preview-lightbox-Dominic_front_72dpi

Bracia Slater. Dominic

36,90 29,90

taniej o: 7,00 (18%)

4.24 out of 5 based on 17 customer ratings
17 opinii klienta

    Bronagh nie zamierza wdawać się w bliskie relacje z innymi. W młodym wieku straciła rodziców i dobrze zna cierpienie, więc kiedy poznaje przystojnego Dominica, ignoruje go z premedytacją. Nie zdaje sobie sprawy, że właśnie takie zachowanie przyciąga go jak magnes. Rozpoczyna się wciągająca, nieprzyzwoita i pełna przekory gra.

    szt.

    Dostępność: 24h + czas dostawy

    UWAGA! OSTRZEŻENIE!

    Jeśli nie tolerujesz dominujących i zaborczych mężczyzn, Dominic NIE jest dla ciebie. Jeśli nie lubisz pewnych siebie kobiet, które są zimnymi sukami, Dominic NIE jest dla ciebie. Jeśli nie lubisz postaci, które nie potrafią utrzymać nerwów na wodzy, Dominic NIE jest dla ciebie. Przede wszystkim, jeśli nie lubisz postaci, które DUŻO PRZEKLINAJĄ i bez cenzury mówią, to, co myślą Dominic NAPRAWDĘ NIE jest dla ciebie.

    Bronagh Murphy wie, czym jest ból po stracie. Kiedy była mała, jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Od tej pory trzyma innych na dystans. Ma już dość cierpienia. Wychodzi z prostego założenia – jeśli nie będzie rozmawiać z ludźmi ani wdawać się z nimi w relacje, zostawią ją w spokoju. Właśnie tego chce.

    Kiedy spotyka Dominica Slatera zupełnie niechcący robi dokładnie to, co najbardziej go pociąga. Uparcie go ignoruje. Dominic jest zdezorientowany – zazwyczaj wszyscy skupiają na nim uwagę. A już na pewno WSZYSTKIE. Wszystkie z wyjątkiem pięknej, ale zimnej brunetki.

    To wystarczy, żeby Dominic jej zapragnął. A jedynym sposobem na zaspokojenie pragnień, jaki Dominic zna jest siła.

    Dominic zdobywa to, czego pragnie

    ___

    Ta książka tak uzależnia, że jak tylko ją skończyłam czytać, zaczęłam od początku. –Total Book Geek

    ___

    L.A. Casey – bestsellerowa autorka „The New York Times” i „USA Today”. Pochodzi z Irlandii, mieszka w Dublinie. Jej życie składa się z dwóch podstawowych elementów: wychowywania cudownej córeczki oraz „czarowania” kolejnych powieści. Uwielbia rozmawiać ze swoimi fankami na Facebooku. Zainspirowana literaturą erotyczną ciężko pracowała nad własną książką i determinacją wywalczyła jej wydanie. Całe szczęście! Tak powstał kultowy Dominic z serii Bracia Slater. Choć miała zaledwie dziewiętnaście lat, przygodę z pisarstwem rozpoczęła od hitu. Dominic według recenzji sklepu internetowego Amazon to spektakularny sukces i bestsellerowa książka.

    Opinie: 17 o Bracia Slater. Dominic

    1. Oceniony 5 na 5.

      Wybebeszamy książki

      MÓJ DRUGI RAZ

      Myślę, że każda recenzentka musi w pewnym momencie swojego życia coś sobie uświadomić. Mianowicie, gdy czytamy konkretne tytuły z gatunku romans po raz pierwszy… rzadko kieruje nami rozsądek. Jak to kobiety zatapiamy się w scenach seksu, słodkich słówkach i silnych, zaborczych mężczyznach. Z czystym sercem mogę powiedzieć, że w tej kwestii jestem specjalistką. Z romansami zazwyczaj jest u mnie tak, że pochłaniam je w jeden dzień, zachwycam się, wzdycham i wychwalam, choć logiczna (niewielka) część mojego mózgu wie, że książka, którą własnie przeczytałam na pewno ma kilka wad. Jednak będąc zamroczoną decyduję się ich nie dostrzegać, ponieważ wiem, że kolejne czytelniczki, które będą polegać na mojej opinii, również ulegną i poddadzą się czarowi książki.

      „Dominic” jest pierwszą pozycją, którą recenzuję w wydaniu polskich, a z którą miałam już styczność w wersji anglojęzycznej. Ostatnimi czasy recenzja trzeciej części serii – „Kane” – cieszy się na blogu dużym powodzeniem. Nie sądzicie chyba, że pominęłam wcześniejsze książki? Dlaczego zrecenzowałam tylko „Kane’a”? Kto to wie? Wydaje mi się, że pozostanie to nieodkrytą tajemnicą, ale wszystko można nadrobić.

      HARPIA VS. ZAŚLEPIONA

      Na pewno nie zdziwi Was moje szczere wyzwanie, że „Dominica” pochłonęłam w jeden dzień, gdy tylko otrzymałam przesyłkę. Mam ochotę pogrozić sobie palcem. Książka, jak to romans, nie okazała się wyzwaniem, ale mam teraz mieszane uczucia. Z jednej strony chcę zrecenzować ją jako czytelniczka, która pozostaje zaślepiona oparami miłości. Z drugiej… obudziła się we mnie opierzona harpia pragnąca trochę ponarzekać.

      „Dominic” od zawsze budził we mnie sprzeczne uczucia. To bezpieczne stwierdzenie, które wynika z faktu, że wiele w nim przekleństw i wyzwisk padających ze strony zarówno Bronagh, jak i Dominica. Nie szczędzą sobie krwistych obelg, które nawet mnie czasami wbijały w fotel, a jestem dość tolerancyjna. Mam wrażenie, że L.A. Casey w tej kwestii trochę przesadziła. Młode pokolenie, wbrew pozorom, nieważne jak gorącą ma krew, nie jest aż tak agresywne i źle wychowane. Ta charakterystyka, która ma miejsce przynajmniej do połowy książki, trochę mnie ubodła. Równocześnie rozumiem dążenie autorki, by relacji Bronagh-Dominic nadać określony – burzliwy – wydźwięk.

      Dominic nie jest tylko niegrzecznym chłopcem. Wraz z braćmi prowadzą interesy, o których nie powinno mówić się na głos. Bronagh zaś to zamknięta w sobie dziewczyna z garścią ciętych ripost w kieszeni. Stanowią specyficzną parę. Tworzą coś, co wielu psychologów nazwałoby niezdrowym związkiem. Ciągle się kłócą, zachowują się agresywnie i szczeniacko, ich wybory dyktowane są przez hormony.
      Casey udało się w tym wszystkim znaleźć chwiejną równowagę. Awantury są ogniste i nieustępliwe, ale codzienność bohaterów przeplata troska wobec siebie nawzajem, szczere zainteresowanie i ostry humor.

      Czytelnikowi trudno nie zauważyć gorącego przyciągania, które istnieje pomiędzy tą dwójką. „Dominic” to pierwsza książka z serii i według mnie najbardziej młodzieżowa. Para znajduje się w istnej burzy hormonów, towarzyszy im ciągłe przeciąganie liny i próba sił.

      WYBIERZ FAWORYTA

      Dopiero na końcu Casey oferuje czytelnikowi przedsmak czegoś innego niż romans. Wprowadza element niebezpieczeństwa i wycisza bohaterów. Odrzuca agresje i niepewność na rzecz rodziny i poznawania siebie nawzajem.

      Nie wiem, czy autorka celowo zdecydowała się na taki ruch. Nie pozostawia jednak wątpliwości fakt, że „Dominic” jest lekturą dla rozedrganych licealistek i spragnionych zaborczych mężczyzn singielek. Kolejne części mogą okazać się o wiele bardziej dojrzałe i zrównoważone ze względu na wiek bohaterów.

      „Dominic” jest wdzięcznym wprowadzeniem w świat Braci Slater. Na kolejnych stronach poznajemy wszystkich członków rodziny – ich charaktery, sylwetki i sekrety. Tych nie brakuje. Każdy z braci to typowy uroczy, modelowy facet, który w swoim wnętrzu kryje niezliczoną ilość tajemnic. Już teraz możemy wybrać swojego faworyta i kibicować mu w dalszych częściach, które z równą mocą jak „Dominic” zawojują rynek.

      ROMANS. UWAGA! NADAJE SIĘ DO JEDNOKROTNEGO UŻYTKU

      W „Dominicu” wyczuwalne jest niedoświadczenie autorki. Pewna naiwność i nieudolność w prowadzeniu postaci i akcji, ale książka, o dziwo, broni się nawet po tylu latach. To pozycja pełna ekstremów, która nie godzi się na żadne kompromisy i jest równie bezceremonialna jak nastolatki.

      Czyta się bardzo szybko, nawet za drugim razem, choć nie zachwyca już tak bardzo. Dalej cenię sobie Casey i jej książki, a szczególnie „Dominica”, ale tym razem patrzyłam na ten romans z całkiem innej perspektywy. Było to ciekawe doświadczenie, które utwierdza mnie w przekonaniu, że romanse powinno czytać się tylko raz, lecz z pełnym uwielbienia zaangażowaniem.

    2. Oceniony 4 na 5.

      http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/

      Jak na parę tak młodych ludzi, bo przecież wciąż uczęszczających do szkoły, Bronagh i Dominic (Nico) wzbudzają naprawdę bardzo ambiwalentne odczucia. Z jednej strony napiętnowani tragedią przeszłości (tutaj pojawia się trochę naciągany zbieg okoliczności), przez co przedwcześnie dojrzali, z drugiej momentami zachowujący się jak nierozgarnięte dzieci. Podobny wydźwięk niesie ze sobą cała ich historia. Odpychająca i przejaskrawiona, a zarazem przyciągająca niebezpieczeństwem i innością.

      W akcję skupioną na dialogach pełnych niewyszukanych frazesów, wulgaryzmów i docinek, w opowieść o nietuzinkowej dojrzało-niedojrzałej miłości, autorka wplotła elementy bójek (także pomiędzy dziewczynami!), podziemnych walk, ale i rodzinnych więzi. Jest uczucie, namiętność i dość wątpliwy obraz szkoły, w której ot tak można na zajęciach słuchać sobie piosenek czy używać przekleństw w rozmowie z nauczycielem. L.A. Casey postawiła na bardzo niegrzeczny i kontrowersyjny obraz uczucia, jak i książki zarazem. Pociągnęła zatem konsekwentnie w takim tonie wszystkie elementy składowe fabuły. Jakie są tego efekty? Ano takie, że (wspomnę raz jeszcze) to książka nie dla wszystkich.

