Malzenska_gra_front_72dpi
Malzenska_gra_front_3DMalzenska_gra_front_72dpi

Marriage Games. Małżeńska gra

36,90 29,90

taniej o: 7,00 (18%)

CD Reiss
4.13 out of 5 based on 15 customer ratings
15 opinii klienta
  • tłumaczenie: Monika Skowron
  • liczba stron: 456
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Diana podjęła decyzję – chce rozwodu. Jej mąż, Adam, podpisze papiery rozwodowe pod jednym warunkiem: zabierze ją na trzydzieści dni do domku na odludziu, gdzie Diana będzie musiała posłusznie spełniać jego żądania.

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

Uwodzicielska historia o przekraczaniu granic w miłości i życiu

Kiedy Diana postanawia rozwieść się z mężem, mężczyzna proponuje jej nietypowy układ. Zabierze ją na trzydzieści dni do domku na odludziu, a ona będzie musiała spełnić jego wszystkie żądania. W zamian Adam podpisze papiery rozwodowe i odda jej firmę.

Diana chce przejąć interesy tak bardzo, że zgadza się na wszystko. Nie wie jeszcze, że wkrótce pozna nowe oblicze męża, który od początku małżeństwa ukrywał gorącą tajemnicę. Okazuje się, że Adam jest dominatorem.

Odcięta od świata Diana wykonuje rozkazy męża. Obiecuje sobie, że chociaż odda mu całe ciało, to serce pozostawi niewzruszone. Przynajmniej tak się jej wydaje…

 

Dosłownie pochłonęłam tę książkę! Czarująca, powalająca, emocjonująca i cholernie uzależniająca.

– Katy Evans, bestsellerowa autorka serii Manwhore

Ta książka powala! Fascynująca gra w kotka i myszkę – będziesz przewracać strony w zawrotnym tempie.

– Aleatha Romig, bestsellerowa autorka „The New York Times”

 

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

CD Reiss

ISBN

978-83-65601-25-4

Rok wydania

2018

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

456

Tłumaczenie

Monika Skowron

Tytuł oryginału

Marriage Games

Ean

9788365601254

Stan

nowa, pełnowartościowa

Opinie: 15 o Marriage Games. Małżeńska gra

  1. Oceniony 5 na 5.

    Miroslawamaczka@gmail.com

    Jak na erotyk jest dobra. Podoba mi się podzielenie jej na dwie części. Pierwsza to jego spojrzenia na ich zwiazek a druga część to jej przemyślenia. To nie jest drugi Grey, powiedziatabym , że bardziej przypomina Jessego Warda (Ten Mężczyzna) . Początki nie zapowiadały tego co wydarzyło się w Montauk. Adam miał swoje tajemnice, które ukrywał przed Diana. Momen w którym opowiada co zrobił Serenie to chyba najmocniesza scena w książce. Te dwa tygodnie , które spędzili w domku pokazują jak Diana zmienia się, jak powoli staje się ulega .Były momenty kiedy nienawidziłam zachowania Adama ale za chwilę robił coś co sprawiało, że znowu stawał się kochającym mężem. Trzymam kciuki za tym aby Diana wykorzystała dobrze te dwa tygodnie, które jej jeszcze zostały z ich umowy. Czekam na drugi tom.

  2. Oceniony 5 na 5.

    katherine_the_bookworm

    „Małżeńska gra” to zmora każdej feministki, która BDSM i wszelkie tego typu relacje uważa za najgorsze, uwłaczające kobiecie zło tego świata. Ja na szczęście do feministek nie należę więc mogę obiektywnie powiedzieć, iż książka była świetna! „Małżeńska gra” to książka zupełnie inna niż wszystkie erotyki jakie do tej pory poznałam. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić że to kopia Greya, jednakże prawda jest taka iż Grey przy tej książce to dno dna i metr mułu. „Małżeńska gra” to ostra, niesamowicie seksowna, enigmatyczna, intrygująca i szalenie wciągająca książka. Wszystko w tej książce – choć na pozór schematyczne i przerysowane – jest inne, nieznane, nieszblonowe, kuszące. „Małżeńska gra” może pochwalić się skomplikowaną, a zarazem nietypową i oryginalną fabułą (książka zaczyna się niestandardowo w momencie, gdy główni bohaterowie są o krok od rozwodu); doskonale wykreowanymi postaciami, które pozostają wyraziste i wielowymiarowe, pewną aurą tajemniczości, która nadaje książce wyrazu oraz wartką akcją z nagłymi, niespodziewanymi zwrotami, która dodatkowo została wzbogacona o retrospekcje, które pozwalają lepiej poznać przeszłość bohaterów. Styl autorki momentami jest dosyć chaotyczny, przez co można się pogubić w treści, jednakże nawet z największego chaosu w końcu wyłania się coś dobrego. Język jakim została napisana owa książka jest wulgarny i niecenzuralny – adekwatny do poruszanej tematyki BDSM. „Małżeńską grę” pomimo iż nie należy do łatwych powieści, czytało się bardzo szybko i zaskakująco przyjemnie. Powiem szczerze że to była jedna z najdziwniejszych książek, jakie w życiu przeczytałam. Początkowo miałam co do niej mieszane uczucia, ale w miarę upływu czasu przekonałam się do historii Adama i Diany, a nawet ją polubiłam.
    Moja ocena to 10/10.

    https://www.instagram.com/katherine_the_bookworm/

  3. Oceniony 5 na 5.

    dorotbook

    „W naszym lofcie nie było już miłości, a jej nieobecność sprawiała, że przestrzeń wydawała się zbyt pusta.”

    Wiece czego nie lubię w książkach? W najbardziej niespodziewanym momencie słów: „Ciąg dalszy nastąpi”. Właśnie te słowa są na samym końcu książki „Małżeńska gra” CD Reiss.

