja historia jest potwierdzeniem tego, że ile byście nie przeszli w ciągu lat swojego istnienia, zawsze jakoś się ułoży – lepiej lub gorzej – ale zawsze. Nie mogę się doczekać, aż poznacie moje siostry: cudowną Margot, która potrafi naprawdę wszystko i jest wspaniałą, niezastąpioną osobą oraz Kitty, która kocha Josha oraz psy rasy Akita. Myślę, że w stu procentach te dwie kobiety zachwycą Was bardziej ode mnie. Oczywiście, nie zapominajmy o Joshu, który w powieści Jenny został opisany w wyjątkowo delikatny, subtelny sposób. Czasem śmiem twierdzić, że brakuje mu męskości. O Peterze wcale nie wypowiem się lepiej mimo, że przez długi okres czasu udawałam jego dziewczynę. To nic nie zmienia. Faceci na kartach książki pozostawiają trochę do życzenia, jednakże nie martwcie się, w prawdziwym życiu również. Podsumowując, bo muszę się zbierać, żeby dokończyć list miłosny do Petera, moja historia została naprawdę dobrze napisana. Myślę, że najlepiej będzie Wam się ja czytało na wiosnę, lato, jesień. Niekoniecznie w zimie. Nie polecam jej też osobom, które nie lubią lekko naiwnych, słodkich historii. Zanudzicie się, a tego bym przecież nie chciała. To zdecydowanie coś dla dziewczyn i myślę, że to właśnie Wy, kobietki, mnie zrozumiecie. Dla tych z Was, które nie lubią czytać, zapraszam Was do spotkania mnie na wielkim ekranie już 17 sierpnia, ponieważ właśnie wtedy na platformie Netflix, z której korzysta chyba każda nastolatka, ukaże się film obrazujący całe moje życie w barwny, ciekawy sposób. Szaleństwo, co? Kto by pomyślał, że taka malutka Lara Jean będzie kiedyś inspiracją dla wielkich twórców. Cóż, na pewno nie ja. A kończąc powiem, że niewiele się u mnie zmieniło. Nadal uważam, że rzeczywistość jest przerażająca, kiedy nie tylko o kimś marzysz, ale masz przed sobą żywego człowieka, który czegoś oczekuje i potrzebuje. Taka właśnie jest prawda. Nic się nie zmieniłam. Życzę Wam miłej lektury i miłego seansu, gdziekolwiek jesteście na świecie.

    Wasza Lara Jean

  6. Oceniony 5 na 5.

    Paulina M

    Każdy się kiedyś zakochał, nawet w bardzo młodym wieku. Być może był to kolega z pracy, seksowna sąsiadka, kumpel z ławki, szwagier przyjaciółki, i nagle okazuje się, że ten ktoś jest dla nas niedostępny z wielu różnych powodów. Jak się teraz „odkochać”? Bohaterka książki Jenny Han przechowuje swoje listy miłosne w pudełku na kapelusze, ale nie są to byle jakie listy. Napisała je do obiektów swych westchnień, by definitywnie z nimi skończyć. Było ich pięć, a każdy z nich miał ich nigdy nie przeczytać. Los niestety spłatał jej figla i wszystkie dotąd skrywane tajemnice wyszły na jaw. Każdy z amantów dostał swój list i oczekuje wyjaśnień. Tylko jak wyjaśnić chłopakowi swojej siostry i jednocześnie bliskiemu przyjacielowi, że się go kocha?

    Lara Jean, nasza główna postać, jest jedną z trzech córek dr Coveya, który staje na głowie, by samotnie je wychować. Jest to szalona i kochająca siebie rodzina. Wszyscy są bardzo zgrani, dzięki Margot, najstarszej z sióstr. To ona po śmierci mamy zajęła się wszystkim w domu, realizując przy tym swoje cele i udzielając się charytatywnie. Stanowi wzór dla młodszych sióstr, które są w nią wpatrzone jak w obrazek, mimo że między nią, a Larą Jean są tylko dwa lata różnicy. Nadchodzi moment rozstania, ponieważ Margot wyjeżdża na studia do Szkocji i opuszcza rodzinne strony i od tego momentu wszystko w rodzinie Coveyów wywraca się do góry nogami.

    Już z rozpoczęciem roku szkolnego, Lara Jean nieomalże umiera na zawał, dowiedziawszy się, że jej listy zostały jakimś cudem wysłane do ich adresatów. Była w nich bardzo szczera, nie ukrywała wad i przywar jej oblubieńców. Dziękowała, krytykowała, obrażała i bez oporów przelewała wszystkie swoje uczucia. Chcąc odzyskać twarz i spokojne życie, przystaje na propozycje Petera, jednego ze skrytych kochanków, decydując się tym samym, na fale zwariowanych przygód.

    Książka ta jest bardzo lekka i przyjemna. Brak w niej infantylnych opowieści, pełnych zdrad i dzikich romansów. Wbrew pozorom jest bardzo inteligentnie napisana z nutą ekstrawagancji. Nie brak w niej zabawnych scen, które miejscami wywołują uśmiech na twarzy czytelnika. Postać Lary Jean jest bardzo delikatna i barwna. Główna bohaterka może stanowić wzór dla wszystkich młodych dziewczyn, ponieważ jest opanowana, troskliwa, kochająca i w przezabawny sposób potrafi wybrnąć z każdej sytuacji.

    Obok wątku dotyczącego wysłanych listów, pokazana zostaje nam także relacja trzech sióstr. Autorka w bardzo precyzyjny i emocjonalny sposób ukazuje nam ich wzajemną miłość. W pełen czułości sposób opiekują się sobą, wzajemnie matkują, wybaczają i wspólnie przeżywają wszelkie rozterki i niepowodzenia. To piękne, choć nie zawsze między nimi było dobrze. Dopiero po śmierci mamy zdały sobie sprawę, że muszę zająć się domem i sobą nawzajem. Świadczy to o wielkiej dojrzałości bohaterów i inteligencji.

    Dzięki, z pozoru przykrej sytuacji, której każda dziewczyna nie chciałaby przeżyć, Lara Jean wyłania się ze swojej skorupy skromnej i niezauważalnej młodej kobiety. Mimo strachu przed odrzuceniem i brakiem akceptacji postanawia zrobić coś naprawdę szalonego, co zmieni całe jej życie skoncentrowane dotychczas na siedzeniu w domu i pieczeniu ciast we flanelowej piżamce. Bohaterka otwiera się na świat, próbując nowych rzeczy, które ją ekscytują i uszczęśliwiają. Przypomina to trochę opowieść o brzydkim łabędziu, który przeistacza się w pięknego ptaka. Lara jest takim właśnie łabędziem, tyle że nie brzydkim, a zamkniętym w swoim odrębnym małym świecie, do którego nikogo nie wpuszcza poza bliskimi. Stopniowo zaczyna pokazywać wszystkim swoje prawdziwe piękno i błyskotliwość.

    Jedyny minus, jaki zauważam w tej książce, to taki, że wciąż nie ma przetłumaczonej na język polski drugiej i trzeciej części, co jest niezwykle uciążliwe!!! Poza tym nie widzę żadnych wad, których moim skromnym zdaniem, książka jest pozbawiona. Nie brak jej niczego, jest dopieszczona i dopracowana do każdego słowa. Warto także wspomnieć, iż Jenny Han napisała równie dobrą letnią trylogię, pt. „Tego lata stałam się piękna”. Z wielką niecierpliwością czekam również na realizację filmową książki „Do wszystkich chłopców, których kochałam”, która ma premierę 17 sierpnia na Netflix. Polecam z całego serca, nie zawiedziecie się.
    http://www.bookparadise.pl/2018/08/do-wszystkich-chopcow-ktorych-kochaam.html?showComment=1534317081117#c8287242448943929497

  7. Oceniony 5 na 5.

    Monika Celej

    Lara Jean za chwilę zaczyna naukę w przedostatniej klasie liceum. Przed nią miesiące pełne nowych wyzwań. Zwłaszcza, że jej starsza siostra – Margot – wyjeżdża na studia aż do Szkocji. Bohaterka musi przejąć jej dotychczasowe obowiązki w domu oraz poświęcać więcej uwagi drugiej siostrze – 9-letniej Kitty.
    Przed sześcioma laty zmarła mama dziewcząt i ojciec wychowuje je samotnie. Mężczyzna jest ginekologiem i mnóstwo czasu spędza na dyżurach w szpitalu. Aby go odciążyć córki starają się nie sprawiać kłopotów i jak najwięcej we wszystkim pomagać.
    Lara Jean to grzeczna i spokojna nastolatka. Lubi spędzać czas z rodziną, piec ciasta i jeszcze nigdy nie miała chłopaka. Jednak była już zakochana i to pięć razy! Niestety nigdy nie odważyła się na zrobienie pierwszego kroku. Kiedy zauroczenie nie przemijało, Lara Jean pisała do każdego z obiektów westchnień list, aby zamknąć temat i wybić sobie delikwenta z głowy. Zaadresowanych listów nie wysłała, tylko przechowuje je w pudełku na kapelusze, które podarowała jej kiedyś mama. Wszystko staje na głowie, gdy okazuje się, że pudełka nie ma, a Peter Kavinsky – jeden z ówczesnych wybrańców – otrzymał właśnie swój list.
    Jednak gorsze przerażenie wzbudza wizja czytającego list Josha. Sąsiada, najlepszego kumpla i jeszcze do niedawna chłopaka Margot. Zwłaszcza, że uczucia Lary Jean do niego wcale nie osłabły. Bohaterka nie może pozwolić, by to odkrył i spontanicznie zmyśla nieistniejący związek z Petrem. Chłopakowi ten układ bardzo pasuje, ponieważ chce wzbudzić zazdrość w ukochanej, która porzuciła go dla innego.

