Byl_sobie_pies2_front_72dpi (1)
Byl_sobie_pies2_front_3D_v2Byl_sobie_pies2_front_72dpi (1)Byl_sobie_pies2_4_800px

Był sobie pies 2

39,09 31,09

taniej o: 8,00 (20%)

W. Bruce Cameron
4.89 out of 5 based on 9 customer ratings
9 opinii klienta
  • tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
  • oprawa: miękka

Premiera: 18 września 2019 Bohater bestsellera Był sobie pies powraca! Bailey ma nową misję – musi pomóc dorastającej wnuczce Ethana odnaleźć prawdziwą miłość i zrealizować marzenia. Czasami będzie musiał odejść, by zaraz znów powrócić jako inny psi przyjaciel. Bo jedno wie na pewno: życie jest na tyle pomerdane, że zawsze warto trzymać się razem.

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

Wszystkie psy doskonale wiedzą, że życie ma sens tylko u boku ukochanego człowieka

 Bailey – bohater bestsellera Był sobie pies – powraca z nową misją!

Mała Clarity June opuszcza ukochaną babcię oraz jej psa i wyjeżdża z matką do wielkiego miasta. Psiak przeżył już wiele wcieleń i sporo się o ludziach nauczył. Miał różne imiona: Bailey, Toby, Ellie, Koleżka…

Tym razem powraca, aby wypełnić nowe zadanie. Spotyka dorastającą Clarity, wnuczkę ukochanego przyjaciela Ethana. Dziewczynka ma talent do pakowania się w kłopoty, więc Bailey w swoim nowym wcieleniu musi jej strzec i zrobić wszystko, żeby była szczęśliwa. Razem czeka ich mnóstwo przygód pełnych wzruszeń i radości!

Ten oddany i kochany pies pomoże swojej pani zrealizować jej marzenia i odnaleźć prawdziwą miłość. Czasami będzie musiał odejść, by zaraz znów powrócić jako inny czworonożny przyjaciel. Jednak nie zamierza się poddawać – musi być dzielnym psem! Jedno wie na pewno: życie jest na tyle pomerdane, że zawsze warto trzymać się razem.

Oto zabawna i wzruszająca opowieść o przyjaźni, oddaniu i poświęceniu, która wielokrotnie cię zaskoczy. Odkryj świat widziany oczami psa i przekonaj się, że psia miłość jest wieczna!

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

W. Bruce Cameron

Cykl

Był sobie pies

ISBN

978-83-66338-74-6

Rok wydania

2019

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

miękka

Tłumaczenie

Edyta Świerczyńska

Tytuł oryginału

A Dog’s Journey

Ean

9788366338746

Stan

nowa, pełnowartościowa

Opinie: 9 o Był sobie pies 2

  1. Oceniony 5 na 5.

    Aga Zaczytana

    Tradycją już dla mnie jest, że jak tylko W. Bruce Cameron napisze nową książkę to muszę ją przeczytać. Nie wyobrażam sobie ominąć jakikolwiek z tytułów. Czy kolejna historia okazała się równie wzruszająca, co pozostałe?

    ‚Byłem już starszym pieskiem i wiedziałem, że niedługo zapadnę w dużo głębszy sen, tak jak we wszystkich moich poprzednich życiach.’

    Pewnego dnia na Farmie wakacyjny czas spędza mała Clarity. Przebieg wydarzeń powoduje, że Bailey w ciele Koleżki staje się jej aniołem stróżem, a nowym celem jego życia jest opieka nad małą dziewczynką. Problem jednak w tym, że CJ opuszcza wieś wraz z matką i już tam nie wraca. Gdy dni Koleżki dobiegają końca, trafia on do nowego ciała, a jego zadaniem jest odnalezienie swojej dziewczynki. Czy mu się to uda? Czy jego nowym celem życiowym będzie towarzystwo i ochrona Clarity?

    ‚Zawsze byłem przekonany, że mam do wykonania ważne zadanie i dlatego się odradzam. Potem wszystko, czego się nauczyłem, przydało się do uratowania Ethana, przy którym byłem do końca, przez resztę jego dni. Myślałem, że właśnie to jest sensem mojego życia.’

