Zlota Godzina 72dpi
Zlota Godzina 3DZlota Godzina 72dpi

Złota godzina

44,90  29,90 

taniej o: 15,00  (33%)

Sara Donati
4.87 out of 5 na podstawie ocen 15 klientów
15 opinii klienta
  • tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
  • liczba stron: 872
  • oprawa: zintegrowana

Pełna emocji saga o dwóch kobietach walczących o prawa człowieka w magicznej scenerii XIX-wiecznego Nowego Jorku. Kontrowersyjna opowieść o wolności wyboru i dążeniu do swoich racji wbrew konwenansom.

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

NAPISANA Z ROZMACHEM EPICKA SAGA O DWÓCH LEKARKACH SZUKAJĄCYCH SWEGO MIEJSCA W ŚWIECIE, W KTÓRYM REGUŁY GRY USTALAJĄ JEDYNIE MĘŻCZYŹNI

Dwie kuzynki – Anna i Sophie Savard – nigdy nie żyły w konwencjonalny, tradycjonalistyczny sposób. Osierocone w dzieciństwie, były wychowywane przez owdowiałą ciotkę Quinlan w ich ukochanym Waverley Place w centrum Manhattanu. Mimo że bardzo się od siebie różnią – Anna jest odważna i wygadana, ma jasną karnację i ciemne włosy, Sophie zaś to spokojna i pełna wdzięku młoda kobieta, o ciemno-miodowym kolorze skóry oraz kasztanowych włosach – obie łączy ta sama historia, więzy krwi oraz dążność do przełamywania norm i konwencji.

Anna jest chirurgiem, Sophie zaś – położną. To jednak niełatwy czas dla kobiet lekarek. Jest rok 1883, Nowy Jork. Oszałamiające bogactwo współistnieje z niewyobrażalnym ubóstwem, a społeczeństwo przechodzi ogromne zmiany. Z jednej strony miasto rozwija się w zawrotnie szybkim tempie, z drugiej – wpływy zyskują obrońcy wiktoriańskiej moralności. Na drodze kobiet staje Anthony Comstock – niebezpieczny człowiek, który celem swojego życia uczynił zwalczanie wszelkich przejawów nieprzyzwoitości, zwłaszcza aborcję. Mimo tych przeciwności losu Anna i Sophie kochają swoją pracę. Robią wszystko, by zwalczać nierówności społeczne i pomagać uciśnionym kobietom.

CZY JEDNAK ODWAGA I MIŁOŚĆ WYSTARCZĄ, BY KOBIETY ODNIOSŁY W TEJ WALCE SŁUSZNE ZWYCIĘSTWO?

 

„Drogie panie, oto opowieść o dwóch siostrach, Annie i Sophie Savard, lekarce i położnej, które w wiktoriańskiej i pełnej społecznych podziałów XIX-wiecznej Ameryce walczą o prawo kobiet do leczenia i do swego ciała. Wielu pseudomoralistów gardzących kobietami i traktującymi je instrumentalnie robi niemal wszystko, by im w tej walce przeszkodzić. Brzmi znajomo? To dopiero początek tej świetnie napisanej, fascynującej i tylko z pozoru dziejącej się wiele lat temu, bo nadal niestety aktualnej, historii…” – Karolina Korwin-Piotrowska

„W czasach, gdy kobiety w Polsce znowu muszą walczyć o prawa do swojej podmiotowości i zdrowia, książka Sary Donati staje się ciekawym punktem odniesienia. XIX-wieczny Nowy Jork to miejsce niebezpieczne dla kobiet, które chcą decydować o swoim życiu – Nowojorskie Towarzystwo na Rzecz Walki z Występkiem zwalcza wszystko, co kojarzy się z edukacją seksualną czy świadomym macierzyństwem. Dwie młode lekarki, które chcą walczyć o życie swoich pacjentek muszą wejść w konflikt z tą wpływową siłą. I choć Donati opowiada o zamierzchłych czasach, trudno nie odnieść wrażenia, jak niewiele się zmieniło, niestety.” Anna Dziewit-Meller

—–

Sara Donati (właśc. Rosana Lippi). Za pierwszą powieść, zatytułowaną Homestead, zdobyła prestiżową nagrodę Pen/Hemingway Award (1999) oraz znalazła się w finale plebiscytu 2001 Orange Prize. Jest autorka słynnej serii Into the Wilderness – epickiej sagi opowiadającej losy amerykańskiej rodziny walczącej o przetrwanie w dziczy.


  


PATRONI MEDIALNI

  logotyp_kolor_png  WielkiBukLogoGC  logo_neu-png     logo Zadry 

 logofeminoteka tania książka logo 800x373  WP-2014logo-655 mlk logo

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Sara Donati

ISBN

978-83-65506-18-4

Rok wydania

2016

Format

15 x 23,5 cm

Oprawa

zintegrowana

Liczba stron

872

Tłumaczenie

Edyta Świerczyńska

Tytuł oryginału

The Gilded Hour

Stan

nowa, pełnowartościowa

15 reviews for Złota godzina

  1. Oceniony 5 na 5.

    Bardzo, bardzo, bardzo wyczekuję! Po przeczytaniu samego opisu jestem zafascynowana, czekamy na przedsprzedaż.

  2. Oceniony 5 na 5.

    (Gdyby było więcej gwiazdek, dałabym więcej!)

    Książka dała mi kopa i to porządnego, bo od paru dni wciąż mam po niej ‘kaca’. Fascynująca i budząca wiele sprzecznych uczuć podróż w czasie!

    Przez 866 stron żyłam bez telefonów, samochodów czy komputerów. Dorożki sunące po ulicach, telegramy i specyficzna atmosfera XIX wieku, którą świetnie oddają delikatne, zwięzłe opisy.

    Jak tu odnaleźć kogoś kto się zgubił? Albo kogoś, kto nie chce być odnaleziony? Strata bliskich, a gdyby emocji było za mało, krew w żyłach mrożąca procedura, jaką przechodziły dzieci porzucone przez biologiczne matki. Czy dzisiaj też się to tak odbywa?!

    „To miasto było jak dobrze przetasowana talia kart: w każdym rogu można było spotkać równie dobrze zgubę, jak i ratunek.” (str. 175)

    Głód, brud i ubóstwo. Małoletni zdani na łaskę dorosłych, niekoniecznie pozytywnie do nich nastawionych, bo przecież to tylko dzieci. Dzieci, które mają słuchać dorosłych, z którymi się nie dyskutuje. I kobiety… Pani jest lekarzem? Naprawdę? Tak, chce Pani sprawdzić moją wiedzę i kompetencje? A może mam Pani usunąć narządy rozrodcze?

    „- Stoję po stronie kobiet- odparła zdecydowanie.- Czyli osób, które rodzą i wychowują dzieci. Istot ludzkich, w których maltuzjaniści i księża widzą jedynie bezmózgi inwentarz rozpłodowy.” (str. 219)

    Nie zabrakło treści kontrowersyjnych. Aborcja i bieda. Pozycja kobiet w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Kobiecie chirurgowi nie wolno operować mężczyzn, tylko dlatego, że to kobieta. Choroby dziesiątkujące ludność i lekarka walcząca o każde życie. W dodatku brak tolerancji rasowych utrudniający życie każdemu, kto jest choć trochę ‘inny’, zwłaszcza osoby o innym kolorze skóry lub włoscy imigranci.

