Ms Manwhore 72dpi
Ms Manwhore 3DMs Manwhore 72dpi

Ms. Manwhore

34,90  22,90 

taniej o: 12,00  (34%)

Katy Evans
4.25 out of 5 na podstawie ocen 12 klientów
12 opinii klienta
  • tłumaczenie: Monika Wiśniewska
  • liczba stron: 184
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Oto ostatnia część namiętnej serii Katy Evans. Love story, które spowodowało szybsze bicie serca u niejednej czytelniczki, wybucha na nowo. Jaką niespodziankę los przygotował Malcolmowi Saintowi i Rachel Livingston, czyli najmodniejszej parze w Chicago? 

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

PIORUNUJĄCY FINAŁ SERII, KTÓRA ZAINSPIROWAŁA NIEJEDNĄ KOBIETĘ DO ODROBINY SZALEŃSTWA

 

Oto ostatnia część namiętnej serii Katy Evans. Love story, które spowodowało szybsze bicie serca u niejednej czytelniczki, wybucha na nowo. Jaką niespodziankę los przygotował Malcolmowi Saintowi i Rachel Livingston, czyli najmodniejszej parze w Chicago? Choć od początku była między nimi niewiarygodna chemia, w pewnym momencie zawisł nad nimi cień mrocznych tajemnic. Jednak pasja i pożądanie zwyciężyło.

Jak skończy się ta historia?

Czy najbogatszy i cieszący się ogromną sławą przystojniak w końcu się ustatkuje?

A może jedna kobieta to za mało?

Ostateczne decyzje zostaną podjęte. Ms. Manwhore to oszałamiające zakończenie serii.

 

JAK ZAKOŃCZY SIĘ HISTORIA OBŁĘDNIE PRZYSTOJNEGO PLAYBOYA I DZIENNIKARKI, KTÓRA JEST NIEWINNA TYLKO Z POZORU?

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Katy Evans

Cykl

Manwhore

ISBN

978-83-65506-44-3

Rok wydania

2017

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

184

Tłumaczenie

Monika Wiśniewska

Tytuł oryginału

Ms. Manwhore

Ean

9788365506443

Stan

nowa, pełnowartościowa

12 reviews for Ms. Manwhore

  1. 5 z 5

    Najpiękniejsze uczucia to te, które są najbardziej szczere, uczciwe, płynące prosto z serca człowieka. Nie są owiane nutą fałszu, zazdrości i naznaczone nienawiścią. Są niewinne, ale potężne. Powodują uśmiech na twarzy, ciepło na duszy i bezpieczeństwo, dużo bezpieczeństwa.

    Co słychać u ulubionej pary w Chicago?
    Fanki Sainta niepocieszone, pełne frustracji i nienawiści do Rachel. Życzą im szybkiego rozstania i wszystkiego co najgorsze. Panowie się cieszą, że wreszcie w klubie będą mogli wyrywać kobiety skoro Saint nie stanowi dla nich zagrożenia.
    A przed Rachel nowe wyzwania… ślub, który jest sprzeczny z wizją narzeczonego, intercyza, o której do tej pory nie myślała, widmo Victori i odczuwalny brak ojca. Jednak ma przy sobie najbliższych i życzliwych ludzi, którzy pomagają jej przejść przez te najbardziej emocjonalne chwile.

    Powiem Wam, że jestem niepocieszona. Ms. manwhore ma tylko 179 stron! Dużo? Mało? Z jednej strony fajnie, że mamy kontynuację, z drugiej szkoda, że tak krótką. Tak, tak… kobiecie się nie dogodzi.

    Ms. manwhore jest takim balsamem na dusze, wisienką na torcie, finałem. Ukazuje wszystko co najpiękniejsze, najbardziej delikatne. Jest finałem cierpliwości i oddania. Jest ciepła w uczucia, miłość, wierność, oddanie, przyjaźń… Jest bogata w te wszystkie wartości, o których my tak często zapominamy lub ich nie doceniamy.
    Ostatnia część przygód Sainta i Rachel jest zdecydowanie najspokojniejsza. Z resztą nie oszukujmy się ile czytelnik jest w stanie wytrzymać? Ile tym bohaterom można rzucać kłody pod nogi? Dlatego ja cieszę się, że ta część ma właśnie taki harmonijny charakter. Ufff… tym razem moje serce nie umiera, moja dusza się raduje. Mam uśmiech na twarzy.

