Manwhore1 72dpi
Manwhore1 3DManwhore1 72dpi

Manwhore +1

36,90  23,90 

taniej o: 13,00  (35%)

Katy Evans
4.68 out of 5 na podstawie oceny 22 klientów
22 opinie klienta
  • tłumaczenie: Monika Wiśniewska
  • liczba stron: 384
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Malcolm Saint miał być zadaniem. Artykułem. Przystojnym, tajemniczym mężczyzną, którego pikantne sekrety młoda dziennikarka miała ujawnić całemu światu. Nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem…

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

NIEPOHAMOWANY POCIĄG, HURAGAN ZMYSŁOWOŚCI I ROZPACZLIWE PRÓBY ODZYSKANIA ROZSĄDKU. MANWHORE +1 TO WIĘCEJ NIŻ ZWYKŁA POWIEŚĆ EROTYCZNA

Katy Evans ponownie zniewala historią seksownego Malcolma Sainta. Manwhore +1 to już drugi tom kultowej serii, która podbiła serca milionów czytelniczek na całym świecie. W tej książce znajdziesz ogrom zmysłowości. Do tego dodaj + jedno seksowne spojrzenie spod przymrużonych powiek… + jeden pocałunek, który sprawia, że miękną ci nogi… + 1 obłędny szczyt rozkoszy, który wyraża się niepohamowanym krzykiem ekstazy…

Ponownie zakochasz się w historii wpływowego i bogatego playboya bez skrupułów, który zdecydowanie jest przepełniony grzechem, a jego nazwisko Saint (tł. święty) nie jest ani trochę adekwatne… Jeszcze raz zobaczysz, że bezwzględność i silny charakter w interesach przekłada się na brak kompromisów w łóżku i nieustępliwość w dążeniu do spełnienia w erotycznej strefie…

A co u naszej „niewinnej” Rachel? Cóż, Malcolm Saint miał być wyłącznie zadaniem. Misją dziennikarską. Interesem. Artykułem.

Chociaż próbowała odkryć jego karty, to on odkrył jej delikatne wnętrze i instynktowne potrzeby. Serce wygrało z rozumem i nic już nie może powstrzymać Rachel w dążeniu do spełnienia nowej misji. Misji przeistoczenia się ze zwykłej dziennikarki w panią + 1 Malcolma Sainta.

Czy poprzednie uwikłanie w intrygę i knucie nie odbiją się przykrym echem na drodze zdobycia zaufania najseksowniejszego biznesmena w mieście? 

BESTSELLEROWA KATY EVANS PONOWNIE ZACHWYCA SZCZEGÓŁOWYM OPISEM NIESKRĘPOWANYCH EMOCJI

Pełna pasji, namiętności oraz gorących emocji. – Sylvia Day, autorka „Dotyku Crossa”

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Katy Evans

Cykl

Manwhore

ISBN

978-83-65506-42-9

Rok wydania

2017

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

384

Tłumaczenie

Monika Wiśniewska

Tytuł oryginału

Manwhore +1

Ean

9788365506429

Stan

nowa, pełnowartościowa

22 reviews for Manwhore +1

  1. 5 z 5

    Marzyłam, aby przeczytać tę książkę, jak tylko skończyłam Manwhore! Po prostu musiałam się dowiedzieć, czy po tym, co zaszło między Rachel i Malcolmem, wrócą do siebie? Czy dla Malcolma to, co zrobiła Rachel, okaże się niewybaczalne? Z kimś takim jak Malcolm Saint, trudno przewiedzieć, co może się wydarzyć. Jest jasne, że jeśli komuś nie ufa, ten ktoś nie może stać się częścią jego grona. Teraz nadeszła kolej by Rachel postarała się przekonać Sainta, że są sobie przeznaczeni.

    Nie można zaprzeczyć temu, że między tym dwojgiem jest silny pociąg fizyczny. Kiedy wreszcie oddadzą się temu pociągowi fizycznemu… ludzie te strony staną w ogniu!
    ** Uwaga ** panie muszą mieć wentylator w pogotowiu, ponieważ zostaniecie rozpalone do czerwoności! Jednakże, jest to coś więcej niż tylko seks między nimi. Teraz starają się zacząć od początku i dowiedzieć się więcej o sobie nawzajem, a te uczucia, które zakwitły na początku, przeobrażają się w coś pięknego.

    Czy Malcolm i Rachel przełamią te ostatnie bariery, które są między nimi? Będą mogli znaleźć, swoje żyli długo i szczęśliwie?

    Zakochałam się w tych postaciach od pierwszej strony! Katy Evans po prostu ma taki niesamowity talent, dzięki czemu można zakochać się w jej bohaterach i przynieść się do ich świata. Nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, co przygotowała dla Malcolma i Rachel w Mr. Manwhore. Jestem również, zdecydowanie zainteresowana sprawdzeniem, jak rozwiną się relacje pomiędzy najlepszymi przyjaciółmi Rachel i Malcolma!

  2. 5 z 5

    O matko, Katy Evans ZNOWU to zrobiła! Nie wiem jak to się dzieje, ale ta kobieta doskonale wie jak mnie ruszyć. Śledzę wszystkie jej książki, jakie ukazują się na rynku – również zagranicznym, więc czuję się naprawdę kompetentną osoba do wydania opinii na temat książki Manwhore+1.
    Szczerze? Nigdy nie mam dość słownych i oczywiście cielesnych potyczek głównych bohaterów oraz szalonych zwrotów akcji. To, o czym pisze Evans jest jednocześnie zabawne i sexy w swoisty, pełen klasy, nienachalny sposób. Co więcej właśnie te szalone zwroty akcji, czyli specjalność tej pisarki, pozostawiają za sobą znany miłośniczkom erotyków przyjemny niedosyt – oczekiwanie na następną część… Na kolejne uniesienia.
    Malcolm i Rachel są ukazani, jako pozornie kontrastujące osobowości. On – milioner, playboy, mężczyzna, który bierze wszystko, czego tylko zapragnie. Ona? Dziennikarka, która zawarła z współlokatorką niepisaną umowę, że nigdy nie zwiąże się z żadnym facetem. Ale coś jednak łączy tę nieustępliwą damę i niesfornego playboya… Pamiętacie jak to się zaczęło. Jej kontakt z Malcolmem zainicjowała żądza wybicia się. Tak, nie ukrywajmy, że Rachel jawiła się jako karierowiczka pełną parą… Szkoda tylko, że nic nie poszło zgodnie z planem. Ale to wiemy z pierwszej części tej elektryzującej serii. Teraz sprawy nabierają tempa i barw. Gorące emocje wprost emanują z każdej strony obu części Manwhore’ów. Katy Evans mnie nigdy nie zawiodła. Przysięgam, mogłabym wejść do tej książki i świadkować tym wszystkim mega-seksownym wydarzeniom. Głębia w opisie sylwetek bohaterów jest tak intensywna, że czułam się jakbym znała ich osobiście. Kocham czytać o wewnętrznej walce bohaterów. O tym, jak Rachel stara się pokazać, że może być uroczą i jednocześnie dziką panią +1. O trudnej lekcji zdobywania zaufania. O tym, jakie emocje grają w sercu obydwojga bohaterów. Jaram się maksymalnie!

  3. 5 z 5

    Uważam że Manwhore +1 jest dobrą kontynuacją. Mnie ta książka przypomina dobrą powieść obyczajową, która jest urozmaicona niebanalnymi i obfitującymi w żar scenami erotycznymi. Bohaterowie są wykreowani w ciekawy sposób, a cała opowieść z każdą stroną nabiera tempa. Rachel i Malcolm to postacie, których chyba nie da się nie polubić. Niezaprzeczalnie Katy Evans skradła moje serce swoją twórczością. Zarówno seria Real, jak i Manwhore trzymają swój poziom, a fankom literatury kobiecej z całą pewnością przypadną do gustu. Ta książka elektryzuje, oszołamia, a w dodatku jest do bólu grzeszna. Niezależnie od pory dnia, mam nadzieję, że spędzicie miło czas przy tej książce, kiedy zdecydujecie się po nią sięgnąć.

    Całą recenzję można znaleźć tutaj: http://97books.blogspot.com/2017/02/112-manwhore-1-katy-evans.html

  4. 5 z 5

    Tę oraz inne recenzje możecie przeczytać na http://www.swiat-ksiazkowych-recenzji.blogspot.com

    Autor: Katy Evans
    Tytuł: Manwhore +1
    Cykl: Manwhore
    Premiera: 17 lutego 2017
    Ilość stron: 384
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
    Cena: 36,90 zł

    „Jestem człowiekiem pełnym wad, nadziei i strachu, silnym i słabym, i niezależnym – oraz zakochanym w nim tak, jak one z całą pewnością nie są.Jestem dumna z tego, kim jestem.Jestem dumna z tego, co sobą reprezentuję.”

    Nie mogłam się doczekać, aż w Polsce ukaże się kontynuacja Rachel i Sainta. Gdy tylko zauważyłam informację o tym musiałam mieć ją u siebie. Malcolm skradłeś mój umysł 😉

    Okładka jest interesująca. Zastanawiam się nad jakimś głębszym porównaniem, gdyż tamta była czerwona, a ta jest niebieska. Może ta kolorystyka coś oznacza? Ci co czytali już tę książkę wiedzą jak Rachel nazwała pewnego razu Malcolma, a raczej do kogo go porównała. Możliwe, że w tym leży większy i głębszy sens, bardziej metaforyczny (taką mam przynajmniej nadzieję).

    Rachel ma nie łatwe zadanie. Po tym jak cała prawda wyszła na jaw, że pisze artykuł na temat Sainta by go obnażyć jej życie traci sens. Trudno jej się pozbierać, nie wie co ma ze sobą począć. Aż któregoś ranka otrzymuje propozycję pracy… w M4! U samego Malcolma Sainta, tego samego który do niedawna był jej zadaniem dla pisma „Edge”. Sama Rachel zastanawia się co to może oznaczać. Ona chce go odzyskać, ale nie do końca jej chodziło by pracować dla niego. Jaką decyzję podejmie Rachel? Czy uda jej się odzyskać miłość oraz zaufanie Sainta?

    Bardzo polubiłam Malcolma i Rachel. Są bardzo dograni oraz mają swoje cele. Owszem ta część bardziej porusza wyobraźnię i nasze bodźce. W poprzedniej części bardzo narzekałam na Ginę, jej przyjaciółkę. Jednak w tym tomie jest bardzo spokojnie i autorka bardziej skupiła się na Rachel oraz na Malcolmie. Na ich uczuciu oraz emocjach, które kipią z każdej strony tej książki.

    Polecam wam książkę, jestem ciekawa czy w Polsce wyjdą jeszcze książki z tego cyklu. Mam ogromną nadzieję, że tak się stanie.

  5. 4 z 5

    Zapewne pamiętacie, że w recenzji Manwhore zastanawiałam się jak się potoczą dalsze losy Malcolma i Rachel. Czy on będzie w stanie wybaczyć jej to co zrobiła? Odpowiedzi na te pytania otrzymujemy w Manwhore +1.

