Hudson_okladka5
Hudson_okladka5

Uwikłani. Hudson

34,90  22,90 

taniej o: 12,00  (34%)

Laurelin Paige
4.80 out of 5 na podstawie ocen 20 klientów
20 opinii klienta
  • tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
  • liczba stron: 496
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Kontynuacja bestsellerowej serii Uwikłani – gorący romans widziany oczami Hudsona Pierce’a. Najgorętszy bohater romansów erotycznych opowiada o swojej wielkiej miłości. Czy jego wersja wydarzeń pokryje się z opowieścią jego wybranki, Alayny Withers?

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

CZWARTA CZĘŚĆ NAJBARDZIEJ KULTOWEJ SERII EROTYCZNEJ WSZECH CZASÓW

KSIĄŻKA ZAWIERA WIELE NOWYCH SCEN, KTÓRYCH NIE ZAWIERAŁY POPRZEDNIE CZĘŚCI!

Pożądanie… które sięga granic szaleństwa

Zmysłowość… której nie sposób okiełznać

Bez trudu mogę podzielić swoje życie na dwie części – przed nią i po niej…

Tym razem narratorem jest sam boski Hudson Pierce – i to z jego perspektywy śledzimy losy jego burzliwego związku z ponętną Alayną Withers.

Hudson Pierce wiedzie życie, o jakim wielu może jedynie pomarzyć. Ma wszystko, czego tylko zapragnie: władzę, pieniądze i cały świat u swoich stóp. Ten znany w nowojorskim środowisku biznesmenem z miliardami na koncie może zdobyć każdą kobietę, jaką tylko zechce. A jednak nie wiąże się z nikim na dłużej – znajomości z kochankami traktuje jedynie jako okazję do zabawy i do manipulowania uczuciami innych.

Wszystko jednak się zmienia, gdy poznaje ponętną i diabelnie inteligentną Alaynę Withers…

Oto jedyna w swoim rodzaju okazja, aby dowiedzieć się, co czuł Hudson, gdy po raz pierwszy ujrzał piękną i mądrą Alaynę, jak się poznali oraz do jakich sztuczek uciekł się Hudson, by zdobyć serce pięknej nieznajomej.

Przeżyjmy to jeszcze raz i dowiedzmy się, jak to wszystko widzą faceci…

Każda strona opowieści o Hudsonie i Laynie tchnie elektryzującą zmysłowością! – Kristen Proby, bestsellerowa autorka „The New York Times”

—–

Laurelin Paige – amerykańska pisarka, autorka powieści erotycznych i romansów. Miłośniczka seriali typu Gra o tron czy Walking Dead. Wielbicielka Michaela Fassbendera. Członkini Międzynarodowego Klubu MENSA. Prywatnie żona i matka trzech córek.

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Laurelin Paige

ISBN

978-83-65506-46-7

Rok wydania

2016

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

496

Tłumaczenie

Sylwia Chojnacka

Tytuł oryginału

Hudson

Stan

nowa, pełnowartościowa

20 reviews for Uwikłani. Hudson

  1. 5 z 5

    Ok, wiem, że jeszcze dużo czasu do premiery, ale książkę już bym chętnie zamówiła, gdyby była taka możliwość. Niech Już Wydawnictwo Kobiece włączy przedsprzedaż 🙂 🙂 Dlaczego? Hmm..szalenie ciekawi mnie punkt widzenia Hudsona na jego relacje a Alainą. Wiadomo, że kobiety inaczej niż mężczyźni patrzą na sprawy uczuć, związków. Podobno są mniej romantyczni, mniej skorzy do okazywania uczuć, nie zakochują się tak mocno jak kobiety… Czy aby na pewno? Czuję, że to będzie zaskakująca lektura, że po przeczytaniu tej części Uwikłanych pomyślę „OMG! jak mogłam początkowo tak źle oceniać Hudsona!” Laurelin Paige to autorka po której można się wszystkiego spodziewać. Tak samo jak po Hudsonie… Czekam z niecierpliwością na kolejną część tej fascynującej lektury. Moim zdaniem Hudson to must have każdej kobiety pragnącej poznać męskie spojrzenie na miłość.

  2. 5 z 5

    Hudson, Hudson, Hudson… I co ja bez Ciebie, fikcyjny człowieku, zrobię?
    Płaczę nie z powodu złego zakończenia, a z powodu… pustki. Kiedy na rynek miała pojawić się trzecia część Uwikłanych, cieszyłam się, ale i smuciłam zarazem. Dotarła do mojego umysłu informacja, że wkrótce będę trzymała w rękach Uwikłani. Na zawsze – ostatni tom przygód Alayny i Hudsona. Na całe szczęście otrzymałam również wiadomość, że mam się nie smucić, bo pojawi się również… HUDSON! Skakałam z radości. Przed paroma dniami również skakałam z radości, kiedy w końcu mój jeden, jedyny wymarzony Hudson zapukał do mych drzwi i nareszcie trzymałam go w objęciach. Jednak… Z ostatnią stroną…
    Och. Czy książki muszą kiedyś się kończyć?

    Tak więc… Ach. Na tym chciałabym zakończyć recenzję. Czuję się, jakbym była w żałobie. Dodatkowym efektem jest pociąganie nosem, bo akurat jestem chora, więc idealnie współgrało to w czasie. Jednak, aby zachęcić do sięgnięcia po tę lekturę, a zresztą… PO CAŁĄ SERIĘ!, muszę w jakiś inny sposób Was przekonać.

    Kłaniam się nisko autorce, bo to nie jest pusty erotyk, jakich wiele na rynku. Od początku byłam zdumiona, w jak umiejętny sposób autorka skoncentrowała się na psychice głównych bohaterów. Oboje byli sprzecznością, ale i zarazem cechowali się wspólnymi problemami psychologicznymi. On zwykł bawić się ludźmi, ona za bardzo się przywiązywała. Przez wszystkie trzy części, znając punkt widzenia Alayny, nie potrafiliśmy stwierdzić, czy ich ciężka historia miłosna jest prawdziwa, czy raczej pokryta różnymi toksycznymi odczuciami.
    Poznaliśmy odpowiedź. Teraz poznajemy, jak to było od samego początku, kiedy Hudson postanowił zagrać w grę uczuć i zdobyć Alaynę.

    Wszystko wiemy. Wszystko już przeżyliśmy. Uważałam, że ta część będzie dobra, ale nie tak emocjonalna, jak poprzedniczki. W końcu byliśmy na wszystko przygotowani, prawda? Cóż… Pochłonęłam tę książkę w parę godzin i… Miałam ochotę na jeszcze. To chyba odpowiedź na wcześniej zadane pytanie.
    Nie było nudy, było o wiele, wiele ciekawiej. Hudson to osobnik, o którym marzy wiele kobiet, jednak poznając jego temperament, możemy być pewne, że w realnym życiu uciekalibyśmy od niego gdzie pieprz rośnie. W książce, która opowiada jego losy, było… wszystko. Widzieliśmy jego przeszłość, widzieliśmy to, jak zaczęła się gra. Nie tylko mogliśmy poznać na nowo historię miłosną, gdy w jego życiu pojawiła się Alayna, ale i także zobaczyć Hudsona jako tego… bardziej poszkodowanego.
    Jeśli miałabym się do czegoś doczepić, byłby to jedynie fakt, że… za mało. Było stanowczo za mało mojego Hudsona. Książka za szybko się skończyła, żebym mogła ze spokojem odłożyć ją na bok.