    „(…) i to jest moje ulubione miejsce. Home base w baseballu, okno cyklonu, nieruchomy środek Ziemi, wokół którego wszystko się obraca. Właśnie tutaj. W tych ramionach. Ramionach tego jedynego mężczyzny. Moje miejsce, do którego wracam po orbicie. Moje miejsce, w którym się śmieję, kocham i grzeszę.”

    Nasi bohaterowie wreszcie dorośli, stali się bardziej pewni siebie wzajemnie i uczucia którym się darzą.

    Powiem tak… spodziewałam się po tej części znacznie innego obrotu wydarzeń. Sporo wątków zostało jeszcze otwartych dlatego byłam przekonana, że ta część będzie zarówno kontynuacją jak i zakończeniem jeszcze otwartych spraw. Autorka postawiła jednak na całkiem inny przebieg wydarzeń. Może to i dobrze? Czasami tworzenie fabuły na siłę mija się z celem tym bardziej, że przygoda Rachel i Sainta miała początkowo zakończyć się na drugim tomie.
    Książka w sam raz na jeden wieczór – lekka i przyjemna.

    http://www.zaczytanawiedzma.blogspot.com

  2. 3 z 5

    Święty? Grzesznik? A może dwa w jednym?

    Nie jest tajemnicą, iż Katy Evans obok K. Bromberg ( seria Driven ) oraz Laurelin Paige ( seria Uwikłani ) jest moją ulubioną autorką romansów o tematyce erotycznej. Pierwsza debiutancka seria tej pani – Real – skradła moje serce już od pierwszego tomu. Podobnie było w przypadku kolejnej serii autorki – Manwhore.

    Kiedy w zapowiedziach wydawniczych Wydawnictwa Kobiecego odnalazłam nazwisko pani Evans, wiedziałam, że muszę sięgnąć po tę książkę.

    Zamówienie w jednej z internetowych księgarni złożone. Oczekiwanie. Wrzesień 2016. Premiera. Dostawa dzień później. Ekscytacja spowodowana nową książką. I BARDZO miłe zaskoczenie już od pierwszej strony.

    Zakochałam się w Malcolmie Kyleu Prestonie Loganie Saint już od pierwszego czytania. Szybko zyskałam kolejnego książkowego męża, który znajduje się obecnie w pierwszej piątce moich ulubionych książkowych bohaterów.

    Po pierwszym tomie Malcolm i ja zmuszeni byliśmy rozstać się na jakiś czas, ale obiecaliśmy sobie, iż niedługo znów do siebie wrócimy.

    Luty 2017. Premiera ,,Manwhore +1″. Ekscytacji ciąg dalszy. Miłość do Świętego Grzesznika przybrała na sile.

    Kolejne bolesne rozstanie i wreszcie w maju 2017 – kolejny powrót. Poziom ekscytacji… spada w dół na łeb, na szyję.

    Jesteście ciekawi dlaczego?

    Tak więc w tym momencie przechodzimy do dzisiejszej recenzji.

    Jestem świeżo po lekturze ,,Ms Manwhore” – ostatniej już części historii Rachel i Malcolma. Książka dotarła do mnie kilka dni temu, z barku czasu walczyłam z nią dwa dni, aż w końcu skończyłam i udało mi się wyrobić o tej pozycji jako takie zdanie.

    A jakie to zdanie? Za chwilę się przekonacie…

    Moje oczekiwania wobec ,,Ms Manwhore” nie były zbyt wygórowane, zważywszy na fakt, iż zakończenie tomu drugiego mocno sugerowało treść tomu trzeciego. ( Uwaga spoiler! ) W zakończeniu ,,Manwhore +1″ byliśmy świadkami zaręczyn głównych bohaterów, a skoro były zaręczyny – to naturalne, iż niedługo po nich musi nastąpić ślub.

    WIELKI DZIEŃ – to właśnie jest temat główny ,,Ms Manwhore”.

