Swiateczne-marzenie
Swiateczne-marzenie

Świąteczne marzenie

36,90 29,90

taniej o: 7,00 (18%)

Amanda Prowse
4.11 out of 5 based on 18 customer ratings
18 opinii klienta
  • tłumaczenie: Monika Wiśniewska
  • liczba stron: 336
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Urokliwa opowieść o spontanicznym uczuciu, które otula dwoje ludzi w świątecznej scenerii. Meg zawsze marzyła o perfekcyjnych świętach i ma plan takie sprawić swojemu małemu synkowi. Co z tego, że na idealnym obrazku brakuje męża? Jednak kiedy kobieta spotyka intrygującego Edda zaczyna czuć potrzebę mężczyzny przy boku w tym wyjątkowym dniu. Problem w tym, że architekt mieszka aż za oceanem…

Ciepła i poruszająca opowieść o miłości osadzona w świątecznym klimacie Nowego Jorku

W dzieciństwie Meg zawsze marzyła o idealnym Bożym Narodzeniu.

W tym roku samotna matka przygotuje baśniową Gwiazdkę Lucasowi, małemu synkowi. Na stole stanie pieczony indyk, kolędy ukoją znajomymi nutami, ogień będzie igrał w kominku, a tuż obok niego zawiśnie tradycyjna skarpeta. Magii Świąt nie zabraknie. Meg doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ona i mały Lucas poradzą sobie sami.

Jednak pewna przypadkowa znajomość nawiązana w Nowym Jorku zmieni wszystko. Intrygujący architekt Edd trwale zapisuje się w myślach Meg. I nagle wizja świąt bez mężczyzny nie wydaje się już taka przyjemna. Szkoda tylko, że ten, o którym marzy kobieta, mieszka aż za oceanem.

Czy Meg odważy się ruszyć w pogoń za głosem serca? Czy Święta spędzi tylko z synem?

__

Poruszające dzieło od autorki wspaniałych romansów – to mikstura miłości, problemów rodzinnych i sezonowej przyjemności, którą każdy powinien dostać w prezencie w ten wyjątkowy czas raz w roku. – „Daily Record”

Bożonarodzeniowy prezent od bestsellerowej autorki. Jeśli uwielbiasz JoJo Moyes albo Freyę North, pokochasz tę książkę. – „Closer”

Barwny romans, któremu nie brak emocjonalnej głębi. – „My Weekly”

__

Amanda Prowse – spędziła 10 lat życia, pracując w korporacji jako konsultantka. Po tym czasie odkryła, że jej powołaniem jest pisarstwo. Specjalizuje się w prozie miłosnej, która swoim niepowtarzalnym stylem urzeka niejedną kobietę. Amanda mieszka w West Country z mężem i dwójką nastoletnich synów.

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Amanda Prowse

ISBN

978-83-65740-86-1

Rok wydania

2017

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

336

Tłumaczenie

Monika Wiśniewska

Tytuł oryginału

Christmas for One

Ean

9788365740861

Stan

nowa, pełnowartościowa

Opinie: 18 o Świąteczne marzenie

  1. Oceniony 4 na 5.

    AgaZaczytana

    Nieszczególnie podczas okresu świątecznego sięgam wyłącznie po książki o takiej tematyce, jednak w tym roku postanowiłam przeczytać przynajmniej jedną. Co prawda mamy dopiero połowę listopada i do samego Bożego Narodzenia został jeszcze ponad miesiąc, ale to dobry czas, aby już trochę wczuć się w zimowo – świąteczny klimat.

    ‚Była zdeterminowana, aby zapewnić synowi całe mnóstwo tradycyjnych, świątecznych wspomnień, które będą mu towarzyszyć w dorosłym życiu.’

    Meg samotnie wychowuje kilkuletniego synka. Sama dzieciństwo spędziła w wielu rodzinach zastępczych i nie udało jej się spędzić rodzinnych świąt, więc postawiła sobie za cel, aby jej synek miał każdego roku najpiękniejsze Boże Narodzenie, które będzie pamiętał. Jednak jak to w życiu bywa, nie wszystko jesteśmy w stanie zaplanować i nie wszystko dzieje się zgodnie z planem.

    ‚Utrata ukochanej osoby sprawia, że postrzega się wszystko z innej perspektywy. Rozumie się, co jest ważne, przypomina o tym, żeby nie przejmować się drobiazgami.’

    Megan jest kierowniczką kawiarni, która ma kilka swoich siedzib w innych miastach na świecie. Pewnego dnia zostaje wysłana do Nowego Jorku, aby pomóc w otwarciu najnowszej filii. I jak to bywa w tego typu książkach – spotyka mężczyznę, który ma być miłością jej życia. Ale czy na pewno?

    ‚Widzisz, gdyby w brytyjskich szkołach uczono czegoś więcej niż czarów i magii, może byś wiedziała, że na świecie istnieją nie tylko piłka nożna i quidditch.’

    Sama historia jest dość szybka i przewidywalna. Mamy atmosferę zimową i bożonarodzeniową, jednak jak dla mnie wszystko działo się za szybko. Czy można zakochać się w ciągu kilku dni? Może nie tyle zakochać, ale wygłaszać życiowe deklaracje? Wszystko z początku ładne i cukierkowe, za kilka stron odwraca się i zmierza w zupełnie innym kierunku. Ale takie historie też są potrzebne, więc nie mam nic przeciwko.

    Jak dla mnie za mało w całej tej historii było opowieści o dzieciństwie głównej bohaterki. Otrzymujemy kilka wzmianek w tym temacie, ale nie było konkretnego rozwinięcia. Być może nie to było najważniejsze, jednak jak dla mnie zabrakło kilku stron rozwinięcia tego wątku.

    ‚Dlatego Meg, że poznaje się osobę, którą ma się poznać, a kiedy lont zostaje podpalony, tak naprawdę nie ma się już nad nim kontroli. Mówią, że człowiek nie jest w stanie kontrolować tego, w kim się zakochuje, i myślę, że tkwi w tym ziarno prawdy.’

    Jeśli szukacie niewymagającej historii ze świętami w tle to polecam. Książkę czytało mi się szybko, jednak nie zapamiętam jej na długo. Być może dzięki temu będę mogła do niej wrócić przy okazji przyszłorocznych świąt 🙂

    ‚(…) i uświadomiła sobie, że nic się nie zmieniło, że nadal była Megan zjawiającą się bez zapowiedzi i niechcianą. Nie była nikim wyjątkowym.’

  2. Oceniony 5 na 5.

    toukie/ KSIAZKOWA-PRZYSTAN

    Urocza historia o miłości, pogodzeniu się z przeszłością oraz rozpoczęciu nowego etapu w życiu, z psią gromadką na pierwszym planie i świętami w tle. Zapraszam na recenzję kolejnej książki autora Był sobie pies, która tego roku trafiła na ekrany kin.

    Josh Michaels nie potrafi pogodzić się z rozstaniem ze swoją ukochaną Amandą. Mieszka w domu rodzinnym w górach zupełnie sam – rodzina mężczyzny rozpadła się, gdy ten był nastolatkiem. Jak widać, autor stawia przed czytelnikiem nieszczęśliwego mężczyznę, któremu los postanowił jeszcze raz dokopać. Pewnego dnia ktoś podrzuca mu ciężarną suczkę. Pies, to ostatnie o czym marzy Josh, jednakże pod wpływem impulsu postanawia się nim zaopiekować. Mężczyzna nie ma pojęcia, że ta gwałtowna decyzja zupełnie odmieni jego życie.