    Mimo że trylogia Uwikłanych zostawiła mi pewną pustkę w sercu, to właśnie owa dodatkowa część ją uzupełniła. Poznając jego perspektywę historia nabrała nowego znaczenia. Zobaczyliśmy, jak w różnych sytuacjach działał, pragnąc wstać na nogi i podążyć za głosem serca.

    Czy polecam? To chyba pytanie retoryczne. Dla wielbicielek tej serii to konieczność. Jeśli jednak nie jesteś jeszcze fanką twórczości Paige, to czas to zmienić.

    Wiecie czemu tak długo zwlekałam z recenzją? Bo nie wiem, jak ją ocenić. Nie przywykłam do dawania wysokich (jak nie najwyższych) not książkom, na których głównie opiera się seks. Ale co ja na to poradzę, że Hudson tak totalnie mną zawładnął?

    Ocena: 6/6

  3. 5 z 5

    Opinia pochodzi z mojego bloga –> http://zaczytanabloguje.blogspot.com/2016/10/39-laurelin-paige-uwikani-hudson.html

    Sięgając po książkę „Hudson” miałam mieszane odczucia. Zazwyczaj powieści przedstawiające całą historię z perspektywy drugiego bohatera niczego nowego nie wnoszą, a dodatkowo nudzą czytelnika przewidywalnością zdarzeń. Jak duże było moje zdziwienie gdy okazało się, że najnowsza książka Laurelin Paige jest zupełną odwrotnością tego, czego się po niej spodziewałam. Autorka podzieliła książkę na dwa etapy – przed i po poznaniu Alayny. Dzięki temu możemy poznać postać Hudsona nieco bliżej, dowiedzieć się jaki był w młodości, co go łączyło z Celią, a przede wszystkim dlaczego manipulował Alayną. Jednym słowem autorka odpowiedziała na wszystkie moje pytania, które nasuwały mi się na myśl podczas lektury trzech poprzednich części serii. Poznanie odpowiedzi było szokujące, zadziwiające, a czasem wzruszające. Dzięki „Hudsonowi” i poznaniu historii z jego punktu widzenia inaczej zaczęłam postrzegać całą jego postać, lepiej zrozumiałam jego motywy postępowania, a w efekcie bardziej go polubiłam. Laurelin Paige przedstawia go jako bohatera bardzo zagubionego, który pod maską mężczyzny „bez serca” ukrywa dość wrażliwego, skomplikowanego, potrzebującego miłości i zainteresowania człowieka.
    Podczas lektury poprzednich części Uwikłanych na pewno zadawaliście sobie pytanie dlaczego Hudson manipulował ludźmi, kiedy się to zaczęło i co wspólnego ma z tym Celia. Laurelin Paige odpowiada na wszystkie te pytania, jak również uchyla rąbka tajemnicy i szczegółowo opisuje relację Hudsona i Celii w młodości. Rzuca to nieco światła na ich nietypową przyjaźń, która jak wiecie dużo namieszała w życiu miłosnym Alayny i Hudsona.
    Dodatkowym smaczkiem są nowe sceny, a raczej mnóstwo nowych scen, których autorka nie opisywała we wcześniejszych częściach. Jeżeli nie chcecie sięgnąć po książkę „Hudson” z obawy, że jest to dosłownie ta sama historia tylko opisana na nowo, to rozwiewam wasze wątpliwości. Autorka dość dobrze lawiruje pomiędzy opisem zdarzeń z przeszłości i zdarzeń obecnie dziejących się w życiu Hudsona. Tak naprawdę scen, które odnoszą się do poprzednich części jest niewiele, a jeżeli już to są przedstawione w ciekawy sposób, a czasem nawet są okrojone do momentów najważniejszych dla całej fabuły.
    Podsumowując, „Hudson” jest ciekawym dodatkiem do serii Uwikłani, który pozwala spojrzeć na całą historię miłosną głównych bohaterów z innej perspektywy. Ogromnym plusem jest to, że Laurelin Paige dodała bardzo dużo nowych wątków do fabuły i opisała sceny, które do tej pory nie były poruszane we wcześniejszych częściach serii. Książkę polecam miłośnikom serii Uwikłani, a całą serię osobom, które nie miały jeszcze możliwości poznać historii miłosnej Alayny i Hudsona. Warto!

  4. 4 z 5

    Bogaty, przystojny, popularny — czy potrzeba czegoś więcej takiemu mężczyźnie? Może uczucia? Ale on nie umie się angażować, myśleć o innych. Jednak pozory potrafią zmylić, gdy w pozornie pustym sercu istnieje cała gama emocji…

    Alayna przedstawiła całą historię dogłębnie i ze szczegółami. Teraz pora na wersję samego Hudsona Pierce’a, który nadal skrywa kilka tajemnic. Cofamy się z bohaterami, aby lepiej zrozumieć ich pobudki i wreszcie popatrzeć męskimi oczami. Hudson otacza się luksusami i wdaje w krótkie, mało istotne romanse. Dotychczasowe życie ulega zmianie, bo na jego drodze pojawia się szczególna kobieta, Laynie. Co w niej zauroczyło Pierce’a? Do jakich sztuczek jest w stanie się posunąć, aby ją zdobyć? Pora odpowiedzieć na te nurtujące pytania.

    A już myślałam, że to naprawdę koniec. Definitywny. Następnym razem posłucham intuicji, bo jakoś czułam, iż natkniemy się na zabieg polegający na oddaniu głosu męskiemu bohaterowi. Normalnie uznałabym tego typu pomysł za czysty marketing. Ale polubiłam całą fabułę. Jakoś kibicowałam postaciom w ich perypetiach. Dlatego sięgnęłam i po tę część, chyba serio ostatnią. Nie chcę kolejnych, wszystko już zostało powiedziane i wydaje mi się, że czytelnicy są nasyceni. Trudno wyobrazić sobie ładniejszy finał, charakterystyczny i przewidywalny w literaturze mającej za zadanie poprawić humor. Niechaj „Hudson” będzie wisienką na torcie, wyjaśniającą kilka zawiłości, podsumowaniem. Po lekturze już zamykam się na „Uwikłanych”, całość wypadła dobrze. Wszystkie tomy świetnie prezentują się na półce i czuję pewną satysfakcję wynikającą ze skompletowania. Teraz już zamierzam zapoznać się z resztą twórczości Laurelin Paige, jak wspominałam we wcześniejszych wpisach — ta autorka ma potencjał!

    Troszkę obawiałam się nudy. Przecież jeszcze raz przechodzimy przez praktycznie tę samą historię. Jednak Paige poprowadziła fabułę w ten sposób, że nie będziemy ziewać w trakcie czytania. Autorka dobrze wczuła się w Hudsona — nie ukrywam, to świetny bohater. Cudownie zgrywający z marzeniami wielu osób o ideale. I każdy następny tom jasno ukazywał, iż Pierce ma tylko kilka cech wspólnych z Christianem Greyem. Który wygrywa w moim prywatnym rankingu? Cóż, łatwo się zorientować. Po tylu stronach już wiemy, H. nie jest złym człowiekiem. A teraz dodatkowo dowiadujemy się więcej o powodach jego, czasami dziwnego, zachowania. Chyba mogę oficjalnie uznać tę dodatkową pozycję za potrzebną.

    Antyfanki Celii, szykujcie się na jej małą biografię! Aby zrozumieć przeszłość „boskiego bogacza” musimy (niestety) zanurzyć się w historii najbardziej znienawidzonej bohaterki tej serii. Pokuszę się o stwierdzenie, że momentami Celia pojawia się częściej niż sama Alayna. Czy to coś denerwującego? Nie! Dzięki temu jeszcze raz możemy przeżyć te złości. Inaczej byłoby monotonnie. I chyba można współczuć tej zagubionej dziewczynie, która posuwała się do najgorszych manipulacji, bo nie mogła zdobyć miłości. Od nikogo. Spełniło się też moje małe marzenie! Rzucono więcej światła na postać Sophii. Przyznaję, nadal liczę, że Paige poświęci jej całą powieść.