  3. 3 z 5

    Po dalszą część recenzji zapraszam na mój nowy blog :
    http://katherinethebookworm.blogspot.com/2017/05/nie-taki-grzesznik-straszny-jak-go.html

  4. 5 z 5

    Niestety, Ms. Manwhore to ostatnia część Love story wspaniałej pary jaką jest Malcolm i Rachel. Przedostatnia część zakończyła się dobrze, więc i dobrze rozpoczyna się ostatnia. Kolacja, radość, zaręczyny, piękny pierścionek i namiętny wieczór. Nie da się przejść koło tej książki obojętnie. Ba! nawet koło całej serii! Chcesz wiedzieć jak bardzo wciąga? Sięgnij po pierwszą część Manwhore i zanurz się w lekturze na dobre.

    Cóż dzieje się w tej części? Cała książka aż kipi miłością, relacje zakochanych układają się bardzo dobrze, zaręczyny zbliżają ich do siebie jeszcze bardziej. Ślub. Pora na ślub i Saint będzie już zaklepany, zajęty i nie do zdobycia. Wiele kobiet nie podziela entuzjazmu Rachel i nie wróży im dobrze. Jak się będzie układało najmodniejszej parze w Chicago? Zdawać by się mogło, że wszystko przebiegnie bez żadnych kłód pod nogami. A jednak…

    Wydawnictwo Kobiece rozpieszcza swoje czytelniczki i wydaje wspaniałej książki. Wspaniała literatura erotyczna tak naprawdę wychodzi od nich. Duży plus za to.
    Jedynym minusem jaki otrzymuje ode mnie ta książka, to taki, że jest krótka. Na jeden wieczór. Góra dwa. Ale bardziej jeden, bo wciąga jak dwie poprzednie części. Mimo wszystko to jedna z lepszych historii erotycznych na mojej półce, polecam! 🙂

  5. 5 z 5

    „Piorunujący finał z Malcolmem Saintem w roli głównej, który skradł serce niejednej kobiecie.”

    „Ms. Manwhore” to wspaniałe zwieńczenie historii o Malcolmie Saintcie i Rachel Livingstone. Jest to krótka, bo niespełna dwustustronicowa książka, ale dzięki niej kolejny raz możemy wkroczyć do świata pięknej miłości, zmysłowej namiętności i gorącego pożądania. To idealny finał tej bajkowej historii i każdy, kto przeczytał dwa wcześniejsze tomy, będzie w pełni usatysfakcjonowany tym zakończeniem. Osobiście uwielbiam, gdy autorzy dopisują takie krótkie zakończenia i kiedy jeszcze raz mogę spotkać się bohaterami, których polubiłam i poznać ich dalsze losy, bez dramatów, problemów i trosk.

    Katy Evans kolejny raz urzekła mnie swoim lekkim stylem, kolejny raz pokazała mi, jak piękna potrafi być miłość i kolejny raz zauroczyła mnie swoją historią. Książkę czyta się zdecydowanie zbyt szybko, ponieważ już od pierwszej strony zostajemy wciągnięci w wir przygotowań do wielkiego dnia, który na zawsze odmieni życie bohaterów. Autorka bardzo ciekawie poprowadziła główny watek i z bólem serca muszę stwierdzić, że żal mi się rozstawać z Malcolmem, bo to bohater, który niespodziewanie wkradł się do mojego serca i pewnie już tam zostanie. Jednak uważam, że ta „książeczka” to idealne pożegnanie z Rachel i Malcolmem i mam nadzieję, że może jeszcze ich spotkam w kolejnej książce z tej serii, która będzie o ich przyjaciołach.

    Podsumowując, jest to książka pełna pasji, namiętności i pożądania. Każdy, kto poznał historię tej dwójki bohaterów, powinien ją przeczytać. Ja spędziłam przy niej wspaniałą godzinę i razem z Rachel i Malcolmem przeżywałam ich najważniejszy dzień w życiu. Żal mi się z nimi rozstawać, ale to naprawdę idealne zakończenie, które spodoba się każdemu i będziecie zadowoleni, że wraz z nimi uczestniczyliście w tej cudownej podróży.

    Gorąco polecam!