    Pewnego dnia Adam znajduje na blacie list. Jego żona Diana pisze w nim, że już go nie kocha i chce rozwodu. Adamowi wali się cały świat. Nie mogąc pogodzić się z decyzją żony, proponuje jej nietypowy układ. Zabierze ją na trzydzieści dni do domku w Montauk a Diana będzie musiała spełnić wszystkie żądana. W zamian za to on podpisze papiery rozwodowe i odda 51% udziałów w jej rodzinnej firmie. Zdesperowana kobieta tak bardzo chce odzyskać firmę, że zgadza się na wszystko. Nie wie, że podczas wyjazdu do domku na odludziu pozna skrywane oblicze jej męża. Od początku małżeństwa Adam ukrywał gorącą tajemnicę – jest dominatorem. Diana obiecuje sobie, że pobyt w domku nie zmieni jej decyzji o rozwodzie, odda mu tylko swe ciało. Jednak z każdym kolejnym dniem budzi się w niej ekscytacja i żądza, której dotąd nie znała. Czy Adam zdoła ponownie rozkochać w sobie żonę? „Zasługiwała na mężczyznę, który podzieliłby się wszystkim po połowie i zniknął. Ja nie byłem takim człowiekiem. Byłem o wiele gorszy. Byłem potworem. Żądałem zadośćuczynienia. Domagałem się wyrównania miłości, którą jej ofiarowałem. Autentycznie współczułem kobiecie, która zdruzgotała moje serce.”

    Wydaje się, ze „Małżeńska gra” to kolejna powieść erotyczna, przypominająca nawet słynną książkę „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Kolejna książka o relacji Pana i uleglej. Mamy Adama – dominującego Pana oraz suba – uległą (żona oraz przedstawiona w książce była partnerka zabaw Serena). Mamy pokój zabaw – Loch (klub) oraz dom w Montauk. Jest także kontrakt i słowo bezpieczeństwa. Co zatem wyróżnia „Małżeńską grę”? Przede wszystkim to, że bohaterami są już małżonkowie. Nie mamy tutaj opisów poznania Pana i uleglej, rodzenia się miłości. Zamiast tego widzimy już etap końcowy, małżeństwo Adama i Diany zmierza ku rozwodowi.

    Książka zaczyna się nietypowo. Poznajemy Adama i z jego perspektywy teraz i wcześniej dowiadujemy się, że jego ukochana zona nagle i z niewiadomych przyczyn chce rozwodu. Diana przy pierwszym spotkaniu wydaje się pozbawioną serca osoba, oschłą. Przecież ma troskliwego męża wiec, dlaczego zdecydowała się zakończyć małżeństwo. Adam wprawdzie ma skrywaną tajemnice, ale Diana o niej nie wie. Zaczynamy lepiej rozumieć Dianę, gdy pod koniec książki to ona jest narratorem. Czy możliwe jest ponowne zakochanie się w osobie, której tak naprawdę ukrywała prawdziwą twarz? Czy można oprzeć się żądzy?

    Książka na pewno nie jest tylko książka nurtu BDSM. Wydaje się, ze cala erotyka opisana jest tutaj w bardzo subtelny sposób. Przede wszystkim autorka pamięta o uczuciach bohaterów. Dzięki rozdziałom Teraźniejszość i Przeszłość odkrywamy, dlaczego bohaterowie podjęli właśnie takie decyzje. Co tak naprawdę skłoniło Dianę do napisania listu. Dlaczego Adam ukrywał przed żoną, że jest dominatorem.

    Książka wciąga. Wraz z rozwojem fabuły sprytnie zakładamy, że wiemy, jak się zakończy książka. Czytamy z uśmieszkiem, bo przecież i tak będzie happy end. Obserwujemy, jak Adam otwiera się przed Dianą, pokazuje jej swoją prawdziwą twarz, swoje upodobania. Widzimy przemianę zachodząca w Dianie, erotyczna przygoda zaczyna się jej podobać. Wszystko idzie zgodnie z naszym planem. I nagle dochodzimy do słów „Ciąg dalszy nastąpi” a my jedynie możemy powiedzieć „Ale jak to, nie wierzę” i ponownie przeczytać cztery ostatnie rozdziały. Przekonajcie się same, czy Adam ponownie rozkocha w sobie Dianę. Ja, wciąż nie dowierzając, czekam na drugą część. Polecam

    „Chciałem, żeby wyjechała.
    Chciałem, żeby została.
    Chciałem ją na moich warunkach.
    Chciałem ją bez względu na warunki.
    Chciałem zostać wyleczony z choroby miłości.
    Chciałem uwolnić się pod pragnienia.”

  4. Oceniony 4 na 5.

    majka.guminska

    Mogłoby się wydawać, że Adam i Diana tworzyli całkiem udany związek. Kiedy mężczyzna znajduje list z informacją, że żona już go nie kocha, jest załamany. Nie rozumie jej decyzji, wydaje mu się, że byli razem szczęśliwi… Jednak musi przyznać, że kobieta ma rację. Nie był z nią do końca szczery. Ukrywał to, kim był, zanim się poznali. Adam nie chce jednak podpisać papierów rozwodowych, a tym bardziej oddać żonie jej rodzinnej firmy, którą to on wyprowadził na prostą. No chyba, że zgodzi się ona spędzić z nim trzydzieści dni. Tylko miesiąc – a potem ich drogi się rozejdą, a kobieta dostanie to czego chciała. Jednak jest w tym pewien haczyk. Diana ma w tym czasie spełniać wszystkie jego żądania…

    Ta książka jest bardzo specyficzna, nie jestem jej w stanie porównać do żadnej innej. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale na pewno zapada w pamięci. Powieść wciąga, rozdziały są krótkie i bardzo sprawnie się je czyta, co w literaturze erotycznej uważam za duży plus. Język jest sprośny, pojawiają się wulgaryzmy… Niby dla tego gatunku nie jest to niczym nadzwyczajnym, ale uważam, że było tego za dużo.

