Tkanki 72
Tkanki 3DTkanki 72

Tkanki

39,90 31,90

taniej o: 8,00 (20%)

Dominika van Eijkelenborg
4.23 out of 5 based on 13 customer ratings
13 opinii klienta
  • liczba stron: 456
  • oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Matka poważnie chorej Evi, której właśnie przeszczepiono nowe serce, nawet nie podejrzewa, że dopiero po udanej operacji dozna prawdziwej straty jedynego dziecka. Nikt nie podejrzewał, że przeszczepiony organ wkrótce stanie się intruzem, który całkowicie przejmuje kontrolę nad dziewczyną. Nastolatkę zaczynają dręczyć sny, których nie potrafi zrozumieć, a jakaś tajemnicza siła prowadzi ją w nieznane dotąd miejsca i pcha w ramiona mrocznego Sandera.

szt.

Dostępność: 24h + czas dostawy

Wciągający thriller, który pokazuje, że serce nigdy nie zapomina

Nastoletnia Evi Brouwer cierpi na poważną chorobę serca i do życia potrzebuje przeszczepu, przez co jej matka przechodzi załamanie. Kiedy zrozpaczona kobieta powoli zaczyna tracić nadzieję, niespodziewanie pojawia się ratunek. Dawcą serca zostaje młoda dziewczyna Finya, która zginęła w wypadku samochodowym.

Nikt nie podejrzewał, że przeszczepione serce zachowa wspomnienia i cechy osobowości Finyi. Wkrótce nowy organ staje się intruzem, który całkowicie przejmuje kontrolę nad Evi. Nastolatkę zaczynają dręczyć sny, których nie potrafi zrozumieć, a jakaś tajemnicza siła prowadzi ją w nieznane dotąd miejsca i pcha w ramiona tajemniczego Sandera.

Matka Evi czuje, że dopiero teraz może stracić córkę na zawsze i postanawia zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić. Czy zdoła przekonać kogoś, że z jej córką dzieje się coś strasznego? Czy nowe serce chce zaszkodzić dziewczynie?

 

Dominika van Eijkelenborg, znana z książki Kiedy będziemy deszczem, ponownie zmusza do przedefiniowania światopoglądu swoich czytelników. Wprowadza ich w stan lekkiego niepokoju, kiedy roztacza przed nimi wizję ciężkich do wyjaśnienia zdarzeń. Czy to możliwe, że serce dawcy przejmuje kontrolę nad uratowaną osobą?

 

O autorce

Dominika van Eijkelenborg to polska autorka pochodząca z Suwalszczyzny; studiowała i pracowała w Krakowie. Z wykształcenia jest pedagogiem, z zamiłowania łuczniczką, entuzjastką jogi i pisarką. Mama dwóch córek – owoców szalonego romansu, który przerodził się w wielką miłość i zawiódł ją do Holandii, gdzie obecnie mieszka.

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Autor

Dominika van Eijkelenborg

ISBN

978-83-65601-86-5

Rok wydania

2018

Format

13.5 x 20.5 cm

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

456

Ean

9788365601865

Stan

nowa, pełnowartościowa

Opinie: 13 o Tkanki

  1. Oceniony 5 na 5.

    Magdalena S.

    Doskonała, trzymająca w napięciu aż do ostatnich stron książka. Trudno się oderwać.

  2. Oceniony 5 na 5.

    itysiek_reads

    Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, Dominika van Eijkelenborg jest Polką mieszkającą w Holandii. Akcja książki „Tkanki” toczy się we fryzyjskim mieście Sneek, stąd moje zaskoczenie – imiona bohaterów są obcojęzyczne i czujemy się całkiem inaczej czytając taką powieść. Autorka więc na wstępie pozytywnie mnie zaskoczyła, rzadko czytam polskich autorów z powodu tego, że wszystko w ich książkach jest takie znajome, bo polskie. Tutaj przeniosłam się do trochę innego świata, za co bardzo jej dziękuję!

    Osobiście nie nazwałabym tej książki thrillerem, przynajmniej nie takim z krwi i kości, mam wrażenie, że ta powieść jest bardziej młodzieżówką – z jednym tylko wyjątkiem, że śledzimy akcję oczami mamy Evi, Chantal. Oprócz niej swoje historie opowiadają również Evi, Finn, Sander, chwilami policjantka. Mamy więc wiele punktów widzenia, a z każdego z nich wyłania się pełny obraz wydarzeń.