    Objętość powieści dla mnie okazała się wielką zaletą. Każdy kolejny rozdział wciągał coraz mocniej. To nie jest zwykła ciekawość, co będzie dalej, tylko powolne, stopniowe zżywanie się z bohaterami i ich życiem. Zżywanie na tyle długotrwałe, że dziś, choć minęło parę dni od odstawienia powieści na półkę, wciąż odczuwam coś, co można określić ‘kacem książkowym’. Jestem pozbawiona chęci do czytania czegoś nowego, wciąż zagubiona w akcji. Myślami biegnę w przyszłość bohaterów. Nie potrafię cieszyć się z nowej książki, jaką wzięłam do czytania. A gdybym nie przeczytała tej powieści, bardzo bym tego żałowała.

    Niestety zakończenie mnie rozczarowało. Zbyt nagłe. Niczym gąbka dobre wino, pochłonęłabym drugi tom tej powieści. Mam tak wiele pytań, które muszę sobie zostawić w szufladzie. Albo pokusić się o napisanie do autorki…

    dsc_0043

    Mamy rok 1883. Nowy Jork. Anna jest chirurgiem i to naprawdę dobrym. Pewnego dnia, na skutek zbiegu okoliczności poznaje czwórkę osieroconego rodzeństwa. Mocno przejęta ich losem, dwie dziewczynki przygarnia od razu, a wkrótce zaczyna dramatyczną walkę o odnalezienie i adoptowanie również chłopców.

    Tutaj zakazane są słowa: ‘antykoncepcja’ i ‘aborcja’, nie mówiąc nawet o jakiejkolwiek edukacji seksualnej gdziekolwiek i kogokolwiek. Za to można trafić do więzienia, tak samo jak za posiadanie ulotek na ten temat. Co niektórzy zapobiegliwi nazywają to ładnie ‘przywróceniem miesiączki’.

    W tymczasem w mieście zaczyna swoje praktyki ktoś, kto postanowił samodzielnie zająć się kobietami zdecydowanymi na aborcję. Oczywiście ze skutkiem śmiertelnym dla nich. Ofiar przybywa, odnalezienie chłopców wydaje się być niemożliwe, a ludzie dbają o własne interesy. Jak w tym wszystkim odnajdzie się zdolna pani chirurg? Jak poradzi sobie z problemami i czy pokona przeciwności?

  3. Oceniony 5 na 5.

    To, że „Złota godzina” trafiła w moje ręce to czysty przypadek. Koleżanka, mniej lub bardziej znana blogerka, dostała egzemplarz recenzencki. Wpadłam do niej na kawę, zajrzałam do środka no i stało się… Zaciekawiła mnie tak bardzo, że powiedziałam „musisz mi ją pożyczyć na weekend”. Jak się potem okazało wystarczyłoby powiedzieć „musisz mi ją pożyczyć na sobotę”. Pochłonęłam ją momentalnie. Ta tematyka, te trudne dla kobiet czasy, ten styl pisarski, to budowanie napięcia… Dawno nie czytałam nic tak dobrego. Nie będę tu opisywała fabuły, wystarczy kliknąć w opis książki i już wiadomo o czym jest. Powiem jedno, „Złota godzina” porusza do głębi, motywuje do działania, dodaje otuchy, pobudza do refleksji. Gorąco polecam, nie rozczarujecie się.

  4. Oceniony 5 na 5.

    Z wielką radością pisałam dla was tę recenzję.

    Złota Godzina to saga rodzinna, w której głównymi bohaterkami są dwie kuzynki. Sarah jest położną, a Anna lekarzem chirurgiem. Cofamy się do roku 1883, bo to w tych czasach osadzona jest cała powieść. Akcja toczy się w Nowym Yorku. Jednak nie jest to miejsce, jakie wszyscy znamy. Nie było wtedy Statuy Wolności, Times Square czy Ellis Island. Na drogach pojawiały się konie i dorożki, a oprócz tego poruszać się można było siecią kolejową.

    I co najważniejsze, co według mnie nadało klimatu tej powieści – to porozumiewanie się za pomocą telegramu, ponieważ nie było jeszcze wtedy telefonów.

    „Złota Godzina” Sara Donati – recenzja

    Książka ta to powieść dwóch kobiet walczących z systemem i światem mężczyzn. Mimo że obie są absolwentkami szkoły medycznej, koledzy z zawodu nie traktuję ich poważnie. Są dyskryminowane, często obrażane i mniej opłacalne, mimo że są świetne w tym co robią.

    Głównym tematem i zarazem konfliktem w powieści staje się zakaz wykonywania aborcji w tamtych czasach. Obie dziewczyny z całych sił walczą o prawa kobiet, mimo iż same mogą z tego powodu stracić swoją karierę zawodową. Na ich drodze staje Comstock – niebezpieczny człowiek, który samodzielnie walczy z podziemną aborcją, oskarżając każdego, kto stanie na jego drodze o niestosowanie się do przepisów.

    Złota Godzina świetnie zgrała się z obecną sytuacją w Polsce. Kiedy to kobiety muszą wychodzić na ulice i walczyć z systemem o prawo do zachowania godności i wolnego wyboru. Aborcja jest tematem przewodnim w całym tym konflikcie, jednakże poruszane są poboczne wątki, jak niepłodność, brak chęci posiadania dzieci, zakaz stosowania antykoncepcji, bieda czy zmuszanie kobiet do kolejnych porodów przez mężczyzn.

    Saga rodzinna

    Książka Sary Donati to kawał literatury. Liczy ona sobie 867 stron, a do tego gabarytowo jest większa niż standardowa książka. Dzięki temu możemy dokładnie poznać rodzinę Sarah i Anny. Dom, w którym się wychowały, jest pełen wspaniałych kobiet. Poznajemy ciotki, kuzynki i gospodynie domowe. Nie da się nie pałać sympatią do tego domu. Jest ciepły, rodzinny, otwarty dla gości i staje się ostoją bezpieczeństwa dla naszych bohaterek.

    Oczywiście nie brakuje w tej pozycji wątków miłosnych, które są naprawdę dobrze opisane. Emocjonujesz i wstydzisz się razem z bohaterami, trzymając za nich kciuki.

    Wątek kryminalny

    Ogromnym zaskoczeniem był dla mnie wątek kryminalny, który pojawił się w drugiej połowie powieści. Na początku wszystko odbywało się, jak to w powieści obyczajowej w miarę jednostajnie, dopóki nie pojawiło się rzekome przestępstwo, sprawa w sądzie i dalsze działania, w które były zamieszane nasze główne bohaterki.

    Ze względu na moją miłość do kryminałów nie wyobrażałam sobie, aby zagadka nie została rozwiązana. Jednakże okazało się, że to przecież nie typowy kryminał i nie wiadomo, czego powinnam się spodziewać.

    Złota godzina została zakończona w taki sposób, że spokojnie mogłaby powstać druga część, po którą z wielką chęcią bym sięgnęła.

    Ogólne wrażenia

    Nie jestem fanem bardzo grubych tomisk, ponieważ zazwyczaj opisy są rozległe, zbędne, a ja lubię akcję i jestem dość niecierpliwa i łasa na szybkie zakończenie. Szczególnie kiedy książka mnie wciąga. Tym razem było inaczej. Miałam wręcz chwile, kiedy marzyłam, aby ta powieść się nie kończyła. Tak polubiłam ten świat i ich bohaterów.

    Zapewne duży udział w tym miała sama tematyka, która została poruszona. Książki o prawach kobiet zawsze w hierarchii ulubionych stoją bardzo wysoko.