    Na początku miałam mieszane uczucia odnośnie „Do wszystkich chłopców, których kochałam”. Lara Jean wydała mi się nudna, Josh w sumie też taki mdły i nieciekawy. Sprawa z listami wyszła dość szybko, a tu jeszcze tyle stron do końca! A potem akcja się rozbujała. Doszedł wątek z udawanym związkiem i – o matko – jestem totalnie oczarowana Larą Jean! Uwielbiam wszystko co mówi i robi ta dziewczyna. Jej relacja z Peterem jest totalnie urocza. Rozkręca się ona dość powoli i to jest właśnie takie fajne. Bohaterka zaczyna wychodzić stopniowo ze swojej skorupki, otwiera się na ludzi. Na Halloween przebiera się za Cho Chang, a wszelakie nawiązania do Harry’ego Pottera to ja darzę miłością wielką. Atmosfera panująca w jej domu – więź z ojcem i Kitty wywołuje miłe ciepełko w środku. Podejście Petera do Kitty jeszcze większe.
    Solą w oku była mi jedynie Margot. Jej nie umiałam polubić.
    Ostatecznie wyszło na to, że nie miałam ochoty tej książki kończyć. Była słodka, przecudowna i taka w sam raz dla mnie.
    Powtarzam się, ale to nic – seria Young od Wydawnictwo Kobiece jest naprawdę strzałem w dziesiątkę. Oby zaskakiwała mnie wyłącznie takimi perełkami 🙂

    https://www.empik.com/do-wszystkich-chlopcow-ktorych-kochalam-han-jenny,p1202561881,ksiazka-p

    Premiera książki „Do wszystkich chłopców, których kochałam” oraz jej ekranizacji na platformie Netflix już 17 sierpnia!

  8. Oceniony 4 na 5.

    kogellmogell

    Czekacie na ekranizację książki Jenny Han „Do wszystkich chłopców, których kochałam”? Ja przyznaję, że jestem ciekawa jak film wypadnie w porównaniu z książką i nie omieszkam się o tym przekonać! 😁 Premiera wznowionego wydania książki, oraz wspomnianej ekranizacji już jutro (film będziecie mogli obejrzeć na platformie Netflix) 😉
    Po raz pierwszy styczność z książką Jenny, miałam dwa lata temu, gdy otrzymałam ją w prezencie od koleżanki (Ola, pozdrawiam! 😊). Przeczytałam ją od razu, jak tylko trafiła w moje ręce i żałowałam, że w Polsce nie doczekaliśmy się tłumaczenia kolejnych tomów 😞 Jednak teraz ma się to zmienić za sprawą @wydawnictwo.kobiece ❤️

    „Do wszystkich chłopców, których kochałam” opowiada historię nastoletniej Lary Jean, która pisała listy do swoich byłych obiektów westchnień, aby za pomocą nich, wyleczyć się z niechcianego zauroczenia. Jednak dziewczyna wcale nie wysyłała swojej korespondencji, tylko przez lata przechowywała ją w pudle na kapelusze. Jednak pewnego dnia pudło to, trafiło w niepowołane ręce i listy dosłownie pofrunęły w świat. Każdy z chłopaków otrzymał tajemniczą pocztę od Lary Jean, w tym były chłopak jej starszej siostry Margot. Czy Larze Jean uda się wyjść z twarzą z tej niezręcznej sytuacji? Jak zareaguje Josh na wieść, że dziewczyna od lat jest w nim zakochana?

    Jenny Han stworzyła ciepłą, zabawną, lekką i naprawdę przyjemną historię. Może nie jest to arcydzieło, ale z pewnością nie nazwałabym tej książki kolejną głupiutką młodzieżówką. Dla mnie była to rozrywka w czystej postaci, którą spokojnie poleciłabym zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników. Mam tylko nadzieję, że twórcy ekranizacji oddadzą klimat książki i film nie będzie od niej zbytnio odbiegał.
    Piszecie się na jutrzejszy seans razem ze mną? 😁

  9. Oceniony 5 na 5.

    Anka Ania

    Lara Jean prowadzi spokojne życie w gronie najbliższych. Ma jednak swój sekret, o którym nie wie nikt. Otóż w pudle na kapelusze, które dostała od mamy, trzyma swoje listy miłosne. To nie są zwykłe listy. Napisała je sama do wszystkich chłopców, których kiedykolwiek kochała. To był jej sposób, by wyleczyć się z niechcianej miłości i o niej zapomnieć. Przelewała na papier wszystko, co chciała przekazać danemu chłopakowi, nie ukrywając niczego. Ktoś, by pomyślał, że to nic niezwykłego. Jednak żaden z tych listów nie miał trafić do adresata, był przeznaczony tylko dla niej. Pewnego dnia w niewyjaśniony sposób wszystkie listy trafiają do odbiorców. A wtedy życie dziewczyny wywraca się do góry nogami.

    Styl autorki jest lekki i przyjemny. Początkowo nie mogłam się w niego wczuć, ale jak już się wkręciłam to ciężko było mi się oderwać. Narracja pierwszoosobowa jest z perspektywy Lary Jean. Do sięgnięcia po nią zaintrygował mnie opis. Byłam bardzo ciekawa jak potoczą się losy głównej bohaterki i szczerze nie spodziewałam się czegoś tak dobrego.

    Bohaterowie ogromnie przypadli mi do gustu. To ludzie z krwi i kości, którzy popełniają błędy, ale przede wszystkim kochają i troszczą się o swoich bliskich. Wszystkie siostry Song idealnie pokazują prawdziwą i silną siostrzaną więź. Siostra to nasza najbliższa przyjaciółka, na którą zawsze możemy liczyć i mimo kłótni zawsze zdoła nam wybaczyć. Sama mam dwie wspaniałe siostry, bez których nie wyobrażam sobie życia :*

    Po śmierci mamy to Margot przejęła opiekę nad młodszymi siostrami, a po jej wyjeździe ciężko jest im się pogodzić z rozłąką. Lara Jean to urocza, młoda dziewczyna. Jest trochę nieśmiała i szczera, ale ma dobre serce. Dużą rolę w fabule odgrywają Josh i Peter, bez których nie mogłoby być tej książki. I pewnie pomyśleliście, że mamy tutaj kolejny trójkąt miłosny, ale bez obaw, nie ma go.

    Do wszystkich chłopców, których kochałam jest pełna humoru, przyjaźni, ciepła, wartości rodziny, intryg i miłości. Pokazuje jak przy właściwych osobach możemy wyjść z własnej skorupy i się otworzyć. To lekka i urocza książka, która pozwoli oderwać się od codzienności i poprawi humor.

    Podsumowując, z całego serca Wam ją polecam. Na pewno nie pożałujecie poświęconemu jej czasu. Mimo, że jest powieścią młodzieżową, nadaje się również dla nieco starszych czytelników. Ja już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejne części i mam nadzieję, że wkrótce będą ich premiery. Z niecierpliwością czekam również na jej ekranizację na platformie Netflix, która pojawi się w dzień polskiej premiery książki, czyli 17 sierpnia.

  10. Oceniony 4 na 5.

    pasiutka1906

    Nie da się ukryć, że seriale i filmy z platformy Netflix ostatnimi czasy cieszą się ogromną popularnością. Zapewne każdy z Was słyszał o „13 powodów”, nawet jeśli nigdy nie trzymał książki w dłoniach czy nie obejrzał nawet zwiastuna serialu. Po sukcesie „13 powodów” platforma ta zasypuje nas kolejnymi nowościami. Już jutro będzie mieć premierę zarówno książka „Do wszystkich chłopców, których kochałam” Jenny Han jak i jej ekranizacja.
    Czy historia Lary Jean skradła moje serce?

