Wydawnictwo Kobiece

Wydawnictwo Kobiece - z książką kobiecie do twarzy!

O wilkach, szeptuchach i miłości… Rozmowa z Adrianną Trzepiotą

 Przeczytaj wywiad z Adrianną Trzepiotą, autorką bestsellerowej „Zwilczonej” oraz „Sekretnej zimy Jaśminy”.

Ada 1

Fot. Joanna Nicewicz

W Pani powieściach stale możemy wyczuć obecność wilka. Co Panią skłania do nazywania głównej bohaterki Wilczycą?

Zgłębiam wiedzę na temat wilków, ponieważ jestem nimi zafascynowana. Im więcej o nich wiem, tym większe widzę podobieństwo pomiędzy kobietami a tymi zwierzętami. Podobnie jak one pielęgnujemy i bronimy naszego życia rodzinnego, ale nie umiemy dać sobie przyzwolenia na „dziką wolność”, którą wilki mają wrodzoną. One nigdy się nie poddają i zawsze są w drodze. Kiedy zgubią swoje szczenię potrafią miesiącami go szukać, ale kiedy przychodzi czas na wędrówkę, odchodzą, aby móc żyć dalej. Kiedy przybłąka się młody niepochodzący z ich watahy, przyjmują go i wychowują jak swojego. Możemy się od nich bardzo wiele nauczyć. One nie robią nic, co byłoby ich życiu niepotrzebne, odpoczywają kiedy są zmęczone, a gryzą kiedy coś im zagraża. Wilczyce w połogu przez pierwszy miesiąc nie wychodzą z nory, zajmując się tylko młodymi. Zadaniem basiora jest przyniesienie odpowiedniej ilości pokarmu, a kiedy matka ma już „dość” pojawiają się „wilcze ciotki”, które pilnują młodych, żeby rodzicielka mogła choć przez chwilę odpocząć, pobyć sama ze sobą albo na powrót zacząć uczestniczyć w polowaniach. Czy ten schemat czegoś nam nie przypomina? Mnie osobiście utożsamianie się z wilczycą daje ogromną siłę, żeby nie marnować w życiu energii na rzeczy zbędne i przede wszystkim pokazać „pazur” tam gdzie wymaga tego sytuacja.

Mówi się, że Pani powieść wynosi wyrażenie „magia świąt” na nowy wymiar. Skoro już jesteśmy przy magii to zechciałaby Pani nam zdradzić, skąd pomysł umieszczenia w Sekretnej zimie Jaśminy wątku o praktykach podlaskiej szeptuchy? Na pewno dodaje to powieści niespotykanego uroku…

Zawsze interesowałam się medycyną niekonwencjonalną i zielarstwem. Jestem obłędnie zakochana w podlaskich szeptuchach, które do tej pory żyją, lecząc słowem i im tylko znanymi farmaceutykami. Tego typu praktyki powinniśmy strzec przed zapomnieniem, ponieważ są one spuścizną po naszych przodkach, babkach, które musiały sobie radzić w zupełnie innych warunkach. Szeptuchy mają w sobie niewyuczoną mądrość, która wręcz hipnotyzuje. Wielu chorobom można zapobiec, stosując odpowiednie praktyki zielarskie. Już jako mała dziewczynka marzyłam o tego rodzaju wiedzy i zawsze uważałam, że jeśli czegoś nie można zobaczyć to nie oznacza, że tego nie ma. To się czuje… a szczególnie na Podlasiu i Świętej Górze Grabarce.

Czy identyfikuje się Pani z postacią Jaśminy?

Jaśmina jest postacią fikcyjną, ale nie mogę temu pytaniu zaprzeczyć. Jest tak samo jak ja kobietą, która próbuje znaleźć w życiu harmonię i szukając odpowiedzi na wiele życiowych pytań, posłużyć się intuicją. W zamian za to często dostaje po głowie, borykając się z niezrozumieniem i niesprawiedliwością, ale na pewno jest wierna sobie, tak jak ja. I to, że może z czystym i jasnym sercem spojrzeć na swoje odbicie w lustrze, jest już wystarczającą nagrodą.

Imię „Bojan” niezmiernie pasuje do osobowości nieco gburowatego, ale zdecydowanie męskiego leśniczego. Skąd pomysł na postawienie takiego mężczyzny na drodze Jaśminy?

Zawsze miałam sentyment do ludzi należących do świata lasu. Usłyszałam kiedyś z ust pewnego leśniczego historię człowieka mieszkającego w Bieszczadach, który odziedziczył psa po zmarłej babci. Pies był krzyżówką suki z wilkiem i nie był to zakupiony z hodowli wilczaków czechosłowackich. Może dzięki mojej książce uda się dotrzeć do tego człowieka? Niestety nikt nie ma z nim kontaktu, a może to były tylko wymyślone historie? Ale przecież w każdej z nich ukryte jest ziarno prawdy…

Jakie jest główne przesłanie pani książki? Czy to kontynuacja tego, co rozpoczęła „Zwilczona”, czy objęcie nowego kierunku?

Przestać patrzeć wstecz, czynić dobro i tak jak wilki zawsze biec do przodu. Zaufać sobie i intuicji, o której niestety wciąż się mówi za mało. Wszystko, co nas otacza jest energią, dzięki której jesteśmy w stanie żyć dobrze albo źle. Czasem trzeba się wycofać, żeby odzyskać siłę, a czasem uderzyć z siłą gromu. Intuicja pozwala rozpoznać, która z tych metod jest nam potrzebna. Zdecydowanie jest to ten sam kierunek, co w pierwszej książce, choć w nieco innej formie.

W duchu „Sekretnej zimy Jaśminy”, czego życzyłaby Pani czytelniczkom z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia?

Główna bohaterka książki ma dla Czytelniczek chyba najpiękniejsze z możliwych przesłanie. A ja chciałabym, żeby każdy z nas, nie tylko na czas świąt, pozbył się z serca nienawiści, pogardy dla wrogów, nieprzyjaciół, osób, które mocno nam zawiniły. Nauczyć się wybaczać po to, aby móc jeszcze bardziej zaufać światu i tej niewidzialnej sile, która nas prowadzi. Nie trzymać się kurczowo problemów tylko je „puścić” (nie mylić z odpuszczeniem i biernością), dalej robić swoje, ale pomiędzy wierszami prozy życia cierpliwie czekać na to, co przyniesie nam w rozwiązaniu czas. Największe zmiany zachodzą zawsze w ciszy umysłu – dać sobie więcej przyzwolenia na niedoskonałość i samotność.

    


Skomentuj

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*