    Rachel, choć wie, że skrzywdziła Sainta bardzo chce go odzyskać. Tylko jak odzyskać kogoś, kogo się zawiodło i zraniło? Kogoś, kto kiedyś ufał jej bezgranicznie? Czy to w ogóle jest możliwe?
    Jednak ona jest pewna czego chce i zrobi wszystko, by on ponownie w nią uwierzył. Czy jej się to uda? Miała napisać artykuł demaskujący Malcolma, tymczasem jej artykuł okazał się listem miłosnym. Ale czy on go przeczytał?

    Katy Evans ponownie zabiera nas w świat pragnień. Uwodzi, zniewala, ale i też pozostawia tajemnicę, by czytelnik chętnie czytał to, co napisała. Zastanawialiście się kiedyś czy można pogodzić pracę z miłością, jeśli owa praca wiąże się właśnie z tą miłością? Co jest zatem ważniejsze? Osiąganie sukcesu w pracy, czy możliwość pogłębiania swego uczucia?

    „Zrobiłabym to raz jeszcze, byle przeżyć z nim jeszcze jedną chwilę. Wszystko bym powtórzyła. Wzbiłabym się na ślepo w powietrze, nawet gdyby istniał tylko niewielki ułamek szansy na to, że on tam będzie czekał i mnie odnajdzie.”

    On, mimo tego, że czuje się zraniony, pragnie jej w swoim zespole w pracy. Ona jednak nie chce być jego pracownicą, ona chce więcej. Świadomość tego, że mogłaby go codziennie widywać, ale on nie zwracałby na nią uwagi, byłaby dla niej niczym katusze. Nie wytrzymałaby tego. Dlatego zbiera w sobie siły, by za wszelką cenę odzyskać jego zaufanie. Tylko czy tak potężny człowiek jak Saint daje komukolwiek drugą szansę?

    Powieść czyta się na jednym wdechu. Kibicowałam Rachel, by udało jej się odzyskać tego nieziemsko przystojnego mężczyznę, który potrafił być zimny niczym lód. Ale tak to właśnie w naszym życiu bywa, że spotykamy kogoś, kto okazuje się być dla nas tym jedynym i jesteśmy w stanie dla niego zrobić wszystko. Bo czy o miłość nie warto walczyć? Warto, zawsze i do samego końca, żebyśmy później nie żałowali, że nie próbowaliśmy odzyskać coś, co jest dla nas niezwykle cenne. Rachel zaparła się w sobie, i choć miała chwile słabości, musiała okazać się twardo stąpającą po ziemi kobietą, by on znów na nią zwrócił uwagę.

    „Leżymy tak, on nachylający się nade mną, silny i twardy, a ja słaba i rozgrzana. Leżymy tak, jakbyśmy się potłukli i zabrakło nam kleju, abyśmy mogli się poskładać, bez względu na to, jak bardzo tego pragnę… Ale nie potrafimy też się rozdzielić, jakby łączyło nas coś zupełnie innego niż klej.”

    W tej części nasi bohaterowie próbują się poznać od nowa, dotrzeć. Walczą ze swoimi pragnieniami oraz pokusami. Malcolm wyznaje dziennikarce zarys swego dzieciństwa. Otwierają się na siebie. Ona jest w stanie zrobić wszystko, by on ponownie jej zaufał. A wtedy w ich związek wkracza ktoś trzeci… Noel Saint.

    Manwhore +1 to książka, która uzależnia czytelnika, uzależnia od czytania. To powieść, która uczy nas szacunku dla drugiej osoby i wzajemnego zaufania. Nie zabraknie oczywiście miłosnych uniesień, które autorka dawkuje z umiarem. Bohaterowie, których nie sposób polubić i wciąż rozwijająca się miłosna historia. Zachęcam do przeczytania.

    http://www.czytaninka.blogspot.com

  6. 4 z 5

    Oddajesz komuś swoje serce, swoją duszę. Może jeszcze nie potrafisz tego przyznać sam przed sobą, a tym bardziej przed tą osobą, ale oddałbyś i zrobiłbyś wszystko, aby była szczęśliwa, ufała ci i widziała w tobie coś więcej niż płytkiego człowieka. Zmieniasz się dla tej osoby, zależy ci tylko na niej, pokazujesz i dajesz do zrozumienia, że pragniesz tylko jej, a następnie dowiadujesz się, że ona to wszystko wykorzystywała, aby napisać o tobie demaskatorski artykuł w swojej gazecie. Oszukała cię i zraniła. Wszystko spieprzyła.

    Rachel po czterech tygodniach w końcu ma możliwość aby zobaczyć się z Saintem. Gdy okazuje się, że zaprosił ją tylko dlatego, aby zaproponować jej pracę, czuje się trochę zawiedziona gdyż miała nadzieję, że może w końcu jej wybaczy. Dziewczyna jednak nie chce przyjąć tej propozycji ponieważ ciągle ma nadzieję, że ma u niego jakieś szanse. Od tego czasu stara się go odzyskać. Daje mu do zrozumienia, że żałuje tego co się stało oraz jak jej na nim zależy.

    „- Nie ufasz mi? Skocz w końcu, Rachel.
    W moim głosie pobrzmiewa nutka strachu, kiedy pytam:
    – Złapiesz mnie?
    – Gdybyś miała co do tego pewność, nie byłby to skok, ale zwykły krok. Aby skoczyć, trzeba mieć wiarę”.
    Pierwsza część kończy się w takim momencie, że od razu chciałam więcej i nie mogłam się tego doczekać. I wiecie co się zmieniło? Gina przestała wkurzać! Ha! Evans jednak potrafi stworzyć główną bohaterkę, która nie wkurza. Rachel jest świetna. Cały czas się stara i udowadnia Malcolmowi, że jest dla niej całym światem.
    Mi osobiście ta część również się bardzo podobała. Na początku już nie mogłam się doczekać aż w końcu się pogodzą, moje serce się buntowało, bo chyba odczuwało emocje Rachel. Ale poprzedni tom bardziej trzymał w napięciu, w niepewności gdyż nie było pewności czy powstanie w końcu ten artykuł.
    To co mi przeszkadzało w 2 cz. to ilość scen erotycznych. Jak przez pierwsze 150 stron nie ma ich wcale, tak później jest ich zdecydowanie za dużo. W pewnym momencie zaczęłam je pomijać, bo już mnie trochę nudziły. W tym autorka zdecydowanie przesadziła. Poza tym fabuła i to się dzieje (pomiędzy seksem) jest na tyle interesujące, że ta część również mnie usatysfakcjonowała.

    Pomimo tego, że pierwsza część była lepsza, to Katy znowu mnie oczarowała. Emocje jakie towarzyszą przy czytaniu jej książek sprawiają, że chce się więcej i więcej. Ona zdecydowanie wie jak poruszyć serca i rozpalić w nich iskierkę żaru. A od iskry wszystko się zaczyna.

  7. 5 z 5

    Czy zasługujemy na drugą szansę? Czy warto przebaczyć coś, co zraniło nas naprawdę głęboko? Może lepiej zapomnieć o złych rzeczach i skupić się na tym, co było dobre? Wyobraźmy sobie, że ktoś nas zranił. Zniszczył wszystko, w co wierzyliśmy oraz oszukał na wszelkie możliwe sposoby. Zaufaliśmy tej osobie. Tylko ona poznała nasze najskrytsze tajemnice. Oddaliśmy jej całe serce, a ona nas okłamała. Zniszczyła całą relację. Zburzyła nasze mury, a potem zostawiła bez jakiejkolwiek formy obrony. Pragniemy tylko o niej zapomnieć. Wymazać czas, który spędziliśmy z tą osobą z pamięci. Chcemy, by wszystko było jak dawniej, ale to niemożliwe. Cierpimy. Aż pewnego dnia ta osoba znów pojawia się w naszym życiu. Pragnie zacząć wszystko od nowa. Stara się odzyskać nasze zaufanie, ale to niezwykle żmudny zabieg. Czy kiedykolwiek będziemy w stanie spojrzeć jej w oczy jak dawniej? Czas leczy rany. Może warto odkryć jej motywy, a jeśli to możliwe przebaczyć? Wiadomo, że nic nie będzie jak dawniej. W naszym sercu zawsze będzie mieściła się nutka niepokoju. Nie unikniemy tego, ale być może, kiedy już wykonamy krok nad przepaścią, okażę się, że ktoś czeka na dole i złapie nas w swoje ramiona? Kochani, przychodzę dziś do Was z recenzją niezwykłej powieści, która od samego początku podbiła moje serce oraz rozpaliła zmysły. Katy Evans powraca i szturmem podbija polski rynek wydawniczy kontynuacją historii, która mnie złamała swoim zakończeniem, o seksownym playboy’u Malcolmie Saincie i dziennikarce Rachel Livingston. Romantyczna, szalenie podniecająca, namiętna powieść, która niszczy wszystkie bariery i sprawia, że nie chce wracać się do rzeczywistości. Zapraszam do zapoznania się z recenzją!

    ,,Nie spodziewałam się, że moja historia się zmieni, tak się jednak stało. Historie tak już mają; zaczyna się szukać jednego, a wraca się z czymś zupełnie innym”

    NIEPOHAMOWANY POCIĄG, HURAGAN ZMYSŁOWOŚCI I ROZPACZLIWE PRÓBY ODZYSKANIA ROZSĄDKU. MANWHORE + 1 TO WIĘCEJ NIŻ ZWYKŁA POWIEŚĆ EROTYCZNA
    Katy Evans ponownie zniewala historią seksownego Malcolma Sainta. Manwhore + 1 to już drugi tom kultowej serii, która podbiła serca milionów czytelniczek na całym świecie. W tej książce znajdziesz ogrom zmysłowości. Do tego dodaj + jedno seksowne spojrzenie spod przymrużonych powiek… + jeden pocałunek, który sprawia, że miękną ci nogi… + 1 obłędny szczyt rozkoszy, który wyraża się niepohamowanym krzykiem ekstazy…
    Ponownie zakochasz się w historii wpływowego i bogatego playboya bez skrupułów, który zdecydowanie jest przepełniony grzechem, a jego nazwisko Saint (tł. święty) nie jest ani trochę adekwatne… Jeszcze raz zobaczysz, że bezwzględność i silny charakter w interesach przekłada się na brak kompromisów w łóżku i nieustępliwość w dążeniu do spełnienia w erotycznej strefie…
    A co u naszej „niewinnej” Rachel? Cóż, Malcolm Saint miał być wyłącznie zadaniem. Misją dziennikarską. Interesem. Artykułem.
    Chociaż próbowała odkryć jego karty, to on odkrył jej delikatne wnętrze i instynktowne potrzeby. Serce wygrało z rozumem i nic już nie może powstrzymać Gwen w dążeniu do spełnienia nowej misji. Misji przeistoczenia się ze zwykłej dziennikarki w panią + 1 Malcolma Sainta.
    Czy poprzednie uwikłanie w intrygę i knucie nie odbiją się przykrym echem na drodze zdobycia zaufania najseksowniejszego biznesmena w mieście?
    BESTSELLEROWA KATY EVANS PONOWNIE ZACHWYCA SZCZEGÓŁOWYM OPISEM NIESKRĘPOWANYCH EMOCJI

    ,,(…) miłość jest równie zmienna, jak niebo czy ocean: nie znika, ale nie zawsze jest słoneczna, czysta czy spokojna.”