    Niezaprzeczalnie, pies to anioł stróż swojego ludzkiego towarzysza. Niejeden właściciel chciałby, aby jego przyjaciel żył wiecznie. Albo przynajmniej, tak jak Bailey, miał możliwość wcielać się w kolejne ciała i bronić swojego właściciela. Chciałabym, żeby w przypadku moich psów tak właśnie było. I chociaż opowieść jest fikcją literacką, wierzę, że jest takie prawdopodobieństwo.

    Nowe wcielenia psa, które opiekują się Clarity są wzorem oddania i nieograniczonej miłości. Pies robi wszystko, aby właścicielka była szczęśliwa. Wbrew pozorom te stworzenia wiedzą dokładnie co i jak zrobić, aby człowiek w chwilę pozbył się smutku. Nie trzeba lubić ludzi, aby posiadać w życiu wiernego przyjaciela. A pies jest co do tego dużo lepszym kandydatem, bo nigdy nie zdradzi.

    ‚Teraz wszystko było jasne: tak jak podejrzewałem, moim nowym sensem życia było opiekowanie się Clarity. Tego chciałby Ethan. To dlatego znowu byłem szczeniaczkiem – moja misja jeszcze nie dobiegła końca.’

    W podsumowaniu tej pozycji będę monotematyczna, jednak nie widzę w tej historii wad. Polecam poznanie historii oczami kolejnych wcieleń psiego przyjaciela Clarity. Warto spojrzeć na świat z perspektywy psa, bo w końcu to psy są stworzeniami, którym człowiek nie dorasta do pięt.

    ‚Sensem życia pieska z pewnością nie jest zrozumienie ludzi, bo to o prostu niemożliwe.’

  2. Oceniony 5 na 5.

    Karolina G.

    Uwielbiam historie o psach, są rozczulające, chwytają za serce i nie sposób się od nich oderwać. Książkę czyta się lekko, bardzo swobodnie. Pies to wcielenie bezinteresowności, przyjaźni po grób, wiernej miłości, oddania. Świat może być prostszy, niż się wydaje, wystarczy tylko odnaleźć to, co naprawdę w życiu jest ważne. Autor treścią swej książki uczy wrażliwości.

    Więcej na: https://karlin91.blogspot.com/2019/08/przedpremierowo-w-bruce-cameron-by.html.

  3. Oceniony 5 na 5.

    pospolitaola

    W. Bruce Cameron nie zawiódł mnie i w tej części, ponownie nie miałam nawet ochoty odkładać tej książki, gdybym miała cały wolny dzień, to przeczytałabym ją za jednym tchem.
    Styl autora jest niesamowicie przyjemny, a do tego nie zawiewa nudą.

    Jak przystało na tę serię, narratorem jest Bailey, który opisuje wszystkie wydarzenia ze swojego punktu widzenia. Tym razem jego życiowym celem staje się opieka nad Clarity, wnuczką Ethana. Dziewczynka żyje z matką, która nie patrzy dalej jak na własny czubek nosa. Clarity ma sporo problemów i tylko jednego przyjaciela, który ją wspiera. Psiak okazuje się być dla niej nadzieją na lepsze jutro, daje jej siłę i chęć do walki o siebie i czworonożnego przyjaciela.
    Jak się już przekonaliśmy w poprzednim tomie, przychodzi w pewnym momencie czas, że główny bohater odchodzi, by odrodzić się w nowym wcieleniu. Przyznam się szczerze, że uroniłam kilka łez w tych sytuacjach…

    Powieść porusza ogrom ważnych tematów, takich jak samotność, starość, bulimia, kruchość życia… Czytając jeszcze bardziej uzmysławiamy sobie jak cudownymi i wiernymi zwierzętami są psy, potrafią poświęcić władne dobro na naszą rzecz. Nie na darmo mówi się, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka – od momentu uzyskania jego zaufania aż do końca jego życia.
    Bardzo się cieszę, że powstają takie książki, może dzięki niej młodsi czytelnicy zaczną rozumieć, że zwierze to nie zabawka, tylko istota czująca.
    https://pospolitaola.blogspot.com/2019/08/recenzja-ksiazki-by-sobie-pies-2-w.html