    Evi Brouwer jest spokojną nastolatką, która pewnego dnia słyszy wyrok – kardiomiopatia mięśnia sercowego. Potrzebny jest przeszczep, inaczej dziewczyna umrze. Kilka dni po nowym roku dostaje telefon, jest dla niej serce. Serce to należało do Finyi, żywiołowej i energicznej nastolatki, która ginie w wypadku samochodowym. Evi i jej rodzice nie spodziewają się jednak, że w wyniku transplantacji serca u 6% biorców uaktywnia się pamięć tkankowa, w wyniku której otrzymują cechy osobowości, zachowania, gusta dawcy… Evi zmienia się nie do poznania, spotyka się z chłopakiem spod ciemnej gwiazdy, pije alkohol. Do czego doprowadzi ją słuchanie „własnego” serca?

    Ta książka jest rewelacyjna! Wciągająca, momentami trzymająca w napięciu, oryginalna i niepowtarzalna. Pierwszy raz spotykam się z taką fabułą i jestem mile zaskoczona. Oprócz podstawowego dylematu jaki budzi ta książka – co jest dobre, a co złe – poznajemy wstrząsającą historię, która może zdarzyć się naprawdę. Czy to, że ginie nastolatka jest dobre? Nie. Ale gdy może dać komuś serce…? W tym przypadku zdania też są podzielone, zwłaszcza dla jej rodziny. Gdy jednak ów biorca stara się wypełnić misję serca dawcy i może kogoś uratować? Niesamowita historia, nie odłożyłam tej książki, dopóki nie skończyłam. Zdecydowanie wszystkim polecam!

    Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

  3. Oceniony 5 na 5.

    apetyczneksiazki

    „Jak opowiedzieć historię, której się samemu nie rozumie, na której istnienie nie ma dowodów, historię spisaną skomplikowanym szyfrem uderzeń serca? Należy wrócić do początku początków. Choć sama nie wiem, jak daleko w przeszłość musiałabym się cofnąć”. Fenomenalny thriller, którego akcja toczy się w Holandii. Czy przeszczepiając narząd dajemy komuś wspomnienia dawcy? O tym przekonajcie się sami czytając książkę, premiera już 16 lutego, nie przegapcie tej daty:) Dalsza recenzja na http://apetyczneksiazki.blogspot.com/2018/02/przedpremierowa-recenzja-tkanki.html

  4. Oceniony 5 na 5.

    dorotbook

    „Moje serce nie funkcjonowało dobrze. Właściwie powinnam powiedzieć: źle. Kardiomiopatia. Długie, skomplikowane słowo. Za dużo sylab. Dziwne, bo zawsze mi się wydawało, że najgorsze choroby mają krótkie nazwy, ostre jak brzytwa, jak jedno mocne uderzenie, które ścina ludzi z nóg. Rak. AIDS.”

    Czy wiecie, że w wyniku transplantacji serca u 6% biorców uaktywnia się pamięć tkankowa, w wyniku której otrzymują cechy osobowości, zachowania, gusta dawcy… Najnowsza książka Dominiki van Eijkelenborg „Tkanki” porusza właśnie ciekawy motyw, jakim jest pamięć tkankowa.
    Kardiomiopatia – to wyrok, który słyszy Evi Brouwer . Nastolatka choruje na poważną chorobę serca i żeby przeżyć pilnie potrzebuje przeszczepu. Czas ucieka, dziewczyna z każdym dniem słabnie.

    Zrozpaczona matka traci nadzieję, że jej dziecko będzie zdrowe. Kilka dni po nowym roku niespodziewanie pojawia się ratunek. Dawcą serca zostaje młoda dziewczyna, która zginęła w wypadku samochodowym – Finya. Przeszczep się przyjmuje, Evi wraca do zdrowia. Z pozoru wszystko wraca do normalności, tylko serce matki przeczuwa, że nic nie jest takie, jak było kiedyś.

    Niedługo po przeszczepie Evi zaczyna mieć dziwne sny, których nie potrafi wyjaśnić, leci jej krew z nosa. Odtrąca przyjaciela, nagle zmienia nawyki żywieniowe. Nawet ukochany kot traktuje ją jak obcą osobę. Evi zdaje się być inną osobą, którą tajemnicza siła pcha w tajemnicze miejsca. Pcha w ramiona tajemniczego i niebezpiecznego Sandera.

    Jedynie matka (Chantal) zauważa zmianę w zachowaniu córki. Zaniepokojona szuka informacji o dawcy serca. Nikt jej jednak nie wierzy, wszyscy uparcie powtarzają, że zmiana w zachowaniu Evi to tylko zwykły bunt, który przechodzi każda nastolatka. Nie da się jednak oszukać serca matki.
    Czy przeszczepione serce zawładnie Evi? Czy Chantal straci córkę? Tego dowiecie się sięgając po „Tkanki”. „Podążanie za głosem serca to pot, krew i łzy. I samotność, bo w rezultacie musisz przejść przez to sam. Na mecie nie ma nagrody, medali ani pucharu. Jest tylko wypełnione zadanie, robisz to, co musisz, nie masz wyjścia, wyboru. A co, jeśli serce, za którego głosem podążasz, nie jest twoje?”

