Fallen_crest_front_72dpi
Fallen_crest_front_72dpiFallen_crest_front_3d

Fallen Crest. Akademia

39,90 31,90

taniej o: 8,00 (20%)

Tijan
4.00 out of 5 based on 16 customer ratings
16 opinii klienta
  • tłumaczenie: Barbara Kardel-Piątkowska
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Po rozwodzie rodziców Sam przeprowadza się z matką do domu jej nowego partnera. Okazuje się, że będzie mieszkać z największymi ciachami z całego Fallen Crest – Masonem i Loganem. Chociaż chodzą do innych szkół, muszą znosić się codziennie w domu. Delikatnie mówiąc, to nie jest przyjaźń od pierwszego wejrzenia…

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

Pierwszy tom rewelacyjnej serii o zagubionej dziewczynie i dwóch seksownych braciach z miasteczka Fallen Crest

Po rozwodzie rodziców Sam wprowadza się z mamą do domu jej nowego partnera. Wówczas do życia dziewczyny wkraczają synowie bogatego biznesmena. Logan i Mason Kade to przystojni młodzi mężczyźni, o których marzy każda dziewczyna z Fallen Crest. Samantha nie ma zamiaru być jedną z nich.

Chociaż chodzą do innych szkół, dziewczyna codziennie spotyka braci w domu. Mimo że traktują ją z lekceważeniem, samotna Sam zdaje się tym nie przejmować. Nie dba o opinię braci Kade ani o rozwód rodziców.

Ale może to dobrze. Może lepiej nic nie czuć.

Ta książka to początek nowej ery w literaturze New adult/ Young Adult. Jest pełna gniewu, namiętności, łamania zasad i bardzo, bardzo niegrzecznych badboyów. Nie będziecie mogły się oderwać!- Agata Wołosik-Wysocka, „Niegrzeczne książki” – fanpage literacki

Możecie nazwać mnie wariatką, ale skończyłam czytać tę powieść o drugiej w nocy i od razu zaczęłam czytać ją od początku. Kiedy się kocha, robi się szalone rzeczy. A ja kocham tę książkę. – „Jaqueline’s Reads”, blog literacki

Książkoholiczki, nie wahajcie się wpuścić seksownych braci Kade do waszego życia. Nie pożałujecie! – „TUABFC – The Unofficial Addiction Book Fanclub”, blog literacki

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Tijan

Cykl

Fallen Crest

ISBN

978-83-65740-94-6

Rok wydania

2018

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Tłumaczenie

Barbara Kardel-Piątkowska

Tytuł oryginału

Fallen Crest High

Ean

9788365740946

Stan

nowa, pełnowartościowa

Opinie: 16 o Fallen Crest. Akademia

  1. Oceniony 4 na 5.

    http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/

    ŚRODOWISKO MŁODYCH LUDZI
    Publiczna szkoła vs konkurująca z nią Akademia. Uczniowie dwóch drużyn sportowych toczący zacięty bój nie tylko na boisku, ale także poza nim. Młodzież pełna zakłamania, egoistycznie dążąca do zdobycia własnych celów. Uroczy, fałszywi przyjaciele i ci niepozorni kierowani szczerymi intencjami. Za tło powieści wybrała autorka środowisko nastolatków, w wielu wypadkach trudnych. Raczej nie ma tutaj miejsca na słabe jednostki. Wyeliminowane przez dominatorów ustępują miejsca kłamstwu, wyzyskowi, przepychankom. I właśnie to napędza akcję, która w dość żwawym tempie przesuwa się do przodu.

    BUNTOWNICZA TRÓJCA
    Nie brak więc bohaterów drugoplanowych, tych wyraźnie czarnych, wyraźnie białych, ale i tych potrafiących zaskoczyć. Na pierwszym planie staje jednak niebanalne trio – Samantha i jej przyszywani bracia. Dziewczyna to typ buntowniczki, nieprzebierająca w słowach kierowanych do matki, skłonna do kłótni prowokatorka, która niektórymi ze swoich zachowań przypominała niedojrzałą dziecinkę. No cóż, dała mi się we znaki. Z kolei oni, uwielbiani, utalentowani, raczej słynni ze swojej bad-boyowskiej postawy podzieleni zostali na tego oszczędnego w gestach i tego żywiołowego, pełnego ekspresji. Nie popisała się autorka dialogami, które bywały płytkie i naciągane. Pomimo to Mason i Logan mieli w sobie to coś, co pozwoliło mi dobrnąć do finału.

    ZA I PRZECIW
    Skomplikowane (aż nadto) relacje rodzinne, alkoholowe wpadki, bójki, igranie z prawem, motyw rywalizacji uczniowskiej, nieszczęśliwe miłostki i wyłaniające się z chaosu zdarzeń uczucie. W fabułę zakradło się trochę bałaganu, ale podobało mi się to, że autorka dawkuje relację głównych bohaterów nie wywalając od razu kawy na ławę. Na pewno się nie nudziłam, balansując między zadowoleniem z tempa akcji i mnogości bohaterów, a przeklinając sytuacje psujące wiarygodny klimat powieści. Były niedopracowane dialogi i bywały naciągane dramaty, choć związek głównych bohaterów i jego przebieg jak najbardziej oceniam na plus. Może nie z niecierpliwością, ale czekam na kolejny tom.

  2. Oceniony 5 na 5.

    whothatgirl.blogspot.com

    Recenzja pochodzi z bloga http://whothatgirl.blogspot.com

    Pewnego dnia Sam wraca do domu i zastaje tam matkę wśród pudeł z alkoholem w ręku. Oznajmia jej (ot tak, po prostu), że się wyprowadzają do jej nowego partnera. A jest nim nie kto inny, jak ojciec najgorętszego rodzeństwa w mieście – braci Kade.
    Mason i Logan są bogaci, popularni, przystojni, a co za tym idzie, nie jedna dziewczyna marzy o nich. Pomimo tego, że ich ojciec ma pieniądze, to bracia wolą uczęszczać do szkoły publicznej. Nie znają się z Sam, ale wkrótce się poznają, bowiem nowa partnerka ojca zamieszka ze swoją córką u nich w domu. Czy zdołają się wiecznie unikać? Czy sam oprze się ich urokowi?

    Głównej bohaterce nie podoba się to, co wyprawia jej matka. Jakby nie patrzeć, wywróciła jej życie do góry nogami. Niestety, nie ma wyboru i musi iść za jej śladem. Sam według mnie jest dość ciężką osobą. Ogólnie ma wywalone na wszystko. Nie obchodzi ją to, co się dzieje wokół. Nie widziała tego, że przez dwa lata była oszukiwana przez najbliższe jej osoby. Nie widziała, czy nie chciała widzieć? Ciężko mi to stwierdzić. Ale kiedy prawda wychodzi na jaw, niezbyt się tym przejmuje. Tak to wygląda ze strony obcej osoby, bowiem w rzeczywistości przeżywa to na swój sposób. A żeby jakoś sobie poradzić z problemami, biega. I to dużo (mogłaby się tym zająć zawodowo).
    Na początku, kiedy Sam wraz z matką wprowadza się do Kade’ów, ci się unikają. Mierzą się nawzajem, ale nie odzywają. Wszystkim to odpowiada, ale przecież nie mogłoby to trwać wiecznie. Koniec końców przekonują się do siebie. Ba, nawet zaczynają się lubić. Głównie dlatego, że Mason i Logan widzą, że Sam nie zależy na pieniądzach i nie wykorzystuje ich reputacji. Jak najdłużej próbowała ukrywać fakt, że Mason i Logan będą jej przyszywanymi rodzicami.
    Pomimo takiego zachowania Sam mnie nie irytowała, choć obawiałam się, czy z czasem nie zacznie. „Nowe rodzeństwo” nie było jedyną nowinką w jej życiu. Życie rodzinne też zostało zachwiane, ale przyjęła to na klatę. Wszystkich wokoło denerwowało to, że Sam niczym się nie przejmuje. Chcieli jej dopiec, ale nigdy to nie wychodziło, bowiem olewała ich po całości. Jednak każdy ma swoje granice.