    Dużo tematów pobocznych pozwoliło rozwinąć książce skrzydła i nie zanudzić.

    Co więcej, samo wydanie książki jest przepiękne. Zakochałam się w tej okładce.

    Poza tym samą rekomendacją tej powieści powinno być to, że zostaje ona u mnie na półce – bezapelacyjnie. 🙂

  5. Oceniony 5 na 5.

    Dwie niezwykłe kobiety, połączone wspólną historią i więzami krwi. Choć tak niewiele między nimi podobieństw, obydwie marzą o pracy lekarki, która w tych niełatwych dla kobiet czasach, stanowi wielkie wyzwanie. Jak sobie z nim poradzą? Czy będą w stanie pomóc innym?

    Sara Donati pisze o kobietach, które pragnęły zostać lekarkami. W tym celu uczyły się, pokonywały różnego rodzaju przeszkody, a kiedy w końcu osiągnęły swój cel, nikt nie chciał potraktować ich poważnie. Bo w świecie zarządzanym przez mężczyzn ambicje kobiet nie są mile widziane, płeć piękna nie ma prawa głosu, a już na pewno nie powinna się wychylać. To świat, w którym na każdym kroku dyskryminuje się kobiety i wprost mówi im o tym, że ich zdanie nie ma znaczenia. Negatywne nastawienie i wrogie emocje odczuwa się na każdym kroku. Autorce udało się oddać ten XIX- wieczny klimat naprawdę obrazowo. Przez cały czas czułam się, jak świadek wydarzeń, ktoś, kto obserwuje wszystko z boku i wraz z bohaterkami przeżywa wzloty i upadki. Ciężko było mi uwierzyć, że to „jedynie” książkowa historia- realizm uderzył we mnie z wielką mocą.

    Ważne, żeby mieć na uwadze, w jakich czasach rozgrywa się akcja książki. Powieściowemu światu bardzo daleko jest do naszego- bohaterzy korzystają z telegramów, uliczki wypełnione się dorożkami, a o komputerach nikt jeszcze nie słyszał. Te czasy dzięki autorce możemy poznać lepiej i kryje się w tym pewna magia, choć opowieści tej daleko jest do bajki. Donati potrafi jednak pisać pięknie i mądrze, z wielką precyzją dobierając słowa i malując obrazy. Wspaniale odtwarza uroki tamtej epoki i tym zachwyca swoich czytelników.

    Bez wątpienia nie były to czasy łatwe dla kobiet i to właśnie o tym jest ta powieść. O społecznej niesprawiedliwości, dyskryminacji, braku równouprawnienia, głosie kobiet stłamszonych i zepchniętych na boczny tor. Ale to także opowieść o tym, że warto coś zmienić oraz walczyć o swoje marzenia. Nie da się nie zauważyć, że poruszana przez Donati tematyka wciąż jest bardzo aktualna i na czasie, zwłaszcza w naszym kraju. Być może to jeden z powodów, dla których „Złota godzina” tak nas porusza i tak zapada w pamięć. W końcu dlaczego kobieta nie może decydować sama o sobie? Dlaczego to mężczyźni mają jej mówić co powinna zrobić ze swoim ciałem i życiem? Jakim prawem?

    Autorka nie obawia się tych tematów, wręcz przeciwnie- z prawdziwym zamiłowaniem łączy trudne kwestie i przedstawia kolejne problemy tamtych czasów. Oprócz dyskryminacji kobiet i zakazu aborcji zwinnie zahacza o rasizm oraz biedę. Daje to nie tylko intrygujące połączenie, będące prawdziwą gratką dla fanów trudnych, życiowych historii ale także pełne wyobrażenie o czasach, w których przyszło żyć ludziom u schyłku XIX wieku.

    Ta książka nie byłaby tak dobra, gdyby nie bohaterzy, których łatwo polubić, a właściwie bohaterki. Uwielbiam takie charakterne, silne i pewne siebie kobiety, konsekwentnie dążące do obranych celów i nie baczące na napotykane przeszkody. Podążając za Sophie i Anną stajemy się członkami niezwykle czarującego kobiecego świata, w którym dom rodzinny odgrywa pierwszoplanową rolę. Autorka na każdym kroku zaznacza, jak wielki wpływ wywierają na nas bliscy i wychowanie, jak bardzo determinują to, kim się stajemy.

    Jeszcze do niedawna unikałam tak grubych książek. Teraz widzę, że tym samym wiele razy mogłam przeoczyć takie perełki. To jedna z tych książek, których lekturą się delektujemy. Każda kolejna strona sprawia nam wielką przyjemność, potęgując jednak wrażenie nieuchronnego zbliżania się do końca. Każde słowo w książce zostało przemyślane i dopracowane, a żaden wątek nie znalazł się tu przypadkowo. Donati postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoką i przeszła samą siebie. Gorąco polecam.

  6. Oceniony 5 na 5.

    „Każdy wybór, jakiego dokonujemy, przynosi nam bezpośrednią bądź pośrednią korzyść. Nawet jeśli jakiś uczynek wygląda na ofiarę, alternatywa byłaby w jakiś sposób nie do zniesienia.”

    Powieść wrażliwie i sugestywnie wciąga czytelnika w swój niezwykle fascynujący świat. Nie sposób oprzeć się płynnie i w ciepłym tonie prowadzonej narracji, a przede wszystkim intrygującej i zajmującej fabule. Chętnie się w niej rozsmakowujemy, zapewnia intensywne emocje i silne wrażenia. Saga napisana z wielkim rozmachem, fascynują zarówno ciekawe wątki obyczajowe, jak i kryminalne, złożone i wzbogacone dreszczykiem sensacji. Wszystko na tle malowniczo przywołanej historii oplatającej elementy powieści. Sara Donati umiejętnie absorbuje uwagę czytelnika, angażuje w porywające wydarzenia, nie pozwala nawet na moment odczuć znużenia w tej liczącej blisko dziewięćset stron przygodzie. Podoba mi się zgrabne wplatanie w przedstawiane zdarzenia prywatnych i oficjalnych listów bohaterów, wycinków z ówczesnej prasy lokalnej, nadaje to książce bardzo ujmujący i realny charakter. Autorka poświęca wiele uwagi każdemu z bohaterów, głęboko wnika w profile charakterologiczne, przypisuje im ciekawe perypetie, zręcznie wplata życiowe wyzwania, często bardzo trudne i złożone, ale również oparte na nutach romantyczności i nastrojowości. Doskonale czujemy dopieszczenie fabuły, dbałość o narrację, wyjątkowy klimat i sylwetki powieściowych postaci.

    Niesamowite plastyczne oddanie nawiązań do przeszłości, staranność wyrażona w szczegółach i autentyczność w opisach. Mamy wrażenie, jakbyśmy faktycznie przenieśli się do lat osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku, spacerowali lub przejeżdżali dorożkami po nowojorskich ulicach, poznawali różnorodność dzielnic, odwiedzali wyspy. Miasto, którego społeczny krajobraz stanowi mieszankę różnych narodowości, wplecionych w nie stereotypów rasowych, uprzedzeń i przyjętych sztywnych konwenansów. Nowy Jork prężnie rozrasta się, czerpie korzyści z rozwoju przemysłu i techniki, stawia na osiągnięcia architektoniczne, pławi się w świetle pierwszych latarni elektrycznych. Przyglądamy się powstawaniu licznych budynków, których część przetrwała i do naszych czasów, uczestniczymy w otwarciu Mostu Brooklińskiego, zaglądamy do sklepów rozsianych wzdłuż ulic, targujemy się z ulicznymi sprzedawcami rozmaitości, obserwujemy występy tancerzy i muzyków, przechadzamy ścieżkami w parkach, zaglądamy do licznych cukierni, kawiarń, księgarń i bibliotek. Jednak dostrzegamy także mroczny klimat miasta, ulice zasłane śmieciami, rynsztoki wypełnione resztkami, punkty hazardu, walk kogutów, bokserskich bójek czy domy publiczne. Autorka zadbała o jak najwierniejsze opisy wnętrz budynków mieszkalnych, urzędów, przytułków i szpitali. Mamy również okazję zapoznać się z ówczesną modą i szerokim spektrum noszonych strojów.

