Pocalunek na pozegnanie 72dpi
Pocalunek na pozegnanie 3DPocalunek na pozegnanie 72dpi

Pocałunek na pożegnanie

36,90 23,90

taniej o: 13,00 (35%)

Tasmina Perry
  • tłumaczenie: Małgorzata Bortnowska
  • liczba stron: 488
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Spektakularna podróż zaczynająca się na ulicach szarego Londynu, ciągnąca się przez dziką Rosję, smagane wiatrem wybrzeża Irlandii i parną puszczę Amazońską. Wszystko po to, by odkryć tajemnicę starej fotografii….

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

SPEKTAKULARNA PODRÓŻ ZACZYNAJĄCA SIĘ NA ULICACH SZAREGO LONDYNU, CIĄGNĄCA SIĘ POPRZEZ DZIKĄ ROSJĘ, SMAGANE WIATREM WYBRZEŻA IRLANDII I PARNĄ PUSZCZĘ AMAZOŃSKĄ

WSZYSTKO PO TO, ABY ODKRYĆ TAJEMNICĘ STAREJ FOTOGRAFII…

Daj się porwać fenomenalnej opowieści, która dzieje się jednocześnie w obecnych czasach i ponad 50 lat temu. Fundamentem mostu łączącego obie rzeczywistości jest niezachwiana potęga miłości.

Rok 1961. Dziennikarka Rosamund Bailey czuje się spełniona zawodowo. Brakuje jej już tylko miłości. Gdy poznaje Dominica Blake’a, od samego początku wie, że to ten jeden, jedyny, najukochańszy. Jednak kiedy tylko skosztują odrobiny szczęścia, los wykręci im przykry numer. Czy wizja pięknej przyszłości rozwieje się jak dym?

Rok 2014. Głęboko w podziemiach muzeum, archiwistka Abby Gordon całkowicie przypadkowo natyka się na znalezisko, które zapiera dech w piersiach. Wypłowiała i stara fotografia przedstawia żegnającą się w miłosnym uścisku parę. Choć zdjęcie nie wygląda, jakby stanowiło wysoką wartość materialną, Abby czuje dziwną potrzebę zgłębienia jego historii. Szukając leku na złamane serce, Abby obsesyjnie próbuje dowiedzieć się, jaka romantyczna opowieść kryje się za wizerunkiem zakochanych.

Czy kobieta odnajdzie tajemniczy związek między subtelnym szeptem przeszłości, a obecnym krzykiem jej złamanego serca?

___

To frapująca opowieść z polityczną intrygą i ognistym romansem w tle. – „Sunday Express”

—–

Tasmina Perry – porzuciła karierę prawniczą, aby spełniać się w dziennikarstwie kobiecym. Pisywała do najbardziej prestiżowych magazynów, takich jak m.in. „Glamour”. Pracowała jako zastępca redaktora czasopisma „InStyle”. Była również pomysłodawczynią gazety modowo-podróżniczej „Jaunt”. Jej książki zostały wydane w osiemnastu krajach, a wszystkie powieści znalazły się na bestsellerowej liście „Sunday Times”. Mieszka w Surrey z mężem i synem.

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Tasmina Perry

Podtytuł

Porywająca opowieść o miłości, stracie i głęboko skrywanej tajemnicy

ISBN

978-83-65506-97-9

Rok wydania

2017

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

488

Tłumaczenie

Małgorzata Bortnowska

Tytuł oryginału

The last kiss godbye

Ean

9788365506979

Stan

nowa, pełnowartościowa

Recenzje

  1. MOC KOBIET
    Dwie wyraziste bohaterki, zagadkowy mężczyzna, złamane serca i wielka tajemnica. Czytelnik zderzający się z tą historią ma do dyspozycji paletę niebanalnych osobowości, które choć różniące się od siebie, potrafią zainteresować. Zacznijmy od Abby, bo to dzięki niej pozostałe postaci mają okazję stanąć w świetle reflektorów. Zdradzona przez męża archiwistka oddaje się swojej pracy, spychając na bok problemy życia prywatnego. Próbując zapomnieć jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że nadal kocha człowieka, który tak bardzo ją zranił. Nowe zlecenie, dla którego się poświęca, stanie się dla niej podwójnym wyzwaniem. Otóż już wkrótce przyjdzie jej przejąć nieoficjalną rolę detektywa. A jej upór i ciekawość zaprowadzą ją naprawdę daleko.

    Jest także Rosamund, ta odważna, nieobawiająca się konsekwencji, zakochana dziennikarka z przeszłości, ale także tkwiąca w smutnej teraźniejszości, starsza kobieta – o której zapomniano, choć ona nie zapomniała wcale. Jest i mający renomę playboya Dominic, przez większą część książki biernie uczestniczący w akcji, choć paradoksalnie przez cały czas będący na językach. Jakże możno zżyłam się zarówno z tymi współczesnymi, jak i postaciami z zamierzchłych lat. To mi się jeszcze nie zdarzyło, by obie płaszczyzny czasowe przedstawione w książce pochłonęły mnie w równym tempie.

    FOTOGRAFIA, OD KTÓREJ WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO
    Przeszłość i teraźniejszość. Miłość i rozstanie. Szczęście oraz ból, a wszystko połączone jedną, niezwykłą fotografią, która napisała dalszy ciąg pozornie zakończonej już historii. Powieść z atmosferą Londynu, skąpana w opowieściach, śledztwie, ludzkich rozterkach i niepewności. Z elementem zimnej wojny w tle, z klimatem starych archiwów i niebezpieczeństwem dzikich podróży. Z fantastycznym tłem, genialną kreacją bohaterów i akcją, która nie usypia, zaś przekonuje wymiarem niezwykłości, ale i brutalnej rzeczywistości. O osobach zwykłych i niezwykłych i o tym, że nigdy nie wiadomo, kiedy i w jaki sposób zaskoczy nas życie. Z intrygującym finałem, który usatysfakcjonował mnie pod każdym względem. Nie mam tej książce nic do zarzucenia.

    Całość na: https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2017/04/pocaunek-na-pozegnanie-tasmina-perry-o.html#more

  2. Wzruszające zdjęcie czule żegnającej się pary, które Abby znalazła w otchłaniach archiwum Królewskiego Instytutu Kartografii, poruszyło w niej najczulsze struny. Pokazane na wystawie o brytyjskich podróżnikach, wzbudziło duże zainteresowanie gości i mediów. Abby zapragnęła dowiedzieć się więcej o ludziach z fotografii, o ich miłości, tym bardziej, że w jej życiu właśnie tego uczucia zaczynało brakować. Czy uda się jej poznać tę romantyczną historię sprzed pięćdziesięciu lat?

    W powieści Tasminy Perry przeplatają się dwie płaszczyzny czasowe: 1961 rok i czasy współczesne, a choć historia zaczyna się od wydarzeń sprzed lat, to w dzisiejszych czasach ma miejsce wątek wiodący. Abby Goldman wraz z dziennikarzem znanego pisma stara się poznać historię osób uwiecznionych na tym pięknym zdjęciu. W tym czasie czytelnik już wie, że to Dominic Blake, dziennikarz i podróżnik oraz Rosamund Bailey, dziennikarka i działaczka. Przeniesiona do 1961 roku napawałam się ciepłem historii ich znajomości, ekscytującej przyjaźni, która od początku była zapowiedzią czegoś więcej. Tymczasem życie uczuciowe Abby wydawało się być beznadziejną katastrofą, o czym próbowała zapomnieć, zatapiając się w historii Rosamund i Dominica.

    „Pocałunek na pożegnanie” to nie tylko romans. Zapowiadana historia o miłości okazała się pełną niespodzianek i zwrotów akcji powieścią. Miejscami sensacyjną, miejscami wzruszającą. Z wypiekami na twarzy śledziłam losy pary z 1961 roku, z podejrzliwą ciekawością wydarzenia z życia Abby, ale autorka oprócz ciepłych opisów uczuć, delikatnych scen łóżkowych i marzeń o miłości, miała dla czytelnika coś więcej. Wraz z Abby odkrywałam prawdę o Dominicu, fakty, o których nawet Rosamund nie miała pojęcia. Czy odkrycie tych tajemnic sprawiłoby, że kochałaby go mniej?

    Autorka zabrała mnie w podróż do Londynu, bajkowego Petersburga, gorącej Francji i wreszcie do egzotycznej Amazonii, w 1961 roku jeszcze pełnej niebezpieczeństw i nieodkrytych miejsc. Pokazała inne oblicza bohaterów, nie tylko to czułe, które mieli dla swoich bliskich, ale też to zawodowe, z którym walczyli z codziennością i nie zawsze przychylnym losem. Pisała o społeczno-politycznym tle wydarzeń, które rozgrywały się pięćdziesiąt lat temu w Europie.