    Logan to taki typowy śmieszek. Jak sam o sobie powiedział, to on jest od gadania, a Mason od bicia. Logan ma dobrą gadkę, potrafi odwrócić czyjeś słowa przeciwko tej osobie. Ma za sobą również historię miłosną, która odcisnęła na nim piętno i wciąż nie potrafi sobie z nią poradzić. Przez to też właśnie jest….puszczalski. Nie przesadzam, mówiąc tak o nim. Z resztą, przekonacie się sami w pewnym momencie tej książki.

    Z kolei Mason to jego przeciwieństwo. Jest małomówny, ciężko odczytać, co myśli, kiedy się w Ciebie wpatruje. Ale jak już się odezwie, to potrafi zaskoczyć. Wydaje się być typowym mięśniakiem, który nie jest skłonny do okazywania uczuć. No i jak już wspomniałam, Mason jest od bicia. Nie wdaje się zbyt często w bójki, ale nie zawaha się to zrobić. Jedno jest pewne. Bracia się wspierają, mają złą sławę, ale z czasem chronią też Sam i traktują ją jak swoją.

    Rodzice za to naszych bohaterów zawiedli po całości. Zwłaszcza na końcu, kiedy nie mogłam przestać się śmiać z parodii, jaka się zrobiła, ale nie będę opowiadać szczegółów. W każdym bądź razie, rodzicami byli kiepskimi.

    Pewnie nikogo nie zdziwi, że Sam w końcu zakochuje się w jednym z braci. Jak myślicie, w którym? Motyw seksu i pożądania nie występuje tutaj na pierwszym miejscu, co bardzo mi się podobało. Choć potem dwójka dość często go uprawia, to jednak to tak nie przeszkadza.

    Styl autorki jest lekki i przyjemny, co sprawia, że książkę pochłania się kartkę za kartką. Naprawdę wciągnęłam się w tę historię i śmiało mogę stwierdzić, że jest to pozycja, do której bym jeszcze wróciła.

    Fallen Crest Akademia to nie tylko opowieść o miłości, która nie wypada. To także zwrócenie uwagi na zachowanie wśród młodzieży, która potrafi być okropna i zniszczyć czyjś wizerunek, a co za tym idzie, utrudnić życie w szkole.

  3. Oceniony 4 na 5.

    Sun Reads

    To moje pierwsze spotkanie z Tijan i powiem szczerze, że nie spodziewałam się niczego wielkiego po tej książce. Sądziłam, że będzie to typowy romans o nastolatkach. W rzeczywistości książka porusza ważniejsze tematy, miłość jest zepchnięta na bok, ale nadal nie wychodzi poza schemat. Akademia mówi o problemach z rodzicami, poczuciu samotności, więziach, fałszywości ludzi i przekraczaniu granic, które sprawiają, że żyjemy w strachu przed opinią innych.

    Samantha jawi nam się jako bohaterka prawie zupełnie wyzuta z emocji, których postanowiła się pozbyć akurat wtedy, gdy wszystko, co miała za pewnik, zaczęło się zmieniać. Czasami miewa przebłyski gniewu i żalu w konfrontacjach z matką, która tak przy okazji jest bardzo irytująca i żałosna, ale widać, że taki był zamiar. Nie wiem, czy jest to postać, którą można polubić. Nie wydaje się szczególnie sympatyczna, ale też nie irytuje i nie zachowuje się jak typowa zła na świat nastolatka. Muszę przyznać, że autorka wykreowała ją bardzo przekonująco. Właściwie każda postać w tej historii wydaje się na tyle autentyczna, że można uwierzyć, iż jest prawdziwa.
    Mason i Logan to bracia mocno ze sobą związani. Nienawidzą swojego ojca i jego pieniędzy tak bardzo jak Sam swojej matki. Znani są jako najlepsi futboliści w drużynie publicznej szkoły Fallen Crest. To, że wybrali ją, zamiast Akademii, to tylko jeden z dowodów na to, iż nie są snobami. Poza tym, że każda dziewczyna wzdycha na ich widok, znani są z niebezpiecznych przygód, takich jak podpalanie cudzych samochodów, szczególnie tych przeciwnej drużyny. Jednak w ich przypadku słowa są jeszcze groźniejsze niż czyny. Nikt nie próbuje im się narażać.
    W całej książce to Mason wzbudza największy niepokój. Jest też zagadką, bo trzyma się na dystans i zawsze nosi maskę o nieodgadnionym wyrazie twarzy. Bliżej poznajemy go dopiero pod koniec, choć to i tak jest mało. Logan to ten głośniejszy z braci, młodszy o rok, spontaniczny, z ogromnym poczuciem humoru, ale równie niebezpieczny. W jakiś sposób Sam pasowała do ich grupy ze swoją mroczniejszą stroną osobowości.

    Styl pisarki jest lekki, ale sama książka jest specyficzna i chwilami się dłuży przez zbędne sceny. W pierwszej połowie niewiele się dzieje, a akcja niewiele wnosi do treści. W drugiej dopiero zaczyna się robić ciekawiej, ale wszystko i tak toczy się dość swobodnie. Nie ma wielkich dramatów, zwrotów akcji, wszystko jest dokładnie przemyślane. Czasami pojawiały się wydarzenia czy dialogi, których intencji nie potrafiłam zrozumieć i nie wiedziałam tak do końca, co miały oznaczać w historii. Kilka razy byłam zaskoczona, dowiadując się o pewnych sprawach, a dodatkowego zdziwienia dodawały mi reakcje bohaterów, które nie zawsze były opisane, przez co trudniej było się z nimi zżyć. Sam i Mason są raczej dość poważni, to Logan jest tym przyjaznym i radosnym, który jest zawsze tam, gdzie zabawa.

    Pierwsza część serii Fallen Crest opowiada o dorastaniu, różnych odcieniach przyjaźni, rodzinie i dość pobocznie o miłości. Może być pouczająca, bywa niepokojąca (przynajmniej dla mnie), pojawia się w niej równie specyficzne poczucie humoru. Całość przeczytałam w jeden dzień, a zakończenie było dziwne, nieco komiczne (ktoś na bookstagramie wspomniał, że przypomina modę na sukces), ale zadowalające. Moim zdaniem historia mogłaby się zakończyć już w tym miejscu, ale autorka stworzyła jeszcze – o ile się nie mylę – 6 tomów + dodatki, takie jak „Mason”, które mam nadzieję, zostaną wydane w Polsce.

  4. Oceniony 4 na 5.

    zaczytana.anielkaa

    Po rozwodzie rodziców Samantha wraz z mamą wprowadza się do domu jej nowego partnera. Ma zamieszkać wraz z braćmi Kade, o których marzy każda dziewczyna, ale nie ona. Chodzą do dwóch różnych szkół, jednak dziewczyna spotyka braci codziennie w domu. Samantha nie przejmuje się niczym. Nie zwraca uwagi na swoich nowych braci ani na rozwód rodziców. Chodzi do szkoły i zajmuje się jedynie swoim życiem. Ale tylko do czasu aż pewnego dnia wdaje się w bliższe relacje z jednym z braci.

    Autorka w tej książce skupia się na życiu w liceum oraz na problemach nastolatków właśnie w wieku licealnym. W książce jest pełno imprez, chłopców, problemów nastolatek, a także „miłostek” i okres buntów. Typowe problemy ludzi w takim okresie. Mimo wszystko czytało ją się całkiem przyjemnie. Autorka ma specyficzny, ale lekki styl pisania a historia jednak wciągała.