    Pierwszy tom serii, którego ekranizacja pojawi się na platformie Netflix!
    Lara Jean właśnie zaczyna naukę w klasie maturalnej. Jej starsza siostra wyjechała na studia do Szkocji, zrywając przy tym z chłopakiem, a młodsza robi wszystko, aby zaszczepić w ojcu chęć posiadania psa.
    Dziewczyny Song, jak same siebie nazywają, kilka lat wcześniej straciły matkę i dbają o to, aby nie zapomnieć o swoich koreańskich korzeniach i najbardziej ułatwić ojcu wychowanie trójki dorastających córek.
    Lara Jean w pudle na kapelusze, które dostała od matki, trzyma listy miłosne. I to nie byle jakie! Dziewczyna napisała je sama i skierowała słowa do swoich byłych obiektów westchnień, by ten sposób wyleczyć się z niechcianego uczucia. Łącznie powstało pięć listów, które nigdy nie miały trafić do adresatów.
    Jednak ktoś ukradł pudło i wysłał spisane na papierze słowa, które miały wyleczyć złamane serce dziewczyny. Wszyscy chłopcy, w których kiedyś kochała się Lara, otrzymują wiadomości. Całą sytuację można by obrócić w żart, gdyby nie to, że jednym z nich, jest były chłopak starszej z sióstr Song.

    „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to pozycja obowiązkowa dla każdego wielbiciela „młodzieżówek”. Pomimo dwudziestu lat na karku przyznaję, że często sięgam po książki z tego gatunku, nie mniej jednak dawno już nie czytałam tak lekkiej, zabawnej i ciekawej powieści dla młodzieży. Całą historię pochłonęłam w ciągu jednego popołudnia i nie było momentu w którym odczuwałabym jakąś nudę czy znużenie.

    W mojej pamięci z pewnością na długo pozostanie Lara Jean, której zachowanie rodem z XIX wieku i dusza romantyka od pierwszych stron skradła moje serce. Dziewczyna ta, jest z pewnością postacią autentyczną, prawdziwą. Momentami ocierała się ona nieco o schemat szarej myszki, ale pewne drobiazgi dodane przez autorkę, w jakimś stopniu dodawały jej oryginalności.

    Cieszy mnie to, że autorka nie skupiła się tylko i wyłącznie na wątku romantycznym. Równie ważny w tej historii jest motyw rodziny. Pani Han w piękny sposób ukazała tą niezwykłą więź, jaka była między siostrami Song i ich ojcem. Już od pierwszych stron moje serducho skradła Kitty, która swoją bezpośredniością i dużą inteligencją (jak na swój wiek), nie raz potrafiła wywołać uśmiech na mojej twarzy.

    Czego mi w takim razie zabrakło? Jak dla mnie motyw z listami nie został do końca wykorzystany. Niby dziewczyna zakochała się w pięciu chłopcach, ale tak naprawdę autorka rozwinęła tylko „dwa przypadki”. Z pozostałych, jeden chłopiec poszedł na odstrzał i poświęcona była mu chyba jedna strona, a ostatnią dwójkę autorka kompletnie olała. Być może w kolejnych częściach, Jenny Han nieco bardziej rozwinie ten wątek. Szkoda byłoby go zmarnować, gdyż jest naprawdę ciekawy i tak naprawdę to on w głównej mierze przyciąga uwagę czytelników.

    Samo zakończenie w jakimś minimalnym stopniu było dla mnie zaskakujące, gdyż spodziewałam się dużo bardziej schematycznego finału. Popieram w stu procentach ostateczną decyzję Lary Jean i z niecierpliwością będę wyczekiwała dalszego rozwoju akcji.

    Nie miałam wygórowanych wymagań wobec tej książki, więc nie spodziewałam się, że w moje ręce trafi tak ciepła i ciekawa historia, z uroczą pół Koreanką w roli głównej. „Do wszystkich chłopców, których kocham” to książka, którą powinien znać każdy miłośnik literatury młodzieżowej. Ja pomimo tego, że nastolatką już nie jestem, przyznaję, że lektura tej historii była dla mnie czystą przyjemnością. Z niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnych części. Polecam gorąco!

    Moja ocena: 8/10

  11. Oceniony 4 na 5.

    Livingbooksx

    Główna bohaterka powieści – Lara Jean – to młoda dziewczyna, ciągle uczęszczająca jeszcze do szkoły. Jest wzorową osobą, nie korzysta z żadnych używek, jest dobra dla ludzi, jednak do tej pory nigdy nie miała chłopaka. Nie oznacza to jednak, że nigdy nie była żadnym zauroczona. Swoje niespełnione miłości i uczucia przelewa na papier w formie nigdy nie wysłanych listów, do których tylko ona ma dostęp. Niespodziewanie pudło znika, a listy trafiają do swoich adresatów. Życie Lary diametralnie się zmienia, a zawstydzenie bierze górę. Co wydarzy się dalej? Jak zareagują adresaci listów? Co powie na to były chłopak siostry, do którego również trafił list od Lary?

    „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to książka bardzo lekka, idealna na lato i na leniwe dni. Napisana jest językiem dość prostym, przez który przez całą powieść płynie się bez najmniejszych problemów. Nie jest to niezwykle skomplikowana i problematyczna opowieść, pomimo, że pojawiają się w niej małe komplikacje w życiu głównej bohaterki. Odnalazłam tam pełno humoru, ciekawych wydarzeń i zabawnych sytuacji, które miały miejsce w znacznej części książki. Dzięki temu książka jeszcze bardziej przypadła mi do gustu.

    „Zwykle kiedy długo się kogoś nie widzi, gromadzi się w pamięci wszystkie informacje, którymi chce się podzielić z daną osobą. Niestety z czasem robi się ich tak dużo, że w końcu jedna po drugiej zaczynają umykać jak ziarenka piasku. To niemożliwe, aby je wszystkie zapamiętać. Ostatecznie, kiedy przychodzi wyczekiwane spotkanie, i tak porusza się tylko najważniejsze tematy, a tymi drobniejszymi nie zawraca się już głowy. Tyle że to właśnie z drobnostek składa się życie.”

    Pomimo faktu, że powieść ta jest lekka i nie wymaga zbyt intensywnego myślenia, muszę przyznać, że autorka wykazała się sprytem przy tworzeniu tła opowieści oraz charakteru bohaterów. Nie ma tu postaci tzw. płaskich, które są nijakie i nie wnoszą nic w opisaną historię. Całość jest przemyślana, wykreowana w szkolnym otoczeniu, na tle ciekawej i wielobarwnej rodziny, która dodaje książce uroku i ciekawego klimatu. Wszystko to tworzy wspaniałą całość, która wciąga i pozytywnie nastawia.

    „Nie chciałam dłużej się bać. Chciałam być odważna. Chciałam… zacząć żyć. Chciałam się zakochać i być kochaną.”

    Książka ta nie przekazuje całej fali skrajnych emocji, ciężkich zaskoczeń lub epickiego zakończenia, jednak nie to ma ona na celu. Jest to powieść młodzieżowa, ukazująca problemy i myśli dorastającej dziewczyny, która musi radzić sobie w środowisku szkolnym i rodzinnym. Pierwsze spotkania, pocałunki, zapoznawanie się ze światem dorosłym i podejmowanie pierwszych, ważnych decyzji. Przez książkę się płynie, pozwala ona zapomnieć o świecie wokół nas, ponieważ historia ta jest opisana w tak rewelacyjny sposób. Na szczęście, jest to dopiero pierwszy tom serii, więc to jeszcze nie koniec opowieści o Lary Jean.

  12. Oceniony 4 na 5.

    1991monika

    Lara Jean chodzi do liceum i właśnie spada na nią mnóstwo obowiązków, ponieważ jej starsza siostra Margot wyjeżdża na studia do Szkocji. W związku z tym dziewczyna musi zająć się domem, młodszą siostrą Kitty oraz tatą. Nastolatka ma ciekawy sposób radzenia sobie z nieszczęśliwą miłością – pisze listy do swoich ukochanych, po czym chowa je w pudełku na kapelusze. Obecnie posiada pięć takich listów i miały one nigdy nie ujrzeć światła dziennego, jednak trafiają do adresatów, a jednym z nich jest były chłopak jej siostry.

    Nie miałam do tej pory styczności z twórczością Jenny Han, więc nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Od pewnego czasu „Do wszystkich chłopców, których kochałam” pojawiała się bardzo często w mediach, zarówno za sprawą nowego wydania przez Wydawnictwo Kobiece jak i za sprawą serialu na Netflixie. Lubię lekkie książki młodzieżowe, a po opisie uznałam, że zapowiada się całkiem dobrze, więc postanowiłam sprawdzić wokół, czego tyle szumu.

    Styl autorki jest lekki, pomysł na fabułę ciekawy, a rozdziały są krótkie więc książkę czytało mi się bardzo szybko. Występuje tutaj narracja pierwszoosobowa z perspektywy Lary Jean, dzięki czemu czytelnik jest w stanie lepiej zrozumieć jej problemy, postępowanie oraz emocje. Warto też wspomnieć, że w całej tej historii jest sporo humoru, zarówno sytuacyjnego jak i w dialogach. Cała historia może się wydać dość banalna i często przewidywalna, ale ma w sobie coś, co sprawia, że się ją pochłania.