  4. Oceniony 5 na 5.

    justyna_bieszke

    Nie wyobrażam sobie życia bez mojego psa. Kiedy odszedł mój poprzedni przyjaciel, „szukałam” go w każdym napotkanym zwierzaku. Wierzyłam, że wróci do mnie pod inną postacią, bo przecież jesteśmy ze sobą związani na zawsze.
    O powracaniu do ukochanego człowieka pisał W. Bruce Cameron w książce „Był sobie pies”. Bailey wracał do swojego Ethana i wypełnił swój psi obowiązek – mimo zmiany ciała przeprowadził swojego towarzysza na drugą stronę. Był pewien, że wcielenie Koleżki będzie jego ostatnim.
    Nic bardziej mylnego – Koleżka w „Był sobie pies 2” opiekuje się małą Clarity. Tym razem to wnuczka „jego chłopca” go potrzebuje. I kiedy Koleżka „budzi się” w nowym wcieleniu jako Molly, zaczyna rozumieć, że ma jeszcze jedną misję do wypełnienia. Opiekowanie się „dziewczynką Ethana”.
    Obie części są niezwykle wzruszające – ja ryczałam jak dziecko przy każdej „śmierci” psiaka, przy każdym geście miłości okazanej człowiekowi. Kocham psy i uważam, że są od nas milion razy lepszymi stworzeniami. Autor tej historii idealnie to ukazał w obu częściach.
    Zdecydowanie to jedna z moich ukochanych książek i chciałabym, żeby moje życie skończyło się tak samo jak życie Ethana i jego psa.

  5. Oceniony 5 na 5.

    dorotbook

    Zdecydowanie powinnam przestać czytać książki, w których głównymi bohaterami książek są psy. Dlaczego? Ponieważ za każdym razem kończę z milionem zużytych chusteczek higienicznych i nie mogę się uspokoić, a mój pies patrzy na mnie niezrozumiałym spojrzeniem. Oczywiście tylko sobie obiecuję, że na pewno teraz się nie popłaczę, bo przecież już tyle „psich” książek za mną i z każdą nową książką łamię się bardzo szybko, bo po przeczytaniu kilkunastu stron. Tak też było i z nową książką W. Bruce Camerona „Był sobie pies 2”. Pierwsza część jest bardzo wysoko na liście moich ulubionych książek i musiałam się dowiedzieć, co słychać u uroczego Bailey’go, w jakim wcieleniu się odrodzi i jaka jest jego nowa misja.

    Bailey’a, a właściwie już Koleżka, mieszka na farmie z Hannah. Choć już jego ukochany pan Ethan nie żyje, to pies jest nadal rozpoznawalny. U babci wakacje spędza mała Clarity (zwana później CJ) wraz z matą Glorią. Coraz starszy już Koleżka nawiązuje z dziewczynką niezwykłą więź i staje się jej opiekunem. Niestety choroba nowotworowa psa postępuje i nic nie da się już zrobić. Bailey odradza się w ciele suczki Molly i spotyka dorastającą CJ. Wie, że jego misja jeszcze nie została wypełniona – musi zrobić wszystko, by pilnować i strzec dziewczynki. Po raz kolejny musi być dzielnym psem! Czy tym razem uda mu się zrobić wszystko, by jego pani była szczęśliwa i odnalazła prawdziwą miłość? Czy spełni swoją misję jako Molly, czy może jeszcze kilka razy będzie musiał odejść? Tego dowiedzcie się już sami. Jedno jest pewne, czekać na Was będą pomerdane przygody!

    I cóż ja mogę napisać o książce „Był sobie pies 2” poza określeniem jej jako cudowną? Rewelacyjnie mi się znowu czytało książkę Camerona i czytanie o przygodach Bailey’a było jak spotkanie ze starym, dobrym znajomym. Choć narratorem jest ponownie pies, to nie oznacza, że będzie to błaha książka i nic z niej nie wyniesiemy. Wręcz przeciwnie, takie ukazanie fabuły z psiej perspektywy wnosi w nasze życie inne spojrzenie – pełne miłości i bezinteresownego oddania. Nie bez powodu przecież mówi się, że najlepszym przyjacielem człowieka jest właśnie pies. I autor nam to kolejny raz udowadnia. I dzięki temu książka podoba mi się jeszcze bardziej.