    Dwie historie, które dzieliło pięćdziesiąt lat, miejscami okazywały się bardzo podobne, głównie za sprawą bohaterek i sytuacji, w jakich się znajdowały. Abby i Rosamund, pozornie były różne. Abby zdystansowana, zwykle schowana w cieniu, odkładająca swoje marzenia i pragnienia na później. Rosamund rozkrzyczana, charyzmatyczna, zawsze przekonana o swojej racji. Ale gdy przyszło do walki o to, co było dla nich ważne, pokazały, że potrafią być twarde i niezłomne w dążeniu do celu. Byłam ciekawa, czy Abby uda się odkryć prawdę o Dominicu po tylu latach, skoro przedtem nie udało się to nawet kochającej i zdesperowanej Rosamund. Życzyłam szczęścia obu kobietom, choć zdawałam sobie sprawę, że los miłości Rosamund i Dominica został przypieczętowany pięćdziesiąt lat temu i nic nie zmieni przeszłości… Co nie przeszkadzało mi mieć irracjonalnej nadziei na happy end.

    Jestem zachwycona tą historią! Nie tylko dlatego, że zaczytana w thrillerach, dawno nie czytałam żadnej powieści o miłości. I powiem więcej – ta książka powinna zostać zekranizowana! Wielkie emocje, miłość i rozstanie, pilnie strzeżone tajemnice i scenerie, które chciałoby się zobaczyć na własne oczy – to jedna z tych pięknych książek, które polecam wszystkim bliskim czytającym kobietom i po które sama jeszcze nie raz z przyjemnością sięgnę.

    http://ensorcelee.pl/2017/04/tasmina-perry-pocalunek-pozegnanie/

  3. Czy jedno stare zdjęcie może odmienić czyjeś życie? Kiedy nadchodzi ten moment, gdy uznajemy, że czas zaakceptować przeszłość, pogodzić się z tym, co nas spotkało? Jak funkcjonować dalej, gdy utraciliśmy miłość swojego życia? A może o tę prawdziwą warto walczyć zawsze, do samego końca i nie poddawać się nigdy, mimo wszelkich trudności i upływu czasu? Nawet jeśli wydaje nam się, że nie ma już nadziei…

    W sierpniu 1961 roku podróżnik, dziennikarz i poszukiwacz przygód Dominic Blake wyruszył samotnie w głąb dżungli amazońskiej. Na ostatnim zdjęciu z wyprawy uwieczniono jego pożegnanie z narzeczoną, Rosamund Bailey. Bolesna świadomość, że mogą się już nigdy więcej nie zobaczyć – było to przedsięwzięcie ogromnie niebezpieczne, niemal równoznaczne z samobójstwem – odcisnęła na fotografii swoje piętno, czyniąc ją niezwykle wzruszającą, wyjątkową, pełną emocji. Gdy ponad pół wieku później w zbiorach Królewskiego Instytutu Kartograficznego odnajduje ją młoda archiwistka, Abby Gordon, ogarnia ją przemożne pragnienie, by dowiedzieć się o tajemniczych postaciach jak najwięcej. Postanawia włączyć zdjęcie do przygotowywanej właśnie wystawy zatytułowanej „Wielcy brytyjscy odkrywcy”. Ta decyzja zapoczątkuje ciąg niespodziewanych zdarzeń, zabierze ją w ekscytującą podróż…, a ostatecznie odmieni więcej niż jedno życie.

    Fabuła powieści Tasminy Perry bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się przyjemnej romantycznej historii, pełnej wspomnień i emocji, w której akcja toczy się spokojnym rytmem. Tymczasem zostałam wciągnięta w wir wydarzeń nie tylko zagadkowych, pełnych nagłych zwrotów akcji, ale i niebezpiecznych. Narracja obejmująca dwie płaszczyzny czasowe – rok 1961 i współczesność – pozwoliła naprawdę wczuć się w niesamowity, tajemniczy klimat opowieści. Bohaterowie, zwłaszcza ci z lat 60., niesamowicie intrygują, a dzięki płynnym przejściom pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, stają się nam wyjątkowo bliscy. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Choć ogromnie polubiłam Abby, a towarzyszenie jej okazało się fascynującą przygodą, więź z Rosamund odczuwałam jeszcze silniej, oczarowana jej osobowością i przejęta do głębi historią, która stała się jej udziałem.

    „Pocałunek na pożegnanie” przyciągnął mnie obietnicą ciekawej historii miłosnej i klimatyczną okładką. Powieść stworzona przez autorkę przerosła jednak moje najśmielsze oczekiwania. Skomplikowani bohaterowie, próba rozwikłania tajemnicy sprzed lat, ekscytujące śledztwo dziennikarskie, a w tle Londyn lat 60. XX wieku, podziemne archiwum ze swoimi skarbami, Petersburg i dżungla amazońska… Do tego dwa złamane serca, zdradzone zaufanie i próby poukładania sobie życia na nowo. Dałam się wciągnąć i zauroczyć. Tę fascynującą przygodę pełną wzruszeń, sekretów i niespodzianek polecam i Wam. Warto dać tej książce szansę, bo ma naprawdę wiele do zaoferowania.

    https://ogrodksiazek.blogspot.com/2017/04/tasmina-perry-pocaunek-na-pozegnanie.html

  4. Jedno zdjęcie, tak wiele emocji.

    „Nie oceniaj książki po okładce”. Spójrzcie jednak jaką cudowną oprawę powieści Tasminy Perry, przygotowało Wydawnictwo Kobiece. Każda miłośniczka Wieży Eiffla, chciałaby poznać historię zawartą na kartkach, w której występują paryskie klimaty – tak, tak, mowa tutaj o mnie. Uwielbiam wszystko co związane z Wieżą Eiffla.

    W książce poznajemy historie miłosne dwóch kobiet. Autorka raz zabiera nas do lat sześćdziesiątych, a raz przedstawia wydarzenia, które dotyczą lat obecnych.

    Rosamund Bailey i Dominic Blake. To właśnie tej dwójki zakochanych dotyczy pierwszy wątek. Panna Bailey, to dziennikarka, która stawia sobie cele i dąży do ich realizacji. Kobieta walczy o równouprawnienie oraz pragnie ograniczyć zjawisko dyskryminacji. Znajoma w pracy, przedstawia jej pewien artykuł, który bardzo ją irytuje. Rose postanawia spotkać się z autorem tekstu… I tak oto trafia na Dominica. Pan Blake również pracuje jako dziennikarz, a w swoich publikacjach pragnie przekazać prawdę obywatelom. Poglądy polityczne tej dwójki są bardzo rozbieżne. Wywołuje to wiele kłótni, niedomówień, mimo to, między tą dwójką rozkwita cudowne uczucie. Z upływem czasu tworzą idealną parę, a Dominic postanawia oświadczyć się Rose. Bohater postanawia wyruszyć w podróż do amazońskiej dżungli, co wiąże się z obiekcjami Ukochanej. Dziewczyna boi się o życie swojego Wybranka, martwi się, że może go więcej nie zobaczyć, dlatego postanawia towarzyszyć mu, aż do momentu, kiedy wejdzie do dżungli. Podczas ich ostatniej rozmowy, znajomy uwiecznia zakochanych na zdjęciu. Fotografia na pierwszy rzut oka, wydaje się być zwyczajną pamiątką dwójki osób. Jednak nie. W oczach Rose widać strach o Ukochanego, a w oczach Doma można zobaczyć smutek i przygnębienie. To właśnie zdjęcie utrwala moment, kiedy Ukochani widzą się po raz ostatni. Dominic wchodzi do dżungli i ślad po nim ginie.

    Z roku 1961 przenosimy się do 2014 roku i poznajemy losy pewnego małżeństwa – Abigail i Nicka. Abby pracuje jako archiwistka, a jej mąż jest informatykiem. Kobieta przygotowuje wystawę o brytyjskich odkrywcach. Podczas pracy w podziemiach muzeum, trafia na pewne zdjęcie, które przedstawia zakochaną parę. Fotografia wywołuje w dziewczynie takie emocje, że postanawia zamieścić je na wystawie oraz dowiedzieć się, kim jest dwójka ludzi oraz dlaczego od tego obrazu bije tyle emocji. Ciężka praca przynosi efekty, Abbs udaje się znaleźć odpowiedź na nurtujące ją pytania, dodatkowo rozwiązuje pewną tajemniczą zagadkę. Mogłoby wydawać się, że wszystko w życiu bohaterki układa się bardzo dobrze. A co z jej małżeństwem? Okazuje się, że Nick zdradził swoją Ukochaną. Czy rozwód to najlepsze rozwiązanie, w takiej sytuacji?