      Wulgarna historia, która poniekąd może być podpięta pod nurt New Adult, z pewnością nie przypadnie do gustu typowym romantyczkom hołdującym literackim rycerzom na białym koniu. Książka być może nie trafi także w smak dojrzałych czytelniczek, które w postawie bohaterów doszukują się jednak ogłady. Poszukiwaczki nieschematycznych, bo jakże niepoprawnych (choć nie do końca zepsutych) postaci będą nią jednak urzeczone. Jeśli więc nie macie absolutnie nic przeciwko dialogom, od których większości więdną uszy, to jest właśnie to. Ja mam względem tego tytułu mieszane uczucia. Historia mnie nie porwała, ale myślę, że jeszcze chyba sięgnę po kolejne części.

    3. Oceniony 5 na 5.

      Natalia Z

      „Uśmiechnęłam się dumnie, ale przestałam, gdy zauważyłam,że wszyscy uczniowie w klasie się na mnie patrzyli.
      – Ona umie się uśmiechać – usłyszałam jak ktoś mówi.
      – Nico, czy ty zepsułeś Bronagh? Bo ona się śmieje i pozwoliła komuś usiąść obok siebie, a to dla niej jest po prostu…. Dziwne”
      Od pierwszych stron jestem szczerze zauroczona tą serią. Przyznam się, że dawno już nie uśmiałam się tak podczas czytania lektury. Podczas poznawania tej książki, ani przez chwilę nie schodził mi uśmiech z twarzy. Jestem nią szczerze zauroczona! Nie spodziewałam się, aż takiej intrygującej fabuły, prężnej akcji oraz sympatycznych bohaterów. Ta seria to początek nowej, zaskakującej oraz piorunującej serii.
      L.A.Casey to autorka o charyzmatycznej osobowości. Ma łatwy i miły styl pisania, który od razu doskonale wpasowuje się w gusta czytelnika. Podoba mi się warsztat pisarski autorki, która nie boi się mocniej operować językiem. Pisarka stworzyła wspaniałych bohaterów, którzy na długo zapadną mi w pamięć.
      Dominic jest jednym z braci Slater. To bohater energiczny, dominujący oraz przede wszystkim postać posiadający wielką dawkę humoru. Obok jego osoby pojawia się Bronagh. Dziewczyna o wybuchowym charakterze oraz wielkim temperamencie. Tych dwoje obok siebie daje nam wiele zwariowanych chwil akcji.

      Jestem na tak!, jeżeli chodzi o narrację. Lektura widziana jest oczami Bronagh. Jest to bohaterka bardzo sympatyczna i chociaż niekiedy widzimy jej istotne błędy, to mimo wszystko tej dziewczyny nie w sposób jest nie lubić.
      Na pewno będę szczerze polecać powieść większemu gronu osób. Już dawno nie zrelaksowałam się tak bardzo, ani tym bardziej, już nie pamiętam kiedy tak szybko przeczytałam jakąś powieść.

      „Jesteśmy w Irlandi, kolego, tu „wielki tyłek” nie brzmi dobrze. To to samo, co gruby!”

      Polecam zapoznać się z tą serią, ponieważ mamy tutaj nie tylko romans połączony z erotykiem, ale również lekki kryminał. Te gatunki razem dodają książce wielkiego kopa. Akcja jest płynna, łatwa w odbiorze oraz przede wszystkim poruszająca. Gorąco polecam fankom romansów, obyczajówek albo tak po prostu – osobom, które pragną czegoś niezobowiązującego. Lektura jest bardzo przyjemna.

    4. Oceniony 5 na 5.

      Katarzyna Kat

      Bracia Slater to cały cykl książek autorstwa L.A. Casey. Dzięki Wydawnictwu Kobiecemu polscy czytelnicy mają okazję poznać dwie pierwsze części, a mianowicie książki pod tytułem Dominic i Bronagh.
      „Bracia Slater. Dominic” to pisana oczami głównej bohaterki historia o miłości powstającej z nienawiści, przyjaźni nawiązywanej w najmniej oczekiwanych momentach i szczęściu, które pojawia się po latach bólu i cierpienia. Bronagh to młoda Irlandka, uczennica liceum, do którego pewnego dnia zjawiają się dwaj bliźniacy pochodzący z Ameryki. Nico i Damien Slater. To właśnie ci dwaj mężczyźni zmienią całkowicie dotychczasowe życie Bronagh i jej siostry Branny. Jak łatwo się domyśleć, losy Dominica i Bronagh szybko zostaną połączone, jednak nie będzie to miłość od pierwszego wejrzenia. Ich znajomość poprzedzać będzie wiele wyzwisk, pełne jadu rozmowy aż dochodzi między nimi do rękoczynów. Życie bywa przewrotne i kiedy tych dwoje zorientuje się, że mają się ku sobie będą musieli przetrwać wiele nieciekawych zdarzeń, które dodają smaku całej powieści. To czym się zajmuje rodzina Dominica, ich tajemnice i sekrety, ich przeszłość, która poniekąd łączy tych dwoje nastolatków, to wszystko sprawi, że ich miłość będzie zagrożona i wystawiona na ogromne ryzyko i niebezpieczeństwo. Lubię książki z takim niesamowitym klimatem, atmosferą niebezpieczeństwa, nielegalnych walk, specyficznych dyscyplin sportowych. Tutaj znajdziemy dużą dawkę adrenaliny i ogrom przekleństw, które dodatkowo napędzają całą historię. Autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawiła rodzącą się miłość pomiędzy dwoma bohaterami. Wyszła ze schematu, w którym to dwoje ludzi zakochuje się od pierwszego wejrzenia, a zastąpiła to wartką akcją, pełną bójek i agresji słownej. Główna bohaterka to nie zwykła szara myszka, chociaż była odrobinę zamknięta w sobie. Potrafi postawić na swoim i użyć odpowiednich argumentów aby przekonać kogoś do swojej racji. Książka idealna na aktualnie, długie wieczory bo można ją pochłonąć w jeden wieczór i przeżyć przygodę pełną emocji, wrażeń i miłości.
      Powieść porwie wiele serc, można ją albo pokochać albo przejść obok niej obojętnie, a decyzja czy sięgniecie po tę powieść należy tylko do Was. Jeśli lubicie ciekawy styl i nietypową akcję – to książka dla Was.

    5. Oceniony 4 na 5.

      krolewskierecenzje

      Od kiedy Bronagh straciła rodziców, opiekę nad nią przejęła starsza siostra. Od tego czasu też, Bronagh bardzo zamknęła się w sobie. Nie dopuszczała do siebie nikogo w wyjątkiem Branny. W szkole jest niezwykle pilną uczennicą, którą uwielbiają nauczyciele. Nie ma jednak żadnego kontaktu z rówieśnikami. Nie zbliża się do nikogo, bo boi się, że kiedyś bliscy opuszczą ją tak jak zrobili to rodzice…

      Dominic jest chłopakiem, który zawsze wzbudza powszechne zainteresowanie. Lecą na niego wszystkie dziewczyny. Jakie jest jego wielkie zdziwienie, kiedy Bronagh, niezwykle pociągająca dziewczyna, ignoruje go, a z czasem przejawia wrogość. Chłopak jest zdezorientowany i aby zwrócić na nią uwagę, wciąż robi jej psikusy i uprzykrza jej życie. Dziewczyna z dnia na dzień, coraz bardziej go nienawidzi. Wciąż jednak coś ją do niego przyciąga…

      Początek książki był cudowny. To jak Dominic i Bronagh się poznali… Ich pierwsze utarczki słowne, bitwa o ciastka, podkładanie szpilek na siedzenie… Dominic od razu zdobył moje serce. Bronagh też niesamowicie polubiłam. Oni tak do siebie pasowali. Ona taka odważna, po raz pierwszy wychodząca ze swojej skorupy, zaczyna stawiać się, zamiast wciąż chować się. Dominc z kolei, chłopak, który pierwszy raz dostał kosza, nie wie co zrobić. Jest zagubiony. Jego zachowanie jest co najmniej szczeniackie. To wszystko jest takie zabawne i słodkie. Z drugiej strony, Dominic jest też bardzo agresywny, bije każdego chłopaka, który zbliża się do Bronagh. To początkowo nie wygląda źle, trochę tłumaczy go to, że jest porywczy, nie radzi sobie z emocjami, zazdrością… Potem zaczyna to być trochę męczące.

      Początkowo myślałam, że będzie to kolejna książka o jakimś bokserze, a bohaterowie będą o wiele starsi. Już po przeczytaniu kilku stron byłam zaskoczona, że to będzie zupełnie co innego. Oczywiście było to bardzo pozytywne zaskoczenie. Książka jest wulgarna, bardzo dynamiczna i niezwykle wciągająca. Wciąż coś się dzieje, koś się bije, ktoś krzyczy, ciągłe kłótnie, wyzwiska, namiętność i wielkie uczucie. Książka wyszła ze schematu romantycznej miłości, gdzie wszystko jest spokojne. Tutaj akcja goni akcję i wciąż nie ma końca. Dodatkiem są także niezwykle umięśnieni przystojniacy, których jest aż pięciu. Książka z pewnością nie jest dla czytelniczek, które wypatrują księcia na białym koniu, ale dla niegrzecznych dziewczyn, które pragną prawdziwych mężczyzn.

    6. Oceniony 5 na 5.

      kglub

      http://ksiazkitocokocham1986.blog.pl/2017/10/31/l-a-casey-dominic/

      Ta książka była długo wyczekiwana przez wiele miłośniczek romansów w Polsce.Na portalach internetowych powstawały petycje do wydawnictw o wydanie tej serii i tak udało się.Wydawnictwo Kobiece postanowiło uszczęśliwić nas i tak o to w moje ręce trafiła książka L.A.Casey „Dominic”.

      L.A.Casey to dwudziestosześcioletnia pisarka mieszkająca w Dublinie w Irlandii.Jej książki z serii Slater Brothers stały się bestsellerami na całym świecie.

      Bronagh Murphy jako ośmioletnia dziewczynka straciła oboje rodziców w wypadku samochodowym i znalazła się pod opieką starszej siostry Branny.Mimo,iż upłynęło prawie dziesięć lat od tragedii dziewczyna postanowiła,że nie będzie wdawać się w bliższe relacje z ludźmi.Bronagh nie chce cierpieć,dlatego trzyma wszystkich na dystans,nie przyjaźni się z nikim ani nie rozmawia,wierząc,że w ten sposób wszyscy zostawią ją w spokoju.