    Misją psa jest opieka nad CJ i choć autor zesłał na bohaterkę całą masę plag i nieszczęść, to polubiłam tę bohaterkę od samego początku. Niestety dziewczyna na każdym kroku oprócz walki ze swoimi problemami będzie musiała żyć u kobiety, dla której najważniejszy jest czubek jej własnego nosa. Mowa tutaj o jej matce Glorii i tej postaci należałby się niejeden kopniak lub policzek za to, jak traktuje swoje dziecko. CJ na szczęście nie będzie sama – będzie miała oparcie w przyjacielu Trencie oraz w swoim kochanym psiaku. Niesamowicie czytało mi się o niezwykłej więzi i miłości między psem a jego właścicielką.

    To nie jest tylko książka o wypełnieniu misji przez czworonoga. Na jej kartkach znajdziemy tutaj też walkę z realnymi problemami – pojawi się samotność i bulimia, starość i walka z chorobami nowotworowymi. I będą momenty, przy których chusteczki będą Wam potrzebne. Nie da się czytać o pewnych sprawach na sucho, bez emocjonalnego zaangażowania, nawet jeśli jest to tylko książka, w której narratorem jest pies. I za to jeszcze mocniej kocham wszystkie psy! Za ich mądrość, miłość i poświęcenie się dla człowieka. Przeczytajcie – bo warto!

  6. Oceniony 5 na 5.

    books_and_caffe

    Co by było, gdybyś dowiedział się, że twój pies ma misję, a wasze spotkanie nie jest przypadkowe. Jego specjalnym zadaniem jest cheonienie Cię i pomaganie. Psem, który ma do odegrania wielką rolę jest Molly suczka, która przeżyła już wiele psich wcieleń, teraz poweraca, by zająć się CJ. Zagubioną nastolatką z masą problemów na karku. Dziewczyna nie jest w stanie poradzić sobie z kłopptami,na szczęście ma psiego pomocnika, który stara się pomóc za wszelką cenę. „Był sobie pies II” to opowieść o wielkiej przyjaźni człowieka i zwierzęcia. Historia Molly i CJ po raz kolejny udowadnia, że miłość przetrwa wszystko. Mogę polecić tą książkę każdemu kto szuka lekkiej literatury na weekend. To wesoła i pouczająca opowieść, która umili wam niejeden wieczór.
    PS nie przejmujcie się, że nie czytaliście pierwszej części ( ja też). Kolejny tom jest osobną opowieścią. Według mnie to duży plus, bo nie trzeba trzymać się kolejności. Kolejnym czysto technicznym aspektem jest duża czcionka. Oczy tak się nie męczą i można czytać dłużej.
    https://www.instagram.com/p/B1oWl0SI4u_/

  7. Oceniony 5 na 5.

    Tygrysica

    Kocham wszystkie czworonogi, lecz najbardziej moją psią kluseczkę Beletha. Bardzo długo wahałam się nad przygarnięciem tak wymagającego zwierzęcia, jednak teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ten shihtzu jest najlepszą decyzją, jaką w życiu podjęłam. Stał się moim najlepszym przyjacielem, tak jak w „Był sobie pies” Bailey był najlepszym przyjaciel Ethana.

    Przyznam szczerze, że pierwszej części o ich przygodach do dnia dzisiejszego ciągle nie przeczytałam, choć książka od dawna znajduję się na mojej półce. Film, jednak obejrzałam z nieskrywaną przyjemnością, dlatego kiedy usłyszałam o premierze „Był sobie pies 2” postanowiłam, że tym razem muszę przeczytać najpierw książkę. Była to moja najlepsza decyzja czytelnicza, jaką podjęłam ostatnimi czasy.

    „Wszystkie psy wiedzą, że życie ma sens tylko u boku ukochanego człowieka.”