    Minęły cztery tygodnie, od kiedy Rachel Livingston spotkała Malcolma Sainta. Cztery tygodnie pełne bólu oraz cierpienia. Cztery tygodnie temu tajemny artykuł Rachel wyszedł na jaw, a najseksowniejszy playboy Nowego Jorku zamknął przed nią serce. Cztery tygodnie, które zmieniły wszystko…
    Rachel miała tylko napisać artykuł na temat najbardziej pożądanego kawalera Nowego Jorku. Pierwsze spotkanie z miliarderem miało być tylko formalnością. Młoda kobieta nigdy nie miała się zakochać, ale nikt nie potrafi powstrzymać losu. Malcolm Saint stał się jej obsesją. Rachel miotał się między pracą a uczuciem. Wieź, która powstała między nią a Sinem miała być tylko tymczasowa. Wraz z oddaniem artykułu Rachel miała wyrzucić z umysłu te piękne, zranione błękitne oczy. Dziennikarka nie spodziewała się, że jej serce zabije szybciej do tego dzikiego mężczyzny. Nie przewidziała, że również ON otworzy przed nią swą duszę…
    Kiedy prawda wyszła na jaw, Malcolm odsunął się od Rachel. Wyrzucił ją ze swojego umysłu, a przynajmniej tak sądziła. W końcu po czterech tygodniach zaprosił ją do swojej firmy. Rachel wie, że to jej jedyna szansa. Musi pokazać Sinowi, że nigdy nie chciała go zranić. To będzie trudne zadanie. Wiadomo jest, że Malcolm Saint nie przebacza, ale może w tym wypadku zrobi wyjątek? Rachel czeka bitwa o jego serce. Czy można wybaczyć osobie, która tak bardzo zraniła? Czy pożądanie da się zatrzymać? Czy miłość naprawi wszystko?

    ,,-Tęsknisz za mną?
    Przekręca się na bok i szuka wzrokiem mojej twarzy. Nachyla się do mojego ucha i szepcze:
    -Myślisz o mnie czasem, kiedy wcale tego nie chcesz… potrzebujesz mnie… nadal mnie czujesz?
    -Czuję cię wszędzie.
    Kładzie mi rękę na szyi, wielką i gorącą, i z delikatną stanowczością przygważdża mnie do łóżka.
    Pozostaje tak przez całe minuty, z czołem dotykającym mojej skroni, ustami przy moim uchu i z dłonią na szyi.
    -Przy tobie nie mogę oddychać, ale nie potrafię żyć bez ciebie – mówię bez tchu, a on zaciska powieki, opuszcza swoją głowę na moją i nie mówimy nic więcej.”

    ,,Manwhore +1″ to kontynuacja niesamowicie romantycznej, seksownej historii o Malcolmie i Rachel, która zachwyciła mnie od pierwszej strony. Drugi tom oscyluje wokół walki ze słabościami bohaterów oraz przede wszystkim chęci naprawienia ich zniszczonej relacji. To opowieść o próbie odbudowania zaufania, przebaczeniu, które nie jest łatwe, niszczycielskiej obsesji, dojrzewaniu do niektórych ról oraz namiętności, której nie można okiełznać. Katy Evans stworzyła powieść, która wciągnie zagorzałe czytelniczki romansów, a zarazem będzie miłą odskocznią dla fanów innych gatunków. Okładka, która kipi seksapilem od razu kusi i zachęca do dokładnego zagłębienia się w świecie fleszów i odkrycia wszelkich tajemnic, które skrywają główni bohaterowie. ,,Manwhore +1″ to historia pełna pożądania, namiętności, ekscytacji. Opowieść o walce i miłości. Niesamowita. Nie mogę doczekać się, kiedy w moje ręce wpadnie ostatnia część oraz inne pozycje, które wyszły spod pióra pani Evans. Wiem, że się nie zawiodę. Czytałam tę książkę z wielką ekscytacją. Pragnęłam, jak najszybciej dotrzeć do końca i poznać zakończenia, które mnie w pełni usatysfakcjonowało. Choć nie powiem, że nie mam ochotę na więcej. Kontynuacja historii o upartej dziennikarce oraz chłodnym miliarderze potrafi rozpalić zmysły. Jeśli lubicie książki, które zawierają w sobie porządną nutę pikanterii, a zarazem są niezwykle romantyczne, to nie zastanawiajcie się długo i pędźcie do księgarni po tę serię!

    ,,Przygryzam jego dolną wargę, a pragnienie zaczyna pochłaniać mnie od wewnątrz. Nigdy nie byłam taka bezwstydna, zuchwała, ale on… to on tak na mnie działa”

    Rachel to uparta młoda kobieta, która nie boi się wyzwań. Pragnie pisać poważne artykuły, ale kiedy zrezygnowała z tematu Malcolma Sainta, dostaje same gnioty. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła – mawiają, ale czasami warto zejść o ten jeden stopień w dół i zanurzyć się w Sinie. Od kiedy prawda na temat jej pracy wyszła na jaw, Rachel straciła miłość swego życia. Nie potrafi zapomnieć o tym cholernie seksownym mężczyźnie. Pragnie wszystko naprawić, ale czy jej się to uda? Rachel jest niezwykle zdeterminowana, by odzyskać zaufanie Malcolma. Wie, że jest on jej jedynym. Malcolm Saint po rozstaniu z młodą dziennikarką wycofał się ze świata. Choć uczęszcza na różne ważne spotkania, a czasami wraz z przyjaciółmi do klubu, to i tak nie może zapomnieć o tym, że kobieta, przed którą otworzył serce, tak bardzo go zraniła. Perfekcjonista, który nigdy nie wybacza, musi podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Czy ta dwójka ma szansę na stworzenie prawdziwego związku? Czy można przebaczyć coś, co tak bardzo zraniło? Czy można powstrzymać pożądanie? Po czym można poznać prawdziwą miłość? Tego wszystkiego dowiecie się, czytając ,,Manwhore +1″, które rozpali wasze zmysły i szturmem podbije serce.

    ,,Widzę, jak jego twarz zmienia się za każdym razem, kiedy wbija się we mnie do samego końca. Z delikatnością, ale i siłą, nad którą sprawuje pełną kontrolę. Czuję się zależna od niego i taka bezbronna – również w sensie emocjonalnym – a przez moje ciało przetacza się kula ognia. Łapię głośno powietrze i wstrząsa mną dreszcz. Jego zielone oczy bezlitośnie obserwują, jak się rozsypuję.”

    ,,Manwhore + 1″ to pełna namiętności, cholernie seksowna, otumaniająca zmysły powieść, która jest jak dobre wino – upaja bez końca. Przygotujcie się na huragan emocji, który porwie was w sam środek niesamowitej historii, gdzie ból miesza się z miłością. Katy Evans znów skradła moje serce. Nie mogę doczekać się chwili, gdy w moje ręce wpadnie jej kolejna książka. Wiem, że znów będę zmuszona wykonać skok z urwiska, by wpaść w ramiona powieści, która wkradnie się podstępem w moje serce. Mogę Wam ją polecić z całego serca. Jeśli tak jak ja, lubicie historie z nutką pikanterii, to biegnijcie do księgarni po najnowszą powieść Katy Evans!

  8. 5 z 5

    „Manwhore +1” rozpoczyna się dokładnie od tego momentu, w którym zakończyła się akcja poprzedniej części czyli od wizyty Rachel w biurze pana Sainta. Autorka buduje napięcie już od pierwszej kartki książki, gdyż tak naprawdę nie wiadomo czy Malcolm wybaczy Rachel kłamstwo i czy bohaterowie będą jeszcze kiedykolwiek razem. Tego tylko możemy się domyślać i mieć nadzieję na happy end. Jednak jak się okazuje Malcolm nie jest mężczyzną, który łatwo wybacza kłamstwa, a Rachel będzie musiała z całych sił pokazać, że jest on jedynym mężczyzną, na którym najbardziej jej zależy.

    Katy Evans i tym razem nie zawiodła swoich czytelników i stworzyła pełną emocji, trzymającą w napięciu, ociekającą namiętnością i pożądaniem powieść. Chociaż muszę stwierdzić, że „Manwhore +1” według mnie był nieco bardziej spokojny i nie wywołał we mnie tak skrajnych emocji jak pierwsza część. Tym razem nie czułam się „powalona na kolana” całą historią. Może wynika to z tego, że przeważnie pierwsze części są o wiele lepsze od kontynuacji, a może dlatego, że tym razem autorce nie udało się mnie zaskoczyć, a fabuła momentami przypominała mi wiele innych erotyków. Mimo to, cała historia bardzo mi się podobała i stanowiła miłe oderwanie się od rzeczywistości, chociaż na chwilę.
    Pan Saint ponownie sprawiał, że za każdym razem robiło mi się gorąco i cieplej na sercu, a to w jaki sposób traktował Rachel, powodowało, że w moich oczach stał się idealnym bohaterem książkowym. Malcolm pod wpływem uczuć do Rachel z bawidamka i playboya, zmienia się nie do poznania i dojrzewa do…monogamicznego związku. Uczucie pomiędzy bohaterami cały czas kwitnie i ewoluuje. Autorka w tej części bardziej skupiła się nie tyle na fizycznej co na emocjonalnej więzi pomiędzy bohaterami, co bardzo mi się spodobało. Oczywiście, i tym razem nie zabrakło pełnych namiętności, pobudzających wyobraźnie scen erotycznych, ale zostały one przedstawione w bardzo subtelny i „grzeczny” sposób. Dodatkowo Katy Evans wprowadza kilka zawirowań i problemów do życia naszych bohaterów przez co czytelnik nie czuje się znudzony, a wręcz przeciwnie z wypiekami na twarzy śledzi losy bohaterów.

    Podsumowując, „Manwhore+1” to książka, na którą czekałam z niecierpliwością i co ważniejsze, po lekturze której nie czuję się zawiedziona. Autorka po raz kolejny stanęła na wysokości zadania i stworzyła powieść, która nie tylko pobudza zmysły czytelnika, ale również bawi zabawnymi dialogami i trzyma w napięciu aż do ostatniej kartki książki. Jednym słowem polecam!

  9. 4 z 5

    W grudniu ubiegłego roku miała wielką przyjemność przeczytać książkę „Manwhore”, którą byłam zachwycona. To była piękna, zmysłowa i stanowiąca ogromny ładunek emocjonalny powieść. Oczarowała mnie opowiedziana w niej historia, a głównego bohatera (oczywiście mam na myśli Malcolma) po prostu pokochałam. Ledwie ukończyłam lekturę tejże powieści, a już tęskniłam za przedstawioną w niej opowieścią, za postaciami, za stworzonym klimatem, za niesamowitymi emocjami. Na szczęście wiedziałam, że losy bohaterów będą kontynuowane w kolejnym tomie, na który czekałam z niecierpliwością. Aż wreszcie nastał ten dzień, kiedy książka „Manwhore+1” do mnie dotarła, co sprawiło mi ogromną radość. Jakie wrażenie wywarł na mnie drugi tom? Zapraszam na moją opinię.

    Katy Evans wraz z mężem, dwojgiem dzieci i trzema leniwymi psami mieszka w Południowym Teksasie. W wolnych chwilach chętnie chodzi na piesze wycieczki, czyta, piecze i spędza czas z rodziną i przyjaciółmi. Jest autorką książek m.in. z serii „Real” oraz „Manwhore”. Więcej informacji na temat pisarki oraz jej książek można znaleźć na jej stronie: http://www.katyevans.net oraz portalach społecznościowych.