      Bronagh to dziewczyna,która zamknęła się w swojej skorupie nie pozwalając nikomu do niej dotrzeć.Strata rodziców wywołała w niej lęk przed przywiązaniem się do kogokolwiek.

      Kiedy do jej klasy dołącza Dominic Slater dziewczyna zawzięcie go ignoruje.Takie zachowanie sprawia,że chłopak zwraca na nią uwagę.Dominic przywykł do tego,że zawsze jest w centrum uwagi.Przystojny,wysportowany i niesamowicie seksowny chłopak nie potrafi poradzić sobie z tym,że taka dziewczyna jak Bronagh go lekceważy.Gdy dziewczyna z całych sił pragnie by ten chłopak dał jej spokój,Dominic zrobi wszystko by zwróciła na niego uwagę.

      Gdy do spokojnego świata Bronagh zaczyna dobijać się Dominic jedyną jej reakcją obronną jest atak.

      „Zdecydowałam, że się zrewanżuję przez umieszczenie na jego krześle pinezek, więc kiedy usiadł pinezki wbiły się w jego tyłek co oczywiście piekielnie bolało. Niech jego tyłek cierpi na nazwanie mojego tłustym! Ha, ha, kurwa ha! Fakt, że dzisiaj były moje osiemnaste urodziny, sprawił, że wszystko było jeszcze lepsze. Nie obchodziło mnie czy to czyni ze mnie sadystkę, to był najlepszy prezent urodzinowy wszechczasów!”

      Dziewczyna słynie z ciętego języka i w stosunku do chłopaka wcale go nie szczędzi.Jest wobec niego chamska i podła.Próbuje zrobić wszystko aby Dominic dał jej spokój.Tylko czy jej się uda?

      Dominic Slater to pewny siebie chłopak,który zawsze dostaje to co chce.Gdy na jego drodze staje piękna brunetka,chłopak zrobi wszystko,żeby ją zdobyć.Nie wie jednak,że to będzie dość trudne zadanie.Dominic to wojownik,który nie boi się podjąć wyzwania.A tych dwoje może łączyć znacznie więcej niż się może wydawać.

      „(…)-Jesteśmy zupełnie różni…
      -Gówno prawda.Przed chwilą siedziałaś mi na plecach i uderzyłaś mnie pięścią w głowę zaślepiona furią.Jesteś do mnie podobna bardziej,niż ci się wydaje.(…)
      -To.że mam temperament i jestem agresywna,nie znaczy,że jestem taka jak ty.Ty się bijesz,bo to lubisz.(…)”

      Czy Dominic’owi uda się wyciągnąć Bronagh z jej ochronnego pancerza?

      Jaką tajemnicę skrywają bracia Slater?

      Nico i Bronagh to dwoje młodych ludzi do których idealnie pasuje powiedzenie”kto się czubi,ten się lubi”.Czytając powieść mamy możliwość zobaczyć jaką przemianę przeszła Bronagh.Widzimy jak powili wychodzi ze swojej skorupy,opuszcza ją lek i strach przed stratą.Widzimy jak otwiera się na innych i nie boi się relacji z ludźmi.Jej stosunek do braci Slater jest przezabawny a sama Bronagh okazuje się inteligentną i wyjątkową dziewczyną,którą nie jedna z nas chciałaby mieć jako swoją przyjaciółkę.Dominic zaś zyskał moją sympatię za swój upór i zawziętość.I choć niektóre chwyty jakich się łapał były dość perfidne i prostackie to w końcu osiągnął cel.

      „Dominic” to powieść od której ciężko mi było się oderwać.Losy głównych bohaterów są ciekawe a ich ciągłe kłótnie i przepychanki z każdą stroną stają się coraz bardziej śmieszne.Wiem,że dla wielu czytelników ta książka może być odpychająca.Autorka nie szczędziła wulgaryzmów a zachowanie bohaterów nie jest wzorowe.Ta książka nie jest dla osób,które brzydzą się agresją bo w tej powieści jest jej mnóstwo.Ja dałam tej książce szansę i nie żałuje.

      „Dominic”to pierwsza część z cylku Slater Brothers,którą polecam wszystkim kobietom,które uwielbiają niegrzecznych chłopców bo w tej powieści ich nie zabraknie.Polecam również tym,które kochają historie w których iskry namiętności wiszą cały czas w powietrzu.

      Teraz nie pozostaje mi nic jak czekać na historie o kolejnych braciach Slater.

    7. Oceniony 3 na 5.

      Zofiawkrainieksiazek

      Bracia Slater, ah ci bracia… Już dawno żadna książka, ani seria nie wywołała we mnie tak skrajnie sprzecznych uczuć, jak książka o Dominicu i Bronagh. Świetny styl, dosłownie przepływałam przez kolejne strony i czytałam je z przyjemnością, ale… te wulgaryzmy, agresja, przemoc, które zdominowały treść, przyprawiały mnie o ból głowy! Zacznijmy jednak od początku. Bronagh po śmierci rodziców odcięła się od świata. Zerwała kontakt ze znajomymi, nie chciała wdawać się w bliższe relacje. Chciała wystrzec się cierpienia, które wiążę się z utratą bliskich. Za Dominic’iem ciągnie się mroczna przeszłość. W jego życiu nic nigdy nie było proste, a on sam nie raz musiał stawić czoło zagrożeniom. Ich wspólna historia zaczyna się od nienawiści. Bohaterowie na siebie warczą, ciągle się kłócą, dogryzają sobie nawzajem. Nienawidzą się, a zarazem coś ich do siebie przyciąga. Każde z nich jest niebezpieczne, przyciągają kłopoty jak magnes. W ich życiu nie ma miejsca na nudę, a więc w książce też miejsca na nią nie było.

      Dominic i Bronagh pozostaną dla mnie zagadką. Autorka wykreowała te dwie postacie w tak niezwykle skrajny sposób, że nie wiedziałam czy ich polubić, czy się ich bać. Dominic jest niebezpieczny, agresywny – z łatwością potrafię go sobie wyobrazić. Jego przeszłość miała ogromny wpływa na to jakim człowiekiem się stał, a jednak skrywał w sobie opiekuńcze serce oraz dobroć, co kompletnie nie pasowało do jego charakteru. Niestety, jego potrzeba dominacji, brak samokontroli oraz niesłuchanie jakichkolwiek słów sprzeciwu nie pozwoliły mi go polubić. Bronagh, z zewnątrz spokojna, zamknięta w sobie dziewczyna, a wewnątrz potwór. Nie spodziewałam się, że w tak kruchej z pozoru osóbce może się kryć tyle agresji i okrucieństwa. Naprawdę próbowałam zaprzyjaźnić się z tą postacią ale nie dałam radę. Razem z Dominiciem tworzą mieszankę wybuchową. Są nieprzewidywalni. Ich spory są infantylne, a zachowania całkowicie niezrozumiałe. Nie byłam w stanie zrozumieć pobudek, które kierowały bohaterami.

      Największym atutem książki zdecydowanie był styl autorki. Nawet przez chwile nie miałam potrzeby, żeby odłożyć lekturę, nie ze względu na styl językowy. Autorka może pochwalić się świetnym piórem. Kolejne rozdziały czytałam w zatrważającym tempie. Przeczytałam ją w zaledwie 24 godziny, tak dobrze została napisane! Czerpałam przyjemność z lektury, nie czułam się znużona, ani znudzona, a strony dosłownie znikały mi w oczach. Byłam niesamowicie zaskoczona, jak bardzo wciągnęła mnie ta książka, mimo, że fabuła co rusz mnie odpychała.

      Książka o Braciach Slater trafią w gusta tylko niektórych czytelników. Wielu z Was prawdopodobnie będzie zniesmaczonych wszechobecną agresją tak jak ja. Nie spodziewałam się jej, aż tyle. Z drugiej strony jestem pewna, że wielu czytelników poszukuje właśnie takich historii, ostrych romansów pełnych przemocy słownej i fizycznej. W tej serii agresja i walki są na porządku dziennym, a liczne wulgaryzmy dodają całej fabule pikanterii. Zastanówcie się dobrze, czy jesteście gotowi na taką historię. A jeśli „brzydkie słowa”, bijatyki i rozróby Wam nie straszne to gorąco zachęcam do lektury, bo ta książka z pewnością przypadnie Wam do gustu!

    8. Oceniony 4 na 5.

      Karolina G.

      Bronagh Murphy w dzieciństwie straciła rodziców. Najbliższe jej osoby zginęły w wypadku samochodowym. Dziewczyna doskonale więc wiedziała, czym jest ból spowodowany śmiercią, stratą. Aby uniknąć kolejnych rozczarowań i przede wszystkim cierpienia, Bronagh stosunki z innymi ludźmi ogranicza do minimum, trzyma ich na dystans. Ona nie będzie wdawać się w relacje, oni zostawią ją w spokoju. Kiedy na swej drodze spotyka Dominica Slatera, czyni dokładnie tak samo – ignoruje go. Problem w tym, że takie postępowanie odnosi zupełnie inny skutek. Dominic z jednej strony jest zdezorientowany (zazwyczaj był w centrum uwagi innych), z drugiej zaś zachowanie Bronagh bardzo go pociąga. Co zrobi w tej sytuacji? Jedynym jego rozwiązaniem w takich sytuacjach, kiedy pragnie zaspokoić swoje zachcianki, jest siła…

      Pierwszy tom serii „Bracia Slater” to zdecydowanie coś bardzo mocnego, „ostrego”. Nie jest to lektura dla wszystkich. Sięgając po tę pozycję należy liczyć się przede wszystkim z naprawdę sporą dawką wulgaryzmów. Autorka zawarła w książce dużo agresji, przemocy, nieprzyzwoitych tekstów, brutalności.

      „Dominic” ma swoje plusy i minusy. Książkę czyta się szybko i mimo nadmiernego użycia wulgaryzmów, pozycja wciągnęła mnie, cały czas się coś działo, a niektóre wątki okazywały się naprawdę ciekawe. Kontrowersyjność tej lektury na swój sposób jest jej plusem. Na pewno trzeba zachować dystans do historii przedstawionej przez autorkę, bez tego raczej ciężko będzie zapoznać się z tą powieścią, zwłaszcza, że pisarka nie blokowała swojej fantazji.