    P.S. Zakochałam się w okładce! Jest po prostu cudowna!

    Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

  6. 4 z 5

    Czy szczęśliwe zakończenie jest możliwe w prawdziwym życiu? Czy ślub gwarantuje bezgraniczne szczęście? Kiedy poznajemy osobę, z którą stwarzamy związek, z czasem pragniemy czegoś więcej. Chcemy, by nasze uczucie nigdy się nie wypaliło. Choć możemy na początku nie zdawać sobie z tego sprawy, zaczynamy pragnąć, by pewnego dnia złożyć przysięgę przed Bogiem i rodzinę, aby już na zawsze, do końca naszych dni, w zdrowiu i chorobie, zażywać szczęścia z tą drugą osobą. Mamy nadzieję, że to wszystko zmieni. Wszelkie problemy odejdą w zapomnienie, a my już na zawsze pozostaniemy w naszym osobistym raju. Bądźmy szczerzy, życie jest niezwykle trudne. Nie można tak naprawdę czegokolwiek przewidzieć. Raz wspinamy się pod górkę, by za chwilę odkryć, że istnieje skrót, który w sekundę poprowadzi nas na samą górę. Co wybierzemy? Żmudną wspinaczkę, czy szybkie przejście? Sądzę, że choćby istniało wiele tajemnych ścieżek, które mogą poprowadzić nas szybciej do celu, warto podjąć się tej trudnej wspinaczki. Nie zawsze będzie łatwo, czasami w naszym sercu zagości smutek, ale to właśnie ta druga osoba będzie go dzieliła z nami. Warto podjąć się tej niebezpiecznej, ale jakże intrygującej podróży i nigdy się nie poddawać, by na samym końcu zrozumieć, że to najlepsza historia naszego życia… Kochani, zapraszam was dziś do zapoznania się z recenzją książki, która jest dopełnieniem niezwykle intensywnej, interesującej historii Rachel i Malcolma. Czy była potrzebna? Sądzę, że każdy wielbiciel tej serii, powinien zapoznać się z tym dodatkiem, ponieważ każdy powrót do tego świata i tej gamy uczuć, przynosi szczęście. Katy Evans stworzyła ,,Ms. Manwhore”, aby podziękować swoim fanom za to, że zawsze ją wspierali i pokazać im ostateczne zakończenie jednej z najlepszych historii miłosnych ostatnich lat. Zapraszam do zaznajomienia się z całą recenzją!

    PIORUNUJĄCY FINAŁ SERII, KTÓRA ZAINSPIROWAŁA NIEJEDNĄ KOBIETĘ DO ODROBINY SZALEŃSTWA
    Oto ostatnia część namiętnej serii Katy Evans. Love story, które spowodowało szybsze bicie serca u niejednej czytelniczki, wybucha na nowo. Jaką niespodziankę los przygotował Malcolmowi Saintowi i Rachel Livingston, czyli najmodniejszej parze w Chicago? Choć od początku była między nimi niewiarygodna chemia, w pewnym momencie zawisł nad nimi cień mrocznych tajemnic. Jednak pasja i pożądanie zwyciężyło.
    Jak skończy się ta historia?
    Czy najbogatszy i cieszący się ogromną sławą przystojniak w końcu się ustatkuje?
    A może jedna kobieta to za mało?
    Ostateczne decyzje zostaną podjęte. Ms. Manwhore to oszałamiające zakończenie serii.
    JAK ZAKOŃCZY SIĘ HISTORIA OBŁĘDNIE PRZYSTOJNEGO PLAYBOYA I DZIENNIKARKI, KTÓRA JEST NIEWINNA TYLKO Z POZORU?