    Oczywiście, nie nastawiajmy się na doznania wyłącznie emocjonalne. To ciągle literatura erotyczna, pełna pikantnych scen. Nie szaleję za tego typu książkami, przed „Uwikłanymi” mało o nich wiedziałam. Trochę płytko je oceniałam, a są potrzebne. Świetna odskocznia od codzienności, marzenia o fikcyjnym świecie. Laurelin Paige nie pisze niczym nastolatka do swojego tajnego zeszytu. Ma talent do zachowania granicy między wulgarnością i subtelnością. czego dowodzi fakt, że nie spuszczałam zawstydzona oczu. Wyważony romantyzm, wyważona seksualność. Znowu ciężko rozstać się z bohaterami, ale już najwyższa pora. „Hudson” podsumował, zadowolił (jakkolwiek to brzmi) nawet najbardziej wybrednych czytelników. Za nami intrygujące miesiące spędzone na lekturze i oczekiwaniu na następne części.

    Ten ostatni tom jest niezbędnikiem dla miłośników „Uwikłanych”. Wciąga i sprawia, że będziemy mieli ochotę jeszcze raz zacząć od początku. I znowu. W końcu pożegnania zawsze są trudne, prawda? Szczególnie w sytuacji, gdy machamy jednej z najciekawszych par.

  5. 5 z 5

    „Kontynuacja bestsellerowej serii „Uwikłani” – gorący romans widziany oczami Hudsona Pierce’a”

    Hudson i Alayna… piękna para, cudowna historia. Bogaty mężczyzna, który z pozoru jest twardzielem i podrywaczem, wgłębi duszy jest małym chłopcem, który nie radzi siebie z demonami przeszłości. To właśnie przeszłość sprawiła, żę ów mężczyzna nie chce się wiązać, a kobiety są dla niego tylko środkiem do sprawienia sobie przyjemności. Wszystko jednak do czasu, bo na każdego przyjdzie miłości pora…

    W tej części dowiadujemy się wszystkiego i to dosłownie wszystkiego o naszym przystojniaku. Nie są to powielane rozdziały, ale całkiem nowe informacje, które pozwalają nam zrozumieć jego postępowanie. Trochę bałam się, że ta część spowoduje u mnie ziewanie, no bo przecież wszystko już wiedziałam, a jednak nie miałam racji, bo nie wiedziałam nic. Po za tym lubię kiedy w książkach pokazane są wydarzenia z damskiego i męskiego punktu widzenia, zwłaszcza, że wtedy zawsze okazuje się, że błędnie oceniałam bohaterów.

    Autorka świetnie przedstawiła tu skomplikowaną naturę męską. Zawsze myślałam, że to my, kobiety jesteśmy jedną, wielką tajemnicą, a okazuje się, że mężczyźni w tym względzie potrafią nam dorównać, a wręcz czasami przegonić. Udało mi się tutaj bardziej zrozumieć Hudsona, bo do tej pory sprawiało mi to trudność. Jak widać, nie jest to taki zwykły erotyk, bo tutaj znajdziemy też wiele aspektów psychologicznych.

    Pisarka potrafi też pięknie zrównoważyć opisy z dialogami, tak, żeby niczego nie było za dużo. Fabuła wciąga tu czytelnika niepostrzeżenie, powodując wypieki na twarzy, a emocje powodują mocniejsze bicie serca.

    Polecam trylogię wszystkim, którzy uwielbiają to uczucie pustki i tęsknoty za dalszym ciągiem książki.

  6. 4 z 5

    I co ja mam z tobą zrobić, Hudson?

    Znamy już tę historię. Znamy Alaynę Withers, która marzy o prowadzeniu własnego klubu, a praca jest dla niej nie tylko powołaniem, ale także lekiem na burzliwą przeszłość. Wiemy, że jej świat obrócił się o sto osiemdziesiąt stopni, gdy któregoś dnia zobaczyła przy barze przystojnego Hudsona Pierce’a, człowieka sukcesu. Wiemy, o czym wtedy myślała, jakie miała później zmartwienia. A co z drugą stroną medalu? Jak patrzył na to wszystko sam Hudson, ambitny biznesmen z mrocznymi sekretami?

    Ostatnimi czasy zapanowała jakaś dziwna moda na opisywanie tej samej fabuły, tylko z dwóch perspektyw i w osobnych książkach. Z reguły w pierwszej wersji w centrum wydarzeń znajduje się kobieta, później autor (albo raczej autorka) decyduje się na pokazanie świata przedstawionego oczami głównego bohatera męskiego. Oczywiście dotyczy to zwykle erotyków czy romansów. Nie będę ukrywała, że ten zabieg wydaje mi się lekko bezsensowny, mimo to, głównie z sympatii dla serii Uwikłani, postanowiłam jeszcze raz zagłębić się w tę opowieść, tym razem mając za narratora Hudsona.

    Muszę przyznać, że po przeczytaniu mam naprawdę mieszane uczucia. Po raz kolejny nie mogę niczego zarzucić stylowi autorki, który sprawia, że przez tekst płynie się łatwo i przyjemnie. Ważniejszą kwestią jest jednak pytanie, czy napisanie tej książki było w ogóle potrzebne? Uwikłani. Hudson ma dość ciekawą kompozycję: rozdziały dzielą się na „przed” – gdzie poznajemy dotąd nieukazaną przeszłość Pierce’a – oraz na „po”, w których tak naprawdę dostajemy powtórkę z rozrywki, czyli skrócony i uproszczony zapis wydarzeń opisanych w poprzednich trzech tomach, tyle że z komentarzem Hudsona. Z prawdziwą przyjemnością odkrywałam sekrety bohatera jeszcze zanim poznał Alaynę, ale streszczanie znanej mi już fabuły, nawet jeśli z innej perspektywy, zwyczajnie mnie znudziło. Autorka mogła spokojnie skupić się tylko i wyłącznie na pokazaniu osobowości Hudsona, jego bardzo skomplikowanej relacji z rodziną oraz z Celią, dotrzeć do momentu, w którym pierwszy raz zobaczył Alaynę i na tym skończyć. Książka wyszłaby o połowę krótsza, a byłaby dwa razy ciekawsza. Laurelin Paige zredukowała sceny erotyczne niemal do minimum, więc wielka szkoda, że nie obcięła tej powieści także w innych miejscach.

    Przeplatanie rozdziałów „przed” i „po” ma jedną zaletę: gołym okiem dostrzega się przemianę, jaką przeszedł bohater. Czasami wręcz pojawiało się wrażenie, że narrację prowadzą dwie różne osoby, tak znaczącą metamorfozę przeszedł Hudson. Obserwowanie tego było rzeczywiście ciekawe, choć zastanawiam się, czy nie wolałam dawnego Pierce’a – owszem, nie miał skrupułów i ranił ludzi, ale jego osobowość była bardziej barwna. Jego związek z Alayną zmienił go w ciepłe kluchy; nawet mnie, beznadziejną romantyczkę, z czasem zaczęło irytować to nieustanne podkreślanie miłości do dziewczyny. Miejscami wydawało się, że to on był bardziej skupiony na tym związku, a to podobno Alayna miała problemy z zbyt szybkim angażowaniem się.