      Bohaterowie nie wzbudzili zbytnio mojej sympatii. Dominic momentami irytował mnie niesamowicie. Jego zaborczość i nieustępliwość sprawiały, że miałam ochotę skopać mu tyłek. Nie rozumiałam też Bronagh. Z jednej strony jej doświadczenia życiowe powodowały, że bojąc się zranienia stroniła od ludzi, z drugiej zaś dała się zdobyć komuś, kto tak naprawdę nie okazywał jej należytego szacunku. Jej zachowanie mogłabym śmiało określić jako dziecinne. Dwójka głównych bohaterów zdecydowanie nie była dojrzała, zaś zachowywała się tak, jak gdyby już dawno wkroczyła w dorosłość.

      Książka wywołała u mnie różne emocje, a to w końcu jeden z ważniejszych aspektów. Nie cierpię pozycji, które totalnie mnie nudzą, a akcja spływa ze mnie jak po kaczce. Autorka postarała się o fragmenty, które bawiły, część wzbudzała ogromne zainteresowanie, inne zaś poirytowanie. Tej książki zdecydowanie nie polecam młodzieży ani wrażliwym osobom. „Dominic” przeznaczony jest w moim odczuciu dla starszego grona czytelników, u którego nadmiar przekleństw i agresji nie wzbudzi nadmiernego zażenowania i niesmaku.

    9. Oceniony 5 na 5.

      klaudiagrabowska794

      Miłość nie zawsze jest kolorowa. Przybiera różne oblicza, które mogą zarówno przynosić radość, jak i ból. Niektóre relacje są zbyt pogmatwane. Czasami trzeba odejść i już nigdy nie oglądać się za siebie. To może być jedyna droga, która w końcu pozwoli wydostać się z okopów braku kontroli nad własnym życiem. Możemy kochać kogoś z całego serca, ale czasami zdarza się tak, że to relacja toksyczna, niszcząca wszystko, co zbudowaliśmy, rujnująca nas i doprowadzająca do upadku. Kiedy indziej może być tak, że dwie kochające się osoby mają trudne charaktery – próby dominacji nad tą drugą, kończą się łzami i gniewem. Czujemy wtedy wielki smutek i zastanawiamy się, czy wspólna przyszłość ma jakikolwiek sens. Nie chcemy kolejny raz zostać zranieni, ale w niektórych wypadkach warto zawalczyć o miłość. Wszystko można naprawić, ale nie jest to łatwe. Wymaga to chęci zmiany z dwóch stron. Nie będzie łatwo. Być może na końcu okaże się, że nasze próby naprawienia wszystkiego, nic nie zmieniły. Pytanie, czy warto zaryzykować? Kiedy kogoś kochamy, nie poddawajmy się bez walki. Rozgrywajmy bitwy mogące scalić bardziej związek, który utworzyliśmy z drugą osobą. Możemy zarówno ponieść porażkę, jak i wielki sukces. Czy w takim wypadku można odstąpić od walki o wspólną przyszłość? A może należy objąć stery wspólnego przyszłego życia przez dwie osoby i wypłynąć w największy sztorm, aby wyjść z niego zwycięsko? L. A. Casey to nazwisko niezwykle znane na listach światowych bestsellerów, które sugeruje, że czytelnika czeka niesamowita przygoda pełna pasji i namiętności. ,,Dominic” to powieść kontrowersyjna, agresywna, emanująca pożądaniem i cholernie seksowna. Pierwszy tom z serii ,,Bracia Slater” zapewnia jazdę bez trzymanki, o której nie można zapomnieć. Intrygująca, fascynująca, kusicielska historia skradająca serca. Czy L. A. Casey to autorka na jeden raz? Co takiego mają w sobie ,,Bracia Slater”, że nie można im się oprzeć? Zapraszam do zapoznania się z całością recenzji!

      ,,- Zamierzasz stać i patrzeć na moich braci cały dzień, czy idziesz ze mną? – Dominic zapytał z niecierpliwością w głosie.
      – Jeśli to poważne pytanie, głosuję na zostanie tutaj i patrzenie na twoich braci przez cały dzień.”

      UWAGA! OSTRZEŻENIE!
      Jeśli nie tolerujesz dominujących i zaborczych mężczyzn, Dominic NIE jest dla ciebie. Jeśli nie lubisz pewnych siebie kobiet, które są zimnymi sukami, Dominic NIE jest dla ciebie. Jeśli nie lubisz postaci, które nie potrafią utrzymać nerwów na wodzy, Dominic NIE jest dla ciebie. Przede wszystkim, jeśli nie lubisz postaci, które DUŻO PRZEKLINAJĄ i bez cenzury mówią, to, co myślą Dominic NAPRAWDĘ NIE jest dla ciebie.
      Bronagh Murphy wie, czym jest ból po stracie. Kiedy była mała, jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Od tej pory trzyma innych na dystans. Ma już dość cierpienia. Wychodzi z prostego założenia – jeśli nie będzie rozmawiać z ludźmi ani wdawać się z nimi w relacje, zostawią ją w spokoju. Właśnie tego chce.
      Kiedy spotyka Dominica Slatera zupełnie niechcący robi dokładnie to, co najbardziej go pociąga. Uparcie go ignoruje. Dominic jest zdezorientowany – zazwyczaj wszyscy skupiają na nim uwagę. A już na pewno WSZYSTKIE. Wszystkie z wyjątkiem pięknej, ale zimnej brunetki.
      To wystarczy, żeby Dominic jej zapragnął. A jedynym sposobem na zaspokojenie pragnień, jaki Dominic zna jest siła.
      Dominic zdobywa to, czego pragnie.

      ,,Zdecydowałam, że się zrewanżuję przez umieszczenie na jego krześle pinezek, więc kiedy usiadł pinezki wbiły się w jego tyłek co oczywiście piekielnie bolało. Niech jego tyłek cierpi na nazwanie mojego tłustym! Ha, ha, kurwa ha! Fakt, że dzisiaj były moje osiemnaste urodziny, sprawił, że wszystko było jeszcze lepsze. Nie obchodziło mnie czy to czyni ze mnie sadystkę, to był najlepszy prezent urodzinowy wszechczasów!”

      Bronagh Murphy nie nawiązuje bliskich relacji z ludźmi. Nienawidzi kłamstwa i obłudy, a opinię innych na swój temat ma głęboko w nosie. Czemu ma przejmować się osoba, która nic dla niej nie znaczą? Dziewczyna po wypadku samochodowym, w którym straciła rodziców, zamknęła się w sobie, a próby nawiązania z nią kontaktu kończą się pogardliwym spojrzeniem. Bronagh nie jest normalną nastolatką – nie ma przyjaciół, nienawidzi przebywać w towarzystwie innych osób, a prześladowania ze strony najprzystojniejszego chłopaka w szkole sprawiają, że nie ma ochoty na żadne zaangażowanie. Ta buntownicza młoda kobieta nie pozwala sobą pomiatać, a każdy atak na jej stronę jest podwójnie odpychany. Bronagh już dawno temu postanowiła, że nie pozwoli nikomu się do siebie zbliżyć, ale pewnego dnia w jej szkole pojawiają się amerykańscy bliźniacy, z których jeden całkowicie zmienia jej życie. Ciemnowłosy heros zawsze dostaje to, czego pragnie, a dziewczyna znajduje się na jego celowniku…
      Dominic Slater przyzwyczajony jest do tego, że żadna kobieta nie może mu się oprzeć. Agresywny zawodnik walk w klatkach, nigdy nie odpuszcza. Dominic oferuje wszystkim kobietom jedno: tajemniczość, nieziemski seks i poranną pobudkę pełną łez z powodu nadziei na bliższą z nim relację. Kiedy wraz z braćmi przenosi się do orzeźwiającej Irlandii, nie spodziewa się, że w jego życiu pojawi się Bronagh Murphy – samotniczka o walecznym sercu, która całkowicie go ignoruje. Każda zaczepka z jego strony jest traktowana jak nie pożądana uwaga. Dominic nie jest przyzwyczajony do takiej obojętności. Za cel stawia sobie, że ta piękna młoda kobieta wpuści go do swojego świata…
      Dominic nie odpuści, Bronagh nie zamierza się poddać! Jak zakończy się ich agresywna, pełna namiętności walka? Które z nich ulegnie? Kto wygra w tej zapierającej dech w piersiach potyczce?

      ,,- Nigdy nie będę miała dzieci! Po co mieć dzieci tylko po to, by martwić się o ich zdrowie i bezpieczeństwo do końca twojego życia? To zbyt dużo stresu jak dla mnie, dziękuję bardzo.
      Brenna przewróciła oczami.
      – Pewnego dnia, ktoś zmieni twój sposób myślenia, mała siostrzyczko. Nie będę jedyną
      osobą, którą będziesz kochać i o którą będziesz się troszczyć. Ktoś rozszarpie pazurami drogę
      do tego pudełka z twoim sercem i rozbije obóz na dłuższą metę, i nie będzie niczego co
      będziesz mogła z tym zrobić.”

      ,,Dominic” zabierze was w najbardziej mroczne zakamarki nocnych klubów, ukaże rozpalającą namiętność, która niekiedy niesie ze sobą również ból, uzależni niczym najlepszy narkotyk, upoi najsłodszym, jak i również najniebezpieczniejszym uczuciem, zapewni rollercoaster emocji, których długo nie zapomnicie i sprawi, że będziecie chcieli więcej i więcej! Zuchwała, intensywna historia o rodzinnych zobowiązaniach, próbie uwolnienia się od ramion przeszłości, walce o własne serce, miłości słodkiej niczym miód i zabójczej, jak najgorsza trucizna. L. A. Casey swoją twórczością rozpali wasze zmysłu, sprawi, że z zapartym tchem i rumieńcem na policzkach będziecie przewracali coraz to kolejne strony, aby w końcu dowiedzieć się, jak zakończy się ta intrygująca rozgrywka. Historia Dominica i Bronagh sprawi, że zapomnicie o całym świecie i stracicie kontakt z rzeczywistością. Nie dajcie się zwieść, to najlepsza historia wydana na polskim rynku wydawniczym w tym roku. Wciągająca, seksowna, niekiedy brutalna powieść opowiadająca o tym, że wystarczy odpowiednia osoba, aby wyrwać nas z zamkniętej twierdzy, ale nie jest to łatwe ani kolorowe. Tak samo, jak miłość nie zawsze jest piękna, niekiedy ukazuje swoje inne oblicze. ,,Dominic” rozgrzeje was i zadziała, jak najlepsze wino – spędzi wam sen z powiek i zabierze w podróż, kórej nie będziecie chcieli nigdy zakończyć.

      ,,Uśmiechnęłam się dumnie, ale przestałam, gdy zauważyłam,że wszyscy uczniowie w klasie się na mnie patrzyli.
      – Ona umie się uśmiechać – usłyszałam jak ktoś mówi.
      – Nico, czy ty zepsułeś Bronagh? Bo ona się śmieje i pozwoliła komuś usiąść obok siebie, a to dla niej jest po prostu…. Dziwne.”