    Główna bohaterka jak to zwykle bywa w tego typu historiach nie jest prymuską, nie jest najładniejszą dziewczyną w szkole, ani nie należy do grona popularnych osób w szkole. Właściwie nie wyróżnia się z tłumu, jednak bardzo szybko ją polubiłam. Myślę, że to taka zwyczajna dziewczyna, z którą wiele osób może się utożsamić. Zresztą wszystkie siostry, bo zarówno Margot jak i Kitty pokazały swoje mocne charaktery i równie szybko je polubiłam. Odrobinę zaskakującą postacią był dla mnie Peter, ale nie chcę się rozwodzić o tym dlaczego tak uważam, ponieważ mogłabym wtedy zdradzić zbyt wiele z fabuły.

    „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to lekka i przyjemna książka młodzieżowa. Z całą pewnością nie jest to lektura ambitna i należy do niej zasiąść z nastawieniem, że sprawdzi się jako chwila relaksu w letni wieczór. Raczej polecam ją młodzieży, bo starszy czytelnik może zauważać w zachowaniach bohaterów „dziecinne” postępowania i irytować się ich naiwnością. Biorąc to pod uwagę, ja z tą książką miło spędziłam czas i chętnie sięgnę, zarówno po kolejną część jak i obejrzę serial

  13. Oceniony 4 na 5.

    madziak006

    Lekka, urocza i przyjemna w czytaniu. „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to idealna pozycja dla osób, które potrzebują książki, która wywoła uśmiech na ich ustach.
    Lara Jean wprowadza nas w swoje życie, które pełne jest humoru, lecz nie brakuje w nim także problemów. Grzeczna dziewczyna, która uwielbia własne towarzystwo, która wyróżnia się wśród swoich rówieśników specyficznymi zainteresowaniami. Lara Jean pisze listy do każdego chłopca, którego kiedyś darzyła uczuciem, aby zamknąć ten rozdział w swoim życiu. Jej świat staje na głowie, gdy okazuje się, że listy przez przypadek trafiły do ich adresatów.
    Lara Jean chodzi często z głową w chmurach, więc może wydawać się postacią lekkomyślną, jednak według mnie pokazuje tym urok nastoletniego popełniania głupich błędów. Główna bohaterka „Do wszystkich chłopców, których kochałam” podbiła moje serce swoją indywidualnością. Myślę, że wielu młodych ludzi, którzy w jakiś sposób odstają od reszty może się z nią utożsamić. „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to historia o nastoletnich miłościach, które, mimo iż nie są gorącymi romansami to mają w sobie swój urok, który każdy nastolatek może docenić. Jenny Han pisze prostym językiem dopasowanym do historii, jaką opowiada w swojej powieści.
    Książki takie jak „Do wszystkich chłopców, których kochałam” może nie zmienią naszego życia, ale na pewno trochę je urozmaicą. Ja jestem bardzo zadowolona z tej lektury i z chęcią sięgnę po kolejną część. Dla mnie 8/10.

  14. Oceniony 5 na 5.

    NieGrzeczne Dziewczyny Recenzują

    https://niegrzecznerecenzje.blogspot.com/2018/08/do-wszystkich-chopcow-ktorych-kochaam.html

    Ostatnio rynek zalewa coraz więcej książek przeznaczonych dla młodzieży, czy też ciut starszych osób, które sięgają po książki, gdzie młodzi ludzie chodzą do szkoły średniej, idą na studia, bądź zaczynają wkraczać w dorosłość, przeżywając po drodze pierwsze miłości, czy zauroczenia. Do tego typu lektur, można zaliczyć także bestsellerową już powieść „Do wszystkich chłopców, których kochałam” autorstwa Jenny Han.

    Powieść ta opowiada losy niespełna siedemnastoletniej Lary Jean Song Covey, która w wyjątkowo przebojowy sposób, a mianowicie pisząc listy miłosne, radzi sobie z złamanym sercem, a raczej metaforycznym rozstaniem, gdyż żaden z jej związków koniec końców nie miał miejsca. W ten oto sposób pisze pięć listów, skrupulatnie je adresuje, po czym starannie chowa w pudle na kapelusze, które dostała od matki zanim ta zmarła. Nie spodziewa się jednak, że w tajemniczy sposób jej korespondencja trafi, do adresatów jej wyznań sprzed lat i co gorsza jednym z nich jest były chłopak jej starszej siostry Margot.

    Jenny Han ukazuje w swojej książce zabawne perypetie miłosne głównej bohaterki, która nagle musi się zmierzyć z wszystkimi chłopcami, których kochała, ich reakcjami na otrzymane listy i własnymi aktualnymi spostrzeżeniami na ich temat, ale też o sobie samej. To też swoista okazja dla niej do odnowienia relacji z nimi i zweryfikowania targających nią uczuć, których początkowo nigdy by się nie spodziewała.

    Jednak nie tylko zawirowania miłosne są tematem tej powieści. Istotnym wątkiem jest również rodzina Covey, ich więź, relacja łącząca trzy siostry Song i ich ojca, który robi wszystko, by zastąpić im przedwcześnie zmarłą matkę. Ta otoczka dodaje tej młodzieżówce, delikatnego rysu powieści obyczajowej, w której relacje rodzinne są szczególnie ważne.

    Jak już po części wspomniałam, autorka stworzyła główną bohaterkę z krwi i kości, spokojną, choć nieco ekscentryczną, niekiedy zakompleksioną nastolatkę, która pomiędzy szkołą, domowymi obowiązkami, a życiem uczuciowym z większym, bądź mniejszym powodzeniem, w zależności od okoliczności. Jenny Han ukazuje losy młodej dziewczyny w humorystyczny, a nawet groteskowy niekiedy sposób. W mgnieniu oka główna bohaterka zdobywa sympatię, a nawet serca czytelników, którzy od samego początku zaprzyjaźniają się z uroczą nadawczynią listów miłosnych.

    I choć na pozór mogłoby się wydawać, że takich bohaterek było już wiele, to Lara Jean wyróżnia się oryginalną urodą, którą odziedziczyła po matce Koreance, romantyczną duszą, bo któż w tych czasach pisze listy miłosne, a także tym, że przeszła przyspieszony kurs dorastania, kiedy jej ukochana starsza siostra wyjechała do Szkocji, a ona sama stała się w metaforyczny sposób odpowiedzialna za ojca i młodszą siostrę Kitty.

    Mam tylko jedno zastrzeżenie, co do tej powieści, a mianowicie fakt, iż autorka trochę po macoszemu potraktowała kwestię trzech adresatów miłosnych wyznań, a skupiła się na dwóch głównych przypadkach, niejako tworząc swoisty trójkąt miłosny. I choć jeden osobnik z wiadomych względów automatycznie został skreślony, jako obiekt westchnień Songówny, to dwóch innych nie doczekało się szerszego rozwinięcia swoich historii, choć może zmieni to się w kolejnych częściach.
    „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to ciekawie napisana, lekka, zabawna, ale też wzruszająca powieść, która z pewnością zdobędzie serca miłośników young adult, ale nie tylko.

    Polecam ją wszystkim tym, którzy lubią lekkie, młodzieżowe historie, okraszone solidną dawką humoru i ukazujące życie młodych ludzi takim, jakie jest, a więc pełne wzlotów i upadków, będących dla bohaterów swoistą lekcją na drodze ku dorosłości.
    Kończąc dodam tylko, że choć już nastolatką od dawna nie jestem, to z wielką przyjemnością przeczytam dalsze losy Lary Jean i spółki, a Was, jeśli jeszcze zastanawiacie się nad przeczytaniem tej historii serdecznie zachęcam do sięgnięcia po nią i obejrzenia filmu, gdyż, co tu wiele mówić – zdecydowanie warto.

    Gorąco polecam.

    Premiera książki „Do wszystkich chłopców, których kochałam”, a także jej ekranizacji na platformie Netflix już 17 sierpnia!

    https://www.empik.com/do-wszystkich-chlopcow-ktorych-kochalam-han-jenny,p1202561881,ksiazka-p

  15. Oceniony 5 na 5.

    NieGrzeczne Dziewczyny Recenzują

    Ostatnio rynek zalewa coraz więcej książek przeznaczonych dla młodzieży, czy też ciut starszych osób, które sięgają po książki, gdzie młodzi ludzie chodzą do szkoły średniej, idą na studia, bądź zaczynają wkraczać w dorosłość, przeżywając po drodze pierwsze miłości, czy zauroczenia. Do tego typu lektur, można zaliczyć także bestsellerową już powieść „Do wszystkich chłopców, których kochałam” autorstwa Jenny Han.