    Samantha to stanowcza dziewczyna. Mówi to, co jej ślina na język przyniesie. Jest twarda i nie daje sobą pomiatać. Bracia Kade, czyli Mason i Logan są za to bardzo pewni siebie wręcz chamscy i uważają, że wszystko im się od życia należy. Tacy typowi królowie szkoły.

    Matka Sam była dość specyficzną postacią. Jakoś nie mogłam się do niej przekonać. Wyzywała swoją córkę i zamiast ją wspierać, jeszcze ją zniechęcała. Nie wiem, jak można powiedzieć coś takiego swojej córce. Nie wyobrażam sobie usłyszeć coś takiego od moich rodziców, więc dla mnie to było nie do pomyślenia.

    Mówię tutaj i mówię, ale jednak znalazłam jakieś „ale” co do książki. Historia była bardzo fajna, ale autorka ma dość dziwny styl pisania. Mimo że był on dość lekki i przyjemny w odbiorze to wszystko było dość zagmatwane. Relacje głównej bohaterki z rodzicami były dla mnie bardzo dziwne. Tak samo jej relacja z „przyjaciółkami i chłopakiem”. Uważam też, że autorka trochę to rozciągnęła. Było za dużo problemów, jak na jedną część. Końcówka była dosyć średnia. Nie wiem co mam o niej sądzić. Mimo wszystko chciałabym sięgnąć po kontynuację, bo tak jak już wspomniałam, ta pozycja mi się podobała, mimo kilku niedociągnięć i jestem zwyczajnie ciekawa. Także będę wyczekiwała kontynuacji tej serii.

    Tijan to autorka debiutująca na Polskim rynku książkowym. W tym roku zostały wydane jej dwie książki a mowa tu właśnie o „Fallen Crest. Akdemia” oraz „Antybrat” i są to dwie pierwsze książki u nas. Jestem bardzo ciekawa czy „Anti-Stepbrother. Antybrat” jest pisany tak samo i czy mi się spodoba. Sądzę, że polubimy się z tą autorką mimo jej dziwnego, aczkolwiek lekkiego stylu pisania. Po prostu uwielbiam takie książki.

    Jeśli lubicie książki typu New Adult, z problemami nastolatków, akcją dziejącą się w liceum i bad boy’ów ta książka będzie dla Was wręcz idealna. Całkiem lekka w sam raz na chłodny wieczór lub dzień wolny od pracy lub szkoły.

    Zaczytana Anielka

  5. Oceniony 4 na 5.

    Red Girl Recenzje

    Czuję się szczęściarą – naprawdę. Przeczytałam książkę, która sprawiła, że latałam, unosiłam się, bo zwyczajnie w świecie byłam na książkowym haju. Zachwycona i pijana tym szaleństwem. Macie tak czasem przy książkach? Mi się to czasem zdarza.
    Na początku nie polubiłam się z główną bohaterką. Miałam ją za głupią i naiwną, kiedy tak latała za Kevinem, który szczerze mówiąc nie wzbudził we mnie sympatii. Nie wiem jak komukolwiek, ktoś tak oślizgły mógł się spodobać. Od początku nie wzbudził mojego zaufania, wciąż mi coś w nim nie pasowało i nawet jeśli później miałam jakieś tło, z jakiego powodu był jaki był to i tak nie poprawiło to jego wizerunku w moich oczach.
    Wracając do Summer – koniec końców ją polubiłam. Z każdą stroną zyskiwała na pewności siebie, chociaż wypalała tekst z czapy to czasem posiadał w sobie jakiś sens i była przy tym zabawna.
    Jednak postacią, którą pokochałam, był Caden ( <3 <3 <3 ). Od początku czułam jego magnetyzm. Im lepiej go poznawałam, tym bardziej mnie oczarowywał. Między innymi tym, że był troskliwy wobec osób, na których mu zależało, z uśmiechem na ustach reagował na dziwactwa Summer. Był wobec niej troskliwy i potrafił ją rozgryźć w kilka sekund, a przede wszystkim nie udawał kogoś kim nie jest, w przeciwieństwie do Oślizgłego Kevina.

    "Nie ma w tobie nic zwykłego, Summer. Nie pozwól, by ktoś taki, jak twój głupi przybrany brat ci to wmówił".

    Powoli już kończę, ale dodam jeszcze, że autorka w swojej książce porusza takie kwestie jak zdrada, odrzucenie przez rodziców, wyrzuty sumienia, depresja oraz miłość i przyjażń.

    Podsumowując.
    "Anti – stepbrother" to książka, która mnie totalnie zauroczyła. Autorka ma lekki styl pisania, książkę czytało mi się szybko, przyjemnie, z uśmiechem na ustach. Bardzo mnie pochłonęła, nie mogłam się od niej oderwać, a jeśli już musiałam to chciałam jak najszybciej do niej wrócić. Jest to książka, która została w mojej głowie jeszcze długo po jej przeczytaniu.

  6. Oceniony 4 na 5.

    Red Girl Recenzje

    „Fallen Crest. Akademia” to kolejna książka Tijan, którą pochłonęłam. Czyta się ją szybko, przyjemnie i niekiedy z uśmiechem na ustach. Jednak pewien wątek wydawał mi się dosyć naciągany i w którymś momencie miałam wrażenie, że czytam książkową wersję Mody na sukces. Tak absurdalne było to, co przeczytałam na końcu. Chociaż stop. Tu wiele rzeczy było absurdalnych. Niekiedy miałam wrażenie, że niektórym dialogom coś brakowało, może jakiejś naturalności, bo momentami wychodziły one dosyć sztucznie. Miałam również wrażenie, że autorka za dużo zagmatwała w życiu Samanthy – zabrakło w tym wszystkim jakiegoś umiaru.
    Jednak jeśli chodzi o całokształt jestem bardzo zadowolona z lektury tej książki. Mamy tu wątek miłosny, z deka skomplikowany, niegrzecznych chłopców, zawzięte dziewczyny i problemy na tle rodzinnym. Niesamowicie było czuć tę chemię pomiędzy Samanthą, a jednym z bracie Kade. Nie zabraknie tu również akcji, bo w tej książce wciąż coś się dzieje.

    Nawet jeśli ta książka wypada nieco absurdalnie, to posiada w sobie pewien urok, który we mnie trafił, bo nie potrafiłam przestać czytać tej powieści i odłożyć jej na miejsce.
    Jestem ciekawa, czy druga część zrobi na mnie podobne wrażenie, a może okaże się lepsza? W ostatecznym rozrachunku – ja osobiście jestem zachwycona tą książką, chociaż „Anti – stepbrother” podobał mi się trochę bardziej.

  7. Oceniony 3 na 5.

    Czytaninka

    Ostatnio coraz częściej wpadam w sidła powieści. Po prostu otwieram i mnie nie ma, nie istnieje dla mnie rzeczywisty świat. Tutaj znowu było podobnie. Mimo, iż książka ma niemalże 500 stron, to pochłonęłam ją w zaskakująco szybkim tempie.

    Szkolne potyczki, miłość, zazdrość i przystojni bad boy’owie to chyba to, co kochają wszystkie dziewczyny. Główną bohaterką jest Samantha, dziewczyna, która odważnie kroczy przez świat i jest twardą sztuką, a której na niczym nie zależy. Jej świat właśnie się wali, gdy matka oznajmia jej, że rozstaje się z jej ojcem, a one we dwie przeprowadzają się do domu jej nowego kochanka. I wszystko może jakoś by się ułożyło, gdyby nie okazało się, że tym kochankiem jest jeden z najbogatszych mężczyzn, który ma dwóch synów Masona i Logana, uchodzących za dość sławnych w ich mieście. Sam nie zwraca na nich większej uwagi, po prostu żyje swoim życiem, a kiedy gromadzą się w niej uczucia, idzie biegać, by móc dać im upust. W niedługim czasie dowiaduje się, że jej chłopak zdradzał ją od dwóch lat z przyjaciółką.