    Podczas czytania „Pocałunku na pożegnanie”, poznajemy dwie cudowne historie miłosne, przepełnione emocjami. Rose i Dom rozstają się krótko po zaręczynach. Dziewczyna nie może pogodzić się z wyborem Lubego, nie może zrozumieć, dlaczego utraciła największą miłość swojego życia. W nowym życiu, dwa razy otrzymuje pierścionek zaręczynowy, jednak nigdy nie dochodzi do ślubu. W sercu cały czas ma Dominica, nie może przestać o nim myśleć, ani nie może pogodzić się z myślą, że jej Narzeczony zmarł podczas wyprawy. Abby, która odkryła romans męża, zdaje sobie sprawę jak bardzo została zraniona, ale również nie może przestać kochać swojego Wybranka. Obie bohaterki zostały skazane na trudną miłość. Co jeszcze łączy te dwie historie? Złe charaktery, które pojawiają się w ich otoczeniu. U starszej Pani jest to znajoma – Victoria, która wie lepiej, co przyniesie szczęście Dominicowi, natomiast u młodszej, jest to szwagierka, która kilkoma słowami, przyczynia się do wizji rozwodu.

    Zdecydowanie moją ulubioną bohaterką została Rose. Jako młoda kobieta, potrafiła walczyć o swoje poglądy, liczyło się dla niej dobro innych osób. Postać ta, mimo przeciwności losu nie załamała się, szukała Ukochanego, nigdy nie przestała go kochać. Również jako starsza Pani prezentuję klasę oraz wykazuje się umiejętnościami zdobytymi za młodu. To kobieta, która wiele przeszła w swoim życiu.

    Powieść wzrusza do łez, pozwala przenieść się do świata bohaterów, poczuć na własnej skórze towarzyszące im emocje. Bardzo lubię historie, dzięki którym czytelnik jednocześnie poznaje teraźniejszość, ale w akcji przenosi się również do minionych czasów. Podczas lektury towarzyszyło mi uczucie radości i szczęścia, ale również pojawił się strach oraz smutek. Uważam, że nie jest to typowy romans o parze, która nie mogła być razem. Jest to opowieść o odwadze, walce o dobro innych oraz o pogodzeniu się ze stratą. Autorka ukazuje nam ciemne strony miłości, ale również przekazuje mądrość, która mówi o tym, że doceniamy coś dopiero wtedy, jak to stracimy.

    Recenzja dostępna również na: zaczytana-aniaa.blogspot.com

  5. Rok 1961. Rosamund Bailey walczy o równość dla kobiet, o sprawiedliwość na świecie, o prawa poszkodowanych. Chce zmienić świat, chce uczynić go lepszym. Pewnego dnia postanawia walczyć z dziennikarzem Dominicem Blakem. Szybko okazuje się, że niesłusznie. Mężczyzna jednak docenia potencjał Rose i proponuje jej pracę dziennikarki. Ich współpraca przeradza się błyskawicznie w coś więcej. Zostają parą. Ona dziennikarka z nizin społecznych z ciętym językiem i wybuchową osobowością. On podróżnik i bywalec salonów, kochanek najbogatszych dam. Czy tych dwoje ma szansę na szczęśliwy związek? Rosamund zasmakuje wiele szczęścia u boku ukochanego, jednak nie na długo. Zaraz po zaręczynach Blacke wyrusza w Amazońską dżunglę, z której już nie powraca…

    Rok 2014. Głęboko w podziemiach muzeum archiwistka Abby Gordon, pracująca nad ważną wystawą o odkrywcach, trafia na cudowne znalezisko. Wyblakła fotografia przedstawia żegnającą się parę w uścisku miłosnym. Rozczulając się nad postaciami ze zdjęcia, pragnie poznać ich historię. Udaje jej się odnaleźć kobietę ze zdjęcia, obecnie już ponad siedemdziesięcioletnią staruszkę, i zaprasza ją na wystawę. Od niej dowiaduje się o niezwykle poruszającej i smutnej historii, którą wieńczy zdjęcie umieszczone na wystawie. Wystawa zbiera bardzo pochlebne recenzje, a historia Rosemary i Dominica wzbudza rosnące zainteresowanie.

    Abby Gordon zajmuje się starą fotografią starając się poznać romantyczną historię kryjącą się za nią, by oderwać się od swojego smutnego życia i po raz kolejny uwierzyć w miłość. Jej życie uczucie znajduje się w opłakanym stanie. Mąż, którego tak bardzo kochała, zdradził ją, a ona nie potrafi mu tego wybaczyć. Wszystkie smutki pragnie zabić ciężką praca, jednak to nie takie proste, bo właśnie jej godziny pracy zostały skrócone do minimum, tak, że w efekcie została niemalże bez niej. Wszystko nabiera sensu, kiedy przystojny dziennikarz oferuje jej pracę, a może i coś więcej. Do tego ma okazję dowiedzieć się czegoś więcej o historii, którą skrywa fotografia…

    Dwie cudowne kobiety, zagadkowi mężczyźni, złamane serca i nierozwiązane tajemnice. Bohaterki zetknie ze sobą przypadkowo znaleziona fotografia. Splotą się ze sobą przeszłość i teraźniejszość. Stare zdjęcie wznowi dalszy ciąg cudownej opowieści, która wyglądała na zakończoną.

    Pocałunek na pożegnanie to cudowna opowieść o potędze prawdziwej miłości na tle zimnej wojny, siatki szpiegowskiej, śledztwie i zdradach, niebezpieczeństwach dzikiej puszczy i dalekich podróżach.

    Obie historie, zarówno ta z przeszłości jak i ta z obecnych czasów, są urzekające. Poruszają trudnych problemy, takie jak: zdrada, rozstanie, utrata kogoś bliskiego. Historia Rose i Abbs nie tylko splatają się ze sobą, ale są także po części swoim odbiciem lustrzanym.

  6. Życie się wydaje proste. Kończysz szkołę, zaczynasz własną działalność (jakkolwiek ją założyłeś), pokazujesz społeczeństwu swoje idee i bronisz ich zaciekle. Lecz pewnego dnia dwie różne osoby się spotykają ,a między nimi wybucha sprzeczna prowadząca do czegoś głębszego. Co z tego, skoro zaledwie po tak krótkim czasie znajomości on umiera, a ona płacze nad rozlanym mlekiem? Życie toczy się dalej, aż docieramy do współczesności, gdzie wybitne ujęcie momentu na zdjęciu powoduje lawę kolejnych komentarzy. Komentarzy, które zmienią życie Abby, ale też i osób znajdujących się na zdjęć sprzed prawie pięćdziesięciu lat…

    Tak zaczyna się wielka przygoda. Abby doświadcza wielu wzruszeń, ale i rozgoryczeń. Płacze, jest smutna, ma ochotę wbić komuś nóż w żebra. Czasem miłuje i oddaje się w wir namiętności. Lecz najważniejsze dla niej to dowieść prawdy: Co stało się z Dominic Blake? Dlaczego umarł w takich okolicznościach? Czy tak musiało się zakończyć życie miłosnej Ros? Na te wszystkie pytania Abby stara się odpowiedzieć, lecz jak to zrobi, skoro jej własne życie właśnie się rujnuje?

    Te i wiele innych pytań zaczniecie sobie zadawać czytając tę książkę. Osobiście początek był dla mnie intrygujący, dawał wiele to myślenia, zastanowienia i określenia: o czym to będzie? Bo niestety ale pierwsze strony były takie.. hmm ok mogę czytać, nie jest nudno, ale kiedy będę wiedzieć, co z czym i dlaczego? Tak mniej więcej po stu stronach wiedziałam jedno: wstęp dawno za mną, zaczyna się prawdziwa jazda literacka. Kto był w tym momencie szczęśliwym czytelnikiem?

    Dokładnie.

    Kiedy już zrozumiałam na czym polega cała finezja autorki, wiedziałam, że tak łatwo nie oderwę się od lektury. Lata 60 i współczesność łączy się ze sobą w ten sposób, iż wiem dlaczego ktoś postąpił tak, a nie inaczej. Wiele odpowiedzi, a zarazem kolejnych pytań otrzymujemy z dalszym czytaniem. Uwielbiam gdy wszystko rozwiązuje się dopiero na samym końcu. Ostatnie dwadzieścia-dziesięć kartek są ostatecznością. Są końcem. Są tym na co czekałam całe czterysta! Sama stworzyłam sobie teorie, sama wymyśliłam co będzie się działo dalej, ale dopiero tam, ostatecznie dowiedziałam się prawdy. Nie każdy potrafi tego dokonać. Ogromny, wielgachny plus!