    Ale tym, co najbardziej intryguje w tej powieści, jest próba oddania realiów, w jakich przyszło żyć kobietom w ówczesnych czasach, sposobu traktowania ich przez mężczyzn, wyznaczonych odgórnie ról, przypisywanych obowiązków, utrudnionego dostępu do edukacji, szkolnictwa wyższego, ograniczonych możliwości samorealizacji. Stopień rozwoju medycyny, osiągnięcia na tym polu, spojrzenie na temat seksualności, antykoncepcji, aborcji, świadomości planowania rodziny, zafałszowanej moralności i sztywnych zasad. Sensacja związana z wykonywaniem przez kobietę zawodu lekarza, pierwsze przedstawicielki lekarzy i chirurgów, niechęć ze strony mężczyzn, ale również wielu pacjentów. Sophie Savard, pediatra i położnik oraz Anna Savard, chirurg, to przyrodnie siostry, osierocone w bardzo młodym wieku. Z determinacją walczą o prawa kobiet do wolności wyboru ścieżek rozwoju, możliwości odnalezienia upragnionego miejsca w świecie, powszechnego szacunku i zrozumienia. To bardzo dzielne, odważne i energiczne kobiety, nie bojące się trudów pracy, gotowe do poświęceń, wiele wymagające od siebie, potrafiące stanąć w obronie własnej, ale i słabszych potrzebujących opieki.

    Cudownie czyta się o otwartym podejściu głównych bohaterek do zagadnienia adopcji, nieustawaniu w zapewnianiu szczęścia rodzinie, dostrzeganiu tego, co w życiu człowieka najcenniejsze. Także seniorka rodu, ciotka Quinlan, kiedyś malarka, śmiało stawia czoło przeciwnościom losu, służy cenną mądrością i duchową podporą. Bardzo ciekawą postacią jest Mary Augustin, inteligentna, zaangażowana w dobro innych, nie bojąca się podjąć trudnej decyzji o nagłym i istotnym zwrocie w jej życiu. Imponuje postawa ośmioletniej Rosy Russo, niezwykle rozsądnej i serdecznej dziewczynki, niestety tak mocno doświadczonej już przez los. Niektóre wątki zbyt szybko dotarły do zakończenia powieści, sprawiając wrażenie nagłego ich przerwania, wyzwala to ogromną nadzieję na powstanie kontynuacji opowiadanej historii, konieczności sprawdzenia, na ile sami poradziliśmy sobie z kreatywnym snuciem przypuszczeń, właściwymi interpretacjami, dopowiedzeniem tego, co zawieszone w ogromnym zaciekawieniu, a skłaniające do przemyśleń. „Złota godzina” to saga, z którą warto zapoznać się, poświęcić kilkanaście godzin, w atmosferze spokoju i wnikliwości, w zamian otrzymujemy wrażenie porywającego zaczytania.

    bookendorfina.blogspot.com

  7. Oceniony 5 na 5.

    To jest ich świat. Świat mężczyzn. Zdominowany, zmaterializowany, pełen domowego porządku, w którym on mówi, a reszta słucha. Z drogiej strony są one. One chcą więcej. One są zdeterminowane, skoncentrowane na walce, którą muszą stoczyć…

    One żyją w czasach, gdzie prawo twardą ręką ustalają mężczyźni. Jednak one chcą więcej. Obie są absolwentkami szkoły medycznej. Obie łączą więzy krwi i obie walczą o prawo kobiet. Anna i Sophie podejmują ryzyko, w którym będą musiały pokazać swoją determinację…

    Bohaterowie są różni. Pochodzą z innych warstw społecznych, a do tego mają w sobie magnetyczną siłę przyciągania. Sara Donati wychodzi do czytelnika z całą gamą osobowości. Mężczyźni nie mają szacunku do wolności słowa. Wykreowani na niewzruszonych i poważnych obywateli, w których tylko jednostki rozumieją sytuację kobiet. Z drugiej strony są one. Kobiety walczące oraz kobiety, które z martwym wzrokiem podają obiad mężowi. Pozwoliłam sobie na krok do przodu. Weszłam w świat. Ich świat. Żyłam w świecie stale nakazującym przestrzegania reguł…

    Oddała klimat. Autorka miała trudne zdanie. Zadanie, w którym miała oddać klimat tamtych lat. Robiła, co mogła! Wprowadziła opisy, w których można rozkoszować się słowem. Złota godzina to książka, z której czuć smród ubóstwa zmieszanego z najlepszej klasy damskimi perfumami. Zawierzyłam Donati i czułam, że wiruję w innej rzeczywistości. Przeniosłam się do Nowego Jorku. Nowego Jorku z XIX wieku, w którym nie ma nic sztucznego czy udawanego.

    Obszerna. Ponad 800 stron i brak znużenia. Obawiałam się jednego-przegadania tematu. Obawy ulotniły się z każdą następna stroną książki. Lekki wątek kryminalny osadzony w kręgu brutalnych zabiegów nadaje lekturze dreszczyku, a codzienne życie bohaterek wprowadza na różne tory, w których opinia społeczna gra pierwsze skrzypce. Od początku do końca trwałam w tym obrzydliwym, zakłamanym środowisku, gdzie tylko nieliczni odnaleźli swoją drogę ku szczęściu…

    Zachowana równowaga. Autorka zachowała równowagę pomiędzy dialogami a opisami. Przy tak rozbudowanej, szczegółowo dopracowanej treści można zabić czytelnika długimi opisami. Nie zabiła mnie! Skrupulatnie połączyła lekki styl, dialogi i opisy. Wyszło plastycznie oraz komfortowo.

    Złota godzina to książka, która nie gwarantuje lekkiej, miłej i przyjemnej lektury. Autorka lekką nutką nakreśla romans bohaterów, by za chwilę wprowadzić uderzenie, które zabiera w rzeczywistość brudnego Nowego Jorku. Sara Donati stworzyła rodzinną sagę, w której wszystkie codzienne obrazy, sprowadzają się do jednego-walki o lepsze jutro…

  8. Oceniony 5 na 5.

    Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    „Złota godzina”, czyli książka, która z początku przeraziła mnie swoim wyglądem. Nie dość, że jest większa od innych książek, to jeszcze ma ponad 850 stron!

    Ale pomyślałam sobie, że dam radę! Bo przecież trzeba stawiać sobie wyzwania.
    Jest to pierwsza tak potężna książka, którą czytałam i było naprawdę dobrze.
    Ale chętnie podzieliłabym ją na dwie części, nawet trzy, bo ciężko czyta się tak ogromne książki i po pewnym czasie zaczynają boleć ręce i wymaga to poszukiwania idealnej pozycji.