    Powieść ta opowiada losy niespełna siedemnastoletniej Lary Jean Song Covey, która w wyjątkowo przebojowy sposób, a mianowicie pisząc listy miłosne, radzi sobie z złamanym sercem, a raczej metaforycznym rozstaniem, gdyż żaden z jej związków koniec końców nie miał miejsca. W ten oto sposób pisze pięć listów, skrupulatnie je adresuje, po czym starannie chowa w pudle na kapelusze, które dostała od matki zanim ta zmarła. Nie spodziewa się jednak, że w tajemniczy sposób jej korespondencja trafi, do adresatów jej wyznań sprzed lat i co gorsza jednym z nich jest były chłopak jej starszej siostry Margot.

    Jenny Han ukazuje w swojej książce zabawne perypetie miłosne głównej bohaterki, która nagle musi się zmierzyć z wszystkimi chłopcami, których kochała, ich reakcjami na otrzymane listy i własnymi aktualnymi spostrzeżeniami na ich temat, ale też o sobie samej. To też swoista okazja dla niej do odnowienia relacji z nimi i zweryfikowania targających nią uczuć, których początkowo nigdy by się nie spodziewała.

    Jednak nie tylko zawirowania miłosne są tematem tej powieści. Istotnym wątkiem jest również rodzina Covey, ich więź, relacja łącząca trzy siostry Song i ich ojca, który robi wszystko, by zastąpić im przedwcześnie zmarłą matkę. Ta otoczka dodaje tej młodzieżówce, delikatnego rysu powieści obyczajowej, w której relacje rodzinne są szczególnie ważne.

    Jak już po części wspomniałam, autorka stworzyła główną bohaterkę z krwi i kości, spokojną, choć nieco ekscentryczną, niekiedy zakompleksioną nastolatkę, która pomiędzy szkołą, domowymi obowiązkami, a życiem uczuciowym z większym, bądź mniejszym powodzeniem, w zależności od okoliczności. Jenny Han ukazuje losy młodej dziewczyny w humorystyczny, a nawet groteskowy niekiedy sposób. W mgnieniu oka główna bohaterka zdobywa sympatię, a nawet serca czytelników, którzy od samego początku zaprzyjaźniają się z uroczą nadawczynią listów miłosnych.

    I choć na pozór mogłoby się wydawać, że takich bohaterek było już wiele, to Lara Jean wyróżnia się oryginalną urodą, którą odziedziczyła po matce Koreance, romantyczną duszą, bo któż w tych czasach pisze listy miłosne, a także tym, że przeszła przyspieszony kurs dorastania, kiedy jej ukochana starsza siostra wyjechała do Szkocji, a ona sama stała się w metaforyczny sposób odpowiedzialna za ojca i młodszą siostrę Kitty.

    Mam tylko jedno zastrzeżenie, co do tej powieści, a mianowicie fakt, iż autorka trochę po macoszemu potraktowała kwestię trzech adresatów miłosnych wyznań, a skupiła się na dwóch głównych przypadkach, niejako tworząc swoisty trójkąt miłosny. I choć jeden osobnik z wiadomych względów automatycznie został skreślony, jako obiekt westchnień Songówny, to dwóch innych nie doczekało się szerszego rozwinięcia swoich historii, choć może zmieni to się w kolejnych częściach.
    „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to ciekawie napisana, lekka, zabawna, ale też wzruszająca powieść, która z pewnością zdobędzie serca miłośników young adult, ale nie tylko.

    Polecam ją wszystkim tym, którzy lubią lekkie, młodzieżowe historie, okraszone solidną dawką humoru i ukazujące życie młodych ludzi takim, jakie jest, a więc pełne wzlotów i upadków, będących dla bohaterów swoistą lekcją na drodze ku dorosłości.
    Kończąc dodam tylko, że choć już nastolatką od dawna nie jestem, to z wielką przyjemnością przeczytam dalsze losy Lary Jean i spółki, a Was, jeśli jeszcze zastanawiacie się nad przeczytaniem tej historii serdecznie zachęcam do sięgnięcia po nią i obejrzenia filmu, gdyż, co tu wiele mówić – zdecydowanie warto.

    Gorąco polecam.

    Premiera książki „Do wszystkich chłopców, których kochałam”, a także jej ekranizacji na platformie Netflix już 17 sierpnia!

    https://niegrzecznerecenzje.blogspot.com/2018/08/do-wszystkich-chopcow-ktorych-kochaam.html

  16. Oceniony 5 na 5.

    Wioleta (zapoczytalna)

    Lara Jean Song to nastolatka koreańskiego pochodzenia, która wbrew pozorom nie miała w życiu łatwo. Jej matka zmarła, kiedy Lara była jeszcze bardzo mała, ale dzięki kochającemu ojcu i siostrom, dziewczyna może prowadzić normalne życie.
    Lara Jean nigdy nie wyróżnia się z tłumu, ma niewielu przyjaciół i rzadko imprezuje. Jednak, tak jak każda nastolatka, ona też posiada swoje sekrety. Dziewczyna w starym pudle na kapelusze, które dostała od swojej matki, trzyma listy miłosne. Nie są to jednak zwyczajne listy. To listy, które Lara napisała sama do wszystkich chłopców, których kiedyś kochała tylko po to, aby wyleczyć się z niechcianego uczucia. Żaden z pięciu napisanych przez nią listów nigdy nie miał trafić do adresata.
    Jednak pewnego dnia życie Lary Jean przewraca się do góry nogami, kiedy dziewczyna odkrywa, że ktoś ukradł pudło i wysłał wszystkie spisane słowa, które miały wyleczyć jej złamane serce. Wszyscy chłopcy, do których nastolatka żywiła jakiekolwiek uczucia dowiadują się o tym w tym samym momencie. Całe zajście można by obrócić w żart, gdyby nie to, że jeden z listów trafił do chłopaka starszej siostry Song…

    Ogromnie spodobało mi się to, że książka nie jest schematyczna, ani przewidywalna. Ta historia nie raz bardzo mnie zaskoczyła i z wielkim zaciekawieniem śledziłam losy bohaterki. Muszę przyznać, że dziewczyna nie miała łatwo, a znalezienie dobrego wyjścia z sytuacji, w której się znalazła było wręcz niemożliwe.

    Lara Jean napisała listy miłosne do pięciu chłopców, których kiedyś kochała, a byli nimi:
    – Peter (najprzystojniejszy chłopak w szkole),
    – Kenny (chłopak poznany na obozie),
    – Lucas (chłopak z balu)
    – John (chłopak z boiska)
    – Josh (chłopak starszej siostry Lary…).

    Dziewczyna chcąc wybrnąć z krępującej sytuacji w jakiej się znalazła, godzi się na pewien pomysł Petera, co prowadzi do jeszcze większych konsekwencji…

    Jeśli sięgniemy po tę książkę możemy bardzo miło spędzić czas. W tej historii nie brakuje humoru, ani zwrotów akcji, dzięki czemu nawet nie czujemy upływającego podczas czytania czasu.

    „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to nie tylko lekka i zabawna książka, ale także bardzo pouczająca historia, w której idealnie pokazane jest jak nawet malutkie kłamstwo może doprowadzić do sytuacji, które zmuszają nas do okłamywania nawet bardzo bliskich osób.

    Czytając tę książkę bardzo utożsamiłam się z główną bohaterką i chociaż nie zawsze się z nią zgadzałam (były także momenty kiedy Lara Jean mnie wręcz irytowała) to po części rozumiałam jej sposób myślenia i mogę śmiało stwierdzić, że byłabym w stanie się z nią zaprzyjaźnić.

    Muszę przyznać, że autorka miała doskonały pomysł na napisanie tej książki, ale niestety motyw z listami nie do końca został dobrze wykorzystany. Liczyłam na o wiele więcej, ale to dopiero pierwszy tom i mam nadzieję, że w kolejnych akcja zdecydowanie się rozkręci.

    Mam dla Was także wspaniałą wiadomość! Już niebawem na platformie NETFLIX pojawi się ekranizacja właśnie tej książki! Muszę przyznać, że jestem jej ogromnie ciekawa i postaram się jak najszybciej ją obejrzeć.

    Podsumowując książka Jenny Han to zabawna, pouczająca i słodko-gorzka opowieść o pewnej nastolatce, której życie z dnia na dzień bardzo się zmienia. Sięgając po tę książkę na pewno się nie zawiedziecie, gdyż Lara Jean nie pozwoli Wam się nudzić nawet przez chwilę. Polecam!

  17. Oceniony 5 na 5.

    kati131993

    Siostry Song trzymają się razem. Margot najstarsza z sióstr po śmierci mamy musiała zaopiekować się młodszym rodzeństwem – Larą Jean oraz Kitty. Teraz Margot wyjeżdża na studia do Szkocji a do tej pory pełnione przez nią obowiązki spadają na Larę Jean. Jednak czy Lara Jean odnajdzie się w nowej roli i poradzi sobie z domowymi obowiązkami równie dobrze jak Margot? Sytuacja wyglądałaby o wiele prościej gdyby na głowę Lary Jean nie spadł pewien problem, a mianowicie ktoś wysłał jej listy, które pisała kiedyś do chłopców, których darzyła uczuciem. A co gorsza jednym z nich jest były chłopak jej siostry. Lara Jean starając się wykaraskać z niezręcznej sytuacji zaczyna snuć pewien plan, a przy okazji zapętla się w niewinne kłamstewka. ..