    Kreacja bohaterów jest niby prosta, ale jedna skomplikowana. Ci z lat 60 w Anglii to dwie skrajne postacie. Naprawdę. Niby irytujący, lecz prawdziwi. Bo nikt nie jest idealny. Mają swoje zalety i wady. Przez co potrafiłam ich w końcu polubić. Abby natomiast to osoba odzwierciedlające prawdę o współczesnych kobietach. Jej małżeństwo to też cała prawda o społeczeństwie. Jesteśmy głupi, wymądrzali i sądzimy, że zawsze wiemy co robimy, dlaczego oraz nikt nas nie przyłapie. Jesteśmy jak tajni agenci. Niestety, prawda jest całkowicie inna. Jaka? Wystarczy się rozejrzeć lub po prostu przeczytać tę książkę.

    Podsumowując: Na zakończenie kilka prostych informacji a zarazem odczuć. Po pierwsze: Anglia. Po drugie: klimat tak dobrze oddany dawnych lat, że czytając wiedziałam wszystko, a zarazem zatapiałam się w magię lat 60 ubiegłego stulecia. Po trzecia: wrażeń miałam co niemiara, co oznacza, iż lektura była zacna. Odkładałam, by szybko powrócić. Wychodziłam, a wracając pierwsze co to rzucałam się po powieść. Emocje sięgały zenitu zaledwie w połowie, a gdy wybuchnął wulkan, otrzymałam kolejne pytania bez odpowiedzi. Karuzela warta powtórki!

  7. „Świetnym pomysłem okazało się wplecenie wątku tajemnicy do całej opowieści. Abby próbuje znaleźć osoby ze zdjęcia o niezwykle romantycznym tytule „Ostatnie pożegnanie”, natomiast Ros, która pogodziła się już ze swoim losem, nie chce rozgrzebywać zagadek z przeszłości. Cieszę się, że Abby się nie poddała i dążyła do odkrycia prawdy, która okazała się naprawdę zaskakująca.
    Do samego końca nie wiedziałam czy cokolwiek odkryją. Przekonana byłam, że jednak nic się nie stanie i cała książka okaże się nudna i przewidywalna. Tasmina Perry zaskoczyła mnie i z pewnością zyskała we mnie swoją czytelniczkę. ”

    Więcej na: https://inthefuturelondon.blogspot.com/2017/05/pocaunek-na-pozegnanie-tasmina-perry.html

  8. Czytając opis tylnej części okładki nasuwała się tylko jedna myśl: „Motyw historyczny połączony z romansem, czy to może się udać?” Ależ tak i udało się naprawdę bardzo dobrze. Historia z przed lat, która nadal intryguję, porywa i kryje w sobie tajemnice.

    Rok 1961 to wtedy wszystko się zaczęło..

    Młoda dziennikarka Rosamund Bailey poznaje Dominica Blake’a, podróżnika i stałego bywalca salonów. Na tym etapie życia Rosamund stara się chłonąć każda chwilę myśląc, że cały świat stoi dla niej otworem. Po tym spotkaniu nic nie zostało takie samo, strzała miłości odmienia wszystko..

    Rok 2014 historia zatacza krąg..

    Abby Gordon podczas znalezisk w głębokich podziemiach trafia na fotografię. Stare, poniszczone zdjęcie przedstawia parę młodych ludzi trwających w czułym uścisku nie wiedząc, że był to „Pocałunek na pożegnanie”. Abby sama lecząc się z bolesnej dawnej miłości postanawia poznać historię kochanków. Czy poszukiwania przyniosą za sobą rezultaty?

    „Miłość to potężna siła, która wiedzie na niebotyczne wyżyny i w straszliwe głębie, ale magiczne chwile wynagradzają wszystko.”
    Abby poznajemy jako kobietę pełną wzruszeń, słabości i rozgoryczenia. W jej głowie kłębi się tysiące myśli, a życie właśnie ulega rozpadowi. Kobieta mimo to za wszelką cenę pragnie dowieść prawdy, stara się zrozumieć dlaczego Dominic Blacke umarł w tak niesprzyjających warunkach. Przez większość wstępu czytelnikiem kieruje wiele sprzeczności, z jednej strony pragnie się ruszyć dalej, poznać przyczynę dawnych wydarzeń, z drugiej strony dzięki opisowi rozumiemy wszystko, co dzieje się w kolejnych częściach. Doskonale wplecione zostały ze sobą lata współczesne z sześćdziesiątymi. Na każdej kartce dzieje się naprawdę wiele, jednak dopiero ostatnie wywołują największe emocje, ujawniają całą prawdę. Bohaterzy książki są prości lecz treściwi, jak każdy posiadają dobre i złe strony. Największa sympatie zasługuję jednak Abby, bo to ona ze wszystkich mimo wielu przeciwności zachowuję twarz.

    Książka przepełniona jest wieloma pytaniami, które czasem ukryte zostały pod zwykłymi słowami. Na wiele z nich otrzymujemy odpowiedź podaną wprost na inne zaś musimy odpowiedzieć sobie sami, co pozwala czytelnikom na dopowiedzenie sobie dalszych losów. Przez całą akcje towarzyszyły mi wielkie emocje i niezapomniane wrażenia, które chętnie powtórzę. Na początku byłam dość sceptycznie nastawiona, ponieważ okładka sama w sobie przesuwała mi na myśl nudą historyjkę przepełnioną miłością i rozstaniem.

    Polecam każdemu, kto poszukuję dobrej lektury z typu obyczajowych i romansu. Czyta się przyjemnie, lekko, poza tym odnaleźć można wiele wartościowych myśli, które warto zachować w swoim sercu. Wydawnictwo Kobiece po raz kolejny nie zawiodło moich kubków czytelniczych!

    „Wystarczy jedna minuta, by zdradzić ukochaną osobę, by zerwać więź zaufania między dwojgiem ludzi. Jedna minuta, by wszystko zniszczyć.”

    Autor:Tasmina Perry
    Tytuł: „Pocałunek na pożegnanie”
    Data wydania: 7 kwietnia 2017 rok
    Wydawnictwo: Kobiece
    Kategoria: Romans, obyczajówka
    Moja ocena: 9,5/10

  9. Bardzo lubię powieści, których akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Pocałunek na pożegnanie powieść Tasminy Perry przykuła moją uwagę okładką. Potem przeczytałam streszczenie i od razu wiedziałam, że muszę ją mieć! Książka ma bowiem dwie główne bohaterki – Abby, która w 2014 roku trafia na zapierające dech w piersiach znalezisko i Rosamund, która w 1961 roku odnajduje miłość swojego życia. W jaki sposób los połączył oddalone od siebie w czasie postaci?

    Każdy pamięta swój pierwszy pocałunek. A ostatni? Ostatni pocałunek Rosamund i Dominika został uwieczniony na fotografii. Po kilkudziesięciu latach wyblakłe zdjęcie przedstawiające żegnającą się w miłosnym uścisku parę zostaje znalezione przez archiwistkę Abby.

    Abby pracuje w Królewskim Instytucie Kartograficznym. Przygotowuje wystawę „Wielcy brytyjscy odkrywcy”. Wybór zdjęć na ekspozycję nie jest trudny – Instytut dysponuje imponującymi zbiorami. Fotografia wydobyta z pudełka z etykietą „Peru, Amazonia 1961” wywiera wpływ nie tylko na wystawę, ale przede wszystkim na Abby i osobę uwiecznioną na zdjęciu.

    Abby, która po zdradzie męża próbuje nauczyć się żyć w pojedynkę, postanawia odkryć tożsamość kobiety ze zdjęcia. Udaje jej się poznać Rosamund – dziennikarkę, która pół wieku wcześniej wierzyła, że zmieni świat. Z takim nastawieniem w 1961 roku pojawiła pod siedzibą jednej z londyńskich gazet. To tam poznała Dominica – stałego bywalca salonów i podróżnika. Młodzi zakochują się w sobie, przeżywają chwile pełne szczęścia. Los jednak płata Rosamund przykrego figla. Wizja pięknej, wspólnej przyszłości rozwiewa się bardzo szybko. Wernisaż i fotografia znaleziona przez Abby sprawiają, że Rosamund powraca do wydarzeń sprzed ponad pięćdziesięciu lat… Z pomocą archiwistki postanawia odnaleźć odpowiedź na nurtujące ją od dekad pytanie: co stało się z Dominiciem po ich ostatnim pocałunku?

    Tasmina Perry wykreowała niebanalne, doświadczone przez życie bohaterki. Nie sposób nie lubić i archiwistki, i dziennikarki. Ich losy poznajemy w rozdziałach, których akcja rozgrywa się w 1961 roku lub współcześnie. Osobiście bardzo lubię taką formę narracji. „Mieszanki czasowe” jak u Sarah Jio, którą od kilku lat zaliczam do grona moich ulubionych pisarek.