    Cóż, dobrze wiemy, iż w każdej szkole zawsze pojawiają się jakieś ciacha, za którymi ugania się cała masa dziewczyn. Do tego, w każdej szkole znajduje się jakaś elita, która uważa się za najlepszą. Poniżają innych, wytykają palcami, bo uważają, że mają taką władzę. Dziewczyny rywalizują między sobą o chłopaków, dochodzi do sprzeczek, kłótni, a nawet bijatyk. Tutaj jest podobnie. Wciąż się coś dzieje, nie ma czasu na nudę.

    Bohaterowie stworzeni przez autorkę są różnorodni, zapewne każdy z nas choć raz miał do czynienia z kimś podobnym. W dzisiejszym świecie, żyje wiele osób podobnych do nich. Sam to dziewczyna, którą polubiłam, choć momentami mnie drażniło jej zachowanie. Jej naiwność względem chłopaka, który ją zdradzał była irytująca. Natomiast podejście do braci Kade, to coś co wyróżniało ją na tle innych dziewczyn, gdyż nie było żadnych ochów i achów na ich temat. A bracia Mason i Logan po prostu zdobyli moje serce. Logan i jego specyficzne poczucie humoru, niekontrolowane teksty momentami rozbawiały mnie do łez. Mason był bardziej stanowczy, ale zaciekle bronił tego na czym mu zależało. Nigdy przed niczym się nie wahali i odważnie parli na przód.

    Fabuła toczy się wokół młodzieży szkolnej, ich potyczek, nieporozumień, miłosnych uniesień i wynikających z niej zazdrości. Wartka akcja, przyjemny język autorki sprawiają, że przez książkę się płynie. Miło spędziłam czas odrywając się od otaczającej mnie rzeczywistości.

    Ludzi nie należy oceniać nie poznawszy ich. Czasem wydaje nam się, że na podstawie obserwacji możemy powiedzieć jaki ktoś jest, ale to nie prawda. Żeby kogoś poznać tak naprawdę potrzeba czasu, nie dnia, tygodnia, miesiąca, a czasem wielu lat. Każdemu należy dać szansę.

    „Fallen Crest. Akademia” to książka dzięki której, niejeden z nas powróci do swoich lat szkolnych i przypomni sobie własne miłosne uniesienia i związane z nimi przygody. A bracia Kade zadbają o to, żeby nikt z Was się nie nudził podczas lektury. Jeśli macie ochotę na przyjemną odskocznię, zachęcam do przeczytania.

  8. Oceniony 5 na 5.

    krolewskierecenzje

    Samantha nie zamierza zwracać na nikogo uwagi. Zamyka się w sobie. Cierpi z powodu rozwodu rodziców, ale stara się nie zaprzątać tym swojej uwagi. Nie obchodzi ją jej zdradzający chłopak, którego właściwie nie kocha. Nie obchodzą ją także przyjaciółki, z którymi właściwie nie ma nic wspólnego. Porzuca je tak samo, jak zdradzającego chłopaka, bez żalu i zbędnego szumu. Wreszcie nie obchodzą ją przyszywani bracia Kade, z którymi musi mieszkać. Dziewczyna poświęca się jedynie bieganiu, by móc przestać myśleć, by przestać czuć…

    Mason i Logan Kade to bracia, z którymi podąża sława i wiele dziewczyn. Wszyscy ich znają i nikt z nimi nie zadziera. Ich nazwisko wyznacza prestiż. Chłopaki mają wszystko czego tylko zapragną. A teraz pragną uwagi swojej nowej siostry. Dziewczyna zaintrygowała ich swoją obojętnością i niechęcią czym także zyskała sobie ich szacunek. Chociaż Sam za wszelką cenę stara się ich unikać i ignorować, okazuje się to bardzo trudne, bo oni pragną spędzić z nią więcej czasu. Szybko okazuje się także, że jedne z nich zawładnął jej myślami, bardziej niżby sobie tego życzyła…

    Kocham tą książkę! I kocham Masona! I kocham Logana! Samanthę też kocham! Chociaż ją może trochę mniej. Ale ją uwielbiam za to jaka jest. Przeprowadziła się do nowego domu, bo musiała. Jej pokój teraz przypominał wielkością cały dom, w którym wcześniej mieszkała. A ona ma to gdzieś. Nienawidzi tego miejsca. Traktuje je jak hotel, jako przejściowe miejsce zamieszkanie. Tak samo braci Kade, jakby byli obcymi ludźmi, których mija na szkolnym korytarzu. Uwielbiam to w niej. I podziwiam ją za to, a także za jej niebywałą kondycję. Ta dziewczyna biega po kilka godzin dziennie. Zazdroszczę jej tego. Też bym tak chciała, ale z moją kondycją to niemożliwe…

    Logan to taki typowy podrywacz. Przystojniak. Może mieć każdą dziewczynę, którą zechce. Jest też niesamowicie zabawny. Uwielbiam takich bohaterów. Niemalże od razu zyskał moją sympatię. Bardziej jednak zainteresował mnie Mason. Bardziej mroczny i wycofany. Tak samo przystojny, a może nawet bardziej i do tego niedostępny. Od samego początku podbił moje serce.

    Ta książka jest boska! Ma oczywiście trochę niedociągnięć, ale jestem w stanie jej to wybaczyć. Zakochałam się w niej już od pierwszych stron. No może nie tak od pierwszych, ale od drugiego rozdziału tak mnie pochłonęła, że nie byłam w stanie jej odłożyć. Spędziłam nad nią pół nocy. I z pewnością nie był to czas stracony. Już nie mogę się doczekać kontynuacji!

  9. Oceniony 4 na 5.

    jules.bloguje

    Długo zwlekałam z napisaniem opinii, ponieważ mam ogromny problem, aby jednoznacznie ocenić tę książkę. Zazwyczaj po skończeniu jakiejś historii od razu wiem, czy mi się podobała i mogę ją z czystym sumieniem polecić. W przypadku Fallen Crest. Akademia nie jestem w stanie tego zrobić. Wybaczcie, jeśli mój wpis będzie pełen sprzeczności, ale właśnie taka jest ta książka.

    Fabuła powieści być może nie jest wyszukana, ale bardzo mi się podobała. Autorka wprowadziła wiele wątków, które naprawdę przyjemnie się śledziło. To, co rzuciło mi się w oczy, to słabo rozbudowany motyw romansu. Zdecydowanie spodziewałam się, że to właśnie on będzie główną osią fabuły. Tymczasem dopiero po połowie książki zaczęłam zauważać jakąś głębszą relację między Sam, a jednym z braci Kade. Początkowo nie byłam do tego przekonana. Teraz jednak uważam, że był to doskonałe posunięcie. Dzięki temu Fallen Crest. Akademia wyróżnia się na tle innych powieści New Adult. Daje też czytelnikowi poczucie, że więź powstała między głównymi bohaterami jest realistyczna.

    Czytając książkę miałam jednak wrażenie, że jest ona bardzo chaotyczna, a momentami wręcz nielogiczna. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy jest to wina autorki, czy tłumacza, ale zwyczajnie mi to przeszkadzało. Czasem musiałam czytać ten sam fragment parę razy, aby zrozumieć co się stało. Według mnie jest to duży minus tej powieści. Mimo to, czytało się ją szybko, a styl, choć dziwny, był równocześnie lekki.