    Rachel Livingston pracuje jako dziennikarka w redakcji magazynu „Egde”. Niestety ostatnimi czasy gazeta cienko przędzie, jej sytuacja jest naprawdę trudna. Dlatego też szefowa zleca Rachel przeprowadzenie wywiadu z jednym z najbogatszych biznesmenów, a jednocześnie jednym z najprzystojniejszych mężczyzn w Chicago i jednocześnie napisanie artykułu nie tyle o prowadzonych przez niego biznesach, co całkowicie go demaskującego. Zdeterminowana Raczel przyjmuje zlecenie. Nawiązuje zatem kontakt z Malcolmem Saint, udaje jej się z nim umówić na spotkanie w jego firmie. Rachel jest nim zafascynowana, jak się okazuje z wzajemnością. Coraz częściej i chętniej się widują, spędzają wspólnie czas, poddają się miłosnym uniesieniom. Rachel zbiera materiały na artykuł, choć przychodzi jej to z wielką trudnością, bowiem pokochała tego wspaniałego mężczyznę, czego się kompletnie nie spodziewała. Z jednej strony wie, że musi mu powiedzieć prawdę, ale z drugiej strony obawia się, że jeśli to uczyni, on ją porzuci i już nigdy więcej nie zaufa. Niestety pewnego dnia kłamstwo Rachel wychodzi na jaw. Malcolm dowiaduje się, w jakim celu kobieta się z nim spotykała. Dodatkowo magazyn „Edge” publikuje artykuł Rachel, w którym ta wyznaje swoje uczucia względem Malcolma. Rachel próbuje ratować sytuację, szuka kontaktu z mężczyzną, ale ten nie reaguje na jej poczynania. Dopiero po czterech tygodniach od ukazania się artykułu wzywa Rachel do swojego biura. Kobieta pełna obaw, ale też poniekąd przekonana, że ten jej wybaczy, udaje się na spotkanie. Okazuje się, że Malcolm proponuje jej tylko posadę w prowadzonej przez niego firmie…

    Czy Rachel przyjmie propozycję objęcia stanowiska w firmie Malcolma? Czy zrezygnuje z pracy dziennikarki w magazynie „Edge”? Czy mężczyzna wybaczy jej kłamstwo? Czy łączące ich uczucie przetrwa i pokona kryzys? Jak potoczą się dalsze losy Rachel i Malcolma?

    Pamiętam bardzo dokładnie ten grudniowy wieczór, kiedy to przewróciłam ostatnią stronę pierwszego tomu i jedyne co wówczas poczułam to złość, że w tak ważnym, kulminacyjnym momencie się on zakończył, a dodatkowo pojawił się znienawidzony przeze mnie napis ciąg dalszy nastąpi. Byłam wściekła, bowiem wiedziałam, że będę musiała czekać aż dwa miesiące na kontynuację losów Rachel i Malcolma, a byłam niesamowicie ciekawa co wydarzy się dalej w ich życiu i chciałam jak najszybciej uzyskać odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Aczkolwiek też się ucieszyłam, że to jeszcze nie koniec tej opowieści i że niebawem będę mogła się nią znów delektować, przeżywać od nowa te wszystkie piękne i niepowtarzalne emocje w kolejnym tomie. Nie ukrywam, że nie mogłam doczekać się dnia, kiedy otrzymam „Manwhore+1” i zostanę wciągnięta w świat głównych bohaterów. Kiedy książka już do mnie dotarła, to początkowo myślałam od razu zabrać się za jej lekturę, ale później postanowiłam trochę odwlec ten moment, bowiem byłam pewna, że – jak to było w przypadku pierwszej części – pochłonę tę powieść w zbyt szybkim tempie, a tak naprawdę nie chciałam rozstawać się jeszcze z bohaterami, nie byłam na to gotowa. Jednak w końcu musiałam ją przeczytać, co uczyniłam pewnego wieczora.

    Całą opowieść tym razem również poznajemy z perspektywy Rachel, a szkoda, bo z chęcią poznałabym myśli i uczucia Malcolma (co stanowiłoby ciekawe urozmaicenie), który moim zdaniem zdecydowanie był postacią dominującą w obu tomach. Bez wątpienia przyćmił Rachel swoją postawą, siłą, charyzmą, autentycznością, poczynaniami i zachowaniem. To władczy, autorytarny, intrygujący, inteligentny, troskliwy, pewny siebie, zdecydowany, śmiało realizujący postawione sobie cele, doskonale radzący sobie w świecie biznesu, ostrożny, nieufny mężczyzna, twardziel o miękkim sercu. A poza tym naprawdę dobry i sympatyczny człowiek. Skupiał na sobie całą uwagę. Podobały mi się pewne jego zagrywki wobec Rachel, wyobrażałam sobie wtedy ten jego cwany uśmieszek. Miał plan, którego się trzymał i który powolutku, stopniowo, krok po kroku urzeczywistniał. Natomiast Rachel mnie niestety troszkę irytowała, a dokładniej mówiąc jej zachowanie. Kochała Sainta całym sercem i pragnęła z nim być, robiła co mogła, aby do niej wrócił, aby przede wszystkim jej wybaczył. Obawiała się też jego uczuć, nie była przekonana o jego miłości do niej. A mimo to podjęła walkę, nie poddawała się, nieustannie szukała z nim kontaktu. To zrozumiałe, była zakochana. Jednak w mojej ocenie jej niektóre czyny były zbyt nachalne, za bardzo się mu narzucała.

    Przyznaję, że po poznaniu drugiego tomu mam ambiwalentne uczucia. Powieść, owszem podobała mi się. Jej lektura była przyjemnością, tym bardziej, że napisana jest lekkim, łatwym, płynnym i specyficznym stylem niepozwalającym się od niej oderwać nawet na chwilkę. Aczkolwiek po zaznajomieniu się z „Manwhore” spodziewałam się podobnych bądź większych emocji, oczekiwałam nutki tajemnicy, elementów zaskoczenia, niepewności, uniesień, ekscytacji, wnikliwości, zainteresowania. Niestety nie doświadczyłam i nie doznałam aż takich uczuć jak w przypadku poprzedniego tomu. Najnowszą powieść mogłabym podzielić na trzy części: początek, środek i koniec. Szczerze mówiąc, początek mnie poniekąd wzruszył, a także obudził ciekawość tego, jak rozwiąże się sprawa artykułu Rachel oraz czy Malcolm jej wybaczy, a przede wszystkim czy stworzą udany i szczęśliwy związek, czy ich miłość przetrwa i pokona wszelkie trudności i przeszkody. Natomiast, kiedy już uzyskałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, kiedy wyjaśnione zostały w pewnym sensie wszystkie wątki (dotyczące relacji Rachel i Malcolma, wzajemnych stosunków Malcolma i jego ojca oraz przyszłości magazynu „Egde”), nagle dalsza część fabuły stała się monotonna i przewidywalna. Praktycznie nic szczególnego się już nie działo (poza namiętnymi, zmysłowymi i subtelnymi scenami intymnymi). Miałam nadzieję, że być może coś się wydarzy, że coś mnie zaskoczy, ale niestety nic takiego nie miało miejsca. Poczułam się rozczarowana. Nawet zakończenie mnie nie zaszokowało, choć nie ukrywam, że mnie w pewien sposób ujęło i sprawiło, że zrobiło mi się cieplej na sercu, a na mojej twarzy zagościł uśmiech.

    Podsumowując,”Manwhore+1″ to bez wątpienia lekka, przyjemna i niewymagająca powieść, skierowana przede wszystkim do osób, które mają za sobą lekturę „Manwhore”. Niestety ja po zapoznaniu się z owym tomem mam lekki niedosyt, zabrakło mi emocji, entuzjazmu, podekscytowania, podniecenia, elementów zdumienia. Jednak polecam serdecznie ową pozycję, bowiem jest idealną propozycją na miłe spędzenie czasu w pochmurne, ponure i deszczowe popołudnie. Stanowi bowiem doskonały przerywnik pomiędzy książkami angażującymi, poruszającymi trudne i skomplikowane zagadnienia. Zatem zachęcam do lektury, mimo wszystko.

  10. 5 z 5

    Rachel Livingston jest dziennikarką magazynu „EDGE”. Dostaje swój pierwszy poważny temat, aby napisać demaskatorski artykuł o Malcolmie Saincie.

    Rachel dostała zarówno zawodową jak i życiową. Zawodową, ponieważ poruszenie tak pożądanego mężczyzny w kraju-da jej szansę przebicia w wielkim świecie. I życiową szansę, ponieważ Rachel poznaje prawdziwego Malcolma. On się przed nią odkrywa, pokazuje jej swoje prywatne życie.

    Malcolm dowiaduje się dlaczego Rachel się z nim spotykała. Odkrywa całą prawdę.Artykul ukazuje się w gazecie, Rachel go jednak napisała, ale nie tak jak wyobrażało sobie to środowisko prasowe i Edge, bowiem napisała list miłosny!
    Po wielu próbach skontaktowania się Rachel z Saintem, w końcu udaje się jej z nim zobaczyć w jego gabinecie. Malcolm Saint zaproponował jej pracę, w najnowszym przedsięwzięciu-Interface. Czy Rachel chcąc odzyskać względy i zaufanie Sainta, zgodzi się u niego pracować ? Malcolm wybaczy Rachel kłamstwo ? Czy bohaterowie postanowią spróbować jeszcze raz być razem ? O tym wszystkim dowiecie się sięgając po książkę.

    Autorka Katy Evans znów mnie nie zawiodła. Zapewne innych czytelników również. Pierwsza książka zostawiła nas w pewnym zawieszeniu i od razu zapragnęłam przeczytać kontynuację.

    Książka różni się od innych erotyków. Autorka skupiła się bardziej na uczuciowych stronach bohaterów, co bardzo mi się spodobało. Oczywiście szczerzę polecam przeczytać! Książkę czyta się szybko, dla książkoholików za szybko ;), bo chciałoby się więcej i więcej.

  11. 5 z 5

    „Opowiem wam historię. Historię, przez którą zupełnie się rozpadłam. Która przywróciła mnie do życia. Dzięki której płakałam, śmiałam się, krzyczałam, uśmiechałam się, a potem znowu płakałam. Którą opowiadam sobie bez końca, aż zapamiętuję każdy uśmiech, każde słowo, każdą myśl. Historię, która mam nadzieję, że zostanie we mnie już na zawsze.”

    Rachel musi zmierzyć się z konsekwencjami jakie następują po opublikowaniu jej artykułu, a raczej po opublikowaniu jej wyznania miłosnego do Malcolma Saint’a. Musi także zmierzyć się z codziennością bez Saint’a od kiedy mężczyzna dowiedział się, że był tylko zadaniem. Musi zmierzyć się również z nieprzychylnymi opiniami na swój temat. Musi zmierzyć się także z brakiem weny dziennikarskiej. Musi poskładać swoje roztrzaskane życie. Tylko to wszystko nie jest takie łatwe…

    Życie bez Malcolma okazuje się o wiele trudniejsze. Jest jak podróż przez pustynię bez wody. Jest jak syzyfowa praca. Jest bezsensu. Jeszcze bardziej zaskakuje ją kiedy Saint oferuje jej pracę w swoim M4.