    Jestem ogromną miłośniczką zwierząt, więc nic dziwnego, że ta powieść trafiła prosto w moje serce. Psiego Najlepszego. Był sobie pies na święta opowiada losy dwójki bohaterów – Josha oraz suczki Lucy. Autor skupia się na więzi pomiędzy psem a człowiekiem – więzi silnej, pełnej miłości, wzajemnego wsparcia. Posługuje się lekkim stylem, prowadząc narrację trzecioosobową, wnikającą w odczucia, emocje oraz myśli bohatera. Josh otacza troską Lucy oraz szczeniaki, niesamowicie się do nich przywiązuje – otwiera dawno zamkniętą szufladkę w swoim sercu. Dzięki decyzji podarowania domu Lucy na drodze mężczyzny staje Kerri pracująca w lokalnej lecznicy dla zwierząt. Śledzimy ich relacje, która raz rozgrzewa serca, a innym razem je łamie.

    ,,Nigdy wcześniej o tym nie myślał, ale teraz musiał przyznać: psy kochają człowieka. Nawet przez myśl by im nie przeszło szukanie „nowego związku”.

    Początkowo Josh jest pewnego rodzaju zagadką dla czytelnika. Nie do końca wiadomo co stało się pomiędzy nim a Amandą, czemu mieszka zupełnie sam. Bohater powoli otwiera swoją duszę i myśli, zostawiając swą przeszłość za sobą. Staje się lepszym człowiekiem, śmielej patrzy przed siebie. Jednakże autor skupia się również na czworonożnych bohaterach powieści. Każdemu pieskowi przyporządkowuje charakter, a ich imiona idealnie do nich pasują.

    Umiarkowana akcja powieści bez nagłych zwrotów akcji. Fabuła przebiega spokojnie. Psiego najlepszego to książka o tym, że warto otworzyć serce i wpuścić do swojego świata czworonoga, który odwdzięczy się swą miłością z nawiązką. Prócz tego mamy wątek miłosny oraz zbliżające się wielkimi krokami Święta Bożego Narodzenia. Mnie ta powieść całkowicie urzekła, a Was?

  3. Oceniony 5 na 5.

    toukie/ KSIAZKOWA-PRZYSTAN

    Niezwykle klimatyczna, wprowadzająca w czas świąt powieść o sile gwałtownego uczucia, oraz o tym, że marzenia się spełniają. Zwłaszcza te świąteczne. Samotna matka pragnie podarować swojego synkowi coś, czego nigdy nie miała – cudowne Boże Narodzenie w otoczeniu pełnej, kochającej się rodziny.

    Megan Hope życie nigdy nie oszczędzało. Najpierw dysfunkcyjna rodzina, następnie szereg rodzin zastępczych, w których dziewczynka nigdy nie czuła się potrzebna i kochana. Brak swojego miejsca na świecie, bliskich osób, strach przed bezdomnością… Życie Meg zmienia się, gdy poznaje Billa – mężczyznę, w którym całkowicie się zakochuje. Będąc w narzeczeństwie Megan odkrywa, że jest w ciąży. Niestety, Bill ginie w wypadku, a po śmierci mężczyzny wychodzą brudy z jego życia. Megan zostaje przygarnięta przez Milly i Pru – kuzynki prowadzące sieć cukierni Plum Patisserie. Kobiety dają jej pracę, dom i rodzinę. Cztery lata później Megan jest zmuszona wyjechać do Nowego Jorku tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Tam spotyka mężczyznę, który całkowicie rzuca ją na kolana.

    Choć nie jestem fanką ckliwych historii o miłości, która nie ma żadnego fundamentu, to historia opisana przez Amandę Prowse naprawdę trafiła w moje serce. Ogromnym plusem powieści jest jej świąteczny klimat. Sam pomysł – samotna matka pracująca w sieci cukierni prowadzonych przez podstarzałe kuzynki niezwykle mi się spodobał. Nieczęsto sięgam po powieść obyczajową jednak te, które dane było mi przeczytać spełniły moje oczekiwania. Tak też był w przypadku Świątecznego marzenia. Przygotowałam się na lekką powieść, oprószoną miłością z dozą naiwności. W tym przypadku naiwność proszę nie odbierać w sposób negatywny. Właśnie dzięki niej Świąteczne marzenie zyskało urok.

    ,,Myślę, że rzuciłeś mnie na kolana…;
    – To dobrze? – zapytał z lekkim skrępowaniem.
    – Bardzo dobrze.”

    Meg i Edd poznają się w zabawnych okolicznościach. Później ich losy zupełnie przypadkowo (a może i nieprzypadkowo) się krzyżują. Para spędza ze sobą intensywny w emocje i uczucia czas. Nie ukrywam, że akcja powieści zdecydowanie pędziła za szybko – wszystko działo się z godziny na godzinę. Złość, sympatia, miłość, pożądanie. Ale czy nie potrzebujemy właśnie takich historii? Historii, w których mężczyzna i kobieta spotykają się i wystarczy zaledwie dzień, by mogli stwierdzić, że to jest właśnie to. Naiwne, ale czyż nie urocze?

    Kreacja bohaterów wyszła autorce całkiem nieźle. Meg to ciepła osoba, pełna dobra i współczucia dla innych osób. Jedyne co mogę zarzucić głównej bohaterce to, to że była nieco mało rozgarnięta. Jednakże pomimo tego, Megan bardzo polubiłam. Pomimo wielu przeciwności losu zachowała ona wiarę w dobro ludzi oraz nadzieję na to, że jej marzenia kiedyś się spełnią. Edd Kelly to niezwykle miły facet. Zabawny, uroczy, również skrywający swoje smutki. Przypadkowa znajomość zmienia się w niezwykle intensywny romans, którego czas trwania jest ograniczony, a jedna i druga strona marzy o długo i szczęśliwie. Wkrótce Megan musi stoczyć walkę z sobą – święta z synkiem, czy święta z ukochanym mieszkającym za oceanem…

  4. Oceniony 5 na 5.

    krolewskierecenzje

    Meg miała trudne dzieciństwo. Od najmłodszych lat marzyła o idealnym Bożym Narodzeniu. Nie doczekawszy takiego, będąc dorosłą kobietą, robi wszystko, by jej syn doznał tego wszystkiego, czego jej odmówiono. W tym roku jako samotna matka, przygotowuje Lucasowi cudowną Gwiazdkę. Na stole ma pojawić się pieczony indyk, a na kominku ma zawisnąć tradycyjna skarpeta z prezentami. Wie, że sama sobie z tym poradzi. Jednak przypadkowo poznany w Nowym Jorku mężczyzna, wiele zmieni w jej życiu.

    Tuż przed świętami, Meg musi wyruszyć na kilka dni do Nowego Jorku, by dopilnować kilku spraw związanych z pracą. Bardzo nie lubi tego robić, bo ten czas pragnie spędzić z synkiem, ale nie ma innego wyjścia. Już pierwszego dnia po przyjeździe poznaje mężczyznę, który, jak się później okaże, będzie towarzyszył jej przez kolejne dni, nie tylko w sprawach służbowych ale także i tych bardziej prywatnych. Intrygujący i przystojny architekt Edd na trwałe zapisuje się w myślach, a chyba także i w sercu, Meg i odmienia ją zupełnie. Boże Narodzenie spędzone wyłącznie z synkiem, bez bliskiego mężczyzny, nie jest już takie kuszące. Niestety, Edd mieszka za oceanem. Co w takiej sytuacji postanowi Meg?