    No dobra, dość tego mojego marudzenia, czas wam przedstawić książkę.

    Anna i Sophie Savard to dwie kuzynki, które wspólnie się wychowywały. Gdy były małe, zostały sierotami. Przygarnęła je ich ciotka, wdowa, dzięki której mogły mieszkać w ukochanym miejscu, jakim jest Waverley Place, mieszczącym się w środku Manhattanu.
    Obie dziewczyny bardzo się od siebie różnią, ich charaktery są zdecydowanie inne, ale od zawsze dobrze się dogadywały, bo w końcu przeciwności się przyciągają.
    Anna jest żywiołowa, pełna energii, odważna. Buzia jej się nie zamyka. Od zawsze była wygadana, nigdy nie brakowało jej słów.
    Sophie, chociaż jest położną, ma w sobie mniej werwy. Zdecydowania odpowiada jej bycie kobietą spokojną i pełną wdzięku.
    Pewnie myślicie sobie teraz, że są to zwyczajne kobiety, jak każda jedna, ale one się wyróżniają, wykazują niezwykłą mądrością i otwarciem do życia, ludzi.
    Żyją w XIX wiecznym Nowym Jorku, który nie ułatwia im takiego funkcjonowania, o jakim marzą.
    Chociaż Nowy Jork kojarzy się z bogactwem, to w ulicach i wielu domach czai się bieda, ubóstwo, a prawa kobiet są ograniczone. Wielkim miastem rządzą mężczyźni, którzy uważają siebie za najważniejszych.
    Kobiety nie mogą robić nic. Mają siedzieć w domach, wychowywać dzieci, gotować obiady. Nauka, samowystarczalność? Mogą tylko o tym marzyć. Mają być żonami i matkami, nic więcej.
    I wtedy właśnie pojawia się Anna i Sophie, które zaczynają walczyć o prawa kobiet, swoje prawa. One chcą więcej. Chcą być wolne. Są jak silnik, który napędza wiele kobiet.
    Ale pojawia się wiele przeciwności losu, którym musza stawić czoła.

    Wszyscy uczyliśmy się na lekcjach historii, czy też słyszeliśmy w telewizji o kobietach, które walczyły o swoje prawa, dążyły do równego traktowania. O prawa walczymy nawet dzisiaj i jakoś nigdy mnie nie interesowała historia i zagłębianie się w te tematy. Jednak lubię podejmować wyzwania i ta książka jednym z nich była.
    I o dziwo, spodobała mi się.
    Przede wszystkim chciałabym odnieść się do klimatu XIX wiecznego, który panuje w tej książce, przesiąka przez jej strony, wnika w czytelnika i pozostaje tam cały czas, gdy czytamy „Złotą godzinę”.
    Wielu z was ogląda filmy, które przedstawiają XIX wiek, gdzie jeździło się dorożkami, a ludzie zamiast siedzieć w domach, wychodzili na ulice i spacerowali. Czuliście ten klimat, prawda? Coś zupełnie innego, przeciwnego do tego, co dzieje się u nas. I to wszystko właśnie jest w tej książce. Niesamowicie jest móc przenieść się do starego Nowego Jorku. Cudowne przeżycie i wspaniały klimat, którego brakuje w wielu książkach. Sara Donati idealnie wykreowała świat XIX wieczny.

    Bohaterowie nie są płascy, nudni, tacy sami. Mają wyraźne charaktery, a każdy został stworzony z ogromną starannością i precyzją. Wyróżniają się między sobą, mają iskrę, która ich napędza.
    Akcja w tej książce nie kończy się. Co chwilę coś się dzieje. Nie brakuje wydarzeń. I chociaż mogłoby się wydawać, że 850 stron to nuda i nic więcej, okazuje się, że zdecydowanie nie ma tutaj nudy. W życiu głównych bohaterek nie brakuje przygód i dzięki temu nie można oderwać się od książki, a ta przeogromna liczba stron przestaje być zauważalna i bardzo szybko zbliżamy do końca całej historii.
    Jednak są takie momenty, kiedy akcja nagle się kończy, podjęty wątek zostaje urwany, a my zostajemy z wielką niewiadomą. To taki jeden mały minus. Na szczęście nie jest dużo takich chwil.

    Zachęcam do przeczytania tej książki i nie zrażania się jej obszernością. Uwierzcie mi, że nie będziecie się przy niej nudzić i pisze to amatorka, która nie czyta książek zwierających w sobie wątek historyczny.
    Jest to wspaniała książka, zawierająca mnóstwo przemyśleń, pokazująca problemy, z którymi musiały uporać się kobiety. Klimat, który w niej jest, wniknie w wasze serce i dusze oraz pozwoli wciągnąć się w historię, którą przedstawiła Sara Donati.

  9. Oceniony 4 na 5.

    Kobieta w męskim świecie… „Złota godzina” Sary Donati
    Bardzo długo czytałam książkę Sary Donati, przyczyną wcale nie była jej objętość, czyli prawie dziewięćset stron, ale tematyka, bo „Złota godzina” nie jest tylko i wyłącznie obszerną, napisaną z rozmachem powieścią, ale istotnym głosem w sprawie kobiet i dlatego należy czytać uważnie, bez pośpiechu.
    Rok 1883, Nowy Jork. Dwie kobiety, absolwentki szkoły medycznej, pełne wiary w słuszność wyboru drogi zawodowej, pewnego dnia zderzają się z brutalną rzeczywistością, bo okazuje się, że w świecie zdominowanym przez mężczyzn mają niewiele do powiedzenia, każdy ruch może być niewłaściwie odczytany, a zawodowe ambicje traktowane niepoważnie. Annę i Sohpie czeka nierówna walka z uprzedzeniami, nietolerancją, fałszywą moralnością i brakiem równouprawnienia. Obie będą musiały wykazać się nie tylko inteligencją, ale i sprytem, by pokazać, że w męskim świecie kobiecy głos może być bardzo donośny…
    „Złota godzina” Sary Donati ujęła mnie nie tylko ciekawą fabułą, ale przede wszystkim świetnie wykreowanymi postaciami. Ogromnym atutem powieści jest również jej realizm, bo nie ulega wątpliwości, że autorka zrobiła wszystko, by czytelnik uwierzył w tę historię i poczuł ją każdą komórką swego ciała. To nie jest łatwa lektura, nie można przeczytać jej w sposób powierzchowny i pozbawiony refleksji. „Złota godzina” wymaga zaangażowania, pochylenia się nad problemem i zastanowienia nad rolą kobiet również we współczesnym świecie. Czy jesteśmy traktowane na równi z mężczyznami? Niestety, mam coraz większe wątpliwości, zwłaszcza obserwując kuriozalne wydarzenia w naszym kraju. Kobiety wciąż muszą coś udowadniać, przekonywać o słuszności swoich decyzji i przede wszystkim walczyć o swoje prawa, to smutne i niesprawiedliwe. Sara Donati bardzo umiejętnie nakreśliła kobiece obawy, problemy i trudności, pozostawiła również czytelnikowi dużą przestrzeń interpretacyjną, zwłaszcza że niektóre wątki są dość zaskakujące i właściwe mogłyby stanowić zapowiedź dalszego ciągu tej historii.
    „Złota godzina” Sary Donati to wspaniała podróż w czasie i niezwykle ważna lektura, po którą powinni sięgnąć również mężczyźni.