    „- Nie mogę przyjąć tej propozycji. To praca marzeń z pensją marzeń, tyle że… Nie chce pracować dla Ciebie.
    – A ja chcę, żebyś pracowała dla mnie. Bardzo chcę – mówi cicho
    Boże co za męzczyzna. To trójkąt bermudzki mojego życia, w którym się zgubiłam i już nigdy nie zostanę odnaleziona. Czemu on mi to robi?
    – Nie chce tej pracy – powtarzam, śmiejąc sie lekko z jego uporu. Po czym dodaję błagalnym szeptem: – Chcę ciebie Malcolmie. Tylko ciebie. Tak jak wcześniej (…)
    -Nie ma tu dla ciebie niczego więcej Rachel. Z wyjątkiem posady. Przyjmij ją.”

    Tylko, że dziewczyna nie chce Malcolma za swojego szefa, chce jego całego, tak jak wcześniej. Chociaż ma świadomośc jak ważne dla Saint’a są lojalność i zaufanie i że na tych płaszczyznach zawiodła go najbardziej.
    Jaką decyzje podejmie Rachel? Czy uda jej się na nowo odzyskać zaufanie Sainta?

    W tej części poznajemy naszych ulubionych bohaterów z innej strony. Rachel jest tutaj lekko zagubiona z powodu swoich kłamstw, braku Sainta w jej życiu i samotności. Izoluje w pewien sposób siebie i swoje uczucia. Buduje wokół swojej osoby i swojej duszy wielki mur, mur który ma ją chronić przed wszystkimi żywiołami i przed Saint’em też. Każdy kontakt z Malcolmem jest dla niej trudny, nie potrafi zdefiniować kim dla niego jest, czy jest dla nich jeszcze szansa, czy nadal jest zaklepana.
    Saint nie ukrywa, że został zraniony, że Rachel zawiodła jego zaufanie. Popada w rytm pracy, sportu i swojej nowej miłości – samochodu. Układa życie bez Rachel, żyje dalej. Nadal zbiera talenty w swojej firmie i w związku z tym zaproponował jej pracę. Chociaż w taki sposób chciałby ją chronić…

    Powiem Wam, że zarwałam całą noc dla Sainta. I cóż to była za noc, cóż to były za emocje. Książka wcale nie musi kipić sexem aby się ją dobrze czytało. Co druga strona nie musi być bogata w miłosne uniesienia aby poczuć uczucie między dwojgiem ludźmi. I tutaj własnie to znajdujemy. Poza fizyczną bliskością, poza pikantnymi opisany znajdziemy coś więcej. Znajdziemy kontakt niewerbalny, który nam kobietom jest bardzo znany. Znajdziemy słowa, które tak wiele znaczą i znajdziemy wreszcie szczerość, której tak brakowało w poprzedniej części. I znajdziemy boskiego Saint’a.

    Emocje, emocje, emocje… ufff… będzie gorąco. Będzie zmysłowo. Będzie kobieco. Będzie smacznie. Tym razem cała relacja między Rachel, a Malcolmem będzie opierała się na całkiem innych zasadach. Po pierwsze zaufanie, po drugie lojalność. Dopiero potem będzie można przejść dalej.
    Własnie te czynniki sprawią, że obserwujemy metamorfozę emocjonalną naszych bohaterów. Widzimy żal i rozgoryczenie Malcolma i mamy ochotę udusić Rachel za jej głupotę. Z drugiej strony widzimy pogubioną Rachel, która chciała być lojalna wobec wydawnictwa i Sainta jednocześnie – ale nie zdążyła. Jednak koniec końców nie mordujemy nikogo bo widzimy, że dziewczyna szczerze żałuje swoich błędów i bardzo chciałaby je naprawić. Miłosierdzie nas – Czytelników – wzgledem bohaterów jest godne podziwu!

    Książkę czyta się łatwo. Nie, nie nie! Wróć! Książki się nie czyta, książkę się połyka niczym najlepszy na świecie deser tiramisu ( Wiedźma za tiramisu dałaby się pokroić – stąd takie porównanie). Jedna noc, jedna zarwana noc i po naszej ulubionej książce. Strony tutaj parzą, ciekawość rwie się do przodu, sen o nas zapomina. Pan Saint hipnotyzuje nas ponownie.

    A okładka. Tym razem mnie nie odstrasza. Tym razem nie dominuje na niej paskudny różowy kolor. Tym razem niebieskie odcienie mnie hipnotyzują i sprawiają, że chcę na nią patrzeć.

    Lekka i przyjemna fabuła, która zdecydowanie jest świetną odskocznią na długie jeszcze i ciemne wieczory. Piękna historia owiana ciepłymi emocjami i wielką nadzieją. To idealna pozycja na lutowe wieczory, przygoda, która na pewno Was rozgrzeje i oderwie od rzeczywistości. To relax w czystej postaci.
    Jedyny minus jaki mogę stwierdzić to fakt, że zdecydowanie za szybko się kończy. No chyba, że to ja zdecydowanie za szybko czytam i nie zdażę nasycić się moimi ulubionymi bohaterami.

    „Nie spodziewałam się, że moja historia się zmieni, tak się jednak stało. Historie już tak mają; zaczyna się szukać jednego, a wraca się z czymś zupełnie innym. Nie zamierzałam się zakochać. Nie zamierzałam tracić zdrowego rozsądku z powodu najpiękniejszych zielonych oczu, jakie dane mi było widzieć, Nie zamierzałam oszaleć z pożądania. Ale skończyło się to tak, że znalazłam mały kawałek swojej duszy, kawałek, który tak na prawdę nie jest wcale taki mały: ma ponad metr osiemdziesiąt wzrostu, szerokie ramiona, dłonie dwa razy większe od moich, zielone oczy, ciemne włosy, do tego jest inteligentny, ambitny, serdeczny, szczodry, wpływowy i seksowny. (…)
    Nie żałuje jednak tej historii. Jego historii. Mojej historii. Naszej historii.”

  12. 5 z 5

    Ogólnie jestem pod wielkim wrażeniem. Książkę czytało mi się świetnie. Szybko i intensywnie. Z emocjami. Przeżywałam tę historię razem z bohaterami. Śmiałam się, cierpiałam, czułam ukłucie podniecenia. Czułam wszystko to, co chcę poczuć czytając dobry erotyk. Z każdą kolejną stroną zbliżałam się do bohaterów i mimo, że czuję, że Saint nadal jest dla mnie jakąś tajemnicą (mam nadzieję, że pojawi się trzeci tom, w którym okaże się, że czegoś o nim nie wiemy) cieszyłam się kiedy poznawałam ich bliżej. Oboje odkryli kolejne karty o sobie i mam nadzieję, że to nie koniec ich przygody.
    A skoro o końcu mowa to jest on tym co w tej powieści cenie najbardziej. Co jak, co, ale takiego finału się nie spodziewałam. Powiem, że nawet się wzruszyłam. W mojej głowie pojawił się dymek z napisem „Awww! Jakie to piękne”. Ubóstwiam takie zakończenia.
    Pisałam, że książkę czyta się szybko i przykłada się do tego nie tylko styl autorki, ale też jej nowe pomysły. Dobrze, że co jakiś czas pojawiają się wpisy z portali społecznościowych to swego rodzaju urozmaicenie. Do tego sukcesu przyczynia się też samo wydanie. Uwielbiam czcionkę, którą te wpisy są wydrukowane i kocham ‚serduszkowy’ znaczek, który rozdziela części rozdziałów.
    Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie powiedziała o okładce, a wspomnieć muszę, bo mi się bardzo podoba. Patrząc na ilustrację od razu widać pożądanie. Od razu chce się zacząć czytać i oddać się uczuciom, które ona przywołuje.
    Tak więc nie pozostaje Wam nic innego jak tylko spojrzeć na ten obrazek i zabrać się za czytanie. Ja gorąco zachęcam do spędzenia kilku nocy z Panem Saintem. Mnie się one bardzo podobały.

  13. 5 z 5

    Erotyki, ach te erotyki. Potrafią sprawić, że zapominam o całym świecie i wszelkich smutkach. Jestem tam, w fabule, żyję życiem bohaterów… Lubię je, bo są tak różne od rzeczywistości, takie nierealne, a jednocześnie potrafią wzbudzić ukryte żądze…

    „Manwhore. Grzech, który zniewolił dwa serca” to druga część powieści Katy Evans. Opowiada ona o dwójce bohaterów, ona i on, dwa serca…

    Ona – Rachel, młoda dziennikarka, która myślała, że uda jej się zdobyć informację na temat tajemniczego milionera. Nie przewidziała jednak, że zdobędzie informacje, ale straci serce. W pierwszej części jej „niecny plan” wychodzi na jaw i młodzi się rozstają.

    On – Malcolm – mega przystojny, bogaty, wysoki, wysportowany mężczyzna z zielonymi oczyma, mroczny i tajemniczy. Jest właścicielem wielu przedsięwzięć, ale chyba najbardziej medialną jest jego nowa platforma, która jest konkurentka facebooka – Interface, i to jaka konkurentką… Owa platforma stała się w poprzedniej części pretekstem, aby Rachel mogła zbliżyć się do Malcolma i zbliżyła się i skradła jego serce, które zaraz potem zraniła.

    To było w pierwszej części. Nasza para rozstała się, jednak oboje nie mogą o sobie zapomnieć. Ona wszelkimi sposobami stara się więc mu udowodnić, że mimo wszystko można jej ufać, a on pragnie jej uwierzyć. Spotykają się więc po kilku tygodniach od rozstania, na kilka chwil, ale te chwile wystarczą, żeby uczucie zapłonęło na nowo, albo inaczej, żeby uczucie zapłonęło jeszcze większym ogniem. Powoli znajdują znów wspólny język i nie tylko język. Jednak kiedy on daje jej szansę, ona się waha, kiedy zaś ona jest pewna, to on ma opory i tak przez trzy czwarte książki. Oczywiście wśród tych wahań i oporów mają czas na seks… duuużo seksu. Żeby jednak nie było, że tylko seks, opisany dość szczegółowo, z jej punktu widzenia, bo to Rachel jest narratorem, to są także dialogi… dość skąpe, ale są. Książka skupia się raczej na przemyśleniach Rachel i jej uczuciach niż na zawiłej fabule czy długich rozmowach. Nie ma szybkiej akcji, nie ma skoków ciśnienia, ale za to jest przyjemnie spędzony czas na lekkiej lekturze. Mamy tutaj narratora pierwszoosobowego ( naszż bohaterkę) i bardzo jestem ciekawa punktu widzenia Malcolma. Kto wie, może i taka część serii powstanie.

    Autorka pisze ładnie i poprawnie literacko, opisuje tak, że wyobraźnie działa, jednak brakuje mi w tym pisaniu takiego WOW, czegoś specjalnego, co chwyciłoby za serce i nie pozwoliło długo zapomnieć o powieści. Bez tego WOW książka jest przyjemna, ale taka zwykła, niczym się nie wyróżniająca na tle innych erotyków czy romansów.

    Podsumowując – powieść jest typowa literaturą kobiecą i dobrze, bo nam też się taka należy w tym zdominowanym przez mężczyzn świecie. Jest literaturą łatwą w odbiorze, lekką, dla niezbyt wymagającego czytelnika. http://czasemtakjestczasemtakjest.blogspot.com/

  14. 5 z 5

    Manwhore+1, to druga część i zarazem kontynuacja Manwhore, w której poznaliśmy Rachel oraz Malcolma.