    Malcolm Saint musi podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji w swoim życiu. Czy będzie potrafił odciąć się od swojej niepochlebnej przeszłości i wyznać wierność jednej kobiecie do końca swego żywota?
    Rachel i Malcolm po pokonaniu wielu problemów w końcu mogą się cieszyć swoim sercem. Prawda o artykule wyszła na jaw, a mężczyzna postanowił dać ukochanej drugą szansę. Problemy z ojcem Sainta powoli odchodzą w zapomnienie, a zakochani w sobie do szaleństwa młodzi ludzie, w końcu mogą cieszyć się sobą nawzajem. Wszystko układa się po ich myśli. Rachel, choć na początku się do tego nie przyznaje, zaczyna pragnąć czegoś więcej – ostatecznego przyrzeczenia, które połączy ich już na zawsze. Malcolm również zaczyna myśleć o zawarciu związku małżeńskiego przed bliskimi. Tylko, czy będzie potrafił dotrzymać wierności jednej kobiecie? Czy ktoś stanie im na drodze do szczęścia? Czy szczęśliwe zakończenia naprawdę istnieją?

    ,,Ms. Manwhore” to wspaniałe dokończenie historii Rachel i Malcolma. Choć nie znajdziecie tu zaskakujących zwrotów akcji, to osoby, które polubiły głównych bohaterów, powinny się z nią zapoznać. Dodatek stworzony przez panią Evans ma na celu ostateczne pożegnanie z bohaterami dwóch pierwszych książek z serii ,,Manwhore” i ukazanie fanom tych najbardziej zabieganych, ale jakże szczęśliwych dni przed złożeniem przysięgi. Nie spodziewajcie się w tej historii niespodzianek i kolejnych problemów, z którymi będą musieli zmierzyć się bohaterowie. Nie czułam zbyt wielu porywów serca, zapoznając się z tym dodatkiem. Najbardziej intrygującą sceną, o dziwo, nie była sama ceremonia, ale rozmowa mężczyzn o Ginie, której historię chcę poznać, jak najszybciej. Przygotujcie się na intensywne, urocze pożegnanie, które zapewni wam powrót do tej historii. Miłość Rachel i Malcolma musiała zmierzyć się z wieloma przeszkodami, ale nareszcie odnaleźli samych siebie. Zobaczcie ostatnie przygotowania do najważniejszego dnia w ich życiu!

    Czy Rachel i Malcolm wydoroślali od ostatniego tomu? Trudno mi powiedzieć, ponieważ ,,Ms. Manwhore” to mały objętościowo dodatek, który można przeczytać w dwie godziny, a nawet szybciej. Na pewno są bezgranicznie szczęśliwi. W tej części widzimy ich jako radosnych, bardzo w sobie zakochanych kochanków, którzy pragną sformalizować swój związek. Malcolm bez względu na wszystko pozostaje zdecydowanym, sprawiedliwym, odważnym mężczyzną, który nie boi się wyzwań i choć czasami bardzo czegoś pragnie, to jest gotowy zrezygnować z tego zamiaru, aby uszczęśliwić innych. Rachel zaczyna wspominać swojego zmarłego tatę, a wątpliwości rodzą się w jej sercu. Ciągle zastanawia się, jak to będzie, gdy zostanie panią Saint. Cieszę się, że zapoznałam się z tym zakończeniem, bo choć nie wniósł za wiele do tej historii, to umożliwił mi powrót do jednej z najbardziej intrygujących historii miłosnych ostatnich lat.

    ,,Ms. Manwhore” to pozycja obowiązkowa dla każdego wielbiciela tej serii. Nie możecie sobie go odpuścić, ponieważ, choć nie znajdziecie w nim nic zaskakującego (oprócz rozmowy chłopaków o Ginie, a szczególnie wyznaniu Tahoe), to i tak nie pożałujecie. Czy jesteście gotowi zakończyć swoją przygodę z Rachel i Saintem, aby poznać historie innych bohaterów? Polecam!

  7. 5 z 5

    Trudno mi przyznać, że to niestety już ostateczne pożegnanie z ukochanym Saintem i wspaniałą Rachel. Z wielką chęcią dowiedziałabym się, jak życie dla tej dwójki potoczy się dalej i choć w tej historii zostało powiedziane już wszystko, to osobiście czuję ogromny niedosyt, a ostatnia część była tą najbardziej przewidującą.

    „Ms. manwhore” to zakończenie burzliwej oraz elektryzującej historii o nieziemsko przystojnym i jakże bogatym Malcolmie Saintcie oraz Rachel Livingstone. Książka posiada tylko 179 stron, co dla mnie było ogromnym rozczarowaniem, jednak nie brak w niej kuszących opisów, które przyprawiają o dreszcze i gęsią skórkę. Twórczość Katy Evans jest dla mnie bliska.