    Opis wskazuje, że będzie to książka oprószona płatkami śniegu i słodyczą. Początkowo rzeczywiście tak jest, bo przedstawiona zostaje smutna przeszłość Meg, a następnie cudowna miłość do syna i radość z posiadania dziecka i pięknych planów. Potem jednak autorka wplotła do fabuły nieprzyjemne, a nawet trochę drastyczne wydarzenie, które odebrało mi znaczną część radości z czytania lektury. Spotęgowała to jeszcze smutnymi wspomnieniami z przeszłości. Ale dzięki temu przynajmniej rozpoznałam kim jest Meg. Jakiś czas temu recenzowałam książkę Szczypta Miłości. Meg jest dziewczyną, którą przygarnęła Pru Plum. Ten fakt sprawił, że na nowo przyszła mi ochota na zgłębianie lektury.

    Z czasem książka zaczęła wciągać mnie coraz bardziej. Pomimo, że początkowo wypadła trochę blado w porównaniu z inną świąteczną książką autorki, którą czytałam rok temu, Świąteczną Kafejką, w ostatecznym rozrachunku, oczarowała mnie. Dzięki niej na nowo poczułam magię świąt Bożego Narodzenia i siłę uczucia…

  5. Oceniony 5 na 5.

    Qultura słowa

    Miłość w świątecznym klimacie…

    „(…) Nie decyduj się na kogoś tylko dlatego, że wydaje odpowiednie dźwięki i na papierze sprawia wrażenie elokwentnego. Wybierz kogoś, kto rzuca Cię na kolana i sprawia, że kręci ci się w głowie” – te słowa stanowić mogą wskazówkę, kierunkowskaz, pozwalający dokonać właściwego wyboru partnera życiowego. Niestety bardzo często przy dokonywaniu tego wyboru kierujemy się pobudkami racjonalnymi, zapominając o potrzebach serca i duszy. W konsekwencji wchodzimy w mało satysfakcjonujący związek, w którym udajemy kogoś, kim tak naprawdę nie jesteśmy lub który wymusza od nas zmiany. Poddając się presji otoczenia lub też lękowi przed porażką, boimy się zaufać sercu i podążyć za jego wskazaniami.
    Opory przed tym, by wreszcie być szczęśliwą, by cieszyć się życiem, ma Megan Hope, zajmująca kierownicze stanowisko w cukierni Plum Patisserie. Ta mieszkanka Londynu, samotna matka wychowująca rezolutnego Lucasa, w przeszłości nie zaznała miłości i ciepła rodzinnego domu, nigdy nie miała też prawdziwych, magicznych świąt. Wychowana przez rodziny zastępcze, czuła się odtrącona i niechciana, szybko musiała też się usamodzielnić. Nie dla niej były zagraniczne wyjazdy czy ekskluzywne szkoły, ona już w wieku szesnastu lat musiała zakończyć naukę i zadbać o swoje utrzymanie. Mężczyzna, z którym się związała, ojciec Lucasa, wydawał się być prezentem od losu, niestety zginął zanim się dziecko narodziło – wraz z jego śmiercią wyszła też na jaw smutna prawda, że Meg nie była jedyną kobietą w jego życiu. Zrozpaczoną i zagubioną kobietą zajęła się rodzina ojca jej dziecka – kuzynki Pru i Milly Plum, które nie tylko dały jej wsparcie psychiczne, ale również zatrudniły i nauczyły wszystkiego, co potrzebne by pracować w cukierni.
    Ta opowieść to jednak dopiero początek historii opisanej przez Amandę Prowse w uroczej i utrzymanej w przedświątecznym klimacie książce „Świąteczne marzenie”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego pozycja, jest nie tylko doskonałym prezentem pod choinkę, jest także formą terapii, daje bowiem nadzieję, iż los może w każdej chwili się odmienić, jeśli tylko zaufamy sobie i … miłości. I choć Meg tej miłości nie planowała, to przedświąteczny wyjazd do Stanów Zjednoczonych, gdzie miała dopilnować prac związanych z otwarciem jednej z filii piekarni, nieoczekiwanie przyniósł jej świąteczny prezent w postaci uczucia. Problem tylko w tym, że architekt modernizujący lokal, Edward Kelly, zagorzały fan drużyny Jankesów i właściciel ekskluzywnego mieszkania w dobrej dzielnicy nie wyobraża sobie przeprowadzki do Londynu. Meg z kolei trudno jest podjąć decyzję o wyrwaniu syna ze znanego mu środowiska i o opuszczeniu kobiet, które dały jej tak wielkie wsparcie. Szczególnie, że ją i Edwarda dzieli potężna przepaść, zarówno społeczna, jak i ekonomiczna…
    Jaka decyzję podejmie para, która ma tylko kilkanaście godzin, by ze sobą pobyć? Czy w te kilkanaście godzin można zakochać się tak bardzo, by dla tej miłości porzucić wszystko? Na to pytanie odpowiedzi możemy poszukać w powieści Amandy Prowse, która otula nas niczym ciepły koc, która ogrzewa świąteczną atmosferą i obietnicą miłości. Słodka, lekka opowieść stworzona prze autorkę niesie w sobie wielką siłę, daje bowiem nadzieję na to, że ten wymarzony mężczyzna, który rzuca nas na kolana, gdzieś tam jest i czeka na nas…

  6. Oceniony 5 na 5.

    kochamciemojezycieblog

    Nie ma dla mnie nic lepszego, od grudniowej lektury książek Bożonarodzeniowych. Przedświąteczna gonitwa, sprzyja wieczornemu leniuchowaniu w ulubionym fotelu, pod kocem, z kubkiem ciepłej herbaty i świąteczną powieścią w dłoniach. „Świąteczne marzenie” Amandy Prowse, to idealna pozycja na ten okres.

    Główna bohaterka Meg, wychowywana była w rodzinach zastępczych. Od dziecka marzyła o świętach pełnych światła i domowej miłości. Niestety te, które sama zapamiętała odbiegały od ideału. Teraz jako samotna matka, po przejściach, robi wszystko, by Boże Narodzenie jej syna Lukasa było najwspanialsze na jakie tylko może sobie pozwolić i by mały wspominał je jako wyjątkowe wydarzenie. Kobieta dodatkowo stara się zapełnić pustkę po ojcu chłopca. Mężczyzna zmarł, gdy Meg była w ciąży. Tuż po jego śmierci okazało się, że nie był jej wierny. Ten podwójny cios, wyryty w sercu Meg, jak również rozstanie z kolejnym partnerem niezbyt pozytywnie nastrajają ją w ten wyjątkowy czas. W dodatku tuż przed świętami Meg musi wyjechać do Nowego Jorku, w sprawach służbowych. Tam poznaje architekta imieniem Edd. Między tym dwojgiem, wybucha silne uczucie. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie przeszkody, które stają im na drodze. Nie bez znaczenia jest fakt, że ich domy dzieli ocean…
    Czy mimo przeciwności losu, Meg pójdzie za głosem swojego serca? Czy temu dwojgu uda się pokonać przeszkody, które nie oszukujmy się, nie nalezą do błahych? Tego oczywiście dowiecie się sięgając po tę książkę.

    „Świąteczne marzenie”, to powieść, która idealnie wpisuje się w nurt lektur przedświątecznych. Jest, ciepła, poruszająca, pełna nadziei, cudownych splotów wydarzeń i magii, która prowadzi swoich bohaterów, przez różne koleje losu. Dodatkowego smaku tej powieści dodają opisy Nowego Jorku.
    Bardzo polubiłam też główną bohaterkę tej historii. Daleko jej do spłoszonych, wiecznie zasmuconych, niezmiernie nieszczęśliwych kobiet, którym brak odwagi na spełnianie marzeń. To zdecydowanie nie jest taka kobieta. I dobrze. Meg, to przykład na to, że mimo kiepskiego początku w życiu i wielu wydarzeń, które ją skrzywdziły, można próbować funkcjonować normalnie i że rozpacz, kiedyś trzeba zakończyć. Meg, to kobieta zaradna, inteligentna ale również niezwykle urocza. Co prawda, niektórych momentach powieści jest trochę zbyt cukierkowo, ale z drugiej strony właśnie tego oczekiwałam po tej książce. Czyta się ją niezwykle przyjemnie i sprawnie. Bardzo serdecznie, Wam polecam jej lekturę.