    W. Bruce Cameron posługując się lekkim, przyjemnym, ale niezwykle oddziaływującym na wyobraźnie językiem, opowiada niesamowitą historię, pełną ciepła i radości o psiej miłości do człowiek. Trudno naprawdę się w niej nie zakochać, ponieważ drugiej tak pięknej i wzruszającej powieści nie ma chyba na rynku wydawniczym. To naprawdę niezapomniana przygoda, od której nie sposób się oderwać. Zawdzięczająca swój fenomen przede wszystkim wartkiej akcji i świetnej fabule poprowadzonej z psiej perspektywy. Obserwowanie świata ludzi oczami Baileya pozwala czytelnikowi odkryć go na nowo, na swój pomyrdany sposób i dostrzec rzeczy, tak często na co dzień dla nas niewidoczne.

    Z pozoru mogłoby się wydawać, że ta radosna i merdająca ogonem książka pozwala miło i przyjemnie spędzić czas, bez większego zaangażowania. Nic jednak bardziej mylnego, ponieważ ta historia nie tylko bawi i umila czas, ale również posiada głębsze dno, które nie raz zmusi czytelnika do refleksji. Autor w tą prostą historię umiejętnie wplata również poważniejsze tematy, takie jak wykrywanie chorób nowotworowych przez czworonogi, problem bulimii u nastolatków, kiepskie relacje z rodziną i wiele, wiele innych.

    Jeśli jesteście miłośnikami czworonogów to uważam, że koniecznie musicie przeczytać całą serię „Był sobie pies” autorstwa W. Bruce’a Camerona. Ta książka rozrywa serce na strzępy, a potem psią miłością składa je na nowo. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie czytałam drugiej tak pięknej historii o bezwarunkowej i bezinteresownej miłości, jak ta którą Bailey obdarzył najpierw Ethana, a potem Clarity. Coś naprawdę niesamowitego.

    Aleksandra
    Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Był sobie pies 2” autorstwa W. Bruce Cameron.
    Więcej na : http://tygrysica.tumblr.com/ oraz https://www.instagram.com/tygrysicaa/

  8. Oceniony 5 na 5.

    justyna107

    Pies bez wątpienia jest najlepszym przyjacielem człowieka. U mnie w domu, a raczej przy domu od zawsze były zwierzęta. Na jedzenie przychodziły koty, ale to pies od zawsze był nieodłącznym domownikiem. I tak należę do teamu psów. Bo kocham psy. Kiedy mój jedyny pies odszedł, od razu postanowiliśmy przygarnąć kolejnego. Moje dzieci też bardzo lubią zabawę z psami. Dlatego chętnie przeczytałam książkę „Był sobie pies 2” W. Bruce Cameron.
    Pies bez wątpienia jest najlepszym przyjacielem człowieka. U mnie w domu, a raczej przy domu od zawsze były zwierzęta. Na jedzenie przychodziły koty, ale to pies od zawsze był nieodłącznym domownikiem. I tak należę do teamu psów. Bo kocham psy. Kiedy mój jedyny pies odszedł, od razu postanowiliśmy przygarnąć kolejnego. Moje dzieci też bardzo lubią zabawę z psami. Dlatego chętnie przeczytałam książkę „Był sobie pies 2” W. Bruce Cameron.
    Przyznam się,że pierwszej części o psich przygodach nie przeczytałam. Jednak nie sprawiło mi to problemu z poznaniem drugiej części przygód Bailey. Opowieść widziana oczami psa, bardzo mnie zafascynowała. Z początku myślałam, że to będzie pełna humoru i sielanki opowieść o życiu psa. Takiego który mieszka nad rzeką w pełnym ciepła domu. Jednak nie do końca. Z początku tak jest kiedy poznajemy go. Kolejne wcielenia sprawiają że jest aniołem stróżem Clarity June. Towarzyszy jej w każdym ciężkim momencie życia.

    Nie wiem z czym można porównać utratę ukochanego psa, ale ja to przeżyłam. Pamiętam jak wtedy płakałam. I tak było w przypadku tej książki. Po odejściu jednego psa czułam jego stratę. Jednak nasz główny bohater pojawiał się na nowo pod inną postacią psa. I to jest bardzo interesujące w tej książce. Sama zaczęłam wierzyć, że zwierzęta i ich instynkt, charakter powracają w nowej psiej postaci. Do tego uświadomiła mnie ta książka.

    Pełna ciepła i miłości opowieść widziana oczami najwierniejszego przyjaciela człowieka, psa.  Był sobie pies 2 czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie. I jeszcze ten uroczy psiak na okładce, rewelacja.