    Autorka udowadnia, że miłości przepełniona erotyzmem i wieloma sekretami wcale nie musi być zła, wystarczy tylko silne uczucie i chęć by odbudować na nowo w sobie to, co najważniejsze. Książka napisana została lekkim oraz przyjemnym językiem, co nadaje jej przyjemny do odczytu tekst. Szkoda mi rozstawać się z bohaterami, którzy zostali stworzeni od podstaw doskonale z krwi i kości. Od pierwszych stron porywają nasze serca i zaskarbiają przyjazne i ciepłe uczucia. Moje serca najbardziej ubolewa z straty Malcolma, którego opisy sprawiają, że każda kobieta nie zostaje obojętna. Szarmancki, elegancji, dobrze wychowany, a dodatkowo budzą się w nim diabelskie emocje, jeśli chodzi o relacje z kobietami, a szczególnie Rachel. Obie postacie początkowo skryte w sobie teraz odnalazły w sobie więź, która pozwala na doskonałą komunikacje. Trudno opisywać „Ms.manwhore” bez spoilerów, a tym bardziej bez emocji bo to bowiem zadanie nie do wykonania.

    Polecam każdemu, kto żyje w głębokiej symbiozie z literaturą kobiecą, a także gorącymi romansami. Każdy poznający ową historie przez długi czas nie zapomni o tym, co czuł po jej odłożeniu. „Ms.manwhore” to historia pełna uwikłanych sytuacji, gorącej miłości i dwójce zagubionych tak bardzo różnych od siebie dusz, które po wielu przeciwnościach się odnalazły. To dotychczas chyba najgorętsza para w erotykach jakie czytałam.

    Autor: Katy Evans
    Tytuł:”Ms. manwhore”
    Gatunek: Romans
    Wydawnictwo: Kobiece
    Moja ocena: 8.5/10

  8. 3 z 5

    Tę oraz inne recenzje możecie przeczytać na http://www.swiat-ksiazkowych-recenzji.blogspot.com

    Autor: Katy Evans
    Tytuł: Ms. Manwhore
    Cykl: Manwhore (tom 2.5)
    Ilość stron: 179
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
    Cena: 34,90 zł

    „Jesteśmy w domu. My. Nie on, nie ja. My. Tu będzie nasz dom.”

    Uwielbiam cykl Manwhore, uwielbiam Malcolma Sainta, ale litości czemu autorka pokusiła się o napisanie czegoś takiego? Z całym szacunkiem, ale niestety tutaj posypią się iskry.

    Malcolm Saint, przystojny i bogaty właściciel jedenej z największych firm w Chicago oświadcza się młodej Rachel Livingston, którą poznał podczas jej wywiadu, który miał go zdemaskować. Wszelkie kłótnie, nieporozumienia poszły w niepamięć. Czy los pozwoli im zakończyć swoją walkę z napisem „Happily ever after”?

    I tu na tym powinnam zakończyć pisanie o tej książce. Tak naprawdę nie mam pojęcia dlaczego powstał ten pół tom. Owszem pamiętam, że gdy pisałam o drugim tomie chciałam kontynuacji, ale spodziewałam się czegoś innego, jakiegoś zwrotu akcji, jakiejś przeszkody z którą Rachel i Malcolm musieliby się zmierzyć. W zamian dostałam prawie 180 stron słodkiego pierdzenia o miłości, o przygotowaniach do ślubu i ich abstynencji we współżyciu, po to by mieć idealną noc poślubną (serio?). Wybaczcie mój kolokwialny język i tom, ale inaczej nie potrafię w tym przypadku tego określić.

    Super, miłość wygrała i bardzo fajnie, ale myślę jednak że było to zupełnie niepotrzebne. Rozumiem zwieńczenie historii i tak dalej, zamknięcie tematu o Malcolmie i Rachel, po to by kolejna książką czyli „Ladies Man” była minimalnie powiązana z nimi. Jednak wolałabym gdyby to było w drugim tomie, pal licho więcej stron, ale byłaby to całość, spójna i z sensem. Teraz jestem rozczarowana.