    Podróże, niebezpieczna Amazonka, angielskie salony elit, zimna wojna i przede wszystkim gorąca miłość. W 1961, ale i w 2014 roku dla bohaterek najważniejsza jest właśnie miłość. Pocałunek na pożegnanie wciągnął mnie niczym dobry kryminał. Z ogromną ciekawością śledziłam losy Abby i Rosamund. Finał historii był zaskakujący niemniej niż w książkach Remigiusza Mroza. Szczerze polecam tę powieść!

    http://dropsksiazkowy.blogspot.com/2017/05/pocaunek-na-pozegnanie-tasmina-perry.html

  10. Większość z nas zna te wspaniałe wieczory, gdy przeglądamy zdjęcia. W różnych formatach. Papierowe, cyfrowe. Świat widział ich miliardy. Codziennie powstają kolejne, będące pamiątką dla przyszłych pokoleń. Jakie przeżycia stoją za uchwyconymi chwilami? Czy po wielu latach warto rozdrapywać rany i za wszelką cenę dokopać się do prawdy?

    Rok 1961. Rosamund Bailey jest spełnioną dziennikarką. Wydaje się, że ma wszystko, czego pragnie. Brakuje jej jednak prawdziwej miłości. W końcu spotyka niejakiego Dominica Blake’a, charyzmatycznego mężczyznę, który momentalnie podbija jej serce. Niestety, przed parą zaczynają piętrzyć się kłopoty. Rok 2014. Abby Gordon to archiwistka. W podziemiach muzeum przypadkiem odnajduje specyficzny przedmiot. Starą fotografię przedstawiającą splecioną w uścisku parę. Zdjęcie raczej nie należy do cennych materialnie, za to na pewno emocjonalnie. Abby szuka ukojenia dla swego złamanego serca — postanawia poznać kryjącą się za znaleziskiem historię… Finalnie natrafia na Rosamund i obie kobiety pragną rozwikłać zagadkę sprzed lat. Co przytrafiło się Dominicowi?

    Od dłuższego czasu znowu miałam ochotę na lekturę wymagającą odrobinę mniej skupienia. Ot, jakiś dobry romans, który oderwie moje myśli od rzeczywistości. Takim sposobem postanowiłam dać szansę „Pocałunkowi na pożegnanie”. Podeszłam z leciutkim sceptycyzmem, gdyż zazwyczaj niewiele spodziewam się po tak zwanych „obyczajówkach”. Pomysły często są dublowane, bohaterowie wręcz przezroczyści. W tym wypadku, przyznaję, zauroczyła mnie okładka. Utrzymana w pięknej kolorystyce, a tło stanowi Paryż! Również zaintrygowana opisem, zabrałam się za czytanie. Tasmina Perry sprawiła, iż troszkę popłakałam. Muszę ten fakt wspomnieć już na samym początku, niechaj będzie to konkretna rekomendacja. Rzadko trafiam na tak wzruszające pozycje. Delektowałam się każdą stroną, analizowałam słowa, chcąc ciągle rozwlekać efekt towarzyszący mi przez ostatnie dwa tygodnie. Fabuła zaowocowała zignorowaniem drobnych potknięć. Chętnie sięgnęłabym po coś jeszcze wychodzącego spod pióra Perry.

    Dwutorowość akcji sprawia, że trudno się znudzić. Nie potrafię wybrać najbardziej interesujących fragmentów, bo po prostu każdy ma w sobie magię. Autorka zabiera nas w bajkową i egzotyczną podróż. Petersburg, Londyn, okładkowy Paryż! To tylko pewne miejsca, które możemy odwiedzić. Każde pięknie opisano. Jakbyśmy tam przebywali, obserwując cudze poczynania, chłonąc piękno miast i natury. Taka plastyczność języka zawsze zasługuje na uznanie, a w wykonaniu Perry szalenie przypadła mi do gustu. To ciężka sztuka, umiejętność łączenia stylistyki z ciekawym pomysłem. Tutaj się obroniono. Chciałabym też nadmienić, iż „Pocałunek na pożegnanie” jest swoistym kuferkiem z maksymami. Piękne!

    Zaskoczyły mnie motywy sensacyjne. W pozytywnym sensie, oczywiście. Nadały powieści pikanterii, obdarły ze zbędnego lukru — podejrzewam, że wielu tego nie cierpi. I ja zaliczam się do tej grupy. Sceny łóżkowe są ciepłe, delikatne. Nie wpędzają nikogo w zażenowanie, co również jest nagminnie popełnianym błędem. Dialogi skonstruowano konkretnie, utrzymując odpowiedni poziom między nimi a opisami. Zachowano balans. Z wypiekami na twarzy śledziłam przygody bohaterów, natrafiając na liczne zagadki. Książka do samego końca trzyma w napięciu. Trzymała się mnie cała paleta uczuć.

    Postacie są przede wszystkim ludzkie. Mają swoje zalety, mają wady. Najmocniej zżyłam się z Rosamund. Zaimponowała mi swoim oddaniem oraz odwagą. To charakter pełen pasji, a przez pryzmat czasu widzimy jej nieustannie rosnącą dojrzałość. Jako starsza kobieta czaruje elegancją, realnym szykiem. I ciągle cechuje ją bijące od niej ciepło. Szczerze współczułam mnóstwa sytuacji, iście niesprzyjających. Natomiast Abby charakteryzuje się determinacją. Poczułam z nią więź od razu, gdy zauważyłam nasze wspólne hobby — stare zdjęcia. Kolekcjonuję je, zastanawiając: kim byli tamci ludzie? Mieli marzenia. Plany. Teraz pozostały po nich wyblakłe fotografie, a ja próbuję ocalić je od zapomnienia. Chyba dlatego tak bardzo wniknęłam w tę publikację.

    „Pocałunek na pożegnanie” jest powieścią naprawdę niebanalną. Lekką, wzruszającą, a przy tym napisaną w dobry sposób. Zdecydowanie spodoba się osobom, które przepadają za historiami opartymi na romantycznych relacjach. Równocześnie zaręczam, iż nie ma ani krzty kiczu. Świetnie rozbudowane wątki zadowolą najwybredniejszych czytelników. Idealna propozycja na majowy wieczór — oby jak najcieplejszy!

  11. Zdjęcia mają wielką moc. Dzięki nim możemy zatrzymać pewną chwilę na dłużej, i po kilkunastu latach wracać do nich i wspominać to co było, bo nawet i pamięć może zawieść, ale nie zdjęcie. Nie oszuka, widzimy tylko to, co zostało ukazane, żadnych niejasności i dopisanych scenariuszy.

    Główna bohaterka powieści Abby, kobieta pracująca w archiwum na rozstaju jej osobistego życia, podczas szukania zdjęć na wystawę, znajduje jedno, które z czasem przesłoni całe jej życie. Będzie szukać odpowiedzi na wiele pytań z nim związanych, przez co na światło dzienne wyjdzie wiele zagadek z przeszłości. Czy jednak zmienią one teraźniejszość?

    Od czasu do czasu uwielbiam sięgnąć po powieść obyczajową z nutką romansu, czy nawet historii w tle. Podczas zagłębiania się w takie historie, nie muszę galopować i mogę całkowicie oddać się powieści, czytając ją powoli i rozkoszując się każdym słowem, tak właśnie było w przypadku tej książki.

    Podzielenie akcji na dwa okresy czasowe bardzo mi się spodobało, szczególnie, że mogłam poznać dwa zupełnie inne spojrzenia na świat, sytuacje polityczne, wartości, jakimi kierowali się ludzie danych lat.

    Powieść jest przepełniona ciepłem, emocjami i efektami zaskoczenia. Sporo znajdzie się w niej niespodzianek, a także wzruszeń, choć nie na tyle, by uronić łzę. Jednakże ta pozycja jest idealna na słoneczne popołudnie z nastrojową muzyką w tle. Wprowadza pewną melancholię, choć pragnę zaznaczyć, iż nie jest to typowo smutna książka, po prostu połączenie pewnych wątków tak działa na czytelnika, oczywiście w tym pozytywnym sensie.

    Autorka ciekawie skonstruowała bohaterów, lecz nie są to postacie, które zapamięta się na dłużej, choć prawdopodobnie można znaleźć wyjątki. Styl pisania jest bardzo subtelny, do tak klimatycznej pozycji pasuje idealnie, z czego jestem zadowolona. Opisy, które występują w tej książce nie są nudne i rozległe, nadają jedynie klimatu chociażby miejscom, gdzie dzieje się akcja.

    Całokształt prezentuje się bardzo dobrze, pisarka poradziła sobie ze stworzeniem interesującej i wywołującej emocje historii. Nie wiem, czy jest to historia, którą się zapamięta na dłużej, ale z pewnością podczas tych kilku dni czytania, nie da o sobie zapomnieć. Mam nadzieję, że będę miała okazję trafiać na więcej takich pięknych i romantycznych pozycji.