    Sam to postać jakiej nie znajdziecie w pierwszej lepszej książce. Nie jest ona przysłowiową szarą myszką, czy jedną z wrednych, ale popularnych dziewczyn. Nie daje sobą rządzić, a jednocześnie nie rzuca się w ramiona każdemu przystojnemu chłopakowi, jakiego napotka na swojej drodze. Nie działa też pochopnie, pod wpływem emocji. Między innymi właśnie za to tak bardzo ją polubiłam. Stwierdzam, że mogłabym się z nią łatwo zaprzyjaźnić. Grzechem byłoby nie wspomnieć o braciach Kade, którzy również skradli moje serce. Mason, jak i Landon to faceci niemal idealni. Nie chcę jednak zdradzać na ich temat za wiele, bo odkrycie ich charakteru to według mnie ważny element książki.

    Bardzo się cieszę, że Wydawnictwo Kobiece zdecydowało się na subtelniejszą okładkę, niż dwóch nagich facetów. W ostatnim czasie mamy wysyp tego typu obwolut i przyznam, że powoli zaczyna mnie to męczyć. Wydaje mi się jednak, że w książce brakuje jakiegoś „rozdzielenia” pewnych fragmentów. Gdyby niektóre sceny były pisane jako osobny akapit lub zastosowano pomiędzy nimi drobne grafiki, np. w postaci gwiazdek, całość czytałoby się dużo łatwiej.

    Tak jak wspomniałam na początku, nie potrafię jednoznacznie polecić Wam tej książki. Była ona nieco dziwna i miała kilka minusów. Równocześnie znalazłam w niej wiele pozytywów. Moim zdaniem jest ona warta przeczytania, ale nie należy oczekiwać po niej za wiele. Mimo wszystko, czekam na tom drugi i mam nadzieję, że jeszcze pokocham tę serię.

  10. Oceniony 4 na 5.

    Karolina G.

    Witam w miasteczku Fallen Crest! Poznacie tam zagubioną dziewczynę, Samanthę oraz piekielnie atrakcyjnych braci, Logana i Masona. Gotowi na spotkanie?

    Po rozwodzie rodziców, Sam wraz z mamą przenosi się do domu nowego partnera rodzicielki. Wówczas w jej życiu pojawia się dwóch przystojnych facetów, będących synami bogatego biznesmena, u którego zamieszkały. Logan i Mason Kade reprezentują ten typ faceta, o którym marzy sporo dziewczyn, a na pewno każda z Fallen Crest. Samantha nie chce być jedną z nich. Choć uczą się w zupełnie innych szkołach, to spotykają się codziennie w domu. Sam nie troszczy się o to, jak postrzegani są bracia, jaką mają opinię, że budzą postrach, nie zważa też na ich lekceważący stosunek wobec niej. Sądzi, że tak będzie lepiej. Zero uczuć. Nawet nie wie, jak bardzo się myli!

    Tijan kolejny raz zaserwowała czytelnikom książkę, w której nie brakuje buntowniczych emocji. Gniew miesza się z namiętnościami, dramat goni dramat. Wszystko nakręcają młodzi bohaterowie, których koniecznie darzy się sympatią. Dialogi między nimi także nie budzą pozytywnych odczuć. Główna bohaterka, Sam, to bardzo irytująca, mocno problematyczna i kłótliwa postać. Z braćmi, Loganem i Masonem, było nieco lepiej, ich obecność w całej tej historii nie powodowała we mnie tak negatywnych emocji, jak w przypadku Sam. Sytuacja trochę się zmieniła, gdy do akcji wkroczył motyw „kto się czubi, ten się lubi”, a najzwyczajniej w świecie ujmując – od wrogów do kochanków.

    „Fallen Crest. Akademia” opowiada o życiu buntowniczych nastolatków, ale niech Was nie zwiedzie ta grupa wiekowa bohaterów – w ich życiu jest tak dużo namiętności i niegrzecznych wątków, że zaryzykowałabym stwierdzenie, iż nie ma ich tylu w niektórych erotykach! Muszę jednak zaznaczyć, że dramaty na tle miłosnym nie są jedynym tematem, jaki zawarła w swej powieści autorka. Tijan porusza dość istotne kwestie, np. mówiące o konflikcie z rodzicami, o potrzebie bliskości, również tej w rodzinie.

    Przyznam szczerze, że „Anti-stepbrother. Antybrat” tej samej autorki, który czytałam całkiem niedawno, o wiele bardziej mi się podobał. Niemniej jednak jeśli lubicie emocjonujące powieści young adult i nie przerażają Was irytujące postaci, możecie sięgnąć po książkę „Fallen Crest. Akademia”, którą czyta się szybko. Już niedługo na rynku wydawniczym pojawi się kolejna część – „Rodzina”.

  11. Oceniony 3 na 5.

    Biały Notes

    Jeśli na początku (podobnie jak ja) będziecie oczekiwać od „Fallen Crest” dobrej historii obyczajowej z domieszką erotyki, to powieść na pewno Was rozczaruje. Fabuła książki jest słaba, a problemy wyolbrzymione i przerysowane. Brakuje ciekawych, wielowarstwowych postaci i konkretnego pomysłu, w związku z czym ścieżka obyczajowa zupełnie się Tijan Meyer nie udała.

    Jeśli jednak od pierwszych stron będziecie traktować tę powieść jako młodzieżowy erotyk, to powinien on spełnić wszystkie Wasze oczekiwania. Jest namiętnie, jest gorąco, a jednocześnie nie nazbyt wulgarnie (co w powieści o nastolatkach ma duże znaczenie). O związku Samanthy i Masona czyta się dobrze i z wypiekami na twarzy, a o to właśnie w takich tytułach chodzi. Polecam zatem tę historię osobom, które szukają w lekturze odrobiny pikanterii. Cała reszta czytelników powinna poszukać na księgarskiej półce czegoś innego.

  12. Oceniony 3 na 5.

    1991monika

    Życie Samanthy Strattan wywraca się do góry nogami w momencie, kiedy matka oznajmia jej, że rozwodzi się z jej ojcem i wyprowadzają się do jej nowego partnera. Siedemnastolatce ta zmiana bardzo się nie podoba, nie tylko ze względu na jej ojca, ale z powodu tego, że musi zamieszkać z Loganem i Masonem Kade, którzy mają stać się jej przybranymi braćmi. Sam wiele o nich słyszała i nie chce być z nimi kojarzona. Jakby tego było mało dochodzą do tego również problemy z jej chłopakiem oraz przyjaciółkami.
    Autorka całkiem nieźle poradziła sobie, aby pokazać codzienność w szkolnej społeczności. W każdej szkole jest grupa popularnych i „lubianych” osób, które uważają się za lepsze i kiedy wezmą kogoś na celownik to potrafią skutecznie uprzykrzyć tej osobie życie. Nieodłącznym elementem ich codziennych rozmów są plotki, które chętnie ubarwiają. Bywają próżni, niemili i bardzo często wzajemnie się od siebie odwracają. I grupa takich ludzi właśnie pojawia się w tej książce. Ten aspekt wydał mi się całkiem realnie przedstawiony.
    To, co mniej mi się spodobało to tryb życia tych nastolatków. Rozumiem, że bohaterowie pochodzą z zamożnych rodzin, ale prawie codzienne imprezy, po których na kacu pojawiają się w szkole koło południa wydały mi się mocno przerysowane. Dodatkowo główna bohaterka wracając po szkole przez kilka godzin biegała i tak przez większość czasu. Ani razu nie został poruszony temat odrabiania lekcji, czy nauki. Wiem, że zupełnie nie o tym jest ta książka, ale choćby małe wzmianki o takich drobiazgach dodałyby odrobinę realizmu.
    Samantha okazała się być bohaterką, która zdobyła moją sympatię. Zdecydowanie nie należy do słabych osób. Gdyby w tak krótkim czasie spadło na kogoś aż tyle, ile na naszą bohaterkę to jestem pewna, że by się załamał. Nie chcę zdradzać więcej niż w powyższym opisie fabuły książki, ale to zdecydowanie nie wszystko, z czym musi się ona zmierzyć. Uważam, że zniosła to naprawdę dzielnie i znalazła fajny sposób, aby sobie z tym radzić w postaci biegania. Skoro jestem już przy temacie bohaterów to nie mogę tu nie wspomnieć o braciach Kade, bo zapewne zyskają sympatię wielu czytelniczek. Są przystojni i są tymi, w których kocha się większość dziewczyn w szkole. Z tej dwójki bardziej polubiłam Logana, bo jest zabawny i polubiłam jego poczucie humoru.
    „Fallen Crest. Akademia” to lekkie Young Adult, które czyta się bardzo przyjemnie. Opowiada o prawdziwej i fałszywej przyjaźni, o spełnionej i nieszczęśliwej miłości, zazdrości, intrygach, trudach dojrzewania, a także trudniejszych tematach takich jak np. rozwód rodziców. Ta książka ma w sobie coś co sprawia, że się ją pochłania i jest się ciekawym dalszych losów bohaterów, więc kiedy się pojawi to z pewnością sięgnę po drugi tom.