      Bronagh, aby uchronić się przed kolejnym zranieniem, nie chce wdawać się z ludźmi w bliższe relacje. Wie, że kiedyś wszystko może się skończyć, a ona znów będzie musiała się zmierzyć ze zranionym sercem. Śmierć rodziców wpłynęła na nią destrukcyjnie – gniew zawładnął jej życiem. Bronagh to wojowniczka, która nie boi się konsekwencji. Rozumie, że nikomu tak naprawdę nie dogodzi, więc przestała się przejmować opinią innych. Inteligentna młoda kobieta pragnie odnaleźć spokój, ale wtedy na jej drodze staje jeden z braci Slater – mężczyzna przypominający wzburzone morze. Czy Bronagh mu ulegnie? Dominic nie potrafi radzić sobie z gniewem. Wychowywany przez braci chłopak sądzi, że wszystko mu się należy. Zawsze zdobywa to, czego pragnie. Kiedy pierwszego dnia w szkole seksowna buntowniczka przegania go z ławki, którą zajął i okazuje mu jawny brak zainteresowania, Dominic nie potrafi jej odpuścić. Czy uda mu się zdobyć serce Bronagh? A może to ona wygra? Jedno jest pewne – relacja tej dwójki zagwarantuje wam huragan emocji. Choć nie mogą żyć bez siebie, ciągle się ranią. Czy zrozumieją, że związek polega na kompromisach? Przekonajcie się, czytając najlepszą książkę tego roku, o której nie można zapomnieć.

      ,,Dominic przekrzywił głowę i spojrzał na mnie.
      – Nie mogę ci obiecać, że nie umrę, bo nikt nie wie, kiedy nadejdzie jego czas, ale nie pozwolę ci odejść tylko dlatego, że boisz się śmierci. Śmierć jest częścią życia skarbie, wszyscy i wszystko kiedyś w końcu umiera. Chcę być przy tobie, dopóki ten moment nie nadejdzie.”

      ,,Dominic” to historia pełna namiętności, wywołująca wiele emocji, kontrowersyjna, niekiedy brutalna, ale równie wciągająca i fascynująca. L. A. Casey stworzyła powieść, która spędza sen z powiek i zapewnia długie upojne noce z najbardziej dominującymi bohaterami w literaturze. Relacja Bronagh i Dominica nie jest słodka, a raczej intensywna, wręcz agresywna. Ta książka wywoła rumieńce na waszej twarzy i sprawi, że serce zabije szybciej. Czy jesteście na nią gotowi? Polecam!

    10. Oceniony 4 na 5.

      Śnieżynka (www.piorkonabiurko.pl)

      To typowa powieść erotyczna, ze wszystkimi jej cechami. Jest ostro i gorąco, bywa delikatnie, ale jest też brutalnie. Jest to rewelacyjna lektura na nudne popołudnie, gdy ma się ochotę na dużo akcji i pikanterii wymieszanej z błotem i motylkami. Dziwne połączenie? Ale według mnie najlepiej oddaje klimat tej książki i tego, co działo się między bohaterami! Niestety znalazło się parę mankamentów.

      Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to częste obraźliwe określenia, jakimi obdarzają się Niko i Bronagh. Raziły mnie od samego początku i miałam wrażenie, jakby wstawiane były na siłę. Tak, jakby żadne z nich tego nie przemyślało i zachowywało się przez to irracjonalnie. On wyzywa ją od szmat i później dziwi się, że ona nie korzysta z propozycji podwiezienia mimo kosmicznej ulewy. Serio?

      Bronagh jest naiwna i głupiutka. Do tego bardzo dziecinna. Czasem zastanawiałam się, co ta dziewczyna ma w głowie, bo szare komórki jakby strajkowały akurat. Zdolność logicznego myślenia kuleje, bo gdy siostra przedstawia jej kogoś, to ja domyśliłam się od razu, że nie poznała go pięć minut wcześniej. A do bohaterki dopiero na drugi dzień dociera: ale jako to? To twój chłopak, myślałam, że właśnie go poznałaś (i od razu wpakowałaś mu się na kolana)? Padłam. Na szczęście ta głupota dziewczyny nie jest szczególnie odpychająca od powieści i raczej wywoływała u mnie śmiech i niedowierzanie niż złość i chęć odłożenia książki.

      Dlatego między innymi tak bardzo przypadła mi do gustu. Ubaw na każdym kroku, przeplatany ostrą jazdą bez trzymanki. W dodatku autorka postawiła na solidne zaskakiwanie czytelnika, bo tajemnice skrywane przez braci szokowały. Rozwój sytuacji zupełnie nieprzewidywalny, a to co dzieje się pod koniec już całkowicie wbija w siedzenie. Wielki plus dla autorki za takie a nie inne rozegranie tej końcówki!

      Bracia Slater są dla mnie zagadką. Nic nie jest oczywiste, a oni są tacy.. ludzcy. Bogate w wady i zalety, pełne sprzeczności postacie. Kochają całym sercem, nie radzą sobie ze złością, a jednak jest w nich coś takiego, że serce mięknie, gdy się ich bliżej pozna. Oczywiście wszyscy (bo jest więcej tej puli genów 😀 ) muskularni, przystojni, że niech ich gęś kopnie i czarujący, że sam Hercules by pozazdrościł (a przynajmniej ten grany przez Kevina Sorbo w latach 90.)

      Dominic potrafi być chamem i prostakiem, zupełnie zrazić do siebie dziewczynę, by za chwilę zachować niczym książę z bajki, odpowiednio do sytuacji. To taki mięśniak, który w swoich silnych łapach będzie trzymał kotka tak delikatnie, by nie sprawić mu absolutnie żadnej krzywdy. Wydaje mi się, że ta pierwsza w jego życiu odmowa spowodowała, że jest zagubiony i nie ma pojęcia jak się zachowywać, więc brnie trochę na ślepo. Walczy, choć chciałby odwrócić się na pięcie i pójść w cholerę.

      Uwielbiam Braci Slater! Nie spodziewałam się, że będę się przy tych książkach aż tak dobrze bawić, mimo tych rzeczy, które mnie irytowały. Połknęłam ich w jeden wieczór bez przegryzki 😀 Cieszę się ogromnie, że miałam okazję je przeczytać. Mroczny dodatek działa tylko na korzyść całości i jedyne co mi pozostaje to polecić Wam tę serię, bo ja już czekam na kolejne części!

      Na moim blogu pełna recenzja ze zdjęciami, a także spojlerem (oczywiście odpowiednio oznaczonym), w którym narzekam na to i owo:
      http://www.piorkonabiurko.pl/recenzje-sniezynki/powiesci/bracia-slater-dominic-bronagh-l-a-casey/

    11. Oceniony 4 na 5.

      czytatnik

      Życie Bronagh Murphy nie jest może najlepszym z możliwych, jednak jej samej zdaje się to nie przeszkadzać. Od śmierci rodziców mieszka tylko z siostrą i nie jest zbyt towarzyska. Kiedy w jej życie wkracza z hukiem Dominic Slater wydaje się, że będzie po prostu kolejnym problemem, który będzie musiała zignorować. Nie wie jednak jeszcze o tym, że ten chłopak nie da tak szybko za wygraną. Ostatecznie, Dominic zdobywa to, czego pragnie.

      Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/dominic-bronagh/

    12. Oceniony 4 na 5.

      white.kalmen

      https://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com/

      Dominic” to książka, która łamie wszystkie możliwe zasady. Nieszablonowa powieść, która skutecznie potrafi nas zaskoczyć, czasami wzruszyć czy rozśmieszyć. Zyskała duży rozgłos i chyba właśnie z tego też powodu postanowiłam po nią sięgnąć. Początek był w porządku, czytałam coraz bardziej zaintrygowana, jednak czym dalej byłam, tym całość wydawała mi się słabsza. Pisząc tę recenzję, z czystej ciekawości, postanowiłam zerknąć na inne opinie tej książki. Zdarzały się pozytywne, jednak zdecydowanie przewyższały te negatywne. Jest to jedna z tych książek, o których nie można powiedzieć, że są przewidywalne. „Dominic” to jedna z najbardziej nieprzewidywalnych książek, jakie miałam przyjemność przeczytać w tym roku. Autorka nie trzymała się szablonowych scen, można powiedzieć, że wyprowadziła tę powieść poza nawias.

      „Zdecydowałam, że się zrewanżuję przez umieszczenie na jego krześle pinezek, więc kiedy usiadł pinezki wbiły się w jego tyłek co oczywiście piekielnie bolało. Niech jego tyłek cierpi na nazwanie mojego tłustym! Ha, ha, kurwa ha! Fakt, że dzisiaj były moje osiemnaste urodziny, sprawił, że wszystko było jeszcze lepsze. Nie obchodziło mnie czy to czyni ze mnie sadystkę, to był najlepszy prezent urodzinowy wszech czasów!”

      Bronagh Murph to dziewczyna, która wie, co to strata. Będąc jeszcze małą dziewczynką straciła rodziców w wypadku samochodowym. Od tamtej pory trzyma wszystkich na dystans, stara się z nikim nie wchodzić w głębsze relacje. Ma dość cierpienia, więc zamyka się na wszystkich, jej serce to niezdobyta twierdza z groźnym smokiem niedającym się dostać do skarbu. Spotykając Dominica Slatera całkiem przypadkiem robi to, co najbardziej go u dziewczyn pociąga. Kompletnie go ignoruje. Chłopak przyzwyczajony do bycia w centrum uwagi nie potrafi poradzić sobie z ignorancją jego osoby. Postanawia to zmienić. Stawia sobie za cel zdobycie uwagi pięknej i zimnej jak lód brunetki.
      A Dominic zawsze zdobywa to, czego pragnie.

      „Uśmiechnęłam się dumnie, ale przestałam, gdy zauważyłam,że wszyscy uczniowie w klasie się na mnie patrzyli. – Ona umie się uśmiechać – usłyszałam jak ktoś mówi. – Nico, czy ty zepsułeś Bronagh? Bo ona się śmieje i pozwoliła komuś usiąść obok siebie, a to dla niej jest po prostu…. Dziwne.”