    „Tkanki” czytałam z zapartym tchem. Nie spotkałam się jeszcze z książką, która poruszałaby motyw pamięci tkankowej. Bardzo dobrym posunięciem jest wprowadzenia jeszcze dwóch bohaterów. Jednym z nich jest Finn – brat bliźniak zmarłej dawczyni serca. Drugi to tajemniczy Sander. Losy tej dwójki łączą się z losem Evi. Dzięki nim możemy lepiej poznać zmarłą Finyę oraz odkryć historię wypadku.

    Książka Dominiki van Eijkelenborg wciąga już od pierwszej strony. Czyta się ją bardzo lekko i jak najszybciej chcemy dowiedzieć się, jak historia Evi się zakończy. Z czystym sercem polecam.

  5. Oceniony 4 na 5.

    written.in.a.sheet

    Evi od małego była bardzo spokojną , wyważoną dziewczynką rodzice myśleli ze ona taka jest ku rozczarowaniu ich córka była taka z powodu choroby na którą cierpiała i nikt jej nie znalazł.

    Kiedy została stwierdzona choroba i okazuje się ze potrzeba przeszczepu serca , Evi dostaje leczenie które ma jej pomóc a ono szkodziło i nie pomagało ostatnią deską ratunku był przeszczep .

    Evi miała być hospitalizowana i rodzina była przygotowana na najgorsze, lecz w sylwestrowa noc zmarła dziewczyna o imieniu Finyi, jej rodzina nie wyrażała zgody na to aby ona miała zostać „ pokrojona” – lecz nie wiedzieli ze ona podpisała na to zgodę.

    Przeszczep był po sylwestrze i nasza bohaterka przechodzi metamorfozę zmienia się z charakteru a także wizualnie . Evi doszła do wniosku ze chce wykorzystać drugie życie .

    Mama Evi – jednak uważa że z jej córką się dzieje coś nie tak , chce aby rodzina ją zrozumiała lecz uważają że jest przewrażliwiona , trzymała córkę pod kloszem a teraz nie chce się z tym pogodzić że żyje pełnią życia .

    Mama zaczyna szukać przyczyny swoich wątpliwości ? Czy na pewno jest tylko przewrażliwiona czy za jej wątpliwościami kryje się faktycznie coś więcej ?

    Książka w moim odczuciu jest napisana w ciekawy sposób , każdy z bohaterów ma możliwość opowiedzenia całej historii z własnego punktu widzenia , a także opowiada o sobie.

    Nie nazwała bym tego Thrillerem tylko według mnie to lekkim thrillerem psychologicznym. Od książki naprawdę nie można się oderwać , nie należy do nudnych mimo tego że opisane są tam terminy medyczne.

  6. Oceniony 4 na 5.

    Bookendorfina

    „Jak się wkrótce okazało, wróg, z którym przyszło nam się zmierzyć, chciał nie tylko zdrowia naszej córki. Mimo usilnych starań, by go kontrolować, rozprzestrzeniał się po naszym życiu jak infekcja.”

    Tematyka przeszczepu organu, a wraz z nim wspomnień, uczuć, osobowości dawcy, jest chętnie wykorzystywana w literaturze, zwłaszcza mającej dostarczyć czytelnikowi sporej porcji dreszczyku i emocji. I nic dziwnego, transplantacja od zawsze budzi kontrowersje, skrywa tajemnice, które pasjonują nie tylko środowisko naukowe, ale też podkręcają wyobraźnię zwykłego człowieka. Pamięć tkankowa skłania do poszukiwania odpowiedzi na intrygujące pytania, odnosi się do medycznych faktów i filozoficznych rozważań. Czy serce, od wieków uważane za źródło emocji, nośnik uczuć, translator miłości, przekazane w darze innej osobie, faktycznie może być przekaźnikiem swoistej materialnej duszy?

    Trzeba przyznać, że autorka bardzo wnikliwie podeszła do tych zagadnień, oferując czytelnikowi jednocześnie intrygującą rozrywkę czytelniczą i interesująco przedstawioną wiedzę. Dzięki temu wyjątkowo intensywnie odbieramy przeżycia i sytuacje, w jakiej znaleźli się główni bohaterzy, z zaangażowaniem zagłębiamy się w ich rozterki i wahania, przekonują nas zawirowania w ich życiu. Drugim niewątpliwym atutem powieści jest umiejętnie podgrzewana atmosfera niewyjaśnionego niepokoju i fascynującej niepewności, z kolejnym wspomnieniem zagęszcza się akcja, z niecierpliwością czekamy na to, co się wydarzy, zarazem delektując się przywołanymi szczegółami i uwypuklonymi detalami. Taki styl narracji bardzo mi odpowiada.