  13. Oceniony 5 na 5.

    Inthefuturelondon

    Samantha staje przed trudnym wyzwaniem: musi jakoś znieść swoją przeprowadzkę do domu nowego chłopaka jej mamy i jego dwóch synów: Masona i Logana Kade.
    Sytuacja nie jest zbyt komfortowa, bo chłopcy są naprawdę popularni, a Sam za wszelką cenę chce uniknąć nieprzyjemnych sytuacji. Wszystko komplikuje się, kiedy dowiaduje się o licznych zdradach jej chłopaka i nielojalności przyjaciółek.

    Na początek chcę wypowiedzieć się na temat poszczególnych bohaterów, bo uważam to za najbardziej istotne w tej recenzji. Myślę także, że bohaterowie wykreowani przez autorkę, odgrywają tutaj najistotniejszą rolę.

    Samantha, w skrócie Sam, to dziewczyna, którą ogarnął pewien rodzaj buntu na wieść o rozwodzie rodziców i zdradzie mamy. Aby w jakiś sposób odreagować to wszystko, nastolatka bardzo dużo biega, a jej przebieżki czasem trwają do trzech godzin. Myślę, że jest to typ bohaterki, który lubię i który mnie w żaden sposób nie denerwuje. Okej, chwilami może sprawiać wrażenie takiej rozkapryszonej, bez szacunku do starszych, ale z drugiej strony jest to naprawdę dobra dziewczyna, która po prostu zdobyła moją sympatię.

    Mason Kade, czyli starszy z braci. Według mnie jest to także ten z, nie tyle mądrzejszych co po prostu poważniejszych braci i zanim cokolwiek zrobi, musi chwilę się zastanowić. Jednak nie zmienia to faktu, że przypięłam mu łatkę imprezowicza, chociaż ten bohater również zyskał moją sympatię.

    Logan Kade, czyli hmm, ten „głupszy” z braci, który jest bardzo mocny w słowach (tutaj nie wiem czemu przyszła mi na myśl lektura Ferdydurke). Tej postaci nie polubiłam i raczej nie polubię. Nie wiem właściwie czemu, ale po prostu Logan mnie drażni i najchętniej wywaliłabym go z tej książki.

    Pozostawiając kwestię bohaterów, przejdę do fabuły powieści. Jest to chyba pierwsza książka z jaką się spotykam, gdzie występuje wątek miłości dosyć specyficznej i no, zakazanej. Myślę, że też dlatego tak bardzo spodobała mi się historia Sam. W pewnym momencie czytając nie potrafiłam się oderwać i ostatnie 200 stron czytałam non stop. Z nikim wtedy nie rozmawiałam, bo po prostu nie mogłam- ta książka tak bardzo wciąga! To jest największa zaleta tej pozycji: jest naprawdę uzależniająca. Kolejną zaletą jest styl autorki, który jest naprawdę luźny i przyjemny w odbiorze.

    Dla wszystkich kobiet, które lubią czytać właśnie takie wciągające romanse, jest to książka idealna. Z utęsknieniem czekam na kolejną część i Wy również będziecie, uwierzcie.

  14. Oceniony 4 na 5.

    klaudiagrabowska794

    Drażnił mnie. Jego obecność wywoływała we mnie złość. Nie wiem, dlaczego tak na niego reaguję. Nie powinnam nic do niego czuć. Ten młody, niebezpieczny mężczyzna jest dla mnie nikim. Nic nie znaczy, a mimo to, kiedy pojawia się w zasięgu mojego wzroku, całe moje ciało zaczyna drżeć. Dlaczego? Nie mam pojęcia, ale wiem, że to, co się ze mną dzieje w jego obecności, nie przyniesie nic dobrego. Dawno temu przestało mi zależeć. Nic nie ma dla mnie znaczenia. Jestem zobojętniała. Nic nie czuję. Niczego nie pragnę. Stop. To ostatnie to kłamstwo. Kiedyś, zanim jeszcze on pojawił się w moim życiu, niczego nie pragnęłam. Dziś jest inaczej. Nie rozumiem tego, ale nie potrafię zaprzeczyć przyciąganiu, które czuję. Nie wiem, co on o mnie myśli. Intryguje mnie, choć wolałabym się do tego nie przyznawać. Nigdy się nie wychyla, zdążyłam go już trochę poznać. Ten spokojny mężczyzna w jednej chwili może przemienić się w najgorszego potwora. Wiem, co potrafi. Mrok go nie opuszcza. Atakuje niczym kobra. Nic nie może go powstrzymać. Boję się. Lękam się tego, co we mnie wyzwala. Czuję strach przed tym, co mi zrobi. Wiem jedno. Już nigdy nie będę taka sama jak przed naszym spotkaniem…

    Motyw przyrodniego rodzeństwa jest ostatnio niezwykle popularny w literaturze. Autorzy prześcigają się w kreowaniu zakazanych historii miłosnych rozgrywających się pomiędzy dziewczyną i jej przyszywanym bratem. Niektóre z tych historii są świetne, inne nużą. Jak jest z najnowszą powieścią Tijan? ,,Fallen Crest. Akademia” to powieść mająca swoje plusy i minusy. W pewnych momentach zachwyca i sprawia, iż czytelnik ma ochotę na więcej, aby za chwilę całkowicie go zmylić i sprawić, że zacznie bić się z myślami. Co takiego skrywa w sobie ta pozycja? Zapraszam do zapoznania się z całością recenzji!

    ,,Ludzie to węże, musisz się tylko zorientować, jakie mają kolory, ale i tak wszyscy są tacy sami. Każdy czegoś chce.”

    Pierwszy tom rewelacyjnej serii o zagubionej dziewczynie i dwóch seksownych braciach z miasteczka Fallen Crest

    Po rozwodzie rodziców Sam wprowadza się z mamą do domu jej nowego partnera. Wówczas do życia dziewczyny wkraczają synowie bogatego biznesmena. Logan i Mason Kade to przystojni młodzi mężczyźni, o których marzy każda dziewczyna z Fallen Crest. Samantha nie ma zamiaru być jedną z nich.

    Chociaż chodzą do innych szkół, dziewczyna codziennie spotyka braci w domu. Mimo że traktują ją z lekceważeniem, samotna Sam zdaje się tym nie przejmować. Nie dba o opinię braci Kade ani o rozwód rodziców.

    Ale może to dobrze. Może lepiej nic nie czuć.

    ,,W jego oczach widziałam tę samą nienawiść, jaką sama do niego czułam.
    Pieprzyć go.
    Uniosłam wargę w szyderczym uśmiechu i chyba odczytał moje przesłanie, bo jego oczy znów się zwęziły, ale ramieniem otworzył drzwi do sklepu.”