    Mimo to dwa pierwsze tomy Wam polecam, bo są naprawdę dobre, jest to historia z ciekawym wątkiem.

  9. 5 z 5

    Rachel i Malcolm mają za sobą trudne chwile. Teraz mają nadzieję za „żyli długo i szczęśliwie”. Pragną być już na zawsze razem. Rachel marzy, by stać się panią Saint i złożyć przysięgę wierności ukochanemu. Malcolm pragnie dla swej kobiety wyprawić iście bajkowy ślub. Przygotowania do najłatwiejszych nie należą. Rachel bardzo brakuje obecności ojca, wie, że nie poprowadzi jej on do ołtarza. Do tego pełno zawistnych fanek Malcolma nie wróży im szczęścia na różnych portalach. Jednak, czy miłość nie zwalczy wszelkich przeciwności?

    Tym razem króciutka książka, ponownie przenosi nas do chicagowskiego świata milionera i dziennikarki, których historię opowiedziały dwa poprzednie tomy. W tej części autorka zaserwowała finał bajkowej historii Rachel, która znalazła swojego księcia i uczucie, o którym marzy wiele kobiet.

    Ms. Manwhore to piękne, choć może trochę zbyt słodkie i mało emocjonujące zakończenie trudnej historii Rachel i Sainta. Jest to już niestety pożegnanie z tymi wspaniałymi bohaterami. Autorka najwyraźniej postanowiła zakończyć je słodko, słodko, słodko… Jak dla mnie zbyt słodko. Zabrakło mi tego co w poprzednich częściach, czyli niespodzianek, problemów, trudności, głębszych relacji… Nie ma tu wielkich porywów serca i wielkich namiętności.

    Warto jednak przeczytać tę książkę, bo jest ona, mimo wszystko pięknym zakończeniem cudownej historii Malcolma i Rachel, pełnym świec, kwiatów i miłości. Jest także po części wprowadzeniem do kolejnej książki opowiadającej o Ginnie i Tahoe.

  10. 3 z 5

    Dla tych, którzy nie czytali jeszcze serii to może być SPOILEREM!

    Po raz kolejny możemy wkroczyć do życia najgorętszej pary Chicago, aby śledzić ich przygotowania do ślubu. Prace idą pełną parą i jest pewne, że to będzie najlepszy ślub w historii. Młodzi świata poza sobą nie widzą. Są jak nastolatkowie, którzy po raz pierwszy się zakochali i odkryli co to seks. Jednak Rachel postanawia, że przed ślubem powstrzymają się od intymnych igraszek do czasu nocy poślubnej. Tylko czy Malcolm pozwoli jej zrealizować ten plan?
    Tahoe coraz bardziej stara się o względy Giny, ale ta pozostaje nieugięta nawet pomimo tego co czuje do tego faceta.

    Ta część jest takim fajnym zakończeniem ich historii. Nie ma tu dramatów, kłótni, zwrotów akcji. Wszystko jest cukierkowe przez co wyszło trochę nudno i za słodko, ale książka ma około 200 stron więc można to przeżyć, chociaż nieco ciężko się to czytało. Nie chodzi mi o to, że to było złe. Fani twórczości Evans wiedzą czego się po niej spodziewać. Zawsze znajdzie się jakieś „ale”. Przez poprzednie tomy lepiej się brnęło, bo tam dostaliśmy trochę dramaturgii i dlatego było ciekawiej. Autorka po prostu chciała dać im spokojny finał i to nam właśnie przekazała.
    Może ta historia jest trochę niedopracowana, może i ten motyw większości się już przejadł, może główna bohaterka czasami denerwuje, ale Katy świetnie kreuje męskich bohaterów przez co sprawia, że chcemy czytać te książki. Czy to bokser czy biznesmen – i tak dostaniemy dużą dawkę seksapilu i testosteronu. To książki, które można poczytać w leniwe, spokojne wieczory gdy nie mamy ochoty na nic innego.
    Polecam tą część fanom serii Manwhore, którzy są ciekawi jak wyglądał wielki dzień Saintów 🙂

  11. 5 z 5

    Ms. Manwhore jest dopełnieniem dwóch poprzednich książek. Pamiętacie boskiego Malcolma Sainta i piękną Rachel Livingston?
    Jest to przedłużenie losów tej dwójki. Czy dojdzie do ślubu ? Czy ktoś stanie na drodze do ich szczęścia ?