    Książka na dłuższe zaczytanie, wypełnione refleksjami, przyciągające frapującymi incydentami. Zdarzeniom przyglądamy się z czterech perspektyw, z których dwie pełnią wiodącą rolę. To sceny i doznania widziane oczami Evi, nastolatki z przeszczepem serca, i Chantal, jej matki. Uzupełniają je reminiscencje Finna, brata bliźniaka dawczyni serca, a także Sandera, jej sympatii. Wszystkie ścieżki przybliżanej historii płynnie i zgrabnie zazębiają się, sugestywnie oddziałując na wyobraźnię, podsycając emocje i nakłaniając do przemyśleń. A w tle zakodowane w komórkach obrazy, dźwięki, smaki, które dopominają się uwagi i wyjaśnienia, jakby starały się przekazać coś nieuchwytnego, lecz wyczuwalnego.

    Zajmująco obserwuje się zmianę osobowości Evi, jej uległość wobec nieznanych wspomnień, pragnienie przeżycia czegoś zupełnie nowego, nadrabianie czasu, który bezlitośnie odebrała choroba. Dziwne sny, nietypowe zachowania, odmienne słownictwo, osobliwe przekonania, kontrastowe zainteresowania, złowieszcze przeczucia, a przy tym zmiana hierarchii bliskich, pogoń za tajemniczą namiętnością, poszukiwanie własnej tożsamości, kłopoty z przystosowaniem się do nowej sytuacji. Poprzednia książka autorki, „Kiedy będziemy deszczem”, również zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, intrygująco prowadziła przez zawiłości ludzkich losów, uczucie niespełnienia, rozczarowania, zawodu, rozgoryczenia, ale także pożądania za głosem serca, wolą odmiany, apetytem na skosztowanie ciepłych barw życia.

    bookendorfina.pl

  7. Oceniony 4 na 5.

    ensoorcelee

    Czy to możliwe, że wraz z przeszczepionym organem, zwłaszcza sercem, otrzymuje się część osobowości dawcy?

    Evi umierała. Z dnia na dzień była coraz słabsza, a jej chore serce miało coraz mniej siły, by utrzymywać ją przy życiu. Następny pobyt w szpitalu mógł być jej ostatnim. Ale nagle pojawiła się iskra nadziei – znalazł się dawca dla niej. Dziewczyna po przeszczepie szybko odzyskiwała siły, nabierała chęci do życia. Życia, które nagle otworzyło się przed nią na nowe możliwości. W jej snach pojawiały się tajemnicze obrazy. Na jej drodze osoby, do których coś ją silnie przyciągało. Tajemniczy chłopak, do którego wyrywało się jej nowe serce. Chantal powoli przestawała rozpoznawać w niej swoją ukochaną córkę…
    Pamięć tkankowa, zjawisko w żaden sposób nie udokumentowane medycznie, ale potwierdzone wieloma przypadkami, okazało się świetnym pomysłem na motyw powieści. Ta część wzbudzała szczególne zainteresowanie, ale też niedowierzanie. Autorka zastępowała przypadkowe wydarzenia, sugestiami podyktowanymi przez ciało, jednak na tyle delikatnymi, że prawie niezauważalnymi.„Tkanki” to fascynująca opowieść o życiu i śmierci, miłości i związkach. O więzi, której nawet śmierć nie jest w stanie przerwać. Obsesji, która może zniszczyć relacje. I wprost niewiarygodnej pamięci tkankowej. Dominika van Eijkelenborg jest dobrą obserwatorką i umiejętnie sportretowała główne bohaterki – ich lęki, nadzieje, porywy uczuć. W „Tkankach” łatwo było się zaczytać. Historia opowiadana przez kolejne osoby wciągała, po czym urywała się w najważniejszym momencie. Wzbudzała ciekawość i aż do końca nie zdradzała sekretów.

    cała recenzja: http://www.ensorcelee.pl

  8. Oceniony 5 na 5.

    Karolina G.

    Evi Brouwer, nastolatka cierpiąca na bardzo poważną chorobę serca, potrzebuje przeszczepu. Dziewczyna z dnia na dzień staje się coraz słabsza. Jej życie zależy od operacji, od tego, czy znajdzie się dla niej organ. W takich sytuacjach silne emocje przeżywają nie tylko chorzy, ale ich bliscy. Nie inaczej jest w przypadku zrozpaczonej matki Evi, Chantal, przechodzącej załamanie. Kiedy kobieta powoli już traci nadzieję na uratowanie córki, nagle pojawia się możliwość przeszczepu. Evi otrzyma serce Finyi, młodej dziewczyny, która zginęła w wypadku samochodowym.