    Powieść Amandy Prowse to idealna propozycja na grudzień i doskonały prezent. Dla bliskiej kobiety, w tym dla samej siebie :).

  7. Oceniony 3 na 5.

    Biały Notes

    „Świąteczne marzenie” Amandy Prowse to niby powieść o Bożym Narodzeniu, ale (głównie za sprawą nierozsądnych pomysłów szaleńczo zakochanej Meg) atmosfery świąt w niej nie czuć. Książka nie zalicza się również w pełni do powieści obyczajowych, bo za dużo w niej cukru, a za mało prawdziwego życia. „Świąteczne marzenie” to po prostu lekki romansik, okraszony rozmowami o wyjątkowym świątecznym czasie. Romansik, który – jak podejrzewam – spodoba się tylko fanom gatunku.

    Wiele słyszałam o twórczości pani Amandy Prowse, wiele dobrego słyszałam i kiedy wreszcie zaczęłam lekturę najnowszej książki tej autorki miałam nadzieję na więcej. Niestety, z dobrych rzeczy dostałam tylko wyrobione i przyjemne do czytania pióro, a ze złych naciąganą fabułę, nierealnych bohaterów i całe mnóstwo przesadnej słodyczy. Nie wiem czy kiedyś jeszcze skuszę się na inne pozycje pani Prowse (prawdopodobnie nie), ale „Świątecznego marzenia” nie polecam. No chyba, że lubicie historie w takim klimacie – wtedy będziecie zadowoleni.

  8. Oceniony 5 na 5.

    Karolina G.

    Wyobraźcie sobie przepiękny, biały śnieg za oknem. Zanućcie w głowie kolędy, które wprawiają w wyjątkowy, świąteczny nastrój. Przed oczami niech pojawi się obraz starannie przystrojonej choinki. Gdzieś w tle poczujcie ciepło ognia palącego się w kominku… Czy to recepta na w pełni udane Boże Narodzenie?

    Meg wychowywała się w rodzinie zastępczej. Już od dziecka marzyła, aby grudniowe święta spędzić w baśniowym klimacie. Boże Narodzenie miało być wyjątkowe, perfekcyjne. Teraz była samotną matką i chciała przygotować idealną Gwiazdkę swojemu synkowi, Lucasowi. Taką, o jakiej zawsze sama marzyła. Stół okraszony pysznymi daniami, rozbrzmiewające w domu kolędy, tańczący w kominku ogień, a obok tradycyjna, wisząca skarpeta. Co prawda nie wspierał jej żaden kochający mężczyzna, ale dla niej nie stanowiło to żadnego problemu. Ona i Lucas poradzą sobie sami!

    Niedługo przed Bożym Narodzeniem Meg wyjeżdża służbowo do Nowego Jorku. Przypadkowo poznaje tam intrygującego i oczywiście przystojnego architekta. Nie da się nie zauważyć, że Edd zdecydowanie wpada jej w oko, jego rozbrajający uśmiech również. Wypijają razem wino i szczerze rozmawiają, co w efekcie sprawia, że wizja świąt spędzonych tylko z synkiem już nie jest taka magiczna. Niestety, jest mały problem – ukochany Meg mieszka aż za oceanem. Co wyniknie z tej znajomości? Jak potoczą się losy bohaterów, których dzieli ogromna odległość? No i co z Gwiazdką?!

    „Świąteczne marzenie” to książka, którą pokochają kobiety, zwłaszcza te, które mają duszę niepoprawnej romantyczki! Jest słodko, nawet bardzo. Niektóre fragmenty mogą się wydawać wręcz nierealne, niczym z bajki. Są to jednak motywy, o których marzyła przynajmniej raz w życiu każda przedstawicielka płci pięknej! Poza tym, żeby nie było zbyt łatwo, na drodze bohaterów pojawiają się pewne komplikacje. Urokliwa historia zaprezentowana w książce przypadła mi do gustu, nie ma ku temu żadnych wątpliwości. „Świąteczne marzenie” wzrusza, bawi, pozwala się rozmarzyć.

    Sięgając po najnowszą powieść Amandy Prowse nie sądziłam, że będę aż tak nią urzeczona. Pokochałam przesympatycznych bohaterów, z którymi dzieliłam każdą chwilę równie mocno, jakbym sama uczestniczyła w wydarzeniach. „Świąteczne marzenie” to lekka, niewymagająca propozycja na leniwe popołudnie lub wieczór. Czyta się ją szybko, nawet nie zauważyłam, kiedy znalazłam się na ostatniej stronie… Żal mi było pożegnać się z bohaterami!

    Pewnie będę mało oryginalna, ale muszę to zrobić – pora, aby zachwycić się okładką książki. Kiedy tylko zobaczyłam ten cudowny obrazek, rozpłynęłam się. Odcienie granatu połączone z bielą, kolorowe lampeczki (tak, światełka działają na mnie jak magnes), prószący śnieg i czerwony akcent w postaci płaszcza kobiety i tytułu… To jedna z najlepszych okładek świątecznych, jakie widziałam w swojej czytelniczej karierze!

  9. Oceniony 3 na 5.

    aleksandra.g17

    Meg spędziła dzieciństwo w rodzinie zastępczej, a jednym z jej największych marzeń było rodzinne Boże Narodzenie. Teraz jako matka chce takie święta wyprawić swojemu synkowi. Z żalem więc go opuszcza, kiedy musi jechać w sprawach służbowych do Nowego Jorku na krótko przed świętami. Tam poznaje Edda, w którym szybko się zakochuje. Nie wie jednak jak pogodzić swoje poukładane życie z niespodziewaną miłością oraz dzielącą ich odległością.

    Amanda Prowse wykreowała bohaterkę z trudnym dzieciństwem, która jako dziecko czuła się niechciana i odtrącana. Jej marzenie o idealnych świętach było dowodem na to, jak bardzo pragnęła mieć kochającą rodzinę, a będąc matką starała się, by takie święta miał jej syn. Chociaż życie jej nie rozpieszczało, poznała w końcu ludzi, którzy otoczyli ją opieką i miłością, a stając się kierowniczką cukierni mogła pozwolić sobie na godne życie. Autorka miała ciekawy pomysł, by uzmysłowić odbiorcom to, że niespełnione pragnienia z dzieciństwa ciągną się za nami latami. Ukazanie fragmentów wspomnień z przeszłości Meg pozwala nam poznać jej sytuację, jednak jak dla mnie było ich trochę za mało. Przez to skupiamy się na teraźniejszości, nieco zapominając o tym, co było kiedyś. Z tego względu ja nie zawsze rozumiałam decyzje bohaterki.

    Jakkolwiek starałam się zrozumieć i polubić Meg, nie do końca mi się to udało. Nie była to zła bohaterka, ale niesamowicie denerwowała mnie jej naiwność i łatwowierność. Z jednej strony wiem, że wynikało to z jej pragnienia, by wszystko w końcu się ułożyło, ale równocześnie uważam, że osoba w taką przeszłością powinna wiedzieć, iż to wszystko układało się zbyt łatwo.

    Niestety również fabuła była momentami zbyt naiwna, jednak dla niektórych może to być plus. Sama sięgają po świąteczną książkę, liczę na nieskomplikowaną akcję, lekkość i przyjemność podczas lektury, aczkolwiek pewnie kwestie i tak niezbyt mnie przekonały. Nie chcę tu teraz rozwodzić się nad tym, czy zapewnianie się o wzajemnej miłości przez dorosłych ludzi po dwóch dniach znajomości jest czymś realnym, ale to idealnie obrazuje szybkie tempo tej powieści. Tu właśnie wszystko dzieje się ekspresowo, akcja cały czas biegnie do przodu, co pewnie spodoba się czytelnikom lubiącym książki, w których cały czas się coś dzieje, lecz miłośnicy zachowania realizmu mogą czuć pewien przesyt.