    Moim skromnym zdaniem autorka Katy Evans dobrze wiedziała, że będziemy chcieli przeczytać kolejne losy Malcolma i Rachel, bo nie zostawiła zamkniętej furtki dla tej historii. Jestem mile zaskoczona treścią książki, ale długością już nie. Stanowczo była ona za krótka, przeczytana zaledwie w jedną godzinkę, a dla osoby kochającej czytać takie historie są na wagę złota.
    Oczywiście książki na długo zapadną mi w pamięci, szczególnie przystojny Malcolm.
    Nie chcę zdradzać co się wydarzy, bo książka i tak jest krótka i mogłabym ją streścić ale po co ? Wszystkiego dowiecie się sięgając po książkę 🙂
    Miłej lektury książkoholicy ! ;D

  12. 5 z 5

    ksiazki-wiktorii2.blogspot.com
    „Ms.manwhore” to trzecia i ostatnia powieść z cyklu „Manwhore” autorstwa Katy Evans. Były upadki i wzloty, były porażki i zachwyty w dwóch poprzednich tomach, ale co z tą częścią? Czy to właśnie ona uratowała całą serię, czy może ją pogrążyła? Po poznaniu tego tomu mogę przyznać, że uratował on całość. Mimo, że ani tom pierwszy, a tym bardziej drugi nie został w moich oczach źle odebrany, pochylam się ku myśli, że najbardziej z tych wszystkich części zachwycił mnie właśnie ten. To on poruszył w moim świecie niebo i ziemię.

    „My priority is merging your life with mine”

    Rachel to kobieta delikatna, dziennikarka, która marzy o tym, aby być najlepszą w swoim fachu. Nigdy nie marzyła o chłopaku czy mężu, zawsze odlychała to na drugi plan. Malcolm Saint to najpoważniejszy i najgorętszy mężczyzna w Chicago. Jest nie ugięty, waleczny i co najważniejsze nigdy się nie poddaje. Jest marzeniem każdej kobiety i przekleństwem każdego mężczyzny. Kiedy on i ona się spotykają nic wtedy jeszcze nie wróży, tego co się wydarzyło w ich duszach, sercach oraz życiach. Jednak tak jak każdemu wiadomo nie od dziś życie jest zwtotne i nie do przewidzenia. Nie wiadomo skąd i kiedy mu zaczęło zależeć na niej, a jej na nim. Po walce o samych siebie oraz drugą połówkę serca, nadeszła ta pora. Nadeszła pora, aby przypieczentować ich związek raz na zawsze. A w jaki sposób? Za pomocą bajecznego ślubu.

    „I will neve by on anyone’s #TEAMSAINT team buy yours….”

    Seria „Manwhore” od początku do samego końca zachwyca nas treścią, karmi nas nadzieją, gorącymi pocałunkami, dostajemy nie raz wypieków na policzkach oraz robi nam się gorąco na myśl o Malcolmie Saincie. Każda część została dokładnie przemyślana przez autorkę, jednak największe wrażenie na mnie osobiście zrobił właśnie ten tom. Czyli podsumowanie, można powiedzieć pożegnanie z bohaterami. Cała treść tego tomu jest delikatna, nie ma w niej pikanterii, która występowała w poprzednich tomach. Tutaj rządzi spokój, delikatność oraz prawdziwe uczucia. Moim zdaniem autorka idealnie zakończyła swoją serię. Po zakończeniu tego tomu nie mamy wątpliwości, że to co miało zostać opowiedziane, zostało przekazane. Nie ma niedokończonych wątków, wszystko dopięte pod ostatni guzik. Polecam tą serię osobą, które nie boją się pokochać bohaterów, nie boją się pikanterii, oraz tym bardziej emocji, które w niektórych momentach mogą nimi wstrząsnąć.

Dodaj opinię

Solve : *
22 + 4 =


Masz coś do przedyskutowania?