    Wydawałoby się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Nikt nie spodziewał się, że przeszczepiony organ zachowa, niczym twardy dysk, wspomnienia oraz, co gorsza, cechy osobowości dawczyni. Niestety, istnieje takie zjawisko, jak pamięć tkankowa… Serce Finyi staje się intruzem w ciele Evi. Zaczyna przejmować nad nią i jej życiem kontrolę. Evi dręczą niezrozumiałe sny, a coś tajemniczego, nieznanego, ciągnie dziewczynę w obce jej miejsca i popycha w ramiona Sandera.

    Matka Evi dopiero teraz może tak naprawdę stracić córkę. Czuje, że sytuacja jest poważna i decyduje się zrobić wszystko, co możliwe, aby nie dopuścić do tragedii. Czy uda jej się przekonać kogokolwiek, że z jej dzieckiem dzieje się coś bardzo niedobrego? Czy przeszczepiony organ może i chce zaszkodzić Evi?

    „Tkanki” to wciągający thriller polskiej autorki z Suwalszczyzny, mieszkającej obecnie w Holandii. Przyznam szczerze, że nazwisko początkowo mnie zmyliło i myślałam, że mam do czynienia z zagraniczną twórczynią. Byłam mile zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że autorką tak dobrej książki jest rodzima pisarka! To moje pierwsze spotkanie z twórczością Dominiki van Eijkelenborg, które uważam za niezwykle udane. Książka, choć początkowo średnio mnie wciągała, potem zaabsorbowała mnie do tego stopnia, że nie mogłam się od niej oderwać. Autorka poruszyła w swym utworze kwestię pamięci tkankowej, z czym nigdy wcześniej się nie spotkałam. Ciało człowieka, już na poziomie tkanek, może zapamiętywać niektóre odczucia, kojarzyć bodźce, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Temat interesujący i z pewnością oryginalny. Kolejną pozytywną stroną książki był niewątpliwie tajemniczy i niosący niepokój klimat. Ja, jako odbiorca, byłam niesamowicie ciekawa, co wydarzy się za chwilę i jakie będzie zakończenie całej tej historii. W tej książce nie brakuje emocji, zwłaszcza, że narracja prowadzona jest z perspektywy kilku bohaterów, a Ci z kolei zostali bardzo dobrze wykreowani – mam tu na myśli prawdziwą mieszankę charakterów, bez postaci nudnych niczym przysłowiowe „flaki w oleju”.

    Kochani, jeśli szukacie naprawdę dobrego, zaskakującego i przede wszystkim oryginalnego thrillera, śmiało możecie sięgnąć po „Tkanki”. Dominika van Eijkelenborg skradła tą książką moje serce, może skradnie i Wasze :)?

  9. Oceniony 2 na 5.

    1991monika

    Evi Brouwer od dziecka choruje na poważną chorobę serca. Teraz będąc nastolatką choroba postępuje i dziewczyna, aby dalej żyć pilnie potrzebuje przeszczepu serca. Długie oczekiwania wykańczają psychicznie jej rodziców i doprowadzają na skraj załamania. Kiedy powoli zaczynają tracić nadzieję, okazuje się, że jest serce, które można przeszczepić Evi. Wkrótce po przeszczepie z nastolatką zaczynają dziać się dziwne rzeczy.

    Po przeczytaniu opisu książki oraz informacji, że to thriller byłam zachwycona i książka od razu znalazła się na mojej liście do przeczytania. Bardzo zaciekawił mnie temat poruszony w tej pozycji, czyli pamięć tkankowa. Nie jest to często poruszana w książkach kwestia, a przynajmniej ja takiej jeszcze nie czytałam, więc spodziewałam się czegoś ciekawego i intygującego. Uznałam, że pomysł jest naprawdę dobry i to będzie bardzo dobra lektura.

    Historia opisywana w tej książce jest z perspektywy czterech osób – Evi, Chantal, czyli matki głównej bohaterki, Finna, czyli brata dziewczyny, od której nastolatka otrzymała narząd oraz Sandera, czyli chłopaka zmarłej. Zwykle lubię zabieg, kiedy dane wydarzenia autor przedstawia z perspektywy kilku osób. Moim zdaniem najczęściej się to sprawdza w romansach, kiedy bohaterowie mijają się w pewnych wydarzeniach – lubię wtedy wiedzieć, czym się kierowali i dlaczego postąpili tak, a nie inaczej. Zakładam, że tutaj taka narracja również miała na celu pozwolenie czytelnikowi na poznanie wydarzeń z każdej strony, jednak w tym wypadku mi się to nie podobało. Co innego czytać o danej sytuacji od strony dwóch osób, a co innego cztery razy. To już trochę za dużo i zwyczajnie było to dla mnie nużące.