    Tym, co bardzo mi się podobała, to zwiedzenia Nowego Jorku razem z Meg. Nie brakowało opisów miejsce, które odwiedzała podczas swojej pierwszej wizyty za oceanem, stąd poczucie, że jest się tam razem z nią. Również podobało mi się osadzenie części akcji w realiach cukierniczych, czytanie o pysznych wypiekach było świetnym doświadczeniem.

    „Świąteczne marzenie” to jedna z tych książek, która nie spodoba się każdemu. Jeśli komuś nie przeszkadza szybkie tempo, nieco cukierkowate rozwiązania to może śmiało sięgnąć po powieść Amandy Prowse, lecz jeśli ktoś liczy na coś więcej, niż otulona świąteczną atmosferą powieść to może nieco się rozczarować.

  10. Oceniony 4 na 5.

    Mońcia_Poczytajka

    Amanda Prowse to angielska autorka poczytnych powieści obyczajowych. Świetnie odnajduje się w nastrojowych i ciepłych opowieściach świątecznych, ale potrafi być również dobrym psychologiem i w emocjonalny sposób przekazywać treści trudne i bolesne dla bohaterów.

    „Świąteczne marzenie” to klimatyczna opowieść z Bożym Narodzeniem w tle, która wspaniale wpisuje się w obecny czas. To także ponowne spotkanie z bohaterami książki „Szczypta miłości”, tyle, że tym razem autorka skupiła się na osobie Meg Hope, która nadal mieszka nad ekskluzywną piekarnio – cukiernią „Mayfair” w Londynie, pracuje dla Plum Patisserie i wychowuje swojego uroczego synka Lukasa. Czuwanie nad nowo otwieranymi lokalami należy do jej obowiązków, podobnie jak rozwiązywanie trudności organizacyjnych. Na krótko przed Bożym Narodzeniem dziewczyna musi udać się do Nowego Jorku, gdzie piętrzące się kłopoty mogą uniemożliwić otwarcie cukierni na czas. Na Manhattanie poznaje Eda – intrygującego architekta, który wydaje w się być mężczyzną z jej snów. Cztery dni spędzone w Ameryce zupełnie odmieniają Meg, choć dystans dzielący Londyn i Nowy Jork wydaje się być zbyt duży. Tym bardziej, że trudna przeszłość, którą Megan zostawiła za sobą także do niej powraca…

    O tym jak spędzą Boże Narodzenie bohaterowie powieści i z jakimi trudnościami przyjdzie im się zmierzyć przeczytacie w „Świątecznym marzeniu”. Dowiecie się też, jakie niespodzianki dla Meg zesłał los. Będziecie mogli delektować się znakomitymi deserami serwowanymi w „Mayfair” i zastanawiać nad następnymi posunięciami bohaterów.

    Świąteczna powieść pani Prowse po raz kolejny zwraca uwagę na to, co w życiu najważniejsze. Ukazuje tęsknotę osoby wychowywanej z dala od domu za miłością, ciepłem, dobrem i prawdziwą rodziną. Piętnuje kłamstwo i niedopowiedzenia stawiając na otwartość i szczerość. Docenia autentyczną przyjaźń i dobrych ludzi, którzy mimo, że obcy, mogą stać się najbliższymi.

    Opowieść zapowiada się bajkowo i słodko, a wydarzenia bez większego trudu dają się przewidzieć. Ale nie dajcie się zwieść. Zapewniam, że nie znajdziecie tu monotonii i nudy. W życie bohaterów wkradają się coraz to nowe problemy, którym wcale nie tak łatwo jest zaradzić, a że wszystko odbywa się w świątecznym okresie, to pod wpływem tej magii ludzie stają się dla siebie milsi i bardziej wyrozumiali.
    Podobało mi się, że autorka wplotła do wydarzeń wątek nawiązujący do 11 września i ataku na WTC. Był też taki moment, w którym Pani Prowse kompletnie mnie zaskoczyła, ale nie będę Wam zdradzać szczegółów. Emocji na pewno nie zabraknie, a wrażliwsze dusze być może nawet łezkę uronią. Książkę dobrze się czyta z niesłabnącym zainteresowaniem. Zachęcam do lektury, która pozwoli Wam poczuć się naprawdę świątecznie, ciepło i miło.

  11. Oceniony 5 na 5.

    janielka

    Zauważyliście zapewne, że ostatnio na moim blogu sporo świątecznych propozycji. Jak mogłoby być inaczej skoro święta za pasem. Czas miłego leniuchowania. Czas na przyjemną lekturę, która nas pocieszy, doda otuchy i nastroju świątecznego.
    Jest to w zasadzie kontynuacja powieści, którą miałam przyjemność recenzować Tu.
    Meg młoda kobieta po przejściach, która została przygarnięta przez dwie kobiety, kiedy była w ciąży. Nie chce jednak za dużo pisać, bo może któraś z was będzie miała ochotę przeczytać „Szczyptę miłości”, czyli właśnie wcześniejsze przygody Meg.

    Meg, która nigdy nie miała prawdziwych świąt, chciałby spędzić je rodzinnie, ciepło i bardzo świątecznie. Chciałby, żeby jej synek Lukas pamiętał, że święta to czas radości, prezentów i miłości. Na kilka dni przez Bożym narodzeniem Meg musi wyjechać do Nowego Jorku, dopilnować otwarcia kolejnej cukierni. Nie bardzo uśmiecha jej się wyjazd do wielkiego miasta, przed samymi świętami, no ale mus, to mus.
    Tam pierwszego dnia poznaje chłopaka. Bardzo sympatycznego Eda, przystojnego architekta, który kradnie jej serce. Jednak czy miłość na odległość się sprawdzi? Czy ma sens taki związek? Bohaterowie są przesympatyczni. Ed to miły, wesoły i bardzo sympatyczny człowiek. Ciągle się uśmiecha, zakochuje się w Meg od pierwszego wejrzenia.
    Meg na szczęście nie jest infantylną, głupią kokietką. Jest ona kobietą dojrzałą, która w zasadzie wie, czego chce. Ma już kilka miłości za sobą. Czy jednak życie nie spłata jej figla? Romans, zakochanie się w facecie, którego zna zaledwie kilka godzin. Oj, czy to na pewno to, czego się Meg spodziewa? Jest słodko, ale wiecie co ja, myślę, że każda z nas chciałby spacerować po Manhattanie z przystojniakiem, całować się na Empire State Building. To idealna kobieca lektura na świąteczny czas. Żeby się jednak Wam nie wydawało, że jest tylko miło, na naszych bohaterów czyhają pułapki dnia codziennego. Jest po prostu jak w życiu raz dobrze, raz źle. Śmiech przeplata się ze łzami. Książkę czyta się przyjemnie i szybko. Idealny prezent pod choinkę. Polecam.