    Siostry Song

    Autorka wykreowała barwne i trójwymiarowe postaci, które sprawiają, że z pozoru zwykła młodzieżówka, jaką jest „Do wszystkich chłopców” nie jest kolejną mdłą historią, gdzie czytelnik zaraz po przeczytaniu zapomina jak nazywali się bohaterowie. Lara Jean to postać posiadająca cechy charakteru będące mi bardzo bliskie. Lara Jean jest cicha i grzeczna. Niczym nie wyróżnia się na tle swoich rówieśników. Zamiast hucznych imprez woli czytać książki w domowym zaciszu albo się uczyć. Lara Jean pod tym względem jest moim odbiciem. Dziewczyna chcąc zatuszować sprawę listów wchodzi w układ z jednym z chłopców, co prowadzi do niezwykłego obrotu spraw. Z jednej strony nowa sytuacja prowadzi do ogromnej metamorfozy Lary Jean, która przestaje być kolejną anonimową uczennicą a zarazem zaczyna wierzyć w siebie – wychodzi z cienia starszej siostry. Jednak z drugiej strony młoda Song popada w ciąg drobnych kłamstw i niedomówień, które stopniowo prowadzą zbliżającej się katastrofy.

    Najmłodsza z sióstr Song zaskakuje swoim temperamentem i niewyparzonym językiem, choć ma zaledwie dziewięć lat. Stanowi fajny kontrast w porwaniu do Lary Jean i Margot. Jeśli chodzi o Margot to niestety jej postać nie przypadła mi do gustu. Od pierwszej strony miałam nieodparte wrażenie, że dziewczyna coś ukrywa i w dalszej części książki okazało się, że miałam rację. Jednak najbardziej zdenerwowało mnie jej stosunek do Josha – jej byłego chłopaka. Choć w kółko powtarza każdemu, że między nimi wszystko skończone, to mimo wszystko rościła sobie do niego prawo.

    Co z tymi listami?

    Książka przyciągnęła mnie do siebie głównie ciekawym pomysłem na fabułę. Jednak czy w rzeczywistości tak było? Aby odgadnąć kto wysłał listy Lary Jean nie musiałam nawet się wysilać. Z łatwością można to odgadnąć już na początku historii. Za to podobał mi się pomysł na „układ” w jaki weszła Lara Jean by w pewien sposób zatuszować sprawę listów a zarazem swoje uczucia do byłego chłopaka swojej siostry. Historia momentami wprawiała mnie w dobry humor, czasami przynudzała błahymi dramami zakochanych, a na koniec naprawdę mnie wciągnęła, do tego stopnia, że najchętniej od razu sięgnęłabym po kolejny tom.

    Siła rodziny

    „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to nie tylko historia o miłosnych perypetiach nastoletniej Lary Jean, to także historia o relacji w rodzinie. Autorka w książce dużo miejsca poświęca więźniom, jakie łączą siostry Song. Śmierć mamy jedynie je do siebie zbliżyła. Razem pomagały sobie, mówiły sobie wszystko i wspierały się. Jak to bywa między siostrami, czasem jest dobrze, a czasem dochodzi do zgrzytów i kłótni. Jednak miłość siostrzana jest bardzo silna, co obserwujemy czytając książkę. Po przeczytaniu powieści Jenny Han odniosłam wrażenie, że autorce właśnie ten wątek wyszedł lepiej niż cała sprawa z listami.

    Podsumowanie

    Podsumowując „Do wszystkich chłopców, których kochałam” to dobra młodzieżówka napisana z humorem, opowiadająca o dorastaniu, pierwszej miłości i zauroczeniu, przyjaźni, szkolnych dramatach i siostrzanej więzi. Choć książka mi się podobała to niestety nie wywołała u mnie „efektu wow”. Uważam, że autorka nie do końca wykorzystała potencjał tkwiący w oryginalnym pomyśle z listami, które przypadkowo trafiają do adresatów. Oczekiwałam nieco więcej dramatów, skoro te listy nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. Mimo to Jenny Han sprawiła, że zakończenie „Do wszystkich chłopców, których kochałam” bardzo mnie zaintrygowało i z chęcią poznam dalsze losy Lary Jane. Książkę oczywiście polecam, a po jej przeczytaniu koniecznie obejrzyjcie film o tym samym tytule.

    https://www.mowmikate.pl/2018/08/do-wszystkich-chopcow-ktorych-kochaam.html

  18. Oceniony 4 na 5.

    blogweni

    Lara Jean, nastolatka, przemiła dziewczyna. Ma dwie siostry, starszą i młodszą, a także przyjaciela – Josha, który zostaje chłopakiem jej starszej siostry – Margot. Jara Lean orientuje się co czuje do chłopaka i nie chcąc nikogo ranić pisze list miłosny. To już kolejny taki. Żadnego oczywiście nie wysłała. Listy te pomagają jej zrozumieć co czuje, poukładać te uczucia i z nimi skończyć, proste prawda? A co jeżeli powiem wam, że te intymne listy miłosne zostają wysłane? Tutaj zaczyna się zabawa.
    Poznajemy jej miłości z dzieciństwa, a także obserwujemy jak dziewczyna staje powoli przed wyborem. Josh? A może Peter Kavinsky? Muszę zdradzić, że żałuję tego, że Netflix nie rozwinął odrobinę relacji z Joshem, bo wiele by wyjaśniła. Chociaż ja i tak od początku była #teamKavinsky, no wiecie, Josh to sąsiad, a kto chce być ze swoim sąsiadem :D?
    Czego oczekiwać od tak uroczej młodzieżówki? Ogromnej ilości nastoletnich problemów, w których czasami mogłam odnaleźć siebie sprzed lat, młodzieńcza miłość, która rządzi się swoimi prawami i ogrom słodyczy! Zarówno książka jak i film są tak bardzo urocze, że cukier wylewa się ze stron/ekranu i mi to nie przeszkadza. Nie jest to ten cukier, o którym mówi się iż jest białą śmiercią, a raczej ten zdrowy jego zamiennik. Uczucie to samo, ale jakoś tak nie mdli nas od nadmiaru.
    Podczas lektury książki prawie cały czas miałam delikatny uśmiech na ustach, było mi tak ciepło, jak dawno nie było (upały nie mają z tym nic wspólnego).
    Dodatkowo zdradzę wam, że byłam w szoku! Dawno, ale to dawno temu nie czytałam książki, którą bez zastanowienia określam jednym, dosłownie słowem. Jak ktoś pyta o „chłopców, których kochałam” to mówię, że jest to urocze dzieło. UROCZE, UROCZE, UROCZE!!! Czuję, że napisałam nad wyraz krótko o tej lekturze, ale jakby nie patrzeć, nie skupiałam się przy niej. Nie szukałam wad. Letnia lektura na poprawę humoru. Po prostu jest uroczo! Gorąco polecam!

  19. Oceniony 3 na 5.

    Książkowa Pasja

    Młodzieżówka, o której ostatnimi czasy jest bardzo głośno za sprawą ekranizacji Netflixa – „Do wszystkich chłopców, których kochałam” – hit czy kit? Parę słów na temat samej książki oraz jej adaptacji filmowej!

    W chwili, gdy sięgnęłam po „Do wszystkich chłopców” było już naprawdę głośno o tej książce na całym Instagramie! Na każdej relacji pojawiał się czy to film, czy jego pierwowzór. Wszystkie pozytywne recenzje nastawiały mnie na bardzo dobrą historię. Czy w rzeczywistości okazała się być naprawdę tak dobra?

    Na początek skupmy się na książce, na sam koniec wypowiem się na temat filmu. Historia Lary Jean okazała się być przyjemną młodzieżówką, która zapoczątkowuje ciekawą trylogię. Zarówno narracja bohaterki, jak i sama ona przypadła mi do gustu. Książkę czytało się naprawdę lekko i szybko. I w tym miejscu zgodzę się ze wszystkimi, którzy zachwycali się rodziną Covey-Song! Wszystkie trzy siostry prezentują odmienne charaktery, każda jedna jednak jest niezwykła i bardzo sympatyczna. Zdecydowanie Kitty, dla nieznajomych Kathrine, najmłodsza z sióstr okazała się dla mnie najlepszą bohaterką – zadziorna, pewna siebie i nadzwyczaj inteligentna, jak na swój wiek. Lara Jean okazała się być typem szarej myszki, nieśmiałej dziewczyny, która nie chce nikomu sprawiać problemów, jedynie ułatwiać życie. Margot, najstarsza z dziewczyn, budowała swój wizerunek jako twardej, rozsądnej i opiekuńczej kobiety. Dokładając do tej trójki uroczego, niezdarnego w wielu kwestiach, ale kochającego ojca otrzymujemy cudowną rodzinę Covey-Song! I co najważniejsze, jest to nieprzeciętna rodzina, bowiem mamy tu do czynienia z koreańskimi genami!