    Nie przypadł mi do gustu również styl autorki. Jest to kwestią dość indywidualną, ale ja wolę krótkie rozdziały. Tutaj jednak spotykamy się ze zbitym tekstem oddzielonym, co jakiś czas imieniem i nazwiskiem, kiedy wydarzenia są przedstawiane z perspektywy innego bohatera. Dla mnie styl autorki nie jest lekki i męczyłam tę książkę okropnie długo. Czytało mi się ją bardzo źle, a to również za sprawą tego, że występuje w niej mnóstwo opisów i minimalna ilość dialogów.

    Wrócę jeszcze na chwilę do pomysłu na fabułę i wykorzystania motywu pamięci tkankowej. Jak pisałam wyżej wydało mi się to ciekawe i wykorzystane należycie mogło wprowadzić odpowiednie napięcie, czy nawet grozę do tej pozycji. Jednak uważam, że ten pomysł został tutaj niewykorzystany w należyty sposób. Zachowanie głównej bohaterki po przeszczepie zaczyna się zmieniać i potencjał tej zmiany moim zdaniem został zmarnowany. Evi zaczyna kupować bardziej krzykliwe ubrania, po powrocie ze szpitala kot omija ją szerokim łukiem, a ona po prostu zaczyna się zachowywać jak rozpuszczona nastolatka, która w końcu ma szansę przejść okres buntu i nie szanuje możliwości, którą otrzymała od życia. Wiem, że chodziło o to, że zaczęła swoimi czynami przypominać dawcę organu, ale tu zwyczajnie też coś poszło nie tak.

    Gwoździem do trumny, który przypieczętował moją niską ocenę „Tkanek” jest fakt, że ta książka jest zapowiadana jako „wciągający thriller”. Niestety, ani jedno, ani drugie nie jest prawdą. Największym rozczarowaniem jest dla mnie fakt, że to nie jest thriller, a sięgając po tę pozycję spodziewałam się właśnie tego, bo w opisie pozycji jest umieszczona taka informacja. Ta książka nie zawiera typowych elementów dla tego gatunku. Nie było tu dla mnie żadnego napięcia, a akcja książki wlecze się niemiłosiernie. Pierwszy raz miałam taki problem, żeby dokończyć książkę.

    Podsumowując „Tkanki” to w moim odczuciu książka słaba i jak na razie najgorsza przeczytana przeze mnie pozycja w tym roku. Chciałabym na gorszą już nie trafić, bo nie chcę się kolejny raz tak męczyć podczas jej lektury. Nie zmienia to faktu, że jeśli sięgając po tę pozycję z wiedzą, że to nie jest thriller i lubi się taki styl jak wyżej opisałam to pozycja może się spodobać i szanuję to. Ja jednak jej nie polecam.

  10. Oceniony 4 na 5.

    oliwia1715

    Pomysł na fabułę Dominiki van Eijkelenborg uważam za świetny i bardzo unikatowy. Ponadto według mnie autorka zrealizowała swój pomysł bardzo dobrze. Warsztat autorki jest plastyczny, pozbawiony zbędnych potocyzmów, charakterystyczny, lekki i przyjemny. Zabieg przedstawienia fabuły z kilku punktów widzenia w narracji pierwszoosobowej tylko uświadamia czytelnikowi, że ta sama sytuacja dla jednych oznacza szczęście, dla drugich – rozpacz. Również dzięki takiej narracji bohaterowie wydają się czytelnikowi bliżsi, ludzcy, zwyczajni – niepapierowi. Stopniowo czytelnik poznaje każdego z nich, przywiązuje się do nich, jak w moim przypadku. Tylko zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało. Przewidziałam je, a ponadto odniosłam wrażenie, że książka skończyła się w połowie sceny. Z chęcią sięgnę po pozostałe książki tej autorki. Jednak sądzę, że określenie tej pozycji thrillerem nie jest do końca adekwatne. Może się ono okazać nieco krzywdzące dla osób lubujących się w tym gatunku i pożądających dużej większej dawki emocji np. ode mnie.

  11. Oceniony 4 na 5.

    AgaZaczytana

    Czekałam na tę książkę. Sam opis z okładki mnie zaciekawił i miałam nadzieję, że tak też będzie z całą książką. Czy tak się stało, a moje oczekiwania zostały spełnione?

    ‚Nawet gdy jeszcze nie rozumiemy śmierci, jesteśmy jej w pewien sposób świadomi.’

    Evi od dziecka ma poważną wadę serca, która została zdiagnozowana dopiero w wieku nastoletnim. Choroby serca mają to do siebie, że bardzo często jedynym rozwiązaniem na wyleczenie chorego jest przeszczep. Jedyną możliwością, aby taki przeszczep mógł zostać przeprowadzony jest śmierć kogoś innego. W przypadku Evi, śmierć innego nastolatka. Śmierć Finyi…

    ‚Podniosłam twarz ku niebu. I po raz kolejny wyszeptałam bezgłośnie mój błagalny psalm: ‚Spraw, by ktoś zginął’.’