    Po przeczytaniu tej książki na pewno lepiej zrozumiałam Hudsona. Poznałam jego motywy, sposób myślenia, mogłam go wreszcie w pełni polubić, bo w poprzednich tomach był zbyt banalny – typowy przystojniak, który, żeby nie było aż tak kolorowo, skrywa jakieś paskudne tajemnice. Przekonałam się jednak, że jego charakter był dużo bardziej skomplikowany. Poza tym strasznie mi się podobało, że autorka poświęciła całkiem sporo czasu Celii, bo trzeba przyznać, że to również była niesamowicie interesująca bohaterka. Zastanawiam się nawet, czy już bardziej ona nie zasługiwała na osobną książkę. Jak wspomniałam, rozdziały poświęcone przeszłości Hudsona (i Celii) wciągały niesamowicie, a te pozostałe były takie… meh. Znając Alaynę na wylot, miejscami całkiem fajnie było poznać odczucia Hudsona dotyczące tych samych sytuacji. W większości przypadków jednak powtarzanie tych scen zwyczajnie mnie nużyło.

    Czy książkę czytało się źle? Nie, absolutnie nie, przyjemnie wypełniła mi czas. Czy dowiedziałam się czegoś nowego o bohaterach serii? Jak najbardziej. Ale czy rzeczywiście była potrzebna osobna powieść? No… Niekoniecznie. Uwikłani. Hudson zostało niepotrzebnie rozwleczone. Mam ogromną nadzieję, że autorka naprawdę chciała pokazać inną stronę swojej historii, a nie napisała tej książki tylko po to, by zwiększyć zyski. Choć kolejny tom ma swoje zalety, dominuje we mnie przekonanie, że bez niego ten cykl niewiele by stracił.

  7. 5 z 5

    Kto czytał „Uwikłani”, ten wie jak bardzo ciężko było nam się rozstać z bohaterami, wraz z ostatnią stroną. Autorka idąc na przeciw oczekiwaniom dała nam więc jeszcze jedną część, jakby dodatkową. Tej części będzie dziś recenzja.

    „Kontynuacja bestsellerowej serii „Uwikłani” – gorący romans widziany oczami Hudsona Pierce’a”

    Hudson i Alayna… piękna para, cudowna historia. Bogaty mężczyzna, który z pozoru jest twardzielem i podrywaczem, wgłębi duszy jest małym chłopcem, który nie radzi siebie z demonami przeszłości. To właśnie przeszłość sprawiła, żę ów mężczyzna nie chce się wiązać, a kobiety są dla niego tylko środkiem do sprawienia sobie przyjemności. Wszystko jednak do czasu, bo na każdego przyjdzie miłości pora…

    W tej części, która miała być dodatkiem,a okazała się niezastąpiona. dowiadujemy się wszystkiego i to dosłownie wszystkiego o naszym przystojniaku. Nie są to powielane rozdziały, ale całkiem nowe informacje, które pozwalają nam zrozumieć jego postępowanie. Trochę bałam się, że ta część spowoduje u mnie ziewanie, no bo przecież wszystko już wiedziałam, a jednak nie miałam racji, bo nie wiedziałam nic. Po za tym lubię kiedy w książkach pokazane są wydarzenia z damskiego i męskiego punktu widzenia, zwłaszcza, że wtedy zawsze okazuje się, że błędnie oceniałam bohaterów.

    Autorka świetnie przedstawiła tu skomplikowaną naturę męską. Zawsze myślałam, że to my, kobiety jesteśmy jedną, wielką tajemnicą, a okazuje się, że mężczyźni w tym względzie potrafią nam dorównać, a wręcz czasami przegonić. Udało mi się tutaj bardziej zrozumieć Hudsona, bo do tej pory sprawiało mi to trudność. Jak widać, nie jest to taki zwykły erotyk, bo tutaj znajdziemy też wiele aspektów psychologicznych.

    Pisarka potrafi też pięknie zrównoważyć opisy z dialogami, tak, żeby niczego nie było za dużo. Fabuła wciąga tu czytelnika niepostrzeżenie, powodując wypieki na twarzy, a emocje powodują mocniejsze bicie serca.

    Polecam trylogię wszystkim, którzy uwielbiają to uczucie pustki i tęsknoty za dalszym ciągiem książki.

  8. 5 z 5

    Paige może nie porwała mnie pierwszą częścią Połączonych, ale uwierzyłam w jej styl i talent. Wierzyłam, że po prostu musi się rozkręcić. Nawet nie wiecie, jakie dobre miałam przeczucia.

    Pietyzm

    „Hudson” – mogę powiedzieć to z czystym sercem – spełnił wszystkie moje wymagania. Mimo znacznej objętości zatraciłam się w tej pieczołowicie wykreowanej postaci. Paige stworzyła go z pietyzmem – łącząc typowo męskie cechy, których pożąda każda czytelniczka, z niespotykanym podłożem.

    Bazą dla charakteru Hudsona stała się jego rodzina, a dokładnie matka. Jej oziębłość, osobiste problemy, zmiana, jaka zachodziło w niej stopniowo od kilku lat, poważnie rzutowały na Hudsona. Nauczył się bronić. Skrył się za nieprzeniknionym murem braku uczuć.

    Autorka sugerowała, podjudzała, tworzyła iluzję i zwodziła. Czytelnik utwierdzany w przekonaniu, ze Hudson nie ma emocji, gotowy był na wielki, spektakularny zwrot w akcji. Tymczasem otrzymał lekkie wahnięcie.
    Owszem, bohater wyszedł ze strefy zimna i zaczął doświadczać emocji, otworzył się na świat, ale nie wyzbył się do końca okrucieństwa. Nie mógł wymazać przeszłości. Odcięcie się od tak znaczącej części swojego charakteru okazało się niemożliwe.

    Przeszłość i teraźniejszość

    Hudson nierozerwalnie związany jest ze swoją starą przyjaciółką – jeśli można ją tak nazwać – Celią. Na niej wykonał eksperyment, który odmienił jego życie. Razem zaczęli tworzyć wielostopniowe intrygi mające na celu zburzenie ludzkiego szczęścia. Ona chciała zemsty. On pragnął pojąć mechanizmy działania ludzkiego ciała i duszy. Ich czyny były okrutne, do tego stopnia brudne i niegodziwe, że podważały osobę Hudsona – jego siłę i właściwość kreacji jako bohatera.

    Jako duch przeszłości, to Celia nadaje bieg wydarzeniom. Tworzy własny eksperyment, tym razem skonstruowany jak matrioszka. Alayna jest tylko podmiotem. Jedną z mniej ważnych figur. Gra toczy się o Króla. Pytanie tylko, którego? Z czyich słów padnie: szach-mat?

    Z racji, że zaczęłam czytać serię, jakby od tyłu, mogę śmiało powiedzieć, że jest to idealny wstęp. Perfekcyjne ujęcie męskiego bohatera. Pojawia się wiele elementów romansów, ale jednocześnie jestem świadoma jak bardzo autorka musiała się powstrzymywać. Ilu szablonowych figur oszczędziła czytelnikowi. Skupiła się głównie na psychice Hudsona. Zgłębiła meandry jego umysłu.
    Nie zapomniała jednak o akcji. Przez 495 stron dzieje się naprawdę wiele.