      Zaczynając „Dominica” miałam swoje oczekiwania, podejrzewałam czego mogę się spodziewać. Jednak nic z tego, co podejrzewałam nie miało miejsca. Autorka od pierwszych stron pokazuje nam, że ta pozycja to nie jest przesłodzony romans, czy nudna obyczajówka. Już od pierwszego spotkania bohaterowie tak sobie dogryzali, że u mnie wywoływało to po prostu śmiech. Dialogi pomiędzy bohaterami są przesączone sarkazmem i dowcipem. Każdy z bohaterów miał chęć pokazania, kto dominuje w danym momencie. Dominic to podręcznikowy „niegrzeczny chłopiec”. Przystojny, śmiały z ciętym językiem i ogromnym urokiem osobistym. Chłopak, któremu nie da się oprzeć.
      Bronagh za to miała zostać wykreowana jako nieśmiała, zamknięta w sobie i odcięta od otoczenia. Jednak zdecydowanie w powieści taka dziewczyna nie istnieje. Od samego początku bohaterka potrafiła skutecznie dogryźć Dominicowi, była waleczna, nie poddawała się i nie odwracała plecami, kiedy chłopak rzucał jej wyzwanie prosto w twarz.

      „- Nigdy nie będę miała dzieci! Po co mieć dzieci tylko po to by martwić się o ich zdrowie i bezpieczeństwo do końca twojego życia? To zbyt dużo stresu jak dla mnie, dziękuję bardzo.Brenna przewróciła oczami.- Pewnego dnia, ktoś zmieni twój sposób myślenia, mała siostrzyczko. Nie będę jedyną osobą którą będziesz kochać i o którą będziesz się troszczyć. Ktoś rozszarpie pazurami drogę do tego pudełka z twoim sercem i rozbije obóz na dłuższą metę, i nie będzie niczego co będziesz mogła z tym zrobić.”

      Powieść rozkręca się szybko, a humor i docinki bohaterów towarzyszą nam podczas lektury. Najbardziej z całej książki przeszkadzało mi niezdecydowanie ze strony Bronagh i jej starszej siostry. Obie dziewczyny sprawiały wrażenie jakby same dokładnie nie wiedziały, czego chcą. Główna bohaterka raz w najlepsze całowała się z chłopakiem, a następnie kłóciła się z nim. Zresztą jej siostra najpierw mówiła, żeby dziewczyna olała Dominica, a kilka stron później sama pchała ją w jego ramiona. Zdarzały się takie sytuacje często, co skutecznie mnie irytowało. Kolejną rzeczą, która mi doskwierała to „historia” rodziny Dominica. Autorka chciała skończyć książkę z przytupem, dostarczając czytelnikom szokujących faktów z życia bohaterów. Na początku byłam zaintrygowana historią braci Slater, jednak im dogłębniej poznawałam fakty z życia chłopaka, tym coraz więcej, dosyć logicznych rzeczy nie trzymało się kupy.
      „Dominic” to książka, która nie wywiera nie wiadomo jakich emocji, nie zachwyci czytelnika rozwiniętą fabułą czy mnóstwem świetnych wątków. To książka prosta, zabawna i przyjemna w czytaniu. Podczas poznawania tej historii zakochałam się w Dominicu, jego teksty, zachowanie to wszystko sprawiało, że stawał się coraz to ciekawszy, barwniejszy. Mimo wad książka zdecydowanie jest bardzo ciekawą pozycją na zimowe wieczory, bo swoim poczuciem humoru potrafi rozśmieszyć każdego. Z ogromną przyjemnością sięgnę po inne tomy tej serii.

    13. Oceniony 4 na 5.

      pasiutka1906

      kochajacaksiazki.blogspot.com

      „UWAGA! OSTRZEŻENIE!
      Jeśli nie tolerujesz dominujących i zaborczych mężczyzn, Dominic NIE jest dla ciebie. Jeśli nie lubisz pewnych siebie kobiet, które są zimnymi sukami, Dominic NIE jest dla ciebie. Jeśli nie lubisz postaci, które nie potrafią utrzymać nerwów na wodzy, Dominic NIE jest dla ciebie. Przede wszystkim, jeśli nie lubisz postaci, które DUŻO PRZEKLINAJĄ i bez cenzury mówią, to, co myślą Dominic NAPRAWDĘ NIE jest dla ciebie.” Taki opis był wystarczająco zachęcający, bym bez zastanowienia wzięła „Dominica” „w ciemno”. I wiecie co? Zdecydowanie było warto.

      Bronagh Murphy wie, czym jest ból po stracie. Kiedy była mała, jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Od tej pory trzyma innych na dystans. Ma już dość cierpienia. Wychodzi z prostego założenia – jeśli nie będzie rozmawiać z ludźmi ani wdawać się z nimi w relacje, zostawią ją w spokoju. Właśnie tego chce.
      Kiedy spotyka Dominica Slatera zupełnie niechcący robi dokładnie to, co najbardziej go pociąga. Uparcie go ignoruje. Dominic jest zdezorientowany – zazwyczaj wszyscy skupiają na nim uwagę. A już na pewno WSZYSTKIE. Wszystkie z wyjątkiem pięknej, ale zimnej brunetki.
      To wystarczy, żeby Dominic jej zapragnął. A jedynym sposobem na zaspokojenie pragnień, jaki Dominic zna jest siła.
      Dominic zdobywa to, czego pragnie.

      Na samym wstępie muszę przyznać, że już dawno tak się nie ubawiłam podczas lektury jakieś książki. Liczne „potyczki słowne” i to świetne poczucie humoru, którym autorka obdarzyła praktycznie każdą postać w tej historii, sprawiła, że podczas czytania, nawet przez chwilę nie czułam znudzenia. Początkowo odnosiłam wrażenie, że fabuła była lekko monotonna, a sama akcja rozwijała się dość powoli. Jednak z każdą kolejną przeczytaną stroną, autorka odkrywała swoje karty, budząc co raz bardziej moje zainteresowanie.

      Nie musze chyba wspominać o tym, że kolejnym atutem historii są świetni bohaterowie. Każdą postać, którą poznałam podczas lektury „Dominica” zyskiwała moją sympatię. Taka sytuacja zdarza się zazwyczaj rzadko, dlatego też ogromne gratulacje dla autorki. Przeważnie bywa tak, że tylko główni bohaterowie w jakimś stopniu stają się mi bliscy, a pozostali są tylko pewnego rodzaju „dodatkiem”, o którym szybko się zapomina.

      Cała historia owiana jest nutką tajemniczości, a L. A. Casey nie oszczędza czytelnika i wraz z rozwojem akcji dostarcza mu coraz więcej niewiadomych. Do czego to doprowadziło? Oczywiście do świetnego finału, który był doskonałym uwieńczeniem tej historii. Pomimo tego, że nie miałam jakiś wygórowanych oczekiwań wobec ostatecznego zakończenia, to jednak muszę przyznać, że autorka mile mnie zaskoczyła. Ostatnie strony dostarczyły mi dużą dawkę wszelakich emocji: strach, niedowierzanie, wzruszenie. A po przeczytaniu ostatnich linijek na mojej twarzy widoczny był uśmiech. Więcej chyba dodawać nie muszę, prawda? Po prostu trzeba po nią sięgnąć!

      Początkowo próbowałam rozgryźć tytułową postać, nie mniej jednak zawsze moje próby kończyły się klęską. Było w niej tyle sprzeczności, że nie potrafiłam zrozumieć niektórych jego decyzji i zachowań. Na szczęście autorka co jakiś czas rzucała nieco więcej światła na jego przeszłość, dzięki czemu mogłam go lepiej zrozumieć.

      Dopełnieniem historii jest II część, poświęcona Bronagh, po którą w najbliższym czasie sięgnę.
      Uważam, że świetny styl pisania autorki, ciekawa fabuła i to charakterystyczne poczucie humoru, sprawiło, że cykl „Bracia Slater” zapowiada się na jedną z najlepszych serii erotycznych, z jaką zaczynam mieć do czynienia.

      Z mojej strony, mogę zapewnić, że wielbicielki brutalności, dwuznacznych żarcików i ponętnych facetów ( będących ucieleśnieniem marzeń każdej kobiety) będą zadowolone. Z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnych tomów tej serii, gdyż wiem że przygoda z braćmi Slater nie skończy się na Dominicu.

      Moja ocena: 8/10

    14. Oceniony 4 na 5.

      nitka_reads

      Nie sposób przeoczyć dosadnego ostrzeżenia, które znajduje się na okładce „Dominica”. Zdecydowanie nie jest to książka dla każdego. Po jej przeczytaniu mogę zapewnić Was, że te uwagi są w pełni uzasadnione. Poziom wulgarności jaki osiąga ta historia z biegiem rozwoju wydarzeń jest zastraszający. Książka z pewnością nie zapunktuje u wielbicielek słodkich romansów, ponieważ Dominic nie jest księciem z bajki. Możecie natomiast spodziewać się lektury wciągającej, zabawnej, balansującej na granicy między miłością, a nienawiścią. Brzmi intrygująco? Jednak nie wszystko złoto, co się świeci…
      Zapraszam na recenzję!

      ” -Zamierzasz stać i patrzeć na moich braci cały dzień, czy idziesz ze mną?– Dominic zapytał z niecierpliwością w głosie.
      – Jeśli to poważne pytanie, głosuję na zostanie tutaj i patrzenie na twoich braci przez cały dzień. ”