    Evi wraca do zdrowia po operacji w oka mgnieniu . Szczęśliwe zakończenie? Z pewnością tak, jeśli bierzemy pod uwagę wyłącznie fakt, że nastolatka żyje dalej i jest zdrowa. Jej matka jednak, jako jedyna (z wyjątkiem kota) z dnia na dzień zauważa, że córka się zmienia. Łącząc fakty dochodzi do terminu, jakim jest pamięć tkankowa.

    ‚Z tej odległości nie mogłam odgadnąć, czy to byłam ja, czy ktoś zupełnie inny. Z fascynacją przyglądałam się dziewczynie w odbiciu. Czy była ładna? Interesująca? Zdrowa czy chora?’

    Historia przedstawiona jest zarówno z perspektywy Evi i jej matki, jak i z perspektywy brata bliźniaka Finyi – Finna i jej chłopaka Sandera. Wskazany podział narracji pozwolił bez problemu wczuć się w sytuację i przemyślenia głównych bohaterów. Nie ukrywam, że dawka emocji była spora, dzięki czemu książkę czytało się ekspresowo.

    Czy coś takiego jak pamięć tkankowa istnieje faktycznie? Szczerze mówiąc nie wiem, jednak poznając historię Evi wierzę, że tak może być. Nie potrafię sobie wyobrazić jak może czuć się człowiek, który jest nawiedzany w snach przez wizje, które były udziałem kogoś zupełnie innego. Jak nie ma się wpływu na zmianę swojego charakteru i wszelkich upodobań co do jedzenia czy ubrań. Evi wyzdrowiała, ale z konsekwencjami, których tak naprawdę nikt nie był świadomy.

    ‚Teraz to było moje własne serce, pomyślałam poirytowana. Nie pożyczyłam go. Prezent, jaki dostajesz, jest twój. Własny.’

    Książkę polecam, spełniła moje oczekiwania. Przedstawiona przez autorkę historia wciąga, jednak nie nazwałabym jej thrillerem. Jak dla mnie była to po prostu książka obyczajowa. Lubię tego typu literaturę, dlatego wpasowała się w mój gust. Warto po nią sięgnąć!

    ‚Nie mogłam zrzucić winy za moje kłamstwa i zachowanie na operację i nowy organ. To było całkowicie niedorzeczne. Musiałam spojrzeć nieprzyjemnej prawdzie w oczy.’

  12. Oceniony 3 na 5.

    Mońcia_Poczytajka

    Jakiś czas temu otrzymałam egzemplarz najnowszej książki Dominiki van Eijkelenborg pt. „Tkanki”. Byłam bardzo ciekawa tej historii, gdyż autorka podjęła w niej bardzo ciekawy, moim zdaniem, temat dotyczący transplantacji serca.

    Czy pamięć może trwać dłużej niż życie człowieka? Czy wraz z sercem można przeszczepić wspomnienia i uczucia innej osoby? – czytamy na okładce książki.
    Nie potrzebowałam dodatkowych rekomendacji. Z ochotą i niecierpliwością zabrałam się za lekturę. I tutaj nie było już tak ciekawie…

    Przenosimy się do Holandii, gdzie poznajemy historię siedemnastoletniej Evi, której serce nie jest w stanie poprawnie działać. Życie dziewczyny wisi na włosku i jest ściśle związane z chorobą, która wyznacza bohaterce surowe zasady i ograniczenia. Zaraz po Nowym Roku okazuje się, że jest serce dla Evi. To prawdziwy cud życia i śmierci – żeby dziewczyna mogła żyć, ktoś inny musi umrzeć. Operacja się udaje i Evi może rozpocząć swoje nowe życie, prawie zupełnie normalne i w zasadzie bez ograniczeń. Jednak od tej pory w życiu dziewczyny zmienia się dużo, dużo więcej…

    Od przeszczepu osobowość bohaterki ulega zauważalnej zmianie, podobnie jak jej upodobania, cechy charakteru i usposobienie. Evi przestaje być grzeczną córeczką swoich rodziców. Czy jest to efekt spóźnionego dojrzewania i nastoletniego buntu, czy raczej dziedzictwo przejęte wraz z nowym sercem od dawcy?…