  12. Oceniony 4 na 5.

    CierpkaWiśnia

    najpiękniejszym zapachem przed świętami wcale nie są pierniki. Ani zapach igliwia. Ani nawet przypalony bigos. Bezapelacyjnie najpiękniejszym zapachem kojarzącym mi się ze Świętami Bożego Narodzenia jest zapach… nadziei.
    Dzieciaki mają nadzieję na wystrzałowe prezenty, dorośli na spokojne, rodzinne świętowanie, samotni na drugą osobę przy boku. Nadzieja jest nieodłącznym elementem Gwiazdki. Też tak uważasz? Przekazuję Ci więc dziś książkę pełną nadziei. Świąteczne marzenie opowiada historię niezwykłej kobiety. Meg, doświadczona przez życie dziewczyna, samotna matka, robi wszystko, żeby Święta były dla jej syna tym, czym zawsze pragnęła, by były dla niej. Jednocześnie przepełniona jest potrzebą miłości. Z resztą kto nie potrzebuje miłości i wsparcia niech pierwszy rzuci kamieniem… Tak się dzieje, że na drodze Meg staje ten wyśniony, wymarzony mężczyzna, a ona staje przed trudnym wyborem czy uwierzyć, czy zaufać, czy postawić całe swoje życie na głowie. Atmosfera zbliżających się Świąt potęguje doznania, sprawia, że coś co w „zwykłej” książce spowodowałoby nerwowy śmiech i mdłości od ilości słodyczy, w świątecznej oprawie nie denerwuje. Ba! Nastraja, wzbudza sympatię i podsyca ciekawość: jak to wszystko potoczy się do Gwiazdki, podczas której czytelnik spodziewa się punktu kulminacyjnego. Czy rzeczywiście nastąpi on właśnie wtedy? Nie wybaczyłabym sobie, gdybym zabrała Ci całe napięcie i zdradziła to teraz.
    Owszem, przez chwilę byłam rozczarowana. Miałam odczucie, że jednak tych Świąt, ich atmosfery, przygotowań jest w tej książce stanowczo za mało. W zupełności zrekompensowały mi ten zawód zwroty akcji. Nie myśl sobie, że dostaniesz kobiece, lekkie czytadełko z prostą, jednopoziomową fabułą. Wątek nowopoznanego mężczyzny to jedno, ale wchodzimy też w historię trudnego dzieciństwa głównej bohaterki, a także nadziei właśnie. Nadziei, że wszystko można jeszcze naprawić, odkręcić. Nie sposób też nie wspomnieć, że książka ta doskonale pokazuje siłę przyjaźni i to, jak ważne jest, aby otaczać się wyjątkowymi, godnymi zaufania ludźmi. Czego Tobie i sobie z całego serca życzę.

  13. Oceniony 5 na 5.

    Drops Książkowy

    Amerykański sen dziewczyny z Londynu

    Za oknem leży śnieg. Pod ręką mam kubek ulubionej herbaty i czekoladki z uroczym młodzieńcem na opakowaniu. Z głośników płynie głos utalentowanego Rudzielca. Walizka i prezenty spakowane, jutro po pracy ruszam w drogę do domu. Moje świąteczne marzenie? Jedno – byśmy z Rodziną, w planowanym składzie, zdrowi, zasiedli przy wigilijnym stole i cieszyli się swoją obecnością. Meg, główna bohaterka powieści, którą chcę Wam polecić, miała podobne świąteczne pragnienie. Czy doczekała jego spełnienia? Mam nadzieję, że moja rekomendacja zachęci Was do sięgnięcia po tę książkę i znalezienia odpowiedzi na to pytanie. Naprawdę warto.

    Historia oprószona śniegiem

    Czytaliście Szczyptę miłości, którą zachwycałam się kilka tygodni temu w tej recenzji: http://dropsksiazkowy.blogspot.com/2017/10/szczypta-miosci-amanda-prowse.html ? Jeśli tak, to Meg, głównej bohaterki Świątecznego marzenia, nie muszę Wam przedstawiać. Jeśli nie, to pozwólcie, że przybliżę Wam jej sylwetkę. Megan jest pracownicą i przede wszystkim dobrym (nie tylko świątecznym) duszkiem popularnej londyńskiej cukierni (a właściwie słodkiego imperium) w prestiżowej dzielnicy. Właścicielki kawiarni, Pru i Milly, otoczyły opieką dziewczynę i jej synka. Dały jej dom, którego nigdy nie miała. Gdy zbliża się Boże Narodzenie, Meg postanawia, że przygotuje synkowi idealne Święta – takie, jakich sama nigdy nie miała. Choć w głębi duszy ma podobne marzenie do Doris z Listów do M., wmawia sobie, że brak mężczyzny u boku to żaden problem. Jej plany i listę priorytetów zmienia służbowa podróż do Nowego Jorku. W Stanach poznaje przystojnego architekta. Kilka kieliszków wina, szczere wyznania, uśmiechy i spacer po najpiękniejszych zakątkach Nowego Jorku sprawiają, że wizja Świąt spędzonych tylko z synkiem, nie wydaje się już Meg tak kusząca. Czy magia Bożego Narodzenia zdoła pokonać ocean?
    Należy dodać, że Świąteczne marzenie to powieść nie tylko o miłości damsko-męskiej. To historia, w której ważny jest wątek trudnych relacji matki i dziecka. Relacji, których nie da się naprawić tylko dobrymi chęciami. Relacji, której naprawa wymaga chęci obu stron.

    Ciągle w podróży

    Dzięki powieściom od Wydawnictwa Kobiecego ostatnio kursuję między Londynem a Nowym Jorkiem. To już druga historia po Oświadczynach, w której bohaterka wyrusza w międzykontynentalną podróż. Także w głąb siebie. Scala wysepki, z których składa się jej zranione serce. Z jakim skutkiem? Przekonajcie się sami 😉 Muszę dodać, że czytając fragmenty poświęcone zwiedzaniu amerykańskiej metropolii, czułam się, jakbym towarzyszyła Meg w odkrywaniu miasta. Cieszę się, że Amanda Prowse nie szczędziła Czytelnikom szczegółów, jednocześnie nie zanudzając ich opisami. Gotowy na Święta Nowy Jork to jeden z bohaterów historii.

    Powieść idealna na świąteczny wieczór

    Świąteczne marzenie przeczytałam w trzy dni. Takie historie, jak przystało na zdeklarowaną romantyczkę, czytam jednym tchem. Myślę, że na szybkie tempo czytania wpływa również styl Amandy Prowse. Dialogi, poruszające wyobraźnię opisy nie tylko miast… Cieszę się, że i w tej książce autorki nie zabrakło odrobiny humoru. Podobnie jak w Szczypcie miłości ogromnym atutem tej historii są pachnące i słodkie opisy piekarni i sytuacji, które rozgrywają się w jej zakamarkach. Ślinka ciekła podczas lektury. Rozpoczynając lekturę, przygotujcie więc zapas pierników lub serniczka, który, według autorów memów, wciśnie się zawsze.

    Uczucie, które otula w świątecznej scenerii

    Podobnie jak w Szczypcie miłości Amanda Prowse dzieli się Czytelnikami przepisem na cudną powieść świąteczną. Jakich składników użyła tym razem? Garść rodzinnych problemów, dwie czubate łyżeczki tajemnic, cztery bilety lotnicze i oczywiście kilogram miłości. Obowiązkowo mieszanka musi być podawana w okresie świątecznym. Proste? Nie do końca, ale autorka znów robi to w wielkim stylu. Zaprasza Czytelnika to stołu pełnego uczuć – uśmiechu i wzruszeń. Wyprawia w podróże nad ocean do odległych metropolii. I przede wszystkim potwierdza marzenie romantyczek – warto marzyć i czekać na prawdziwą miłość. Nie tylko od Święta.