    Porozmawiajmy jednak o tym, o co tak naprawdę się tutaj rozchodzi – listy i chłopaków! Czytając książkę nie mamy problemów domyślić się, jakim sposobem listy trafiły do adresatów, jednak nie o tym tu mowa. Adresaci. Pięciu chłopaków, każdy inny od poprzednika, każdy stanowiący uosobienie zupełnie odmiennych cech. Nie będę się zagłębiać w ich opisy, przyjemność ich poznania pozostawię lekturze. Muszę jedynie wspomnieć, iż szczególnie dwóch chłopaków odgrywa tu bardzo kluczowe role, na szczęście nic więcej na ten temat nie dowiecie się z opisu!

    Pomysł na fabułę uznaję za ciekawy. Jenny Han wykreowała znakomite postacie, zarówno pierwszoplanowe, jak i drugoplanowe (dla przykładu najlepsza przyjaciółka Lary Jean). Historia sama w sobie ma dość wolne tempo, ale dzięki temu mamy możliwość dobrego poznania każdej postaci i śledzenia wydarzeń. A można rzec, że jest ich tu co nie miara!

    Książka w mojej opinii jest zdecydowanie lepsza od filmu i to ją w pierwszej kolejności chcę wam polecić! Dlaczego? Powodów jest wiele, a oto tylko kilka z nich!

    Ekranizacja „Do wszystkich chłopców, których kochałam” narzuca szaleńcze tempo historii. Wiele wątków zostaje zmienionych lekko lub bardziej, na potrzeby filmu. Najbardziej jednak „uderzającą” zmianą jest zminimalizowanie roli jednego z tytułowych chłopaków. Gdy już przełkniemy ten mankament nadchodzi końcówka filmu, w której już bardzo dużo rzeczy przestaje się zgadzać. Od razu mówię, tak wiem, że to jest adaptacja, która bazuje na książce, jednak wprowadzone zmiany odebrały według mnie dużo uroku tej historii. Nie wspominając już o zakończeniu, które jest spoilerem drugiego tomu – odnoszę wrażenie, iż Netflix specjalnie zakończył film w ten sposób, aby w przypadku jeśli nie podjęli by się nagrania drugiej części, mogli z czystym sumieniem powiedzieć, że historia jest w pewien sposób zakończoną całością. A to już moim zdaniem jest zdecydowanie nie fair. No i inwencja twórcza Netflixa, podobna do tej z drugiego sezonu „13 powodów”, ale o tym przekonacie się sami.

    Są też jednak plusy tej ekranizacji i jednym z nich są na pewno znakomite kadry, bardzo dobrze dobrane scenografie, jak na przykład świetny pokój Lary Jean, oraz dobrzy aktorzy. Choć początkowo coś mi w nich nie pasowało, to zarówno ich wygląd jako postaci, jak i gra aktorska pod koniec okazały się być dobrze dobrane.

    Powracając już do książki, „Do wszystkich chłopców, których kochałam” nie okazało się być dla mnie tak niesamowitą książką, jak oczekiwałam. Jednak przyznaję, że ma ona swój urok, którego nie można jej odmówić. Historia Lary Jean jest naprawdę przyjemna i warta przeczytania! No i zdecydowanie jest to pierwszy raz, kiedy z ręką na sercu mogę szczerze powiedzieć, że książka w stu procentach wygrywa z ekranizacją! Koniecznie dajcie jej szansę, nie pożałujecie 🙂

  20. Oceniony 5 na 5.

    MargoRoth

    Dla Lary Jean pisanie listów miłosnych jest formą pożegnania – pożegnania z obiektem jej uczuć, który nie może w rzeczywistości do niej należeć. Wszystkie jej listy, których jest dokładnie pięć, lądują w skrzętnie ukrytym pudełku na kapelusze i nigdy nie mają ujrzeć światła dziennego. Kiedy jednak listy przypadkowo trafiają do adresatów… Lara Jean jest w poważnych tarapatach.

    Pięciu chłopców, którzy kiedykolwiek jej się podobali, dostaje spisane na papierze wyrazy uczuć dziewczyny i żąda wyjaśnień. Być może udałoby się obrócić całą sytuację w żart, gdyby jednym z nich nie był Josh – chłopak starszej siostry Lary Jean, który jest zarazem dobrym przyjacielem rodziny.

    Ostatnio wszędzie jest pełno Do wszystkich chłopców, których kochałam. Choć książka w Polsce pojawiła się już dobrych kilka lat temu, tak naprawdę dopiero teraz, za sprawą ekranizacji realizowanej przez Netflix, znalazła się w świetle reflektorów. Pojmuję fakt, że możecie mieć już dosyć natykania się na tą powieść, gdziekolwiek zajrzycie (zgaduję, że nawet, gdybyście otworzyli lodówkę, moglibyście znaleźć tam książkę Jenny Han!), ale… nie uciekajcie tak szybko. Do wszystkich chłopców, których kochałam zasługuje na to, żeby trąbić o niej na prawo i lewo, wykrzyczeć jej tytuł przez megafon ze szczytu wieży Eiffle’a i kochać ją z całego serca. Ja właśnie to mam zamiar robić, ponieważ ta książka to moja nowa obsesja.

    Na samym początku poznajemy siostry Song: Kitty, Larę Jean i Margot. Musicie wiedzieć, że są to jedne z najlepiej wykreowanych postaci, z jakimi się ostatnio spotkałam. Już po pierwszych 50 stronach miałam wrażenie, jakbym znała dziewczyny osobiście, a ich charaktery nie były dla mnie zagadką. Dziewięcioletnia Kitty jest wyjątkowo bystra i dojrzała, jak na swój wiek, a jednocześnie posiada chwytliwe poczucie humoru i niesamowicie łatwo jest ją polubić. Margot właśnie wyjeżdża do collage’u w Szkocji, wobec czego Lara Jean, żyjąca w świecie marzeń, będzie musiała przejąć obowiązki swojej odpowiedzialnej, obowiązkowej i opiekuńczej starszej siostry. Gdy tylko Margot wsiada do samolotu, w życiu Lary Jean rozpętuje się huragan – jej supertajne, przeznaczone tylko dla jej własnych oczu listy do wszystkich chłopców, których kochała, trafiają w ręce adresatów.

    Warto też wspomnieć o męskich postaciach odgrywających główne role: tacie sióstr Song, Joshu i – oczywiście – Peterze. Ojciec Lary Jean, Kitty i Margot to zdecydowanie jedna z najbardziej pozytywnych postaci, a tym samym rodzic, o jakim można marzyć. Mimo że samotne wychowanie trzech córek musiało być dla niego nie lada wyzwaniem, znakomicie daje sobie radę, pozostając przy tym troskliwym, uważnym i zabawnym tatą – kojarzył mi się on z ojcami z amerykańskich seriali. Josh jest typem dobrego chłopaka z sąsiedztwa – nie jest najpopularniejszą osobą w szkole, nie ma miliona przyjaciół, ale jest uczciwym, porządnym facetem, który swoje miejsce w życiu sióstr Song miał już od dawna. Oczywiście otrzymanie listu od Lary Jean zachwieje również jego bezpiecznym światem, ale o tym musicie przekonać się już sami. Jest jeszcze Peter Kavinsky, czyli znany w całym liceum gracz lacrosse oraz bohater, który początkowo działał mi na nerwy swoją arogancją. Jenny Han zdołała jednak ukryć za jego fasadą nazbyt pewnego siebie narcyza wrażliwego i opiekuńczego chłopaka, któremu niczego nie można zarzucić. Muszę się przyznać, że na koniec całkowicie się do niego przekonałam i rozumiem w pełni uczucia, jakie Lara Jean żywi do niego.

    Jak wiecie lub też nie, romanse to nie moja bajka, chociaż zdarzają się przypadki, gdy jakiś romans zapisze się w moim sercu – wtedy pozostaje tam już na stałe. Nie ma to jednak miejsca często, więc myślę, że doskonałym miernikiem tego, jak fantastyczną książką jest powieść Jenny Han, będzie fakt, jak bardzo mnie ona wciągnęła: nie mogłam przestać jej czytać. Czy to w nocy, czy w dzień. Od czasu, gdy po raz pierwszy ją otwarłam, do momentu, gdy ją skończyłam (od wieczora do rana), minęło około pół doby, w czasie której spałam bardzo krótko, oczy same zamykały mi się ze zmęczenia, a mimo to nie potrafiłam się oderwać. Ta książka działa jak narkotyk! Doprawdy nie mam pojęcia, co takiego Jenny Han włożyła do środka, jednak gdy tylko rozpocznie się czytanie, nie sposób odłożyć powieści na bok. Nie można też przestać o niej myśleć. Nieprzypadkowo wspomniałam wcześniej o tym, że wieść o Do wszystkich chłopców, których kochałam trzeba rozgłaszać – przysięgam, że gdy w końcu ją przeczytacie, sami – tak jak ja – będziecie chcieli wciskać ją w ręce każdej napotkanej osobie.