    Pani Dominika trafiła w dziesiątkę z tematem tej powieści. Transplantacja serca, niepokój, niepewność i nadzieja. Radość i szczęście w zestawieniu z rozpaczą i smutkiem po stracie. Problem pamięci tkankowej, kiedy to wraz z transplantowanym organem biorca dziedziczy pamięć, doświadczenia lub emocje swojego zmarłego dawcy. To naprawdę arcyciekawa materia – coś niewiarygodnego i osobliwego. Jednak w powieści pani Dominiki problematyka ta została jedynie zasygnalizowana, a wszelkie próby bliższego przyjrzenia się tematowi nie wniosły nic konkretnego. Autorka skupiła się przede wszystkim na nowym, rozrywkowym życiu głównej bohaterki, tak odmiennym od jej wcześniejszego zachowania. Próba włączenia w te wydarzenia wątku kryminalnego to niezły pomysł, chociaż nie odnalazłam tu nastrojowości charakterystycznej dla thrillera. Sam przekaz tej historii też jakoś nie do końca mi pasował. Nie mogłam dać się pochłonąć tym wydarzeniom. Zdecydowanie najlepsza i najbardziej wciągająca jest ostatnia cześć obejmująca wydarzenia zmierzające do finału.
    Przyznaję, że dawno lektura książki nie zajęła mi tyle czasu. Czytałam ją długo, ale nie miałam problemów ani pokus, aby nie doczytać jej do końca. W sumie warto było po nią sięgnąć, choć pozostawiła spory niedosyt. nie trafiła w moje oczekiwania.
    Jeśli macie ochotę na młodzieżowe klimaty, wątek kryminalny i trochę medycyny w tle to przeczytajcie „Tkanki”. Może wyrobicie sobie o tej historii inne zdanie. Nie nastawiajcie się natomiast na wciągający, niepokojący thriller, bo go tu raczej nie znajdziecie.

  13. Oceniony 5 na 5.

    ogrodksiazek.blogspot.com

    Pamięć tkankowa. Wspomnienia, emocje, fragmenty osobowości rozproszone po całym organizmie, zbierające się w różnych narządach. Najsilniejsze pole elektromagnetyczne wytwarza ponoć serce, więc to ono jest ich najtrwalszym nośnikiem. Zdarza się czasem, że pacjenci po transplantacji doświadczają niewytłumaczalnych zmian zachowań, upodobań, a nawet przeżywają w snach wydarzenia z przeszłości dawcy. Czy to możliwe, by wraz z organem otrzymali część osobowości innego człowieka? Czy zbiór tkanek może przemycić coś więcej, stać się intruzem w nowym ciele?

    Ciężko chora nastoletnia Evi potrzebuje przeszczepu serca. Jej stan wciąż się pogarsza, uniemożliwiając normalne życie. Dziewczyna łatwo się męczy, prawie nie wychodzi z domu, a znajomi stopniowo odsuwają się od niej, nie potrafiąc się odnaleźć w jej towarzystwie. Jedynie Toby wiernie trwa u jej boku, niezależnie od okoliczności. Rodzice nastolatki obserwują córkę z rosnącym strachem, modląc się o dawcę. Ta długo wyczekiwana chwila wreszcie nadchodzi, a Evi dostaje nowe serce. Przeszczep się udaje, lecz to jeszcze nie pora na szczęśliwe zakończenie. Z pozoru wszystko idzie idealnie, a kolejne wyniki badań pozostają bez zarzutu, coś jednak jest nie tak. Z dnia na dzień psuje się świetna dotąd relacja dziewczyny z matką, ulubione potrawy przestają jej smakować, jej gust diametralnie się zmienia, nawet sympatia do Toby’ego znika bez śladu. Zaniepokojona matka próbuje szukać pomocy, lecz wszyscy wokół bagatelizują jej obawy.

    Powieść Dominiki van Eijkelenborg całkowicie mnie wciągnęła. Historia Evi i jej bliskich intrygowała już od pierwszych stron, a klimat pełen napięcia i poczucie ciągłego zagrożenia towarzyszyły do samego końca lektury. Pomysł na fabułę był dla mnie nowością i zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie, a teoria o pamięci tkankowej okazała się niezwykle ciekawa. Bardzo spodobał mi się również sposób narracji, prowadzonej na zmianę przez najważniejszych bohaterów – Evi, jej matkę, Finna i Sandera. Dzięki temu zyskałam lepszy wgląd w sytuację i możliwość spojrzenia na rozgrywające się wydarzenia z kilku różnych perspektyw. Autorka spisała się także jeśli chodzi o kreację głównych bohaterów. Każda z postaci sprawiała wrażenie wyjątkowej i obmyślonej z wielką dbałością o szczegóły, choć chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej o ojcu Evi i Arjenie. Emocji nie brakowało, a zakończenie okazało się dość zaskakujące.

    „Tkanki” zaintrygowały mnie oryginalną fabułą, przykuły uwagę umiejętnie skonstruowanymi postaciami, utrzymywały w niepewności do ostatnich stron i zapierały dech ogromem przeróżnych emocji. Ta lektura wywarła na mnie niesamowite wrażenie, z pewnością zapamiętam ją na długo. Chętnie sięgnę również po pozostałe książki autorki. Jeśli lubicie tajemnicze historie i dreszczyk niepokoju, szczerze Wam polecam!

    Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!

Dodaj opinię