  10. Oceniony 5 na 5.

    Płeć piękna chciałaby, żeby traktowano ją na tym samym poziomie co mężczyzn. Co tu dużo mówić. Chcemy równouprawnienia. Chcemy same o sobie decydować, postępować zgodnie z własnymi przekonaniami, sumieniem, wiarą. Ten temat wałkowany jest od lat i nic nie wskazuje na to, by coś w tej kwestii miało ulec zmianie.

    Powieść „Złota godzina” również porusza ten problem. Jest to obszerna publikacja, którą wypuściło na światło dzienne Wydawnictwo Kobiece. Na ponad 800 kartach śledzimy losy dwóch kuzynek. Anna i Sophie to zdeterminowane kobiety, które postanowiły ukończyć studia medyczne. W tym wypadku odniosły sukces. Anna wybrała chirurgię (leczy sieroty, wynajduje dla nich zastrzyki, aby mogły w miarę swobodnie, czyli bez chorób, wkraczać w życie), Sophie położnictwo (spotyka się z kobietami, które chciałyby zastosować środki mające na celu uchronienie je od następnej ciąży). Kobiety rozpoczynają walkę o to, płeć piękna mogła samodzielnie decydować o sobie.

    Jest to w ogromnej mierze publikacja mająca na celu przypomnienie nam, że bez względu na wszystko warto walczyć o swoje pragnienia. Główne bohaterki musiały przezwyciężyć piętrzące się trudności, ale dzięki temu, że nie dały za wygraną, teraz są w takim miejscu, o jakim marzyły. „Złotą godzinę” nie sposób wpisać w literaturę obyczajową, lekką i przyjemną. Czyta się ją z rosnącym zainteresowaniem, choć nie brakuje w niej trudnych tematów . Autorka zadbała o to, aby czytelnik zagłębiając się w treść, wręcz namacalnie poczuł zapach ulic nieskalanych samochodowymi spalinami, zobaczył oczyma wyobraźni sunące niespiesznie dorożki, usłyszał stukot końskich kopyt o kocie łby.

    Po raz pierwszy miałam przyjemność obcować z stylem literackim Sary Donati. Adnotacja na okładce dowodzi, że można oczekiwać na kontynuację losów Sophie i Anny. Nie ukrywam radości z tego powodu! Nie jest to pozycja, którą można przeczytać szybko. Trzeba jej poświęcić znacznie więcej czasu, niż innym, ze względu na ilość stron. Nie mniej jednak zdecydowanie warto przeczytać „Złotą godzinę”. Jest ona godna polecenia i w tym miejscu należą się również najserdeczniejsze gratulacje dla Wydawnictwa Kobiecego, że to właśnie oni mogli zasilić się w taką perełkę.

  11. Oceniony 5 na 5.

    „Złota godzina”, jak mogliście dowiedzieć się z wielu innych recenzji, jest książką, która opiewa na, bagatela, 857 stron wyłączając notkę od autorki.
    Wyobraźcie sobie moją minę, gdy zważyłam cegłę w dłoni i rozejrzałam się po książkach, które stosami zaścielały biurko. Zadrżałam ze strachu, ponieważ nauka zawsze stoi na pierwszych miejscu, a blog wymaga szczególnej uwagi i szacunki. Książki, które czytam, tym bardziej, Należyte skupienie, napawanie się słowem – to jest mój warunek. Nigdy go nie zignorowałam i nie zamierzam.

    PONADCZASOWA

    Powieść rozgrywa się w latach 80 XIX wieku. W wieku przemian społecznych, gospodarczych i mentalnych. „Złota godzina” tętni nie tylko życiem Nowego Jorku – miasta, którego rozwój mamy możliwość oglądać jak na serii starych zdjęć – ona pęka w szwach od tematów, których od dawna w literaturze nie poruszono w tak kobiecy, delikatny, a zarazem stanowczy sposób.

    Najmocniej jest tu zaakcentowana kwestia kobieca. Walka o wolność i prawo do samostanowienia. Próba wyrównania sił w świecie, którym od zawsze rządziła męska, surowa ręka.

    Zaraz potem, niczym nieoszlifowane diamenty, połyskują dzieci. Tysiące, miliony dzieci. Dusze skazane na ulice, głód, zatargi z prawem i śmierć. Donati ma wielki talent. Budując tak monumentalną opwieść, poruszając tak newralgiczne tematy, nie pozwoliła, by czytelnik czuł się przytłoczony. Oparła ją na silnych filarach.

    Stworzyła wyrazistym bohaterów, osadziła ich postacie w barwnym, witalnym Nowym Jorku i pozwoliła, by sami pisali historię. Ich dusze wyrzeźbiła z materiałów czytelnikowi nieznanych. Dzięki temu uczyniła ich wyjątkowymi. Puściła w ruch fabułę i niczym zegarmistrz świata doglądała każdego tyknięcia.

    Autorka nie pozwoliła także, by tematyka medycyny, wartości wiedzy i ciągłego rozwoju przeszła bez echa. Połączyła problematykę zdrowotną ze sprawą kobiecą. Argumentowała i umacniała swoje stanowiska, a robiła to przez usta bohaterów. Jednocześnie nie odebrała im indywidualności.
    Nowy Jork XIX wieku okazał się nie tylko miastem dynamicznym i nowoczesnym jak na tamte czasy, ale również głęboko zranionym ignorancją warstw bogatych i zacofanym w fundamentalnych kwestiach.

    MONUMENTALNA

    Jest to jedno z pierwszych słów, jakie przychodzi na myśl, gdy widzimy „Złotą godzinę”. Potężna, wielowątkowa, obejmująca wiele ponadczasowych zagadnień i nieskończenie interesująca. Nie tylko z punktu historycznego, ale także mentalnego i społeczno-obyczajowego. Donati nie ograniczała liczba stron.

    W jednym tomie zawarła codzienne, czasami lekkie, czasami cięższe życie. Ludzkie problemy i słabości.
    Poprzez postacie, jakie pojawiają się na stronach oddała klimat i mentalność. Główne bohaterki – Sophie i Anna – są skonstruowane bardzo precyzyjnie. Jednocześnie, jak każdy ludzki organizm, mają w sobie pewną tajemnicę. Są silnymi, pewnymi siebie kobietami, ale, jak każdy człowiek, a tym bardziej kobieta, mają wiele słabości. Próbują naprawić świat nie tracąc z oczu tego, co najważniejsze, czyli swojego szczęścia i zdrowia.

    Donati postawiła na szarość. Nie pozwoliła czytelnikowi sądzić szybko i bez namysłu. Wymusiła skupienie, wprowadziła reguły. Ocenianie czynów leżało w naszej gestii tylko w przypadku typowych „czarnych charakterów”. Tymczasem reszta bohaterów jawiła się w szarym świetle.
    Nie zostali wybieleni, ale autorka pokazała dwoistość ludzkiej natury. Bezsilność i świadomość przegranej. Okrutne zachowania, brutalne gesty, odizolowanie. Równocześnie rozerwała zasłonę i pozwoliła ujrzeć nam wnętrza. Poprowadziła nas w kierunku zrozumienia i przebaczenia, ponieważ „nic co ludzkie nie jest mi obce”, a także „człowiek to trzcina, ale trzcina myśląca”.

    Czytelnik łączy się z bohaterami w sposób, który można nazwać tylko wyjątkowym. Uzależnia się od ich słów, czynów i charakterów. Kibicuję im, przypatruje się gestom i zachowaniom, ale nigdy nie zapomina o Losie. Nieprzewidywalności, która cechuje nie tylko nasze codzienne życie, ale również życie bohaterów. Nigdy do końca nie wiemy, co wydarzy się na następnej stronie.