    No dobrze, ale odłóżmy na chwilę emocje na bok (choć to bardzo trudne) i spróbujmy stwierdzić, dlaczego właściwie powieść Jenny Han jest taka wyjątkowa. Poza dwoma elementami, o których już wspomniałam, czyli świetnie skonstruowanych bohaterkach, z którymi można się utożsamiać, oraz umiejętności pochłaniania czytelnika niczym Vizir pożerający plamy, mamy tu całą masę zalet. Po pierwsze, fabuła jest szalenie interesująca i nie można pozostać obojętnym wobec losów Lary Jean. Kiedy już wciągniemy się w jej perypetie (czyli bardzo prędko), stajemy się aktywnymi obserwatorami, którzy wzdychają, oburzają się i chichoczą w zależności od tego, co się dzieje. Trochę jak niewidzialna publiczność w sitcomie. Po drugie, książka jest tego rodzaju humorystyczną, niewinną historią pierwszej miłości, którą czyta się z przyjemnością, a nie jest przy tym infantylna i głupia. Stwierdzenie, że spodoba się ona każdemu, byłoby dużą przesadą, ale wierzę, że naprawdę spora część osób będzie w stanie znaleźć w niej rozrywkę i poczuć się przez chwilę tak, jakby była z powrotem w liceum i przeżywała swoje pierwsze zauroczenia.

    Czy potrzeba Wam jeszcze większej zachęty? Do wszystkich chłopców, których kochałam to książka, dla której warto zarwać noc, nawet wtedy, gdy – tak jak dla mnie – sen to dla Was świętość. To powieść, która uzależnia i sprawia, że nie można przestać o niej myśleć i mówić. Czuję, że jestem nią absolutnie oczarowana i wciąż nie mogę otrząsnąć się z jej uroku, choć minęło kilka dni, odkąd ją czytałam. Jest to historia, do której z pewnością będę wracać. Polecam z całego serca!

    booksofsouls.blogspot.com

  21. Oceniony 5 na 5.

    recenzje-beaty

    Kiedy dowiedziałam się, iż książka, którą wydaje wydawnictwo kobiece ma zostać zekranizowany postanowiłam, że muszę to przeczytać. Bardzo chciałam się dowiedzieć czy tak naprawdę jest warta uwagi jak większość mówi. Przekonałam się i to bardzo a czas jaki spędziłam był wart swojej ceny.

    Autorka w pewien przemyślany sposób przekazuje nam nie tuzinkową i wartą uwagi historię, która z początku bardzo mnie śmieszyła. Lecz z każda przeczytaną stroną wciągnęłam się tak, iż nie mogłam oderwać się od lektury. Każdy rozdział, choć był krótki, ale za to treściwy i przekazywał nam wiele.

    W książce poznajemy wielu bohaterów, ale tak naprawdę cała powieść skupia się na tylko tych szczególnych. Tak, zatem poznajemy Lare Jean Covery nastolatkę, która właśnie musi stawić się czoło problemom, które nie są tak proste, na jakie się wydają. Jest właśnie w klasie maturalnej i dowiaduje się, że jej listy, które pisała do chłopców nieopacznie zniknęły i dostarczono do ich nadawców. Nie chcąc, aby list zniszczył relację jej, z Joshem postanawia skłamać dla dobra ogółu. Do tego wciąga Petera, który ma udawać jej chłopaka. Postanawiają podpisać umowę, w której każde z nich ma wynieść z tego obopólne zyski. Wszystko zaczyna się układać po jej myśli, gdy do pewnego momentu zaczyna się coś dziać a mianowicie Lara Jean zakochuje się w swoim niby chłopaku. Tylko domyśla się, że on jej nie kocha, bo potrzebował jej, aby odzyskać swoją Genevieve. Co zrobi Lara Jean, gdy siostry były chłopak ją pocałuje? Jak potoczy się historia dziewczyn Song?

    Kolejną osoba, którą poznajemy jest Peter Kavinskin. Z początku poznajemy go, jako chłopaka, który nie liczy się z kimś. Kiedy dostaje list od przyjaciółki z dzieciństwa idzie do niej to wyjaśnić. Z całego tego zamieszania oboje razem wymyślają plan jak Josh ma przestać się interesować się Larą Jean a Peter żeby odzyskał Genevieve. Z dnia na dzień zaczyna zmieniać zdanie o dziewczynie i nawet jego serce zacznie szybko bić dla innej osoby niż myślał. Gdyby nie wyjazd do szkółki narciarskiej i rozsiana plotka na jego temat i Lary Jean wszystko by się ułożyło tak jak by chcieli. Tylko, że nieprawdziwe plotki potrafią ranić tak, że dziewczyna wycofuje się i nie chce go znać. Co zrobi Peter, aby odzyskać zaufanie dziewczyny? Czy doczekamy się szczęśliwego zakończenia?

    Książka jest napisana w bardzo lekkim stylem i łatwym językiem, co za tym idzie bardzo szybko i miło się czytał książkę. Już od pierwszych stron książki możemy zauważyć, że pisarka bardzo dba o każdy szczegół i wątek. Jenny Han przekazuje nam, że miłość i przyjaźń można znaleźć wszędzie a do szczęścia nie potrzeba nam aż tak wiele.

    „Do wszystkich chłopców, których kochałam” jest to pierwsza część pięknej historii, która zasługuje na miano bestsellera. Nie typowa historia, którą bardzo pokochałam i chciałabym abyście i wy mogli ja poznać. Czekam na kolejną część a was zapraszam do przeczytania powieści i obejrzenia filmu na platformie Netflix. Jeśli jesteście nie zdecydowani to zapraszam na zwiastun który z pewnością was przekona.
    https://zaczarowana-ksiazka.blogspot.com/2018/09/jenny-han-do-wszystkich-chopcow-ktorych.html

  22. Oceniony 4 na 5.

    jules.reads

    Chyba każdy słyszał już o książce lub filmie Do wszystkich chłopców, których kochałam. Ja zaczęłam od ekranizacji, a dopiero potem zabrałam się za oryginalną historię. Chciałam mieć porównanie zwłaszcza, że opinie były różne. Jedni woleli powieść, inni wręcz przeciwnie. Ja zdecydowanie należę do pierwszej grupy. Fabuła w filmie została bardzo spłycona i skrócona o wiele ważnych elementów. Nie oznacza to, że produkcja Netflixa mi się nie podobała. Dlatego już teraz chciałabym polecić Wam obie wersje.

    Przyznam, że nie spodziewałam się kierunku, w jakim potoczy się ta historia. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie jej rozwój. Jestem pozytywnie zaskoczona pomysłem autorki. Niejednokrotnie Jenny Han bardzo mnie zaintrygowała! Do tego całość jest, według mnie, niezmiernie oryginalna. Nie spotkałam się dotychczas z pomysłem tego typu, tak fajnie wykorzystanym.

    Bardzo polubiłam Larę Jean. Zazwyczaj takie bardzo nieśmiałe i aspołeczne bohaterki są w książkach po prostu nudne albo przezroczyste. Lara była ich przeciwieństwem i została świetnie wykreowana. Mimo, że nie uważam się za nieśmiałą osobę, łatwo było mi się z nią identyfikować. Myślę, że nie tylko mnie.

    Jenny Han ma bardzo przyjemny i naturalny styl pisania. Czytając książkę rzeczywiście miałam wrażenie, jakby historia była opowiedziana przez nastolatkę. Autorka nie wstawiała na siłę „mądrych” słów, których w realnym życiu żadna dziewczyna w myślach by nie użyła. Dodaje to historii wiarygodności.

    Do wszystkich chłopców, których kochałam jest niezwykle uroczą książką. Czytając ją świetnie się bawiłam. Od pewnego czasu rzadziej sięgam po młodzieżówki, bo wydają mi się nieco infantylne i zbyt schematyczne.Ta zdecydowanie taka nie jest. Historia Lary Jean powinna spodobać się zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom. Ja już nie mogę doczekać się kontynuacji. Pozostaje mi tylko ją Wam polecić!

  23. Oceniony 4 na 5.

    m.ajczik

    Główną bohaterką książki jest Lara Jane, dziewczynia która w swoim życiu napisałam 5 listów miłosnych, nigdy nie zamierzając ich wysłać. Pewnego dnia jednak listy trafiają do adresatów co dla dziewczyny oznacza spore kłopoty. Książka nie trafiła do mnie w stu procentach, jednak kilka wątków bardzo mi się podobało. Relacje rodzinne bohaterki były super opisane, a jej młodszą siostrę uwielbiam. Jeśli szukacie lekkiej książki lub podobała wam się ekranizacja (można ją zobaczyć na netflix) to jak najbardziej polecam💓

Dodaj opinię