    Dość pobieżnie poznajemy Alaynę, ale tym razem to nie ona jest ważna. Liczy się relacja widziana oczami Hudsona. Wydarzenia zawarte w trzech książkach zostały skompresowane. Dodatkowo autorka pokusiła się o retrospekcje, które wyjaśniają motywacje głównego bohatera. Obawiacie się, że było to dla Paige zbyt poważne zadanie? Zbyt trudne?
    Przetrzyjcie oczy, otrząśnijcie się z uprzedzeń. Praca została wykonana naprawdę rzetelnie. Jak dla mnie staje się to niemal podpisem autorki. Staranne wykonanie to podstawa. Wydarzenia ułożone są logicznie, retrospekcje uzupełniają całość, a czytelnik, który nie miał kontaktu z poprzednimi książkami, odnajduje się w akcji.

    Rozwinęła skrzydła

    „Hudson” to jedna z tych książek, do których wracam z przyjemnością. Romans napisany z całkowicie innej perspektywy, jednocześnie niezakłamany i poprowadzony z prawdziwym wyczuciem. To przyjemność przeczytać tak obszerną książkę – tutaj objętość stała się prawdziwym atutem. Pozwoliła autorce rozwinąć skrzydła. Jestem zachwycona spotkaniem z tak z pozoru szablonową, a jednak pełną świeżości pozycją.

  9. 5 z 5

    Ostatnio pojawiło się wiele książek opisujących tą samą fabułę z różnych perspektyw. Tym razem przyszła kolej na serię Uwikłani, którą zobaczymy oczami samego oskiego Hudsona. Niestety nie miałam okazji poznać poprzednich tomów, ale na szczęście ten tom mnie nie ominął i już wiem o co w tym tyle szumu.

    Hudson to przystojny bogaty szef wielkiej korporacji. Kobiety lepią się do niego jak do miodu. Co noc ma inną. Wielu już złamał serce. Niestety żadna z nich nie wie jaki jest na prawdę. Żadna z nich nie wie, że ten z pozoru cudowny mężczyzna, nie jest zdolny do głębszych uczuć. Żadna z nich nie wie, że Hudson Pierce nigdy nikogo nie kochał. Nie wiedzą także, że prowadzi on swoje badania, które niszczą szczęśliwe związki i zakochanych w sobie ludzi… Z czasem dołącza do niego znajoma z dzieciństwa, na której również wcześniej przeprowadził eksperyment. Po pewnym czasie, jednak Hudson wycofuje się z tego. Celia jest zawiedziona z tego powodu, ale nie rezygnuje i dalej prowadzi swoją grę…

    Na jednym z projektów biznesowych Hudson poznaje nieziemską Alaynę Withers. Kobieta robi na nim tak wielkie wrażenie, że na niczym nie może się skupić. Zainteresowanie jego wykorzystuje Celia również obecna na tym projekcie. Aby chronić Alaynę, Hudson, po raz kolejny zgadza się wziąć udział w kolejnym eksperymencie. Tylko czy tym razem wszystko ma te same zasady? Kto tak na prawdę jest głównym obiektem?

    Przyznam, że na początku miałam obawy przed przeczytaniem tej książki. Nie znałam w ogóle historii Hudsona i Alayny z poprzednich tomów. Wiedziałam, że można ją przeczytać nie znając ich, ale nie miałam pewności czy odnajdę się w tym. Moje obawy były oczywiście bezpodstawne, bo autorka cudownie opowiedziała tą historię z punktu widzenia Hudsona. Jestem bardzo zachwycona tą serią i teraz żałuję, że nie miałam okazji przeczytać poprzednich części serii Uwikłani. Laurelin cudownie przedstawiła bohaterów z ich wadami i zaletami. A to ich rodzące się uczucie… Coś wspaniałego…

    Polecam tę książkę nie tylko osobom, które już przeczytały całą trylogię i mają niedosyt, ale także tym, a nawet w szczególności tym, którzy, tak jak ja, nie czytali jej i mają ochotę poznać przepiękną i wzruszającą historię dwojga ludzi, którym było pisane być razem…

  10. 5 z 5

    Życie Hudsona można podzielić na dwa etapy. „Przed” i „po”. Ich wyznacznikiem, elementem przełomowym jest zaś Alayna, kobieta, która zmieniła wszystko.

    Obfita w przelotne przygody codzienność bogatego milionera zdaje się być wypełniona wszystkim, czego potrzeba do szczęścia. Pieniądze, kobiety, rozrywka. Czegoś jednak w tym wszystkim brakuje i chociaż Hudson nie odczuwa tego boleśnie, już wkrótce przekona się o tym, jak wielkiego spustoszenia może dokonać miłość, jak wiele może zmienić i jak wiele podarować.

    Kiedy pierwszy raz jego oczom ukazuje się piękna Alayna, staje się jego obsesją. Pośród tysiąca kłębiących się w głowie myśli za każdym razem wyłania się jej obraz. Hudson wie jedno, musi ją zdobyć. Z podpowiedzią przyjaciółki Celii rozpoczyna grę, której skutki przewrócą jego życie do góry nogami.

    Przekonajcie się jaki był, kiedy w jego zimnym sercu nie płonął ogień miłości. Zobaczcie co czuł, kiedy uczucie niespodziewanie wtargnęło w jego świat. Wniknijcie w umysł Hudsona.

    Jak wspomniałam w krótkim streszczeniu, Laurelin Paige podzieliła książkę na dwie części: „przed” i „po” poznaniu Alayny. Naprzemiennie przeplatające się wydarzenia z przeszłości i teraźniejszości, relacjonowane z perspektywy jednej i tej samej osoby, okazują się zupełnie różne. Wszystko dlatego, że gdzieś po środku nastąpiła ogromna metamorfoza głównego bohatera. Hudson, dotąd znany z tej lepszej strony, przez długi czas naprawdę nie był zdolny do uczuć. Dacie wiarę?

    Chłodny, nastawiony wyłącznie na cielesne doznania, od których nie stronił. Odnoszący się z rezerwą nawet w stosunku do tych najbliższych. Człowiek z kawałkiem lodu zamiast serca, nieszkodzący ludziom, ale też nieuszczęśliwiający ich. Pan enigma, trudny do rozgryzienia i skomplikowany. Hudson, którego nie znamy, teraz dopuszcza nas do swojej przeszłości. Oprócz rozlicznych, przelotnych przygód seksualnych pojawia się tutaj silnie rozbudowany wątek dotyczący relacji z Celią. Dowiadujemy się wreszcie co tak naprawdę łączyło tych dwoje, a kontakt Hudsona z przyjaciółką okazuje się bardziej zawiły, aniżeli można było przypuszczać. Są także problemy rodzinne głównego bohatera, jego spostrzeżenia dotyczące nadużywającej alkoholu matki czy mającego swoje za uszami ojca. Jest ciekawie, ponieważ jest to coś, czego nie było.

    Druga część powieści to z kolei wydarzenia bardziej swojskie dla czytelnika. Swojskie, bo poniekąd dobrze już znane. Pierwsze spotkanie z Alayną, pierwsze zbliżenie, miłosne rozterki i uniesienia. Co czuł Hudson, kiedy po raz pierwszy ją zobaczył? Kiedy przekonał się o tym, że coś, co ich łączy, to nie tylko pożądanie? Mówi się, że mężczyźni są powściągliwi w okazywaniu uczuć oraz opowiadaniu o nich. Hudson nie rozczula się nad przeżywanymi sytuacjami, a jednak jest w stanie uzewnętrznić własne emocje. I chociaż pojawiają się tutaj sceny, które już były, autorka kolejny raz zaskakuje, bo nie wszystko okazuje się takie, jak do niedawna przypuszczaliśmy.