  14. Oceniony 4 na 5.

    karowisniewska

    najpiękniejszym zapachem przed świętami wcale nie są pierniki. Ani zapach igliwia. Ani nawet przypalony bigos. Bezapelacyjnie najpiękniejszym zapachem kojarzącym mi się ze Świętami Bożego Narodzenia jest zapach… nadziei.
    Dzieciaki mają nadzieję na wystrzałowe prezenty, dorośli na spokojne, rodzinne świętowanie, samotni na drugą osobę przy boku. Nadzieja jest nieodłącznym elementem Gwiazdki. Też tak uważasz? Przekazuję Ci więc dziś książkę pełną nadziei. Świąteczne marzenie opowiada historię niezwykłej kobiety. Meg, doświadczona przez życie dziewczyna, samotna matka, robi wszystko, żeby Święta były dla jej syna tym, czym zawsze pragnęła, by były dla niej. Jednocześnie przepełniona jest potrzebą miłości. Z resztą kto nie potrzebuje miłości i wsparcia niech pierwszy rzuci kamieniem… Tak się dzieje, że na drodze Meg staje ten wyśniony, wymarzony mężczyzna, a ona staje przed trudnym wyborem czy uwierzyć, czy zaufać, czy postawić całe swoje życie na głowie. Atmosfera zbliżających się Świąt potęguje doznania, sprawia, że coś co w „zwykłej” książce spowodowałoby nerwowy śmiech i mdłości od ilości słodyczy, w świątecznej oprawie nie denerwuje. Ba! Nastraja, wzbudza sympatię i podsyca ciekawość: jak to wszystko potoczy się do Gwiazdki, podczas której czytelnik spodziewa się punktu kulminacyjnego. Czy rzeczywiście nastąpi on właśnie wtedy? Nie wybaczyłabym sobie, gdybym zabrała Ci całe napięcie i zdradziła to teraz.
    Owszem, przez chwilę byłam rozczarowana. Miałam odczucie, że jednak tych Świąt, ich atmosfery, przygotowań jest w tej książce stanowczo za mało. W zupełności zrekompensowały mi ten zawód zwroty akcji. Nie myśl sobie, że dostaniesz kobiece, lekkie czytadełko z prostą, jednopoziomową fabułą. Wątek nowopoznanego mężczyzny to jedno, ale wchodzimy też w historię trudnego dzieciństwa głównej bohaterki, a także nadziei właśnie. Nadziei, że wszystko można jeszcze naprawić, odkręcić. Nie sposób też nie wspomnieć, że książka ta doskonale pokazuje siłę przyjaźni i to, jak ważne jest, aby otaczać się wyjątkowymi, godnymi zaufania ludźmi. Czego Tobie i sobie z całego serca życzę.

  15. Oceniony 3 na 5.

    camilleshade

    Wydawnictwo Kobiece na okres świąteczny przygotowało dla nas bardzo lekką i przyjemną powieść, której akcja toczy się w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Jest to bardzo przewidywalna historia, momentami wręcz nieprawdopodobna, ale idealna na zimowe wieczory. Napisana lekkim i przystępnym językiem, co sprawia, że z pewnością pochłoniecie ją w jeden wieczór.

    „Świąteczne marzenie” opowiada losy Meg, młodej matki samotnie wychowującej czteroletniego synka. Kobieta chce przygotować dla swojego dziecka idealne święta, których sama nie miała okazji doświadczyć jako dziecko, gdyż ciągle przebywała w innej rodzinie zastępczej i nigdy nie miała okazji poczuć magii Świąt. Na co dzień pracuje w bardzo znanej sieci cukierni i zajmuje się prowadzeniem dokumentacji oraz księgowości. W dodatku praktycznie mieszka z samymi właścicielami, gdyż to oni kilka lat temu przygarnęli ją pod swój dach, gdy była w potrzebie i tak nareszcie znalazła prawdziwą rodzinę. Wiedzie przyjemne, dostatnie życie i stara się być najlepszym rodzicem jakiego można sobie tylko wymarzyć.

    Niestety postać Meg wywołała u mnie wiele sprzecznych emocji, gdyż jest ona bardzo pozytywnie nastawioną do świata młodą kobietą, uśmiechniętą i pracowitą, ale jednocześnie bardzo naiwną. Miałam wrażenie, że dziewczyna przez to co przeszła w dzieciństwie, teraz w dorosłym życiu była aż za bardzo pozytywnie nastawiona do wielu aspektów, co sprawiało, że stawała się łatwowierna, gdyż za wszelką cenę chciała aby wszystko teraz było idealne.

    Takie podejście sprawiło, że Meg zamiast być nieco ostrożniejszą z uwagi na swe złe doświadczenia, ślepo wierzyła nawet tym, którzy ją skrzywdzili w przeszłości. Niestety takiego zachowania nie pochwalam i w tych momentach Meg jak dla mnie zachowywała się jak małe dziecko, irytowała mnie i rozczarowywała. 

    Kiedy przed Świętami Meg wyrusza w podróż służbową do Nowego Yorku, nie wie, że jej życie ulegnie diametralnej zmianie. Emocjonująca podróż, nowe miasto, nowi ludzie i nowe znajomości, sprawiły, że kobieta była rozdarta pomiędzy powrotem do swojego domu w Anglii gdzie czekał na nią syn, a pozostaniem w USA, gdzie zaczęła rozkwitać niespodziewana znajomość z pewnym architektem o imieniu Edd. 

    Tę dwójkę połączyło niesamowite uczucie zaledwie po kilku godzinach znajomości i w tym przypadku autorka zdecydowanie postawiła na miłość od pierwszego wejrzenia, bo cała ta sytuacja okazuje się być niezwykle bajkową i nieprawdopodobną, by móc tak szalenie zakochać się zaledwie po paru godzinach. 

    Jedno jest pewne, autorka potrafi snuć piękne, bajeczne a zarazem banalne historie przepełnione miłością. 

    Jak myślicie, czy znajomość Meg i Edda przetrwa pomimo tak wielkiej odległości jaka ich łączy? Czy szczerość w ich związku będzie miała duże znaczenie?

    Meg będzie musiała poradzić sobie w nowej sytuacji, zrozumieć pewne sprawy, aby móc ruszyć dalej do przodu i nie zamartwiać się na zapasa, ale czy zranione serce można tak łatwo wyleczyć?

    Sekrety, magia Świąt, zimowa sceneria i gorące uczucie. 

    Jak myślicie, czy te Święta będą idealne? Czy Edd okaże się tym, co najlepszego mogło spotkać Meg?

    „Świąteczne marzenie” to bardzo ciepła i zabawna historia o tym, że najważniejsze jest to, aby mieć kogoś bliskiego i to nie tylko w Święta. Historia o zaufaniu, szczerości i wybaczaniu. Historia, która swą bajkowością sprawi, że z przyjemnością będziecie przewracać kolejne strony powieści. 

  16. Oceniony 2 na 5.

    zyjeboczytam

    Wielu ludzi marzy o miłości i spotkaniu kogoś wyjątkowego, z kim życie będzie upływać bezpiecznie, pewnie, pomimo dotykających problemów i zmartwień. Amanda Prowse oferuje nam, książkę o nagłym uczuciu, rodzącym się pomiędzy ludźmi, których dzieli ocean. Mowa o „Świątecznym marzeniu”, kolejnej historii wydanej w klimacie świątecznym przez Wydawnictwo Kobiece.
    Meg dźwiga bagaż nieszczęśliwego dzieciństwa, spędzonego poza domem rodzinnym, w rodzinie zastępczej. Obiecuje sobie, że jej dzieci, będą czuły, że są kochane i ważne. Jednak los nadal nie ma ochoty rozpieszczać Meg i na jej drodze życiowej pojawiają się kolejne kłody. Mężczyzna z którym jest w ciąży i pragnie spędzić życie, zdradza ją i ma zostać tatą, także dla dziecka innej kobiety. Do tego nagle ginie w wypadku samochodowym. Meg nie wie co ma robić i gdzie szukać pomocy. Tutaj pomocną dłoń wyciąga rodzina, byłego narzeczonego, która staje się jej rodziną. Życie staje się bardziej ustabilizowane, Lucas rośnie jak na drożdżach i tylko miłości brak.
    Niepodziewanie pojawia się ona podczas wyjazdu służbowego do Nowego Jorku w osobie architekta Eda. Meg i Ed spędzają razem bardzo miłe chwile, które niestety szybko mijają. Czy takie nagłe uczucie ma szansę przetrwać, chociażby z powodu ogromnej odległości, która dzieli kochanków? Dla Meg nadal najważniejszy jest Lucas i pragnie, aby jego dzieciństwo i święta były wyjątkowe. Jednak ciągnie ją do Eda, bo może to ten właściwy? Na horyzoncie pojawia się matka, za którą Meg bardzo tęskniła i być może, mają teraz szansę na odbudowanie relacji? Znów dużo problemów, dylematów i decyzji, które trzeba podjąć. Co z tego wszystkiego wyniknie, dowiedzą się ci, którzy przeczytają 🙂
    Książka ta, to typowa miłosna opowieść świąteczna. Prosta, momentami naiwna i przewidywalna. Nawet po takich opowieściach, spodziewam się jakiś emocji czy wzruszeń, których tym razem nie doświadczyłam. Co prawda przeczytałam ją w jeden wieczór, ale nie będę o niej długo pamiętać.