    Pierwsza część zakończyła się w okropny sposób dla czytelnika, zostawiając nas z bijącymi się myślami i rozczarowując. Jak Katy Evans, autorka, mogła nam to zrobić?! Zostawiła tak ogólne zakończenie…

    Rachel rozpadł się świat na kawałki, straciła coś ważnego, i coś dzięki czemu żyła pełnią życia – Jego. Przez jeden artykuł, strach przed wyznaniem prawdy straciła ukochanego, w którego zielonych oczach widziała coś więcej. Pozwolił jej wejść do swojego świata… Czy uda się jej odzyskać go po publikacji swojego artykułu?

    Stawia czoła i mierzy się z przystojnym Malcolmem Saintem, z którym spotyka się po czterech tygodniach. Długich czterech tygodniach. Liczy, że spotkanie po takim czasie otworzy przed nimi nowe możliwości i pozwoli na ponowne zbliżenie się do siebie. Czy tak się stanie?
    Po tym, jak przeżywa, kiedy straciła z nim kontakt zawiera w swoim artykule, cytuję: ,,Zrobiłabym to raz jeszcze, byle przeżyć z nim jeszcze jedną chwilę”.
    Jej plany legły w gruzach. Miała byś singielką i skupić się na pracy wspinając na kolejne szczeble kariery. A jak wyszło? Straciła głowę dla najbogatszego mężczyzny, do którego wzdycha chyba każda kobieta.

    Wspomina ich ostatnie spotkanie i wyobraża sobie jego zielone oczy, z których nie mogła nic wyczytać. Jej świat ma kolor jego oczu. Jego różne odcienie.
    Sin sprawia, że traci przy nim zmysły i pragnie go odzyskać. Odbudować zaufanie i chce znów być „zaklepaną.” Jakie są szanse na to, że się im uda?
    Czy czas, który sobie dali, zaowocuje i przerodzi się z powrotem w namiętność i gorące uczucie? Oboje lgną do siebie od pierwszego spotkania, wejrzenia, dotyku…
    Malcolm Saint daje jej propozycję, nie do odrzucenia. Jeśli ją przyjmie będzie miała z nim częsty kontakt, którego chce. Ale pragnie czegoś innego. Nie chce być jak tysiące innych ludzi.
    Co oznacza +1 w tytule? Jeśli chcesz się dowiedzieć, sięgnij po książkę i poznaj ich historię…

    Traci swoją miłość przez jeden artykuł. Drugi może jej pomóc go odzyskać. Chcesz wiedzieć czy ich miłość rozkwitnie i spróbują zawalczyć o swoje szczęście? Naprawdę warto sięgnąć po tą książkę. Jest wciągająca i błyskotliwa, czyta się szybko i nie nudzi. Z każdą kartką ciekawość rośnie i grzech odłożyć książkę na bok. „A może jeszcze jeden rozdział…” Za każdym razem powtarzam przed odłożeniem Manwhore+1… I za każdym ten jeden jest za mało…

  15. 3 z 5

    Rachel Livingston, ambitna i pracowita dziennikarka „Edge” nie sądziła, że przyjmując propozycję napisania demaskatorskiego artykułu o bezwzględnym i zabójczo przystojnym biznesmanie, Malcolmie Saintcie i próbując obnażyć jego mroczne sekrety, sama odkryje swoje najskrytsze pragnienia i straci głowę dla słynnego playboya, komplikując nie tylko jego życie, ale także i swoje. Gdy prawda o jej motywach w końcu wychodzi na jaw, dziewczyna jest zrozpaczona i wie, że nie będzie łatwo odzyskać zaufania mężczyzny, dla którego lojalność i wierność są najważniejsze, jednak jest zdeterminowana zrobić wszystko, by naprawić swój błąd i ponownie znaleźć drogę do jego serca. Gdy niespodziewanie Malcolm zaprasza ją do swojego biura na rozmowę, Rachel spodziewa się wszystkiego, tylko nie propozycji pracy. Dziewczyna nie zamierza mu jednak ulegać i postanawia udowodnić mu, że naprawdę go kocha i że zasługuje na drugą szansę.

    Po lekturze książki „Manwhore” Katy Evans, która zakończyła się chyba w najmniej odpowiednim momencie, z niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji, by przekonać się jak zakończy się historia Rachel i Malcolma. I gdy tylko drugi tom trafił w moje ręce od razu zabrałam się za czytanie. Muszę przyznać, że „Manwhore +1” nie sprostał do końca moim oczekiwaniom i zdecydowanie nie dorównał swojej poprzedniczce. Początek zapowiadał się naprawdę intrygująco i bez wątpienia trzymał w napięciu; podobało mi się to, że tym razem to kobieta popełniła błąd i musi walczyć o mężczyzną, a nie na odwrót, dlatego byłam ciekawa, w jaki sposób autorka rozwiąże główny problem między bohaterami. Niestety Katy Evans potraktowała ten wątek nieco powierzchownie, zbyt szybko godząc Rachel i Malcolma. Dalsza część historii nie była już tak ekscytująca i zaskakująca jeżeli chodzi o fabułę, jednak autorka bez wątpienia nie zawodzi w budowaniu seksualnego napięcia i pełnych namiętności, podnoszących temperaturę i pobudzających wyobraźnię zbliżeń między bohaterami, które czyta się z wypiekami na twarzy. Mimo kilku mankamentów, dzieło amerykańskiej autorki czytałam z przyjemnością i pozycja ta dobrze się sprawdziła w roli lekkiej, niewymagającej lektury, przy której można się odprężyć i oderwać od codzienności. „Manwhore +1” to bez wątpienia bezpruderyjna, elektryzująca i rozpalająca zmysły historia, pełna iskier i gorących scen, która będzie świetną propozycją dla fanów twórczości Katy Evans, jak również entuzjastek literatury erotycznej, które liczą przede wszystkim na coś niezobowiązującego i nieskomplikowanego. Jeżeli mieliście okazję zapoznać się z pierwszą częścią i przypadła wam do gustu, to zdecydowanie zachęcam do sięgnięcia po tom drugi, by przekonać się, jak potoczy się dalsza historia Malcolma i Rachel. Ja będę z niecierpliwością czekać na kolejne części serii „Manwhore” i mam nadzieję, że pojawią się u nas już niedługo! 😉

  16. 5 z 5

    KAŻDY MĘŻCZYZNA CHCIAŁBY NIM BYĆ. KAŻDA KOBIETA CHCIAŁABY STANĄĆ NA JEJ MIEJSCU. DWA RÓŻNE ŚWIATY, JEDNA, WIELKA MIŁOŚĆ I POŻĄDANIE SPAJAJĄCE TYCH DWOJE W JEDNOŚĆ.

    „Jesteś jedynym niebem, które dla mnie istnieje Rachel. A nawet gdybyś była piekłem, grzeszyłbym całe moje życie, żeby tylko być z Tobą.”

    O tej powieści mówić można tylko w samych superlatywach. Zniewalająca, rozpalająca milion najgorętszych uczuć przepełnionych ekstazą, poruszająca tysiącami kobiecych serc. Przedstawiająca miłość – trudną, łaskawą i zaufanie, które nie raz potrafi pęknąć niczym rozbite szkło.

    Mówi się, że zaufanie raz utracone trudno jest odbudować. Tak jest i tym razem, wkraczając w drugą część historii Malcolma i Rachel nie wiemy, jak dalej potoczą się ich zawiłe losy. Książka rozpoczyna się w momencie, którym skończyła się część pierwsza, jak przekonujemy się po kilku stronach Rachel będzie musiała przebyć długą drogę aby na nowo zaskarbić sobie zaufanie Malcolma, które on mimo wielu wad ceni ponad wszystko. Dotąd pewna siebie staje się zagubiona tracą płynność w pisaniu, które od zawsze sprawiało jej wielką przyjemność. Pewnego dnia otrzymuję propozycję i to nie byle jaką.. Jesteście ciekawi? Czy ta dwójka ma jeszcze szanse być razem? Co oznacza „zaklepana”?
    ONA CHCIAŁA ODKRYĆ JEGO NAJTAJNIEJSZE SEKRETY. ON ODKRYŁ JEJ EROTYCZNE POTRZEBY I WRAŻLIWOŚĆ UTKWIONĄ W JEJ WNĘTRZU.

    Katy Evans stworzyła świetną powieść pełną emocji, która z każdej strony kipi erotyzmem w czystej postaci. Pierwsza część była bardziej brutalna tu natomiast strefa pożądania pokazana jest od strony uczuć i wrażliwości bohaterów. Każda scena zbliżeni opisana została ze smakiem nie sposób nie oblizać ust i nie snuć fantazji. Malcolm mimo typowej etykietki playboya tak naprawdę we mnie wzbudził wiele pozytywnych emocji. Sposób pokazywania uczuć poprzez gesty nadaje książce pikanterii i przyprawia o dreszcze. Mamy okazję przez większość książki obserwować ewolucję zarówno Malcolma, jak i raczkującego na nowo związku tych dwojga.

    „Jestem człowiekiem pełnym wad, nadziei i strachu, silnym i słabym, i niezależnym oraz zakochanym w nim tak, jak one z całą pewnością nie są. Jestem dumna z tego, kim jestem. Jestem dumna z tego, co sobą reprezentuję.”
    Autorka stworzyła nietuzinkowych, nieszablonowych bohaterów, którym od samego początku bardzo kibicuję i jestem, jak najbardziej za ich wspólnym życiem. Zachwycona jestem także językiem i płynnością, z którą czytało się powieść. Tym razem wielką zmyłką okazała się okładka, która zapowiadała wiele scen erotycznych, co też wpłynęło na moje nastawienie. W miarę czytania zrozumiałam, że ta pozycja nie jest oparta na schemacie typowych erotyków. Katy Evans zdecydowanie wybrała swoją własną ścieżkę kreując doskonały styl i klimat książki zaskarbiając sobie moje pełne uznanie.

    „Zrobiłabym to jeszcze raz, byle przeżyć z nim jeszcze jedną chwilę. Wszystko bym powtórzyła. Wzbiłabym się ślepo w powietrze, nawet gdyby istniał tylko niewielki ułamek szansy na to, że on tam będzie czekał i mnie odnajdzie.”

    To zdecydowanie najlepszy erotyk, jaki przyszło mi czytać do tej pory. Z czystym sercem mogę polecić każdemu, kto lubi przebyć drogę i udać się w podroż ku pożądaniu i skrajnych emocji. Z wielkim niedosytem oczekuję na kolejną część tej wspaniałej serii.

    Autor: Katy Evans
    Tytuł: „manwhore +1”
    Liczba stron: 384
    Data wydania: 17 luty 2017 rok
    Wydawnictwo: Kobiece
    Kategoria: Literatura obyczajowa, romans
    Moja ocena: 10/10

  17. 5 z 5

    Losy Sainta i Rachel poznaliśmy już w poprzednim tomie. Połączyła ich gorąca miłość, jednak nie wszystko potoczyło się tak, jak oboje tego chcieli. On poczuł się oszukany przez jedyną kobietę, której zaufał. Ona czuje się okropnie z tym jak go zraniła. Ich drogi się rozeszły. Ale mają szansę się po raz kolejny połączyć bowiem Malcom po czterech tygodniach rozłąki proponuje spotkanie. Rachel wiąże z tym wielkie nadzieje. Jednak Saint wcale nie chce się spotkać po to, by porozmawiać o tym co zaszło, ale ma dla niej zupełnie inną propozycję…

    Rachel nie tak wyobrażała sobie to spotkanie. Saint stał się bardzo zimny. Na dodatek nie zamierzał rozmawiać o nich, ale… zaproponował jej pracę. Rachel jednak nie poddaje się i planuje walczyć o swoje uczucie, o mężczyznę, którego kocha.