    Sama fabuła jest ciekawa. Zwykle w książkach opisywane są historie, w których miłość rozkwita. Tu się kończy, co wyróżnia tę pozycję spośród innych. Autorka uchyla nam skrawka świata BDSM. Na szczęście opisy są łagodne. Jednak bardzo dobrze skonstruowane. Pozwalają wejść w tamten świat, poczuć tamten klimat, ale nie odrzucają. Trochę się tego obawiałam, bo osobiście, nawet po lekturze, nie jestem w stanie zrozumieć obowiązujących tam zasad i panujących relacji. Po prostu – nie. Dlatego dość łatwo było mi się początkowo wczuć w postać Diany. Wspierałam ją, jednocześnie współczując Adamowi.

    Pierwsza część książki napisana jest z perspektywy Adama, w drugiej śledzimy przebieg wydarzeń oczami Diany. Bardzo spodobał mi się ten zabieg – właśnie podział narracji na pół, a nie narracja przeplatana. Pozwalał lepiej poznać bohaterów, wczuć w ich postacie, podążać torem ich myśli, bez porównywania co dzieje się w danym momencie w umyśle drugiej osoby. Niektóre rozdziały przedstawiają aktualne wydarzenia, inne – fragmenty z przeszłości, ujawniane stopniowo, w miarę rozwoju wydarzeń.

    Czytając powieść, obserwujemy zmiany zachodzące w bohaterach – bo zmieniają się oboje. Diana zaczyna odkrywać samą siebie na nowo, Adam… Sam nie wie jak poradzić sobie z całą sytuacją. Ciągle ma wątpliwości, czy pomysł z pokazaniem żonie swojego wcześniejszego życia był odpowiedni. W dodatku na drodze staje jego była uległa wraz z aktualnym Domem.

    Do czego doprowadzi odkrycie tajemnic przed żoną? Czy Adam będzie w stanie poradzić sobie z faktem, że wprowadził ją w świat, przed którym starał się ją uchronić? Jak wpłynie to na samą Dianę?

    Jeśli jesteście ciekawi, zachęcam do lektury 🙂 Ja nie mogę doczekać się kontynuacji, na pewno po nią sięgnę. Autorce udało się rozbudzić moją ciekawość.

  5. Oceniony 3 na 5.

    Mońcia_Poczytajka

    „Małżeńska gra” C.D. Reiss stanowi pierwszy tom dwuczęściowej pikantnej opowieści o pewnym dość niekonwencjonalnym małżeństwie.

    Diana i Adam są małżeństwem z czteroletnim stażem. Po tym jak utracili nienarodzone jeszcze dziecko, temperatura uczuć w ich związku zdecydowanie się obniżyła. Diana czuje, że nie kocha już męża i decyduje się na wszczęcie procedury rozwodowej, czemu Adam jest zdecydowanie przeciwny. Do tego dochodzi jeszcze podział majątku, w skład którego wchodzą ekskluzywny samochód, komfortowe mieszkanie i udziały e rodzinnej firmie wydawniczej. Obojgu bohaterom trudno dojść do porozumienia tym bardziej, że Adam nie chce stracić Diany, którą wciąż darzy płomiennym i gorącym uczuciem. Aby rozkochać w sobie żonę, albo odkochać się w niej bohater proponuje Diane dość oryginalną małżeńską grę. Decyduje ujawnić przed małżonką swoją drugą, jak dotąd głęboko skrywaną naturę – dominującego, perwersyjnego lubieżnika, którego bawi i rozpala poddańczość i uległość kobiet zwanych subami.

    Co wyniknie z tego niekonwencjonalnego układu? Kto na nim skorzysta i jakie będą tego konsekwencje przeczytajcie w książce.

    „Małżeńska gra” to powieść dla osób lubiących historie okraszone sporą dawką erotyki i seksu. Przyznaję, że powieść zaintrygowała mnie i zaciekawiła. Chciałam koniecznie dowiedzieć się co wyniknie z tak dziwnego i nietypowego kontraktu. Zastanawiałam się, kto będzie górą i jak zakończy się ta cała gra. I powiem Wam, że gdzieś tam w głębi kibicowałam Adamowi z racji jego desperackiego wręcz uczucia do żony. Diana jakoś mnie do siebie nie przekonała.

    Powieść podzielona jest na dwie części. Najpierw przez większość czasu podążamy za tokiem myślenia Adama. Poznajemy niektóre epizody z czasu jego małżeństwa z Dianą, ale zgłębiamy też bardziej odległą przeszłość bohatera w roli dominatora kobiet. Druga część pozwala nam poznać i zrozumieć postępowanie Diany, szczególnie podczas małżeńskiej gry, na którą wyraziła zgodę. Książkę bardzo dobrze się czyta, chociaż język okraszony jest wulgaryzmami. I chyba właśnie ten aspekt jest dla mnie najtrudniejszy do zaakceptowania. O erotyce, seksie i perwersji można napisać z gustem, smakiem i klasą, a tego mi tu zabrakło. Historia intryguje i pobudza zmysły, więc jeśli lubicie tego rodzaju literaturę to zachęcam do przeczytania. Emocji nie zabraknie.

    Ja natomiast zastanawiam się , co też wydarzy się w drugim tomie i jaką tym razem bohaterowie podejmą grę. Zapewne za jakiś czas się o tym przekonamy.