  9. Oceniony 4 na 5.

    Poczytajka

    Kiedy sięgnęłam po pierwszą powieść W. Bruce’a Camerona pt.”Był sobie pies” moim zachwytom nie było końca. Historia Bailey’a i jego następnych wcieleń zapadła mi głęboko w serce. W myśl zasady, że „WSZYSTKIE PSY IDĄ DO NIEBA… CHYBA ŻE MAJĄ NIEDOKOŃCZONE SPRAWY NA ZIEMI” z taką samą ekscytacją sięgnęłam po kolejną część psich przygód w pomerdanym świecie zatytułowaną „Był sobie pies 2”.

    Autor i tym razem przedstawił nam rzeczywistość z psiego punktu widzenia. Koleżka, który do samego końca opiekował się Ethanem, a potem towarzyszył w codzienności jego żonie Hannah otrzymał do wykonania szczególne zadanie, które kazało mu kolejny raz powrócić do ludzkiego świata. Jego misja nie została jeszcze zakończona. Teraz pod postacią przemiłej suczki Molly miał czuwać nad bezpieczeństwem wnuczki Ethana – Clarity June, która wyjątkowo potrzebowała mądrej psiej towarzyszki. Molly – przemiły pudelek nie zdołał jednak wypełnić zadania do końca, więc los postawił na drodze CJ Maxa – malutkiego yorka z wielkim charakterem, a potem skrzyżował jej ścieżki z uroczym beaglem Tobym. I tak historia pt. „Był sobie pies” zatoczyła koło…

    W. Bruce Cameron ma prawdziwy dar realistycznego i wiarygodnego odmalowywania rzeczywistości z punktu widzenia czworonożnego psiego bohatera. Ludzki świat widziany oczami Koleżki, Molly, Maxa, czy w końcu Toby’ego jest autentyczny, nosi znamiona dobra i zła, choć przecież jest zupełnie pomerdany. Misja psiaka bez względu na jego rasę, wielkość, czy charakter jest wyjątkowa i musi zostać doprowadzona do samego końca. Pomysłowość i kreatywność autora co do kolejnych wydarzeń nie ma sobie równych. Kolejnym zdarzeniom towarzyszą emocje, a psia wierność i poświęcenie oraz bezwarunkowa miłość i oddanie nie raz graniczą z prawdziwym bohaterstwem. Psie uczucia wobec wybranego pana zasługują na najwyższe uznanie i nigdy nie przemijają. Bo żaden zwierzak nie potrafi tak kochać jak pies…

    Powieść Camerona wnosi wiele ciepła i pozytywnej energii do naszego życia. Pozwala nieco lepiej poznać psią psychikę, a na pewno wzbudza tęsknotę za czworonożnym przyjacielem. To optymistyczna opowieść zarówno dla dużych, jak i małych czytelników, którym można psie przygody czytać do poduszki. Pozostaję pod dużym wrażeniem tej historii i jestem przekonana, że jeszcze kiedyś po nią sięgnę. Chętnie obejrzę też ekranizację, która kilka dni temu weszła na kinowe ekrany.
    Muszę jednak przyznać, że pierwsza część wywarła na mnie większe wrażenie. Być może dlatego, że sposób narracji i pomysł były dla mnie czymś zupełnie nowym i niespodziewanym. Niestety czytając kontynuację w zasadzie nie przeżyłam większego zaskoczenia. Tamte, wcześniejsze wydarzenia wydały mi się też bardziej emocjonujące, chociaż i tym razem był moment, kiedy łezka zakręciła mi się w oku.

    Jedno jest pewne – obie części historii „Był sobie pies” mają wymowę ponadczasową. Podejmują tematy, o których warto i powinno się mówić. Lektura pozwala całkowicie zatracić się w pomerdanym świecie powieści i zatęsknić za choćby nawet najmniejszym psim towarzyszem, który jest najlepszym kompanem do dzielenia się radościami i najskuteczniejszym lekarstwem na nawet największe smutki. To opowieść, przy której można się uśmiechnąć, ale i uronić łezkę. Warto się z nią bliżej zaznajomić lub zamieszkać z nią na dłużej.

    Polecam serdecznie.

Dodaj opinię