    Recenzja pochodzi z osobliwe-delirium.blogspot.com

  12. Pierwsze co lubię i od razu to dostaję, to czas akcji rozgrywający się na dwóch płaszczyznach. Rok 2014 gdzie bohaterą jest Abby pracująca w archiwum, właśnie rozwodzi się z mężem, ponieważ ten ją zdradził. I rok 1961 Rosamund, która właśnie odnalazła miłość swojego życia.
    Czy przyszłość połączy losy tych dwóch kobiet?
    Oczywiście, że tak , połączy je zdjęcia, na którym widać całującą się parę. Abby pracująca w Królewskim Instytucie Kartograficznym, odnajduje to zdjęcia, podczas przygotowywania wystawę „Wielcy brytyjscy odkrywcy”.
    Fotografia znajduje się w pudełku z napisem „Peru, Amazonia 1961” . Wywiera ona wpływ nie tylko na wystawę, ale przede wszystkim na Abby i osobę uwiecznioną na niej.
    Abby, która próbuje się właśnie pozbierać po zdradzie męża, układając sobie życie w pojedynkę, postanawia odnaleźć kobietę ze zdjęcia. Okazuje się, że to znana dziennikarka Rosamunda- dziennikarka kontrowersyjne i bardzo pewna siebie.
    Okazuje się, że jako młoda dziewczyna próbowała zmieniać świat, według niej oczywiście na lepsze. Los zaprowadził ją pod budynek jednej z londyńskich gazet. Tam poznaje Dominica- podróżnika. Młodzi zakochują się w sobie bez pamięci. Jednak czy miłość zakończy happy end?
    Podczas wystawy, Rosamound powraca do swojej przeszłości. . Abby po usłyszeniu opowieści o miłości tych dwoje, postanawia wyjaśnić zagadkę z nią związaną.
    Autorka przedstawia nam dwie bardzo wyraziste i charakterystyczne kobiety. Abby ,która bardzo zraniona przez męża nadal go kocha, ale stara się odsunąć to od siebie jak najdalej. Nowe zlecenie, któremu poświeci się bez reszty, stanie się dla niej podwójnym wyzwaniem. Rosamund odważna i bardzo stanowcza dziennikarka kiedyś – teraz starsza kobieta, zapomniana przez ludzi.
    Uwielbiam takie podróże w czasie, dlatego dwupłaszczyznowość uwielbiam.
    I ta nutka tajemniczości, fotografia, od której wszystko się zaczyna. Podróż w czasie, podróż w głąb tajemnicy.
    Przeszłość i teraźniejszość, szczęście i ból, a wszystko połączone fotografią z niezwykłym pocałunkiem.
    Książka czyta się w zasadzie sama, wciąga i nie daje się od siebie oderwać.
    Książka o tym, że życie lubi zaskakiwać. Z finałem, który mnie usatysfakcjonował. Nie zostaje mi nic innego jak tylko serdecznie Wam ją polecić.

  13. Książka ta jest trochę inna, niż te które do tej pory przeczytałam (a jest ich całkiem sporo) Pocałunek na pożegnanie, to historia, która rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Poznajemy dwie główne bohaterki – z jednej strony Rosamund, która w 1961 roku odnajduje miłość swojego życia, a z drugiej zaś strony Abby – archiwistkę, która w 2014 roku trafia na zapierające dech w piersiach znalezisko w głębokich podziemiach muzeum. Czy los połączy oddalone od siebie w czasie postaci? A jeżeli tak to w jaki sposób?

    ***

    Kiedy pewnego dnia Abby, która pracuje w Królewskim Instytucie Kartograficznym znajduje w głębi archiwum, rozczulające zdjęcie pary subtelnie żegnającej się, zostaje poruszona do granic możliwości. Decyduje się zademonstrować je na wystawie „Wielcy brytyjscy odkrywcy”. Jak łatwo można się domyśleć, fotografia wydobyta z pudełka zatytułowanego „Peru, Amazonia 1961” wzbudza ogromne zainteresowanie zarówno mediów, jak i gości. Abby decyduje się na odważny krok, pragnie dowiedzieć się jak najwięcej o ludziach z znalezionej fotografii, a także o ich miłości, której w jej życiu niestety brakuje. Ale czy jej się uda osiągnąć postawiony sobie cel? Czy Abby uda się odkryć tożsamość kobiety ze zdjęcia i zaznajomić z romantyczną historią sprzed ponad pięćdziesięciu lat?

    ***

    Kobiecie udaje jej się poznać Rosamund, która jest dziennikarką i kiedyś miała nadzieję na to, iż zmieni świat. Z pozytywnym podejściem w 1961 roku pojawia się pod siedzibą jednej z londyńskich gazet. To właśnie tam poznaje Dominica – podróżnika oraz stałego bywalca salonów. Młodzi oczywiście zakochują się w sobie i… Przeżywają piękne chwile pełne szczęścia i radości. Jednak jak to w życiu bywa, nie zawsze jest prosto i łatwo. Marzenie o pięknej, a także wspólnej przyszłości pęka jak bańka mydlana. Wernisaż i fotografia znaleziona przez Abby wywołują, iż Rosamund powraca do zdarzeń sprzed ponad pięćdziesięciu lat… Archiwistka decyduje się pomóc Rosamund odkryć i poznać odpowiedzi na nurtujące ją od dużego czasu pytania, między innymi co stało się z jej ukochanym Dominiciem po ich ostatnim pocałunku?

    ***

    Pocałunek na pożegnanie to nie jest zwykły romans, raczej niezwykły, tajemniczy, baśniowy. Historia o miłości w rezultacie okazała się być pełną niesamowitych niespodzianek, a także zwrotów akcji powieścią. Do ostatniej strony z nieustającym zaciekawieniem śledziłam losy wszystkich bohaterów. Tasmina Perry w swojej powieści wykreowała niebanalne, wyraziste, a także doświadczone przez życie bohaterki. Nie sposób ich nie lubić. Zarówno archiwistka, jak i dziennikarka zyskały moją sympatię. Niesamowite jest to, że losy obu kobiet zostały przedstawione w rozdziałach, których akcja rozgrywa się w 1961 roku, a także współcześnie. Zostało zrobione w bardzo naturalny i przejrzysty sposób, iż całość czyta się bardzo przyjemnie. Muszę przyznać, iż bardzo lubię taką formę narracji, dzięki takiemu rozwiązaniu wyobraźnia czytelnika ma możliwość działać intensywniej i głębiej. Cieszę się również, iż praktycznie na każdej stronie akacja jest napięta, a także, iż dzieje się naprawdę dużo. Niemniej jednak to właśnie ostatnie strony wyzwalają, budzą i stymulują największe emocje do działania, a w rezultacie demonstrują czytelnikowi jasną i klarowną prawdę.

    ***

    Reasumując Pocałunek na pożegnanie to historia dwóch pozornie różnych kobiet, które dzieliło pięćdziesiąt lat. Ta książka to emocje, zimna wojna, podróże, angielskie salony elit, niebezpieczna Amazonka, a co najważniejsze – ognista miłość. Pocałunek na pożegnanie wciągnął mnie od pierwszej strony. Czytelniku jeżeli jesteś ciekawy tej historii, koniecznie po nią sięgnij, już teraz! Serdecznie polecam.

    http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/2017/05/50-pocaunek-na-pozegnanie-tasmina-perry.html#more

  14. „Każdy pamięta swój pierwszy pocałunek, ale jak jest z ostatnim?”

    Historia rozpoczyna się w roku 1961 w Buckinghamshire. Wówczas mamy okazję poznać pierwszego, kluczowego bohatera – Dominica Blake’a, podróżnika i stałego bywalca salonów. Odbywał on podczas pewnego przyjęcia rozmowę z Eugene, Rosjaninem. Nie wiedział jednak, jak bardzo ta konwersacja zmieni całego jego życie… Następuje przeskok do czasów współczesnych. W Londynie, w Królewskim Instytucie Kartograficznym na stanowisku archiwistki pracuje Abby Goldman. Zatrudniono ją, aby skatalogowała stare zdjęcia. Kobieta dodatkowo zajmowała się organizowaniem wystaw, miała za zadanie zainteresowanie publiczności zaniedbanymi i niosącymi historię zdjęciami. Początkowo praca wydawała się nie mieć końca. Wszystko jednak się zmieniło, gdy szukając dopełnienia do jednej z wystaw, natrafiła na pewną fotografię, która doprowadziła ją do łez… „Mężczyzna i kobieta, tuż obok siebie. On przytulił dłoń do jej policzka, ona do jego, przez co wyglądali, jakby właśnie żegnali się czule.” Emocje między tajemniczymi postaciami wprost wylewały się ze zdjęcia. Zaintrygowana Abby postanowiła dociec prawdziwego sensu tej fotografii. 