  6. Oceniony 2 na 5.

    pasiutka1906

    http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/04/153-cd-reiss-mazenska-gra.html

    Każdy z nas, często ma ochotę na niezobowiązującą i lekką lekturę, przy której będzie mógł się zrelaksować. Ja w takim przypadku najczęściej sięgam po erotyki. Lekka fabuła, bogaty świat, pełny idealnych mężczyzn i mnóstwo namiętności. Czegóż chcieć więcej?
    Problem jednak pojawia się wtedy, gdy trafiasz na coś okropnie nudnego i bezsensownego. Wtedy Twoja chwila relaksu zamienia się w godzinne męczarnie. Tak właśnie było w przypadku „Małżeńskiej gry” CD Reiss…

    Uwodzicielska historia o przekraczaniu granic w miłości i życiu
    Kiedy Diana postanawia rozwieść się z mężem, mężczyzna proponuje jej nietypowy układ. Zabierze ją na trzydzieści dni do domku na odludziu, a ona będzie musiała spełnić jego wszystkie żądania. W zamian Adam podpisze papiery rozwodowe i odda jej firmę.
    Diana chce przejąć interesy tak bardzo, że zgadza się na wszystko. Nie wie jeszcze, że wkrótce pozna nowe oblicze męża, który od początku małżeństwa ukrywał gorącą tajemnicę. Okazuje się, że Adam jest dominatorem.
    Odcięta od świata Diana wykonuje rozkazy męża. Obiecuje sobie, że chociaż odda mu całe ciało, to serce pozostawi niewzruszone. Przynajmniej tak się jej wydaje…

    Książka ta była tak nudna, że gdy zobaczyłam ostatnią stronę wprost skakałam z radości, że to już za mną. To było ponad czterysta stron totalnej nudy, w której nie istnieje coś takiego jak napięcie, zwrot akcji czy nawet najzwyklejsza interesująca fabuła.

    To było moje pierwsze spotkanie z erotykiem, w którym miałam do czynienia z BDSM. Jak dotąd nigdy nie sięgałam po tego typu książki, jednak jeśli wszystkie są tak zniewalająco nudne i bezpłciowe, to innym pozycjom chyba podziękuję.

    Pomimo tego, że jest to literatura erotyczna, to ponad połowa książki jest poświęcona dziwnym rozterkom i gdybaniom Diany. Samo wspomnienie jej sprawia, że skacze mi ciśnienie. Początek nie był tragiczny, wręcz przeciwnie. Diana była pewną siebie, inteligentną kobietą, która wie, czego chce od życia i stale dąży do tego, by to osiągnąć. Potem jednak autorka zrobiła z niej jakąś głupią panienkę, która nie potrafi podjąć ostatecznej decyzji, a całe dnie spędza na myśleniu „co by było gdyby”. Sam fakt, iż zażądała ona rozwodu, bez w zasadzie żadnej przyczyny było całkowitym niedopracowaniem ze strony autorki.

    Nie ukrywam, że postać Diany całkowicie zepsuła moją ocenę tej książki. Jej tu jest zdecydowanie za dużo. Chce wszystko i nic. Irytująca do potęgi. Kobieta, która chce rozwodu, bo czuje, że coś jest nie tak (choć nie wiadomo co), postanawia jednak sprzedać się na miesiąc i być całkowicie poddaną mężowi, by ostatecznie po rozwodzie zebrać wszystko. Bo w końcu jej się to należy. Mhm. Czy tylko mnie taki rozwój sytuacji drażni?

    Książki nie uratowała nawet postać Adama, którą szczerze polubiłam. Za dużo było tych wszystkich zgrzytów, bym mogła jakoś wyżej ocenić tą książkę. O samym BDSM nie dowiedziałam się nic więcej ponad to, co już wiem. Ogółem rzecz biorąc, w tak rozbudowanej książce o tym BDSM zbyt wiele nie ma.

    Zakończenie książki było dokładnie takie samo jak cała historia, czyli nudne jak flaki z olejem. Z tego co mi wiadomo, jest to pierwsza część serii „Marriage games”, jednak już dziś wiem, że nie sięgnę po kontynuację.

    Moja ocena: 4/10

  7. Oceniony 4 na 5.

    Karolina G.

    Adam bardzo kocha swoją żonę, jest dla niego wszystkim. Diana zaś nie może dłużej udawać, że w ich związku wszystko gra. Stracili dziecko, a ich relacje nie satysfakcjonowały już kobiety. Czując, że nie kocha już męża, postanawia wnieść pozew o rozwód. Adam jest oczywiście temu przeciwny. Aby ratować to, co zbudowali przez kilka lat, postanawia zaproponować ukochanej pewien nietypowy układ. Zamierza zabrać ją do domku na odludziu, gdzie Diana będzie musiała spełniać wszystkie jego rozkazy. Cena? Podpisane papiery rozwodowe i firma w rękach kobiety. Diana, skuszona propozycją przejęcia interesów, zgadza się na wszystkie żądania męża. Nie spodziewa się jednak, że Adam szykuje dla niej niespodziankę… Odkrywa przed nią swoją prawdziwą naturę dominatora. Zgodnie z umową kobieta wykonuje rozkazy męża. Obiecuje sobie, że po prostu spełni jego oczekiwania i będzie po wszystkim… Ale czy sercem też tak czuje?

    Oj, czekałam bardzo niecierpliwie na tę książkę! Po przeczytaniu jej opisu byłam ogromnie ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów. Muszę przyznać, że pomysł z układem jest dla mnie oryginalny. Plus dla autorki, bo ta specyficzna historia wyrywa się w pamięci, nie sposób przejść obok niej obojętnie. „Małżeńska gra” to powieść ze sporą dawką erotyki, więc jeśli lubicie tego typu książki, to ta powinna wpleść się w Wasz gust. Mnie bardzo zaintrygowała, była nieoczywista i dostarczyła wiele emocji. Bohaterowie mnie zaskakiwali. Co prawda Diana mnie do siebie nie przekonała, ale przyznam, że Adam skradł moje serce. Współczułam mu, bo wiele dla swojej żony poświęcił… Swoją drogą, jeśli chodzi o erotykę, to rzadko zdarza się tak, że bohaterami są osoby będące już w związku małżeńskim. Z reguły poznajemy kobietę i mężczyznę, którzy dopiero co się poznają i między nimi dopiero rodzą się wszelkie uczucia. W przypadku Adama i Diany jest odwrotnie, te relacje chylą się ku upadkowi. Czytelnik więc nie tak jak zwykle uczestniczy w ekscytujących początkach rodzącego się związku, a towarzyszy ludziom, którzy coś już ze sobą przeżyli. Pytanie tylko, czy uda się to wszystko uratować?