    http://zyje-bo-czytam.blogspot.com/2017/12/swiateczne-marzenie-amanda-prowse.html

  17. Oceniony 4 na 5.

    ogrodksiazek.blogspot.com

    Lubicie powieści w świątecznym klimacie? Amanda Prowse niewątpliwie potrafi wprowadzić w czytelnika w ten wyjątkowy bożonarodzeniowy nastrój. Sam czas akcji to nie wszystko, w pakiecie dostaniecie też niespodziewane rodzinne spotkanie, romantyczne chwile wśród wirujących płatków śniegu oraz aromatyczne wypieki, którym nie sposób się oprzeć. To jak, skusicie się?

    Los zdecydowanie nie oszczędzał Megan Hope. Wychowała się w rodzinach zastępczych, pielęgnując w sobie jedno marzenie – o idealnych świętach spędzonych z rodziną przy odświętnie nakrytym stole i pięknie przystrojonej choince. Nigdy nie porzuciła nadziei, że któregoś dnia na progu zjawi się jej mama i zabierze ją do domu. Gdy straciła Billa, jej życie rozpadło się na kawałki. Dopiero praca w cukierni Plum Patisserie w Londynie i przyjaźń z właścicielkami postawiły ją na nogi. Zbliżają się święta, a Meg pragnie przygotować wyjątkową Gwiazdkę dla swojego 4-letniego synka. Niespodziewanie okazuje się, że musi polecieć do Nowego Jorku i pomóc rozwiązać poważny problem, z jakim boryka się nowa filia Plum’s jeszcze przed otwarciem. Czy uda jej się zażegnać kryzys? Co wyniknie ze spotkania z przystojnym architektem?

    Powieść Amandy Prowse bez wątpienia jest niezwykle klimatyczna. Zimowo-świąteczny nastrój emanuje z jej kart, oczarowując czytelnika i wciągając go do tego wyjątkowego, niemal baśniowego świata. Historię Meg czyta się szybko i przyjemnie, choć nie brakuje w niej przygnębiających momentów. Największe wrażenie zrobiły na mnie fragmenty dotyczące jej trudnej przeszłości i to one najbardziej mnie poruszyły. Choć jednak została tak mocno doświadczona przez życie, nie miało to odzwierciedlenia w podejmowanych przez nią decyzjach. Jej łatwowierność niezmiennie mnie irytowała. Także przyjaciele, którym tak bardzo zależało, by była wreszcie szczęśliwa i przez lata troszczyli się o nią, w ostatecznym rozrachunku wypadli mało przekonująco. Zbyt łatwo i zbyt szybko dali się przekonać Eddowi, co nieco mnie rozczarowało. No i nie da się zaprzeczyć, że fabuła była całkowicie przewidywalna.

    „Świąteczne marzenie” to powieść lekka i niewymagająca, która bez problemu wprowadza w bożonarodzeniowy nastrój. Choć ma swoje wady, czyta się ją szybko i przyjemnie, a chwilami może nawet poruszyć Wasze serca. To nie tylko opowieść o miłości pojawiającej się w najmniej spodziewanym momencie. To także zachęta do refleksji nad tym, co tak naprawdę się najbardziej liczy i jak wielki wpływ doświadczenia z dzieciństwa wywierają na całe dalsze życie człowieka. Muszę przyznać, że dałam się wciągnąć, choć książka Amandy Prowse nie rzuciła mnie na kolana. Myślę jednak, że wielbicielom romansów w świątecznym klimacie powinna się spodobać.

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Kobiecemu 🙂

  18. Oceniony 3 na 5.

    Natalia Z

    „(…) i uświadomiła sobie, że nic się nie zmieniło, że nadal była Megan zjawiającą się bez zapowiedzi i niechcianą. Nie była nikim wyjątkowym.”

    Powieść na samym początku zaczyna się dość nostalgicznie. Poznajemy Meg jako kilkuletnią dziewczynkę, która spędza święta Bożego Narodzenia w rodzinie zastępczej. Dziewczynka w ten jeden wyjątkowy dzień w roku, jedzie do swej prawdziwej matki. Tam dostrzega, że jej matka alkoholiczka nic się nie zmieniła. Kiedy Meg dorasta pragnie dla swego syna świąt, o jakich ona dawniej marzyła. Tak też zaczyna się jej historia.

    Autorka w swojej powieści skupiła się na bardzo kontrowersyjnych tematach. Przede wszystkich poruszyła relacje pomiędzy dzieckiem, a jego patologiczną rodziną. Pomimo dorosłego życia, Meg nadal kocha i ufa swojej matce, która nie jest warta jej miłości. Kobieta wierzy z całych sił w przemianę swojej rodzicielki zwłaszcza w tak magicznych chwilach jakimi są święta. Los bywa jednak okrutny.

    Przyznam się szczere, że nie do końca oczarowała mnie ta lektura. Dość opornie szło mi jej czytanie. Historia jest dość normalna, w żaden sposób nie zaskakuje. Miałam nadzieję, że książka będzie czarować swoim klimatem, ale coś mi w niej nie zagrało. Fabuła jest dość przewidywalna, mało wyszukana. Owszem, autorka porusza bardzo ciekawą oraz trudną tematykę, ale czegoś mi w tym zabrakło. Sam wątek miłości pomiędzy Meg a Eddem nie zaciekawił ani nie ogrzał akcji…

    „Bez względu na przeszłość jak każda dziewczyna pragnęła matczynej aprobaty, pragnęła pochwalić się swoim największym osiągnięciem.”

    Jeśli chodzi o całość książki, to są w niej minusy ale i plusy. Do atutów zalicza się zakończenie powieści, styl autorki oraz niezbyt długie i rozległe opisy. Książka się nieco dłuży, ale nie jest to powód aby pozostawić ją niedoczytaną. Powiem na zakończenie, że osobiście powieść uważam jako lekturę przeciętną. Moja mama, czytają ją w okresie świątecznym, powiedziała, że jak dla niej powieść jest piękna i ciepła. Być może tę historię docenią nieco bardziej dojrzałe czytelniczki?

    Podsumowując, książkę polecam choć nie wszystkim. Należny liczyć się z ciężką fabułą. Nie jest to książka, którą czyta się od deski do deski. Należy posiedzieć na nią nieco więcej czasu. Myślę, że raczej nie zaskoczy Was jej akcja. Dla mnie jest ona nieco zbyt przewidywalna. Jeśli lubicie twardą akcję i oklepane schematy, to powieść jest dla was.

Dodaj opinię