    ZAGUBIONA?

    Czuję się po tej lekturze zagubiona. Jakby w półśnie podróżując pomiędzy stronami życia. Nie mogę się skupić, nie jestem w stanie otrząsnąć się z liter. Pokrywa mnie matowa powłoka historii, do której przykładam dzisiejszą sytuację na świecie.

    „Złota godzina” jest książka, do której na pewno wrócę. Mimo swojej objętości czyta się szybko. Nie wiem, czy jestem autorce wdzięczna, czy też żałuję, że tak wiele zawarła w jednym tomie. Czuję się nasycona, ale równocześnie mam do siebie żal, że nie rozłożyłam tej powieści w czasie. Przeczytałam ją jednym tchem, chciwie przewracając strony. Następnym razem będę się delektować.

  12. Oceniony 5 na 5.

    Sophie i Anna Savard to „siostry” przygarnięte przez ciotkę, dla której nie liczy się skąd jesteś, czy jakiej jest się rasy, ale to co ma się w środku i co można pokazać światu. Wychowują się wraz z Kappem, przyjacielem z dziecinnych zabaw. Kiedy dorastają, obie zostają lekarkami. Jednymi z pierwszych kobiet zajmujących się medycyną. Żadna nie kwapi się by wyjść za maż, bo kariera oraz dobre słowo o ukochanym jest ważniejsze niż ich szczęście. Do momentu, aż w wyniku pewnych niezbyt dobrych okoliczności przygarniają do siebie Rosę i Lię. Dwie sieroty włoskie, które zgubiły swoich dwóch młodszych braci. Gdzie są? Czy uda im się ich odszukać? A może już nigdy nie spojrzą na Anne i Sophie wzrokiem pełnym ufności, bo bracia nie zostaną odnalezieni?

    Postacie wykreowane przez Panią Donati są tak plastyczne i tak charakterystyczne, że wydają się prawdziwe. Główne bohaterki są kobietami tak różnymi od siebie, pod kryteriami XIX-wiecznej Ameryki, aż trudno uwierzyć w ich karierowy sukces. Sophie to Mulatka i jest naprawdę bardzo pracowitą i inteligentną kobietą. Umie zajmować się swoimi pacjentami z prawdziwą pieczołowitością. Niestety ze względu na jej wygląd, wiele osób źle się do niej odnosi. Po pierwsze: kolor skóry. Po drugie: jest kobietą. Po trzecie: lekarką. Obrazuje wszystko to, czego nienawidzą zacofani mężczyźni. Dlatego też nie decyduje się na ślub z ukochanym i wpływowym dziedzicem, dla którego jest w stanie z niego zrezygnować, byle tylko nie naruszyć jego reputacji. Ale….Sophie nie wie wszystkiego. Natomiast Anna to znakomity chirurg. Spędza wiele czasu przy stole operacyjnym oraz ucząc studentki medycyny. Nie myśli o niczym innym prócz ciotce, siostrze i leczeniu chorych. Do momentu, aż nie może zapomnieć dotyku pewnego włoskiego mężczyzny.

    Nowy Jork 1883 roku, to czas jego rozwoju oraz fali emigrantów z Europy. Są to głównie sieroty pozostawione przez rodziców z tych, czy innych pobudek. Zazwyczaj kończą albo w ośrodkach pomocy dla dzieci, albo na ulicy. Obraz tego nowego świata jest przepełniony goryczą, po ostatniej wojnie, a także smutkiem, po stracie wielu mężczyzn. Kolorowy, pełen pasji, śmiechów i płaczu dzieci, chichotów zakochany i cieni chorób oraz ukrytych morderstw. Fabuła dzięki pięknemu obrazowi miasta toczy się wokół kilku spraw: walki o równouprawnienie kobiet oraz rasizmowi, sprzeciwu wobec katolicyzmowi, aborcji i antykoncepcji oraz dyskusji o dobro sierot pozostawionych samych sobie na pastwę okrutnego losu.

    Skoro już nachwaliłam jak bardzo jest ona cudowna, czas na moje odczucia osobiste. Zafascynowała mnie powieść od samego początku. Zwłaszcza, że pisana jest barwnych językiem, który został doskonale przetłumaczony na język polski. Zainteresowałam się fabułą od razu, kiedy tylko dowiedziałam się kim są główne bohaterki i jak są traktowane przez innych. Denerwowali mnie strasznie mężczyźni, którzy sądzą, że są najważniejsi, najmądrzejsi i trzeba im ulegać pod każdym względem. Jeszcze bardziej irytujący był fakt, że kobieta musi pozwalać mężczyznom na wszystko, bo dają jej dach nad głową, posiłki i ubrania. Nie szkodzi, iż nie są wstanie przeżyć następnego porodu, mają dość bycia co chwile w ciąży oraz nie chcą być wykorzystywane seksualnie po raz kolejny. Nie mogą nic, dosłownie nic działać w akcie seksualnym, bo nazywane są dziwkami i ladacznicami. I oczywiście jeśli zdradzą męża są zwyrodniałymi katoliczkami i mają się smażyć w piekle, lecz jeśli mąż pójdzie na stronę, to wszystko jest w porządku i wina leży po stronie kobiety. No aż mam ochotę krzyknąć głośno coś mega nieatrakcyjnego. Jak można być takim chamem?! Oczywiście rozumiem całe te zamieszanie wokół tych tematów, ponieważ tak naprawdę prawa kobiety dopiero wychodziły na świat. Ale najgorsze, że trwało to tyle wieków. Jednak, co się nadenerwowałam i nawściekałam na tych głupców to moje. Najgorsze, że nawet dziś w Polsce (i na świecie) można spotkać takich facetów. Z drugiej strony ciesze się z moich emocji, ponieważ oznacza to, że autorka ukazała w książce całą prawdę o społeczeństwie krańca XIX wieku. Czy to nie doskonałe?

    Podsumowując: Złota godzina pokazuje jak bardzo kobiety były piętnowane, zaledwie ponad sto lat temu. Jak ustrój wpływa na zmiany oraz to jak mężczyźni walczą o swoje prawa do końca. Jakimi są brutalami, niewdzięcznikami, a zarazem boją się stać na równi z kobietami. Ich sposoby obrony są śmieszne jak argumentacje jakie przytłaczają, ale najsmutniejsze jest to, że kobiety same w to wierzą. Jak walczyć o siebie, swoje wartości, swoją godność, samoocenę i samoakceptację. Jak trwać w świecie, gdzie płeć słabsza na zawsze ma nią zostać i być traktowana gorzej niż zwierzę. Co zrobić by zwyciężyć nad przeciwnościami i stać się wzorcem dla wielu kobiecych i zawziętych oczu kobiet.

  13. Oceniony 5 na 5.

    Złota godzina w pierwszej kolejności zainteresuje osoby, które lubią sagi historyczne. Jako fanka książek historycznych, nieważne czy opartych na faktach czy na fikcji, uwielbiam takie powieści, nieważne w jakich czasach dzieje się akcja.

    W Złotej godzinie są poruszane problemy segregacji rasowej, choć jest ona w tle, nie odgrywa tu tak wielkiej roli. Pozycja skupia się przede wszystkim na prawach kobiet, o tym, jak lekarki są postrzegane przez otoczenie, z czym kobiety XIX wieku muszą się zmagać. Właśnie przez takie powieści nachodzą mnie refleksje; jak łatwo mamy teraz, gdy mamy równouprawnienie, kobieta i mężczyzna są na równi, natomiast kiedyś tak nie było. Kobiety musiały walczyć o swoje, przez co często były potępiane.