      Po tej książce spodziewałam się wiele. Postawiłam jej poprzeczkę dość wysoko. Liczyłam na mocną historię z gorącym romansem w tle, przy czytaniu, którego dostanę wypieków na policzkach. Niestety lekko się rozczarowałam, a wypieków nie było.
      Po pierwsze, opis w ogóle nie przygotował mnie na historię zakrawającą o New Adult. Przyznam, że nie spodziewałam się tak młodych bohaterów. Na początku ciężko było mi to przełknąć. Widzę jednak duży potencjał w młodej krwi, ponieważ wiem, że kolejne części opowiadają historię starszych braci Dominica.
      Zacznijmy od głównych postaci…
      Bronagh jest zamkniętą w sobie osiemnastolatką. W szkole uchodzi za mola książkowego, odludka oraz posiadaczkę ciętego języka. Często przez to inni uprzykrzają jej żywot. Nastawienie Bronagh diametralnie się zmienia, kiedy w jej klasie pojawiają się dwaj bliźniacy- Dominic i Damien. Czas spędzony w towarzystwie Dominica stopniowo otwiera ją na kontakty z innymi. Dotychczas wycofana dziewczyna staje się obiektem zainteresowań nie tylko jednego z braci Slater.
      Dominic to pewny siebie, arogancki młody mężczyzna, który swoimi łóżkowymi zdolnościami zdecydowanie przewyższa swój wiek. Nieustępliwie dąży do celu i zawsze zdobyta to, czego zapragnie. Możecie więc być pewni, że poruszy niebo i ziemię, by zdobyć Bronagh. Ogromną wartością jest dla niego rodzina, dla której poświęciłby wszystko. Co jednak, jeśli więzi rodzinne napiętnowały go czymś znacznie mroczniejszym niż tatuaże na jego skórze?
      Dominic i Bronagh to para tak specyficzna, że nadal ciężko mi określić czy zdobyli moją sympatię. Ich relacja zaczyna się od czystej nienawiści oraz szczenięcego przekomarzania. Choć Bronagh sądzi, że Dominic uprzykrza jej szkolne życie, jest to jego sposób na zdobycie uwagi dziewczyny.
      Ich zachowania ciężko przewidzieć, z ostrej potyczki słownej potrafią przejść do namiętnych pocałunków i odwrotnie. Jednak przymykam oko na ten fakt, bo w końcu są to dorastający nastolatkowie. Często tak odmienne działania mnie śmieszyły, wystarczy dołożyć do tego niecenzurowane riposty obu postaci i mamy główny składnik powieści. Nadaje to dynamiki całej historii i sieje ziarno nieprzewidywalności. Myślę, że to również kreuje nieszablonowy charakter historii.
      Książkę czyta się szybko, a styl autorki jest lekki w odbiorze. Narracja prowadzona jest z punku widzenia Bronagh, której zachowanie i decyzje czasem mnie irytowały. Jednak mam nadzieję, że to przypadłość akurat tej postaci i kolejni bohaterowie ze świata braci Slater bardziej przypadną mi do gustu.
      Wątki fabularne prowadzone są w taki sposób, że czytelnik się nie nudzi, a lektura wciąga i zachęca do dalszego czytania. Uważam jednak, że końcowe wydarzenia, które są odpowiedzią na pytania i wątpliwości dręczące czytelnika, zostały zbyt skrócone i okrojone. Mimo, że książka jest dość opasła i liczy prawie 500 stron, główna akcja rozgrywa się na ostatnich trzydziestu. Uważam, że ten intrygujący finał mógł zostać znaczenie lepiej opisany i nieco rozwinięty.
      Jest to nieszablonowa opowieść, wypełniona śmiesznymi dialogami, zabawnym incydentami oraz ciętym językiem. Wszystko to doprawione jest nutką tajemnicy i pikanterii. L. A. Casey nie szczędzi też wulgarnego słownictwa, więc jeśli nie przepadacie za niecenzuralnym językiem będzie to dla Was spory problem. Na wzmiankę zasługują także postacie poboczne, którymi m.in. są bracia Dominica oraz starsza siostra Bronagh- Branna. Bardzo łatwo wzbudzają sympatię czytelnika i nadają kolorytu historii.
      Autorce w powieści udało się zamknąć dość poważne wątki, jakimi są wartość więzi rodzinnych w naszym życiu, poszukiwanie i odkrywanie samego siebie oraz stawianie pierwszych kroków w świecie dorosłych. Myślę, że jest to pozycja, która najbardziej przypadnie do gustu młodym dorosłym. Jednak podkreślam- dorosłym! Sądzę, że większość wielbicielek romansów znajdzie tu coś dla siebie. „Dominic” bez wątpienia jest książką wyróżniającą się na tle innych i warto poznać tę historię.
      Ja niestety odczuwam lekki niedosyt, ale nie przekreślam tej serii i czekam na kolejną część. W końcu bracia Slater są chodzącym seksem!
      Moja ocena: 6/10
      Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!
      Recenzja pojawiła się także na: https://znitkaoksiazkach.blogspot.com/2017/10/kto-sie-czubi-ten-sie-lubi-w-swiecie_11.html

    15. Oceniony 2 na 5.

      Justyna – OczarowanaCzytaniem.pl

      Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła, czy „Dominic. Bracia Slater” L.A. Casey, zasługuje na wszystkie OHY i AHY. Lubię książki z gatunku YA z wątkami erotycznymi, więc postanowiłam jej dać szansę, tym bardziej, że było bardzo głośno o tych książkach wśród blogerów i prawie wszystkie opinie były pozytywne. Czy i mnie przypadła do gustu? Hmmh… no nie do końca.

      Dominic
      Kilka słów o fabule
      Akcja dzieje w Dublinie, w Irlandii. Bronagh po utracie obojga rodziców będąc dzieckiem, zostaje pod opieką swojej starszej siostry, Branny. Bronagh zamyka się w sobie, nie dopuszcza do siebie ludzi, ponieważ nie chce zostać skrzywdzona w przyszłości. Nie rozmawia z nikim, unika kontaktu ze wszystkimi dookoła, stała się szkolnym outsiderem, byleby tylko ludzie zostawili ją w spokoju. I to jej jak najbardziej odpowiada.

      Kiedy Dominic Slater pojawia się w jej życiu, zaczyna go ignorować, co w rezultacie przybiera odwrotne skutki, bo tylko go tym zachęca. Dominic, seksowny, przystojny, wysportowany, umięśniony chłopak, przyzwyczajony do tego, że każdy na niego zwraca uwagę i nigdy nie odrzuca, przeprowadzając się z Nowego Jorku do Dublina, tym bardziej przykuwa uwagę wszystkich wokół. Wszystkich, oprócz jednej, niezwykle pięknej, lecz nieśmiałej dziewczyny z ciętym jerzykiem. Podejmuje wyzwanie pt. „złapać króliczka”.

      Dominic obrał sobie cel – Bronagh Murphy. Dosyć dużym utrudnieniem może się wydawać to, że ona z nikim nie rozmawia, z nikim nie przyjaźni, lecz dla Dominica Slatera nie ma rzeczy niemożliwych. Kiedy Dominic czegoś pragnie, to to dostaje. A w tym momencie pragnie własnie jej i zrobi wszystko, żeby swój cel osiągnąć, nawet…. jeśli będzie musiał zmusić ją do tego.

      Styl autorki
      Bardzo mi przykro, ale ta książka nie zaliczy się do moich ulubionych. Niestety, czytając miałam wrażenie jakby L.A. Casey zrobiła z tej historii irlandzką wersję „Pięknej katastrofy” Jamie McGuire. Jedyną różnicą jest to, że książki McGuire pokochałam od początku, a tutaj…no cóż. „Dominic” jest opowiedziany z perspektywy Bronagh. Wszystko co dzieje się w jej głowie, kiedy jest przy Nico, opisane jest dosyć szczegółowo, co pomaga zrozumieć jej zachowanie, jednak jest tak dziecinna, tak irytująca, że nie potrafiłam jej znieść. Nie mam problemu z wulgaryzmami w książkach, nie przeszkadzają mi wcale, ale te odzywki do innych, lub później do swojego ukochanego… Boże broń. Czułam się jak w szkole podstawowej.

      Miałam wrażenie, że nie czytam o dziewczynie która ma 18 lat, a o 10 letnim dziecku. Była głupia, irytująca, wszystko rozumiała na opak. Nie wytrzymałabym z nią ani minuty. Z drugiej strony ON – Dominic. Traktował ją jak pewnego rodzaju zwierzaka, którego musi mieć, zachowując się przy tym jak skończony dupek. Obrażał ją, a ona nie była mu wcale dłużna, ubliżał jej i posyłał sprośne komentarze na temat jej wielkiego tyłka, zupełnie jak dzieci w przedszkolu. Ewidentnie zadziałał schemat „kto się czubi, ten się lubi”, ale nie do końca wyszło to autorce, bo zamiast rozbawić mnie, zniesmaczyło.

      Czytałam wiele książek, w których on próbował ją do siebie przekonać na tej samej zasadzie, robił to bardzo dojrzale i aż chciało się to czytać, ale to, co zafundowała nam L.A. Casey, przebiło wszystkie inne na głowę. I to w złym znaczeniu tego słowa. Były momenty, kiedy się śmiałam, bo jakaś sytuacja mnie rozbawiła, ale większość książki przeleciała jakoś tak obojętnie. Nie zaskoczyła mnie ani trochę. Wszędzie widzimy lub słyszymy o „pieprzeniu się” jak króliki, a z tego co czytałam opinie innych osób, nie miał to być erotyk, a romans YA z erotykiem w tle. Wyszło trochę nieporadnie.

      Bohaterowie
      Jak już wspomniałam, Bronagh była irytującym, pyskatym, głupim dzieciakiem. Pod koniec książki, trochę zmieniłam o niej zdanie, bo była mniej irytująca, ale nadal nie mogłam jej znieść. Była zamknięta w sobie, po śmierci rodziców. Unikała ludzi i była raczej cicha, ale w momencie, kiedy ktoś stanął jej na drodze, potrafiła się odezwać. Próbowała być twarda i uchodzić za niedostępną, ale tak naprawdę robiła z siebie idiotkę prawie za każdym razem.

      Dominic, wiecznie napalony, mówiący tylko o wielkim tyłku swojej dziewczyny, rzucający sprośne komentarze o seksie i chwalący się przy braciach i znajomych, czego oni to nie będą robić w jego lub jej sypialni. Był nieziemsko przystojny, wysportowany, dobrze zbudowany, miał wszystko to, co płci przeciwnej się podobało. Ale czegoś mi zabrakło. Chyba którejś części jego mózgu. Hmmh, sama nie wiem.

      Branna, siostra Bronagh. Niewiele o niej jest napisane, lecz pojawia się w większości scen. Jest pełnoprawnym opiekunem swojej siostry, w przyszłości chce zostać położną. Mam mieszane uczucia co do niej. Ani jej nie polubiłam, ani nie znienawidziłam. Jest mi obojętna. W kolejnych częściach jest też miejsce dla niej – jako osobna książka.

      Bracia Slater, czyli Alec, Damien, Ryder i Kane. Wszyscy to typowi samce alfa. Przyjechali ze Stanów do Irlandii, by zająć się rodziną. Niesamowicie seksowni, uwodzicielscy, przystojni, wysportowani, po prostu chodzący bogowie. Tak szczerze, to chyba tylko dzięki nim doczytałam tę książkę do końca. Uwielbiałam, kiedy rzucili jakimś komentarzem, który powodował, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Potrafili rozbawić. Autorka podzieliła losy każdego z braci na osobne książki, ale w mojej głowie toczy się walka, czy po nie sięgnąć. Jeśli okażą się tak słabe, jak ta część, to tylko stracę czas, kiedy mogłabym zając się ciekawsza lektura. Nadal myślę nad tym, co z tym fantem zrobić.