    Laurelin Paige bardzo konkretnie, szczegółowo i dobrze nakreśliła męski punkt widzenia, a historia, która miała być tylko „ale to już było” okazała się czymś znacznie więcej. Może napisanie tej książki nie było koniecznością, niemniej jednak dla fanów trylogii Uwikłani kontynuacja okaże się smakowitym kąskiem, którym autorka naprawdę nie rozczarowuje. Postawiła na świeżość, na utrzymanie tempa akcji poprzednich tomów jednocześnie zapewniając nowe doznania. Polecam tym, które pokochały Hudsona. Nie ma się czego obawiać. Chcecie przypomnieć sobie o tym, jak czarujący potrafi być pan Pierce, a jednocześnie poznać go od zupełnie innej strony? Wiecie, czego szukać.

  11. 5 z 5

    „HUDSON” Laurelin Paige, to książka napisana z jego perspektywy. Wydawać by się mogło, że to odgrzewane kotlety, prawda ? Dla mnie nie ! Oczywiście znajdą się tacy, którym książka się nie spodoba. Ale jest opisana ona w sposób niemęczący tymi samymi zdaniami.
    Autorka podzieliła opowieść Hudsona na „przed” i „po”, czyli przed poznaniem Alayny i po.
    Poznajemy w tej historii między innymi jak Hudson uczył się perfekcji w manipulowaniu ludźmi a dokładniej kobietami. Oraz poznamy też odpowiedzi na wszystkie męczące nas pytania.
    Z Trylogii Uwikłanych wiemy już, że Hudson będzie z Alayną do samego końca, więc książkę czytałam z przyjemnością, chociaż gdy opowiadał historię z Celią, trochę zrobiło mi się jej szkoda, ale potem i tak czułam do tej bohaterki nienawiść.
    Wiadomo też, że Hudson jest bogatym biznesmenem i on może wszystko. Wikła się w nic niezobowiązujące romanse. Traktuje kobiety przedmiotowo i surowo. Czuje, że ma władze zarówno w życiu prywatnym jak i w życiu zawodowym. Czy to już pełnia szczęścia Piercea ? Otóż brakuje emocji i uczuć.
    A jak zaczęła się chęć manipulacji i co wspólngo miała z tym Celia ? Nie mogę zdradzić wszystkiego, musicie sami sięgnąć po tę pozycję.
    Wszystko zmienia się gdy poznaje piękną Alaynę. Próbował chronić ją przed jego przeszłością. Ale czy udało mu się to w 100 % ?
    Nie powiem, bo gdy dowiedziałam się, że powstanie książka opisana ze strony mężczyzny pomyślałam sobie: „kurczę, czy naprawdę jest ona potrzebna, czy Alayna jako bohaterka nie opowiedziała nam wszystkiego ?” No, ale tak znajdzie się kilka argumentów za i przeciw. Teraz, gdy książkę odlożyłam na półkę książek przeczytanych jestem pewna, że wspaniale, że ona powstała. Mogłam się dowiedzieć wielu rzeczy na temat Hudsona, o których Alayna nie miała pojęcia i ich nam nie przedstawiła wcześniej. Wiadomo, że kobieta troszkę inaczej podchodzi do uczuć niż mężczyzna.
    Uwielbiam twórczość Laurelin Paige! Uwielbiam sposób w jaki przedstawia swoich męskich bohaterów!
    Książkę czytało się szybciutko (za szybko;) ). Bardzo gorąco polecam !

  12. 5 z 5

    Ostatnimi czasy bardzo modne stało się pisanie jednej historii z perspektywy dwóch osób. Zazwyczaj wzbraniałam się przed poznaniem jej na nowo, oczami drugiego bohatera. Jednak Uwikłani… Ta seria miała w sobie coś, czego nie dostrzegłam w żadnej dotychczas czytanej. Z każdym tomem było coraz lepiej i kiedy już myślałam, że trzeci tom, to szczyt tego, co mogłam dostać, okazało się, że jest jeszcze On – Hudson. I przepadłam…

    Hudson Pierce wiedzie życie, o jakim wielu może jedynie pomarzyć. Ma wszystko, czego tylko zapragnie: władzę, pieniądze i cały świat u swoich stóp. Ten znany w nowojorskim środowisku biznesmenem z miliardami na koncie może zdobyć każdą kobietę, jaką tylko zechce. A jednak nie wiąże się z nikim na dłużej – znajomości z kochankami traktuje jedynie jako okazję do zabawy i do manipulowania uczuciami innych. [źródło: okładka].

    Hudson, Hudson, Hudson… Co żeś mi uczynił. Nie wierzyłam. Nikomu. No bo jak? Jak to możliwe, że przez zwykłą książkę można znaleźć się w takim stanie? Do tego jeszcze czwarty tom, który jest tą samą historią, którą już przecież znam. Nie, nie, nie. To nie może być prawda. A jednak… Oh Hudsonie. To nie miało tak być. Pogodziłam się z Twoim odejściem. Nauczyłam się żyć bez Ciebie, a tu nagle… Pojawiasz się znowu i to z takim przytupem! Wypuść mnie ze swych sideł, w których więzisz mnie, od kiedy tylko pojawiłeś się w moim życiu, moim skromnym pokoiku. Jak żyć? Jak powiedzieć w końcu o Tobie partnerowi? Jakoś muszę dać radę, podobnie jak muszę poradzić sobie z napisaniem Wam czegoś więcej o książce…

    Tak, znamy już tę historię i to bardzo dobrze. W końcu za nami są już trzy tomy! Czy Laurelin Paige mogła mi podarować coś nowego, choć pozornie tego samego? Nie wierzyłam, że może mnie zaskoczyć i porwać w namiętny i emocjonalny wir widziany oczami faceta! Okazuje się, że nie wszystko jest takie, jakie sobie wyobrażałam. Hudson jako mężczyzna jest niesamowity, choć gdybym miała z nim się spotkać w realnym życiu – chyba bym nie dała rady. Za to też podziwiam Alaynę – za jej odwagę, zdecydowanie i iskry szaleństwa, jakich była w stanie się podjąć. W końcu miał to być pewien układ nikomu nie szkodzący, a niosący korzyści dla obojga.

    Laurelin Paige stworzyła coś, czym zachwycała mnie powoli, z każdym kolejnym tomem coraz bardziej podsycając rozgrzaną atmosferę. Pierwsza część była dobra, druga świetna, trzecia rewelacyjna. Hudson to już mistrzostwo. Nie mam jej nic do zarzucenia, ewentualnie to, że się skończyło, a ja nie wiem co ze sobą zrobić. Takich historii się nie kończy, nie stawia się ostatniej kropki. Pragnęłam gnać przez treść z prędkością światła. Z drugiej jednak strony chciałam rozkoszować się każdą chwilą, spędzoną z Hudsonem, każdym zdaniem, każdym słowem. I choć nie jest to króciutka historia, to skończyła się zbyt szybko, pozostawiając po sobie niedosyt nieskończoności. Chwila, która powinna trwać nagle pękła, niczym bańka mydlana. Koniec. Pustka.

    Chcę skończyć i mam problem. Nie wiem jak dojść z Hudsonem – do końca tej recenzji. Mogłabym pisać w nieskończoność, ale nie ma to sensu. Proponuję, żebyście sami odbyły z nim zmysłową randkę i na własnej skórze przekonały się, jak działa na Was. Bo po uwikłanej trylogii już chyba jesteście? Jeśli nie – koniecznie nadróbcie zaległości. Warto!