    Zakończenie może trochę rozczarować – „Ciąg dalszy nastąpi”! Dla takich niecierpliwców, jak ja, przeczytać te słowa to cios w samo serce :D. Pozostaje mi oczekiwać na wydanie kolejnej części :).

  8. Oceniony 4 na 5.

    werka777

    Dominator i jego uległa. Książka zaczyna się małżeńskim dramatem zwyczajnych osób, po czym przemienia w iście perwersyjny układ ludzi, którzy dotąd myśleli, że dobrze się znają. Jak widać, wiele można ukryć, nawet mieszkając z kimś pod jednym dachem. A Adam i Diana chowali głęboko w sercu swoje prawdziwe pragnienia. Samo określenie „dominator” świetnie oddaje charakter głównego bohatera. Wielbicielom literatury erotycznej chyba nie trzeba tłumaczyć, co to oznacza. Z kolei Dianie nie tak łatwo przychodzi odkrywanie nieznanego jej dotąd świata perwersji, choć z czasem coraz lepiej zaczyna się czuć w roli poddanej, z kobiety pewnej siebie ewoluując w wyzwoloną, ale ograniczoną zasadami dyktowanymi przez męża.

    Już sam początek powieści wytycza jej kierunek. Cała akcja skupia się wokół trzydziestodniowego pobytu w domku rozkoszy i raczej trudno tutaj o wątek poboczny. Jest więc maksymalnie erotycznie i do tego mocno niemoralnie. Tutaj nie ma miejsca na „waniliowy”, niewinny seks. I choć do całkowitego zbliżenia nie dochodzi przez długi czas, w powietrzu cały czas unosi się grzeszny klimat odbiegających od norm myśli, planów i czynów. To zdecydowanie nie jest grzeczna książka, z resztą już sama okładka świetnie oddaje jej wnętrze.

    Czy jest przewidywalnie? Trochę tak i trochę nie. Wielu spraw można było się domyślić, ale… jako że na samym końcu widnieje napis „ciąg dalszy nastąpi” wcale nie mogło być tak cukierkowo. Pytanie tylko, co zafunduje autorka w kolejnym tomie? Znowu całą gamę erotycznych uniesień? Z jednej strony obawiam się nudy, z drugiej jestem ciekawa rozwoju wydarzeń zakończonych swego rodzaju cliffhangerem. Czas pokaże, czy odważę się sięgnąć po kontynuację.

    Książka z pewnością należy do tych, które czyta się szybko. Z pewnością jednak nie klasyfikuje się jako życiowa czy mądra historia. To typowy odmóżdżacz, pikantny rozgrzewacz na jeden, góra dwa wieczory. Nic nie stracicie, jeśli po nią nie sięgniecie, ale jeśli szukacie odważnej fabuły, w której seks cały czas wisi w powietrzu, wiecie już czego szukać.

    https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2018/04/mazenska-gra-cd-reiss-trzydziesci-dni-w.html#more

  9. Oceniony 4 na 5.

    ensoorcelee

    List znaleziony na kuchennym blacie był dla Adama nieprzyjemną niespodzianką. Jego żona, ukochana kobieta, dla której zmienił całe swoje życie, chciała od niego odejść. Ale oprócz małżeństwa łączyła ich jeszcze rodzinna firma, na której jej bardzo zależało. Adam postanowił zaryzykować i dał Dianie ultimatum. Jeśli przez trzydzieści dni zgodzi się być z nim na jego warunkach, dostanie wszystko, czego chce, a ich drogi się rozejdą. Kobieta miała nikłe wyobrażenie na temat tego, co ją czeka, ale zgodziła się podjąć tę zmysłową grę…

    Ta historia jest inna, niż schemat w powieściach erotycznych, do którego zostałam przyzwyczajona. Mimo tego, „Małżeńska gra” nie sprawi, że osoby, które nie lubią tego typu literatury, zmienią zdanie. Ale ta powieść wnosi do gatunku powiew świeżości.

    I może dlatego, że tak zachwyciłam się jego szczerą miłością do żony, nie oburzały mnie jego upodobania seksualne. Historia Diany i Adama to gra zmysłów, pożądania i zakazanych pragnień.

    „Małżeńska gra” to jedna z lepszych, o ile nie najlepsza powieść tego gatunku, jaką czytałam.