      Podsumowanie
      Według mnie „Dominic” jest nieudolną wersją historii Travisa i Abby z „Pięknej” i „Chodzącej katastrofy” Jamie McGuire. Nie miałam przyjemności z czytania, co jak widać, przeniosłam do tej recenzji. Były owszem momenty, które mi się podobały, ale zapomniałam o czym były i co w się nich działo. Zwyczajnie chyba chciałam ją po prostu skończyć, nie zwracając większej uwagi na nic konkretnego. Książka ma zwolenników jak i przeciwników. Ja zdecydowanie należę do tych drugich.

      Bronagh
      Kolejną częścią historii „Dominica” jest „Bronagh”. Jest niby dopełnieniem „Dominica”, ale wcale nie ukazuje niczego konkretnego. Narratorką nadal jest Bronagh. Cała książka opiera się na jednym dniu – 21 urodzinach Bronagh, na które Dominic – jej chłopak, zaplanował wiele atrakcji. Jak dla mnie, ta część nic nie wniosła do historii tych dwojga. Jedynym pozytywnym aspektem było to, że odrobinę spoważnieli.

      Dominic stał się mężczyzną, który wiedział czego chce, co czuje i nie bał się o tym mówić na głos. Bronagh jest nadal irytująca i nadal jej nie lubię, ale trochę się zmieniła na lepsze. Nie było żadnego sensu pisać osobnej recenzji o tej książce, bo jest tak krótka i nic szczególnego się w niej nie dzieje. Miało być to dopełnienie, z którym czytelnik Dominca musi się koniecznie zapoznać, ale na Boga! Nie napiszę już nic więcej, bo brak mi słów.

      Wiem, że wiele osób chwali sobie tę serię o braciach i ich dziewczynach. Mnie jednak nie rozłożyli na łopatki, nie pokochałam ich, mimo że sami chłopcy Slater byli bardzo gorący, nie miałam gęsiej skórki czytając, nie wzdychałam do nich, nie śnili mi się po nocy. Możliwe, że w kolejnych częściach, o ile po nie sięgnę, będzie lepiej, kiedy zacznę czytać historie pozostałych braci. Na tę chwilę chyba spasuję i sięgnę po coś innego, żeby szybko zapomnieć o Dominicu i Bronagh.

      http://oczarowanaczytaniem.pl/dominic-bronagh-bracia-slater-l-a-casey/

    16. Oceniony 5 na 5.

      Kobiece recenzje

      „Dominic zdobywa to, czego pragnie”

      Bronagh stroni od ludzi i jest szkolną samotnicą, wie o tym każdy w szkole. Dziewczyna nie raz jest obiektem szkolnych kpin, ale za bardzo się tym nie przejmuje. Gdy w szkole pojawia się para bliźniaków, już pierwsze spotkanie z jednym z nich doprowadza dziewczynę do szału, a później nie jest wcale lepiej. Dominic nie może znieść, że Bronagh go cały czas ignoruje, a jak trzeba, to potrafi nieźle mu dopiec. Chłopak nie jest przyzwyczajony, że ktokolwiek mu odmawia i Bronagh staje się dla niego wyzwaniem. Oboje pałają do siebie nienawiścią i każde z ich spotkań kończy się awanturą? Czy mają szansę zbliżyć się do siebie? Czy to prawda, że miłość i nienawiść oddziela cienka granica? Przekonajcie się sami.

      O cyklu Bracie Slater jest głośno od długiego czasu, jednak ja miałam straszny problem, by zabrać się za część o Dominicu i Bronagh. Nie wiem dlaczego, ale cały czas czułam jakiś opór, by zabrać się za tę książkę. Teraz żałuję, bo lektura dostarczyła mi wielu wrażeń i świetnie spędziłam przy niej czas. Na pewno nie jest to książka dla każdego, bo pojawia się w niej wiele wulgaryzmów, czasami męska część bohaterów wyraża się w okropny sposób o dziewczynach, czyli koleżankach ze szkoły i zastanawiałam się, czy za moich czasów też tak było. Nie wiem, nie pamiętam, ale wydaje mi się, że gdyby jakiś kolega nazwał mnie np. szmatą, to by mi to utkwiło w pamięci. Troszkę mnie to uwierało podczas czytania, ale na cale szczęście nie wpłynęło to na moją ocenę książki, bo przecież nastolatkowie są nieprzewidywalni, sama mam taką dwójkę w domu, poza tym całą tę historię trzeba przeczytać z lekkim przymrużeniem oka.

      Autorka stworzyła naprawdę ciekawych i wyrazistych bohaterów, którzy na pewno zapadną w Waszej pamięci. Nie poznajemy tutaj tylko Bronagh i Dominica, ale także Branne siostrę dziewczyny oraz resztę braci Slater, czyli pozostałą czwórkę. Bohaterowie irytują, bawią, a nawet doprowadzają do szewskiej pasji. Bronagh to taka bohaterka, którą naprawdę ma się ochotę nie raz zamordować, potrafi wkurzyć na maksa swoim zachowaniem i mówieniem tego, co jej ślina na język przyniesie. W sumie to Dominic nie jest wcale lepszy, bo też czasami zachowuje się jak rozkapryszone małe dziecko. Jednak nie ukrywam, że mnie się to bardzo podobało i nie wyobrażam sobie, by byli oni inni.

      Autorka wplotła w fabułę wątek sensacyjny, mało realistyczny, ale świetnie dopełniający tę historię. Mnie się podobał, a to najważniejsze i myślę, że osobom lubiącym takie klimaty także przypadnie do gustu. Książka jest dość wulgarna oraz przepełniona ogromnym magnetycznym pożądaniem. Nie znajdziecie w niej ani grama cukru, bo to nie w stylu Dominica Slatera. Osobiście lubię takie książki, więc to normalne, że fajnie spędziłam przy niej czas.

      Teraz wspomnę troszkę o tomie uzupełniającym, czyli o „Bronagh”. Ta część to tylko jeden dzień z życia bohaterów. Wszystko dzieje się w dniu dwudziestych pierwszych urodzin Bronagh. W tej części dziewczyna wiele się nie zmieniła, ale za to Dominic pokazał się z zupełnie innej strony, tej romantycznej, ale także i odpowiedzialnej. Miło było ujrzeć tą inną jego twarz, bo jako prawdziwy mężczyzna był jeszcze bardziej pociągający.

      Jeżeli lubicie niegrzecznych chłopców i kapryśne dziewczyny, to seria o Braciach Slater będzie dla Was idealna. Podczas czytania będziecie wyzywać na czym świat stoi i nie raz nie będziecie zgadzać się bohaterami, ale warto troszkę się podenerwować, bo historia Dominica i Bronagh jest świetna i niesamowicie wciągająca.

      Polecam!

      Za możliwość przeczytania książek dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

    17. Oceniony 5 na 5.

      Red Girl Recenzje

      Bronagh Murphy, poznajemy gdy ma siedemnaście lat. Mieszka wraz z siostrą Branną, która jest również jej prawną opiekunką, kiedy to dziewięć lat wcześniej straciły obydwoje rodziców. Od tego czasu dziewczyna zamknęła się w sobie i nikogo nie dopuszczała zza zbudowane przez siebie mury. Nie szukała przyjaciół, bo obawiała się straty i bólu, kiedy by ich zabrakło.
      Pewnego dnia, w szkole, w której się uczy, pojawiają się Bracia Slater: bliźniaki Damien i Dominic. Obydwaj przystojni i przyciągający uwagę. Jednak to ten drugi najbardziej działa jej na nerwy. Im bardziej Bronagh stara się go ignorować, tym bardziej on jej pragnie. Dominic nie jest przyzwyczajony do odmowy, bo zawsze dostawał to czego chce. Dziewczyna z czasem nie potrafi oprzeć się chłopakowi, ale wie, że ten jest niebezpieczny, a ona od niebezpieczeństw trzyma się z daleka.

      Sięgając po obie te książki, nie sądziłam, że tak świetnie spędzę przy nich czas. Jednak zdaję sobie z tego sprawę, że pewne elementy składające się na tę powieść nie każdemu przypadną do gustu… ale o tym poniżej.

      Bronagh początkowo to cicha, zamknięta w sobie dziewczyna, która unika konfrontacji nawet ze swoimi dręczycielami. Do czasu, kiedy poznaje Dominica, bo wtedy jej zachowanie nagle się zmienia. Przyznam, że nieco mnie to zaskoczyło. Dlatego, że dziewczyna stała się wulgarna i agresywna. Trochę nie potrafiłam tego zrozumieć, brakowało mi w tym umiaru, ale przemykałam na to oko i skupiałam się na innych zaletach tej postaci. Dziewczyna była zadziorna, bezpośrednia i uparta.

      Dominic początkowo kompletnie nie przypadł mi do gustu i przyznam, że kibicowałam innemu męskiemu bohaterowi występującymi w tej książce. W jego zachowaniu również brakowało granicy. Zachowywał się jak dupek, był arogancki, a Bronagh niekiedy traktował jak śmiecia. Jednak im bliżej końca, tym bardziej jego postać zyskiwała moją sympatię. Wtedy pokazała się inna jego osobowość: ta czuła, troskliwa i wyrozumiała. Nie brak mu też była determinacji, aby przekonać do siebie dziewczynę.

      Bardzo spodobało mi się ukazanie tu relacji z rodzeństwem i wątki z nimi. Pomimo wulgarności ta książka nie raz mnie rozbawiła, a ja czytałam ją z zapartym tchem. Nie mogłam jej odłożyć… Tak jak pisałam to nie jest książka dla wszystkich. Jeśli nie akceptujecie w książek przekleństw, bójek, dominacji i wulgarności to pod żadnym pozorem nie sięgajcie po nie. Zniesmaczą Was, a lektura tych książek nie będzie przyjemnością. Jednak jeśli takie elementy Wam nie wadzą, lubicie odrobinę pieprzyku, uwielbiacie wybuchać śmiechem to nie ma co się zastanawiać.
      Nie brak tu niespodziewanych zwrotów akcji, tajemnic i niebezpieczeństwa. To historia pełna miłości, przyjaźni, braterstwa i lojalności. Autorka może pochwalić się lekkim i przyjemnym stylem, ale również pomysłem na fabułę i kreacją postaci. Książka niekiedy wypada dosyć niedojrzale, ale w końcu główni bohaterowie są nastolatkami.

      W „Bronagh” znajduje się kontynuacja losów głównym bohaterów, dwa lata po ostatnich wydarzeniach w „Dominicu”. Książka jest nieco przesłodzona, ale warto po nią sięgnąć, aby zamknąć rozdział o tych bohaterach.

    Dodaj opinię