    Pomimo swojej tematyki, książka spodoba się także fanom pozycji obyczajowych, a nawet kryminałów. Nie można jednoznacznie określić gatunku, przynajmniej jest to moje zdanie. Pozycja jest wielobarwna, ciężko mi ją zaszufladkować do jakiejś kategorii.

    Zaczynając od bohaterów, nie wiem czy ma sens się zbyt dużo rozwodzić. Pokochałam ich całym sercem, każdemu było poświęcone parę słów, przez co mogłam każdego poznać i ocenić. Według mnie są idealnie przedstawieni i wielowymiarowi.

    Pomimo objętości tej powieści, fabuła z akcją nie są rozwlekłe. Występuje mnóstwo opisów, ale dla mnie jest to jedna duża zaleta; czułam się jakbym spacerowała po Nowym Jorku u boku Sophie albo przyjmowała pacjentów w New Amsterdam u boku Anny.

    Kolejną zaletą tej pozycji mogą być nieoczekiwane zwroty akcji. Momentami pozycja mocno mnie zaskakiwała, przez co nie miałam wrażenia, iż jest w jakikolwiek sposób przewidywalna.

    Złota Godzina to niezwykle ciepła opowieść, której akcja toczy się w XIX wieku. Porusza problemy segregacji rasowej, praw kobiet i ich pozycji w społeczeństwie. Jest napisana przyjemnym językiem, przez co czyta się ją błyskawicznie. Wzrusza, rozśmiesza, skłania do refleksji – oto co ze mną robiła ta powieść podczas lektury. Znajdziemy w tej pozycji dobrze zarysowanych bohaterów i szczegółowo wykreowany Nowy Jork. Jestem totalnie zakochana w tej pozycji, jedynie mogę się przyczepić zakończenia, które akurat mnie nie usatysfakcjonowało w pełni. To z pewnością idealna powieść na długie wieczory pod kocykiem z gorącą herbatą. Już teraz wiem, że będę wracać do tej książki niejednokrotnie, skończyła się zdecydowanie zbyt szybko!

    Recenzja pochodzi z osobliwe-delirium.blogspot.com

  14. Oceniony 5 na 5.

    Choć ta okładka przywodzi na starodawne dzieje, książka zdaje się niezwykle aktualna…
    Wychodzi na to, że odnalazłam się w nowej roli – wynajdowaniu szczegółów, łączących przeszłość z teraźniejszością.
    Mimo, że ta książka jest mega-gruba, to skończyła się za szybko.

  15. Oceniony 4 na 5.

    „Złota godzina” od razu zainteresowała mnie piękną okładką, gdyż obiecała historię w dawnych czasach (okładka przedstawia kobiety w długich sukniach i kapeluszach oraz powozy). Natomiast liczba stron zapowiadała bardzo rozbudową sagę rodzinną, a to połączenie dla mnie idealny pomysł na powieść.

    Jest rok 1883, Nowy Jork. Anna i Sophie Savard są kuzynkami i obie zostały lekarzami, co w tych czasach jest bardzo trudnym osiągnięciem. Pochodzą z bogatej, szanowanej rodziny, jednak Sophie jest mulatką, więc nie ma wstępu do większości domów arystokratycznych rodzin. Jest zakochana z wzajemnością w Peterze Verhoeven, który zwany jest Kapem. Niestety ich uczucie natrafia na przeszkody – kolor skóry Sophie oraz chorobę Kapa. Anna również przeżywa miłość, co jest dla niej pewną nowością. Obie panny Savard walczą o prawa kobiet do decydowania o poczęciu potomstwa. Niestety antykoncepcja jest zakazana i karana, dlatego muszą to robić w ukryciu, zwłaszcza, że na każdy ich błąd czyha Anthony Comstock…

    „Złota godzina” to kolejna książka z serii powieści o kobietach, dla których czasy w których żyły były wielką przeszkodą do realizacji celów, do których dążyły, do spełnienia marzeń, których pragnęły, do wolności, do własnego zdania i poglądów. Anna i Sophie to typowe bohaterki, które nie są takie, jak większość kobiet w XIX – one walczą o swoje, nie poddają się i przynosi to skutek. Zarówno Anna i Sophie są silnymi kobietami, ale ta siła jest uwidaczniana w różny sposób. Anna jest bardziej praktyczna, wojująca, chcąca ciągle udowadniać, że kobiety są równe mężczyznom, natomiast Sophie bardziej współczująca, emocjonalna i zamknięta w sobie. Jednak obie są wspaniałymi i dobrymi ludźmi. Uwielbiam takie silne bohaterki, bo mają wielką odwagę do przeciwstawienia się konwenansom i przede wszystkim – mężczyznom. My możemy sobie tylko wyobrażać, jakie to było trudne, bo nas to nie dotyczy, czasy bardzo się zmieniły. I to głównie dzięki takim kobietom, jak panny Savard nie mamy takich problemów, dlatego uwielbiam czytać historie o takich bohaterkach. W powieści poruszonych jest mnóstwo problemów społecznych. Głównym wątkiem jest szukanie sposobu na poinformowanie kobiet o możliwości antykoncepcji, ale w taki sposób, aby nie mieć problemów z prawem, gdyż antykoncepcja, jak i rozpowszechnianie informacji o niej, była zakazana. była Kolejnym problemem jest oczywiście kolor skóry Sophie. Pomimo tego, że minęło prawie 20 lat od zniesienia niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych, czarnoskórzy jeszcze przez wiele lat byli szykanowani i traktowani gorzej od białych. Ale nie tylko oni, również napływającym emigrantom z różnych krajów nie było lekko. Spodziewali się oni, że Stany Zjednoczone okażą się rajem i szansą na rozpoczęcie nowego, łatwiejszego życia, jednak okazuje się, że nie jest tak kolorowo. Panuje skrajna bieda, rodzi się zbyt wiele dzieci w ubogich rodzinach i przez to niektóre zdesperowane kobiety na własną rękę próbują pozbyć się kolejnych dzieci. I czasem doprowadza to do jeszcze większej tragedii – do osierocenia posiadanego już potomstwa. Jednak nie tylko ubóstwo jest tutaj pokazane – w tle buduje się Most Brookliński, a śmietanka towarzyska Nowego Jorku wydaje przyjęcia, nie oszczędzając przy tym pieniędzy. Nowy Jork to miasto skrajności – jedni umierają z głodu, aby inni mogli się bawić i bogacić. Ciekawym zabiegiem było wplątanie w fabułę osobistych listów bohaterów, czy też wycinków z gazet. Niektóre wydarzenia zostały opisane właśnie w taki sposób, co nadaje powieści ciekawego charakteru.

    „Złota godzina” jest wspaniałym dramatem historycznym, bardzo dobrze napisanym z sympatycznymi postaciami, których lubimy od samego początku i dobrze zbadanymi faktami historycznymi, które zostały płynnie wplątane w fikcyjną prozę. Jest to powieść monumentalna, liczy sobie niespełna 900 stron i porusza mnóstwo wątków – od historycznych, przez romantyczne, aż do kryminalnych.

Dodaj opinię

Solve : *
30 + 22 =


Masz coś do przedyskutowania?