    cała recenzja: http://www.jagodowyblog.pl

  10. Oceniony 4 na 5.

    natalia1189

    „Małżeńska gra” to pierwszy tom serii Marriage Games, w której pojawiać się będą pikantne historie z gatunku kobiecej erotyki. Byłam ciekawa czy autorka wykaże się pomysłowością w swojej książce, czy zaprezentuje mi utarty schemat historii tego gatunku. Jednak po skończonej już lekturze nie jestem pewna co ostatecznie myśleć o rozgrywanych wydarzeniach. Przekonała mnie historia, ale niekoniecznie bohaterowie, którzy – moim zdaniem – ogrywali role zamiast emocjonalnie zaangażować się w prowadzoną fabułę.
    Wszystko zaczęło się od Adama, głównego bohatera, który zdecydował się ukryć przed swoją przyszłą żoną istotny fakt swojej natury. Przez lata udawał kogoś kim nie jest, a kiedy Diana nie mogąc porozumieć się z mężem postanowiła się rozwieść – ten nagle proponuje jej układ. Zabierze ją na trzydzieści dni do domku na odludziu i rozkaże, by kobieta spełniała wszystkie jego żądania. Tym sposobem pokaże kim jest naprawdę, a gdy Diana wywiąże się ze swojego zadania on podpisze papiery rozwodowe. Dla kobiety, która zrobi wszystko by zdobyć udziały w firmie nie ma rzeczy niemożliwych: decyduje się na układ nie wiedzą ostatecznie co ją czeka.
    Postać Adama jest wielką niewiadomą w całej powieści. Chociaż miał być dominatorem, człowiekiem pewnym siebie i decydującym o wszystkim co zechce – jego narracja jednocześnie pokazała, że to słaby mężczyzna, który nie potrafi walczyć z własnymi uczuciami. Zachwiany we własnych przekonaniach co chwilę zmieniał zdanie czym doprowadzał mnie do granic wytrzymałości. Wolałam bliżej przyjrzeć się Dianie, bohaterce która musiała odnaleźć się w roli uległej i spełniać perwersyjne prośby męża. Musicie bowiem wiedzieć, że to nie jest książka dla grzecznych czytelników – mnóstwo w niej mocnych scen, czasami niemal balansujących na granicy zgorszenia, które autorka poprowadziła w śmiały sposób. Bohaterowie zamknięci na odludziu skupiają przez to na sobie całą uwagę i odrzucają na dalszy plan emocje. Przynajmniej z założenia, ponieważ w głowie bohaterów jest tyle sprzecznych uczuć, że czasami nie dało się od nich uciec.
    Podsumowując – książka jest ostra, mocna i brutalna. Adam nie jest rycerzem na białym koniu, a jego historia nie będzie słodką love story. Odkryta na nowo prawdziwa natura mężczyzny wpływa także na sposób wypowiadania się – również jego język się zaostrzył. To on mocniej mówi o uczuciach do żony. Powiedziałabym, że w tej historii to ona jest czarnym charakterem. Chociaż jeśli chodzi o czarne charaktery tutaj też ich nie zabraknie – i to one namieszają w całej historii najmocniej. Przyznam, iż czytuję sporo książek z tego gatunku, ale takiej jeszcze nie czytałam – autorka się nie rozdrabniała, ukazała BDSM bez owijania w bawełnę. Ukazana szczerze i bez zbędnych zdrobnień druga natura Adama zostaje z nim – nie liczcie, że ten mężczyzna zrezygnuje z tego co uwielbia i z własnej na nowo odkrytej natury na rzecz ukochanej. To nie ta książka. Zakończenie tej historii zaskoczyło mnie – szczerze nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Będę czekała na kontynuację, aby dowiedzieć się co dalej z bohaterami. Małżeńska gra to nie jest kolejny Grey – ona jest dużo brutalniejsza. Polecam ją osobom, których ta tematyka nie zniechęca i zarazem, których nie zrazi też nieco rynsztokowy język.

  11. Oceniony 5 na 5.

    Qultura słowa

    Niebezpieczne igraszki
    „Dziwkom trzeba płacić za seks, a Ty niczym się od nich nie różnisz, gdy wykorzystujesz go do manipulacji” – te słowa Gail Parent przychodzą na myśl, kiedy słyszymy o rozmaitych układach i wykorzystaniu seksu jako karty przetargowej. Z drugiej jednak strony, ponoć każdy z nas ma swoją cenę, więc jeśli już się sprzedajemy, to może warto zrobić to w taki sposób, by przynajmniej poczuć się sowicie za to wynagrodzonym?
    Zarówno z manipulacją, jak i hojnością w zamian za seks mamy do czynienia w powieści „Małżeńska gra”, autorstwa CD Reiss. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego pikantna książka, to prawdziwa gratka dla fanów BDSM i ostrego seksu, nie wkraczającego w rewiry związane z wiązaniem i dominacją. To również prawdziwy elementarz dla tych, którzy chcą się nieco nauczyć, którzy poszukują w zespoleniu ciał czegoś więcej niż zwykłego orgazmu i to w inny sposób, niż tylko w pozycji klasycznej. A dzięki CD Reiss będzie naprawdę gorąco, warto zatem zarezerwować sobie kilka godzin w samotności (ewentualnie w obecności partnera lub zabawek erotycznych), bowiem pewne jest, że lektura przyniesie fale pożądania i niespełnienia. Od razu warto zatem zapełnić tę pustkę…
    Diana i Adam to małżeństwo z czteroletnim stażem, których łączy nie tylko obietnica bycia „na dobre i na złe”, ale również wspólna firma. Tak właśnie się poznali, kiedy to Adam pojawił się z planem wykupu budynku należącego do upadającego wydawnictwa. Skończyło się natomiast wykupem większościowego pakietu akcji oraz zdobyciem kobiety, będącej córką założycieli firmy. Dla Diany Adam był gotów na największe wyrzeczenia, nawet na ukrywanie przed nią swojej prawdziwej natury, dominującego mężczyzny. Mimo iż od lat bywał w modnym sex klubie w charakterze Doma, zabawiając się brutalnie ze swoimi Subami, to przed żoną nie odkrył swoich pragnień przekonany, że wystraszą ją tego rodzaju seksualne zabawy.
    Wszystko zmienia się, kiedy Adam pewnego dnia znajduje list, w którym żona oznajmia mu, że go już nie kocha i że chce rozwodu. Wolność to nie jedyne, czego oczekuje – chce ponadto samochodu, a także oddania pakietu kontrolnego akcji i całkowitego wycofania się z zarządzania wydawnictwem. Załamany Adam nie ma nic do stracenia, postanawia zatem pokazać Dianie kim jest i jakie – jako Dom – ma potrzeby. Proponuje zatem żonie samochód za podniesienie spódnicy i doprowadzenie się do orgazmu, ekskluzywny loft w SoHo za spędzenie z nim godziny i poddanie się jego żądaniom oraz przekazanie w ręce Diany sterów firmy, w zamian za spędzeniem z nim trzydziestu dni w domu w Montauk, w charakterze Suba.
    Diana pragnie, by wydawnictwo znów znalazło się w rękach rodziny, zatem zrobi wszystko, by odzyskać akcje. Spełni wszystkie żądania męża, bo nagroda warta jest tego, by za nią cierpieć. A może dlatego, że to cierpienie wywołuje ekstatyczne doznania? Na to pytanie odpowiedź przyniesie powieść „Małżeńska gra”, która przenosi nas do świata pełnego przemocy i rozkoszy, świata erotycznych gadżetów, klapsów i miłośników innych, silnych wrażeń. I choć nie każdy się w tym świecie zapewne odnajdzie, to CD Reiss porusza się po nim całkiem sprawnie, niezwykle plastycznie opisując zarówno orgie, jak i emocje im towarzyszące. Tym samym nie jest to lektura dla grzecznych dziewczynek, chyba, że w głębi duszy… pragną być niegrzeczne.