    Samantha żyje w ciągłym odrętwieniu. Pustka czai się w jej sercu, a uczucia są głęboko schowane. Nikt ani nic jej nie obchodzi. Zdradzana przez chłopaka, nie czuje do niego żalu – po prostu jej to nie obchodzi, zdradzieccy przyjaciele nie mogą wbić jej noża w serce, ponieważ dziewczyna otoczyła się ochronnym murem, którego nikt nie może zburzyć.

    Pewnego dnia, okazuje się, iż rodzice dziewczyny się rozwodzą. Matka w ciągu kilku godzin przeprowadza się do nowego mężczyzny, a ojciec nie chce mieć nic wspólnego z tym całym bałaganem. Samantha zostaje sama, ale nic nie może jej zranić. Ona nic nie czuje.

    Zbuntowana nastolatka nie sądzi, aby kiedykolwiek jej serce zabiło szybciej, ale wtedy trafia do domu nowego partnera matki i jego dwóch synów – niebezpiecznych, tajemniczych braci Kade, którzy są postrachem miasta. Nikt nie jest przy nich bezpieczny. Groźni i agresywni wywołują panikę oraz szybsze bicie kobiecych serc i nie tylko.

    Samantha boi się przyznać sama przed sobą, że jeden z nich wywołuje w niej tak długo skrywane emocje. Jedynym, co pomaga jej zapomnieć o nowej sytuacji, do której nie chce się dostosować, jest bieganie.

    Mason i Logan Kade zawsze dostają to, czego pragną. Nowa siostra w rodzinie nie jest zbyt pożądana, więc starają się pozbyć z domu nowych lokatorek. Z czasem ich prześmiewki zmieniają się w coś więcej.

    Samantha stara się schodzić z drogi braciom, ale oni mają inne plany. Choć dziewczyna może bronić się ze wszystkich sił, nic ich nie powstrzyma. Z czasem nienawiść zmienia się w coś innego, czego żadne z nich nie potrafi zrozumieć. Czy zobojętniała na wszystko nastolatka poczuje coś więcej? Cop takiego skrywa rodzina dziewczyny?

    ,,Mason powoli mnie opuścił, tak że mogłam stanąć na własnych nogach. Odsunęłam się. Patrzył na mnie, jakbym była zwierzęciem szykującym się do ataku. Był na to gotowy.”

    ,,Fallen Ctrest. Akademia” zabierze was w sam środek huraganu życia pewnej nastolatki, która szczelnie zakryła wszelkie emocje i żyje w ciągłym odrętwieniu, aż pewnego dnia jej życie całkowicie się zmienia za sprawą rozwodu rodziców i przeprowadzki do domu nowego partnera matki, mieszkającego z dwoma seksownymi, niesamowicie przystojnymi i niebezpiecznymi synami pragnącymi pozbyć się Samanthy i jej rodzicielki z domu, aby wróciły stare porządki. Tijan starała się oddać wiernie okres nastoletniego buntu, kreując główną bohaterkę na dziewczynę z mnóstwem problemów, które może rozwiązać obecność zdecydowanie nieodpowiedniego dla niej mężczyzny, z którym mimo wszystko, coś ją połączyło.

    ,,Fallen Crest. Akademia” to pozycja, o której do końca nie wyrobiłam jeszcze zdania. Nie wiem dlaczego, ale coś się popsuło. Niektóre momenty okazywały się tandetne, a inne znów intrygowały. Mam wrażenie, iż autorka pogubiła się trochę w tym, co chciała przekazać czytelnikowi. Stworzyła wiele sytuacji, które nie wniosły nic do książki, a raczej zapełniały miejsce. Kiedy indziej znowu prowadziła dialogi bohaterów w taki sposób, że nie mogłam odłożyć tej pozycji na bok, ponieważ tak bardzo chciałam dowiedzieć się, co będzie dalej. Tijan stworzyła dobrą powieść umilającą chłodne wieczory, ale spodziewałam się po tej pozycji czegoś więcej. Czy czuję się zawiedziona? W małym stopniu tak, ale mam nadzieję, że kolejny tom okaże się lepszy i pomoże zatrzeć niektóre wspomnienia związane z historią Samanthy. Jestem ciekawa tego, jak autorka poprowadzi dalsze sytuacje w życiu bohaterów, ponieważ mimo kilku minusów, to ,,Fallen Crest. Akademia” nie jest złą książkę, wręcz przeciwnie, pomaga się zrelaksować i intryguje fabułą.

    ,,Ziewnął jeszcze raz, starając się zasłonić usta ręką. Wyglądał uroczo. Przez zmęczenie jego oczy były łagodniejsze, a powieki trochę mu opadały. Usta miał lekko spuchnięte od nadmiaru pocałunków, a skóra przybrała żywy kolor. Kiedy zauważyłam pod kołnierzykiem koszulki malinkę, którą zostawiłam tam wczoraj, poprawiłam mu ubranie, żeby ją zasłonić.”

    ,,Fallen Crest. Akademia” to pozycja, która pomoże wam odetchnąć po ciężkim dniu i pozwoli na chwilę tak bardzo upragnionego odpoczynku. Historia Samanthy i braci Kade wywoła rumieńce na wasze twarzy, a niekiedy również strasznie zirytuje, iż będziecie mieli ochotę rzucić nią o ścianę. Tijan stworzyła przyjemną powieść, w której, choć nawrzucała kilka zdecydowanie niepotrzebnych elementów, to utrzymującą zainteresowanie czytelnika. Czy mogę ją wam polecić? Tak. Mimo kilku minusów to będziecie mogli się przy niej odprężyć i zbytnio nie wysilać umysłu. Zachęcam was do sięgnięcia po tę pozycję i wyrobienia własnej opinii. Kto wiem, może zauroczy was tak bardzo, że nie będziecie potrafili o niej zapomnieć?

  15. Oceniony 4 na 5.

    Kobiece recenzje

    Moje pierwsze spotkanie z twórczością Tijan nie należało do udanych, ale jestem osobą, która przeważnie daje kolejną szansę, więc zabrałam się za czytanie „Fallen Crest. Akademia”. Czy po przeczytaniu tej książki, zmieniłam zdanie na temat twórczości Tijan? Zapraszam na recenzję.

    „Czy dziewczyna, której na niczym nie zależy, i którą niemal wszyscy zawiedli poczuje coś innego niż nienawiść?”

    Kiedy rodzice Sam rozeszli się, dziewczyna wraz z matką zamieszkała u jej nowego faceta. Wtedy także do życia dziewczyny wkroczyli synowie biznesmena – Logan i Mason Kade. Jednak po ostatnich zawirowaniach w swoim życiu, których naprawdę było sporo (bo rozstanie rodziców to dopiero początek góry lodowej) Sam nie zamierzała nawiązywać z nimi żadnej bliższej relacji, poza tym za wszelką cenę nie chciała, by ktokolwiek się dowiedział, że teraz mieszka w jednym domu ze „sławnymi” braćmi. Niestety nie zawsze życie układa się tak, jak chcemy i często z nas sobie żartuje, więc zadrwiło sobie z Sam, bo dziewczyna po jakimś czasie nawiązała bliższy kontakt z braćmi, a jeden z nich wkradł się także do jej serca… Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami.

    „Tijan swoją karierę z pisarstwem rozpoczęła stosunkowo późno. Jednak nie przeszkadza jej to tworzyć powieści, które kochają czytelniczki na całym świecie. Jest bestsellerową autorką „New York Timesa”, „USA Today” i „Wall Street Journal”. Pisze przede wszystkim romanse, zarówno serie, jak i standalone’y. Prywatnie jest właścicielką cocker spaniela, którego kocha ponad wszystko, partnerką mężczyzny, od którego jest absolutnie uzależniona i pióroholiczką – ma niepohamowany apetyt na pisarstwo!”