    W tej części wszystko toczy się bardzo spokojnie i harmonijnie. Bohaterowie są bardzo ostrożni, nie chcą się zranić nawzajem, pragną odbudować swój związek. Ponadto Saint boi się ponownie zaufać, bo Rachel już raz go zawiodła, a dla niego zaufanie jest czymś najważniejszym. Rachel z kolei boi się odrzucenia. Przez to wszystko, cała akcja początkowo wolno się rozkręca, a czytelnik z niecierpliwością czeka jak ułożą się losy tej pary. Nie można jednak powiedzieć, że początek książki jest nudny. Wręcz przeciwnie. Obfituje w piękne, magiczne sceny, które aż kipią od romantyzmu. Nie są za to skupione na seksie, co jest wielkim plusem. Przez zbyt wiele takich scen książka straciłaby na wartości i stałaby się zbyt schematyczna. Trzeba przyznać, że ostatnio jest zbyt wiele książek, w których nic się nie dzieje poza łóżkiem. Tutaj jednak autorka pokazała różne aspekty związku i za to należą jej się ogromne brawa.

    Pierwsza część zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. A zakończyła się w takim momencie, że aż można uznać to za zbrodnię. Na dodatek na kontynuację musiałam czekać bardzo długo, zbyt długo… Ale w końcu doczekałam się. Trochę się jednak obawiała czy po tak fenomenalnym początku, Manwhore +1 nie okaże się totalna klapą. Ku mojej ogromnej radości, książka sprostała moim oczekiwaniom. Ba! Nawet je przerosła, bowiem drugi tom jest o niebo lepszy od poprzedniego. Zawiera w sobie jeszcze piękniejsze sceny, wspaniałe dialogi i te reakcje Rachel- po prostu cudowne! Nic tylko czekać na kolejny tom!

  18. 4 z 5

    http://www.recenzje-beaty.blogspot.com
    Jakiś czas temu wpadła mi do rąk książka Manwhore, której nie mogłam się oprzeć. Powieść ta wzbudziła na nowo wiele uczuć „nawet te dawno zapomniane”. Niedawno swoją premierę miała „Manwhore +1”. Oczywiście nie mogłam postąpić inaczej jak przeczytać następną część losów Rachel i Malcolma. Rachel nie może wybaczyć sobie, że podjęła się napisania artykułu, ale drugiej strony nie poznałaby ukochanego. Od dnia publikacji artykułu w magazynie „Edge” minęło cztery długi tygodnie. Rachel zjawia się w M4 na spotkanie, ale nie wie, co tak naprawdę ją tam czeka. Malcolm zachowuje dystans do dziewczyny, ale czy potrafi wybaczyć ukochanej? Zrządzenie losu i pojawienie się ojca Malcolma na drodze tych dwojga może wywołać chaos w ich życiu. Czy tym razem dziewczyna da się wplątać w dziwny układ? A może druga szansa od ukochanego pozwoli Rachel się zrehabilitować i weżnie los w swoje ręce? Jesteście gotowi na kolejną wybuchową i ekscytującą książkę Katy Evans. Bo ja zaryzykowałam a co będzie dalej sami się przekonajcie.

    Katy Evans wraz z mężem, dwojgiem dzieci i trzema leniwymi psami mieszka w Południowym Teksasie. W wolnych chwilach chętnie chodzi na wycieczki, czyta, piecze i spędza czas z rodziną i przyjaciółmi. Więcej informacji na temat Katy Evans i jej kolejnych książek możemy znaleźć na https://www.facebook.com/AuthorKatyEvans. Uwielbia kiedy czytelnicy do niej piszą.
    „Podobnie jak tysiąc kobiet przede mną, zakochałam się w ulubionym kawalerze tego miasta. I już nigdy nie będę taka jak wcześniej.”
    Autorka książki zafundowała nam kolejną fenomenalną książkę, która rozpala i porusza nawet te najtwardsze serca. Poruszane są trudne tematy o miłości i zaufaniu a na to ostatnie naprawdę trzeba sobie bardzo zapracować, aby je odzyskać. Tak właśnie chce postąpić Rachel, aby odzyskać miłość Malcolma. Katy Evans kolejny raz napisała powieść pełną emocji, która kipi erotyzmem. Książka jest napisana ze smakiem a każda scena zbliżeń jest tak opisana, że nie trudno obie wyobrazić zamykając oczy i snuć fantazje. Czytając doświadczamy zmiany, jakie następują w Malcolmie z gorącego playboya zmienia się przy ukochanej kobiecie u swego boku.
    „Jesteś jedynym niebem, które dla mnie istnieje Rachel. A nawet gdybyś była piekłem, grzeszyłbym całe moje życie, żeby tylko być z Tobą.”
    Malcolma i Rachel pokochałam już od samego początku i od pierwszej strony kibicowałam, aby wszystko potoczyło się tak jak powinno. Podoba mi się również styl i język, jakim jest napisana książka, co bardzo dobrze i szybko czyta się. Muszę jeszcze wspomnieć o okładce książki, która jak najbardziej zwróciła moją uwagę. Przyciąga wzrok i elektryzuje snułam domysły, że zastanę wiele scen erotycznych i znalazłam, ale nie to, na co liczyłam.

    „Manwhore +1” jest to jedna z nielicznych książek, po które jeszcze nie raz przeczytam. Historia zapada w pamięci i mogę z czystym sumieniem polecić ją każdemu. Jeśli nie czytaliście pierwszej „Manwhore” część to musicie nadrobić, aby można dowiedzieć się, o co toczy się akcja książki. Jeśli jesteście gotowi na gorący romans z lekką nutą uniesień na spokojne wieczory to ta książka jest właśnie dla ciebie. Serdecznie polecam 🙂

  19. 4 z 5

    http://www.wachajac-ksiazki.pl/2017/03/katy-evans-manwhore1.html#

    Naprawdę rzadko zdarza mi się czytać książki, których kontynuacji wyczekuję ze zniecierpliwieniem. A właśnie tak było przy Manwhore+1, którego byłam niezwykle ciekawa i postanowiłam, że przeczytam kontynuację jak najszybciej. Chciałam więcej i więcej, zresztą nadal chcę. A jednak trochę się obawiałam, ponieważ zakończenie pierwszego tomu zbiło mnie z tropu oraz złamało serce. Jak się później okazało, nie było się czego bać i Evans rozniosła wszystkie stereotypy i ckliwe powroty, o których czytałam do tej pory.

    Dla osób, które miały już do czynienia z pierwszym tomem, wiedzą, jak burzliwie zakończyła się historia Sainta oraz Rachel. Natomiast osobom, które nie poznały jeszcze Manwhore, oczywiście nic nie zdradzę na ten temat. Skuszę się jednak i uchylę rąbka tajemnicy: lepszego rozwinięcia nie mogłam sobie wymarzyć. Evans osiągnęła idealną równowagę między złamanym sercem, tęsknotą, pożądaniem, szczęściem, smutkiem i tęsknotą. Akcja rozgrywa się spokojnie, ale również nie jest przeciągana w nieskończoność. Autorka zaskakuje, igra z ogniem i wpuszcza swoich bohaterów w sam środek uczuciowego huraganu.

    Jak już wspomniałam przy okazji recenzji pierwszego tomu, Rachel jest jedną z moich ulubionych postaci żeńskich. Nie jest zbyt wyidealizowana, lecz wykreowana jako kobieta z wadami jak również wieloma zaletami. Szczerze zaskoczyła mnie jej przemiana, ale również uczucia. Zazwyczaj w podobnych sytuacjach autorzy starają się wszystko obrócić tak, żeby płeć piękna była jak najmniej winna, a Katy Evans zaprezentowała to zupełnie z innej strony, nie owijając w bawełnę.

    O Malcolmie Saintcie nie będę pisać za dużo, ponieważ tego bohatera trzeba poznać samemu. Nie jest schematyczny, święty ani zbyt nieosiągalny i niedościgniony. Sytuacja z przyjaciółkami Rachel znacznie się poprawiła, zresztą ich relacja była nieco odsunięta na bok, bardziej niż w Manwhore, za co jestem ogromnie wdzięczna autorce, ale jednocześnie brakowało mi znajomych Sainta.

    Powieść Evans czyta się bardzo szybko, niezwykle przyjemnie i lekko. Relacje między bohaterami nie są wymuszone, wydarzenia są bardzo skrupulatnie przeprowadzone, a sceny miłosne gorące i barwne. Manwhore+1 to nie tylko kontrowersyjny tytuł, ale również tematyka i pomysł, bo przecież jak może winna być czemuś kobieta? Polecam niezwykle gorąco i namawiam do wyczekiwania kolejnych niesamowitych historii spod pióra Katy Evans, która naprawdę mocno mnie zaskoczyła!

  20. 5 z 5

    Przedstawiam Wam dziś jedną z bardziej wyczekanych kontynuacji serii, „Manwhore +1” Katy Evans od Wydawnictwo Kobiece.

    Pierwsza część cyklu zakończyła się w takim momencie, że ciekawość i oczekiwanie na dalsze losy Rachel i Malcoma Sainta niesamowicie się dłużyła. Jednak w końcu nasza cierpliwość została nagrodzona.

    Po rozczarowaniu jakiego najbardziej pożądany mężczyzna doznał panną Livingstone żaden ze scenariuszy ich dalszej historii nie wydaje się pewny. Jest jednak pewna siła, która ciągnie tą dwójkę do siebie. Siła, która nazywana jest przez naszych bohaterów uzależnieniem czy nawet obsesją na swoim punkcie. Czy będą w stanie zacząć swoją przygodę od nowa? Czy Saint, który może przebierać w kobietach zaryzykuje i zaufa Rachel? Przekonajcie się sami.

    Często w róznych seriach możemy spotkać się z pewnym trendem, że po rewelacyjnym otwarciu serii drugi tom jest słabszy. Jednak to nie dotyczy „Manwhore +1”, autorka zdecydowanie nie daje nam odczuć znużenia historią. Wręcz przeciwnie cały czas trzyma nas w niepewności i nerwowym oczekiwaniu co dalej? Dreszczyk pożądania, bardzo zmysłowe lecz nie wulgarne sceny erotyczne plus niezwykle plastyczny i lekki przekaz to niewątpliwa siła tej książki. Wykreowani bohaterowie urzekają czytelnika, chętnie przenieślibyśmy sie do ich świata i choć przez chwilę potowarzyszyli im w codziennym życiu. Kto z nas nie chciałby choć raz odbyć rejsu „Zabawką”?

    Świetna, lekka, zmysłowa historia, która pobudza zmysły i dodaje pikanterii codzienności. Serdecznie polecam. Świetna wiadomość jest taka, że już 25.05.2017 premiera ostatniego tomu „Ms. Manwhore”.