  12. Oceniony 4 na 5.

    Natalia Z

    „Ulegnij mi, a zawładniemy światem.”

    Historia w powieści jest niemal banalna, ale ja ją kupuję. Poznajemy małżeństwo, któremu nie żyje się w happy endzie. On pomimo szczerego zakochania w swojej żonie, czuje się niespełniony seksualnie. Ona zaś, pragnie jedynie firmy, na której zależy jej najbardziej. Decydują się jednak na 30-dniowy wypad razem, po to aby odnaleźć w sobie to, co utracili. Układ jest prosty – ona po tych 30 dniach otrzymuje firmę, a on może przez te 30 dni uprawiać z nią dziki sex. Co z tego wyniknie?

    Od początku bardzo polubiłam Adama. Sama nie do końca wiem czemu tak bardzo zapałałam do niego sympatią. Wydaje mi się, że jest on bardzo otwartą i szczerą postacią. Czuć od niego autentyczność. Jeśli zaś chodzi o jego żonę Dianę, to niestety kobieta nie należy do moich ulubienic. Jest taka zbyt wywyższona i pewna siebie w złym tego słowa znaczeniu. Na dodatek nie ma w sobie żadnych morałów. Szczególnie jej nie kibicowałam..

    „W naszym lofcie nie było już miłości, a jej nieobecność sprawiała, że przestrzeń wydawała się zbyt pusta.”

    Lektura została napisana w dobrym stylu. Ma przystępny język oraz ciekawą fabułę. Jest nieco lakoniczna ale pomimo tego nie da się jej nie doczytać. Mnie zaciekawiła. Nawet sceny seksualne nie były zbyt wymyślne, a to cenię w erotykach. Najgorsze bowiem są dla mnie powieści, w których czyta się sceny łóżkowe tak niedopracowane, że aż śmieszne. Tutaj jest wszystko przemyślane. To duża zaleta.

    Ogólnie lekturę przeczytałam chętnie oraz szybko. Podział jej na dwie części, gdzie raz oglądamy wszystko oczami Adama, a z drugiej strony mamy do czynienia z Dianą, pozytywnie komponuje się z akcją. Jeśli lubicie takie nieschematyczne erotyki to ta lektura będzie idealna. Polecam.

  13. Oceniony 5 na 5.

    infernem

    Od jakiegoś czasu nie mam szczęścia do literatury kobiecej. Ciągle natrafiam na książki podczas których nie mogę pozbyć się wrażenia, że gdzieś już coś takiego czytałam. Trudno się z resztą dziwić, ponieważ w przypadku tego gatunku wszędzie królują te same schematy, a fabuła też jakby za bardzo się nie różniła. O ile można w ogóle jakąkolwiek znaleźć… Z tego też powodu sięgając po „Małżeńską grę” nie sądziłam, że przeczytam coś co zainteresuje mnie na dłużej. Tym bardziej, że przez kilka początkowych rozdziałów nie zanosiło się by miało być inaczej. Z czasem jednak historia Diany i Adama wciągała mnie coraz bardziej. C. D. Reiss wbrew moim wcześniejszym obawom wcale nie trzymała się tak kurczowo utartych schematów. A nawet ku mojemu zaskoczeniu wprowadziła kilka rzeczy, z którymi dotychczas nie spotkałam się w romansach/erotykach. Już sam ogólny pomysł na fabułę „Małżeńskiej gry” jest czymś nowym. Ponieważ raczej nie zdarza się by w takich książkach cała relacja zaczynała się od małżeństwa. Zazwyczaj bywa tak, że mamy dwójkę singli, którzy próbują coś stworzyć, a nie odwrotnie, tak jak tutaj miało to miejsce. Już po kilku pierwszych rozdziałach można zauważyć, że autorka miała naprawdę dobry pomysł, który dopracowała od początku do końca i w pełni wykorzystała jego potencjał.

    „Wpuściłem cię do swojego życia, na dobre i na złe. Pokazałem ci, kim jestem. Po trochu jestem szczęśliwy. Bardzo szczęśliwy. I śmiertelnie przerażony.”

    Książkę tę jednak polubiłam przede wszystkim nie za powiew świeżości jaki wniosła do tego gatunku, lecz za motyw miłości. Szczerze powiedziawszy nigdy do tej pory nie spotkałam się z drugim tak autentycznym i szczerym uczuciem męża do żony, jak w „Małżeńskiej grze”. Dlatego pewnie nikogo nie zdziwię, gdy powiem, że moim ulubionym bohaterem jest właśnie Adam, któremu kibicowałam do samego końca. Z Dianą natomiast nie polubiłam się na początku za bardzo. Wydała mi się ona oziębła i wyrachowana. Z perspektywy Adama nie potrafiłam zupełnie zrozumieć jej postępowania. Na szczęście C.D. Reiss i tym razem wyprzedziła moje oczekiwania dzieląc „Małżeńską grę” na dwie części, z dwoma różnymi narracjami. To właśnie dzięki rozdziałom z perspektywy Diany miałam wreszcie pełen obraz na sytuację oraz zrozumiałam postępowanie kobiety.

    „W naszym lofcie nie było już miłości, a jej nieobecność sprawiała, że przestrzeń wydawała się zbyt pusta.”