    Hudson to najbardziej zmysłowy, szalony, zaskakujący, idealny… A nie, moment, miałam podsumować książkę…. Powieść Laurelin Paige to coś, o czym nigdy nie zapomnę i zdecydowanie będę do niej (niego) wracać wieczorami. Przeżyłam niezapomnianą przygodę z serią Uwikłani i polecać ją będę każdemu. Nigdy mi się nie znudzi, choć wolałabym aby Hudson został ze mną, na zawsze. Polecam gorąco!

    http://krainaksiazkazwana.blogspot.com

  13. 4 z 5

    Wiele autorek decyduje się na napisanie tej samej historii oczami głównej bohaterki, a później dopisać jeszcze z punktu widzenia ukochanego. Nie ukrywam, przeważnie twierdzę, że tenże zabieg jest zbędny, chociaż w jednym (teraz już w dwóch przypadkach) byłam zachwycona, czyli Tak krucho… Tammary Webber. Przed lekturą Hudsona nie sądziłam, że cała historia związku bohaterów z trylogii Uwikłani oraz kilka rozdziałów z przeszłości H. okażą się tak wspaniałe i stanowiące idealne uzupełnienie opowieści Alayny.

    Paige stworzyła coś niesamowitego i, o dziwo!, znacznie lepszego niż pierwotna wersja. Kiedy zakończyłam Na zawsze miałam pewne wątpliwości – no jak, przecież Hudson mówi i robi co innego. Jakież było moje zdziwienie, kiedy autorka obróciła w pył moje wcześniejsze przypuszczenia, co do uczuć głównego bohatera i pokazała naprawdę fantastyczne wytłumaczenie. Pisarka spisała się na medal i stworzyła coś naprawdę świetnego, a powrót do przeszłości Hudsona był bardzo ciekawy, pouczający i niezwykle wciągający.

    Hudson zawsze był dla mnie zagadką. Jego czyny, zachowanie nie pokrywało się z jego słowami, wyznaniami. Uważałam, że najzwyczajniej w świecie autorka nie przywiązywała wagi do jego kreacji, co niezmiernie mnie zirytowało, a okazało się zupełnie inaczej. W Hudsonie tytułowy bohater jest prześwietlony, każde jego uczucie, myśl, gest jest prześwietlony, wytłumaczony i zrozumiany. Nie spodziewałam się, że pod powłoką władczego mężczyzny, może kryć się tak czuły, troskliwy i uczuciowy człowiek, który zdecydowanie skradł moje serce. Nie zrozumcie mnie źle, Hudson Pierce to nadal jeden z największych dupków na świecie, ale teraz mogę powiedzieć, że jest wprost najlepszym dupkiem na świecie.

    Jak wspomniałam, okazuję się, że napisanie całej historii oczami drugiego bohatera jest niemal niemożliwe, a po Paige spodziewałam się dobrej, ale nie powalającej lektury. A jednak zrobiła to w doskonałym wydaniu, winszuję. Co prawda, nie czytałam dwóch pierwszych tomów, ale autorka nie odkrywa wszystkich kart, skraca, uwydatnia najważniejsze momenty i zachęca do poznania całej historii. Na pewno czytelnikom całej trylogii Hudson się spodoba, miłośniczki romansów, mrocznych sekretów czy trudnych charakterów również będą zachwycone. Gorąco polecam, jedna z tych najlepszych w tym roku!

  14. 5 z 5

    Jak wiemy już, Laurelin Paige jest autorką trylogii Uwikłanych. Więcej szczegółów tej historii poznajemy oczami przystojnego i bogatego mężczyzny – Hudsona. Dobra książka, w której strona po stronie dowiadujemy się o nim więcej. W jego życiu nie ma miejsca na uczucie przed poznaniem Alayny. Natomiast po jej poznaniu wszystko się zmienia. Sam Pierce ogromnie zmienia się z zimnego i obojętnego człowieka na kogoś, kto potrafi kochać. Oczywiście nie brakuje tutaj Celii, która chce nim manipulować.

    W tej książce najbardziej podoba mi się podział: przed i po. Nie byłam przekonana aby ją przeczytać bo po prostu pomyślałam, że będzie nieciekawa. Jednak kiedy zaczęłam – zmieniłam zdanie.

    Powiem krótko, jeśli masz za sobą trylogię uwikłanych i bardzo cię pochłonęła to polecam ci Hudsona, z którym spędzisz niejeden wieczór. Z nim przeżyjesz historię jeszcze raz, od nowa i zagłębiając się w nią bardziej.

  15. 5 z 5

    Złe rzeczy w życiu zdarzają się nie tylko ludziom biednym. Hudson, choć ma w życiu wszystko, co można kupić za pieniądze, nie posiada najważniejszego: kochających rodziców. Jego matka i ojciec od zawsze są w stanie permanentnego konfliktu, który, niestety, odbija się na szczęściu ich dzieci. A także psychice, z czego Hudson doskonale zdaje sobie sprawę. Właśnie z powodu wychowywania się w takim domu nie odczuwa emocji, przeprowadza więc eksperymenty, w czasie których obserwuje reakcje emocjonalne innych ludzi. Daje mu to wielką satysfakcję, jednak tylko do pewnego momentu. Zniszczenie komuś życia to jedno, jednak zniszczenie go ukochanej osobie, to zupełnie inna sprawa.

    Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/uwiklani-hudson/

  16. 4 z 5

    Hudson Pierce to mężczyzna, który nie w swoim życiu żadnych granic. Miliony na koncie, wzięcie u kobiet, najlepiej wykrojone garnitury, beztroska i brak problemów… Czego chcieć więcej? Prawdziwej miłości. Choć bohater nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo jej potrzebuje. Spotkanie z Alayną wszystko zmienia, a waleczny Hudson zdobędzie to, czego pragnie.. Nie jest to jednak tak proste, na jakie wyglądało.

    Szczegółową historię milionera i jego kobiety – Alayny, poznaliśmy w poprzednich trzech tomach „Uwikłanych”. Tym razem przyszła kolej na książkę, która napisana jest z perspektywy Hudsona Pierca. Przedstawiona historia pokrywa się z wydarzeniami, które mieliśmy okazję ujrzeć w poprzednich częściach serii. Mimo wszystko, chwilami miałam wrażenie, jakbym czytała zupełnie inną opowieść… Sytuacje, które napisane zostały z perspektywy mężczyzny czasem różnią się diametralnie z tym, co miałam już przyjemność czytać wcześniej. Sposób, w jaki na niektóre sytuacje patrzy Pierce jest ogromnie zróżnicowany, dlatego też książka w dalszym ciągu pozostaje niesamowicie ciekawa – nie czytamy drugi raz identycznych opisów, zdań, przemyśleń.

    Tak jak i u Greya, doczekaliśmy się powieści z perspektywy Hudsona. Muszę jednak przyznać, że zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona tym, co zastałam na kartach owej książki. Przemyślenia bohatera są zupełnie inne, a myśli, które kotłują mu się w głowie w żadnym calu nie były do przewidzenia. Dopiero teraz, tak naprawdę, czytelnik ma okazję dokładnie poznać milionera i dowiedzieć, co kierowało nim i jego zachowaniem w wielu sytuacjach. Możemy dowiedzieć się, jakimi chwytami posłużył się, aby zdobyć to, czego najbardziej pragnie. Przy okazji poznajemy dodatkowe aspekty jego przeszłości i sytuacje, które nie zostały wyjaśnione w poprzednich częściach „Uwikłanych”.