    Tasmina Perry zgotowała czytelnikom prawdziwy hit! „Pocałunek na pożegnanie” to piękna powieść o miłości, choć nie tylko. Historia ta przepełniona jest licznymi zwrotami akcji oraz tajemnicami. Autorka zabiera czytelnika w podróż nie tylko po świecie, ale i w czasie. Ukazuje, że uczucie między dwojgiem ludzi nie zawsze kończy się happy endem. Przykładem tej smutnej prawdy okazał się związek Rosamund i Dominica. Rose, będąca dziennikarką, na swojej drodze trafia na Dominica. Mimo odmiennych poglądów i wielu kłótni, jak to bywa w romantycznych historiach, oboje w końcu się do siebie zbliżają. Rodzi się wspaniałe uczucie, mężczyzna oświadcza się swojej wybrance serca. Niestety, jego wyprawa do Amazonii zmienia wszystko… To właśnie fotografią Rose i Dominica zajęła się Abby. Romantyczna historia miłości sprzed lat pozwoliła kobiecie oderwać się od własnych problemów małżeńskich. Zdrada ukochanego i wizja rozwodu nie należały przecież do przyjemnych spraw. Jak ostatecznie ułożyły się losy bohaterów?

    Historia wciąga od samego początku. Bardzo podobało mi się powiązanie akcji ze zdjęciem. Fotografia stanowi niezwykle ważną część mojego życia i ten temat zawsze będzie bliski memu sercu. Uwiecznione na zdjęciach momenty mają w sobie niezwykłą magię, niosą pewne wspomnienia, emocje. Autorka rewelacyjnie wykorzystała to w swojej powieści. „… z fotografiami było inaczej. Miały w sobie coś magicznego. Były osobistym zapisem szczególnego okresu, zanim naprawdę poznano świat, a wykonywali je nieliczni ludzie, którzy odważyli się zapuścić poza cywilizację.”

    Na plus zasługuje także poprowadzenie akcji w dwóch ramach czasowych. Z jednej strony poznajemy teraźniejszość, z drugiej przenosimy się do wydarzeń sprzed wielu lat. Autorka przedstawiła historię dwóch związków. Skupiła się na wiekowej miłości Rosamund i Dominica oraz na rozpadającym się uczuciu Abby i Nicka. „Nigdy nie wiesz, ile zdołasz przebaczyć, póki się to nie stanie.”

    Powieść wywołuje masę emocji, wzrusza, sprawia, że z łatwością przenosimy się do świata bohaterów i razem z nimi przeżywamy każdą chwilę. Czytając książkę, chce się więcej i więcej! Gdyby nie masa obowiązków spoczywających na moich barkach, na pewno czytałabym nieprzerwanie do samego końca. Ta pozycja jest tego warta. Niestety, musiałam sobie dawkować przyjemność. Nie byłabym sobą, gdybym gorąco nie poleciła tej książki zwłaszcza paniom! Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że ta historia idealnie nadaje się na film, jednak te z reguły nie oddają tego wszystkiego, co treść pisana. Bywają powierzchowne, pomijają często niezwykle istotne fragmenty książki. Obraz jest w porządku, ale ja wybieram słowo :)! Szczególnie, kiedy jest tak piękne, jak „Pocałunek na pożegnanie”.

    Recenzja z http://karlin91.blogspot.com/2017/05/tasmina-perry-i-jej-najnowsza-powiesc.html

  15. Rosamund to odważna dziennikarka i działaczka na rzecz równości społecznej. Chce wykrzyczeć całemu światu swoje przekonania. Nawet wtedy, gdy nie do końca sprawdzi, czy faktycznie ma rację. A że komuś przy okazji niesłusznie się oberwie … Abby to skromna archiwistka i początkująca dziennikarka. Zdeterminowana, by poznać prawdę, ale co z tą prawdą później zrobić? Szczególnie wtedy, gdy okazuje się, że można przy tym kogoś skrzywdzić? Trzeba wszystko rzetelnie sprawdzić, aby niepotrzebnie nie narażać innych na stres i cierpienie.
    Dwie skrajnie różne postawy. Przepaść czasowa między wydarzeniami to około pięćdziesiąt lat. Rosamund swoją karierę dziennikarską rozkręcała w czasie zimnej wojny. Widmo zagłady nuklearnej ciążyło nad światem. Wyścig zbrojeń między kapitalistycznym Zachodem a ZSRR podsycał atmosferę. Szpiedzy uwijali się jak nigdy, aby tylko osiągnąć przewagę informacyjną nad przeciwnikiem. Może wyprzedzą go o krok, albo dwa? Abby dziennikarką została trochę przez przypadek. A wszystko zaczęło się od jednego zdjęcia, które przyciągało ją do siebie jakąś magiczną mocą. Idealny temat na dziennikarski debiut. Tym bardziej, że po wystawie poświęconej wielkim brytyjskim odkrywcom, a zorganizowanej przez Królewski Instytut Kartografii zdjęcie cieszyło się niebywałą popularnością. Co takiego w sobie miało? Jaka historia kryje się za nim? Czy ta kobieta jeszcze żyje? Kim ona jest? Abby została wręcz opętana myślą, że musi znaleźć odpowiedzi na te pytania.
    A co łączy Rosamund i Abby? Tą kobietą, którą musi odnaleźć Abby jest właśnie Rosamund. Abby, odkopując to zdjęcie z przepastnych zasobów archiwum, nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo wpłynie to na życie i Rosamund, i jej samej. Lawina wydarzeń ruszyła pełną parą. Tropy prowadziły między innymi do domów elity brytyjskiej czy do fascynującego Petersburga. Czy prawda zostanie odkryta? Jest jeszcze jeden motyw, który łączy obie bohaterki. Każda z nich pragnie kochać i być kochaną.
    Rozwiązanie zagadki kryjącej się za zdjęciem to jeden wątek. Drugi wątek to relacje międzyludzkie. W książce nie mogło ich oczywiście zabraknąć. Autorka odkryła przed nami całe spektrum uczuć i emocji. Jakże to wszystko nam bliskie i znane. Jakże to wszystko prawdziwe.

    Całość na: http://monikaolgaczyta.blogspot.com/2017/05/co-aczy-rosamund-i-abby.html

  16. Daj się porwać fenomenalnej opowieści, która dzieje się jednocześnie w obecnych czasach i ponad 50 lat temu. Fundamentem mostu łączącego obie rzeczywistości jest niezachwiana potęga miłości.
    Rok 1961. Dziennikarka Rosamund Bailey czuje się spełniona zawodowo. Brakuje jej już tylko miłości. Gdy poznaje Dominica Blake’a, od samego początku wie, że to ten jeden, jedyny, najukochańszy. Jednak kiedy tylko skosztują odrobiny szczęścia, los wykręci im przykry numer. Czy wizja pięknej przyszłości rozwieje się jak dym?
    Rok 2014. Głęboko w podziemiach muzeum, archiwistka Abby Gordon całkowicie przypadkowo natyka się na znalezisko, które zapiera dech w piersiach. Wypłowiała i stara fotografia przedstawia żegnającą się w miłosnym uścisku parę. Choć zdjęcie nie wygląda, jakby stanowiło wysoką wartość materialną, Abby czuje dziwną potrzebę zgłębienia jego historii. Szukając leku na złamane serce, Abby obsesyjnie próbuje dowiedzieć się, jaka romantyczna opowieść kryje się za wizerunkiem zakochanych.

    „Pocałunek na pożegnanie” to powieść obyczajowa z nutką romansu w tle. Takie książki zawsze sprawiają, że czytelnik może oddać się lekturze w całości i pogrążyć całkowicie w świecie bohaterów. Główna bohaterka, Abby pracuje w archiwum. Podczas szukania zdjęć na wystawę natrafia na niezwykłe zdjęcie, przedstawiające dwoje ludzi, którzy całują się na pożegnanie. I od tego czasu, dziewczyna za wszelką cenę będzie chciała poznać, jakie losy dzielili bohaterowie ze zdjęcia. Będzie szukać odpowiedzi na wiele pytań z nim związanych, przez co wyjdzie na światło dziennie wiele faktów z przeszłości.

    Autorka w przyjemny sposób wykreowała bohaterów. Choć nie są to postacie, które zostaną z nami na dłużej, to ja ich bardzo polubiłam. Styl pisania autorki jest świetny. Prosty i lekki w odbiorze, co sprawia, że czyta się historię z zapartym tchem, a także odczuwa ogromną gammę emocji poprzez radość, łzy, a nawet można się wzruszyć.