  21. 5 z 5

    Po poprzedniej części, gdzie wszystko zakończyło się tragicznie dla czytelników, nie mogłam opuścić kolejnego tomu, w którym Saint mógłby przywrócić naszą wiarę w lepsze zakończenie. Autorka dopiero przy Real zadebiutowała na polskim rynku, więc nie każdy z nas jest w stanie określić, co dzieje się w jej umyśl. Poprzednia seria różni się od tej, które Wydawnictwo Kobiece dało nam do rąk. Czy lubi zaskakiwać czytelnika niespodziewanym, a może i złym zakończeniem? Czy lubi happy ending? W jaki sposób druga część będzie wyróżniać się od pierwszej?
    Zapraszam do przeczytania recenzji.

    Opis książki:
    NIEPOHAMOWANY POCIĄG, HURAGAN ZMYSŁOWOŚCI I ROZPACZLIWE PRÓBY ODZYSKANIA ROZSĄDKU.
    MANWHORE+ 1 TO WIĘCEJ NIŻ ZWYKŁA POWIEŚĆ EROTYCZNA
    Katy Evans ponownie zniewala historią seksownego Malcolma Sainta. Manwhore + 1 to już drugi tom kultowej serii, która podbiła serca milionów czytelniczek na całym świecie. W tej książce znajdziesz ogrom zmysłowości. Do tego dodaj + jedno seksowne spojrzenie spod przymrużonych powiek… + jeden pocałunek, który sprawia, że miękną ci nogi… + 1 obłędny szczyt rozkoszy, który wyraża się niepohamowanym krzykiem ekstazy…
    Ponownie zakochasz się w historii wpływowego i bogatego playboya bez skrupułów, który zdecydowanie jest przepełniony grzechem, a jego nazwisko Saint (tł. święty) nie jest ani trochę adekwatne… Jeszcze raz zobaczysz, że bezwzględność i silny charakter w interesach przekłada się na brak kompromisów w łóżku i nieustępliwość w dążeniu do spełnienia w erotycznej strefie…
    A co u naszej „niewinnej” Rachel? Cóż, Malcolm Saint miał być wyłącznie zadaniem. Misją dziennikarską. Interesem. Artykułem.
    Chociaż próbowała odkryć jego karty, to on odkrył jej delikatne wnętrze i instynktowne potrzeby. Serce wygrało z rozumem i nic już nie może powstrzymać Gwen w dążeniu do spełnienia nowej misji. Misji przeistoczenia się ze zwykłej dziennikarki w panią + 1 Malcolma Sainta.
    Czy poprzednie uwikłanie w intrygę i knucie nie odbiją się przykrym echem na drodze zdobycia zaufania najseksowniejszego biznesmena w mieście?
    BESTSELLEROWA KATY EVANS PONOWNIE ZACHWYCA SZCZEGÓŁOWYM OPISEM NIESKRĘPOWANYCH EMOCJI
    źródło opisu: http://www.wydawnictwokobiece.pl/

    Przyznam szczerze, że nie wiedziałam czego się spodziewać. Romanse erotyczne zwykle mają charakterystyczną cechę, bowiem zazwyczaj spotykamy klasyczny wzór: seksowny mężczyzna, pożądanie, obsesja, miłość, problematyka i pierścionek lub nieplanowana ciąża. Zachwyt nad zachwytami. Na rynku możemy spotkać tysiące takich książek, więc autorki muszą dobrze zastanowić się nad unikatową fabułą. Muszą dać nam na tacy coś, czego jeszcze nie próbowałyśmy. Coś, czego jeszcze nie zwiedziliśmy. I choć Manwhore nie dało nam z początku czegoś nowego – ,,seksiak” i dziennikarka (przyp.) – to i tak pierwsza część miała coś w sobie. Coś takiego, co nie pozwoliło nam oderwać się od lektury i powstrzymywaliśmy się ostatkiem sił od tego, aby odwiedzić Wydawnictwo Kobiece i zażądać natychmiastowego wydania kolejnej części. W końcu wydały. Jaka więc jest druga część?

    Właściwie to trzymająca w napięciu. Jak cholera. Z powodu pierwszej części bałam się, że w drugiej znowu znajdą u siebie nawzajem jakiś powód, dla którego będą chcieli się rozdzielić. Nie ufałam nikomu. Śmierdziało mi podejrzliwością, intrygą. Rozmyślałam nawet o tym, czy Saint (czyt. mój mąż) przypadkiem nie chce się zemścić. Dodatkowym bonusem był jego ojciec, który również pojawił się w książce. Rozsadzało mnie. Niby to lekka lektura, lekki romans, ale siedziałam jak na szpilkach, obawiając się tego, co mogę zastać dalej. Taki niby thriller.
    Ale było również kolorowo. Cukierki, kwiatki, barwy tęczy fruwały, kiedy czytałam o tym, jak ich serca zbliżały się do siebie. Tak bardzo pragnęłam, aby oboje zobaczyli w sobie przyszłość. Dlatego też przy każdym zbliżeniu mój wzrok pieścił kartki. Moje serce się uśmiechało.

    Powieść napisana jest lekkim piórem, dzięki czemu szybko pochłania nas świat Manwhore. Zarówno pierwsza, jak i druga część należą do grupy powieści, które mogłabym czytać wielokrotnie. I z całą pewnością to uczynię, bo historia niesamowicie mnie wciągnęła. Spędzony wieczór z Manwhore to idealny powód, przez który musiałam oczyścić się z nerwów dnia codziennego. Odizolowana od zewnętrznego świata żyłam w fikcyjnym świecie.

    Wiem, że pojawiły się różne opinie – między innymi na temat głównej bohaterki. Co prawda, trochę była irytująca, ale każde jej działanie uzasadniałam napływającymi emocjami. Dlatego też nie miałam żadnych uwag odnośnie charakterystyki postaci. Każda strona była dla mnie intrygująca. Mało się działo, jedynie (jak już wcześniej wspomniałam) obawiałam się o rozwój sytuacji, ale mimo wszystko bardzo podobało mi się zestawienie wydarzeń. Po nerwach przy pierwszej części, druga stanowczo uciszyła nasze serce.

    Szczerze polecam miłośniczkom romansów erotycznych.

    Ocena: 5+/6

  22. 5 z 5

    Książka rozpoczyna się w kulminacyjnym momencie, który nastąpił pod koniec pierwszej części Manwhore. Nie będę zdradzała fabuły, bo byłby to dosyć istotny spoiler dla osób, które nie zapoznały się z pierwszą częścią powieści. Jak już wspominałam przy krótkiej recenzji pierwszego tomu – zakończenie przewidziałam, ale czekanie pół roku na kontynuację było istną torturą. Myślę nawet, że przez to było mi tak ciężko zacząć czytać ciąg dalszy tej historii, ponieważ minęło sporo czasu. Manwhore +1 miało premierę w lutym, a ja piszę o niej na początku maja. To jest sam dowód na to, że długo z nią zwlekałam i trochę żałuję, ponieważ dalsze losy bohaterów są równie ciekawe, jak w Manwhore.

    Katy Evans potrafi tak genialnie kreować męskich bohaterów, że brak mi słów. Malcolm Saint jest na to czystym dowodem. Wiem, że książka należy raczej do gatunku literatury erotycznej, a słysząc o takich książkach, każda osoba która zraziła się do tych książek przez Greya, uważa, że każdy facet jest podobny do Christiana Greya, ale muszę zmienić Wasz pogląd. Nie jest tak w najmniejszym stopniu. Owszem, zdarza się to często, w końcu większość powieści erotycznych jest oparta na trylogii E. L. James, ale nie jest tak z cyklu książek Manwhore.

    Saint to człowiek ideał. Szkoda czasu na wymienianie jego zalety i to jaki jest genialny, ponieważ sami musicie go poznać, czytając jego historię. Z ręką na sercu przyznaję, że nie wyłapałam w nim żadnej wady, chociaż z pewnością miał ich trochę – tak jak każdy człowiek. Z główną bohaterką było już gorzej. Tak jak irytowała mnie w pierwszej części, tak przeciągnęło się to do połowy drugiego tomu. Na szczęście moja irytacja jej osobą nie trwała do samego końca. Powodów było wiele i cieszę się, że w końcu się lekko mówiąc „ogarnęła”.

    Czemu tak bardzo Rachel mnie denerwowała? Otóż nie mogłam wytrzymać jej ciągłych przemyśleń, dialogów i tego co sobą reprezentowała przez pierwsze strony książki. Malcolm był wszędzie: kiedy spała, jadła, piła, chodziła do pracy, wychodziła z pracy, czy też się kąpała. Wiem, że ten facet to chodząca bomba perfekcji i może wcale jej się nie dziwię, ale to była przesada. Nie czytało się tego przyjemnie pod żadnym względem i cieszę się, że po jakimś czasie to ustało, bo przez główną bohaterkę miałam ochotę odłożyć książkę.

    Akcja w tej lekturze jest tak samo ciekawa jak w poprzednim. Myślę, że całą zasługę trzeba przyznać stylu autorki, ponieważ tak – jest wciągający, pochłaniający i książka jest napisana bardzo, bardzo dobrze. Gorzej już z charakterem i osobowością Rachel, która mimo iż jest bardzo mądrą i ambitną bohaterką, potrafiła zirytować i to nie jeden raz. Nie wątpię, że gdybym była na jej miejscu, myślałabym i zachowywałabym się bardzo podobnie do niej, ale ciężko czytać o tak denerwujących przemyśleniach. Starałam się na to nie zwracać zbytniej uwagi, przez co większe zainteresowanie poświęciłam męskiej postaci, która autorce wyszła doskonale.

    Zwróciłam już na to uwagę przy Manwhore, ale każda z części posiada swoją playlistę piosenek na samym początku. Była to świetna opcja, ponieważ w trakcie czytania mogłam stworzyć sobie taką listę zaproponowanych piosenek, albo znaleźć gotową, wykonaną przez inne osoby i słuchać w trakcie czytania. Piosenki fantastycznie oddają charakter książki i są super dopasowane. Na dodatek parę z nich wpadło mi w ucho i teraz mimowolnie ciągle je włączam, ponieważ nie mogę się od nich oderwać.

    Zakończenie książki jest satysfakcjonujące i nie wyobrażam sobie innego. Nie jest to może literatura i seria z wyższej półki, ale sądzę, że fanatycy romansów i literatury erotycznej będą zachwyceni. Ciekawa koncepcja, dobrzy bohaterowie i interesujące tło akcji, które też jest istotne dla całej fabuły. Zawód Rachel szczególnie mnie zainteresował, ponieważ bohaterka jest dziennikarką, a ja gdzieś w głębi serca, kiedyś dawno, dawno temu również marzyłam o takiej pracy.

    Manwhore +1 to niezwykle dobra kontynuacja, Mimo gorszego początku, który niezbyt mi się podobał, jest to niezła książka (a raczej cykl), która idealnie sprawdzi się pod względem rozrywkowym. Książka przy której można się zrelaksować, odpocząć i przeczytać w jeden wieczór. Nie oczekiwałam od niej wiele, przez co się nie zawiodłam. Spodziewałam się zadowalającej fabuły, dobrego zakończenia i jestem w pełni szczęśliwa.

Dodaj opinię

Solve : *
29 + 12 =


Masz coś do przedyskutowania?