    Laurelin Paige w dalszym ciągu utrzymuje swój styl pisarski, jej opisy są bardzo dobrze dopasowane i spójne, a przedstawione wydarzenia zazębiają się. Język, którym pisze, nie jest trudny ani skomplikowany, dzięki czemu czytanie to przyjemność, a strony brną do przodu w dość szybkim tempie. Teraz czas zabrać się za kolejną serię autorki 😀

  17. 5 z 5

    „Uwikłani. Hudson” to ostatnia część gorącego romansu „Uwikłani”. Tym razem mamy przyjemność oglądać świat oczami samego ociekającego zmysłowością Hudsona. Jego życie dzieli się na dwie płaszczyzny – przed nią i po niej. Czas gdy był zupełnie znieczulony na ludzkie uczucia ale także ten gdzie poznaje smak miłości. Związek z Alayną Withers na pewno nie należy do tych najłatwiejszych zwłaszcza gdy przeszłość ma ciemną stronę, a sekret goni sekret.
    „Zaczynam się i kończę wraz z nią. To takie proste. Nasze światy splotły się ze sobą i otaczają nas kompletnie. Stworzyły razem coś nowego. Nie ma już jej historii ani mojej. Od teraz ta historia jest tylko nasza”.
    Pierce wiedzie życie o jakim nie jeden mężczyzna może marzyć – piękne kobiety pieniądze. Ludzie są dla niego tylko grą, dobrym dodatkiem do zer na koncie. Dzięki nim analizuje zachowania osób, którymi manipulował. Pewnego dnia dołącza do niego Celia, jak się potem okazuje był to największy błąd dla miliardera.
    „Alayna Withers zmieniła wszystko w moim życiu. Z łatwością mogę podzielić je na dwie etapy – przed nią i po niej. Po tym, jak po raz pierwszy ją ujrzałem.”
    Gdy po raz pierwszy spotyka Alayne nic już nie jest takie samo. Choć z początku to tylko kolejna gra to przeradza się w namiętny pełen sprzeczności związek. Ich zadaniem jest dotrzeć do siebie, zacząć komunikować nie tylko mową ciał. Oboje borykają się z trudną przeszłością, potrzebując lepszej teraźniejszości i bezpiecznej przyszłości.

    Laurelin Paige stworzyła świetną serie, nie tylko przedstawiła nam doskonałą dawkę erotyzmu ale przede wszystkim pozwoliła dotrzeć do najgłębszych zakamarków umysłu naszych bohaterów. Każda część różni się od siebie, nie powiela nic. Dodając retrospekcje pozwala przejść przez cały proces zmian w życiu Hudsona. Dzięki temu czytając książkę nie musimy martwić się o to, że znów natkniemy się na to co było w poprzednich częściach – wiele z wątków jest tylko napomkniętych.

    Miło było znów powrócić do tej historii tryskającej emocjami, ociekającej namiętnością i pożądaniem. Nawet podczas kłótni między tą dwója wyczuć można seksualne napięcie. Idealny romans dla kobiet oraz poradnik dla osób, którym wydaje się, że uczucia nie idą w parze z ich osobowością.

    Link do poprzedniej części : „Uwikłani. Na zawsze”

    Tytuł: „Uwikłani. Hudson”
    Autor: Laurelin Paige
    Liczba stron: 496
    Gatunek: Romans, literatura obyczajowa
    Data wydania: 13 października 2016 rok
    Moja ocena: 9/10

  18. 5 z 5

    Co o czwartym tomie tej genialnej serii mogę powiedzieć? W sumie to niewiele, bo znamy już historie Alayny i Hudsona. Tak na prawdę seria Uwikłani kończy się na tomie trzecim. Część czwarta jest tylko uzupełnieniem tej historii.

    Czytając „Uwikłani. Hudson” przezywamy losy tej pary raz jeszcze. Tym razem widzimy to od strony Hudsona. To on nam się zwierza. Z historiami pisanymi „oczami drugiej strony” jest tak, że czytelnicy często chętnie chcą się dowiedzieć, co czuł drugi bohater, ale autor nie zawsze potrafi stanąć na wysokości zadania i sprawić by taka relacja stała się pełnowartościową książką. Pani Paige nie miała tego problemu.
    To co podoba mi się tutaj najbardziej to fakt, że mimo, iż czytamy drugi raz te sama historię to jednak wcale się nie nudzimy. Wiadomo Hudson jak to facet zwraca uwagę na inne aspekty. Autorka dołożyła też wszelkich starań by historia nabrała nowy obrót. Otóż Hudson relacjonuje zdarzenia, które wydarzyły się nie tylko po poznaniu Alayny, ale także przed zawarciem tej znajomości. Dzięki temu nie tylko poznajemy go lepiej, ale też bardziej rozumiemy jego postępowanie oraz motywy całej fabuły. Dodatkowo dowiadujemy się więcej o Celii a także Sofii i rodzinie młodego Pricea. Wszystko to tylko ubarwia nam tę cudowną trylogię.
    Uważam, że czwarty tom tej serii to bardzo dobry dodatek do serii a także ciekawa książka, którą można przeczytać wcale nie znając wcześniejszych części Uwikłanych. Świetna pozycja, warta uwagi. Serdecznie polecam ją nie tylko miłośnikom erotyków i Pani Laurelin. Myślę, że łatwą jest ją polubić. Lekka lektura dająca chwilę relaksu.

  19. 5 z 5

    Kocham czytanie takich dobrych książek, a perspektywa faceta jest zdecydowanie pociągająca!

  20. 5 z 5

    Książka jest kontynuacją serii „Uwikłani” Laurelin Paige. Jest to czwarty, dodatkowy tom widziany oczami Hudsona Pierce’a.

    Jeśli nie czytaliście poprzednich części opowiadają one historię bajecznie przystojnego milionera, który nie za bardzo umie odczuwać emocję. Na co dzień jest zimnym, nieczułym, bezpośrednim jak i bezwzględnym facetem. Jedyny wyjątek stanowi jego rodzina, a właściwie głównie siostra. Tylko wtedy odczuwa coś na kształt przywiązania.

    Oczywiście wszystko jest do czasu jak poznaje Alaynę Withers, która zmieni jego życie diametralnie.

    I to właśnie o tym opowiada książka „Uwikłani. Hudson”. Jak poznał Alaynę, jak zmieniał się przez cały ten czas, kiedy tak naprawdę zaczął czuć coś poza otępieniem. Ponadto książka przeplata się rozdziałami na „przed” i „po” pierwszym spotkaniu panny Withers. Poznajemy Hudsona od momentu, kiedy skończył 19 lat oraz dowiadujemy się jak i czemu zaczął „grać”.

    Autorka daje nam możliwość poznania Pierce’a, czym kierował się w życiu a także, czemu podejmował takie a nie inne decyzje. Ponadto dużym plusem dla mnie jest, że bardzo mało jest dialogów, które już zna się z poprzednich części, praktycznie są one nieliczne, za to znajduje się tu mnóstwo nowych scen.
    Dodatkowo, w tej części historia głównych bohaterów kończy się później niż w zakończeniu pisanym oczami Alayny. Tak, więc mamy mały wgląd w dalsze życie tej dwójki J

    Była historia Greya, Crossa, Starka a teraz czas Pierce’a, tyle, że bez BDSM co niewątpliwie wielu uzna za plus J

    Nie zawiodłam się czytając całą serią, dlatego też zachęcam do jej przeczytania.

    Na serię „Uwikłani” Laureline Paige składają się:

    · Tom I „Uwikłani. Pokusa”
    · Tom II „Uwikłani. Obsesja”
    · Tom III „Uwikłani. Na Zawsze”
    · Tom IV „Uwikłani. Hudson”

    Zapraszam na mojego bloga: http://zaczytanatetruska.blogspot.com/2017/03/uwikani-hudson-laurelin-paige.html

Dodaj opinię

Solve : *
30 − 18 =


Masz coś do przedyskutowania?