    Podsumowując, moim zdaniem C. D. Reiss napisała jedną z najlepszych powieści tego gatunku. „Małżeńska gra” wciąga, zaskakuje, intryguje i zdecydowanie pobudza zmysły. Mam nadzieję, że drugi tom okażę się podobny do tego, ponieważ po takim zakończeniu nie mogę doczekać się tego co tam się wydarzy. Tymczasem, jeśli lubicie nieschematyczne romanse/erotyki, od których nie można się oderwać to naprawdę gorąco polecam Wam tą książkę. Myślę, że się nie zawiedziecie.

    Aleksandra
    Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Małżeńska gra” autorstwa C.D. Reiss.

    Szukaj mnie na:
    http://tygrysica.tumblr.com/
    https://www.instagram.com/tygrysicaa/

  14. Oceniony 5 na 5.

    Literatura Zmysłów

    Jeśli szukacie książki, która opowiada bajkę o szarej myszce, która pokochała seksownego biznesmena to niestety lektura „Małżeńskiej gry” nie będzie dla Was. Książka CD Reiss jest oryginalna, świeża i nie powiela utartych schematów. Była ona świetną odskocznią a czytanie jej to sama przyjemność.
    Historia zaczyna się tam gdzie normalnie książka kończą się happy endem. Małżeństwem. Niestety małżeństwo Diany i Adama jest już zdaniem głównej bohaterki po prostu wypalone. Diana postanawia rozwieść się z mężem. Nie spodziewa się, że ten będzie chciał zawalczyć o związek. Mężczyzna proponuje swojej żonie układ. Wyjadą razem do domku na odludziu gdzie Diana będzie całkowicie uległa i będzie musiała spełniać wszystkie żądania Adama. Po trzydziestu dniach, jeśli dalej będzie chciała rozwodu otrzyma papiery rozwodowe oraz firmę. Diana nie spodziewa się, że układ ten zmieni ich związek i ją samą.
    „Małżeńska gra” jest fenomenalną książką. Wyróżnia się spośród literatury erotycznej. Jest napisana lekkim i barwnym językiem. Niesamowicie wciąga i na każdym kroku zaskakuje. CD Reiss ma szansę zostać Waszą nową ulubioną pisarką. Serdecznie polecam Wam „Małżeńską grę”. Miłej lektury!

    Więcej recenzji na http://www.facebook.com/LiteraturaZmyslow

  15. Oceniony 3 na 5.

    Red Girl Recenzje

    Przystępując do czytania „Małżeńskiej gry” miałam trochę oczekiwań. Zaintrygował mnie opis oraz fragment powieści na skrzydełku. Pomyślałam „to coś dla mnie, uwielbiam pieprzne książki” i chociaż mi się podobała, to jednak nie wszystko mi w niej zagrało. Od razu napiszę, o co mi chodzi. Mianowicie o sposób wykreowania postaci przez autorkę. Nie mogłam wczuć się w to, co odczuwali. Wydawali się dla mnie bezbarwni, uczucia, które autorka im przepisywała również takie były. Starałam się cokolwiek poczuć, bo uwielbiam wyciskać emocje, ale tu miałam z tym problem. Nic nie czułam. Kompletnie nic i to sprawiło, że na myśl o tej książce czuję jakiś dyskomfort w głowie.
    Jednak poza tym uważam, że ta książka mogłaby być nie tylko dobra, ale świetna. Pomysł na fabułę jest naprawdę udany i mega interesujący. Podoba mi się akcja w tej książce, a najbardziej wątek z BDSM, który bardzo mnie ciekawi. Mam wrażenie, że to jedna z niewielu powieści, gdzie ten wątek nie jest potraktowany jako tło czy dodatek, bo on tu faktycznie istnieje i wysuwa się na pierwszy plan. Dialogi są pieprzne i dosadne, co niektórym może przeszkadzać, sceny seksu również, ale to w końcu nie jest waniliowa relacja i trzeba mieć na uwadze. „Małżeńska gra” to historia, którą albo pokochamy, albo znienawidzimy. Nie każdemu w końcu może spodobać się słownictwo oraz brutalność, które niekiedy tu występują.

    Autorka stworzyła nie tylko pieprzny erotyk, ale również historię, która coś ze sobą niesie i porusza istotne tematy. Takie jak odnalezienie prawdziwego „ja”, w tym nie tylko tego, co wiąże się z naszym charakterem, ale również z naszymi pragnieniami, które skrywamy głęboko w sobie. Jednak przede wszystkim ta powieść kładzie nacisk na zaufanie i szczerość. Adam ukrywał prawdę o sobie, o swoich preferencjach seksualnych. Chciał być dobry dla Diany, bo ją kochał, a dodatkowo uważał, że to, co on uwielbiał, ona nie akceptowała. Doprowadziło to do tego, że mężczyzna udawał kogoś kim nie jest, tłamsił swoją naturę, wypierał ją, co ostatecznie sprawiło, że kobieta zauważała, że coś złego się dzieje i to wpłynęło również na jej samopoczucie. Nieco współczułam Adamowi sytuacji w jakiej się znalazł, ale uważam, że sam na nią zapracował.

    W książce teraźniejszość przewija się z przeszłością, co ułatwia nam poznanie tej sytuacji z obu stron i to moim zdaniem autorka zrobiła świetnie. Niby te same sytuacje, ale jednak pokazane z perspektywy drugiej strony dają nam zupełnie inny obraz.

    „Małżeńska gra” to historia, która ostatecznie wypada dosyć pozytywnie. Brakowało mi tylko lepszego przedstawienia postaci, sprawienia, by dla mnie stali się oni bardziej realni. Styl autorki mi pasował, przeczytałam tę książkę szybko. Ta historia z pewnością pobudza wyobraźnię i zmysły, żałuję tylko, że nie poruszyła mojego serca. Końcówka za to sprawiła, że miałam jeden, wielki mętlik w głowie. Jestem ciekawa jak autorka rozwinie tę sytuację w kolejnej części.

Dodaj opinię