    Na samym początku muszę się Wam przyznać, że z wielkimi obawami zabrałam się za tę książkę, bo tak jak napisałam wyżej, moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki było bardzo nieudane. Do tego doszło sporo niepochlebnych recenzji, na które wpadłam zupełnie przypadkiem, a jak wiecie, nie czytuję ich zbyt często. Jednakże książka miło mnie zaskoczyła, bo choć zawiera kilka elementów, do których mogłabym się przyczepić, to jednak historia tych młodych bohaterów pochłonęła mnie na kilka ładnych godzin. Sporo osób porównuje tę powieść do serialu Plotkara, ale jako że liczę już sobie kilkadziesiąt wiosen, to ten serial jest mi zupełnie obcy. Ja akurat tę książkę mogłabym przyrównać do Mody na sukces (to oglądałam w odległej młodości ;)) w wersji young i o dziwo nie jest to minusem, ale zdecydowanie plusem tej historii. W tej książce dzieje się tyle, że czasami ciężko za czymkolwiek zdążyć, dramat goni dramat i naprawdę nie ma chwili, by choć na chwilę odsapnąć, by nabrać w płuca powietrze i powiedzieć… o ja pierdzielę, co tutaj się dzieje!

    Jeżeli chodzi o bohaterów, to przyznam, że jedyną osobą, którą dane jest nam dobrze poznać, jest Sam. I choć może nie obdarzyłam jej wielką sympatią, to na pewno w jakimś stopniu ją polubiłam. Sam to dziewczyna, która wszystko ma w nosie, nie przejmuje się tym, co myślą o niej inni, ma okropne stosunki z matką (którą osobiście nazywałam nieczułą i wredną… możecie się domyślić, co miało być dalej), czasami odnosiłam wrażenie, że w jej głowie zamontowany jest przełącznik, którym wyłączała swoje emocje. Dziewczyna wiele przeszła w bardzo krótkim czasie i te wszystkie sytuacje miały wpływ na jej podejście do życia i zachowanie. To także dość irytująca bohaterka, ale ja już na takie się uodporniałam. Jeżeli chodzi o braci Kade, to autorka poskąpiła nam informacji i naprawdę nie wiem o nich zbyt wiele. Logan to ten weselszy z braci, lubi się zabawić, a seks taktuje jak każdą inną normalną rzecz. Za to o Masonie to już chyba nic nie wiem, jest on dla mnie ogromną zagadką i mam nadzieję, że w kolejnym tomie autorka bardziej przybliży mi jego postać. Oczywiście w książce pojawia się mnóstwo bohaterów, jedni są ważni, drudzy mniej, ale pół dnia zajęłoby mi opisywanie większość z nich.

    Mnie naprawdę ta książka się podobała, mimo tego, że wiele sytuacji, które opisała autorka, na pewno nie wydarzyłoby się w rzeczywistości. Więc jeżeli lubicie trochę poplątane historie, to Fallen Crest. Akademia”, będzie dla Was idealna. Będzie się śmiać, będziecie się wkurzać i na pewno niecierpliwie będzie wypatrywać kolejnej części.

    Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

  16. Oceniony 4 na 5.

    Tygrysica

    Samantha po rozwodzie rodziców zostaje zmuszona do zamieszkania z matką i jej nowym partnerem. Szybko się okazuje, że mężczyzna ma dwóch niezwykle przystojnych synów, o których marzy każda dziewczyna w mieście. Sam nie jest jednak zainteresowana ich bliższym poznaniem i stara się ukryć przed wszystkimi fakt, że mieszka z nimi pod jednym dachem. Zagubiona i rozgoryczona nową sytuacją postanawia wyłączyć uczucia i nie zwracać na nikogo uwagi. Los jednak przygotował dla niej całkiem inny scenariusz.

    „Ludzie to węże, musisz się tylko zorientować, jakie mają kolory, ale i tak wszyscy są tacy sami. Każdy czegoś chce.”

    Ostatnio nie mam szczęścia do literatury kobiecej, więc kiedy sięgałam po „Akademie Fallen Crest” byłam dość negatywnie do niej nastawiona. Przez pierwsze kilka stron zastanawiałam się nawet czy aby na pewno nie powinnam sobie zrobić przerwy od tego gatunku. Tym bardziej, że początkowe rozdziały nie były zbyt wciągające, a recenzję i opinie pojawiające się na bookstagramie i blogach również nie były zachęcające. Powiedziałam sobie jednak, że skoro już zaczęłam czytać tą książkę to ją skończę, choćby nie wiem co. Teraz, kiedy jestem po jej lekturze z ręką na sercu mogę powiedzieć, że cieszę się, iż nie zrezygnowałam z tej powieści, choć strasznie trudno jest mi wyjaśnić co tak naprawdę mnie w niej urzekło. Dlaczego? Ponieważ „Akademia Fallen Crest” ma tyle samo wad co i zalet. Jest to totalnie zakręcona historia, która ciągle mnie zaskakiwała, co właściwie było w niej najfajniejsze. Nigdy nie było wiadomo co wydarzy się za chwilę ani na jak bardzo zwariowany pomysł wpadną bohaterowie. Autorka porusza tutaj wiele typowych problemów nastolatków, dlatego często dramat goni dramat. Co prawda niektóre z nich były ogromnie naciągane i nierealne, jednak w żaden sposób nie sprawiały, że gorzej się czytało. Wręcz przeciwnie! Ta pokręcona historia Sam i braci Kade wciągnęła mnie tak bardzo, że nim się obejrzałam był już koniec.

    Jeśli chodzi o bohaterów to mam dosyć mieszane uczucia. Samantha zdecydowanie nie jest postacią, którą łatwo polubić. Dziewczyna jest obojętna dosłownie na wszystko i nie przejmuje się niczym ani nikim, co bywa czasem strasznie irytujące. Natomiast o braciach Kade w zasadzie nie można za wiele powiedzieć, bo tak naprawdę autorka poskąpiła nam informacji o nich. Jedyne co o nich wiemy to, że są niezwykle popularni i utalentowani, a Logan jest tym zabawniejszym, bardziej wygadanym bratem, w przeciwieństwie do tajemniczego i niedostępnego Mansona.

    Największym minusem tej książki według mnie jest język jakim posługuje się autorka. W porównaniu do czytanego przeze mnie wcześniej „Anti-Stepbrother. Antybrata” wypada wręcz tragicznie słabo. Czasem naprawdę trudno było mi połapać się, który bohater co mówi albo jaki mamy dzień. Tijan potrafiła pisać w jednym zdaniu o wydarzeniach np. ze wtorku, a w kolejnym o tych z czwartkowego popołudnia nie informując w żaden sposób czytelnika o tym. Owszem, w niektórych przypadkach można było w jakiś sposób zauważyć ten przeskok czasowy, lecz w jednej trzeciej była to po prostu zgaduj zgadula.

    Podsumowując „Akademia Fallen Crest” to książka idealna dla osób, które szukają lekkiej, zwariowanej i niewymagającej historii na wieczór. Tijan wraz ze swoimi bohaterami nie raz rozbawi do łez, ale i strasznie wkurzy. Jeśli jednak szukać czegoś bardziej ambitnego oraz nie kontrowersyjnego to tutaj tego nie znajdziecie. Do „Fallen Crest” trzeba podejść z przymrużeniem oka. Gorąco polecam!

    Aleksandra
    Ps. Jeśli jesteście fanami „Papierowej księżniczki” Erin Watt to myślę, że „Akademia Fallen Crest” również przypadnie Wam do gustu. Dlaczego? Ponieważ obie te książki mają ze sobą naprawdę wiele wspólnego.

    Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Akademia Fallen Crest” autorstwa Tijan.

    Szukaj mnie na:
    http://tygrysica.tumblr.com/
    https://www.instagram.com/tygrysicaa/

Dodaj opinię