    „Pocałunek na pożegnanie” to historia, która niesie ze sobą dużo ciepła, pozytywnych emocji, a także chęć poznania tajemnicy odnalezionego zdjęcia.
    Ta książka pokazuje nam, że zdjęcia mają ogromną moc i można pokazać na nich wiele chwil wartych zapamiętania. Sam pomysł na fabułę według mnie wydaje się bardzo ciekawy. Główna bohaterka była bardzo zaradną, pracowitą kobietą, która jak większość kobiet marzyła o wielkiej i prawdziwej miłości. Dlatego z ogromnym oddaniem wzięła się za odgadnięcie historii tej pary ze zdjęcia.

    „Wystarczy jedna minuta, by zdradzić ukochaną osobę, by zerwać więź zaufania między dwojgiem ludzi. Jedna minuta, by wszystko zniszczyć. ”

    Serdecznie Wam ją polecam! Podczas lektury można się zrelaksować i zagłębić w losy bohaterów.

  17. Stara fotografia, na którą przypadkiem trafia Abby, nie pozwala jej o sobie zapomnieć. Piękna para ze zdjęcia kusi by zgłębić jej historię, a kobieta będąca na życiowym zakręcie, bez pamięci oddaje się tej sprawie. Kim są zakochani ze zdjęcia? Co ich spotkało? Jaką tajemnicę skrywają?

    Wiele mówiący tytuł, urocza okładka i opis książki skupiający się na sile miłości. Wydaje się, że to powieść z gatunku tych, których starannie unikam. Lubię wzruszająco, ale nie ckliwie. Dramatycznie, nie romantycznie. I z miłością na boku, a nie głównym planie. A jednak coś szalenie przyciągało mnie do tej historii. Wyczuwałam obietnicę, że sięgnięcie po nią nie okaże się czasem straconym. I właśnie tak było.

    Perry zabiera nas w świat widziany oczami ludzi różnych epok. Z jednej strony poznajemy czasy współczesne na tle pięknego Londynu. Z drugiej cofamy się o 50 lat, a miejsce wyśnionej stolicy zajmują wspominki o istotnych historycznych wydarzeniach, jak zimna wojna czy powstanie muru berlińskiego. Uwielbiam takie połączenie teraźniejszości i przeszłości, gdzie narracja zostaje podzielona na teraz i kiedyś, zwłaszcza, kiedy pozornie prosta opowieść zostaje podparta historią i realiami, które w pewien sposób wpłynęły na każdego z nas. W ten sposób Perry lawiruje w czasie, zanurza się w różnych perspektywach, przeskakuje między bohaterami. Intryguje, zachęca, skłania do refleksji i szukania rozwiązań.

    Bo w tej romantycznej opowieści chodzi również o skrywane tajemnice, niewyjaśnione sprawy, sekrety podszyte smutkiem i melancholią. I właśnie tej strony powieści byłam najbardziej ciekawa. Tajemnice wyjaśniane na kolejnych stronach książki zawsze stanowią dla mnie łakomy kąsek, zwłaszcza gdy osnute są odrobiną mroku, kurzu, historii. Choć tajemnica Perry stanowiła istotny element wokół którego zbudowano fabułę powieści, miałam wrażenie, że zostało nieco zmarginalizowana, albo raczej nie przywiązano do niej tak wielkiej uwagi, jak mogłoby się wydawać. Przyznam szczerze, że nie przeszkadzało mi to jednak, przede wszystkim dlatego, że skupiłam się na innych elementach powieści.

    Subtelne wątki historyczne, zmiany zachodzące w społeczeństwie, dramaty związane ze źle podjętymi decyzjami, zagadki przeszłości. Wszystkie te elementy złożyły się na powstanie historii dość niezwykłej. Przyjemnie lekkiej, delikatnej i subtelnej, stanowiącej świetny czytelniczy wybór na długie ciepłe wieczory. A równocześnie dość wzruszającej, skłaniającej do refleksji i pewnymi scenami zapadającej w pamięć. Wydaje mi się, że nie jest prostym zadaniem napisanie książki właśnie w ten sposób. By czytelnik mógł w niej odnaleźć przyjemność z czytania, chwilę dla siebie, odrobinę relaksu, a także wyciągnąć wnioski, odnieść książkową historię do własnego życia, powrócić wspomnieniami do wczoraj, zastanowić się nad dzisiaj.

    Podobają mi się bohaterki wykreowane przez Perry. Ta powieść to zbiór niezwykłych portretów niecodziennych kobiet. Silnych, odważnych, zdeterminowanych, gotowych walczyć o siebie i swoje marzenia. Zarówno Rosamund jak i Abby bardzo przypadły mi do gustu. Tak różne, żyjące w innych czasach i odmiennych rzeczywistościach, a jednak pod pewnymi względami niczym siostry bądź najlepsze przyjaciółki. Bardzo przyjemnie czytało mi się o ich życiu, podejmowanych przez nie wyborach i miłości, która zmieniła ich świat.

    „Pocałunek na pożegnanie” czyta się niezwykle szybko i lekko. Opowieść, wydająca się na pierwszy rzut oka dość banalna, potrafi zaskoczyć, poruszyć i zatrzymać. Autorka stworzyła bardzo dobrą powieść obyczajową, gdzie romansu na szczęście jest jak na lekarstwo, za to miłości- pięknej, dojrzałej, godnej pozazdroszczenia mnóstwo. Nie żałuję czasu, który poświęciłam tej powieści, zwłaszcza znając jej zakończenie.

  18. Pierwszy pocałunek to dość symboliczny moment dla każdego, kto odnalazł już swoją drugą połówkę. Jest to niezwykle piękne wspomnienie, będące fundamentem każdego związku. Ten niepowtarzalny moment wykorzystywany jest w prawie każdym romansie. Tym razem jednak, w moje ręce trafił romans, w którym nie pierwszy, lecz ostatni pocałunek odegrał najważniejszą rolę…

    Rok 1961. Dziennikarka Rosamund Bailey czuje się spełniona zawodowo. Brakuje jej już tylko miłości. Gdy poznaje Dominica Blake’a, od samego początku wie, że to ten jeden, jedyny, najukochańszy. Jednak kiedy tylko skosztują odrobiny szczęścia, los wykręci im przykry numer. Czy wizja pięknej przyszłości rozwieje się jak dym?
    Rok 2014. Głęboko w podziemiach muzeum, archiwistka Abby Gordon całkowicie przypadkowo natyka się na znalezisko, które zapiera dech w piersiach. Wypłowiała i stara fotografia przedstawia żegnającą się w miłosnym uścisku parę. Choć zdjęcie nie wygląda, jakby stanowiło wysoką wartość materialną, Abby czuje dziwną potrzebę zgłębienia jego historii. Szukając leku na złamane serce, Abby obsesyjnie próbuje dowiedzieć się, jaka romantyczna opowieść kryje się za wizerunkiem zakochanych.

    Jak sam opis wskazuje mamy tu do czynienia z książką, w której występują „przeskoki czasowe”: z dobrze nam znanej współczesności cofamy się do przeszłości, pełnej zagadek i sekretów. Ten zabieg, w którym przeskakujemy z teraźniejszości do przeszłości, w tym przypadku wyszedł bardzo dobrze. Autorka w odpowiednim miejscu budowała napięcie i pozostawiała mnie w słodkiej nieświadomości, każąc znów przenieść się w czasie.

    Tasmina Perry wykreowała dwie inteligentne i doświadczone przez życie kobiety, których dojrzałość sprawiła, że ta historia nie była jakąś tandetną opowiastką dla młodzieży lecz pięknym dowodem na to, że prawdziwa miłość nie zna granic. Mimo tego, że była to fikcja, to jednak bardzo przeżyłam tą historię. A zakończenie w pełni mnie usatysfakcjonowało i skradło moje serce.

    Oprócz wątku miłosnego, autorka wplata w fabułę wątek polityczny. Szpiedzy, tajemnice państwowe, podsłuchy, niebezpieczeństwo – to wszystko tutaj znajdziecie. Mimo tego, że jakoś nigdy za polityką nie przepadałam i nie znoszę gdy ktoś w miesza powieść z polityką, to jednak w tym przypadku wyszło to znakomicie. Książka ta niesamowicie mnie wciągnęła i z pewnością zostanie w mej pamięci na dłużej.

    Autorka posiada lekki i przyjemny do czytania styl pisania. Pod względem całościowym książka ta prezentuje się bardzo dobrze. Jest idealną odskocznią od tych wszystkich współczesnych romansideł, gdzie namiętność przekłada się ponad prawdziwe uczucie. Jest to dojrzała historia o uczuciu, którego nie pokonał nawet czas. Polecam!

    Moja ocena: 8/10

    http://www.kochajacaksiazki.blogspot.com

Dodaj opinię